Odpływ

Okładka książki Odpływ
Paul S. Kemp Wydawnictwo: Amber Seria: Star Wars: Gwiezdne wojny fantasy, science fiction
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Seria:
Star Wars: Gwiezdne wojny
Tytuł oryginału:
Star Wars Riptide
Wydawnictwo:
Amber
Data wydania:
2013-04-09
Data 1. wyd. pol.:
2013-04-09
Data 1. wydania:
2011-10-25
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324146017
Tłumacz:
Aleksandra Jagiełowicz, Błażej Niedziński
Tagi:
Star Wars
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,6 / 10
60 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
445
441

Na półkach:

"Star War: Episode IX", swym niezwykłym kinowym obrazem od "Disney/Lucasfilm Ltd." zwieńczy ponad 40-letni okres cudownej egzystencji "Gwiezdnych Wojen". Egzystencji w świadomości niezmierzonej masy fanów galaktycznych przygód, z Jedi i Sithami, z Ciemną i Jasną Stroną Mocy w roli głównej; z nielubianą polityką i niezdarnym, ciapowatym, amfibiotycznym Jar Jar Binksem z Prequeli Sagi. "Gwiezdne Wojny" to gigantyczna, niezmienna, złożona istota; to zbiorowy, tak żywy i tak prawdziwy, niepodważalny abstrakt, który nakreślił swe grancie jestestwa wtedy, gdy George Lucas gdzieś głęboko w umyśle miał już zakorzenioną świadomość, że chce tworzyć kino z gatunku Space Fantasy i Space Opera.

Galaktyczna marka Lucasa wpłynęła na wiele aspektów popkultury wręcz w gigantyczny sposób, stając się na przestrzeni lat ,,kamieniem milowym" dla rozwoju kina science-fiction i kultury z całej takowej gatunkowej i podgatunkowej gałęzi. Kto wie, możliwe że, gdyby nie było George'a Lucasa i jego "Gwiezdnych Wojen" prawa autorskie i umowy między właścicielami marek a dystrybutorami, między twórcą danego filmu i postaci w nim grającymi a firmą produkującą zabawki czy inne akcesoria, w celu promocji danego widowiska, to ten sektor ewoluującej, wciąż adaptującej się kultury kinowej dzisiaj wyglądałby zupełnie inaczej. Jednak po 40 latach nieprzebranej, wartkiej historii, burzliwych mniej lub bardziej okresów funkcjonowania, "Uniwersum Star Wars" jest w świetnej kondycji. Ci co wychowali się na Klasycznej Trylogii wciąż wierzą w Klasyczną Trylogię, ci co stawiali swe pierwsze kroki w galaktycznej macierzy Prequeli filmowych z lat 1999-2005, dalej są sercem za Prequelami, dalej są one ich ulubionym zbiorem wydarzeń na Osi Czasu Galaktyki. To samo tyczy się z Nowym Kanonem "Star Wars" – stworzonym w 2014 roku po, zdaniem wielu miłośników sagi, niepotrzebnym oddzieleniu Legend, jako zamknięty rozdziału "Uniwersum George’a Lucasa". W tak określonej licznymi tytułami książkowymi, wpisami encyklopedycznymi, grami video czy komiksami strukturze "Gwiezdnych Wojen" znalazło się multum pozycji, od przykładowo: przeciętnych tytułów, nie wywołujących nadmiernej ekscytacji fanów, przez totalne dziwactwa, jak Szturmowcy Zombie, aż w końcu po mające konkretne, niesamowicie istotne znaczenie dla całokształtu "Gwiezdnych Wojen" powieści: "Trylogia Bane’a" , "Trylogia Thrawna", "Darth Plagueis", czy "Maska Kłamstw". Spośród samej gałęzi beletrystyki Legend mamy więc kilkaset pozycji, które w celu uporządkowania wydarzeń w chronologii Galaktyki podzielono na okresy. Ciężko jest przeczytać całą ich literaturę, lecz z odpowiednią dozą uporu, spartańskiej wytrwałości i prawdopodobieństwa przekierowanego na naszą korzyść, byłoby to możliwe. Mimo wszystko należy zazębić swe zainteresowania książkami, bądź jak kto woli komiksami z zakresu Legend – a ich też mamy dość pokaźną ilość – wokół istotnego dla nas okresu. Osobiście, nie faworyzuję żadnego z przedziału czasowego wydarzeń na macierzy Galaktyki, przypisanego sławetnym Legendom, głównie ze względu na skąpą ilość przeczytanej przeze mnie beletrystyki z byłego "Expanded Universe" Gwiezdnych Wojen. Osiem pozycji, to za mało, aby spośród Legend wybrać sobie pasujący moim zainteresowaniem okres obejmujący określone ramy czasowe dziejów Galaktyki. Dlatego też znając wydarzenia z przeczytanej "Apokalipsy Jedi", IX-ego tomu serii "Przeznaczenie Jedi", którego wydarzenia w Expanded Universe a.k.a „Stary Kanon” mają miejsce na około 43 lat po Bitwie o Yavin - kinowy "Epizod IV", rok zerowy w chronologii – wybrałem oscylujący wokół tego punktu na Osi Czasu macierzy starwarsowego Wszechświata, okres zwany "Erą dziedzictwa Mocy".

Do „Ery dziedzictwa Mocy”, na wykazie chronologii wydarzeń Galaktyki Legend "Uniwersum Star Wars", powracam po dłuższej tu nieobecności. Czasy te są częścią większego, zwanego "Nową Erą Jedi", okresu. A mówiąc krótko, aby oprzeć "Erę dziedzictwa" o ważne wydarzenia, które ją poprzedzały, należy wspomnieć, iż opowiada ona historię całej Galaktyki po odparciu inwazji dziwacznych pozagalaktycznych istot, Yuuzhan Vongów. Na dalsze dużo głębsze zapoznanie się z charakterem tej Ery, jej przesłaniem i postaciami w niej występującymi wybrałem pozycję: "Star Wars: Odpływ" autorstwa Paula S. Kempa. Powieść ta, o prostym, a można dalej brnąć w dyskurs i rzec: ,,niepodobnym do ‘Legend’ tytule” jest dobrym wyjściem dla tych czytelników literatury Starego Kanonu "Star Wars", którzy nie czytali żadnej, co najmniej kilkutomowej serii z "Ery dziedzictwa Mocy", a chcieliby doświadczyć tego, co z tego okresu czasu daje im Galaktyka, lecz w pojedynczej historii. Dodatkowo "Odpływ" zawiera w sobie, ot specyficzny woal tajemnicy, coś, co zazębia tę powieść wokół gatunku thrillera i sensacji otoczonej tłem science-fiction – jak to w przypadku "Gwiezdnych Wojen" bywa. Zresztą występujące tu: motyw klonów, ekspansja Sithów i ponowna nieciekawa sytuacja dla Zakonu Jedi mówią same za siebie. Proroczy apokaliptyczny wydźwięk "Ery dziedzictwa" zbliża się nieubłaganie... Sączącymi się od Mocy krokami.

W większości tego, co prezentowała sobą powieść, abstrahując do jej nietuzinkowej, nieproporcjonalnie oddającej jej całościowy charakter, nazwy, ,,nie odpłynąłem” nie wiadomo w jak błogi astralny haj; nie miałem nagle jakiegoś, niczym narkotyczny odlot, nie dającego się objąć percepcją czytelniczego doznania. "Odpływ" P.S. Kempa spokojnie można wziąć na warsztat fana beletrystyki Legend "Star Wars", zasiadając w wygodnej pozycji w ulubionym miejscu i doświadczając niebywałej specyfiki tej lektury, nawet nie znając "Nowej Ery Jedi" – choć zapewne w tym przypadku wiele istotnych rzeczy i zjawisk, jak przykładowo ogólna sytuacja polityczna w Galaktyce, mogłyby być niejasne. Mimo to "Odpływ", jako tytuł niniejszej literatury P.S. Kempa, będzie świetnie rozumiany - co przełoży się na pojęcie i pochwycenie myślą idei i przekazu kryjącego się za tą powieścią - wtedy gdy postawimy się w sytuacji nie głównego bohatera, którego emanujące mocą, jaskrawe, żółte ostrze miecza świetlnego przedziela jego twarz, twarz Jadena Korra, który ów miecz trzyma w dłoniach, jak i okładkę powieści, gdyż tam, tworząc obłędne wrażenie symetrii ów wizerunek się znajduje, lecz w rozległej nie tak łatwej sytuacji klonów, które na całej przestrzeni dzieła okazały się nad wyraz istotni, niczym spoina scalająca ze sobą wiele składowych w jedność.

Klony poznajemy praktycznie na początku powieści, wtedy gdy Jaden Korr z ramienia Nowej Republiki, pod wprawnym okiem Wielkiego Mistrza Jedi, Luke’a Skywalkera, wyrusza, po wcześniejszych dramatycznych okolicznościach: nagłym przebudzeniu po nieznanych mu wydarzeniach, na okręcie ,,Gruchot”, który ledwo pamięta, co atmosferą przypominało klimat rodem z dreszczowców science-fiction, aby zbadać niespodziewany bunt klonów na lodowym księżycu planety, umiejscowionej w przestrzeni kosmicznej gdzieś blisko Nieznanych Regionów Galaktyki. Wygląd klonów nie został dokładnie uwypuklony przez samego autora; jakbyśmy nie mieli do czynienia z takimi samymi osobnikami. Fizycznych wzorców budowy ciała musiało, choć niekoniecznie powinno, być kilka. Istotniejsze stają się imiona tudzież pseudonimy, które nadawano klonom: Biegacz, Żołnierz, i żeńskie odpowiedniki: Wieszczka, Łowczyni, czy kilkuletnia Łaska. Dzięki imionom właśnie, powieść zyskuje dodatkową porcję napięcia, ot niepewności – wymusza to u czytelnika skupienie uwagi, i wtłacza do jego receptorów bodziec zaciekawienia samym wyglądem klonów, ilością ich rzekomych ,,nosicieli” i reperkusjami ich zachowań, oraz wątpliwością, czy aby ta postać nie jest czasami klonem, i ile takich kopii siebie ewentualnie jeszcze posiada. Multum bohaterów powieści, którymi są w większości klony, samo z siebie zwiększa tempo rozwoju wydarzeń dzieła P.S. Kempa, a nazwijmy to ,,zamienniki oryginałów” teoretycznie nie powinny być winne żadnemu występkowi, którego się dopuściły; to przecież odpowiednio zmodyfikowane we wczesnej fazie rozwoju, kopie konkretnych istot. A zaprogramowano je w oparciu o dawny system klonowania Wielkiego Admirała Thrawna, i stworzono w celu uzupełnienia siły i wielkości armii Sithów, pragnących ostatecznie przypieczętować swe odrodzenie w Galaktyce. Nie można nadziwić się temu, że klony adaptowano tak, że w procesie ich ,,dojrzewania" zmieniano poziom midichlorianów w ich krwi; skutkiem modyfikacji była zwiększona ,,wrażliwość na Moc": odczucie znacznej potęgi Mocy, zwiększenie jej fizycznej wydolności co wiązało się z ciskaniem istot w powietrzu przez klony, na różne odległości i porażaniem wrogów wyładowaniami Mocy. Większe scalenie z Mocą powodowało u klonów zapadanie na dziwne choroby plus: psychiczny obłęd. Razem dawało to tytułowy, beletrystyczny "Odpływ". Klony nie kontrolowały ani Mocy, w której potędze mogły się, prawie że zanurzyć, ani swojego zachowania.
Wieszczka była tym klonem, od którego wszystko się zaczęło. Na księżycu bezładnie krążącej w Nieznanych Regionach, Planecie, w ośrodku, którym przebywała poczuła wołanie jakiejś abstrakcyjnej, obco egzystującej istoty, której bytności nie mogła pojąć. Czuła jednak, że podążenie za jej głosem, za głosem "Matki", co wiązało się z zabiciem wszystkich istot znajdujących się w ośrodku, i tak też się stało, będzie wypełnieniem sensu jej życia i życia innych klonów, oraz osią wokół której wszystko ma trwać. Po tej jatce ocalałe klony uciekły z ośrodka i tak to wszystko się zaczęło. Jednak sam sposób wyłonienia ,,postaci” Matki w powieści, przez autora jest dość zaskakujące, bo Matka wydaje się być niezwykle potężną w Mocy istotą i nie wiadomo z czym lub kim powinno się wiązać jej pochodzenie. Być może jest ona istotą mającą wiele wspólnego z prastarą rasą Niebiańskich lub z samą "Abeloth", która pojawia się mniej więcej w tym samym czasie na chronologii wydarzeń Galaktyki w omawianym "Starym Kanonie". Jednak nie zdziwiłbym się, gdyby ta wersja Matki była tylko złudzeniem, wypaczoną personifikacją obłędnie działającego umysłu chorych klonów.

W "Odpływie" P.S. Kempa, w konsekwentnie i płynnie skonstruowanej powieści, nie zabrakło różnych inności, które były dla tego dzieła nietypowe, ale bez nich też można by się obejść: ożywiane przez Matkę, niczym Zombie, truchła rozkładających się istot, czy nie jeden a dwa klony jednej z ważniejszych postaci beletrystyki. Mówiąc krótko, dostaliśmy powieść o klonach, z nutką filozofizmów w postaci odszukania wewnątrz własnego ,,Ja", tego kim naprawdę się jest.

"Star War: Episode IX", swym niezwykłym kinowym obrazem od "Disney/Lucasfilm Ltd." zwieńczy ponad 40-letni okres cudownej egzystencji "Gwiezdnych Wojen". Egzystencji w świadomości niezmierzonej masy fanów galaktycznych przygód, z Jedi i Sithami, z Ciemną i Jasną Stroną Mocy w roli głównej; z nielubianą polityką i niezdarnym, ciapowatym, amfibiotycznym Jar Jar Binksem z...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
1910
1159

Na półkach: ,

Kontynuacja „Rozdroży czasu”. Jaden Korr razem z towarzyszami ruszają w pościg za uprowadzonym statkiem z uciekinierami z imperialnego laboratorium na pokładzie. Z kolei tropem młodzieńca rusza dwójka Sithów.

Tym razem główny bohater jest trochę lepiej przedstawiony. Dostajemy tu pewne tajemnice dotyczące jego przeszłości, które przypuszczam dla fanów gry wideo „Star Wars – Jedi Knight – Jedi Academy” mogą być intrygujące, ale dla mnie były trochę wyrwane z kontekstu. Podobało mi się jednak, jak w finale dosyć zgrabnie wykorzystano niejasną tożsamość bohatera – jest to jednak wątek bardzo oklepany w historiach z wykorzystaniem tego motywu.

Bardziej interesował mnie wątek zbiegłych eksperymentów genetycznych. Dowiadujemy się o nich trochę więcej i poznajemy ich dziwaczne wierzenia. Przy tej okazji okazuje się, że mogą być w to faktycznie zamieszanie siły nadnaturalne. Podobał mi się taki zabieg, skutecznie rozbudowuje świat przedstawiony – w tym wypadku jest to pretekst do przedstawienia ułamku bardzo dawnej historii uniwersum. Szkoda, że niestety wiele z przedstawionych postaci nie dostaje szansy, żeby się trochę rozwinąć czy pokazać pełnię swoich możliwości. Na dodatek starannie budowany finał rozczarowuje – niemal w całości zanika tajemnicza atmosfera grozy.

Podsumowując, zmarnowany potencjał.

Kontynuacja „Rozdroży czasu”. Jaden Korr razem z towarzyszami ruszają w pościg za uprowadzonym statkiem z uciekinierami z imperialnego laboratorium na pokładzie. Z kolei tropem młodzieńca rusza dwójka Sithów.

Tym razem główny bohater jest trochę lepiej przedstawiony. Dostajemy tu pewne tajemnice dotyczące jego przeszłości, które przypuszczam dla fanów gry wideo „Star Wars...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
362
114

Na półkach: ,

Nie powinno się czynić książki od środka, tylko zawsze od początku, taką mam zasadę. Jednak tym razem postąpiłem inaczej i przez przypadek dopadłem do swojej kolekcji Odpływ. Trochę dziwnie się czułem bo ostatnią książkę jaką czytałem z GW to Ostatni Rozkaz, taki przeskok czasowy jest dziwny no i niezbyt przyjemny, lubię mieć wszystko pokolei poukładane więc... Książka Odpływ opowiada nam o historii Jaden'a Korra oraz szalonych klonów które ściga. Powiem szczerze że historia zbyt mocno mnie nie ciekawiła, choć trzeba przyznać że książkę czytało się bez problemowo i szybko. Historia jest szybka, przynajmniej w moim odczuciu, szybko przemierzamy galaktykę z Korrem i jego towarzyszami gonią klony. Książka nie jest jakoś specjalnie rewelacyjna,jest do dobre czytadło ale nie powiem że jakoś szczególnie wybitne, przeciętny średniak.
PS. Plusem książki są jednak całkiem dobre nawiązania do Thrawna oraz to Rakatan czyli oczko do fanów KOTORA.

Nie powinno się czynić książki od środka, tylko zawsze od początku, taką mam zasadę. Jednak tym razem postąpiłem inaczej i przez przypadek dopadłem do swojej kolekcji Odpływ. Trochę dziwnie się czułem bo ostatnią książkę jaką czytałem z GW to Ostatni Rozkaz, taki przeskok czasowy jest dziwny no i niezbyt przyjemny, lubię mieć wszystko pokolei poukładane więc... Książka...

więcej Pokaż mimo to

4
Reklama
avatar
364
43

Na półkach: , , ,

Jakieś takie nudnawe trochę. W ogóle nie poczułam klimatu Gwiezdnych Wojen. Wręcz przeciwnie - jednym z głównych wątków był kult religijny. Dopiero pod koniec zaczęło się coś dziać, no ale książka przeciętna.

Jakieś takie nudnawe trochę. W ogóle nie poczułam klimatu Gwiezdnych Wojen. Wręcz przeciwnie - jednym z głównych wątków był kult religijny. Dopiero pod koniec zaczęło się coś dziać, no ale książka przeciętna.

Pokaż mimo to

6
avatar
210
12

Na półkach: ,

Kontynuacja "Rozdroży czasu" jest tytułem kompletnie różnym od poprzednika. Wydawało mi się chwilami, że napisał ją ktoś inny. Narracja opowieści jest dużo wolniejsza, jest też bardziej kameralnie. Choć sama historia nie jest tak porywająca jak w części pierwszej, serwując nam nieco głupotek pod koniec, to i tak czyta się ją z ciekawością tego co dalej. Szkoda, że tak naprawdę po skasowaniu EU nigdy już nie dowiemy się jak potoczą się losy "Jadena" i załogi Gruchota.

Nie jest to może żadne wybitne dzieło (a która z książek Star Warsowych nim była ? :) ) ale trzyma poziom innych pozycji postprequelowych. Jeśli ktoś lubi odległą galaktykę to warto zapoznać się z duologią pana Kempa.

Kontynuacja "Rozdroży czasu" jest tytułem kompletnie różnym od poprzednika. Wydawało mi się chwilami, że napisał ją ktoś inny. Narracja opowieści jest dużo wolniejsza, jest też bardziej kameralnie. Choć sama historia nie jest tak porywająca jak w części pierwszej, serwując nam nieco głupotek pod koniec, to i tak czyta się ją z ciekawością tego co dalej. Szkoda, że tak...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
371
45

Na półkach: ,

No wiec przeczytałem czytadło na wyjazd, no a skoro je przeczytałem, to i wypadałoby je teraz ocenić.
Książka jest dobra. Jest naprawdę dobra. Nie należy do pozycji wybitnych, no ale przecież ktoś kto szuka ambitnej literatury nie sięga po książki z serii Star Wars.
Fabuła z grubsza prezentuje się następująco:
Jaden Korr (stary znajomy fanatyków SW Jedi Academy) budzi się ciężko ranny w nieznanym sobie miejscu. Nie pamięta gdzie jest, i co go tu sprowadziło, kiedy nagle kurtyna zapomnienia opada... aby przenieść nas 2 dni wcześniej. Sama książka jest kontynuacją "Rozdroży czasu", poprzedniej książki z Jadenem w roli głównej. Kontynuuje tutaj on swoją misję wychwycenia zbiegłych szalonych klonów z imperialnego laboratorium komandora Thrawn'a. Pomagają mu w tym Khedryn, pilot statku Gruchot, oraz Marr uczeń Jadena szkolący się na Jedi.
Jak już wspomniałem książka jest ciekawą pozycją ze świata SW. Od pierwszych stron akcja jest przeplatana niepokojem i mrokiem, a im dalej to historia robi się ciekawsza. Dobrym motywem jest też połączenie historii Jadena, ze ściganymi przez niego klonami, które usilnie poszukują w Galaktyce lekarstwa na postępującą u nich chorobę, a także wątek rodzeństwa skrytobójców mających w porwaniu Jadena swój cel. Szczególnie zakończenie wpada w pamięć. Historia Korra dostaje nagłego obrotu sprawy, którego szczerze mówiąc całkowicie się nie spodziewałem, a który daje bardzo szeroką furtkę na kolejną część książki poświęconej tej postaci. Mówiąc szczerze, tytułem zainteresowałem się głównie ze względu na głównego bohatera. Za dzieciaka bardzo lubiłem grać w grę "Jedi Academy", i liczyłem na to że jej bohater występuje w którejś książce. Jednak dopiero dzięki "Rozdrożom czasu", i "Odpływowi" miałem okazję o nim poczytać, i bałem się trochę że będę zmuszony szukać dla "Odpływu" na siłę plusów głównie przez wzgląd na głównego bohatera, jednak na szczęście moje obawy okazały się zbędne.
Książka głównie dla fanów, ale przyjemnie się czyta. Fabuła jest mroczna i wartka, mimo że szybko się rozwija, postaci są interesujące, i wcześniej wspomniane zakończenie aż krzyczy aby napisać kontynuację.

No wiec przeczytałem czytadło na wyjazd, no a skoro je przeczytałem, to i wypadałoby je teraz ocenić.
Książka jest dobra. Jest naprawdę dobra. Nie należy do pozycji wybitnych, no ale przecież ktoś kto szuka ambitnej literatury nie sięga po książki z serii Star Wars.
Fabuła z grubsza prezentuje się następująco:
Jaden Korr (stary znajomy fanatyków SW Jedi Academy) budzi się...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
0
0

Na półkach: , , , ,

http://www.zaginionyalmanach.pl/2013/08/odpyw-paul-s-kemp.html

http://www.zaginionyalmanach.pl/2013/08/odpyw-paul-s-kemp.html

Pokaż mimo to

0

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Odpływ


Reklama
zgłoś błąd