Kontrabasista

Okładka książki Kontrabasista
Patrick Süskind Wydawnictwo: Kantor Wydawniczy SAWW Seria: Biblioteka Diogenesa literatura piękna
84 str. 1 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Biblioteka Diogenesa
Tytuł oryginału:
Der Kontrabaß
Wydawnictwo:
Kantor Wydawniczy SAWW
Data wydania:
1993-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1993-01-01
Data 1. wydania:
2007-09-01
Liczba stron:
84
Czas czytania
1 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
8385066926
Tłumacz:
Anna Gierlińska
Tagi:
sztuka monolog
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
288 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
54
54

Na półkach: ,

Tę książkę trzeba oczywiście przeczytać w wersji audio. Książkę czyta Michał Breitenwald i robi to doskonale. Chyba po raz pierwszy zdarzyło mi się, że natychmiast po przeczytaniu książki przeczytałem ją jeszcze raz (!). To bardzo krótka książka trwa zaledwie 96 minut. Dlatego mojego wyczynu dokonałem w ciągu jednego dnia.

Tę książkę trzeba oczywiście przeczytać w wersji audio. Książkę czyta Michał Breitenwald i robi to doskonale. Chyba po raz pierwszy zdarzyło mi się, że natychmiast po przeczytaniu książki przeczytałem ją jeszcze raz (!). To bardzo krótka książka trwa zaledwie 96 minut. Dlatego mojego wyczynu dokonałem w ciągu jednego dnia.

Pokaż mimo to

avatar
188
131

Na półkach: , ,

Kontrabasistą zostaje się z przypadku, lecz przypadkiem nie ominie tego opowiadania.

Kontrabasistą zostaje się z przypadku, lecz przypadkiem nie ominie tego opowiadania.

Pokaż mimo to

avatar
15
11

Na półkach:

Uwielbiam taki gorzki humor!

Uwielbiam taki gorzki humor!

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
569
98

Na półkach:

Książeczka to świetnie studium, znakomity pomysł, zyskuje jednak dopiero jako monodram w wykonaniu Jerzego Stuhra!

Książeczka to świetnie studium, znakomity pomysł, zyskuje jednak dopiero jako monodram w wykonaniu Jerzego Stuhra!

Pokaż mimo to

avatar
772
772

Na półkach:

Spowiedź muzyka grającego przy trzecim pulpicie,wykształconego i niedocenionego. Jakże prawdziwa nowela, której bohaterem mogłoby być wielu muzyków także polskich orkiestr symfonicznych (nie tylko prowincjonalnych). Napisana bardzo precyzyjnie z doskonałą znajomością tematu. Perełka o jaką niełatwo we współczesnej literaturze. Wspaniały przykład jak pisać by osiągnąć efekt za pomocą minimum środków.

Spowiedź muzyka grającego przy trzecim pulpicie,wykształconego i niedocenionego. Jakże prawdziwa nowela, której bohaterem mogłoby być wielu muzyków także polskich orkiestr symfonicznych (nie tylko prowincjonalnych). Napisana bardzo precyzyjnie z doskonałą znajomością tematu. Perełka o jaką niełatwo we współczesnej literaturze. Wspaniały przykład jak pisać by osiągnąć efekt...

więcej Pokaż mimo to

avatar
928
143

Na półkach: ,

Krótka nowela, ale z tych podejmujących ważkie sprawy. Na niewielkiej przestrzeni, ot tak, niepozornie pojawia się wiele ciekawych zdań traktujących o życiu. Monolog bohatera oscyluje wokół jego roli w orkiestrze, lecz jest to metafora jego pozycji w świecie, w życiu, metafora postawy wobec tego, co na zewnątrz. Kontrabas to najmniej efektowny i z reguły kolektywny instrument w orkiestrze, zatem bohater (niewymieniony ani razy z imienia; nowela napisana jest w formie monologu wewnętrznego wygłoszonego do nieznanego słuchacza, którym prawdopodobnie jest sam kontrabasista, byłaby to więc spowiedź wewnętrzna) jest wycofany, z poczuciem alienacji. Wyraźnie odczuwa brak możliwości pokazania się bądź zespolenia z resztą; wprawdzie gra z orkiestrą kompozycje, lecz daleko mu do pozycji pierwszych skrzypiec. Ma zaledwie 35 lat, mówi o sobie jednak jak o osobie o wiele starszej i pozbawionej perspektyw. Jest w jakimś sensie zamknięty w sobie, tak jak zamyka się w izolującym dźwięki zewnętrzne pokoju, gdy ćwiczy grę na instrumencie. Mnie ta sytuacja metaforycznie skojarzyła się z tytułami dwóch rosyjskich tekstów, z „Notatkami z podziemia” Dostojewskiego, a jeszcze dobitniej z „Człowiekiem w futerale” Czechowa. Bohater to osoba nie tylko zamknięta w sobie, ale pozbawiona zdolności wykonywania czynów wychodzących poza rutynę. Zakochany jest w śpiewaczce, ta jednak nie ma nawet bladego pojęcia o jego istnieniu. To charakteryzuje zakres możliwości kontrabasisty w dziedzinie życia aktywnego, w zmierzaniu do wyznaczonego celu. Wymowa książki Süskinda nie napawa optymizmem. Jest to jednak bezcenny głos w imieniu ludzi wycofanych, niepozornych, zamkniętych w czterech ścianach coraz bardziej malejących i ciaśniejszych pokojów, ale tęskniących za miłością, wyrwaniem się poza magiczny, a raczej przeklęty krąg własnej niemożności. Ludzie ci w swym zamknięciu myślą i będąc wrażliwymi, odczuwają podwójnie beznadziejność swego położenia w świecie i w życiu. Ich światem wewnętrznym rządzi głęboka samoświadomość, poczucie przegranej. Ważną rolę w książce zajmuje muzyka. Jest niejako pochwałą sztuki. Kontrabasista jest jej znawcą, lecz nie podchodzi do niej bezkrytycznie. Ciekawe są jego uwagi na temat Mozarta, którego uważa za szczęściarza, gdyż w swoim czasie nie miał poważnej konkurencji, a wszystko to co najlepsze w muzyce (oprócz Bacha, ale Bach była w czasach Mozarta zapomniany) miało dopiero nastąpić. Warto również zwrócić uwagę na tonację „Kontrabasisty”, o posmaku słodko-gorzkiego komediodramatu.

Krótka nowela, ale z tych podejmujących ważkie sprawy. Na niewielkiej przestrzeni, ot tak, niepozornie pojawia się wiele ciekawych zdań traktujących o życiu. Monolog bohatera oscyluje wokół jego roli w orkiestrze, lecz jest to metafora jego pozycji w świecie, w życiu, metafora postawy wobec tego, co na zewnątrz. Kontrabas to najmniej efektowny i z reguły kolektywny...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1125
194

Na półkach:

Poznałam "Kontrabasistę" z trochę innej strony. Dzięki Panu Jerzemu Stuhrowi i jego rewelacyjnemu wykonaniu tego monodramu. Po takiej dawce śmiechu oraz zachwytu nie mogło skończ się inaczej niż sięgnięciem po tą pozycję i przeżyciem jej jeszcze raz tym razem w zaciszu domowym. Jak dla mnie gra pana Stuhra zrobiła z dobrego monodramu perfekcyjne przedstawienie. Kto widział potwierdzi...

Poznałam "Kontrabasistę" z trochę innej strony. Dzięki Panu Jerzemu Stuhrowi i jego rewelacyjnemu wykonaniu tego monodramu. Po takiej dawce śmiechu oraz zachwytu nie mogło skończ się inaczej niż sięgnięciem po tą pozycję i przeżyciem jej jeszcze raz tym razem w zaciszu domowym. Jak dla mnie gra pana Stuhra zrobiła z dobrego monodramu perfekcyjne przedstawienie. Kto widział...

więcej Pokaż mimo to

avatar
279
152

Na półkach:

A ja tam lubię kontrabas.

A ja tam lubię kontrabas.

Pokaż mimo to

avatar
360
199

Na półkach: , ,

Przyszedł na świat w roku 1910, najprawdopodobniej w południowym Tyrolu. Wielki, opasły stwór mierzący 192 cm. Wciąż wymaga uwagi. Włóczy się za mną, bo nieść go nie mogę. Wożę go po złożeniu przedniego siedzenia, inaczej nie wejdzie, a i tak cały samochód zajmuje. Kto by pomyślał, nieodłączny kompan, towarzyszący mi od siedemnastego roku życia. I nie! Ja wcale nie wybrałem go sobie. Bo jakbym mógł skazać się na tak nieporęcznego przyjaciela przeszkodę, której w moim małym mieszkanku muszę wciąż ustępować. Nie przyjmuję gości, bo zaraz on staje się głównym tematem rozmowy. Sam na sam z kobietą? Ależ skąd! Już od dwóch lat nie miałem kobiety, bo ten stoi i gapi się, pilnuje jak przyzwoitka nie pozwalając na zrelaksowanie intymne. Wepchnąłem go kiedyś do łazienki, na nic się to zdało, bo sama świadomość jego obecności wpędzała mnie w obłęd. Mam dopiero 35 lat i wyglądam, że tak powiem nie najgorzej, ale życia nie mam, żadna kobieta mnie nie zechce, bo gdyby miało się zdarzyć, to musiałoby u niej. Przy mojej skromnej pensji nie mogę sobie na wiele pozwolić, ale o niego dbać muszę, bo kurczy się w wilgoci, wybrzusza na zimnie, wykrzywia i nie raz musiałem go swoim płaszczem okryć, ciałem dogrzać, w efekcie czego on zdrów nienaruszony, a mnie grypa zjadała powoli. Do tego wygląda jak gruba baba z nisko osadzonymi biodrami, nikłą talią i zwisającymi ramionami, jedynie szyję ma długą. Och, tę chwytam najchętniej, podniósłbym go za nią i rozbił, roztrzaskał o podłogę. Pewnego dnia w samym środku orkiestry jak mnie trzepnie, to nie ręczę za siebie. Wykrzyczę swą miłość do sopranistki, może tym jej serce poruszę, utratę etatu w sobie zduszę i odejdę, będę wolnym człowiekiem.
Ale co będzie robił ekscentryczny kontrabasista? Całe swe życie poświecił muzyce, codzienne próby przysporzyły mu zrogowaceń na palcach, pod którymi już skóry nie czuje. A każdy koncert w Operze, dwa kilo z wagi kosztuje. Kontrabas to przeklęty i jednocześnie najporządniejszy instrument. Żadna kompozycja nie mogłaby wybrzmieć w pełni bez jego udziału. Mimo tego jest niedoceniony, bo w orkiestrze na scenie, ostatnie miejsca zajmuje. Nasz zrozpaczony, osamotniony muzyk i kontrabas - źródło wszelkich niepowodzeń: ludzkich, społecznych, komunikacyjnych, seksualnych i muzycznych, zawsze mu stoi na drodze.

“ Bo muzyka jest metafizyczna. Pan rozumie, metafizyczna, a więc poza czysto fizyczną egzystencją, poza czasem, historią i polityką, poza biedą i bogactwem, poza życiem i śmiercią. Muzyka jest - wieczna. Goethe powiedział, że muzyka stoi tak wysoko, że żaden rozum jej nie dosięgnie, a jej siła ogarnia wszystko, choć nikt sobie tego nie jest w stanie uświadomić.”

Przyszedł na świat w roku 1910, najprawdopodobniej w południowym Tyrolu. Wielki, opasły stwór mierzący 192 cm. Wciąż wymaga uwagi. Włóczy się za mną, bo nieść go nie mogę. Wożę go po złożeniu przedniego siedzenia, inaczej nie wejdzie, a i tak cały samochód zajmuje. Kto by pomyślał, nieodłączny kompan, towarzyszący mi od siedemnastego roku życia. I nie! Ja wcale nie wybrałem...

więcej Pokaż mimo to

avatar
359
15

Na półkach: ,

Uwielbiam Süskinda, za to, że opowiada o tak ważnych sprawach jak samotność, potrzebie miłości, zauważenia czy o społeczeństwie w sposób niebezpośredni, ukryty. Tak jest i w przypadku ,,Kontrabasisty" Na pierwszy rzut oka jest to spowiedź rozżalonego muzyka, sporo terminologii muzycznej, niuansów pracy orkiestry, trochę historii oraz wyliczanie nazwisk słynnych twórców. Nic szczególnego, a dla osoby nie interesującej się na muzyką klasyczną, może i być chwilami nużące. Dość szybko jednak, odkrywamy, że pan kontrabasista chce opowiedzieć nam o czymś więcej, niż tylko o trudach bycia muzykiem.
Książka jest krótka i całkiem szybko się ją czyta. Polecam! :)

Uwielbiam Süskinda, za to, że opowiada o tak ważnych sprawach jak samotność, potrzebie miłości, zauważenia czy o społeczeństwie w sposób niebezpośredni, ukryty. Tak jest i w przypadku ,,Kontrabasisty" Na pierwszy rzut oka jest to spowiedź rozżalonego muzyka, sporo terminologii muzycznej, niuansów pracy orkiestry, trochę historii oraz wyliczanie nazwisk słynnych twórców....

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Patrick Süskind Kontrabasista Zobacz więcej
Patrick Süskind Kontrabasista Zobacz więcej
Patrick Süskind Kontrabasista Zobacz więcej
Więcej
zgłoś błąd