Bezpieczna kryjówka

Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,3 / 10
76 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
107
101

Na półkach:

ARCYWAŻNA LEKCJA MIŁOŚCI

Każdy powinien przeczytać tę książkę. Myślę, że rozpoczynając recenzję od tego stwierdzenia, jasno daję do zrozumienia jak wielką wartość widzę w tej powieści. Nie chodzi mi o styl autorki, wyjątkową kompozycję książki, stosowanie wyszukanych słów czy środków stylistycznych – na tej płaszczyźnie wszystko jest poprawne, ale nie wybitne. Siłą „Bezpiecznej kryjówki” jest jej treść – danie świadectwa niezłomnej miłości, która zamiast zginąć w ogniu 2 Wojny Światowej, stała się jeszcze większa, szersza i czystsza. Czy jest to możliwe, aby po latach przytulić swojego oprawcę? Czy można szczerze współczuć strażnikom obozu koncentracyjnego? Czy w tej dehumanizującej rzeczywistości można nie tylko nie utracić swojego człowieczeństwa, ale wręcz rozwinąć się w trosce o innych? Corrie ten Boom pokazała swoim życiem, że jest to możliwe. Zgodnie z obietnicą złożoną siostrze, która pobytu w obozie zagłady nie przeżyła, opowiada nam ich wspólną historię, tłumacząc skąd czerpać tę ponadnaturalną miłość.

NIGDY WIĘCEJ WOJNY (?)

2 Wojna Światowa należy do najtragiczniejszych zdarzeń w dziejach ziemi. Ogrom tej tragedii wynika z sumy cierpień poszczególnych ludzi. Można było ją przewidzieć, ale zdaje się, że nie można było jej uniknąć. W wojnie tej zogniskowało się to co najgorsze w ludziach. Był to czas ciemności i zwycięstwa zła nad dobrem. Bez krzty entuzjazmu wciąż sięgam po świadectwa ludzi, którzy tę wojnę przeżyli. Nie jestem przecież masochistą by robić to z uśmiechem. Czytanie o tym, jakie piekło potrafił zgotować człowiek człowiekowi, wciąż sprawia ból mojej duszy. Choć moje oczy wilgotnieją, a umysł buntuje się i nie chce dać wiary temu okrucieństwu, wczytuję się w te historie, ponieważ są dla nas przestrogą na przyszłość.

Regularnie bywam na Westerplatte (zazwyczaj oprowadzając tam znajomych). Lubię zatrzymać się przy znajdującym się tam napisie: „NIGDY WIĘCEJ WOJNY”. Mimo, że popieram jego prosty przekaz i nawet podpisałbym petycję o tej treści, to zdaję sobie sprawę, że jest to jedynie pobożne życzenie. Nie chcę być heroldem złych wieści, jednak nie trzeba być prorokiem, aby przewidzieć, że jest to kwestia czasu, gdy skończy się trwający aktualnie „pokój”. O ile możemy w ogóle o nim mówić w obecnej chwili, gdy w niemalże każdej kwestii doszło do całkowitej polaryzacji społeczeństwa, i nie mając wspólnego wroga, kąsamy jedni drugich. Może uodporniliśmy się już na niepokojące doniesienia zza naszej wschodniej granicy, ale wojna przyjdzie. Zwyczajna statystyka, historia i wiele innych znaków na to wskazuje. Pewnie będzie inna niż te minione, z XX wieku, ale podobnie jak wówczas, nasze życie diametralnie może się zmienić z dnia na dzień. I warto o tym pamiętać…


GODZINA ZŁA

Spokojne życie rodziny ten Boom zostało niespodziewanie wywrócone do góry nogami. Nie chcę opisywać w tym miejscu fabuły książki, bo naprawdę gorąco zachęcam każdego do zmierzenia się z tą historią osobiście. Corrie wraz z siostrą Betsie i starszym ojcem prowadzili w swoim domu zakład zegarmistrzowski. Choć do ich niewielkiej miejscowości docierają niepokojące wieści wojenne, szczęśliwie neutralna Holandia wydaje się pozostawać niezagrożona rozlewającym się po świecie konfliktem. Do czasu …

Dom rodziny ten Boom zawsze był pełen ciepła i miłości dla potrzebujących. Wojna, która nagle spadła również na Holandię, sprawiła, że z dnia na dzień było ich coraz więcej, a ich potrzeby coraz trudniejsze do zaspokojenia. Corrie wraz z rodziną, nie patrząc na swoje ograniczone możliwości, postanowili nie odwracać się od nikogo:

„To była godzina zła, a my nie mieliśmy wyjścia. Może, gdy ludzki wysiłek zda się na nic, dopiero wtedy Boża moc zostanie uwolniona w pełni?”

Zrobili dla prześladowanych Żydów więcej niż było to możliwe. Organizowali dla nich pożywienie oraz stworzyli bezpieczną kryjówkę. Angażując się w pomoc, która była przecież nielegalna, pozostawało kwestią czasu, kiedy przyjdzie im za to zapłacić. A cena była wielka, ponad ludzkie siły.

MOŻNA NAUCZYĆ MIŁOŚCI

Corrie ten Boom wraz z rodziną trafiła do więzienia, a następnie do obozu koncentracyjnego. Przeżyła, i dzięki temu możemy poznać tę niezwykła historię. Historię, która mnie osobiście mocno skonfrontowała. Mądre słowa tej kobiety, która przeżyła tortury dehumanizującego obozu zagłady, wzywają do bezwarunkowego przebaczenia i miłości. Corrie i Betsie współczuły swoim oprawcom, wiedząc, że to zło, w którym się topili, było im wpajane przez lata:

„Jeżeli można ludzi nauczyć nienawiści, to można ich również nauczyć miłości! Musimy znaleźć sposób – ty i ja – nie ma znaczenia, jak długo to potrwa…”

To nie tak, że „Bezpieczna kryjówka” tworzy złudzenie jakoby przebaczenie było czymś łatwym. Corrie stanęła już po wojnie, oko w oko, z jednym ze strażników jej obozu. Pamiętała go oraz wszystko co się działo za drutem kolczastym. W książce znajdziemy opis walki, jaka rozegrała się w jej duszy, aby uścisnąć dłoń tego mężczyzny. Konieczny jest dosłownie cud – Boża ingerencja – by szczerze wybaczyć tego rodzaju krzywdy.

„Zrozumiałam wtedy, że uzdrowienie tego świata nie zależy od naszego przebaczenia, naszej dobroci, ale od Jego przebaczenia i Jego dobroci. Nauczając nas, byśmy kochali naszych wrogów, wraz z tym poleceniem daje nam tę miłość. Trzeba jej wiele.”

KLUCZ DO UZDROWIENIA

Świat jest pełen niesprawiedliwości i krzywdy. Silniejsi wykorzystują swoją przewagę i pastwią się nad słabszymi. Nasila się to w trakcie wojen, ale wiemy dobrze, że dzieje się tak również w czasach dobrobytu i pokoju. Niedawno przytłoczył mnie reportaż „27 śmierci Toby’ego Obeda”, opisujący systemowe znęcanie się nad dziećmi w szkołach z internatem na terenie Kanady. Przywołane tam metody dyscyplinowania oraz kary, przywodzą na myśl obozy koncentracyjne. Dzieciom nadawano numery, bito je i wykorzystywano seksualnie. Działo się to przez całe dziesięciolecia, w kraju słynącym z otwartości, tolerancji i walki o prawa człowieka. Kanada ma świeżą ranę i szuka dziś sposobu na uzdrowienie.

Corrie ten Boom wydała swoją książkę na początku lat 70-tych, kiedy cały świat pilnie potrzebował uzdrowienia. Nie ma tam innej drogi niż przebaczenie. Jestem zwolennikiem bezwarunkowego i bezgranicznego wybaczenia, jednak zdaję sobie sprawę, że nie mogę być autorytetem w tej dziedzinie, skoro z trudem przychodzi mi odpuścić w sercu choćby innemu kierowcy, który zajedzie mi drogę. Corrie jednak ma pełne prawo zabrać głos w temacie przebaczenia:

„Dopomógł mi zrozumieć, że w swoim cierpieniu nie byli osamotnieni, oraz że dla nich wszystkich istniał jeden klucz umożliwiający uzdrowienie. Każdy miał kogoś, komu musiał przebaczyć: sąsiada, który na niego doniósł, brutalnego strażnika lub żołnierza sadystę.”

TEN, KTÓRY PIERWSZY WYBACZYŁ

Corrie ten Boom jest z nami zupełnie szczera w swojej książce. Wie, że była zdolna przeżyć to co przeżyła, oraz wybaczyć to co musiała wybaczyć, jedynie dzięki Bogu. Niektórych może zniechęcać od sięgnięcia po tę książkę „wątek wiary”. Oby tak się nie stało. Zdaję sobie sprawę z tego, jak wielu Polaków jest dziś zrażonych do instytucji kościoła, a co za tym idzie, do chrześcijaństwa w ogólności. Dajcie jednak szansę wybrzmieć historii Corrie ten Boom. Nie jest to książka religijna, pełna egzaltowanej dewocji. To historia kobiety, która pełna bezinteresownej miłości, pomagała tym, których życie było w niebezpieczeństwie. Nie została za to odpowiednio doceniona, ani wynagrodzona. Bynajmniej! W konsekwencji nieomal sama została zamordowana, gdyż jej zbrodnią było okazywanie serca Żydom. Oczywiście jej wiara miała tu wielkie znaczenie. Codzienna lektura Biblii (jeszcze w czasach pokoju), nadała kierunek jej życiu. W „Bezpiecznej kryjówce” nieraz zaznacza to, że najcenniejszym skarbem jaki posiadała w obozie koncentracyjnym było Pismo Święte (które – zważywszy na liczne rewizje – udało się jej zachować dosłownie cudem):

„Zawsze wierzyłam w Biblię, ale jej lektura tam nie miała nic wspólnego z wiarą. Był to zwyczajny opis tego, co się dzieje na świecie – Nieba i piekła, ludzkich poczynań i Boskiego dzieła. Tysiące razy czytałam opowieść o aresztowaniu Jezusa Chrystusa; o tym, że żołnierze Go bili, wyśmiewali, biczowali. Teraz te fakty miały dla mnie twarze i głosy.”

W najmroczniejszych i najtrudniejszych chwilach, które wydawały się być niemożliwe do przejścia, Corrie mogła zwrócić swój duchowy wzrok na Jezusa. W Jego doświadczeniu mogła znaleźć pokrzepienie i brakujące siły, by przetrwać. To, że On niesprawiedliwie cierpiał, a mimo to zwyciężył – było źródłem jej nadziei na chwalebną przyszłość, nawet jeśli umrze:

„Wzgardzony był i opuszczony przez ludzi. Był człowiekiem obeznanym z cierpieniem, zaznajomionym z chorobą — kimś, przed kim zakrywa się twarz, wzgardzony był tak, że nawet nie zwracaliśmy na Niego uwagi. Tymczasem On wziął na siebie nasze choroby, dźwigał nasze cierpienia. A my myśleliśmy, że [słusznie] jest zraniony, uderzony przez Boga i umęczony. Lecz On został przebity za nasze przestępstwa, zgnieciony za nasze winy, spadła na Niego kara w imię naszego pokoju, a Jego ranami zostaliśmy uleczeni. Wszyscy jak owce zbłądziliśmy; zboczyliśmy — każdy na własną drogę, a PAN Jego dotknął karą za winę nas wszystkich. Bito Go i torturowano, lecz On nie otworzył swych ust, jak owca na rzeź prowadzona, jak baranek niemy przed tymi, którzy go strzygą, podobnie nie otworzył swych ust. Z więzienia i sądu zabrano Go, a Jego współcześni? Nikt się tym nie przejął! Tak, wyrwany został z ziemi, spośród żywych, za przestępstwo mojego ludu spadł na Niego cios”. (Izajasza 53:3-8)

Powyższe proroctwo Izajasza wypełniło się co do najdrobniejszego szczegółu w życiu i śmierci Jezusa. Corrie doskonale znała ten fragment, a jej osobiste doświadczenia sprawiły, że dobitnie go zrozumiała. Ten, który tyle wycierpiał, dał nam też wspaniały przykład wybaczenia. Umierając na krzyżu, zwraca się do Boga: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”(Łk 23:34 ). Corrie poszła w Jego ślady. To niepojęte, ale ona naprawdę była pełna miłości i odnajdywała powody do wdzięczności, nawet przebywając w obozie zagłady, gdzie zamordowano 90 000 kobiet:

„Oto paradoks obozowego życia. Każdego dnia byłam nieskończenie wdzięczna, że wreszcie mogę przebywać z ludźmi. Żyjąc w odosobnieniu, nie zdawałam sobie sprawy, że przebywanie w towarzystwie innych ludzi oznacza dzielenie ich trosk i zmartwień.”

POKUSA MYŚLENIA O SOBIE

Jeśli Corrie opisywane przez siebie czasy określiła mianem „godziny zła”, to pokusiłbym się o stwierdzenie, że oto nastała „godzina samouwielbienia”. Egoizm dawno nie miał się tak dobrze jak obecnie. Wybaczcie mi szczerość, ale dostaję wewnętrznych torsji, gdy co i rusz słyszę, że ktoś w ramach samorozwoju „postanowił pokochać siebie”. Zrozumcie mnie dobrze – jeśli ktoś mierzy się z depresją, albo innymi problemami duszy, nie należy ich bagatelizować. Jestem jednak przekonany, że większość naszego społeczeństwa naprawdę nie musi się już doskonalić w „miłości do siebie”. Kochamy siebie, dbamy o siebie i stale dogadzamy sobie. Żyjemy w dobrobycie, mimo, że nasza wrodzona skłonność do narzekania sprawia, że często tego nie zauważamy.

„Bezpieczna kryjówka” może zadziałać na nas trzeźwiąco. I niechby tak było! Jedną z bardziej idiotycznych rzeczy jakie stale mi się zdarzają, jest narzekanie na zimną kawę. Praktycznie codziennie rano parzę sobie jej duży kubek, a następnie o tym zapominam. Dzięki temu mam dobry powód, by urozmaicić moje marudzenie na inflację, wtrętami na temat tego, że znów mam zimną kawę. Historia Corrie była dla mnie wiadrem zimnej wody na głowę. Ta kobieta, która ze łzami radości wypiłaby moją zimną kawę, opisując swoje przeżycia i przemyślenia, wielokrotnie mnie zawstydziła. Jak diametralnie zmieniłoby się moje życie gdybym faktycznie „kochał bliźniego swego jak siebie samego” (Mt 22:39)?

„Wraz z coraz większym chłodem, wzrastała w nas szczególna pokusa życia obozowego, pokusa myślenia wyłącznie o sobie. Przybierała ona tysiące sprytnych form. Szybko odkryłam, że jeśli nam się uda zająć miejsce w środku kolumny apelowej, to znajdziemy tam osłonę od wiatru. Zdawałam sobie sprawę, że jest to egoizm; abyśmy mogły z moją siostrą stać pośrodku, ktoś inny musi stanąć na skaju. Jakże łatwo znajdowałam wytłumaczenie! Działałam dla dobra Betsie. Mamy tu ważne zadania duszpasterskie, dlatego musimy czuć się dobrze. Polski klimat jest chłodniejszy niż holenderski, dlatego Polki na pewno nie odczuwają chłodu tak dotkliwie, jak my. Egoizm żyje własnym życiem. Widząc, że ubywa witamin od Mien, zaczęłam wyciągać je spod słomy dopiero po zgaszeniu światła, żeby inne nie widziały i nie prosiły. Czyż zdrowie Betsie nie jest ważniejsze? (Sam widzisz, Panie Boże, ona tak wiele potrafi zdziałać dla innych!)
Jeśli nawet nie było to dobre – nie było też bardzo złe, nieprawdaż? Nie tak złe jak sadyzm, morderstwo i inne draństwa, które każdego dnia widziało się w Ravensbruck. Ach, jakże wielki był to podstęp, chwyt szatana w tym jego królestwie; nasze własne sekretne grzeszki gasły w obliczu ogromu zła. Rak się rozprzestrzeniał.”

NIE POZOSTAWAJ OBOJĘTNYM

Chciałbym się mylić, pisząc, że mierzymy się z coraz większą znieczulicą. Ludzie zatopieni w ekranach smartfonów coraz mniej widzą i czują. Skupiamy się na swoich potrzebach, a może należałoby napisać – na naszych pragnieniach. Jako społeczeństwo potrzebujemy usłyszeć głos takich osób jak Corrie ten Boom. W tym dzikim świecie, gdzie wystarczy zjeść łyżkę cynamonu, by zyskać tysiące followersów, tak ciężko „przebić się” wartościowym treściom. Wyłammy się tym trendom. Na koniec powtórzę to, od czego zacząłem – każdy powinien przeczytać tę książkę. Nie zapadajmy na chorobę obojętności oraz egoizmu. Proszę – nie decydujmy się nie widzieć, ani nie słyszeć.

„Obojętność – fatalna choroba obozu koncentracyjnego. Czułam, że zaczyna i mnie się udzielać; jakże samej przeżyć współczując innym? Sparaliżowane i nieprzytomne wciąż zsuwały się z wąskich prycz na podłogę. Pierwszej nocy cztery kobiety spadły i zmarły na podłodze. Lepiej skupić się na własnych sprawach, niczego nie widzieć, o niczym nie myśleć. Ale nie było sposobu, żeby nie słyszeć.”


Zapraszam przy okazji na bloga:
www.atypowy.com

ARCYWAŻNA LEKCJA MIŁOŚCI

Każdy powinien przeczytać tę książkę. Myślę, że rozpoczynając recenzję od tego stwierdzenia, jasno daję do zrozumienia jak wielką wartość widzę w tej powieści. Nie chodzi mi o styl autorki, wyjątkową kompozycję książki, stosowanie wyszukanych słów czy środków stylistycznych – na tej płaszczyźnie wszystko jest poprawne, ale nie wybitne. Siłą...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
446
97

Na półkach: , , , ,

Jedna z książek życia... Pierwszy raz przeczytałam ją w czasach studenckich czyli prawie trzydzieści lat temu :) Wydana w mniejszym formacie, na kiepskiej jakości papierze. Wielokrotnie do niej wracałam, a dziś wciąż zdarza się, że jej słowa, opisane sytuacje towarzyszą mej codzienności niosąc nadzieję i pokrzepienie. Zamieszkała we mnie...

Jedna z książek życia... Pierwszy raz przeczytałam ją w czasach studenckich czyli prawie trzydzieści lat temu :) Wydana w mniejszym formacie, na kiepskiej jakości papierze. Wielokrotnie do niej wracałam, a dziś wciąż zdarza się, że jej słowa, opisane sytuacje towarzyszą mej codzienności niosąc nadzieję i pokrzepienie. Zamieszkała we mnie...

Pokaż mimo to

11
avatar
1072
28

Na półkach:

Ta opowieść urzekła mnie. A może nie opowieść, a jej bohaterka? Tak. Zdecydowanie. Niezwykła postać. Oczywiście przeczytałam kim była -m.in. pierwszą kobietą w Holandii, która uzyskała licencję zegarmistrza. Nietuzinkowa, odważna. Bałam się wątku religijnego, bo nie jestem osobą szczególnie religijną, ale sposób, w jaki autorka pokazuje podejście do wiary spowodował, że... chciałabym tak wierzyć. Nie znaczy to, że się nawrócę, znaczy to jedynie, że w nienachalny sposób przekonała mnie do szczerości wiary. Podoba mi się sposób ukazania Holendrów i ich postaw w czasie II wojny światowej. W Polsce wybiela się postawy naszych rodaków, a jeśli ktoś powie (napisze), że wśród Polaków byli tak samo dobrzy, jak i źli, natychmiast jest krytykowany. Corrie Ten Boom pisze szczerze o swoich rodakach. Wspaniały obraz rodziny, rodzinnych relacji, życia ukierunkowanego na drugiego człowieka, a nie na dobra materialne. Pobyt w obozie... Trudno o tym pisać, tak, jak trudno się czytało - z zaciśniętym sercem. Bez patosu, bez nadbudowywania emocji - opowiedziane pięknie. To powinna być lektura obowiązkowa. Ja z pewnością do niej wrócę.

Ta opowieść urzekła mnie. A może nie opowieść, a jej bohaterka? Tak. Zdecydowanie. Niezwykła postać. Oczywiście przeczytałam kim była -m.in. pierwszą kobietą w Holandii, która uzyskała licencję zegarmistrza. Nietuzinkowa, odważna. Bałam się wątku religijnego, bo nie jestem osobą szczególnie religijną, ale sposób, w jaki autorka pokazuje podejście do wiary spowodował, że......

więcej Pokaż mimo to

6
Reklama
avatar
634
147

Na półkach: ,

Wspaniała książka o ufności Bogu w każdej sytuacji.

Wspaniała książka o ufności Bogu w każdej sytuacji.

Pokaż mimo to

5
avatar
28
2

Na półkach:

Zdecydowanie warta przeczytania

Zdecydowanie warta przeczytania

Pokaż mimo to

1
avatar
447
348

Na półkach:

Książki wysłuchałam w formie e-booka.
Poruszająca historia opowiedziana przez byłą więźniarkę obozu koncentracyjnego w Ravensbrück Holenderkę Corrie ten Boom.
Ojciec znany zegarmistrz przekazywał swym dzieciom wiele mądrości życiowych, a przede wszystkim głęboką wiarę.
Nawet w obozie Biblia i jej mądre przesłania pomagały więźniarkom w bardzo ciężkiej codziennej niedoli.
Rodzina Boom w czasie wojny w swym domu ukrywała Żydów. Nie bacząc na niebezpieczeństwo, a nawet grożącą za ten czyn- śmierć.
Główna bohaterka opowiada o życiu obozowym, ciężkich momentach: głodzie, bólu, chorobach, bezradności, tęsknocie, stracie bliskich, śmierci.
Polecam, choć to niełatwa lektura, momentami tragiczna w skutkach, ale pełna wiary i miłości!

Książki wysłuchałam w formie e-booka.
Poruszająca historia opowiedziana przez byłą więźniarkę obozu koncentracyjnego w Ravensbrück Holenderkę Corrie ten Boom.
Ojciec znany zegarmistrz przekazywał swym dzieciom wiele mądrości życiowych, a przede wszystkim głęboką wiarę.
Nawet w obozie Biblia i jej mądre przesłania pomagały więźniarkom w bardzo ciężkiej codziennej...

więcej Pokaż mimo to

20
avatar
324
104

Na półkach:

Ta książka jest jasna, świetlista. Nawet czytając o sprawach najtrudniejszych, o śmierci, o cierpieniu, o stracie nie przytłacza nas to. Ponieważ choć tam jest smutek, to nie ma rozpaczy, wszędzie jest perspektywa nadziei, która rozświetla każdą stronę tej książki. Często w książce pada słowo Jezus, dla wielu to słowo jest nie do przełknięcia, część się czuje zażenowana, część boi się dewocyjnego kazania. Dla bohaterów tej książki to słowo Jezus, to nie słowo, to Osoba. I wszystko co się dzieje w ich życiu wynika z tego, jak poważnie traktują tę Osobę i relację z nią. Aż trudno uwierzyć jak niesamowicie poważnie traktują Jezusa i Jego naukę. Równie niesamowite jest to jak Bóg staje za tymi, którzy Go wybrali. Stąd najcenniejsze zdanie, jakie ze mną pozostanie po lekturze tej książki. "Jego wola jest moją kryjówką" To zdanie potwierdzone życiem, czyli zaufanie Bogu we wszystkim, skutkuje tym, że nawet potężny system nazistowski nie jest w stanie ci zagrozić. Ciekawe, czy jescze ktoś tak wierzy???

Ta książka jest jasna, świetlista. Nawet czytając o sprawach najtrudniejszych, o śmierci, o cierpieniu, o stracie nie przytłacza nas to. Ponieważ choć tam jest smutek, to nie ma rozpaczy, wszędzie jest perspektywa nadziei, która rozświetla każdą stronę tej książki. Często w książce pada słowo Jezus, dla wielu to słowo jest nie do przełknięcia, część się czuje zażenowana,...

więcej Pokaż mimo to

14
avatar
380
378

Na półkach:

To jedna z tych książek, które na zawsze zapadają w pamięć i serce.
Corrie opowiedziała historię swego życia. Jest to opowieść cudowna, fantastyczna, niepowtarzalna, zachwycająca, wzruszająca, niezapomniana, wyjątkowa.
Autorka opisuje swoje dzieciństwo i młodość w licznej, niebogatej rodzinie, niespełnioną miłość do mężczyzny i miłość do Boga, która przekłada się na miłość do wszystkich ludzi, symptomy nadciągającej wojny, grozę okupacji, losy Żydów i Holendrów, potworność Ravensbruck, powojenną działalność na rzecz pokrzywdzonych przez wojnę ludzi - ofiar i katów.
Cała ta opowieść to świadectwo człowieczeństwa: nie słowa, ale czyny się liczą.

To jedna z tych książek, które na zawsze zapadają w pamięć i serce.
Corrie opowiedziała historię swego życia. Jest to opowieść cudowna, fantastyczna, niepowtarzalna, zachwycająca, wzruszająca, niezapomniana, wyjątkowa.
Autorka opisuje swoje dzieciństwo i młodość w licznej, niebogatej rodzinie, niespełnioną miłość do mężczyzny i miłość do Boga, która przekłada się na...

więcej Pokaż mimo to

36
avatar
392
164

Na półkach: ,

Wspaniała książka o cierpieniu i przebaczeniu.

Wspaniała książka o cierpieniu i przebaczeniu.

Pokaż mimo to

2
avatar
597
155

Na półkach: , ,

Książka “Bezpieczna kryjówka” stanowi kolejne świadectwo osoby, która ratując Żydów, przypłaciła to tułaniem się po więzieniach, a później obozach pracy przymusowej, kończąc swą karę pobytem w Ravensbrück.
Mowa o Corrie ten Boom,autorce i głównej boheterce tej książki. Corrie to stara panna mieszkająca z ojcem i siostrą w jednym domu w małym holenderskim miasteczku.
Na co dzień cała rodzina zaangażowana jest w rodzinny interes, którym jest sklep z zegarkami i zegarami różnej maści, oferujący również usługi zegarmistrzowskie. Rodzina ten Boom słynie ze swego fachu w całej Holandii oraz poza jej granicami, po nauki o naprawie i działaniu mechanizmów zegarowych zjeżdżają żądni wiedzy praktykanci z różnych stron. Rodzina żyje bardzo skromnie i nie wstydzi się swojej chrześcijaskiej wiary. Codziennie rano i wieczorem odmawiana jest modlitwa i czytane Pismo Święte. Właściwie na każdym kroku w domu, który zwie się Beje można dostrzec, że jego mieszkańcy wszystkie swoje problemy przekazują Opatrzności Bożej, gorliwie jej ufając.
Niestety nadszedl dzień, w którym i Holandię pochłonęło jarzmo wojny. Mieszkający tam na stałe Żydzi przestali czuć się bezpiecznie. Wtyedy właśnie niczego nieświadomi wcześniej Holendrzy przekonali się w tych trudnych dla wszystkich warunkach, że ten przysadzisty pan, co dzień wyprowadzający dwa urocze buldogi, który za każdym razem podczas spaceru uprzejmie uchylał kapelusza, tak jak inni znani z widzenia mieszkańcy miasteczka byli naznaczeni gwiazdą Dawida. Nikt wcześniej nie dociekał, czy pani sprzedająca kwiaty na rogu, albo mieszkająca opodal rodzina są wyznania mojżeszowego. Teraz w obliczu narastającego zagrożenia wszystko wyglądało inaczej.
Rodzina ten Boom nie chciała biernie przyglądać się jak niewinni i bezbronni Żydzi znikają z dnia na dzień z miasta bez śladu i żadnej pozostawionej po sobie wiadomości. Corrie razem z siostrą Betsie i ich ojcem nie mieli sumienia zostawiać na pastwę losu ludzi, szukających u nich schronienia. Powstała cała organizacja prowadząca działalność konspiracyjną, której nadrzędnym celem było ratowanie Żydów. Jej główna kwatera była w Beje. Wszystko było dokładnie przemyślane i zaplanowane. Dom rodziny ten Boom nadawał się idealnie do tej funkcji, gdyż dzięki prowadzonemu sklepowi różni ludzie mogli potajemnie wdzierać się do środka pod pretekstem naprawy, bądź kupna zegarka, poza tym ojciec rodziny znany był nie tylko jako wspaniały zegarmistrz, ale też, jako człowiek wielkiego serca, którego dobre rady i życzliwe słowo podtrzymywało na duchu wielu mieszkańców miasteczka. Działania konspiracyjne były na tyle przemyślanie, że opracowano nawet specjalny szyfr na telefon, obawiając się, że linia może być na podsłuchu.

“Mam damski zegarek do naprawy, ale nie mogę znaleźć do niego sprężyny. Kto może ją mieć?(Jest Żydówka poszukująca kryjówki, nie możemy dla niej nic znaleźć przez nasze zwykłe kontakty).
Mam zegarek z uszkodzoną tarczą. Jeden z numerków poluzował się, i zatrzymuje wskazówkę. Czy zna pani kogoś, kto wykonuje takie naprawy?(Mamy tu Żyda, którego rysy twarzy są szczególnie semickie. Czy zna Pani kogoś, kto zdecyduje się na tak duże ryzyko?)
Przykro mi, ale dziecięcy zegarek, który pan zostawił, nie nadaje się do naprawy. Czy ma pan instrukcję obsługi?(W jednym z naszych domów zmarło żydowskie dziecko, potrzebne zezwolenie na pogrzeb.)”


W wielu przypadkach autorka wspomina o łapankach młodych mężczyzn do 30 roku życia, którzy mieli być kierowani na przymusowe roboty, m.in. do fabryk produkujących zbrojenia i amunicję, dlatego też nierzadko starsi chłopcy i mężczyźni , chcąc uniknąć wywózki i dalej wspierać podziemie w Holandii, na co dzień przebierali się za kobiety. W momentch, kiedy była o tym wzmianka, miałam przed oczami sceny z serialu “Allo, Allo”, które zawsze mnie śmieszyły, jednak ten przykład pokazuje, że nie zaistniały one wyłącznie dla potrzeb ubarwienia tej parodii.

Całe przedsięwzięcie konspiracyjne , działało sprawnie, do czasu, aż któregoś dnia Corrie, zgodziła się udzielić wsparcia, komuś, kto pod przykrywką osoby potrzebującej pomocy, w rzeczywistości okazał się “uprzejmie” donoszącym szpiegiem na usługach okupanta.
Krótko po tym zdarzeniu rodzina ten Book zostaje aresztowana i wywieziona poza miasto. Nikt nie wie jak od tego momentu dalej będzie wyglądało życie Corrie, Betsi i ich ojca, cokolwiek miało się wydarzyć, nic nie wskazywało na jakiekolwiek okoliczności łagodzące, które mogłyby się za nimi wstawić w świetle obowiązującego prawa.
Chciaż pewne jest, że w Polsce za ukrywanie Żydów karą była śmierć, to u naszych zachodnich sąsiadów z niewiadomych dla mnie względów prawo nie było aż tak surowe.

Z uwagi na fakt, iż główna bohaterka jest jednocześnie autorką książki, nie powinno zostać odebrane jako spojler dodanie, że Corrie ostatecznie dotrwała do końca wojny i postawiła sobie za cel opowiedzenie światu o tej ciemniejszej stronie wojny, której ona i jej rodzina byli świadkami.
Kobieta do późnej starości podróżowała po różnych krajach świata i opowiadała o swoich przeżyciach sprzed lat.
Na tylnej okładce książki wydania z 2014 r. zostało zamieszczone zdjęcie Corrie. Wpatrując się w tę fotografię trudno uwierzyć, że ta uśmiechnięta starsza kobieta, poświęciła całe swoje życie pomagając innym. Jednocześnie zachowała pogodę ducha i do końca swych dni była gotowa opowiadać o tym wszystkim co przeszła.

Corrie pielęgnowała w sobie pewną prawdę, która pomogła jej przetrwać, to co ją spotkało:

“Szczęście nie zależy od otoczenia, Corrie. Ono jest czymś, co sami w sobie tworzymy.”


Książka ta stanowi uzupełnienie tematu holocaustu, pokazuje jak ten proceder wyglądał w innej części Europy...

Książka “Bezpieczna kryjówka” stanowi kolejne świadectwo osoby, która ratując Żydów, przypłaciła to tułaniem się po więzieniach, a później obozach pracy przymusowej, kończąc swą karę pobytem w Ravensbrück.
Mowa o Corrie ten Boom,autorce i głównej boheterce tej książki. Corrie to stara panna mieszkająca z ojcem i siostrą w jednym domu w małym holenderskim...

więcej Pokaż mimo to

121

Cytaty

Więcej
Corrie ten Boom Bezpieczna kryjówka Zobacz więcej
Corrie ten Boom Bezpieczna kryjówka Zobacz więcej
Corrie ten Boom Bezpieczna kryjówka Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd