rozwiń zwiń

Deszcz padający od środka najbardziej

Okładka książki Deszcz padający od środka najbardziej
Krzysztof Szczyciński Wydawnictwo: Ridero literatura piękna
58 str. 58 min.
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
Ridero
Data wydania:
2016-09-29
Data 1. wyd. pol.:
2016-09-29
Liczba stron:
58
Czas czytania
58 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381041942
Tagi:
dramat podróż w czasie samotność poszukiwanie zagubienie miłość
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Okładka książki Po schodach do nieba Betty J. Eadie, Curtis Taylor
Ocena 6,6
Po schodach do... Betty J. Eadie, Cur...
Okładka książki Między kanapą a odwagą. Wszystko, co powiedział papież podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie Franciszek (papież), praca zbiorowa
Ocena 8,8
Między kanapą ... Franciszek (papież)...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
5,8 / 10
28 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
798
94

Na półkach: ,

Tytuł zastanawiający, na pierwszy rzut oka niepoprawnie dziwaczny / dziwacznie niepoprawny. Jednak już po kilku stronach zaczynam rozumieć.
Opowieść o niesamowicie smutnym człowieku, w którego wnętrzu nieustannie szaleją i walczą ze sobą burze, sztormy, powodzie. Historia postaci zalanej nadmiarem złych historii, rozmiękczających od środka i powodujących, że Soran i jego życie tracą swój normalny kształt. Wydarzenia odrealnione, nie wiadomo co jest jawą, a co wspomnieniem, snem, czy wyobrażeniem. Autor zdołał załamać czasoprzestrzeń i tego szczerze mu gratuluję. Ciekawie dokonuje przedstawienia kolejnych postaci, poprzez wprowadzenie czytelnika w świat odczuć towarzyszących spotkaniu lub wspomnieniu. Obawiam się jednak, że w przypadku dłuższego utworu, powtarzanie tego schematu mogłoby być dla czytelnika męczące i zwyczajnie nudne. Bardzo podoba mi się gra jego wyobraźni. Przywodzi na myśl Murakamiego, jednak nie operuje słowem z taką lekkością. Jeszcze bardzo wiele wersów dzieli go od takiego mistrzostwa. Czytając ten poetycki tekst, niestety brakuje wrażenia niewymuszonej swobody pisarza, która tak urzeka czytelnika. Mam nadzieję, że umiejętność tę osiągnie z czasem. Przeszkadza też tendencja do powtórzeń, ale to wszystko należy wybaczyć młodemu autorowi w przypadku debiutu ;)
Podsumowując : pisać, pisać i jeszcze raz pisać! Bo praktyka czyni mistrza, a poza tym jestem ciekawa kolejnych spotkań z twoją wyobraźnią!

Tytuł zastanawiający, na pierwszy rzut oka niepoprawnie dziwaczny / dziwacznie niepoprawny. Jednak już po kilku stronach zaczynam rozumieć.
Opowieść o niesamowicie smutnym człowieku, w którego wnętrzu nieustannie szaleją i walczą ze sobą burze, sztormy, powodzie. Historia postaci zalanej nadmiarem złych historii, rozmiękczających od środka i powodujących, że Soran i jego...

więcej Pokaż mimo to

26
avatar
1180
1159

Na półkach:

Jestem rozdarta. To opowiadanie podoba mi się i jest beznadziejne, dwie płaszczyzny. Książkę dostałam od autora, bardzo doceniam fakt, że ktoś pisze, rozsyła książkę i prosi o opinię - super! Jestem też bardzo beznadziejna, nawet nie chcę liczyć, ile zwlekałam z opinią... Ciągle skrajności, "Deszcz..." jest ich pełen, to pewnie i otoczka będzie ich pełna.

Nie lubię takiego zakręcenia i wchodzenia w rejony, które zdają się być obce czytelnikowi, ale i autorowi. O autorze wiem tyle, co napisano na okładce. No, że jest miły też wiem, bo wymieniłam z nim parę wiadomości.
Akcja dzieje się nie w Polsce, imiona i realia jakieś takie około-arabskie. Ok, ale nigdzie nie ma notatki czemu, że autor się fascynuje, że to po coś...
Po prostu ciężko złapać odniesienie do innej kultury, już łatwiej o to w filmie. Np. scena z cieknącym sufitem, powiedzmy, że rozumiem to dosłownie, bo przecież czemu nie? I nie wiem, czy obojętność bohaterów wobec tego zdarzenia wynika z ich charakteru, z kultury z realiów. Za mało tła. Przeszkadzało mi to, że jak już obracamy się w obcych kręgach, zostaliśmy jako czytelnicy pozbawieni ich głębi. Rozumiem jednak, że to dosyć krótka forma literacka i chodziło w niej o coś innego.

Bohater to mięczak. Jakiś Hiob, ciągle przeszkody, dziwactwa, zakręty, zwroty akcji, nie podoba mi się. Gubię się. Jawa, sen? Denerwuje mnie to, że nie wiem, a nawet jak wiem, to zaraz autor ze mnie zakpi.

Wielki potencjał to ja widzę, z serii tych bardzo wielkich, mam tylko wrażenie, że autor odkrył wszystkie karty za szybko. Z pewnością ma bujną wyobraźnię, ale użył jej chyba aż nadto. Poza tym, jakaż bije od dzieła łuna smutku!
Nie mówię, że tak nie wolno. Przecież wolno, jak najbardziej. Dziwię się tylko, to trochę "Mury Hebronu" w wersji dla każdego. Odważnie, ale czy ładnie? Nie jest ładnie, czuję grzyba w łazience bohaterów, czuję smutek porzuconej kobiety, czuję lekko pogardliwy wydźwięk sytuacji matka-ojciec. On... niezbyt fajnie się zachowujący, a ona wybaczająca żona. Do tego mamy zimne i ciemne więzienie (fizyczne, a może tylko psychiczne?) Ludzie giną, potem jednak nie, a może tak, o la Boga, nie wiadomo.

Za dużo niewiadomych jak dla mnie. Historia nawet mi się podoba, jest za głęboka jak na tę ilość znaków. Czy kupiłabym powieść autora? Pierwsza ustawię się w kolejce, bo będzie hitem.
Jeśli miałoby to być opowiadanie, proszę o mniejszą ilość emocji. Coś jak u Nałkowskiej, jest względnie spokojnie, to dopiero słowo, zdanie, scena nami kopie, nie ma bezustannej akcji.

Powodzenia!

Jestem rozdarta. To opowiadanie podoba mi się i jest beznadziejne, dwie płaszczyzny. Książkę dostałam od autora, bardzo doceniam fakt, że ktoś pisze, rozsyła książkę i prosi o opinię - super! Jestem też bardzo beznadziejna, nawet nie chcę liczyć, ile zwlekałam z opinią... Ciągle skrajności, "Deszcz..." jest ich pełen, to pewnie i otoczka będzie ich pełna.

Nie lubię takiego...

więcej Pokaż mimo to

12
avatar
815
356

Na półkach:

Soran odbywa podróż w głąb swoich myśli, podczas której wspomnienia mieszają się z wyimaginowaną rzeczywistością...

Intrygująca krótka opowieść. Nie jest to łatwa lektura, trzeba być mocno skupionym podczas czytania, by samemu nie pogubić się w opowieści, przemierzając zakamarki świadomości Sorana. Jest w tej historii na pewno ciekawa tajemniczość, doza niepokoju i interesujące spojrzenie na umysł człowieka, który czasem potrafi głębiej wejść w swoje myśli i na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Podobała mi się taka koncepcja. Polecam opowieść.

Soran odbywa podróż w głąb swoich myśli, podczas której wspomnienia mieszają się z wyimaginowaną rzeczywistością...

Intrygująca krótka opowieść. Nie jest to łatwa lektura, trzeba być mocno skupionym podczas czytania, by samemu nie pogubić się w opowieści, przemierzając zakamarki świadomości Sorana. Jest w tej historii na pewno ciekawa tajemniczość, doza niepokoju i...

więcej Pokaż mimo to

141
Reklama
avatar
482
57

Na półkach: ,

Naszym głównym bohaterem a zarazem narratorem jest Soran. Soran ma 30 lat i zabiera nas w 3-minutową (ciężko uwierzyć) podróż po swojej duszy, wspomnieniach, myślach a także obawach. Czytając historię Sorana brniemy przez gęstą od smutku i melancholii opowieść, którą sam nas raczy. Ale uwaga! Wcale nie jest łatwo dotrzymać mu kroku. Zabierając się za nią trzeba się jej całkowicie poddać i dać pochłonąć, by wyłapać całość treści, którą autor chciał nam przekazać (nie chodzi wyłącznie o to co na "wierzchu"). Podobnie jak Soran uważam, że "Czasem człowiek potrzebuje żeby jego świat był mały". Czy nie tak właśnie jest ? Soran ma wiele obaw. Szuka odpowiedzi. Błądzi myślami w poszukiwaniu sensu życia. W tej podróży napotyka wiele osób i przeżywa wiele "przygód". Jedną z napotkanych osób jest jego ojciec. To on mówi mu "Musisz wiedzieć, że nie jest łatwo, lecz warto walczyć. Są rzeczy, które docierają do Ciebie dopiero gdy miną. Są dni, które nabierają sensu dopiero wieczorem. Są chwile, które, pomimo że zawsze są wokół Ciebie, latając jak w orbicie, docierają później."

Jeśli lubicie w długie zimne wieczory poznawać smutne historie to jest ona dla Was idealna. Ja bardzo polubiłam Sorana, z tego względu, że czasem sama się gubię.. Polecam !
Za egzemplarz do recenzji dziękuję autorowi oraz życzę samych sukcesów i owocnej pracy.

Naszym głównym bohaterem a zarazem narratorem jest Soran. Soran ma 30 lat i zabiera nas w 3-minutową (ciężko uwierzyć) podróż po swojej duszy, wspomnieniach, myślach a także obawach. Czytając historię Sorana brniemy przez gęstą od smutku i melancholii opowieść, którą sam nas raczy. Ale uwaga! Wcale nie jest łatwo dotrzymać mu kroku. Zabierając się za nią trzeba się jej...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
579
124

Na półkach: , ,

„Jego delikatność rozlała się na podłogę tak gwałtownie, że nikt nie był w stanie tego pozbierać”


Na początku dziękuję Autorowi za przesłany egzemplarz książki.

„Deszcz padający od środka najbardziej” to historia Sorana, którego życie niestety ciężko doświadczyło. Jest to opowieść o trudnym do zniesienia bólu, o stracie i o radzeniu sobie z tym, o życiu z tym cierpieniem dalej. Książka jest trudna w odbiorze. Rzeczywistość, sny, wyobrażenia, myśli przeplatają się ze sobą i nie wiadomo właściwie co jest czym i o co chodzi. Równocześnie chce się ją czytać dalej, będąc ogromnie ciekawym zakończenia. Książka różni się trochę od innych, jest oryginalna. Przenosi czytelnika w inny klimat, wprowadza niejako w inny stan umysłu. Jest raczej mroczna, depresyjna, refleksyjno - filozoficzna, pełna metafor, irracjonalna. Myślę, że nie wszystkim się spodoba, dotrze do bardziej wąskiej, specyficznej grupy czytelników.

Nie jest to najlepsza książka jaką w życiu czytałam, nie jest idealna, co oczywiście nie oznacza, że uważam ją za złą. Właściwie ciężko jest mi ją ocenić. Bardzo dużą wadą (która w ogóle nie powinna mieć miejsca) od strony technicznej są liczne błędy interpunkcyjne (przede wszystkim nagminny brak przecinków), a także drobne błędy ortograficzne.

Ogólnie naprawdę widzę tutaj potencjał i sam debiut oceniam pozytywnie, choć na pewno potrzeba tu jeszcze dużo pracy i szlifowania talentu. Interpunkcja, ortografia – obowiązkowo! Ale nie tylko. Radziłabym także rozbudowywać bardziej fabułę i zejść troszkę na ziemię (żeby było bardziej zrozumiale i mniej abstrakcyjnie) chyba, że Autor chce się specjalizować w określonym gatunku i swoim stylu, co też jest super :) Autor, który może naprawdę wysoko zajść. I tego też mu życzę :)

„Jego delikatność rozlała się na podłogę tak gwałtownie, że nikt nie był w stanie tego pozbierać”


Na początku dziękuję Autorowi za przesłany egzemplarz książki.

„Deszcz padający od środka najbardziej” to historia Sorana, którego życie niestety ciężko doświadczyło. Jest to opowieść o trudnym do zniesienia bólu, o stracie i o radzeniu sobie z tym, o życiu z tym cierpieniem...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
2398
613

Na półkach: , , ,

Deszcz padający od środka najbardziej Krzysztofa Szczycińskiego to krótka podróż po duszy bohatera – trzydziestoletniego Sorana, gdzie jawa miesza się z rzeczywistością. To cieniutka książeczka, a raczej opowiadanie, które (muszę to zaznaczyć) nie do każdego czytelnika trafi, ponieważ napisane jest w formie marzenia sennego, i trudno znaleźć w nim typowo rozwijającej się akcji (która ma m. in. trzymać czytelnika w napięciu). Jak wspomniałam, jest to podróż porównywalna do płynięcia łodzią po spokojnej rzece, w trakcie której możemy nie tylko podziwiać otaczające nas widoki, ale także przyjrzeć się ich detalom. Niektórzy czytelnicy mogą uznać ją za jeden niezrozumiały bełkot, a inni się po prostu nią zachwycą. A gdzie ja w tym wszystkim siedzę? Na pewno bliżej mi do tych osób, którym to krótkie opowiadanie się spodobało i zrobiło dobre wrażenie.

O czym jest Deszcz padający od środka najbardziej? Przede wszystkim o życiu, o tym, jak bardzo jest ono skomplikowane, o przypadkach zmieniających nasze podejście do niego, o nieustannym poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące nas pytania (np. co by było, gdyby…?) i przede wszystkim o odnajdywaniu się w nowych, czasami trudnych i skomplikowanych sytuacjach.

Tego typu historie wymagają od czytelnika innego podejścia, może nawet bardziej wymagającego niż przy „typowo” napisanych książkach. W tym przypadku musiałam przestawić się, to znaczy nie skupiać się na typowych elementach składających się na całość historii (bohaterach, akcji, oraz pomysłowości na fabułę), ale na tym, czy autorowi udało się być wiernym konwencji literackiej, przy pomocy której postanowił stworzyć świat Sorana, czy ona na mnie oddziałuje, czy wzbudziła moje zainteresowanie, czy udało mi się wniknąć w świadomość bohatera i czy nadążyłam za jego tokiem myślenia. Na szczęście wszystkie te „postulaty” Deszcz… spełnił, chociaż czasami miałam problemy z „załapaniem” tego, o czym Soran opowiada. Jednak to nie wpłynęło w jakimś dużym stopniu na moją ocenę tego opowiadania.

Jeśli chodzi o styl, to mogę go (chociaż w małym stopniu) porównać do tego, jaki zastosował w swoim debiucie Mariusz Surmacz (Między światami, Novae Res 2014). Krzysztof Szczyciński posługuje się niezwykle poetyckim językiem, który jest równie wymagający, co (w moim przypadku) przyjemny w odbiorze. Na dłuższą metę taki styl może dosyć mocno zmęczyć czytelnika, bo przy tego typu tytułach nie można wyłączyć myślenia, w przeciwnym wypadku szybko można się w tym odrealnionym świecie zgubić.

Krzysztof Szczyciński swoim dziełem odrywa czytelnika od rzeczywistości i prowadzi za rękę po zakamarkach i tajemnicach duszy bohatera. Tak jak wspomniałam wcześniej, nie jest to lektura dla każdego i nie każdy zrozumie sens tego, czym autor chciał się z czytelnikami podzielić. Deszcz… to debiut, który moim zdaniem jest całkiem udany, ale obawiam się, że przez szersze grono nie zostanie on doceniony. Jestem ciekawa jaką kolejną historię autor zaproponuje swoim czytelnikom, oby nie przestawał pisać, bo z pewnością ma talent, tylko wymaga on jeszcze szlifowania.

[http://dzosefinn.blogspot.com/2016/11/szczycinski-krzysztof-deszcz-padajacy.html]

Deszcz padający od środka najbardziej Krzysztofa Szczycińskiego to krótka podróż po duszy bohatera – trzydziestoletniego Sorana, gdzie jawa miesza się z rzeczywistością. To cieniutka książeczka, a raczej opowiadanie, które (muszę to zaznaczyć) nie do każdego czytelnika trafi, ponieważ napisane jest w formie marzenia sennego, i trudno znaleźć w nim typowo rozwijającej się...

więcej Pokaż mimo to

12
avatar
601
327

Na półkach: ,

Soran, bo tak zwie się główny bohater, „zasypia”. Rozpoczyna wewnętrzna podróż po wspomnieniach, a także przemyśleniach towarzyszących mu od lat. Mamy do czynienia z dzieciństwem, ale i życiem dorosłym. To dość niecodzienne wspomnienia ze względu na to, co się w nich dzieje. Troszeczkę psychodeliczne i niezrozumiałe. Krótka opowieść o życiu Sorana doprowadza do pewnych przemyśleń. Raczej nad nim samym i osób, które go otaczały. Ale...

wiecej na: http://recenzjedevi.blogspot.com/
zapraszam :)

Soran, bo tak zwie się główny bohater, „zasypia”. Rozpoczyna wewnętrzna podróż po wspomnieniach, a także przemyśleniach towarzyszących mu od lat. Mamy do czynienia z dzieciństwem, ale i życiem dorosłym. To dość niecodzienne wspomnienia ze względu na to, co się w nich dzieje. Troszeczkę psychodeliczne i niezrozumiałe. Krótka opowieść o życiu Sorana doprowadza do pewnych...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
777
56

Na półkach: , ,

Jest w tym opowiadaniu coś niepokojącego, wykraczającego poza granice naszego komfortu psychicznego. Zwykle wszystko, co odbiega od standardowego postrzegania świata bądź zaciera granice pomiędzy jawą a nierealnością budzi w nas bliżej nieokreślony lęk. Możemy tylko sobie wyobrazić jak musiał się czuć trzydziestoletni Soran, którego pewnego dnia zbudziło niezidentyfikowane kapanie wody. Nie ma przy nim żony. Nie ma śpiewu ptaków za oknem. Nie ma blasku wschodzącego słońca. Nie ma nic… Ale to tylko pozory… Jest przecież Soran. Zawieszony pomiędzy światami, z kotłującymi się w jego głowie myślami, wspomnieniami, oddający się metaforycznym podróżom w przeszłość - gdzieś poza bytem, gdzieś poza czasem, gdzieś poza ciemnością pokoju…

Ciemność odgrywa tu znaczącą rolę. To opowieść o ciemnych zakamarkach ludzkiej świadomości i podświadomości. O ciemności ciała usytuowanej w opozycji do ciemności duszy. W końcu to historia o tym, że kiedy zagłębimy się w ciemność możemy zobaczyć coś pozornie niewidzialnego; coś, co stanie się dla nas iskierką nadziei w poczuciu naszej beznadziei. Bo gdyby nie ciemność, nigdy nie docenilibyśmy należycie jasności.

„Deszcz padający od środka najbardziej” wydaje się być jednym wielkim snem zagubionego człowieka o skomplikowanej przeszłości, który nie potrafi żyć teraźniejszością, bo jeszcze nie uporządkował dostatecznie chwil już minionych. Sen powstały z nakładających się na siebie snów, które tworzą wieloznaczny palimpsest psychiki bohatera, jego lęków, stanu uśpienia, bierności i paraliżującej uległości względem losu. Przez co fabuła balansuje na granicy bytu i niebytu, fikcji i rzeczywistości, ciemności i światła, straconych złudzeń i nadziei…

Czasem w ogromie rozpaczy po policzku jest w stanie spłynąć tylko jedna czarna łza. Reszta niczym rzęsisty deszcz przedostaje się do wnętrza człowieka; z całym impetem zalewa go od środka, napełnia czarną mazią bólu i beznadziei. Umiejętność zaczerpnięcia wtedy oddechu jest ściśnie uzależniona od umiejętności życia z ciężarem wspomnień i przeszłości, która nie tylko porusza, ale także oddziałuje na teraźniejszość. Staje się to dla Sorana tym trudniejsze, kiedy nagle okazuje się, że przeszłość zaciera się w jego pamięci, jej elementy przestają do siebie pasować, chronologia zaistniałych zdarzeń zanika i nie widzi on już jakiejkolwiek nadziei na budowanie linearnej przyszłości.

Całkiem udany debiut literacki, który zapewne przepadnie do gustu fanom nieoczywistych momentów z życia bohaterów Murakamiego. Z pewnością, jest to proza, która, ze względu na swoją zawiłość, brak linearności i oniryczny klimat, niekoniecznie przemówi do każdego odbiorcy. Ale widać tkwiący w autorze potencjał, który właściwie wykorzystany, może zaprowadzić go w bardzo interesującym kierunku.

Jest w tym opowiadaniu coś niepokojącego, wykraczającego poza granice naszego komfortu psychicznego. Zwykle wszystko, co odbiega od standardowego postrzegania świata bądź zaciera granice pomiędzy jawą a nierealnością budzi w nas bliżej nieokreślony lęk. Możemy tylko sobie wyobrazić jak musiał się czuć trzydziestoletni Soran, którego pewnego dnia zbudziło niezidentyfikowane...

więcej Pokaż mimo to

36
avatar
359
205

Na półkach: , ,

http://ruderude-czyta.blogspot.com/2016/10/183-deszcz-padajacy-od-srodka.html
___________________

Tej jesieni mam coraz większe szczęście do książek bardzo nastrojowych – melancholijnych i pesymistycznych – które dodatkowo dobijają mnie psychicznie. Zmianę pogody, deszcz i zimno znoszę na swój sposób, dla jednych bardzo specyficzny, dla innych normalny – zamykam się w domu na cztery spusty i mogę spać od rana do nocy, robiąc tylko przerwy na jedzenie i pracę (niestety). Dodatkowe dobijanie mnie książkami czy serialami nie jest fajne, dlatego na jakiś czas odcięłam się od wszelkich zewnętrznych rozrywek.
To trzyminutowa podróż po duszy Sorana, którzy zdaje się gubić rachubę w rzeczywistości i przeszłości, który szuka sensu życia.

Deszcz padający od środka najbardziej to niepozorne 52 stronicowe opowiadanie, które jest niesamowicie nafaszerowane smutkiem i rozpaczą, z którego wszystkie negatywne emocje wylewają się zalewając niczym powódź czytelnika. To książka, o której w zasadzie nie wiem co napisać, znowu. Wywołała u mnie czytelniczą zgagę – wiecie jak to jest, jak czasami przesadzicie z jedzeniem wszystkich możliwych smakołyków, a później pali Was przełyk – dokładnie ja tak miałam z tą książką. To doba pozycja, w której autor zawarł całą kwintesencję smutku, która niesamowicie na mnie podziałała – na tyle, że pozostawiła później nieprzyjemne uczucie kwitnące gdzieś na dnie mojego żołądka. Bardzo łatwo pochłaniam emocję z wszelkich źródeł pojawiających się wokół mnie, więc smutek zasiany przez Szczycińskiego zaczął kiełkować we mnie, odcinając mnie znów od rzeczywistości. Ta podróż przypominała bardziej tułaczkę, błąkanie się bez sensu po zakamarkach duszy, na pograniczu jawy i snu. Chaotycznie, trochę mrocznie i bardzo depresyjnie.
Lekkie pióro autora pozwala szybko przebrnąć przez tą pozornie łatwe opowiadanie. Jego styl jest specyficzny i charakterystyczny, jego myśli są chaotyczne, czasami urywane i porzucane bez pamięci.

To książka, którą czyta się w jedną chwilę, ale pozostaje ona na dłużej gdzieś we wnętrzu, nie pozwalając o sobie zapomnieć. Nie wszystkim się ona spodoba, ale ci, którzy preferują jesienną zamułkę z bardzo depresyjną książką, szczególnie powinni zwrócić uwagę na ten tytuł.

http://ruderude-czyta.blogspot.com/2016/10/183-deszcz-padajacy-od-srodka.html
___________________

Tej jesieni mam coraz większe szczęście do książek bardzo nastrojowych – melancholijnych i pesymistycznych – które dodatkowo dobijają mnie psychicznie. Zmianę pogody, deszcz i zimno znoszę na swój sposób, dla jednych bardzo specyficzny, dla innych normalny – zamykam się w domu...

więcej Pokaż mimo to

11
avatar
2262
162

Na półkach: , ,

Na wstępie chcę podziękować autorowi za udostępnienie e-booka.

Opis książki i dziwny tytuł „Deszcz padający od środka najbardziej” sprawiły, że do czytania byłam nastawiona entuzjastycznie. Spodziewałam się książki dziwnej, refleksyjnej, dającej do myślenia.

I faktycznie - książka jest dziwna i trochę daje do myślenia.
Pozwolę sobie zacytować te fragmenty, które szczególnie mi się spodobały:
1) „W Japonii mówi się, że człowiek posiada trzy twarze. Pierwszą pokazuje się całemu światu, drugą pokazuje się swojej rodzinie i bliskim, a trzeciej nie pokazuje się nikomu.”
2) „Musisz wiedzieć, że nie jest łatwo, lecz warto walczyć. Są rzeczy, które docierają do Ciebie dopiero gdy miną. Są dni, które nabierają sensu dopiero wieczorem. Są chwile, które, pomimo że zawsze są wokół Ciebie, latając jak w orbicie, docierają później. Niektóre rzeczy muszą wykwitnąć, zapuścić swe korzenie. Dopiero na dobrym gruncie kwiat wypuszcza pąki. Synu, wszystko to co mówię jest odpowiedzią na Twoje pytania, nawet na te jeszcze niezadane. Nawet, jeśli teraz tego nie rozumiesz, wkrótce to poczujesz. Na razie musisz tylko trwać. Łap chwilę pełnym wdechem, gryź aż do krwi.”\
3) „Życie Lufira wyglądało jak chiński znak Yin Yang, a Sorana jak pudełko w połowie wypełnione tylko czarną barwą, która kojarzyła mu się z zachmurzonym, zacienionym miejscem, do którego nie docierają świeże promienie słońca.”

Zacytowane fragmenty to tylko niektóre perełki, które sprawiły, że książkę czytało mi się dobrze… jednak zakończenie w pewnym stopniu mnie rozczarowało…

Książka opowiada o podróży głównego bohatera Sorana do własnego wnętrza (i to było dla mnie dość intrygujące). Czytając tą opowieść zagłębiamy się w dziwną wizę rzeczywistości z pogranicza jawy i snu. Soran wspomina zdarzenia, które się wydarzyły lub takie, których się obawia, że mogłyby się mu przydarzyć… w zasadzie nie wiadomo…

W pewnym momencie miałam wrażenie, że Soran zwariował i jest w psychiatryku – i powiem szczerze takie zakończenie bardziej przypadłoby mi do gustu…

Gdyby nie ostatni rozdział, byłabym zachwycona tym opowiadaniem…
Ale może po prostu czegoś nie zrozumiałam tak jak powinnam…

Małgorzata Musierowicz napisała kiedyś:
„Książki chodzą swoimi drogami jak koty i zdarza się, że pojawiają się na naszym szlaku dopiero we właściwym momencie”.
Być może dla mnie był to niewłaściwy moment na takie właśnie zakończenie…

Mimo wszystko polecam – jeśli ktoś lubi książki, które przede wszystkim wywołują refleksje…

Na wstępie chcę podziękować autorowi za udostępnienie e-booka.

Opis książki i dziwny tytuł „Deszcz padający od środka najbardziej” sprawiły, że do czytania byłam nastawiona entuzjastycznie. Spodziewałam się książki dziwnej, refleksyjnej, dającej do myślenia.

I faktycznie - książka jest dziwna i trochę daje do myślenia.
Pozwolę sobie zacytować te fragmenty, które...

więcej Pokaż mimo to

5

Cytaty

Więcej
Krzysztof Szczyciński Deszcz padający od środka najbardziej Zobacz więcej
Krzysztof Szczyciński Deszcz padający od środka najbardziej Zobacz więcej
Krzysztof Szczyciński Deszcz padający od środka najbardziej Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd