Skowyt

Okładka książki Skowyt
Marek Świerczek Wydawnictwo: Novae Res kryminał, sensacja, thriller
280 str. 4 godz. 40 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo:
Novae Res
Data wydania:
2015-07-03
Data 1. wyd. pol.:
2015-07-03
Liczba stron:
280
Czas czytania
4 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379428151
Tagi:
świerczek kryminał PRL Okrągły Stół morderstwo SB
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
46 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
893
28

Na półkach:

Zaczyna się nieźle, a potem zwalnia i zwalnia, i utyka gdzieś człowiek w połowie książki i ciężko ruszyć dalej.

Kryminał w realiach schyłkowej komuny. Klimaty trochę jak z "Psów" a trochę jak z"07 zgłoś się". Główny bohater oficer SB i jego żmudne śledztwo, chodzi po mieszkaniach, odwiedza ludzi, zadaje pytania, idzie do kolejnych mieszkań, kolejne pytania itd. Monotonna operacyjna robota - tak to pewnie w rzeczywistości wygląda, ale ciężko o tym czytać. W tle brudna, szara, brzydka i zapijaczona Polska, brzydcy ludzi, smród potu, nieświeże oddechy - zbyt dużo zbyt dosadnych opisów. Im dalej w książkę tym większe obrzydzenie bierze.

Wynik śledztwa do przewidzenia tak mniej więcej od 1/3 książki.

Zaczyna się nieźle, a potem zwalnia i zwalnia, i utyka gdzieś człowiek w połowie książki i ciężko ruszyć dalej.

Kryminał w realiach schyłkowej komuny. Klimaty trochę jak z "Psów" a trochę jak z"07 zgłoś się". Główny bohater oficer SB i jego żmudne śledztwo, chodzi po mieszkaniach, odwiedza ludzi, zadaje pytania, idzie do kolejnych mieszkań, kolejne pytania itd. Monotonna...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
567
537

Na półkach: ,

Kryminał z elementami fantastycznymi. Poprowadzony o tyle nietypowo, że główny śledczy wzbudza sympatię, chociaż należy do niesławnej SB. Mimo to nie przepada za ustrojem, nie donosi na kolegów. Dowcipy polityczne go nie bawią. Zresztą, pozostałe chyba też nie.

Bohater dostaje polecenie odszukania pewnego człowieka, Artura Hellera. Nie może zająć się tym zwyczajna milicja, bo zaginiony też jest funkcjonariuszem SB. A do tego — i tu zaczynają się elementy fantastyczne — nie jest w pełni człowiekiem.

Więcej marudzenia tutaj: https://finklaczyta.blogspot.com/2018/12/skowyt-krymina-z-elementami.html

Kryminał z elementami fantastycznymi. Poprowadzony o tyle nietypowo, że główny śledczy wzbudza sympatię, chociaż należy do niesławnej SB. Mimo to nie przepada za ustrojem, nie donosi na kolegów. Dowcipy polityczne go nie bawią. Zresztą, pozostałe chyba też nie.

Bohater dostaje polecenie odszukania pewnego człowieka, Artura Hellera. Nie może zająć się tym zwyczajna milicja,...

więcej Pokaż mimo to

100
avatar
2355
1392

Na półkach:

Mocna, klimatyczna, niesamowicie mroczna książka z pogranicza thrillera i horroru.
Fabuła jest umieszczona w 1989 r. w czasie rozmów Okrągłego Stołu i rozgrywa się w środowisku funkcjonariuszy SB, a przewodni temat to tzw. „komando śmierci” ulokowane w IV Departamencie MSW.
Muszę przyznać, że Świerczek przy użyciu prostych środków uzyskuje zaskakująco mocny efekt.
Jego opisy rzeczywistości schyłkowego PRL robią niesamowite, przygnębiające wrażenie. To nie jest ta Polska z filmów Barei czy kabaretu TEY. Tu nie ma nic do śmiechu, obraz nędzy i rozpaczy – to ten sam kraj widziany od innej strony, jakże realistyczny. A w nim zrezygnowani, apatyczni ludzie w swoich zapyziałych i cuchnących „mieszkaniach”.
Niestety, autorowi zachciało się wzbogacić i urozmaicić to, co świetnie mogło sprawdzić się w prostej formie. Klasyczny strzał w stopę.
Moja ocena byłaby znacznie wyższa, gdyby nie wmieszanie w ciekawy temat równorzędnego wątku z czymś nadprzyrodzonym i niesamowitym. To już zupełnie nie moja bajka, nie trawię takich klimatów.

Mocna, klimatyczna, niesamowicie mroczna książka z pogranicza thrillera i horroru.
Fabuła jest umieszczona w 1989 r. w czasie rozmów Okrągłego Stołu i rozgrywa się w środowisku funkcjonariuszy SB, a przewodni temat to tzw. „komando śmierci” ulokowane w IV Departamencie MSW.
Muszę przyznać, że Świerczek przy użyciu prostych środków uzyskuje zaskakująco mocny efekt.
Jego...

więcej Pokaż mimo to

45
Reklama
avatar
3522
1194

Na półkach: , , ,

Nie zachwyciła mnie, chociaż coś w sobie ma; jakąś tajemnicę, mroczność, zwierzęcość. Ale ja nie lubię takich udziwnionych książek, których akcja balansuje na pograniczu rzeczywistości i fantazji, gdzie życie miesza się z czymś nadprzyrodzonym, nieznanym i niewytłumaczalnym. Dlatego nie jestem też fanką Kinga, jakkolwiek kilka jego książek przeczytałam z zainteresowaniem.
Przemawia do mnie tło polityczne, w którym rozgrywa się akcja i jego waga dla opisanych zdarzeń, ale sama konwencja powieści mnie nie przekonuje.

Nie zachwyciła mnie, chociaż coś w sobie ma; jakąś tajemnicę, mroczność, zwierzęcość. Ale ja nie lubię takich udziwnionych książek, których akcja balansuje na pograniczu rzeczywistości i fantazji, gdzie życie miesza się z czymś nadprzyrodzonym, nieznanym i niewytłumaczalnym. Dlatego nie jestem też fanką Kinga, jakkolwiek kilka jego książek przeczytałam z zainteresowaniem. ...

więcej Pokaż mimo to

76
avatar
742
588

Na półkach: , , , ,

Marek Świerczek „Skowyt”

Pierwsza książka, która wywołała we mnie pozytywne emocje w świecie kryminału. Nie kryłam zaskoczenia zapoznając się z głównym bohaterem kapitanem Robertem Karskim. Dokładność w wykonywania każdego zadania wzbudziła we mnie zaufanie w nim jako osoby pracującej w Służbie Bezpieczeństwa. Jego przenikliwość sprawia, że każdy ruch staje się odwagą w świecie nieśmiałości.

Kapitan Karski nie boi się niczego. Odważny do końca jest i ostrożny w swoich decyzjach. Autor zna psychologię człowieka i to jest widoczne w momencie przeprowadzanych rozmów z bohaterami w tle. Książka podoba mi się ze względu na ciekawy język wypowiedzi, znajomość świata kryminalistyki z innej strony.

Moją uwagę zwróciło zdjęcie zwierzęcia – które jest widoczne na okładce.

Czy do końca rozwiązana będzie kryminalna zagadka z poszukiwaniem tajemniczego skowytu zostawiam Tobie to czytelniku. Czy odnajdziesz siebie poznając poszczególne postacie, które zostawiły swój ślad na łamach książki ? Czy kapitan Karski ma uczucia i znajdzie swoją drugą połówkę poświęcając swój czas na pracę?

Książka jest godna polecenia każdemu czytelnikowi, który lubi świat kryminologii i nie jest mu on obcy.

Warto poznać ten ujmujący sposób rozwiązań koncepcji z jaką podjął się autor przedstawiając swojego bohatera.

Czytając tą książkę odnalazłam samą siebie w osobie kapitana Roberta Karskiego.

Książka jest ładnie wydana. Przejrzystość stron tej książki i oddzielonych rozdziałów jest dodatkowym atutem, który powoduje, że chce ją czytać.

Marek Świerczek „Skowyt”

Pierwsza książka, która wywołała we mnie pozytywne emocje w świecie kryminału. Nie kryłam zaskoczenia zapoznając się z głównym bohaterem kapitanem Robertem Karskim. Dokładność w wykonywania każdego zadania wzbudziła we mnie zaufanie w nim jako osoby pracującej w Służbie Bezpieczeństwa. Jego przenikliwość sprawia, że każdy ruch staje się odwagą w...

więcej Pokaż mimo to

116
avatar
3199
2304

Na półkach:

PRL jest coraz wdzięczniejszym tłem do różnych, niewytłumaczonych wydarzeń. Szarość, niechęć, samotność, zawiść, bieda, kiczowatość, bylejakość, smród brudu lub kiepskich środków czystości – to zostało w mojej pamięci z tamtych czasów. Marek Świerczek doskonale wprowadza nas w ten klimat świata udającego bogatą idyllę, który obecnie kojarzy nam się z pokazywanymi z Rosji filmami dokumentalnymi, w których zwykły człowiek jest tylko trybikiem nastawionym na zło i doznającym złego. W takim świecie nie żyje się łatwo i tak jest w przypadku książkowego bohatera „Skowytu”. Poza nieprzychylnymi czasami ma on jeszcze inny problem: jest czymś nieokreślonym, bestią pragnącą dobrego otoczenia i wymierzającą sprawiedliwość.
W „Skowycie” znajdziemy mieszankę horroru, thrillera, romansu. Autor jako tło wykorzystał czasy upadku Polski Ludowej, transformacji państwa totalitarnego w demokratyczne. Podobnej przemianie ulega bohater – bestia, który dzięki odmianie staje bliżej swojej natury, czyli szczerych, silnych uczyć.
W powieści nie zabraknie obnażania ludzkiego zła, wyśmiewania, przerysowywania naszych najgorszych cech. Spojrzenie na świat z perspektywy istoty odmiennej pozwala na nabranie dystansu.
Wielkim plusem książki jest ciągłe trzymanie czytelnika w napięciu, klimat pozwalający przenieść się do czasów pozornie odległych, ale ciągle wyłaniającego się na każdym rogu polskich miejscowości. Paradoksy spotykane w lekturze ciągną się i obecnie. Bogata galeria postaci mogłaby śmiało przenieść się w i w nasze czasy nasączone manią spiskowania lub widzenia wszędzie działania różnorodnych organizacji terrorystycznych i pogłębiających och szarość, ciągłą bylejakość, biedę wyzierającą zza zakrętu w dzielnicach średniozamożnych.
„Skowyt” polecam miłośnikom kryminałów oraz opowieści o wilkołakach.

PRL jest coraz wdzięczniejszym tłem do różnych, niewytłumaczonych wydarzeń. Szarość, niechęć, samotność, zawiść, bieda, kiczowatość, bylejakość, smród brudu lub kiepskich środków czystości – to zostało w mojej pamięci z tamtych czasów. Marek Świerczek doskonale wprowadza nas w ten klimat świata udającego bogatą idyllę, który obecnie kojarzy nam się z pokazywanymi z Rosji...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
1825
248

Na półkach: , ,

Jak wiele niewyjaśnionych historii drzemie w archiwach, utajnionych dokumentach? Tajemnic, których nikt do tej pory nie odkrył, nie zbadał? Jak dużo jest białych plam okresu PRL-u, przemilczanych, zepchniętych w ślepą uliczkę polskiego sumienia?

Można pisać o historii z dokładnością, precyzyjnie operując datami, postaciami czy faktami. Można też opowiedzieć o przeszłości w sposób niekonwencjonalny, fabularny, wplatając nutę sensacji, kryminalnego zacięcia, mrocznej i gęstej atmosfery spowijającej czytelnika jak mgła, w której czai się bestia. Tak pisze Marek Świerczek, historyk, który próbuje przybliżyć czytelnikom przeszłość, trudną, zapomnianą, taką, o której nie chce się myśleć, a tym bardziej odkrywać. Po książkach „Bestia” i „Dybuk” autor wydał powieść „Skowyt”, której akcja rozgrywa się w 1989 roku. PRL dogorywa, krwawi, aby przerodzić się w nowe państwo, nowy świat.

Akcja prowadzi czytelnika do jaskini bestii jaką jest Służba Bezpieczeństwa. Jeden z pracowników, Robert Karski otrzymuje zlecenie wytropienia jednego z oficerów, pracujących w Wydziale IV –Artura Hellera. Zajmował się on inwigilacją duchownych, a jego nagłe zniknięcie zdaje się być nie na rękę ówczesnej władzy. Karski szuka dokumentów, dociera do żony Hellera, a także do młodej kochanki, znajduje dziennik poszukiwanego, a kolejne tropy i rozmowy prowadzą go coraz w mroczniejsze rejony. Kim tak naprawdę jest Heller? Dlaczego uciekł i co ukrywa?

Pamiętniki ubeka czy bestii?
Obok perspektywy głównego bohatera czytelnik zapoznaje się z zapiskami Artura Hellera, który skrywa pewną brutalną tajemnicę. Jego inność i wyobcowanie nie przysparza mu sympatii otoczenia. Ukojenie znajduje podczas samotnych, leśnych eskapad. Nad ranem budzi się nagi, zazwyczaj splamiony krwią. Instynkt przejmuje nad nim kontrolę, staje się bardziej wyczulony na dźwięki, zapachy, ruch. Dziennik, intymny zapis myśli, przybliża jego postać, jednocześnie pokazując jego fizyczność, separację, zezwierzęcenie. Tak też go odbierają inni, opisując go jak zwierzę, bestię, gotową zawsze do ataku:

„miał cienie pod oczami, plamy na skórze. Zrobił się bardzo chudy, ale ruszał się jak… no, nie wiem, jak zwierzę. Tak sprężyście i szybko, I cicho, Potrafił pojawić się za tobą tak, że nic nie słyszałeś. Ale miał coś chorego w oczach. Jak zdychający pies” (s.196).

Zapiski są pełne retrospekcji, nieuporządkowane, chaotyczne, pełne niedopowiedzeń. Heller pisze dla siebie, próbuje stworzyć wiwisekcję swojej metamorfozy, zrozumieć to, w co się zamienił. Opisy przestrzeni są bardzo drobiazgowe, wręcz namacalne. Las zamienia się w labirynt wyzwolenia, schronienie, rodzi poczucie jedności z naturą:

„Las nocą daje wolność. Ciemność między drzewami jest gęsta. Niemal czuje się, jak napiera na rozpalone policzki. Chłodzi. Kryje. Pozwala przeżyć. (…) Gdy leżę na ostrej, jakby nawoskowanej trawie, las ożywa. Słychać stąpnięcia kopyt, trzaśnięcia gałązek pod łapkami jeży, popiskiwanie gryzoni” (s.167).

Świadomość Artura zlewa się z instynktem bestii, zwierzęcia, które jednocześnie jest łowcą i zwierzyną. Warto bliżej przyjrzeć się fragmentom, przewijającego się dziennika byłego ubeka. Jest w nich porażający psychologizm, emocjonalizm jednostki osaczonej, noszącej piętno inności. Każde słowo wydaje się układać w skomplikowaną układankę poszukiwania tożsamości. W zapiskach Hellera przebija się gorzka diagnoza naszego świata, kondycji człowieka we współczesnym świecie:

„Trzeba zagłuszyć głosy skomlące w nas. Dlatego ludzie stale mówią, słuchają radia lub oglądają telewizję. Piją wódkę, dorabiają się, kurwią. Wszystko, byle nie musieć wsłuchiwać się w siebie i patrzeć w mrok dookoła. Ale gdy ani w nas, ani wokół nie ma niczego, wtedy słyszymy. Wdziera się w nas prawda, jak nóż w ciało. Pali wnętrzności, kaleczy. Oślepia. Wtedy już nie ma odwrotu. Dokonuje się przemiana. Samotność już nie boli, bowiem wszyscy są samotni. Biegniemy po rozświetlonych księżycem, ośnieżonych lasach, napędzani jak mechaniczne zabawki instynktami starszymi niż nasz gatunek…”(s. 190-191).

Człowiek staje się zwierzęciem czy może już nim jest?

Rozpadająca się jaskinia zła, czyli brudny PRL
„Skowyt” pachnie brudnymi ulicami, szarością kamienic, ludźmi pozbawionymi nadziei i perspektyw, tkwiących w marazmie. Karski, wędrując ulicami, spotyka prostytutki i pijaków, ludzi nieufnych, przestraszonych obecnością ubeka, studentów wtapiających się w nijaką rzeczywistość. Rok 1989. Czas nadchodzących zmian, ale dla większości ludzi okres obaw, strachu, niepewności. Służby Bezpieczeństwa zacierają ślady, rozpadają się, gniją od środka. Ubecy gryzą się wzajemnie, nie ufają nikomu, pogardzani przez otoczenie, sami czują się jak żywe trupy. Próbują alkoholem czy innymi używkami uciszyć wątpliwości i skowyt bólu. Oni już dawno stali się bestiami w ludzkich skórze.
Główny bohater, czytający wiersze Baudelaire`a, przeczuwa upadek złowieszczej, komunistycznej machiny, w której był tylko trybem. Budzi się w nim sumienie, moralność, lecz z drugiej strony ciągle jest zniewolony przez swoją funkcję, pracę, ministerstwo. Karski to bohater pełen sprzeczności, smutku i brutalnej melancholii, obecnej u bohaterów Marka Hłaski.
Rzeczywistość PRL jest mroczna, dominuje kolorystyka ciemna, przestrzenie zamknięte, puste i opuszczone mieszkania, budynki. Ludzie rozmawiają brutalnie, używają ostrego języka, wulgarnego. Spoglądają na bohatera ze wstrętem, strachem, jednak jego legitymacja ubeka przełamuje wszelkie mury milczenia. Postać Karskiego wyróżnia się spośród galerii bohaterów „Skowytu”, im bardziej poznaje on Hellera tym bardziej upodabnia się do niego. Śledztwo ujawnia wiele brudów, poukrywanych głęboko w strukturach Służb Bezpieczeństwa, dotyczących zniknięcia i śmierci wielu księży. Karski jest inteligentny, łączy fakty, przeszukuje dokumenty, uparcie tropi Hellera, będąc jednak ciągle krok za nim.
Bezradność zdaje się rodzić zło, które przemyka uliczkami, sączy się w uszy przechodniów, sąsiadów. Złowieszcze przestrzenie przyprawiają czytelnika o dreszcz, który tylko podsyca naszą ciekawość.
Karski w rozmowie z zielarką słyszy z jej ust:

„Zło to zło – (…) To krew przelewana z żądzy, kruki krążące nad padliną w lesie i szloch w ciemności.”( s. 65).

Zła nie można niczym usprawiedliwiać, przypudrować, zakamuflować, złagodzić lub przemilczeć. Trzeba je nazywać po imieniu, wydobywając najmroczniejszą przeszłość i przypominać, odbudowywać to, co ludzie chcieliby już pogrzebać.

Powieść „Skowyt” Marka Świerczka pokazuje fragment zakurzonej przeszłości, przemilczanej, o której młodsi nie mają pojęcia, nie interesują się. Klimat PRL-u na długo pozostaje w pamięci, a fabuła z konstrukcją powieści sensacyjnej i kryminalnej dostarcza wiele emocji i napięcia. Kunsztowne rysy bohaterów, ich psychologiczne portrety porywają drapieżnością i brutalnością. Swoista ambiwalencja ludzkiej natury znajduje pełne odzwierciedlenie w postaci Karskiego czy Hellera. Przeplatające się losy głównych bohaterów, ich walka z codziennością, z samym sobą, relacje z innymi ludźmi - to metafora społeczeństwa PRL. Autor z niezwykłą starannością i pietyzmem łączy prawdziwą historię z fabularnością, tworząc swój oryginalny styl, świadczący o erudycji i lekkości snucia opowieści. Odnajduję pewną drogę dla czytania „Skowytu” - można go odnieść zarówno do przeszłości jak i współczesności. Zwierzęcy skowyt jest wpisany w ludzką dwoistość. Czy jednak damy mu się opanować?

Jak wiele niewyjaśnionych historii drzemie w archiwach, utajnionych dokumentach? Tajemnic, których nikt do tej pory nie odkrył, nie zbadał? Jak dużo jest białych plam okresu PRL-u, przemilczanych, zepchniętych w ślepą uliczkę polskiego sumienia?

Można pisać o historii z dokładnością, precyzyjnie operując datami, postaciami czy faktami. Można też opowiedzieć o przeszłości...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
400
377

Na półkach: ,

„Tylko zwierzęta potrafią kochać. Człowiek stawia się automatycznie w centrum wszechświata.”


Zdecydowałem się na tę książkę, bo przeczytałem o niej wiele pochlebnych słów. Czy było warto? Czy trzecia (z rzędu) książka tego wydawnictwa znów mi się nie podoba i okazuje się słabizną?

Marek Świerczek – pisarz, o którym szukałem informacji w Internecie, ale nie znalazłem. Jedynie udało mi się natrafić na jego konto na Facebooku. Czy to dobrze, że nawet na Lubimy Czytać pisarz nie napisze o sobie nic? Według mnie nie, bo nie daje możliwości poznać siebie czytelnikom.

Skowyt nie zachwycił mnie, ale nie uważam tego utworu za jakąś słabiznę, przez którą straciłem tylko czas. Język jest prosty, pomysł dobry, ale w wykonaniu zabrakło mi jakiegoś 'wybuchu', punktu kulminacyjnego, który sprawiłby wgniecenie mnie w fotel. Akcja rozgrywa się w czasach, w których jeszcze mnie nie było na świecie. Mam na myśli oczywiście PRL. Wtedy bezpieczeństwem obywateli zajmowała się Służba Obywatelska. Nie rozumiem tylko tego ogromnego zachwytu nad tym dziełem. Marek Świerczek powinien jeszcze podszkolić się w pisaniu, pójść na jakiś kurs, dzięki któremu tworzyłby lepsze książki, które mogłyby konkurować z najlepszymi polskimi kryminałami.

Opis (źródło - okładka książki):

W chwili gdy Ludowa Ojczyzna kończy swój żywot, sama nie zdając sobie jeszcze z tego sprawy, kapitan Karski otrzymuje zadanie, by odnaleźć zbiegłego ze służby ważnego funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa. W toku śledztwa okazuje się, że rutynowa z pozoru sprawa mocno się komplikuje…

Obrady Okrągłego Stołu wydają się być już tylko celebrowaną z dumą, w pełni poznaną historią. Okazuje się jednak, że pod powierzchnią oficjalnych komunikatów miały miejsce wydarzenia, których samo wspomnienie wywołuje gęsią skórkę. Mrok, samotność, krew, miłość… „Skowyt” to nowa jakość polskiego kryminału!

„I tak się właśnie kończy świat
I tak się właśnie kończy świat
I tak się właśnie kończy świat
Nie hukiem, ale skomleniem.”*


Dużym plusem książki jest to, że nie jest przesycona historią, za którą nie przepadam. Nie ma natłoku dat, nudnych i długaśnych opisów o tym, co działo się w PRL-u. Minusem jest nieumiejętne zakończenie, tj. wszystkie się urywa nagle, bez żadnego wytłumaczenia.

Głównym bohaterem jest kapitan Robert Karski, funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa. Z jednej strony wydaje się, że jest on twardym mężczyzną z charakterem, ale z drugiej ma w sobie wrażliwość i czułość.

Bardzo dobrym zabiegiem było wprowadzenie dziennika bestii, dzięki któremu dowiadujemy się o niej wiele przydatnych i ciekawych informacji.

„Skowyt” nic nie wniósł do mojego życia, nie pobudził do refleksji i tak dalej… Podczas czytania nie musiałem się za bardzo wysilać, by coś zrozumieć. Gdyby powstał audiobook można byłoby słuchać utworu i wykonywać inne czynności, np. sprzątać czy gotować. Czy polecam książkę? Tak, ale koneserzy kryminałów niech lepiej nie sięgają po nią, bo raczej się rozczarują. Zaczynasz przygodę z kryminałem? Świetnie, zatem sięgnij po tę książkę.

Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękuję wydawnictwu Novae Res.

Tytuł: „Skowyt”
Autor: Marek Świerczek
Wydawnictwo: Novae Res
Korekta: Aleksandra Tykarska
Okładka: Wiola Pierzgalska
Wydanie: I
Oprawa: miękka
Liczba stron: 278
Data wydania: 3.07.2015
ISBN: 978-83-7942-815-1

* Thomas Stearns Eliot, Wydrążeni ludzie, tłum. Czesław Miłosz

„Zwierzę, gdy nienawidzi, zabija. My – wykastrowani przez udomowienie – nie umiemy tego. Zarówno miłość, jak i nienawiść nie mają konsekwencji. Są na niby. Równie sztuczne jak nasze kradzione z telewizji myśli.

Ona zatrzymała na chwilę wyzwolenie. Przez kilka dni zniknęły bóle mięśni, wizje, światłowstręt. Kocham ją. Umiem kochać i potrafię zabić. Powoli staję się sobą.”

„Tylko zwierzęta potrafią kochać. Człowiek stawia się automatycznie w centrum wszechświata.”


Zdecydowałem się na tę książkę, bo przeczytałem o niej wiele pochlebnych słów. Czy było warto? Czy trzecia (z rzędu) książka tego wydawnictwa znów mi się nie podoba i okazuje się słabizną?

Marek Świerczek – pisarz, o którym szukałem informacji w Internecie, ale nie znalazłem....

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
315
122

Na półkach:

Zanim zacznę właściwą część opinii, pozwolę sobie na odrobinę prywaty. Pamiętam schyłek PRL’u z perspektywy dziecka. A dzieciaki, widzą więcej niż rodzicom się wydaje. Pamiętam zatem doskonale zatęchły, wszechobecny klimat społeczny. Pamiętam konspiracyjne schadzki w naszym domu, lub domu znajomych – nie dlatego, że mieli coś do ukrycia, ale tak na wszelki wypadek. Pamiętam prawie jednakowe wystroje wnętrz i jednakowe ich zapachy. Pamiętam też, że mimo wszystko relacje międzyludzkie znaczyły wówczas coś więcej niż dziś, mimo że dzisiaj wszystkich mamy w zasięgu ‚myszki’…

"Nie ucieknie się od tego. To przekleństwo genów? A może opętanie? Coś, co jest częścią ciebie, choć tego nie chcesz, co odstręcza innych, spycha poza krąg wyznaczony przez obozowe ognisko, poza bezpieczeństwo stada.
Jesteś sam, bo nosisz w sobie coś obcego, dla czego nie ma miejsca pośród reszty współplemieńców. Powoli zaczynasz się z tym godzić. Akceptujesz nieuniknione, a wtedy to powoli wychodzi z mroku."


Nie spodziewałem się po Skowycie tego co otrzymałem. Wydawało mi się, że książka będzie kryminałem jakich wiele, ale osadzonym w stalowych realiach schyłku komuny. Biję się w piersi – nie mogłem pomylić się bardziej…

Czytając Skowyt czułem się jak zwierze, czekające na ofiarę. Od pierwszych do ostatnich stron, autor potrafił naginać strunę napięcia do granic możliwości. Przeplatanie działań śledczych z myślami i konfliktami wewnętrznymi ściganego tylko potęgowało ten efekt. Książka nieprawdopodobnie działa na wyobraźnię i emocje. Pan Świerczek, pod zatęchnionym płaszczem działań operacyjnych przemyca także wiele ważnych pytań o człowieczeństwo i uczucia. Uważam, że jest to pozycja bardzo mocno nacechowana psychologicznie, a towarzyszący cały czas poblask nadrealności, to tak naprawdę wnikliwa analiza obłędu.

Wielki ukłon należy się również autorowi za kreację postaci. Są bardzo realne i wyraziste. Polubiłem każdego z nich, z każdym z nich się związałem emocjonalnie. Z każdym współodczuwałem i każdego starałem się zrozumieć. Każdemu z nich zaufałem i naprawdę ciężko byłoby mi któregokolwiek osądzić.

Ta opowieść wryła mi się w umysł z nieprawdopodobną siłą i z pewnością nie zapomnę jej przez bardzo długi czas. Jestem pod wielkim wrażeniem! Będę polecał tą książkę każdemu.

P.S. Taka dygresja, dla tych którzy mnie znają i obserwują – Skowyt sprawił, że na chwilę odłożyłem ukochanego Kinga!

Zanim zacznę właściwą część opinii, pozwolę sobie na odrobinę prywaty. Pamiętam schyłek PRL’u z perspektywy dziecka. A dzieciaki, widzą więcej niż rodzicom się wydaje. Pamiętam zatem doskonale zatęchły, wszechobecny klimat społeczny. Pamiętam konspiracyjne schadzki w naszym domu, lub domu znajomych – nie dlatego, że mieli coś do ukrycia, ale tak na wszelki wypadek. Pamiętam...

więcej Pokaż mimo to

14
avatar
359
205

Na półkach: , , , ,

http://ruderude-czyta.blogspot.com/2015/10/59-skowyt-marek-swierczek.html

Przed napisaniem recenzji książki, która wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, ciężko jest mi zebrać myśli i wykreować najlepszy sposób do przekazania Wam wszystkich zalet książki, w taki sposób, żeby nie wkradły się jeszcze żadne spoilery.

Decydując się na tę książkę nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego. Sam opis średnio zachęcił mnie do sięgnięcia po tę lekturę, zdecydowanie bardziej przekonujący okazał się cytat zamieszczony pod opisem. Moją uwagę całkowicie skupiła hipnotyzująca okładka. Ktoś odwalił kawał dobrej roboty nad jej projektem i wykonaniem.
W każdym razie, sugerując się kategorią książki, cytatem i po części tym, że jest to polska literatura (a pisarzy kryminałów mamy całkiem niezłych, więc każdemu warto dać szansę), zdecydowałam się na przeczytanie jej. Ku mojemu zaskoczeniu nie mogłam się od niej oderwać.

Akcja kryminału rozgrywa się w końcowych latach PRL-u. Najważniejszym organem bezpieczeństwa w Polsce Ludowej była Służba Bezpieczeństwa (SB), której głównym celem było zapewnienie porządku publicznego i bezpieczeństwa kraju oraz pozyskiwania różnego rodzaju informacji (np. przez inwigilację duchowieństwa, środowisk intelektualnych). Jednocześnie bezpieka miała za zadanie likwidację opozycji.
Główny bohater powieści - kapitan Robert Karski - jest funkcjonariuszem służby SB od około czternastu lat i został powołany do prowadzenia szczególnego śledztwa, a mianowicie jego zadaniem jest odnalezienie zaginionego funkcjonariusza SB. Sprawa całkowicie nie odpowiada zadaniom bezpieki, ale przydzielony do niej funkcjonariusz podejmuje się odnalezienia zaginionego. Początkowo sprawa wygląda na bardzo rutynową, ale wraz z każdym kolejnym krokiem wykonanym w kierunku odnalezienia kolegi, wszystko się komplikuje. Zaginiony otrzymał miano bestii, nie z byle powodu.

"Trzeba zagłuszyć głosy skomlące w nas. Dlatego ludzie stale mówią, słuchają radia lub oglądają telewizję. Piją wódkę, dorabiają się, kurwią. Wszystko, byle nie musieć wsłuchiwać się w siebie i patrzeć w mrok dookoła. Ale gdy ani w nas, ani wokół nie ma niczego, wtedy słyszymy. Wdziera się w nas prawda jak nóż w ciało. Wtedy już nie ma odwrotu."

Narracja książki prowadzona jest w dwojaki sposób- mamy do czynienia z narracją pierwszoosobową w dzienniku bestii oraz opisem w narracji trzecioosobowej, przy wydarzeniach bezpośrednio związanych z kapitanem Karskim.
Zdecydowanie większą uwagę zwróciłam na dziennik bestii, w którym to stopniowo dowiadujemy się o przeszłości, o poszczególnych sytuacjach, które w dużym stopniu wpłynęły na człowieka, że tak wyraźnie się zezwierzęcił. Postać ta, została wykreowana w bardzo specyficzny sposób, ale mimo że zostały nadane jej cechy nadprzyrodzone, nadal wydawała mi się bardzo rzeczywista. Zawarte w dzienniku monologi opisujące uczucia, przemyślenia i rozdarcie emocjonalne, nadają tej postaci bardzo ludzki wizerunek. Jeżeli natomiast chodzi o kapitana Karskiego- jemu nie zostały przypisane żadne nadprzyrodzone moce, co sprawia, że jeszcze bardziej okazuje się wpasowywać w zarys fabuły, dochodzenie prowadzone jest w bardzo realny sposób, dzięki czemu zarówno postacie, jak i fabuła książki okazują się idealnie ze sobą współgrać.

"Milczenie dawało spokój, nie zmuszało do kłamstw i krzywienia twarzy. Dawało równowagę."

Do innych zalet powieści Świerczka zaliczyłabym brak zbędnego zarysu historycznego. Historia nigdy nie była moją mocną stroną, powiedziałabym nawet, że działała na mnie wyjątkowo usypiająco.
Brak historii i dziennik bestii okazały się idealnym połączeniem, który zapewnił mi ciągłe zainteresowanie książką, rosnące wraz z każdą kolejną stroną.

Jeżeli chodzi o element, który wyjątkowo mi nie przypasował- jest nim zakończenie. Wszystko się nagle urywa, w głowie pozostaje masa pytań, na które nie dostaniemy odpowiedzi. Stanowcze nie. Ja chcę wiedzieć co dalej! Powiedz mi ktoś, proszę!
A co do wcześniejszych wydarzeń, flirt Karskiego z lekarką sprawił, że funkcjonariusz wydawał mi się być bardziej delikatny, stracił część swojej osobowości. Zdecydowanie bardziej przywiązuję się do bohaterów książkowych, tych płci męskiej, którzy na dodatek mają trudny charakter i zdecydowanie niewyparzony język.

W powieści dostrzegam pewne powiązania z wydarzeniami historycznymi mającymi miejsce w Polsce w czasach komunistycznych, przede wszystkim mam na myśli tajemnicze zaginięcia i zgony w dziwnych okolicznościach. W książce widoczna jest również stylizacja niektórych dialogów w taki sposób, aby rzucała się w oczy prostota ludzi (szczerze mówiąc, czytając te fragmenty czułam się jakbym faktycznie na chwilę znalazła się na jakiejś wsi).
Książka w moich oczach wygląda na taką, która idealnie odwzorowuje część wydarzeń mających miejsce w czasach komunizmu, ale również połączona jest ze szczyptą literackiej fikcji, która nadaje jej jeszcze bardziej wyrazistego charakteru.

Książka sprawia wrażenie, że jest o niczym. Taki ot sobie kryminał. Ja jednak odkryłam w niej drugie dno. Dzięki niej zaczęłam zwracać uwagę na głosy we mnie, zaczęłam się zastanawiać jak przeszłość kształtuje człowieka i jaki ślad pozostawia w nas na zawsze.

Czy polecam tę książkę? Zdecydowanie TAK.

http://ruderude-czyta.blogspot.com/2015/10/59-skowyt-marek-swierczek.html

Przed napisaniem recenzji książki, która wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, ciężko jest mi zebrać myśli i wykreować najlepszy sposób do przekazania Wam wszystkich zalet książki, w taki sposób, żeby nie wkradły się jeszcze żadne spoilery.

Decydując się na tę książkę nie spodziewałam się...

więcej Pokaż mimo to

12

Cytaty

Więcej
Marek Świerczek Skowyt Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd