Krzyk Persefony

Okładka książki Krzyk Persefony
Joanna Pypłacz Wydawnictwo: Szara Godzina horror
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
horror
Wydawnictwo:
Szara Godzina
Data wydania:
2015-10-14
Data 1. wyd. pol.:
2015-10-14
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364312618
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,0 / 10
79 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
253
37

Na półkach: ,

Gertruda Lange zostaje wydana za mąż za właściciela fabryki porcelany. Mężczyzna okazuje się być agresywny. Na skutek nieszczęśliwego wypadku, młoda kobieta trafia do szpitala psychiatrycznego w Ciemiernikach. Profesor Mirosławski zdiagnozował u niej chorobę umysłową. Doktor Hoffmann zauważa jednak jej artystyczną duszę i dostarcza Gertrudzie zeszyt i pióro. Od tego momentu kobieta ma zapisywać wszystko, co przyjdzie jej do głowy, w formie opowiadań. W tym czasie jej mąż- Wincent, przegrywa w karty swój majątek. Razem z przyjacielem próbują znaleźć rozwiązanie, które unieważniłoby przegraną.
"Krzyk Persefony" to powieść grozy, której akcja dzieje się w XIX wiecznym Krakowie. Od samego początku poznajemy bohaterów, których los z czasem zaczyna się przeplatać. Przeznaczenie, które jak w tragedii greckiej dąży prosto do katastrofy. Bohaterów można podzielić na dwie grupy- tych, którzy spokojnie przyjmują to, co los im przyniesie i próbują zapobiec klęsce innych, oraz tych, którzy swoimi zachowaniami wręcz wywołują serię niepowodzeń. Można powiedzieć, że od samego początku czytelnik wie, kogo lubić, a kogo nie. Biedna Gertruda nie miała łatwego życia, na szczęście "niektóre złe rzeczy mają to do siebie, że przy okazji wynika z nich jakieś większe dobro". Akcja książki jest nieprzewidywalna, toczy się szybko, bardzo łatwo się ją czyta. Intrygi bohaterów przeplatają się z duchami przeszłości. Autorka nie zapomniała również o tym, w jakich czasach umieściła swą powieść. Kobiety mają bardzo ograniczone prawa, mimo że kilku wykształconych mężczyzn ma bardziej postępowe poglądy. Pomysł Baumgartnera z samego zakończenia daje nadzieję na to, że sytuacja niewiast niebawem się zmieni. Zabrakło mi jednak dokładniejszych opisów strojów z tamtej epoki. Nie przekonało mnie też tempo, w jakim bohaterowie zakochiwali się w sobie. Przypominało mi to "Cierpienia młodego Wertera", gdzie wystarczyło jedno spojrzenie, by chłopak się nieszczęśliwie zakochał i po równi pochyłej dążył do samobójstwa. Podsumowując- książka mi się podobała, jest zupełnie inna niż wszystkie, które czytałam. Zdecydowanie ją polecam, chociaż nie trafi ona do każdego.

Gertruda Lange zostaje wydana za mąż za właściciela fabryki porcelany. Mężczyzna okazuje się być agresywny. Na skutek nieszczęśliwego wypadku, młoda kobieta trafia do szpitala psychiatrycznego w Ciemiernikach. Profesor Mirosławski zdiagnozował u niej chorobę umysłową. Doktor Hoffmann zauważa jednak jej artystyczną duszę i dostarcza Gertrudzie zeszyt i pióro. Od tego momentu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
68
53

Na półkach:

Eh. Bardzo słabo napisana i męcząca książka. Przeczytałam ją do połowy i odłożyłam, nie potrafiłam zmusić się do dokończenia i wcale nie ciekawi mnie jej zakończenie.

Eh. Bardzo słabo napisana i męcząca książka. Przeczytałam ją do połowy i odłożyłam, nie potrafiłam zmusić się do dokończenia i wcale nie ciekawi mnie jej zakończenie.

Pokaż mimo to

avatar
45
33

Na półkach:

Książka " Krzyk Persefony " autorstwa Joanny Pypłacz to studium psychologiczne przedstawionych w niej bohaterów.
Lekturę można zakwalifikować gatunkowo jako horror lub thriller społeczno - psychologiczny z elementami ezoteryki.
Książka bardzo zgrabnie napisana , chociaż ja sam osobiście nie przepadam za tego typu literaturą.

Książka " Krzyk Persefony " autorstwa Joanny Pypłacz to studium psychologiczne przedstawionych w niej bohaterów.
Lekturę można zakwalifikować gatunkowo jako horror lub thriller społeczno - psychologiczny z elementami ezoteryki.
Książka bardzo zgrabnie napisana , chociaż ja sam osobiście nie przepadam za tego typu literaturą.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
76
24

Na półkach:

Powiedziałbym takie pół na pół. Suma plusów i minusów się znosi - a więc dokładnie w połowie.

Powiedziałbym takie pół na pół. Suma plusów i minusów się znosi - a więc dokładnie w połowie.

Pokaż mimo to

avatar
263
77

Na półkach: ,

„Krzyk Persefony” Joanny Pypłacz to powieść grozy osadzona w realiach XIX-wiecznego Krakowa. Nad powieścią unosi się klimat półmroku i melancholii. W zakamarkach szarości skrywa się mroczna siła szukająca dusz, które ściągnie w odmęty świata Hadesa. W książce ukazano ścieranie się dwóch sił: pragnienia życia i śmierci. Joanna Pypłacz wykorzystała mit o Persefonie, greckiej bogini porwanej przez Hadesa, władcy umarłych, do podziemnego świata i zgrabnie wplotła w fabułę powieści. Czytelnik nieustannie stoi na krawędzi odgraniczającej rzeczywistość od metafizyki. Przyjemny dla mnie nastrój niepokoju wywołującego gęsią skórkę zaliczam na plus.

Muszę jednak napisać „ale”, bo o ile klimat książki szaro – ponuro – smętny mi bardzo odpowiadał, to brakowało mi napięcia i uczucia przerażenia, od którego pociłyby się mi dłonie, a serce waliło. Oczekiwałabym czegoś ciut mocniejszego od powieści grozy, chciałabym nakryć się kołdrą i zasłonić oczy. Nic takiego się nie wydarzyło. Nie mniej jednak książka trzyma poziom, bo autorka ma lekkie pióro i nasycony półmrokiem styl. Dzięki czemu tak dobrze czytało mi się tę książkę.

Historia napisana przez Joannę Pypłacz wpisuje się w XIX - wieczną rzeczywistość. Młoda kobieta z dobrego domu, Gertruda Lange poślubia przystojnego, młodego właściciela fabryki porcelany Wincentego Swobodzińskiego. Pożycie młodej pary nie układa się najlepiej. Mąż okazuje się oprawcą, a żona niebawem musi się bronić, aby ocalić życie. Ponieważ rani poważnie męża, trafia do aresztu. Nie wiele znaczy, że zrobiła to w obronie własnej, bo kobiety nie miały zbyt wiele praw w tamtych czasach. Żeby uratować ją od więzienia, czy nawet stryczka adwokat obiera pewną strategię, w wyniku której Gertruda trafia do szpitala psychiatrycznego. Podoba mi się podjęcie tematu praw kobiet przez autorkę, bo choć dziś czasy są inne, to wciąż mniej zarabiamy, a sfeminizowane zawody są lekceważone i wygląda na to, że nadal walczymy ze stereotypami. Kobieta w XIX wieku była puchem marnym, a w XX wieku, żeby się wyzwolić, nie pozostało jej nic innego, jak zrzucić suknię i wciągnąć portki.

„Krzyk Persefony” łączy w sobie bardzo dobry styl, nawiązania do literatury i sztuki, a także charakteryzuje się mrocznym klimatem gatunku, który reprezentuje.

„Krzyk Persefony” Joanny Pypłacz to powieść grozy osadzona w realiach XIX-wiecznego Krakowa. Nad powieścią unosi się klimat półmroku i melancholii. W zakamarkach szarości skrywa się mroczna siła szukająca dusz, które ściągnie w odmęty świata Hadesa. W książce ukazano ścieranie się dwóch sił: pragnienia życia i śmierci. Joanna Pypłacz wykorzystała mit o Persefonie, greckiej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
53
24

Na półkach:

"Krzyk Persefony" może być nie tylko rozumiany jako krzyk czytelnika, który po przeczytaniu tej książki odkłada ją z rozczarowaniem na półkę, ale również głośne nawoływanie do redaktorów o przebudzenie.

To moja druga książka Joanny Pypłacz, która przeczytałam. Pierwsza to "Mechaniczna ćma" będąca przykładem jak nieumyślnie (mam nadzieję, że nieumyślnie, prawda?) wykorzystując dostępne środki stylistyczne zniszczyć ciekawą fabułę.

"Krzyk Persefony" jest niemym świadkiem na to, że w utworach Joanny najciekawsze są dwie rzeczy - tytuły oraz imiona i nazwiska bohaterów.

"Krzyk Persefony" może być nie tylko rozumiany jako krzyk czytelnika, który po przeczytaniu tej książki odkłada ją z rozczarowaniem na półkę, ale również głośne nawoływanie do redaktorów o przebudzenie.

To moja druga książka Joanny Pypłacz, która przeczytałam. Pierwsza to "Mechaniczna ćma" będąca przykładem jak nieumyślnie (mam nadzieję, że nieumyślnie, prawda?)...

więcej Pokaż mimo to

avatar
54
4

Na półkach:

Zawiodłam się okropnie. Kiedy znalazłam tę książkę na półce z horrorami i przeczytałam opis z tyłu, jakoby akcja została osadzona w XIX-wiecznym Krakowie, a bohaterowie skrywali mroczne sekrety + byli wewnętrznie skomplikowani, oczekiwałam wiele. Miałam nawet okazję poznać autorkę na festiwalu grozy, doktora filologii klasycznej, osobę, która zjadła zęby na czytaniu.
Pozostaje dla mnie zagadką, jak ktoś taki, ktoś operujący przepięknym językiem, bogatym słownictwem, mógł popełnić książkę z nieskończoną ilością wad:
1) Przewidywalność
2) Schematyczność
3) Drętwe, DRĘTWE, D R Ę T W E dialogi, które nie dość, że nie oddają klimatu epoki, to jeszcze... są drętwe T_T
4) Naiwność. Na przykład: jesteście studentami, brakuje wam kasy, przychodzicie do pierwszej lepszej speluny, na jaką was stać, jedyne wolne miejsce w niej znajduje się obok elegancika (!), siadacie obok, zagadujecie (dosłownie dwa zdania, serio), i elegancik proponuje wam z marszu apartament, stanowisko sekretarza od spraw finansów pewnej fundacji. A swój wybór argumentuje mniej więcej tak: widzę, że jest pan szczery, a ja mam oko do ludzi... kurffa, serio? xD
5) Papierowi bohaterowie, którzy myślą tak samo. Nawet czarne charaktery są nijakie i nie budzą grozy. Nie ma komu kibicować. Narrator i same postacie próbują czytelnika przekonać, że kotś tam jest skomplikowany/wyjątkowy/cudowny/skończonym sukin... no, ale to kłamstwo, ci bohaterowie są głębocy jak kałuża z tego samego wiadra.
6) Zero researchu (Kraków i powstanie listopadowe, tak)
7) Zasadnicza część powieści ma miejsce w XIX-wiecznym szpitalu psychiatrycznym, któremu bliżej do hotelu niż do domu wariatów (pragnę zwrócić uwagę, że w tamtych czasach właśnie tak nazywano miejsca dla osób chorych na umyśle, ówczesna medycyna dopiero raczkowała, metody leczenia przypominały tortury. Ja totalnie nie kupuję, że na terenach Galicji, dziczy znajdującej się na samym skraju wielkiego Cesarstwa Austro-Węgier, znalazł się szpital, w którym zamiast lobotomii, pacjenci przechodzą terapie polegającą na malowaniu, komponowaniu muzyki lub pisaniu opowiadań, przyjmują grzecznie leki, jadają sucharki z marmoladą... Tymczasem na Zachodzie funkcjonowały ośrodki, gdzie panował smród, szerzyło się robactwo, znęcano się nad pacjentami psychicznie i fizycznie, gwałcono i eksperymentowano na nich). Zmarnowany potencjał, no ale przecież najważniejsze jest dobro głównej bohaterki, tytułowej Persefony, której wszyscy całują rączki i rozpływają się nad jej "niezwykłością" .;D

Daję 3. Jeżeli szukacie książki, która wzbogaci słownictwo, jak najbardziej polecam pod warunkiem, że nie zirytujecie się wyżej wymienionymi punktami

Zawiodłam się okropnie. Kiedy znalazłam tę książkę na półce z horrorami i przeczytałam opis z tyłu, jakoby akcja została osadzona w XIX-wiecznym Krakowie, a bohaterowie skrywali mroczne sekrety + byli wewnętrznie skomplikowani, oczekiwałam wiele. Miałam nawet okazję poznać autorkę na festiwalu grozy, doktora filologii klasycznej, osobę, która zjadła zęby na...

więcej Pokaż mimo to

avatar
218
85

Na półkach:

Nie wiem jakim cudem udało mi się w ogóle skończyć tę książkę. Grafomania na poziomie budowania fabuły, postaci i języka aż do poziomu niezamierzonej śmieszności. Omijać szerokim łukiem.

Nie wiem jakim cudem udało mi się w ogóle skończyć tę książkę. Grafomania na poziomie budowania fabuły, postaci i języka aż do poziomu niezamierzonej śmieszności. Omijać szerokim łukiem.

Pokaż mimo to

avatar
833
238

Na półkach: , , , ,

Joanna Pypłacz to urodzona w 1982 roku pisarka z Krakowa. Z wykształcenia doktor filologii klasycznej, z zamiłowania pasjonatka literatury grozy i muzyki poważnej. Na co dzień pracuje w Bibliotece Jagiellońskiej w Sekcji Starych Druków, skąd czerpie mnóstwo inspiracji. Jest autorką licznych prac naukowych, artystycznych przekładów poezji łacińskiej, a także powieści „August Nacht”, „Krzyk Persefony” oraz „Mechaniczna ćma”.

W swojej drugiej powieści, zatytułowanej „Krzyk Persefony”, pani Joanna przenosi czytelnika do Krakowa drugiej połowy XIX wieku i pokazuje, że nie wszystkie zdarzenia daje się zawsze logicznie wyjaśnić i istnieją sfery naszej duszy, które wyczuwają więcej, niż nam się wydaje.

Główna bohaterka Gertruda Lange posiada nieprzeciętną wyobraźnię, a także wrażliwość powodującą dostrzeganie rzeczy niedostrzegalnych dla innych. Jest bardzo nieufna wobec otoczenia, zamknięta w sobie, funkcjonuje na granicy świata materialnego i pozazmysłowego. Gertruda miała nadzieję, że dzięki małżeństwu z Wincentym uwolni się spod wpływu zdziwaczałej ciotki, która opiekowała się nią od śmierci rodziców. Zaryzykowała i wyszła za mąż za mężczyznę, którego nie kochała, a który już przy pierwszym spotkaniu wydał się jej bezwzględny i odpychający. Okazało się, że nie pomyliła się w swojej ocenie, cierpiała, a gdy doszło do tragedii, młodą kobietę zamknięto w szpitalu dla umysłowo chorych. Co ciekawe i paradoksalne, dopiero tam po raz pierwszy poczuła się całkowicie wolna. Uważnie obserwując życie szpitalnej społeczności, które pełne było tłumionych emocji, żądz i duchów z przeszłości, równocześnie odkrywała i szlifowała swój talent pisarski.

Podejrzewam, że każde z Was pamięta ze szkoły mit o Demeter, Korze/Persefonie i Hadesie, ale w telegraficznym skrócie go Wam przypomnę. Kora/Persefona była córką Demeter podstępem porwaną przez Hadesa i uwięzioną w królestwie umarłych. Zrozpaczona matka próbowała ją uratować, ostatecznie jako Kora przez 9 miesięcy żyła na ziemi (wtedy razem z nią żyła natura), a przez 3 miesiące jako Persefona żyła jako władczyni królestwa umarłych z Hadesem.

Gertruda utożsamiała się z Persefoną – najpierw tłamszona przez zdziwaczałą, egoistyczną ciotkę, później przez okrutnego męża, wciąż czekała na czas, gdy w końcu będzie mogła decydować sama o sobie. Była osobą delikatną i wrażliwą, obdarzoną bujną wyobraźnią, ale często zauważała szczegóły pomijane przez innych, co wykorzystywała przy pisaniu opowiadań.

„Krzyk Persefony” to powieść pełna tragicznych postaci i ich bolesnych historii. Sam szpital psychiatryczny w Ciemierniku, który jest głównym miejscem akcji, położony jest w smutnej okolicy – opuszczony dwór, wielki park, mauzoleum, gdzie spoczywa para legendarnych kochanków, którzy mogli się połączyć ze sobą dopiero po śmierci. Generalnie otoczenie emanowało specyficzną, przygnębiającą aurą i powodowało poczucie, że nikt w tym miejscu nie może być szczęśliwy. Mimo, że w tej powieści nie ma upiorów, strzyg, wampirów ani innych potworów, to autorka w subtelny i powolny sposób tworzy klimat grozy, niepokoju, tajemnicy, dołączając do samego otoczenia jeszcze niedopowiedziane historie i szaleństwo leczonych tam pacjentów. Przeczucia o wielkiej mocy, podświadomość kierująca wyborami i wyobraźnia płatająca czasem figle, a ponad tym miłość kapryśna i zmienna, dająca i odbierająca nadzieję, popychająca do nieprzemyślanych czynów. Niektórzy, tak jak piękna siostra Konstancja, ulegali jej, by po chwili uciec i porzucić uczucie, zanim wybranek zdąży zranić po raz pierwszy, a inni kochali pomimo wszelkich przeszkód i pozostawali wierni swoim ukochanym. I jedni i drudzy cierpieli.

Joanna Pypłacz napisała interesującą, spójną historię, w której wszystkie wątki łączy nieduża społeczność szpitala dla umysłowo chorych. Przy okazji zarysowała konflikt pomiędzy starymi metodami leczenia przypadłości psychicznych, a nowymi, dopiero jeszcze raczkującymi w owych czasach, jak terapia zajęciowa, czy w ogóle rozmowy z pacjentami. Autorka operuje pięknym stylistycznie językiem, poetyckim, ale nieprzesadzonym, którym pięknie buduje nastrój niesamowitości i melancholii. „Krzyk Persefony” określony został jako powieść grozy, ale to nie do końca tak – jest to klasyczna powieść gotycka, a więc jeśli ktoś liczy nawet na delikatne elementy horroru, to się zawiedzie. Jedynym poważniejszym minusem jest brak pogłębienia rysu psychologicznego postaci, co trochę psuje odbiór tej powieści.

Jeśli macie ochotę na powieść o miłości, cierpieniu, nienawiści, poszukiwaniu wolności i szczęścia to dobra powieść. Jeśli macie ochotę na dość mroczny, gotycki, melancholijny nastrój i potyczkę z demonami siedzącymi w ludzkiej duszy to również dość dobra powieść. Jeśli macie ochotę na nieoczywistą historię smutnej miłości doprawioną odrobiną metafizyki to sięgnijcie po „Krzyk Persefony” - pomimo pewnych wad spędzicie nad nią kilka przyjemnych godzin.

Moja ocena: 6,5/10.

Recenzja znajduje się również na blogu straszliwabuchling.blox.pl.

Joanna Pypłacz to urodzona w 1982 roku pisarka z Krakowa. Z wykształcenia doktor filologii klasycznej, z zamiłowania pasjonatka literatury grozy i muzyki poważnej. Na co dzień pracuje w Bibliotece Jagiellońskiej w Sekcji Starych Druków, skąd czerpie mnóstwo inspiracji. Jest autorką licznych prac naukowych, artystycznych przekładów poezji łacińskiej, a także powieści „August...

więcej Pokaż mimo to

avatar
4
4

Na półkach:

Niezmiernie się ciesze, że miałam okazję przeczytać tę książkę. Na nowo rozbudziła we mnie chęć do czytania i miłość do literatury. Nigdy nie przestanę być wdzięczna autorce za publikację tego dzieła. Dlaczego? Już wyjaśniam:

Styl

To, co sponsorowane recenzje nazywają lekkością pióra i wyrafinowanym stylem dostarcza w istocie niezapomnianych wrażeń. Jestem pewna, że autorka jest bardzo dumna z kilku samodzielnie opracowanych zwrotów, bo nadużywa ich tak, że nieodwracalnie wżerają się w mózg. Można odnieść wrażenie, jakby autorka obawiała się, że czytelnik może nie dostrzec geniuszu jej epitetów i metafor jeśli nie dostanie nimi prosto między oczy i to co najmniej kilkanaście razy. Na domiar złego te ozdobniki są niestety komicznie wręcz pretensjonalne, co bawi tym bardziej, że autorka często nieświadomie zestawia je z kolokwializmami zupełnie nielicującymi z dramatyzmem opisywanej sceny. Całość zatem jest po prostu groteskowa.


Realia

Zawsze sądziłam, że atutem powieści "kostiumowych" są umiejętnie oddane realia epoki. Tutaj niestety kompletnie tego nie ma. Zachowania postaci są całkowicie współczesne, a opisy wnętrz, strojów czy przedmiotów codziennego użytku zwyczajnie ogólnikowe. Wszystko jest wyrafinowane, finezyjne i eleganckie bądź mroczne, straszne i upiorne... i niczego więcej się o świecie przedstawionym w powieści nie dowiemy.

Romans

Z początku myślałam, że daleko posunięty libertynizm miał cechować jedną postać, mówić o jej charakterze, moralności... Gdy jednak okazało się, że kolejni bohaterowie zachowują się tak samo, zrozumiałam, że to po prostu cecha tej narracji, a zachowania, które nawet dziś w niejednym środowisku wywołałyby skandal, najwyraźniej były zdaniem autorki na porządku dziennym w XIX wieku.

Trudno się zresztą dziwić. Autorka przyjęła sobie za punkt honoru wcisnąć w tę niezbyt długą książkę ilość wątków i postaci, która niejednemu wystarczyłaby na co najmniej trzy opasłe tomiszcza. Jeśli w każdej takiej lekkiej lekturze miało się rozegrać przynajmniej kilka romansów, to obyczaje heroin siłą rzeczy nie mogły być zbyt ciężkie. Nieco zaskakuje jedynie opis postaci: panny miały być przecież poetyczne i romantyczne, a ich kochankowie eleganccy, wyrafinowani i szarmanccy; tymczasem ich zaloty to raczej tarło. Wyrafinowani zalotnicy raczą panny wyświechtanymi "tekstami na podryw" z dolnej półki, a romantyczne panny, wzorem galerianek, chichoczą, mizdrzą się i po drugim tanim komplemencie chętnie rozkładają nogi.

Groza

Podobno "Krzyk persefony" miał być powieścią grozy. Ja tej grozy jakoś nie zauważyłam.

Powodem może być wzorowanie się na narracji filmowej. Autorka najwyraźniej nie wzięła pod uwagę jednego istotnego faktu: o ile w filmie scena wędrówki bohatera przez mroczne, zasnute pajęczynami korytarze może budzić grozę, o tyle opis tej niesamowicie strasznej wędrówki przez niesamowicie straszne korytarze w niesamowicie straszną noc już tej grozy nie wzbudzi... Przy konstrukcji tych scen zupełnie zapomniano, że z braku takich filmowych środków jak muzyka, kolory czy choćby stare dobre jumpscare'y autor prozy musi budować napięcie w zupełnie inny sposób. Małpowanie filmu tutaj nic nie da.


Logika

A raczej jej brak. Zdaję sobie sprawę, że zachowanie bohaterów powieści gotyckiej powinien cechować frenetyzm. Jak mniemam, pojęcie to odnosi się do tragicznych w skutkach decyzji podjętych w chwili szaleństwa bądź napięcia psychicznego przekraczającego granice ludzkiej wytrzymałości, a nie do tego, że ktoś po prostu jest idiotą. Postaci w tej powieści tymczasem zachowują się, jakby ich wyobraźnia oraz umiejętność planowania nie wykraczały poza najbliższe kilka sekund.

Być może motywacje postaci miały więcej sensu na etapie planowania zarysu fabuły, niemniej jednak jeśli bohaterami powodowały jakiekolwiek złożone emocje czy pragnienia, to autorka najwyraźniej postanowiła je zachować dla siebie. Być może fragmenty opisujące motywacje głównych bohaterów zostały usunięte po to, by w książce zmieściło się więcej niepotrzebnych postaci i bezsensownych, spadających nagle z nieba wątków.

Cpt. obvious.

Ten celebryta pojawia się na kartach książki nader często. Pisałam już o tym, że autorka, zapewne pragnąc skrócić książki i wtłoczyć tuziny wątków w format lekkiego czytadła najwyraźniej postanowiła usunąć wszelkie opisy motywacji postaci czy też uzasadnienia ich poczynań. Tym bardziej dziwi, że nie pozbyła się wypowiedzi kapitana Oczywistego.

Kapitan przejawia się tutaj pod dwiema postaciami. Pierwsza z nich to zawzięty komentator, wyjaśniający oczywiste sprawy, np. powtarzający w narracji to, co dana postać przed chwilą powiedziała. Drugie wcielenie kapitana to złośliwy skrzat, który w wiele zdań powciskał irytujące, choć uroczo niezgrabne dodatki - słowne siano, które rozrzedza narrację, a nic nie wnosi (np. ktoś potknął się i *w rezultacie* upadł).

Błędy

Tutaj już nie mogę całkowicie winić autorki, gdyż najwyraźniej zawiniła także redakcja. Błędów jest pod dostatkiem, i to każdego niemal rodzaju.
Konstrukcja wielu zdań dowodzi, że autorka miewa problemy z rozpoznaniem podmiotu i orzeczenia. Dzięki temu mamy radosne potworki, jak choćby kominek czytający listy. Imiesłowy również nie są mocną stroną autorki, chociaż być może to ja się mylę i możliwe jest mówienie przy jednoczesnym wgryzaniu się w czyjeś usta.

Po takim doświadczeniu zaczęłam bardziej doceniać literaturę, a czytanie innych pozycji (w których wcześniej zawsze mogłam "czegoś się doczepić") znów zaczęło mi sprawiać niezwykłą radość.

Niezmiernie się ciesze, że miałam okazję przeczytać tę książkę. Na nowo rozbudziła we mnie chęć do czytania i miłość do literatury. Nigdy nie przestanę być wdzięczna autorce za publikację tego dzieła. Dlaczego? Już wyjaśniam:

Styl

To, co sponsorowane recenzje nazywają lekkością pióra i wyrafinowanym stylem dostarcza w istocie niezapomnianych wrażeń. Jestem pewna, że...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Krzyk Persefony


Reklama
zgłoś błąd