Ekożona

Okładka książki Ekożona Michal Viewegh Patronat LC
Okładka książki Ekożona
Michal Viewegh Wydawnictwo: Stara Szkoła literatura piękna
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Biomanželka
Wydawnictwo:
Stara Szkoła
Data wydania:
2016-02-01
Data 1. wyd. pol.:
2016-02-01
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394079055
Tłumacz:
Mirosław Śmigielski
Tagi:
satyra czeska ekomąż
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Partia Zielonych Kobiet


Link do recenzji

1830 300 182

Oceny

Średnia ocen
6,1 / 10
295 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
530
478

Na półkach: , ,

40/180/2022
Okropnie prześmiewcza. Karykaturalna wręcz. I to kobiety są przedstawione w okropnie krzywym zwierciadle, męski bohater jest w normie. Nawet się stara nadążać za żoną i jej pomysłami. Krytykuje, neguje, ale wiadomo, że będzie tak, jak ona powie, mimo jego złośliwych komentarzy. Autor pastwi się nad „Biegnącą z wilkami” i tu mu się akurat niezbyt dziwę, bo osobiście nie dałam rady przez to przebrnąć. Jest też wspomniana Olga Tokarczuk, na szczęście bardzo łagodnie.
Humor autor nie każdemu się spodoba. Te przerysowane nawiedzone baby, oszalałe wręcz na punkcie naturalnych porodów, laktacji, ekologii, domowej edukacji i dobroczynności nie dla każdego będą strawne. A mi się podoba. Mam w kolejce „Ekomęża”, bardzo ciekawe, czy facetom oberwie się podobnie.
„Coelho to zwykłe pozłacane gówno, ale każdy psychiatra to w rzeczywistości penis zakryty płaszczykiem z Freuda!”

40/180/2022
Okropnie prześmiewcza. Karykaturalna wręcz. I to kobiety są przedstawione w okropnie krzywym zwierciadle, męski bohater jest w normie. Nawet się stara nadążać za żoną i jej pomysłami. Krytykuje, neguje, ale wiadomo, że będzie tak, jak ona powie, mimo jego złośliwych komentarzy. Autor pastwi się nad „Biegnącą z wilkami” i tu mu się akurat niezbyt dziwę, bo...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
809
346

Na półkach:

Kolejny wybór "od tak" i nie mogę narzekać. Główny bohater skradł mi serce (choć do aniołków nie należy). Frustracji nabierałam kiedy tylko pojawiała się doula (bo to przecież, jak można wtrącać się w cudze życie i to tak bezczelnie !). Jak dla mnie kolejna dobra historia wykreowana przez autora. Kolej na "Ekomęża" :).

Kolejny wybór "od tak" i nie mogę narzekać. Główny bohater skradł mi serce (choć do aniołków nie należy). Frustracji nabierałam kiedy tylko pojawiała się doula (bo to przecież, jak można wtrącać się w cudze życie i to tak bezczelnie !). Jak dla mnie kolejna dobra historia wykreowana przez autora. Kolej na "Ekomęża" :).

Pokaż mimo to

28
avatar
374
229

Na półkach: ,

Nie ryczałam ze śmiechu, nie chichotałam, nie było żadnego "do rozpuku". Książka jest zabawna, nawet jeśli nie rozumie się do końca "czeskiego humoru", ale w trakcie czytania wciąż towarzyszyła mi myśl, że to wszystko już było, to żadne odkrycie, że ulegamy manipulacji, sztucznie wykreowanym trendom, wpływom mediów, celebrytów i samozwańczych szarlatanów wszelkiej maści. Niczego nowego nie ma też autor do powiedzenia jeśli chodzi o kobiety i mężczyzn i wszelkie "związki i rozwiązki" miłosne.
Szczerze, to ja tak średnio rozumiem postępowanie bohaterów. Wiem, że żyjemy w czasach kiedy wszyscy muszą się realizować, że do pełni szczęścia potrzebne są pieniądze, prestiżowa praca, idealna rodzina (piękna żona, genialne dzieci), wyjątkowy dom, apartament czy coś, samochody przynajmniej dwa i wszystko to, co mają sławni ludzie na zdjęciach z Instagrama. Tylko ciężko pogodzić posiadanie żony i dzieci kiedy chce się brykać z kwiatka na kwiatek, trudno być ojcem gdy marzą się wypady z kolegami na piwo, mecze, striptizy. Ciężko być żoną takiego męża, ciężko być matką uwiązaną do dzieci na długie lata, gdy nagle fantazjuje się o "samorealizacji" i "spełnianiu własnych marzeń". Mam wrażenie, że dwójka bohaterów oszołomiona miłością gruchała sobie radośnie do uszek, że chcą słodkiego gniazdka, z kilkoma pociechami, z ciepełkiem, słodyczą i sielanką, a kiedy owe gruchania się ziściły i okazało się, że w domu bajzel, dzieci się drą, umęczone żony nie chcą seksu, mężowie zaś uciekają z tego chaosu przy każdej okazji, to zaczyna się inna zgoła śpiewka o życiowych błędach, pochopnych decyzjach, rozczarowaniach, frustracjach. A może trzeba było się wcześniej zastanowić czego tak naprawdę się chce?
Inna kwestia to uleganie presji otoczenia i mediów wszelakiej maści. Ta cała ekologia, to wszystko bio i organiczne, te pienia nad powrotem do natury, ta medycyna naturalna i suplementy, stąd tylko krok do obłędu. No i EDUKACJA pociech. O matko, tu dopiero się dzieje i to nie tylko w książce. Ja współczuję trochę współczesnym dzieciakom, które przez całe pacholęce lata targane są na tyle zajęć, że niejeden student nie pochwaliłby się taką liczbą przedmiotów. Ceramika, taniec, judo, języki obce, pływanie, rytmika, robotyka, cuda wianki i to już od przedszkola...Kult dziecka ma się dobrze i na horyzoncie nie widać rychłych zmian.
Trochę straszny jest ten nasz świat, abstrahując od wojen i mordów, dajemy się zmanipulować tym, którzy mają władzę i pieniądze, ogłupieni Facebookiem, Instagramem, sztucznie wykreowanymi celebrytami o mocno wątpliwym intelekcie i zerowej moralności i szamoczemy się jak szczury w klatce, bez zrozumienia, bez własnego zdania, bez umiejętności rozróżnienia pomiędzy tym czego naprawdę potrzebujemy do życia, a tym, co po prostu pod wpływem kaprysu chcemy mieć, bo inni to mają, bo modnie to mieć.
Historia dwójki bohaterów "Eko – żony" wywołuje uśmiech podszyty lekkim przerażeniem. Kiedy przewróciłam ostatnią stronę, ulgę przyniosła mi świadomość, że to piekło małżeńskiego życia ze stadkiem "pociech" nie jest moim udziałem.

Nie ryczałam ze śmiechu, nie chichotałam, nie było żadnego "do rozpuku". Książka jest zabawna, nawet jeśli nie rozumie się do końca "czeskiego humoru", ale w trakcie czytania wciąż towarzyszyła mi myśl, że to wszystko już było, to żadne odkrycie, że ulegamy manipulacji, sztucznie wykreowanym trendom, wpływom mediów, celebrytów i samozwańczych szarlatanów wszelkiej maści....

więcej Pokaż mimo to

91
Reklama
avatar
543
496

Na półkach:

Książka - prezent (dwie części) stała na półce, tytuł pasował do Wyzwania Czytelniczego na listopad (EKO), to znaczy trafiła się okazja, by w końcu przeczytać.
Takie sobie czytadełko, z niezłym pomysłem, dobrze rokującym początkiem. A potem? Momentami zabawne i zaskakujące, ale ani inspirujące, ani skłaniające do przemyśleń. Niby groteskowe podejście do tematu, ale brak mu lekkości, wszyscy bohaterowie odpychający. Mimo to doczytałam do końca i za jednym zamachem przeczytam drugą część, żeby zamknąć temat i wypchnąć te pozycje z półki. Może jakiś fan czeskiej literatury się ucieszy? W jednym zdaniu.
Literacka wariacja na temat: aktualnego trendu, jakim jest ekożycie, kobiety, która dostaje na tym punkcie obsesji oraz zderzenia męskiego ego starzejącego się męża z charakterną, nie dającą sobie w kaszę dmuchać młodą żonką oraz wspierającą ją doulą, która na stałe zagościła w życiu małżonków, a wszystko okraszone czeskim humorem, którego ja nie pojmuję. Tyle.

Książka - prezent (dwie części) stała na półce, tytuł pasował do Wyzwania Czytelniczego na listopad (EKO), to znaczy trafiła się okazja, by w końcu przeczytać.
Takie sobie czytadełko, z niezłym pomysłem, dobrze rokującym początkiem. A potem? Momentami zabawne i zaskakujące, ale ani inspirujące, ani skłaniające do przemyśleń. Niby groteskowe podejście do tematu, ale brak...

więcej Pokaż mimo to

110
avatar
380
322

Na półkach:

Zapytacie, dlaczego SINOBRODY I CZAROWNICA?
To nie dlatego, że to bajka. Sinobrodym nazwany został męski bohater tej historii, a Czarownicą ja nazwałam jedną z kobiet...

Czy wiecie, kto to jest "doula"?
Ja do czasu przeczytania tej książki nie wiedziałam, ale nic dziwnego, skoro w Polsce pierwsza przeszkolona "doula" działa od 2003 roku.
Od tego czasu, a konkretnie od 2006 roku instytucja ta zyskiwała coraz większą popularność, a "doule", wykształcone i doświadczone kobiety, również przez swoje macierzyństwo, zapewniają przyszłym matkom ciągłe wsparcie, te niemedyczne, przede wszystkim emocjonalne oraz informacyjne, również innym członkom rodziny. Taka pomoc nie kończy się wraz z porodem, bo i po nim "doula" wspiera młodą matkę w czasie karmienia piersią i opiece nad noworodkiem.

Brzmi fajnie?
Ano brzmi, dopóki nie weźmie się do rąk "Ekożony" Michala Viewedha i nie poczyta, jak to pewna "doula" wkracza w życie Hedviki i Mojmira doprowadzając ją do skrajnej emancypacji, a Mojmira do szewskiej pasji.

Niespotykany sposób narracji, bo doświadczenia Mojmira związane z całą sytuacją, przedstawia sama "doula" obserwując całą sytuację z boku, ale i od wewnątrz, szczególnie wtedy, gdy na prośbę Hedviki wprowadza się do ich domu, niby na kilka tygodni, oczywiście nie omieszkuje wbijać kij w mrowisko i dorzucać swoje pięć groszy.

Cała historia, choć opowiedziana przez kobietę, przedstawia męski punkt widzenia i jest on tragicznie pesymistyczny i moim zdaniem obnaża "męskie strachy", a już wmawianie sobie, że jest się tym niepotrzebnym elementem, to gruba przesada, przy czym ironiczny, humorystyczny i lekki sposób pisania sprawia, że uśmiechamy się pod nosem, czasem z politowaniem. Przynajmniej my kobiety. Czytelnik męski może zupełnie inaczej odbierać tę historię.
Ten lekki styl sprawia, że zupełnie nie czujemy w jakim kierunku idzie cała historia.

Czytając "Ekożonę" dobrze się bawiłam, ale jednocześnie miałam ochotę wkroczyć w tę trójkę i rozgonić towarzystwo, szczególnie kopnąć w tyłek "doulę"!
Jestem zwolenniczką równowagi w związku i jakiekolwiek przeginanie w jedną ze stron jest dla mnie nie do przyjęcia.

Pozostaje mieć nadzieję, że jeżeli któraś z Was zdecyduje się na pomoc "douli", to trafi na kogoś normalnego.

Polecam!

Zapytacie, dlaczego SINOBRODY I CZAROWNICA?
To nie dlatego, że to bajka. Sinobrodym nazwany został męski bohater tej historii, a Czarownicą ja nazwałam jedną z kobiet...

Czy wiecie, kto to jest "doula"?
Ja do czasu przeczytania tej książki nie wiedziałam, ale nic dziwnego, skoro w Polsce pierwsza przeszkolona "doula" działa od 2003 roku.
Od tego czasu, a konkretnie od 2006...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
108
48

Na półkach:

Jeżeli lubimy czeskie poczucie humoru w stylu arystokratki to książka fajna, momentami naprawde śmieszna.

Jeżeli lubimy czeskie poczucie humoru w stylu arystokratki to książka fajna, momentami naprawde śmieszna.

Pokaż mimo to

1
avatar
131
123

Na półkach:

Czeski humor, więc śmieszy mnie tylko trochę. O ekożyciu młodej żony i starszego męża w krzywym zwierciadle. Może być, jak nie ma ci innego do czytania.

Czeski humor, więc śmieszy mnie tylko trochę. O ekożyciu młodej żony i starszego męża w krzywym zwierciadle. Może być, jak nie ma ci innego do czytania.

Pokaż mimo to

3
avatar
487
92

Na półkach:

Pomimo humorystycznej formy, tak naprawdę jest to smutna książka... o dzisiejszych czasach i wzorcach promowanych w social mediach jako nowoczesne i dające szczęście... Oby otworzyła oczy osobom zafascynowanym modą na eko, bliżej natury itp., że w tym wszystkim druga osoba zaczyna być coraz dalej...

Pomimo humorystycznej formy, tak naprawdę jest to smutna książka... o dzisiejszych czasach i wzorcach promowanych w social mediach jako nowoczesne i dające szczęście... Oby otworzyła oczy osobom zafascynowanym modą na eko, bliżej natury itp., że w tym wszystkim druga osoba zaczyna być coraz dalej...

Pokaż mimo to

1
avatar
927
158

Na półkach:

"Ekożona" to taka książka, przy której trudno nie ryknąć śmiechem, ale równocześnie można się zastanowić nad pewnymi poważnymi zagadnieniem, np. podążaniem za modą lub zmiennością relacji. Wszystko jest bardzo absurdalne i bardzo...prawdziwe.

Książka napisana jest z perspektywy kobiety, która niczym pasożyt doczepiła się do małżonki pewnego czeskiego pisarza. Jej funkcja polegała początkowo na tym, by opiekować się ciężarną i jej nowo narodzonym dzieckiem, wspierać rodzinę przed pojawieniem się maleństwa na świecie i krótko po tym, ale okazało się, że doula została w domu tej rodziny znacznie dłużej, niż życzyłby sobie tego gospodarz. Chociaż Mojmir nierzadko przejawia bardzo głupie zachowania świadczące o jego nędznym poziomie otwartości na świat i takich stereotypowych cechach negatywnych pociągniętych do olbrzymich rozmiarów, było mi go jednak żal. Jego żona Hedvika zapałała bowiem miłością do wszystkiego, co jest nie tylko eko, ale również do tego, co jest tak alternatywne, że aż śmieszne i groteskowe. Hedvika zmodyfikowała życie całej swojej rodziny, wprowadzając do niej także coraz dziwniejsze osoby wyznaczające coraz to dziwniejsze trendy.

Oczywiście sam Mojrmir pokazany jest trochę jako strącony z piedestału samiec alfa, który w gruncie rzeczy uważa, że kobiecie potrzebne są do pełni szczęścia tylko dobra materialne, dzieci, a nade wszystko mężczyzna taki jak on, ale...i tak mu współczułam. Sama nie lubię fanatyzmu w żadnej postaci, więc musiałam mu niejednokrotnie podczas czytania przyznać rację. Czasem miała ją też jego żona. Szczególnie, kiedy spoglądała na nadąsanego z byle powodu (takie też się zdarzały) męża.

Książka w zabawny sposób pokazuje sporo prawd na temat kobiet i mężczyzn. Są one przerysowane do bólu, ale można też z nich wyciągnąć całkiem sensowne wnioski. Polecam!

https://www.facebook.com/JustynaCzytuje/photos/a.763157744066367/1180039339044870/?type=3&theater

"Ekożona" to taka książka, przy której trudno nie ryknąć śmiechem, ale równocześnie można się zastanowić nad pewnymi poważnymi zagadnieniem, np. podążaniem za modą lub zmiennością relacji. Wszystko jest bardzo absurdalne i bardzo...prawdziwe.

Książka napisana jest z perspektywy kobiety, która niczym pasożyt doczepiła się do małżonki pewnego czeskiego pisarza. Jej funkcja...

więcej Pokaż mimo to

11
avatar
103
58

Na półkach:

Powieść “Ekożona”, jednego z najpopularniejszych obecnie pisarzy w Czechach, to satyra na relacje małżeńskie, okraszona doskonałym opisem otaczającej rzeczywistości i podobno elementami autobiograficznymi. Dawno nie czytałam czegoś tak prześmiewczego.
Rozchwytywany pisarz, Mojmir, poznaje pewnego dnia nieśmiałą i zakompleksioną Hedvikę, która pracuje w bibliotece. Mojmir i Hedvika zostają parą, później się pobierają. Mojmir marzy o żonie, która będzie czekała na niego z obiadem, kiedy wróci z pracy, która zawsze się będzie cieszyła na jego widok, dla której będzie panem i władcą. Jakąkolwiek jego zachciankę będzie spełniała bez mrugnięcia okiem. Potulna jak owieczka, cicha, zgadzająca się z każdym zdaniem męża. Jednak tak się nie dzieje. Krok po kroku Mojmir z piedestału spada coraz niżej i niżej. Dla Hedviki najważniejsze stają się (w przypadkowej kolejności): dom, ogród, Centrum Matki, Poradnia Laktacyjna, Ekoklub, edukacja domowa, adopcja na odległość i jeszcze kilka innych rzeczy, a Mojmir zajmuje dopiero 10 miejsce. Dla niego to coś nie do pomyślenia.
A wszystkiemu winna jest (zdaniem Mojmira) narratorka całej historii – doula – która pojawia się przy pierwszej ciąży Hedviki i zostaje z nimi na 7 lat! Dla tych, którzy nie słyszeli o douli – opiekuje się ona ciężarną od ciąży, przez poród i jeszcze później służy wsparciem. Wracając do tematu. Doula ośmiela Hedvikę, pokazuje jej jak żyć ekologicznie, pokazuje jej, że jest silną i wartościową kobietą. Ale to wszystko powoduje, że Mojmir spychany jest na bardzo daleki plan. A on znajduje pocieszenie w alkoholu, w towarzystwie najlepszego przyjaciela, w nocnych libacjach. Jakby nie mogli wspólnie rozwiązać ich problemów małżeńskich rozmową, szukają pomocy u obcych ludzi.
Książka mogłaby być czytana przez Krystynę Czubównę 😉 Momentami narracja douli tak przypomina fragmenty programów o naturze, w których lektorką była właśnie pani Czubówna. Dzięki temu, że doula nie darzy sympatią Mojmira i vice versa, to jego postać jest pokazana w samych negatywach. Mojmir to troglodyta, który za włosy ciągnie swoją kobietę do jaskini, aby ugotowała mu posiłek z tego co upolował 😉 Ale autor Hedviki również nie oszczędza. Jest głupiutka, bezmyślna i ślepo podąża za obecnymi trednami. A że teraz wszystko co eko jest modne, tak również żyje Hedvika. Cała powieść jest pełna sarkazmu i doskonałego czeskiego humoru. Michal Viewegh wyśmiewa rzeczywistość i robi to w sposób doskonały. Książka dla osób z dystansem do siebie 🙂

Powieść “Ekożona”, jednego z najpopularniejszych obecnie pisarzy w Czechach, to satyra na relacje małżeńskie, okraszona doskonałym opisem otaczającej rzeczywistości i podobno elementami autobiograficznymi. Dawno nie czytałam czegoś tak prześmiewczego.
Rozchwytywany pisarz, Mojmir, poznaje pewnego dnia nieśmiałą i zakompleksioną Hedvikę, która pracuje w bibliotece. Mojmir i...

więcej Pokaż mimo to

3

Cytaty

Więcej
Michal Viewegh Ekożona Zobacz więcej
Michal Viewegh Ekożona Zobacz więcej
Michal Viewegh Ekożona Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd