Skorpion z Wydziału Terroru

Okładka książki Skorpion z Wydziału Terroru
Grażyna Biskupska Wydawnictwo: Melanż reportaż
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
reportaż
Wydawnictwo:
Melanż
Data wydania:
2015-11-25
Data 1. wyd. pol.:
2015-11-25
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364378126
Tagi:
cbś policja magdalenka ksp
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
93 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
356
341

Na półkach:

Kawał dobrego reportażu, no może po części i biografii.
Przedstawiona kariera zawodowa słynnej policjantki z lat 90tych.
Do tego opis tamtych czasów.
Dobra pozycja.

Kawał dobrego reportażu, no może po części i biografii.
Przedstawiona kariera zawodowa słynnej policjantki z lat 90tych.
Do tego opis tamtych czasów.
Dobra pozycja.

Pokaż mimo to

avatar
714
710

Na półkach:

Frapująca literatura faktu.
Słuchając audiobooka miałam korzystniejszy odbiór niż bym samodzielnie czytała.Udzieliła mi się dynamiczność i konkretność czytającej Anny Szymańczyk.Idealnie pasowała mi do postaci Skorpiona.Bardzo charakternej.Polecam!

Frapująca literatura faktu.
Słuchając audiobooka miałam korzystniejszy odbiór niż bym samodzielnie czytała.Udzieliła mi się dynamiczność i konkretność czytającej Anny Szymańczyk.Idealnie pasowała mi do postaci Skorpiona.Bardzo charakternej.Polecam!

Pokaż mimo to

avatar
12
334

Na półkach:

Autobiografia zawodowa Grażyny Biskupskiej nie może być w pełni wiarygodna. Jak na bibliotekoznawcę przystało napisana poprawną polszczyzną. Jednak, gdyby nie lektorka, książka byłaby nudnawa. Z treści wyłania się dość przeciętny obraz pracy policyjnej - pewnie zgodny z rzeczywistością. Jednak tytuł sugeruje "superglinę". Nie zachęcam, nie odradzam.

Autobiografia zawodowa Grażyny Biskupskiej nie może być w pełni wiarygodna. Jak na bibliotekoznawcę przystało napisana poprawną polszczyzną. Jednak, gdyby nie lektorka, książka byłaby nudnawa. Z treści wyłania się dość przeciętny obraz pracy policyjnej - pewnie zgodny z rzeczywistością. Jednak tytuł sugeruje "superglinę". Nie zachęcam, nie odradzam.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
109
110

Na półkach:

Trochę nudna. Szału nie ma. Motyw Magdalenki oczywiście musiał się przewinąć. Fajnie, że w policji bywały takie kobiety, które były dobre w stereotypowo męskim zawodzie.

Trochę nudna. Szału nie ma. Motyw Magdalenki oczywiście musiał się przewinąć. Fajnie, że w policji bywały takie kobiety, które były dobre w stereotypowo męskim zawodzie.

Pokaż mimo to

avatar
169
135

Na półkach: , , ,

Jak to często bywa w przypadku współczesnych pozycji autobiograficznych książka jest dla mnie odrobinę "przelukrowana", brakuje potknięć, no chyba, że akcję w Magdalence traktować jako takie potknięcie. Mimo wszystko bardzo interesująca postać, bezgranicznie oddana swojej pracy, książka ciekawie napisana, w jej opracowaniu pomagał Paweł Oskanowicz, mogę ją polecić z czystym sumieniem.

Jak to często bywa w przypadku współczesnych pozycji autobiograficznych książka jest dla mnie odrobinę "przelukrowana", brakuje potknięć, no chyba, że akcję w Magdalence traktować jako takie potknięcie. Mimo wszystko bardzo interesująca postać, bezgranicznie oddana swojej pracy, książka ciekawie napisana, w jej opracowaniu pomagał Paweł Oskanowicz, mogę ją polecić z czystym...

więcej Pokaż mimo to

avatar
232
230

Na półkach: ,

Bardzo ciekawa. Nawet mnie nie dziwi, że w szeregach policji znajdują się wybitne jednostki, ale jakież to smutne... Człowiek stara się ze wszystkich sił, żeby było dobrze, nie wychodzi przed szereg, jako pierwsza do orderu, po prostu robi swoje, a u szczytu kariery jeszcze przełożeni i politycy usiłują tą osobę skompromitować.

Pani Grażyna to moim zdaniem wzór policjantki. W ogóle dziwię się, że do tej pory nikt nie nakręcił filmu lub serialu, gdzie to głównym bohaterem jest kobieta policjant. Ta książka to moim zdaniem potencjalny materiał na film dokumentalny, albo i kryminalny.

Jednak z serii książek o policjantach, wolę Kościeszę.

Bardzo ciekawa. Nawet mnie nie dziwi, że w szeregach policji znajdują się wybitne jednostki, ale jakież to smutne... Człowiek stara się ze wszystkich sił, żeby było dobrze, nie wychodzi przed szereg, jako pierwsza do orderu, po prostu robi swoje, a u szczytu kariery jeszcze przełożeni i politycy usiłują tą osobę skompromitować.

Pani Grażyna to moim zdaniem wzór...

więcej Pokaż mimo to

avatar
591
591

Na półkach: ,

Solidny kawał dobrej literatury faktu. Pierwszy raz usłyszałem o Pani Biskupskiej w książce Mateusza Baczyńskiego i Janusza Schwertnera "Antyterroryści" (swoją drogą rewelacyjna książka). W tej książce Pani Grażyna opowiada historię swojej służby w Policji i uchyla rąbka tajemnicy dotyczących kilku najbardziej znanych śledztw i spraw, w których rozwiązaniu brała udział (to w tej książce pierwszy raz przeczytałem o szczegółach morderstwa Tomka Jaworskiego). Prosty język sprawia, że książkę szybko się czyta. Miałem wrażenie, że niektóre wątki nie zostały w pełni rozwinięte (przynajmniej takie odniosłem wrażenie, chociażby w sprawie Tomka Jawroskiego). Autorka podaje sporo szczegółów związanych z pracą w Policji. Ukazuje również słabość systemu. Państwo zamiast wspierać takich ludzi chciało z nich zrobić winnych po wydarzeniach w Magdalence w myśl zasady, że winni muszą się znaleźć (tu polecam "Antyterrorystów" bo tam tą akcję opisano bardzo dokładnie i szczegółowo). Treść uzupełniają zdjęcia oraz odznaczenia uzyskane w pracy co jeszcze bardziej podkreśla kuriozum stawianych jej zarzutów. Warto poczytać. Polecam.

Solidny kawał dobrej literatury faktu. Pierwszy raz usłyszałem o Pani Biskupskiej w książce Mateusza Baczyńskiego i Janusza Schwertnera "Antyterroryści" (swoją drogą rewelacyjna książka). W tej książce Pani Grażyna opowiada historię swojej służby w Policji i uchyla rąbka tajemnicy dotyczących kilku najbardziej znanych śledztw i spraw, w których rozwiązaniu brała udział (to...

więcej Pokaż mimo to

avatar
716
716

Na półkach:

Na pewno Grażyna Biskupska była jednym z lepszych śledczych w naszej Policji, a więc już w "nowej Polsce". Niestety, przez pierwsze 2 lata swojej pracy była referentem w SB, więc z automatu obcięli jej emeryturę ...
Co do książki; trochę za mało było "kuchni", a to przecież daje smaczku tego typu pozycjom. Autora sama przyznaje, że opisuje tyle, na ile może zdradzić działania policji. No cóż, wyszło to więc jako taki zawodowy życiorys, trochę nawet samochwalstwa, ale jeśli ktoś lubi literaturę faktu, to nie będzie zawiedziony.

Na pewno Grażyna Biskupska była jednym z lepszych śledczych w naszej Policji, a więc już w "nowej Polsce". Niestety, przez pierwsze 2 lata swojej pracy była referentem w SB, więc z automatu obcięli jej emeryturę ...
Co do książki; trochę za mało było "kuchni", a to przecież daje smaczku tego typu pozycjom. Autora sama przyznaje, że opisuje tyle, na ile może zdradzić...

więcej Pokaż mimo to

avatar
684
23

Na półkach: ,

"Czuję się okradziona, upodlona. Oceniam, że w tej chwili, za ostatnie dwa lata, państwo powinno mi oddać ponad 100 tys. złotych - mówi Grażyna Biskupska, była naczelnik wydziału ds. zwalczania aktów terroru w Komendzie Stołecznej Policji, a potem naczelnik w Centralnym Biurze Śledczym Komendy Głównej Policji"

Takim ludziom miedzy innymi ten parszywy rząd karła z nowogrodzkiej zabrał emeryturę... nie SB-kom, którzy wylecieli ze służby po 89 roku po negatywnej weryfikacji i przez 30 lat gdzie indziej zdążyli się dorobić emerytur, a uczciwym pozytywnie zweryfikowanym Milicjantom / Policjantom!

Więcej: https://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,25346205,wyslala-do-wiezienia-wielu-groznych-gangsterow-a-potem.html

"Czuję się okradziona, upodlona. Oceniam, że w tej chwili, za ostatnie dwa lata, państwo powinno mi oddać ponad 100 tys. złotych - mówi Grażyna Biskupska, była naczelnik wydziału ds. zwalczania aktów terroru w Komendzie Stołecznej Policji, a potem naczelnik w Centralnym Biurze Śledczym Komendy Głównej Policji"

Takim ludziom miedzy innymi ten parszywy rząd karła z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
821
821

Na półkach:

Świetna książka o bohaterskiej, dzielnej kobiecie, napisana przez nią samą o sobie.
Wierzę tej pani i w to, co napisała.
Wielokrotnie podczas czytania chciał mnie szlag trafić, gdy autorka opisywała sytuacje, gdy jakiś przekupiony lub zastraszony prokurator bądź sędzia, albo te najgorsze kreatury naszych czasów, czyli tchórzliwi albo zdradzieccy politycy niwelowali pracę policjantów puszczając bandziorów wolno. W moim państwie, z którym mógłbym się identyfikować, tacy prokuratorzy bądź sędziowie nie tylko wylatywaliby ze swoich posad na zbity pysk, ale traciliby swoją sędziowską czy prokuratorską emeryturę (w razie ucieczki na emeryturę po dokonaniu haniebnego czynu).
Cóż, jestem radykalistą w kilku sprawach. Przede wszystkim podoba mi się amerykańskie podejście do prawnego kwalifikowania czynów prowadzących do udzielania przestępcom pomocy. Tam jeśli dwóch złodziei usiłuje obrabować sklep i jeden z nich zabije sprzedawcę, to winni morderstwa są obaj i mogą znaleźć się na krześle elektrycznym. Jeśli ktoś był ich kierowcą i podwiózł ich do tego sklepu wiedząc, że chcą go obrabować, też idzie na krzesło elektryczne. Każdy ŚWIADOMY czyn zabroniony, który służy pomocą w przestępstwie prowadzącym do zabójstwa powoduje, że „pomagacz” jest współwinny zabójstwa. Podług takich kryteriów jeśli w jednej z omawianych w książce spraw panienka kierując postępowaniem swoich popapranych psychopatów-kolesi doprowadziła do śmierci chłopaka, to wszyscy powinni być współwinni, a zastanawianie się nad tym kto ponosi większą a kto mniejszą winę i ile lat ma dostać każdy z nich tylko niepotrzebnie wydłuża postępowanie sądowe. Oczywiście jestem za karą śmierci dla oprawców, bo miejsce śmieci jest na śmietniku. Oczywiście jestem za krzesłem elektrycznym, a nie za „humanitarnym zabijaniem zastrzykiem”, bo nie uważam, że kara śmierci ma być komfortowa. Ma być okrutna. Nie życzę sobie też, żeby moje państwo wydawało pieniądze na karmienie i utrzymywanie takich śmieci przy życiu, zamiast wydać te pieniądze na cokolwiek innego, ot choćby na służbę zdrowia. Przy przytoczonym przeze mnie amerykańskim podejściu do prawa śledztwo w sprawie śmiecia, który donosił bandziorom o policyjnych akcjach, co prawie na pewno doprowadziło do śmierci policjanta, a na pewno zagrożenie jego śmierci zwiększało, byłoby śledztwem w sprawie szukania mordercy (byłby współwinny morderstwu). W państwie, z którym mógłbym się identyfikować w pełni, doprowadziłoby to do znalezienia gnoja i posadzeniu na krześle elektrycznym. Prokurator, albo sędzia, który wypuściłby mocno podejrzanego o morderstwo na wolność, albo mordercę na przepustkę, a ten dokonałby zbrodni – byłby współwinny morderstwa i widzę dla takiego krzesełko. Elektryczne. Co? Ludzie baliby się być prokuratorami albo sędziami? Bardzo dobrze! To byłby zawód tylko dla ludzi prawych i odważnych.
Nie wyobrażam sobie, żeby policjant musiał w głowie pisać rozprawę filozoficzną na temat czy wolno mu strzelać do bandziora z bronią. W moim państwie – jeśli bandzior sięga po broń, policjant ma prawo przeprowadzić terapię ołowiem. Natychmiast.
Z książki widać, że żyjemy w postkomunistycznym, marksistowskim państwie teoretycznym, którego odbudowę w zasadzie należałoby rozpocząć starannie i od nowa, zaczynając od imperatywu kategorycznego: WSZYSCY sędziowie i prokuratorzy WON!
Tylko czy ci nowi byliby lepsi? Kto miałby ich zweryfikować? Ich kolesie? Ludzie w wyborach powszechnych? Dziś to jest niemożliwe. Jesteśmy społecznością całkowicie zaoraną śmiertelnie przez komunizm. Wygląda na to, że żyjemy w czarnej dupie i tak już pozostanie, bo obecne władze niby-próbujące coś zmienić są tchórzliwe, a połowa naszego społeczeństwa, to durnie, albo zdrajcy chętnie biegający skarżyć się na nasz kraj, gdy tylko ktokolwiek próbuje z tym coś zrobić.
Triumf Lenina z opóźnieniem oraz marksistowskich frankfurtczyków.
Wracając do słynnej magdalenkowej akcji: możliwe, że pewne elementy akcji mogłyby być lepiej przygotowane, choćby pomoc medyczna bezpośrednio w specjalnej i bardzo specjalistycznej karetce, wyposażonej w specjalistyczny sprzęt ratujący życie na poziomie szpitala. Nie można jednak tego rozpatrywać w formule odpowiedzialności karnej żadnego z policjantów, zwłaszcza że nie zaniedbano niczego, do czego zobowiązywało samo prawo. Jedyna rzecz, jaka powinna być skutkiem tej akcji, to wyciąganie wniosków na przyszłość: doskonalenie instrukcji operacyjnych, ale za to odpowiedzialność spoczywa na politykach. Jeśli w tej akcji cokolwiek zawiodło, jeśli ktokolwiek ponosi odpowiedzialność choćby częściową za małe szanse uratowania rannego wskutek trochę opóźnionej akcji medycznej – to wyłącznie politycy, twórcy instrukcji operacyjnej. I to przy założeniu, że szybsza pomoc medyczna mogłaby coś zmienić. Policjanci giną na służbie i ginąć będą, bo to bardzo niebezpieczna praca.
Uporczywe oskarżanie autorki tej książki przez kilkanaście lat przez prokuraturę, to skandal. Owocem takiego działania było tylko zmarnowanie potencjału tej pani. Jeśli już koniecznie ktoś chciał sprawdzić przed sądem, czy nie popełniono przestępstwa, powinno się to odbyć w bardzo krótkim czasie. Jeśli już koniecznie wyrok, to tylko w charakterze oceny, zawierający zalecenia systemowe i bez usuwania z policji. Przecież ta kobieta nikogo nie zabiła. Na wadze Temidy winny się znaleźć osiągnięcia, sukcesy z jednej strony, a ewentualna nieszczęsna, jedna akcja z drugiej. Podobno Temida ma ową wagę i zawiązane oczy.

Świetna książka o bohaterskiej, dzielnej kobiecie, napisana przez nią samą o sobie.
Wierzę tej pani i w to, co napisała.
Wielokrotnie podczas czytania chciał mnie szlag trafić, gdy autorka opisywała sytuacje, gdy jakiś przekupiony lub zastraszony prokurator bądź sędzia, albo te najgorsze kreatury naszych czasów, czyli tchórzliwi albo zdradzieccy politycy niwelowali pracę...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Skorpion z Wydziału Terroru


Reklama
zgłoś błąd