Listy 1959-1994

Okładka książki Listy 1959-1994
Gunnar BrandellSławomir Mrożek Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie biografia, autobiografia, pamiętnik
374 str. 6 godz. 14 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Literackie
Data wydania:
2013-11-13
Data 1. wyd. pol.:
2013-11-13
Liczba stron:
374
Czas czytania
6 godz. 14 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308048634
Tagi:
literatura polska listy Mrożek
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
10 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1723
359

Na półkach: , ,

Jakże inne niż pozostałe tomy mrożkowej korespondencji. Po pierwsze, pisane ze szwedzkim uczonym, człowiekiem spoza Polski i Wschodu - stąd niesamowity dystans wobec Polski, co paradoksalnie jeszcze Mrożka do ojczyzny przybliża. Po drugie, Mrożek jest tu inny. Odkryty, mówiący częściej wprost, o życiu prywatnym oraz o utworach, całkiem dużo. Po trzecie, osobowość Brandella. Literaturoznawca, człowiek o nieprzeciętnym umyśle i ze zdrowym poczuciem humoru. Potrafi Mrożka zmiażdżyć, wytknąć mu błędy, ale raczej chwali młodszego przyjaciela.

Relacja bardzo przyjacielska, ludzka, niepozbawiona jednak literackiego sznytu, dzięki czemu to naprawdę kawał literatury. Zresztą korespondencję kończą przymiarki do wydania listów, ostatecznie niedopuszczonego przez Mrożka.

Lektura może zaboleć. Mrożek jest jeszcze bardziej surowy względem Polaków niż zwykle. Końcowe fragmenty dotyczące jego "obojętności" oraz historia z archiwami i polskimi służbami to już zupełne novum w świecie mrożkologów. Po lekturze "Dzienników" myślałem, że szczerszym być nie można, na szczęście (?) się myliłem...

Jakże inne niż pozostałe tomy mrożkowej korespondencji. Po pierwsze, pisane ze szwedzkim uczonym, człowiekiem spoza Polski i Wschodu - stąd niesamowity dystans wobec Polski, co paradoksalnie jeszcze Mrożka do ojczyzny przybliża. Po drugie, Mrożek jest tu inny. Odkryty, mówiący częściej wprost, o życiu prywatnym oraz o utworach, całkiem dużo. Po trzecie, osobowość Brandella....

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
3288
136

Na półkach: , , ,

Latem 1959 roku Sławomir Mrożek brał udział w międzynarodowym letnim seminarium Henry'ego Kissingera zorganizowanym na Uniwersytecie Harvarda. W drodze na miejsce, podczas wspólnej podróży statkiem poznał innych uczestników seminarium, w tym Gunnara Brandella. Mrożek w tamtym momencie był wciąż młodym, ledwie dwudziestodziewięcioletnim pisarzem, ze skromnym dorobkiem literackim (parę książek i jedna sztuka), ale już docenianym - współpracował z "Dziennikiem Polskim" i "Przekrojem". Brandell był zaś czterdziestotrzyletnim i już cenionym w rodzinnej Szwecji literaturoznawcą, dziennikarzem, oraz szefem działu kulturalnego "Svenska Dagbladet". Spotkanie, jedno z tych przypadkowych, a jakże znamiennych w życiu człowieka, zaowocowało długoletnią, serdeczną przyjaźnią, której dowodami była prowadzona korespondencja. Jej ciągłości nie przerywały liczne przeprowadzki, zmiany życiowe, zawodowe, ani zawirowania historyczne, co najwyżej powodowały przerwy, które jednak obaj korespondenci starali się nadrabiać. Trwała przez trzydzieści pięć lat, do śmierci Brandella. I pełniła w życiu Mrożka ogromną rolę. "Kto mógł przewidzieć wiele lat temu na pokładzie USS "United States" z Southampton do Nowego Jorku, że to będzie początek tak trwałej przyjaźni? Życie jest naprawdę dziwne. Ta przyjaźń jest jednym z bardzo niewielu, jakże niewielu trwałych i solidnych wątków w moim raczej bezwątkowym życiu."*

Gunnara Brandella od początku zachwyciła twórczość Mrożka. Będzie jej najwytrwalszym wielbicielem, konstruktywnym krytykiem, najwierniejszym czytelnikiem, a wreszcie, propagatorem całokształtu zarówno poprzez własne dzieła krytycznoliterackie, jak i liczne zachęty, jakie będzie kierować do swoich kolegów po fachu, reżyserów teatralnych, czy poprzez wiele zgłoszeń kandydatury Mrożka do Nagrody Nobla. Nie będzie w tym jednak bezrefleksyjny, czy ślepo ufny w talent swojego polskiego przyjaciela. Gdy uzna, że czegoś w danym utworze brakuje, że dobrze by było coś zmienić, podkreślić, bądż wykreślić, nie waha się dzielić swoimi spostrzeżeniami z autorem. "W duńskim przeglądzie "Perspektiv" przeczytałem Twoje opowiadanie o psie. Bardzo dobre. Pod względem warsztatu nie mogło być lepsze. Mam jednak wrażenie, że w tym Twoim paranoicznym świecie czegoś brakuje. "** I takie słowa mają dla Mrożka niebywałe znaczenie. Ufa Gunnarowi i stara się ewoluować w swoim pisarstwie, bo intuicyjnie rozumie czego brakuje w jego utworach, choć Brandell nie zawsze potrafi to doprecyzować. W listach Mrożka zaś jest bardzo dużo szczerości i pokazanie własnych słabości, tęsknot, czy ubolewania nad tym, co się dzieje w kraju. W ocenie sytuacji w Polsce jest skończonym pesymistą, a ten pesymizm niesie ze sobą bardzo wiele trafnych, choć przejmujących diagnoz. To samo w dziedzinie sztuki, a przede wszystkim literatury. Mrożek prognozuje brak głosu jednostki, miałkość i bylejakość już w liście z 1963 roku. "(..) stwierdzam natomiast, że w naszych czasach, a jeszcze bardziej czasach, które nadchodzą, usłyszany będzie tylko głos instytucji, tylko on znajdzie posłuch społeczny, podczas gdy głos jednostki cichnie, staje się coraz słabszy. Bez względu na to, jaka to będzie instytucja - państwo, ideologia, religia, wydawnictwo, agencja reklamowa, mass media - jedynie jej głos zostanie wysłuchany z należytą uwagą. Nasze czasy to czasy średniej jakości w coraz większym natężeniu (..)."*** Własne pisarstwo będzie długo widział jako wtrącone w ten charakterystyczny rys satyry politycznej, w jakiej na początku dobrze się czuł, a którą jednak chciał przenieść na inny poziom. Będzie więc czuł niejakie zniewolenie w tej formie w jakiej go poznał polski czytelnik i z której nie chciał go uwolnić. Z tego też powodu nie widział siebie jako pisarza emigracyjnego, nie przewidując, że właśnie taki scenariusz się wkrótce ziści. Jednak o paradoksie, to właśnie emigracja wyzwoliła w nim pokłady talentu pisarskiego i reżyserskiego, dzięki czemu rozwinął skrzydła i wypróbował sam siebie w różnych zawodowych konfiguracjach.


Gdy niedawno czytałam biografię Magdaleny I. Niemczyńskiej |Mrożek. Striptiz neurotyka" poznałam nieco innego Mrożka. Przede wszystkim często milczącego, dość skąpego człowieka. Zarówno w kwestii finansowej, jak i emocjonalnej. Dziś cenię tę książkę dużo bardziej niż podczas pierwszej lektury, bo pokazała w jaki sposób Mrożek był postrzegany, co zapewne było jego sposobem radzenia sobie z rzeczywistością. Czytając zaś tak osobiste zapiski, jak listy, można odkryć w Mrożku pokłady ciepła i serdeczności, nie tylko wobec korespondenta i jego rodziny, ale także w stosunku do pierwszej żony (czemu zdawała się przeczyć biografia Niemczyńskiej), nawet jeśli pierwszy okres małżeństwa jest dla Mrożka dziwnym doświadczeniem; w relacjach z innymi ludźmi, a także w kontekście do przeżywanych wydarzeń. To właśnie tutaj ujawniają się skrywane przez pisarza cechy charakteru. Był nie tylko intrygującym autorem wielu ciekawych tytułów, ale i bardzo przenikliwym, inteligentnym człowiekiem, bystrym obserwatorem codzienności, oczytanym erudytą. Prowadzona w języku angielskim, z próbkami francuskiego, korespondencja Mrożka i Brandella obfituje w liczne, nieustające czasami przez miesiące dyskusje dające tego dowód. Dyskusje te dotyczą nie tylko twórczości Mrożka i jej percepcji w Szwecji, czy innych krajach, ale także sytuacji politycznej w Europie, burzliwych przemian jakich świadkami byli obaj panowie, nowin ze świata literatury i sztuki, oraz własnych spraw rodzinnych. Jest to niebywała, wspaniała, niezwykła lektura, która nie pozostawia czytelnika obojętnym wobec pozostałych tytułów Mrożka. Listy te tylko podsycają ciekawość, rozbudzają fascynację, bo nareszcie przybliżają nieco Mrożka zwykłemu czytelnikowi.

Mam niebywałe wprost wrażenie, że to jedna z moich ważniejszych lektur tego roku. Trochę jak olśnienie, bowiem przypomniała mi szkolną fascynację opowiadaniami Sławomira Mrożka, czytaniem bez mała w kółko "Wesela w Atomicach", czy "Tanga". Teraz moja ciekawość wobec listów z Lemem osiągnęła swoje apogeum i już wiem, że niedługo znajdą się na mojej półce. Polecam lekturę listów polsko - szwedzkiej przyjaźni, bo nie tylko pokazuje nowe oblicze Mrożka, czy wspaniałe relacje między obydwoma literatami i moc zaufania jakim się nawzajem obdarzyli, ale jest przede wszystkim pięknym przykładem literatury epistolograficznej.


"Listy 1959-1994", Sławomir Mrożek, Gunnar Brandell, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013

* str. 229 z listu Mrożka do Brandella
** str. 54 z listu Brandella do Mrożka
*** str. 73 z listu Mrożka do Brandella

Latem 1959 roku Sławomir Mrożek brał udział w międzynarodowym letnim seminarium Henry'ego Kissingera zorganizowanym na Uniwersytecie Harvarda. W drodze na miejsce, podczas wspólnej podróży statkiem poznał innych uczestników seminarium, w tym Gunnara Brandella. Mrożek w tamtym momencie był wciąż młodym, ledwie dwudziestodziewięcioletnim pisarzem, ze skromnym dorobkiem...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
3703
288

Na półkach:

Jak kto lubi czytać listy to te są debeściackie.

Jak kto lubi czytać listy to te są debeściackie.

Pokaż mimo to

1
Reklama

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Listy 1959-1994


Reklama
zgłoś błąd