Sword Art Online 02 - Aincrad

Okładka książki Sword Art Online 02 - Aincrad
Reki Kawahara Wydawnictwo: Cykl: Sword Art Online (tom 2) fantasy, science fiction
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Sword Art Online (tom 2)
Tytuł oryginału:
Sword Art Online 02 - Aincrad
Wydawnictwo:
Data wydania:
2015-01-17
Data 1. wyd. pol.:
2015-01-17
Data 1. wydania:
2009-08-10
Język:
polski
ISBN:
9788363650346
Tłumacz:
Anna Piechowiak
Tagi:
Kotori SAO Sword Art Online Aincrad light novel
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
277 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
343
93

Na półkach: , ,

Nie jest to seria pozbawiona wad (patrz: głupie baby zadurzające się w ciągu kilku godzin), ale uwielbiam ją całym sercem; po kilku latach od jej poznania, wciąga nawet bardziej niż na początku ❤

Nie jest to seria pozbawiona wad (patrz: głupie baby zadurzające się w ciągu kilku godzin), ale uwielbiam ją całym sercem; po kilku latach od jej poznania, wciąga nawet bardziej niż na początku ❤

Pokaż mimo to

0
avatar
400
161

Na półkach:

Jeśli po pierwszym tomie czujecie niedosyt Aincardu to tomu drugi oferuje cztery historie, które w mniejszym lub większym stopniu były wspominane w poprzedniej części.

Zebrane tu zadania poboczne, bo inaczej ciężko to nazwać, funkcjonują jako rozwinięcie pewnych wydarzeń z głównej linii fabularnej i dostarczają nam też lepszego oglądu na Kirito jako postać. Zwłaszcza dzięki ostatniej z historii mamy okazję zrozumieć, co powoduje Czarnym Szermierzem i dlaczego robi, to co robi. Dalej nie jest to może wybitnie zarysowany portret psychologiczny, ale oferuje pewną głębię.

Właściwie każda z historii opiera się o relacje międzyludzkie w dziwnym, niebezpiecznym świecie SAO. Czytając trzeba dokonać wyboru - albo zdecydujemy się spojrzeć na treść z perspektywy nabytego cynizmu i ocenimy je jako naiwne, albo! Można spróbować odebrać je nieco inaczej i uznać za… niewinne. Dużo jest tutaj momentów i sytuacji, których interpretacja balansuje pomiędzy tymi dwoma określeniami - ja osobiście wolę wybrać tą drugą opcję.

I po raz kolejny jestem zachwycony tym jak dokładnie przełożona została powieść na ekran - w trakcie lektury, aż zatrzymywałem się by znaleźć odcinek pokazujący czytany przeze mnie właśnie fragment. I chociaż to, co w anime jest najlepsze (soundtrack, animacja, dynamiczność walk) nie działa siłą rzeczy tak dobrze w książce to zastępowane jest dużo bardziej rozbudowanym sposobem opisu świata i tego, co dzieje się w głowach bohaterów. I ja to kupuję - nie jestem fanem oglądania/czytania rzeczy po wielokroć, a mając za sobą seans wszystkich odcinków anime, dzięki książce mam okazję nie tylko przeżyć jeszcze raz ekscytację fabułą Sword Art Online, ale dodatkowo pogłębić to, co miałem okazję zobaczyć na ekranie.

https://www.facebook.com/gniazdoszeptunow/

Jeśli po pierwszym tomie czujecie niedosyt Aincardu to tomu drugi oferuje cztery historie, które w mniejszym lub większym stopniu były wspominane w poprzedniej części.

Zebrane tu zadania poboczne, bo inaczej ciężko to nazwać, funkcjonują jako rozwinięcie pewnych wydarzeń z głównej linii fabularnej i dostarczają nam też lepszego oglądu na Kirito jako postać. Zwłaszcza...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
10
2

Na półkach:

Bardzo lubię tą serię

Bardzo lubię tą serię

Pokaż mimo to

0
Reklama
avatar
13
5

Na półkach:

Po pierwszej części nadszedł czas na drugą. Drugi tom serii nie jest jednak kontynacją, a dopełnieniem pierwszego tomu co niezmiernie mnie ucieszyło, gdyż jak wiemy pierwsza część była bardzo szczątkowa. Historię, a właściwie historie, gdyż jest to zbiór opowiadań czytamy nie tylko z perspektywy naszego znanego już do bólu Kirito, lecz z perspektywy : Silici, Lisbeth i Asuny. Historie są naprawdę dobrym urozmaiceniem, ale nie dopowiadają tyle ile bym chciała przez co czuję niedosyt. Do tego znienawidziłam Lisbeth, którą w anime bardzo lubiłam, a to przez to, że poznałam jej myśli. Naprawdę tak się wnerwiłam, że chciałam wywalić tę książkę przez okno. Ale wracając, nic się za bardzo nie zmieniło, styl pozostał ten sam niezmieniony. Najbardziej podobało mi się "Dziecię porannej rosy", gdzie poznajemy moją jedną z ulubionych postaci : Yui. Właśnie postacie. Nowe postacie są okej, nie są jakieś cudowne, ale okej. Najbardziej jak już wcześniej napisałam podoba mi się Yui, którą kocham całym serduszkiem❤, Silica jest w miarę, Sachi jest nijaka i nie żywię za bardzo do niej uczuć, a Lisbeth nienawidzę:). Podsumowując ten tom dorównuje pierwszemu, troszkę zbyt nachalnie wprowadza bohaterów mniej lub bardziej ważnych później dla fabuły, ale nie mam za to żalu do Rekiego, sama bym nie wiedziała jak to zrobić. Abec oczywiście jak zwykle wykonała świetną robotę. Okładka jest cudowna jak i ilustracje.Jeśli spodobał wam się pierwszy tom to sięgnijcie po ten mimo, iż nie idzie naprzód.

Po pierwszej części nadszedł czas na drugą. Drugi tom serii nie jest jednak kontynacją, a dopełnieniem pierwszego tomu co niezmiernie mnie ucieszyło, gdyż jak wiemy pierwsza część była bardzo szczątkowa. Historię, a właściwie historie, gdyż jest to zbiór opowiadań czytamy nie tylko z perspektywy naszego znanego już do bólu Kirito, lecz z perspektywy : Silici, Lisbeth i...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
42
10

Na półkach: ,

Wspaniałe uzupełnienie historii świata Sword Art Online.

Wspaniałe uzupełnienie historii świata Sword Art Online.

Pokaż mimo to

2
avatar
99
23

Na półkach: ,

Jest to kolejna część o przygodach Kirita w dobrze znanej nam grze.
Gdyby nie anime nigdy bym się pewnie nie przekonała do przeczytania jej.
Aczkolwiek warto, jest to przyjemne urozmaicenie doznań po anime.
W momencie gdy ktoś nie obejrzał jeszcze anime to zdecydowanie polecam.
Wersja papierowa jak i ta ekranowa są w prost genialne.

Jest to kolejna część o przygodach Kirita w dobrze znanej nam grze.
Gdyby nie anime nigdy bym się pewnie nie przekonała do przeczytania jej.
Aczkolwiek warto, jest to przyjemne urozmaicenie doznań po anime.
W momencie gdy ktoś nie obejrzał jeszcze anime to zdecydowanie polecam.
Wersja papierowa jak i ta ekranowa są w prost genialne.

Pokaż mimo to

4
avatar
620
94

Na półkach: , , , ,

Recenzja całego arc'u znajduje się na blogu: http://my-little-bookcase.blogspot.com/2020/06/sword-art-online-aincrad-reki-kawahara.html

Jak powiedziałam, tak zrobiłam. Nie mogłam oprzeć się pokusie, żeby bliżej poznać bohaterów z ulubionego anime, więc sięgnęłam po kolejny tom light novelki, która jest jej pierwowzorem. Czy jestem usatysfakcjonowana?

W tym przypadku książka jest podzielona na historie czterech dziewczyn, na które w Aincrad natknął się Kirito, zanim jeszcze gra została ukończona. Po kolei poznajemy pokrótce każdą z bohaterek, dla których to nasz bohater jest rycerzem w czarnej zbroi, tylko konia i więcej miłosnych wyznań zabrakło, żeby było niczym w bajce. Dobrze, że jednak te elementy zostały w dużej mierze pominięte.

Rozczarował mnie fakt, że Kawahara tylko w przypadku Lisbeth postanowił posłużyć się narracją pierwszoosobową, natomiast pozostałe dziewczyny tylko zostały uraczone trzecią, co niestety nie pozwala ich mimo wszystko poznać w stopniu emocjonalnym i utrudnia zżycie się z nimi. Oczywiście historia z perspektywy Kirito wiecznie jest prowadzona w pierwszej osobie. Nie rozumiem, dlaczego autor nie pokusił się o tę jedną narrację względem ich wszystkich. Rozumiem, że mężczyźnie może być trudno pisać z perspektywy kobiety i odwrotnie, ale próbując takiego zabiegu w przypadku Liz, udało mu się w dużym stopniu oddać jej wewnętrzne rozterki, obawy i rozpacz. Do tego jej przekomarzanie się z Kirito wywoływało we mnie rozbawienie. Pozostałe dziewczyny dało się poznać, ale nie tak, żeby się do nich przywiązać. Nadal zostało pominięte to, co najważniejsze. W trzeciej osobie nie można wszystkiego przedstawić.

Historie bohaterów, ich przeszłość i teraźniejsze wydarzenia są naprawdę ciekawe, wzruszające i zabawne. Kawahara miał na nich wszystkich pomysł i dobrze go zrealizował, choć mogło być lepiej.

Trochę marudzę, ale mimo wszystko light novelkę czytało się niezwykle szybko i przyjemnie. Dało się odczuć starania autora w każde słowo, jakie zostało zawarte na stroniczkach jego dzieła.

Oczywiście standardowo na samym początku jest kilka kolorowych stron przedstawiających najważniejsze postacie oraz miejsce akcji. One, jak i te w dalszej części light novelki są naprawdę piękne.

Polecam gorąco każdemu, kto lubi gry lub po prostu chce się zapoznać z czymś nowym.

"– Nie martw się o mnie. – Lekko kiwnęłam głową, przyciskając dłonie do piersi. – Ta gorączka nie opuści mnie pewnie przez jakiś czas. Dlatego... proszę, Kirito, zakończ to wszystko. Do tego dnia będę dzielna. Ale kiedy wrócimy do rzeczywistości – uśmiechnęłam się przebiegle – wtedy jeszcze raz spróbuję szczęścia."

Recenzja całego arc'u znajduje się na blogu: http://my-little-bookcase.blogspot.com/2020/06/sword-art-online-aincrad-reki-kawahara.html

Jak powiedziałam, tak zrobiłam. Nie mogłam oprzeć się pokusie, żeby bliżej poznać bohaterów z ulubionego anime, więc sięgnęłam po kolejny tom light novelki, która jest jej pierwowzorem. Czy jestem usatysfakcjonowana?

W tym przypadku...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
438
36

Na półkach: ,

Dobra uzupełniająca opowieść. Miło spędziłam przy niej czas, sporo się działo, jednak czegoś mi zabrakło, by dać wyższą ocenę.
Pomimo to polecam serdecznie tą książkę a sama idę czytać już kolejną część ;)

Dobra uzupełniająca opowieść. Miło spędziłam przy niej czas, sporo się działo, jednak czegoś mi zabrakło, by dać wyższą ocenę.
Pomimo to polecam serdecznie tą książkę a sama idę czytać już kolejną część ;)

Pokaż mimo to

4
avatar
114
34

Na półkach: ,

Drugi tom SAO nie jest kontynuacją pierwszego, nie znajdujemy się w świecie realnym gdzie Kirito rzuca się w wir poszukiwania ukochanej Asuny. O nie, tutaj nadal tkwimy w grze. Sama nowelka podzielona jest na cztery opowiadania, cztery poboczne historie uzupełniające obraz głównego bohatera a także wirtualnego świata. Akcja skupia się na postaciach nienależących do drużyny ekstrapolującej, tych mniej silnych i kozackich. Natrafimy na trzynastoletnią Silice, która jest Treserem Potworów, Lisabeth, która jest świetnym kowalem, małą dziewczynę Yui oraz Sachi, koleżankę Kirito z gildii Czarnych Kotów.
Na początku mamy opowieść Silicy. Niezbyt mi się podobała, była tak — jak to określić — zbyt cukierkowa. Nie chcę tu spolerować, ale trochę mi zalatywało tanimi opowiastkami Disneya o księżniczkach i ich książętach. Wiecie ten gatunek, gdzie damę ratuje tajemniczy książę, pomaga jej, ona się w nim zakochuje a on wszystkich pokonuje zostając bohaterem. Serio? Na szczęście później zostajemy uroczeni przyjemną historią Lisabeth. Dziewczyny kowal, która ze średnim poziomem poluje na cenne materiały. Oczywiście nie mogło tu zabraknąć naszego Czarnego Szermierza. I mimo iż harem Kirito postępował do przodu — co trochę irytowało — tutaj zostało to nader dobrze przedstawione. I ogólnie odniosłam wrażenie, że Lisabeth bardziej by pasowała do głównego bohatera niż Asuna. Jednak to moje osobiste odczucie. Następna jest historia o ośmioletniej Yui. Opowieść ta miała błędy logiczne, o których nie wspomnę, aby nie robić spoilerów. Ogólnie jej wytłumaczenie czytało się z przymrużeniem oka i cichym cmokaniem, śledząc zaprzeczające sobie informację i wyraźne naciąganie faktów. W cale w tym nie pomagała objętość tej historyjki, która była chyba najdłuższą z ukazanych w nowelce oraz jedyną, przy której odliczałam strony do końca. A na sam koniec dostajemy wspomnienia Kirito o jego byłej gildii, zgrabnie przeplatane z teraźniejszością i szaleńczym expieniem, aby osiągnąć wyznaczony cel. Jest to dość smutna opowieść, chwytająca za serca (według mnie bardziej niż historia Yui). Dowiadujemy się tutaj, jak to się stało, że Kirito trafił do Czarnych Kotów i czemu po utracie ich stał się szalonym samotnym graczem, który jest uzależniony od wbijania nowego lvlu.
Fabuła jak to w nowelkach jest lekka, przyjemna i łatwa w odbiorze. Mnie najbardziej podobała się historią Lisabeth i Sachi. Były logiczne, dobrze napisane a także nie nudziły.
Teraz może kilka słów o stronie technicznej. Nie jestem w tym jakoś wybitnie dobra, ale wyłapałam mniej błędów niż w pierwszym tomie. To dobry znak. Edytorzy postarali się i być może w następnym znów będzie ich mniej aż dojdzie się do magicznej cyfry zero. Również na pochwałę zasługują rysunki umieszczone w nowelce, są niesamowicie śliczne. Oczywiście to kwestia gustu i nie wszystkie powodują, że chce się do nich, co jakiś czas wracać. Jednak znalazłam kilka, które z niemalejącym zachwytem oglądam po raz n-ty. Początkowe kolorowe strony, także wywierają pozytywne wrażenie. I dzięki nim z łatwością możemy później wyobrazić sobie główne dziewczęce postacie kolejnych opowiadań. Jedyna rzecz, która w sprawie technicznej dość mnie irytowała to ciągle zmieniająca się narracja. Raz mamy pierwszoosobową oczami jednej z bohaterek, potem natrafiamy na trzecioosobową, jest też znów pierwszoosobowa, tym razem oczami Kirito. Trochę to irytowało i lepiej by się prezentowało w jednoliconej wersji.
Podsumowując:
Odnoszę wrażenie, że ten tom bardziej mi się podobał niż pierwszy. Przy głębszym zastanowieniu się, być może jest to spowodowane mniejszą ilością pary Kirito Asuna. Nie da się ukryć, że w pierwszy tomie drażniła ich znikąd powstałe uczucie, które nagle wygalopowało, w wręcz atomowym tempie do małżeństwa, następnie ciągnąć się słodkimi słówkami. Może to być też spowodowane zainteresowaniem autora postaciami z niższych kondygnacji Aincrad, którzy nie walczą na pierwszej linii front i nie są kozakami, których śmierć nie straszna a wydana liczba coli nie gra roli. Ogólnie, jeśli komuś spodobał się pierwszy tom to śmiało może sięgać po drugi. Nawet, jeśli pierwszy ocenił na dobry. Po drugim ocena drastycznie nie skoczy do arcydzieła, ale zapewni czytelnikowi miłe spędzone popołudnie przy przyjemnej lekkie lekturze.

Drugi tom SAO nie jest kontynuacją pierwszego, nie znajdujemy się w świecie realnym gdzie Kirito rzuca się w wir poszukiwania ukochanej Asuny. O nie, tutaj nadal tkwimy w grze. Sama nowelka podzielona jest na cztery opowiadania, cztery poboczne historie uzupełniające obraz głównego bohatera a także wirtualnego świata. Akcja skupia się na postaciach nienależących do drużyny...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
375
125

Na półkach: ,

Do opinii proszę podejść humorystycznie, bo trochę się pośmiejemy z przytoczonych wątków i porównań, a poza tym pojawi się trochę spoilerów.

Dwie baby z trzech i właściwie można powiedzieć, że trzy zauroczenia oraz jeden facet z kompleksem bohatera - tak przedstawia się treść kontynuacji przygód Kirito, który został uwięziony w pierwszej na świecie grze, w której gracz może zanurzyć się całkowicie, nie bojąc się o konsekwencje dla żywego ciała.
Pomimo, że - przypomnijmy sobie - w pierwszej części po ponad dwóch latach gracze zostali uratowani za sprawą głównego bohatera, który jakimś cudem miesza się we wszystko co może, autor daje możliwość poznania kilku innych osób, których nie było dane "spotkać" podczas czytania poprzedniej części świata wykreowanego przez autora.
Podczas, gdy w/w pierwsza część jest w miarę znośna, przyjemna w czytaniu to tutaj pojawia się wprawdzie niewielki, bo niewielki, ale jednak problem. Dalej przyjemnie się czyta, ale mamy ilość nadmiernych absurdów - że tak ogólnie ujmę uczucia.
Fabuła jest jako-tako w porządku, pomijając, że cofamy się nieco w czasie. Zawarta w tej książce nadmierna miłość, która bierze się skąd idąc z samotności, absolutnie do mnie nie przemawia. Fakt, to są dzieci, ale też na litość boską bez przesady. Albo Czarny Szermierz to chodzący bóg Apollo. Ja tam nie wiem... bardzo prawdopodobne, że to ze mną jest coś nie tak.
Zaczynając swoją przygodę z Kirito, spodziewałam się tylko i wyłącznie opisów zapierających dech w piersi walk, nienawiści, przyjaźni i jedynie - podkreślmy JEDYNIE... - jakimś małym romansem w tle. Tymczasem zamiast zauroczenia pojawiającego się tu i ówdzie, namiętna miłość wychodzi niemal każdym miejscem. Za to reszty wymienionych przeze mnie rzeczowników prawie w ogóle nie ma.
O co chodzi autorowi? Bladego pojęcia nie mam, choć odnoszę wrażenie, że dorosły mężczyzna spisał po prostu swoje dziecięce marzenia, by być kimś pokroju głównego bohatera własnej powieści, niemal chodzącego ideału machającego mieczem na prawo i lewo, a którego żoną zostaje równie idealna jak silna i piękna dziewczyna.
Ale po kolei.
Jest to kontynuacja części pierwszej, jak już wielokrotnie napisałam, ale jednocześnie można by powiedzieć, że właściwie nie do końca, bo są to rapptem cztery zdarzenia wyrwane z czasów, kiedy zostali uwięzieni w grze, a którzy na swoje nieszczęście spotykają na swojej drodze ów Czarnego Szermierza, którzy wszystkim wokół pomaga, ale wciąż uparcie twierdzi, że gra solo. Rzecz jasna do czasu związania się z Asuną.
Autor postanowił - jakże wspaniałomyślnie - przybliżyć wirtualne życie dwójki graczy, których nie dane było poznać wcześniej plus związek bohatera z Asuną, jej oczyma. Moim skromnym zdaniem to dziwne. To, co ukazuje się w tomie drugim POWINNO być w między czasie części pierwszej (plus 10 do potęgi n), ale jest jak jest i trzeba z tym żyć. Lesze to niż nic.
A teraz trochę o treści.
Na początku poznajemy młodziutką, bo ledwie dwunastoletnią Silice, która ma swojego chowańca - zwierze, które można wytresować. Jest to interesujący pomysł, o którym wcześniej nie było, więc jest to swoista nowość.
Dziewczyna jest znana i każdy chce mieć ją w drużynie, co sprawia, że woda sodowa uderza jej do głowy, przez co z kolei wpada tarapaty, w których ginie jej towarzyszka. Po wszystkim - odrobinę spóźniony, wpada Czarny Szermierz i ratuje damę z opałów. Wprawdzie tylko jedną, ale za to wyjawia interesujący news, dzięki czemu dziewczyna odzyska co straciła. Ba, jest tak genialny, że postanawia jej pomóc. Nic tylko pokochać, czyż nie? Tłum wrzeszczy z uciechy, kobiety mdleją, faceci wiwatują, ja... wywracam oczyma.
To przecież takie oczywiste i przewidywalne, a opis wspomina, że bohaterki mają szczęście bądź nie, poznać faceta w czarnym płaszczu z osobliwym podejściem do wirtualnego życia. Wierzcie bądź nie, ale zachodzę w głowę zastanawiając się, co one widzą w samotnym chłopaku, który z przyjemnością morduje potwory. Ja tam nie wiem... może to niektórych pociąga...
Acz koniec trochę zaskakuje, ale zaś czego spodziewać się po znakomitym szermierzu, który stał się legendarnym Czarnym Szermierzem? Co w sobie ma? Rozwiane, czarne włosy? Hipnotyzujące oczy? Zawadiacki płaszcz? Kurde, trudno stwierdzić. Można go lubić, to na pewno. Ja go lubię. I tyle. Szału nie ma, tłum nie piszczy, nikt nie rzuca ubraniami... Ale pojawia się pytanie: Jak on to robi? Chociaż właściwie nic nie robi, jakby się tak nad tym zastanowić... KURDE, sama chciałabym wiedzieć!
Idźmy dalej... Następnie poznajemy kowala, który jest kobietą o wybuchowym temperamencie - od razu ją za to polubiłam. I znów... absurd. ZAKOCHAŁA SIĘ. No litości... Było wspomniane, że nikt wcześniej jej nie zainteresował i już wiedziałam co będzie dalej. A dlaczego nikt jej nie zainteresował - pojawia się pytanie, ale zaraz potem dostajemy odpowiedź. Otóż, bo nikt wcześniej nie rozwalił jej najlepszego oręża w drobny mak. Interesujący przepis na nieświadome zdobycie kobiecego serca. Wprawdzie miłość od pierwszego wejrzenia to nie była, ale koniec końców jakby mogło się inaczej skończyć? Przynajmniej pierwsza część ich spotkania była w miarę interesująca, potem było już tylko gorzej, choć wciąż w jakim stopniu śmieszne.
I wreszcie... gwoźdź programu... na patelnie wpada Asuna - serce bohatera o ponętnych kształtach, zgrabnym nosku i zezowatym spojrzeniu. Wygłupiłam się, to same bzdury przecież tak nie wyglądała. No, a w każdym razie, nie było mowy o tym ostatnim, szczególnie w ustach Kirito, ale podobno miłość oślepia...
Słodkość, słodkość, łzy i miłość... oraz jeszcze więcej słodkości i chóralnego ''AWW''. Aż się zęby psują. Zbyteczny nadmiar tego wszystkiego powoduje, że sceny są mdłe i nudne. To już nawet nie było śmieszne.
Wracamy do tak zwanego miesiącu miodowego państwa młodych. W poprzedniej części byliśmy świadkami fascynującej sceny, w której łowili potworka z Loch Ness. Tym razem, zamiast wędkowania, poznajemy absurdalne, ale jakże wzruszające zdarzenie...
Idą szukać ducha, a co znajdują? Coś, co jest dzieckiem, a co następnie mianuje ich swoimi rodzicami. Bardzo łatwo przychodzi im to zaakceptować. Nie żeby żyli w grze - zamknięci wbrew swej woli, dzień w dzień narażając życie, by wyjść z tego bagna z mózgiem zamiast grzanką, ale co tam.. dziecko też jest fajne przecież. ''Ten mom'' w japońskim wydaniu.
I WRESZCIE, jakiś dramat. Morza łez co prawda nie było, nawet jednej, ale w każdym razie wracamy do tłumu, który wylewa owe morze łez, a ja tym czasem patrzę na książkę przychylniejszym wzrokiem.
I na sam koniec, jak wisienka na torcie - wspaniały Kirito i jego mroczna tajemnica... Interesujący tytuł od razu nasuwa gwiazdkę. Teoretycznie znowu szczęście i takie tam, te co zęby psują. ALE, nie. Przecież to mroczna tajemnica, która okrywa hańbą czarodzieja, znaczy się... Czarnego Szermierza, bo oczywiście musi obwiniać siebie... Jednak mimo tych żartów, to jedno, smutne zdarzenie zmienia dotychczasowe podejście chłopaka.

Wszystkie uczucia, emocje zawarte w tych dziewczynach wydają się być mocno przesadzone, wszystkie okrzyki w walkach tak samo. Już pominę, że są absolutnie zbędne. Nie wiem jak wyglądałoby to w moim przypadku, ale wątpię bym szukała brata bądź potencjalnego chłopaka w szaleńcu z mieczem i tanim, ciętym dowcipem. Chociaż nigdy nie wiadomo. W końcu mogłabym ześwirować i to ja latałabym z mieczem i cięła krzaki, kto wie... Tak mi teraz przyszło do głowy, że dobrze, że te dziewczyny nie mdlały podczas tych walk, bo czarno widzę ten scenariusz, ale prawda... prawda... przecież nasz Szermierz przybędzie z odsieczą...
Nie przeczę, trochę się nawet pośmiałam, ale jak dla mnie trochę to wszystko zbyt banalne.
Jednak wydaje mi się, że zdarzenia nie są po kolei. Ten cały dramat Kirito powinien chyba być na samym początku, a w każdym razie przed Asuną.
Pomijając, że książka nafaszerowana się przesadnie zauroczeniami, miłością i jej substytutami, całkiem przyjemnie się czyta. Nieco żartu, przyjemny, lekki styl. Można się pośmiać, bo główny bohater to jednak łobuz z tym mętnym dowcipem, ale doceniam jego starania.
Proszę się nie dąsać tą sarkastyczną opinią, bo książka w całości jest fajna. Nie jestem jednak pewna czy dobrnę do końca z Asuną i Kirito, bo ich para mnie męczy, aczkolwiek jestem (tak myślę...) optymistycznie nastawiona. Już nie spodziewam się nie wiadomo czego i myślę, że i mi, i autorowi wyjdzie to na zdrowie.

http://a-c-blake.blogspot.com/2016/06/sword-art-online-02-reki-kawahara.html

Do opinii proszę podejść humorystycznie, bo trochę się pośmiejemy z przytoczonych wątków i porównań, a poza tym pojawi się trochę spoilerów.

Dwie baby z trzech i właściwie można powiedzieć, że trzy zauroczenia oraz jeden facet z kompleksem bohatera - tak przedstawia się treść kontynuacji przygód Kirito, który został uwięziony w pierwszej na świecie grze, w której gracz...

więcej Pokaż mimo to

4

Cytaty

Więcej
Reki Kawahara Sword Art Online 02 - Aincrad Zobacz więcej
Reki Kawahara Sword Art Online 02 - Aincrad Zobacz więcej
Reki Kawahara Sword Art Online 02 - Aincrad Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd