Dobry Stalin

Okładka książki Dobry Stalin
Wiktor Jerofiejew Wydawnictwo: Czytelnik literatura piękna
296 str. 4 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Хopoший Cтaлин
Wydawnictwo:
Czytelnik
Data wydania:
2012-10-01
Data 1. wyd. pol.:
2005-01-01
Liczba stron:
296
Czas czytania
4 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788307032962
Tłumacz:
Agnieszka Lubomira Piotrowska
Tagi:
Rosja komunizm powieść
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
64 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
61
19

Na półkach:

Ta autobiograficzna powieść Jerofiejewa jest nie tylko unikalnym opisem życia elit politycznych ZSRR ale także unikalnym rozliczeniem się nie z systemem ,bo w tym nic unikalnego niema, ale z własnymi rodzicami.Autor rozbija posągowy obraz swych rodziców ,jaki o swoich rodzicach każdy z nas ma za młodu, i robi z nich zwykłych ludzi z ich przywarami i błędami.Robi to nie tylko na płaszczyźnie ludzkiej ale także politycznej gdzie jego rodzice budowali system a on został jego wrogiem.Dokonuje tego bez pretensji bez wyrzutów i bez rozpaczy tylko spokojnie maluje obraz swych rodziców,swojej rodziny i swojego dzieciństwa.

Czytając opis życia notabli uderzyło mnie jak carska jest Rosja.Nieważny jaki dasz jej szyld zawsze jest carska.Na górze jest car nieważne czy to Stalin czy Putin, potem jest szlachta w postaci apartczyków partyjnych albo oligarchów a potem lud który klepie biedę.Nieważna jaka będzie ideologia Rosja zawsze będzie carska.

Książkę gorąca polecam bo czyta się świetnie.

Ta autobiograficzna powieść Jerofiejewa jest nie tylko unikalnym opisem życia elit politycznych ZSRR ale także unikalnym rozliczeniem się nie z systemem ,bo w tym nic unikalnego niema, ale z własnymi rodzicami.Autor rozbija posągowy obraz swych rodziców ,jaki o swoich rodzicach każdy z nas ma za młodu, i robi z nich zwykłych ludzi z ich przywarami i błędami.Robi to nie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
631
65

Na półkach: ,

Dobrze od czasu do czasu poczytać rosyjską prozę, ponieważ Rosjanie są literacko unikalni. “Język – jedyny argument na korzyść istnienia Rosji” – powiada pisarz. Melodia frazy, specyficzna filozofia człowieka i polityki, wisielcze poczucie humoru – u Jerofiejewa (Wiktora, nie mylić z również świetnym, choć w inny sposób, Wieniediktem, autorem “Moskwy Pietuszki”) znajdziemy to wszystko w dużych dawkach. Oraz sporo obnażeń i paradoksalnie arcyrosyjską antyrosyjskość. Ta autobiograficzna książka jest pisana z pozycji outsidera – człowieka wyobcowanego w trojakim sensie: jako osoby wychowywanej w izolowanej od społeczeństwa enklawie dobrobytu sowieckiej elity politycznej; jako intelektualisty i erudyty “oderwanego od spraw zwykłego człowieka”, jak to się teraz u nas mówi; oraz jako osoby o niejednoznacznej tożsamości, która zbyt silnie wrosła w inne kultury i cywilizacje (Paryż, Warszawa), by stać się “człowiekiem radzieckim”. Jerofiejew pisze lirycznie, lecz zarazem brutalnie, nie kokietuje, obnaża wszystkich włącznie z sobą. “Dobry Stalin” to na moje oko nie żaden panegiryk, wykwit pisarskiego egotyzmu, czy nostalgiczna wyprawa w upiększoną czasem przeszłość. Meandrujący, nieco chaotyczny (jak samo życie) tekst spinany jest przez trzy naczelne, ściśle ze sobą powiązane wątki: Rosję, rodzinę i samego pisarza. Pisarz jest produktem Rosji (choć, jak wspomniałem, niedokończonym i niekompletnym) oraz swojej uprzywilejowanej rodziny, która z kolei jest zarówno wytworem, jak i prominentnym składnikiem sowieckiego systemu. Mamy tu i refleksję polityczną, i motyw edypalny (pierwsze zdanie książki zdradza jej “fabułę”), i interesujący wgląd w kulisy władzy oraz stan świadomości jej przedstawicieli. Kluczem jest natomiast zderzenie jednostki z pancernym, bezlitosnym i podłym systemem. Zgrabnie się to wszystko syntetyzuje i przeplata w też typowo rosyjskim stylu: “jednostka niczym, jednostka bzdurą” – chyba, że jest Stalinem-demiurgiem. “Wiem: mój tata to dobry Stalin. Każda rodzina to komórka partyjna. Ojciec – gospodarz, on – kocha, on – nienawidzi. Wszyscy Rosjanie byli dziećmi Stalina, toteż pozostali dziećmi”.

Jeśli chodzi o samą Rosję, to mam wrażenie, że niczego nowego już nie da się o niej powiedzieć. Temat został wyczerpany. Dlatego Jerofiejew nie otworzy nam jakichś zapoznanych drzwiczek do ukrytych zakamarków “duszy rosyjskiej”. Patrzy na nią z poznawczo najbardziej chyba interesującej perspektywy “wewnętrzno-zewnętrznej”, jako osoba ukąszona, lecz nie do końca skonsumowana, niezasymilowana, niewchłonięta.

Im dłużej to wszystko czytałem, tym bardziej bałem się o Polskę. Nie dlatego, że za wschodnią miedzą czyha ta opisywana przez Jerofiejewa mroźna, głodna potworność – to się przecież nie zmienia. I być może w istocie nawet nie o Polskę, to abstrakcyjne dobro z patriotycznych czytanek i uniesień serc, które skutecznie obrzydzili mi sami Polacy, nie mniej żałośnie sentymentalni, egzaltowani i infantylni niż Rosjanie. Martwiłem się o miejsce, w którym spokojnie żyję z moją rodziną. O moje dzieci. Nie pierwszy raz mi się to przydarza, gdy czytam rosyjską literaturę. Jakby Rosja była naszym krzywym lustrem, starszym i silniejszym, bardziej zepsutym bratem, którego nienawidzimy za jego siłę i brutalność wobec nas, ale do którego zarazem coraz bardziej się upodabniamy. Zapowiedzią zła. Tam oczywiście wszystko jest “bardziej” – zimniej, mroczniej, okrutniej. Nie zmienia to faktu, że lodowaty wiatr wieje na nas od wschodu, a my stopniowo także zdajemy się pokrywać szronem.

Wschód nie jest kierunkiem geograficznym, lecz stanem umysłu. Władza na wschodzie jest prosta jak egzekucja. Jest straszna jak masowy grób. Jest śmieszna, jak gogolowski lizus w uniformie.

Więcej:
https://bartoszbol.wordpress.com/2018/09/17/swobodnie-zdradzajac-ojczyzne-wiktor-jerofiejew-dobry-stalin-przel-agnieszka-lubomira-piotrowska-czytelnik-warszawa-2012/

Dobrze od czasu do czasu poczytać rosyjską prozę, ponieważ Rosjanie są literacko unikalni. “Język – jedyny argument na korzyść istnienia Rosji” – powiada pisarz. Melodia frazy, specyficzna filozofia człowieka i polityki, wisielcze poczucie humoru – u Jerofiejewa (Wiktora, nie mylić z również świetnym, choć w inny sposób, Wieniediktem, autorem “Moskwy Pietuszki”) znajdziemy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
566
442

Na półkach: ,

Wiktora Jerofiejewa( nie mylić z Wieniediktem Jerofiejewem od "Moskwy-Pietuszki") znam z czytanej jednym tchem "Encyklopedii duszy rosyjskiej". "Dobry Stalin" to autobiografia urodzonego w 1947 roku pisarza rosyjskiego. Czy rosyjskiego? Co prawda tytuł oryginału brzmi "Horoszij Stalin", ale sam autor za swoją ojczyznę uznaje zarówno Rosję, jak i Francję, w której z racji ojca dyplomaty spędził dzieciństwo. Bliska mu jest Moskwa, ale i Paryż, w którym studiował. Patrzy na świat z punktu widzenia i Zachodu i Rosji. Dzieciństwo spędził w Paryżu, w czas, gdy jeszcze " nie istniała poprawność polityczna, można więc było się bawić w kowbojów i Indian". Kuszony w Paryżu malarstwem Van Gogha, Modiglianiego i Gauguina.
Jego ojciec obracał się wśród tych, którzy decydowali wówczas o losach Rosji. Osobiście stykał się ze Stalinem i Mołotowem,kontakt z którym Jerofiejew komentuje myślą: "Idea długowieczności, jak to nierzadko zdarzało się wśród komunistów, była dla niego funkcją zastępczą nieśmiertelności."
W swojej autobiograficznej książce Jerofiejew zdecydował się pokazać losy swego ojca także z czasu, gdy ten dopiero "zmierzał do chwili, gdy stanie się ojcem" autora. A także czas, gdy uważając, że
- "Związek Radziecki to Imperium Słowa i Obrazu. Obcokrajowcy z trudem rozumieją, że zasadnicze życie w moim kraju do dziś, pomimo radykalnych zmian istnieje w głowie, w uwewnętrznionej samoakceptacji obrazów w systemie słowa, a nie w realu. Język - jedyny argument na korzyść istnienia Rosji. Dla partii życiową koniecznością było posiadanie monopolu na słowo, jak na wódkę."
- już w 1977 roku Jerofiejew zdecydował się "zbudować literacką bombę jądrową". W 1978 wydał w symbolicznych 12 egzemplarzach "Almanach wzgardzonej literatury, złożony z utworów zakazanych przez radziecką cenzurę, na zasadzie: Patrzcie, czego oni nie drukują! Patrzcie, czego boi się władza! To była jedna chęć zaprezentowania władzy nago". W Almanachu zwanym Metropol 20 autorów z trzech pokoleń prezentowało "odtabuizowany obraz Rosji, z jej religijnymi poszukiwaniami, pijackimi burdami" itd. Najsławniejszym z autorów był Władimir Wysocki. Mimo pierwotnych deklaracji z tej inicjatywy wycofał się Trifonow i Okudżawa. Metropol wysłano na Zachód nie dla druku, ale by uniknąć konfiskaty. Ta decyzja "zabiła jego ojca". Natychmiast odwołano go z placówki dyplomatycznej z Wiednia, odsunęli się od niego przyjaciele. Naciskano go, by przekonał syna do wyrażenia skruchy. Podobała mi się reakcja ojca. Nie przekonany o słuszności pomysłu syna, daleki od jego idei odradził mu skruchę, mówiąc, że za sprawą "Metropolu" w ich rodzinie się pojawił jeden trup - on, ojciec, po skrusze będą dwa trupy - ojciec i syn.


Zdarzało się, że czułam przesyt zajmowaniem się przez autora sobą, swoim dzieciństwem, swoją rodziną. Chwilami. Niemniej czytałam z ciekawością, uderzona jego prowokacjami na temat Rosji, relacji rodziców i dzieci, czy procesu pisania i bycia pisarzem.

W książce - gra on z pamięcią. Jerofiejew pisze to o młodości ojca to o swoim dzieciństwie, to o współczesności (książkę wydano w 2004 roku). Igra z tą pamięcią: "W noc lania, przypomniałem sobie co zdarzy się wiele lat później".
W formie książki uderza ekspresja:
- "Pamięć podobna jest do trupa ogryzionego przez ukochanego psa. Pozostając samotnie w domu, godzinami wyje ze strachu i głodu, biegając wokół zabitego właściciela, ale głód przezwycięża wierność: objada swojego pana, najpierw ostrożnie, przede wszystkim jego gołe ręce, a potem nie wytrzymuje, rozum mu się mąci i rozrywa go na kawałki, porzucając pyskiem w różne strony, warcząc."
ale i ironia i dystans w pisaniu:
- "Cisza. Słońce. Łkające polarne noce (już minął na nie sezon, ale zostawmy, żeby było ładniej").
i odniesienia do literatury rosyjskiej:
- Motyw syna-rewolucjonisty i ojca-reakcjonisty występuje u Turgieniewa, Dostojewskiego i w "Petersburgu" Andreja Białego i w życiu bohatera.
Warto przeczytać.

CYTATY:


o ROSJI:

- "Jeśli nawet jest w rosyjskim świecie coś oryginalnego, to nie smród wódy, lecz punkt przecięcia woli i absurdu, prawa i łaski - tajemnych znaków podskórnego biegu życia."

- "Rosja to zakładniczka tanich paradoksów. Achmatowa pisała, że wiersze rosną na śmieciach".

- "Obecna Rosja przypomina krowę na sznurku, która liberałowie ciągną na Zachodni rynek, a ona się zapiera uważając, że ją tam zhańbią, a może nawet zjedzą."

- "Rosji wykluto oczy; kręciła się w miejscu - to do przodu, to do tyłu."

- "Umarł Stalin i ZSRR zaczął się rozkładać dosłownie następnego dnia...I jakkolwiek kraj zabalsamowano, ten dalej się rozkładał, aż w końcu rozpadł się na cuchnące ochłapy".

- w latach 70-ch - "W sferze literatury sprawy dochodziły do absurdu: wystarczyło w wierszu użyć kilka razy słowa "czarny" i już poetę oskarżano o antypaństwowy pesymizm."



O RELACJACH MIĘDZY RODZICAMI A DZIEĆMI:
-"Dzieci zawsze zamykają nasze życie w pułapkę".

- "Jesteśmy właścicielami dzieci, bośmy je urodzili, to jest towar, który tylko my możemy sprzedać, a one z tym nigdy się nie pogodzą. Dzieci zdradzają nas całym swym postępowaniem: modą, tańcem, gustem, językiem, który służy do wykonywania naszego języka. Rodzimy dzieci, aby przedłużyć samych siebie w miłości - dzieci wrzeszczą, przeszkadzają spać, srają w pampersy, chorują. Wychodzimy w nocy i czekamy na nie przy stacji metra, żeby nikt im nie zrobił krzywdy, a one się nas wstydzą".

- "Jesteśmy dla dzieci buforem oddzielającym je od śmierci. One dla nas - nie tylko przedłużeniem rodu, ale też i obietnicą naszej osobistej wieczności, być może nie tak oczywistej, jak wieczność religijna, ale mimo wszystko wieczności. Z punktu widzenia śmierci jako najwyższego kryterium wiarygodności, nasze położenie jest wyraźnie nierówne. Śmierć dziecka zabija rodziców, to zamach na ich nieśmiertelność. Śmierć rodziców - to tylko osobista tragedia człowieka."

- "Zwodzimy jednak los. Wybieramy dzieci, do których nam bliżej, a dzieci przypadkowe, poczęte na boku, często odwracamy na zawsze - nie nadają się do naszej wieczności."

- "Uśmiech rodziców, wychodzących z porodówki - to nie roztropność, za którą trzeba później płacić. Dzieci nie dostrzegają naszych wysiłków - z tą oczywistością przyjdzie nam żyć.Błysk miłości przy stole w dniu naszych urodzin przypomina wyładowanie elektryczne przełożonej żarówki. Rodzicielskie czułostki -"syneczku!" - to ślepa uliczka, erotyzm bez wyjścia. Idzie jedną wielką odjebka, gramy w niej pasywna rolę przedłużenia rodu, od dawien dawna nieświadomego własnej ciągłości. Niepotrzebni - to ostateczna formuła porzucenia rodziców na starość. Nie wykupimy się spadkiem, nawet jeśli się trafił. Krzesła wyrzucone na śmietnik - to wszystko, co po nas zostanie.
Dzieci są nieludzkie. Jesteśmy opętani dozgonnym o nie strachem i bezsensowną dumą, która wybucha w naszych opowieściach o nich, co zawsze z boku wygląda śmiesznie. Rzecz nieprzyjemna, kiedy dzieci wyrastają na tępe i nieładne, ale jeżeli będą zbyt mądre i fortunne, wpędzą nas w kompleksy i staną się sędziami naszych niepowodzeń. Rodzice ukrywają wady swoich dzieci; dzieci z łatwością prowokują rozmowy o wadach swoich rodziców. (...) Dramatyzujemy każdy drobiazg, który przydarzy się dzieciom; one banalizują nasze dramaty, jeśli je w ogóle dostrzegą. Rodzice już wykonali najważniejszą rzecz w swoim życiu - urodzili nas. Cała reszta - jest nieistotna."


O ŚMIERCI:
- "Film amatorski to wojna że śmiercią".

- "Rodzice mnie nie ochrzcili. Babcie nie zaniosły mnie potajemnie do cerkwi. Chrześcijaństwo mnie ominęło. W Związku Radzieckim uważano, że śmierci nie ma. Śmierć to samowolka. Marksistowska filozofia toczyła się obok śmierci, zatykając nos. Zmarłych traktowano skandalicznie, jak dezerterów. "


O BOGU:
"Bóg to nie pułkownik. lubi różnorodność."



O PISANIU I PISARZACH:
- "Żywiołem pisarza jest zdrada... Dostojewski oddał epitafium z nagrobka swojej matki oderwanemu członkowi lichego bohatera:
Spocznijcie miłe prochy
Do radosnego jutra".

- "Pisarz - to czysta kartka papieru. W przeciwnym wypadku - niekończąca się masturbacja".

- "Pisarze to gmatwacze....W trzydziestu procentach pisarz składa się z głębokiego samozadowolenia, w dwudziestu - z instynktu śmierci. Pozostałe pięćdziesiąt to wiara we własną wyjątkowość."



O PAMIĘCI:
- "Pamięć przypomina trupa".

- "Pamięć podobna jest do trupa ogryzionego przez ukochanego psa. Pozostając samotnie w domu, godzinami wyje ze strachu i głodu, biegając wokół zabitego właściciela, ale głód przezwycięża wierność: objada swojego pana, najpierw ostrożnie, przede wszystkim jego gołe ręce, a potem nie wytrzymuje, rozum mu się mąci i rozrywa go na kawałki, porzucając pyskiem w różne strony, warcząc."


WSPOMNIENIE STALINIZMU:
- Kumpel ojca Siergiej za deklamowanie wierszyka
"Stalin, Trocki i Uljanow
to jest banda chuliganów." - dostał kaes.
- Kara śmierci za wiersze? - mechanicznie zapytałem.
- Mówiłem mu, żeby nie recytował tych wierszy - odpowiedział ojciec."

- Dziad autora był przesłuchiwany przez Dzierżyńskiego w sprawie złota:
"- Bóg z wami! Jakie złoto? I odpowiedź Dzierżyńskiego:
- Buk nie z nami. Buk jest przeciw nam. Ale my go wykończymy".

- "Mama miała ciekawą pracę. Czytała to, czego innym zabraniano, za co można było być niezwłocznie rozstrzelanym."


O POLSCE:
- "W Polsce wciąż szukałem śladów Zachodu, chodziłem na amerykańskie filmy akcji, czytałem we francuskim centrum kultury czasopisma, ale w końcu okazało się, że zakochałem się właśnie w niej. Pokochałam jej niewidzialna wolność, dumnie wyprężona pierś jej pańskiego charakteru, pomimo skąpstwa społeczeństwa... Rosjanie nierzadko kochają Polskę bez wzajemności."

"Jeśli pośród wspaniałych ludzi Rosji przykładowo trzech na stu gotowych było podzielić moje poglądy, to w Polsce bo dokładnie na odwrót"


O CZASIE:
- "Czas, jak dzikie zwierzę, zmienia tereny łowieckie".

- "Z tamtego kąta wieje wiatr starości. ... Ojciec do tej pory ma na głowie włosy, nie wyłysiał, ale ma coraz większe luki w pamięci, które nieudolnie maskuje żartami."


O SOBIE:

- "Zawsze lubiłem być na granicy - między ciepłem a zimnem, między kłamstwie. A prawdą. Próg to moja prawdziwa ojczyzna".


- " Stałem się podobny do krótkiego kursu filozofii dwudziestego wieku. Brakowało mi oparcia. Wszystko było przypadkowe. Tylko cegła spadający na głowę wydawała mi się zjawiskiem uzasadnionym. Nie wiedziałem na czym zawiesić swoją moralność. Runął mój moralizm. Na pierwszym roku studiów chodziłem do biblioteki naukowej - to był mój właściwy uniwersytet. W szczenięcym zachwycie odkryłem dla siebie filozofię rosyjską od Sołowiowa do Bierdiajewa. Utonąłem w rosyjskim idealizmie. Podobał mi się jego otwarcie użytkowy charakter. W istocie to pseudofilozofia. Nowa była o zbawieniu samego siebie. Przecież tym samym zajmował się Dostojewski".

Wiktora Jerofiejewa( nie mylić z Wieniediktem Jerofiejewem od "Moskwy-Pietuszki") znam z czytanej jednym tchem "Encyklopedii duszy rosyjskiej". "Dobry Stalin" to autobiografia urodzonego w 1947 roku pisarza rosyjskiego. Czy rosyjskiego? Co prawda tytuł oryginału brzmi "Horoszij Stalin", ale sam autor za swoją ojczyznę uznaje zarówno Rosję, jak i Francję, w której z racji...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
566
442

Na półkach: ,

Wiktora Jerofiejewa (nie mylić z Wieniediktem Jerofiejewem od "Moskwy-Pietuszki") znam z czytanej jednym tchem "Encyklopedii duszy rosyjskiej". "Dobry Stalin" to autobiografia urodzonego w 1947 roku pisarza rosyjskiego. Czy rosyjskiego? Co prawda tytuł oryginału brzmi "Horoszij Stalin", ale sam autor za swoją ojczyznę uznaje zarówno Rosję, jak i Francję, w której z racji ojca dyplomaty spędził dzieciństwo. Bliska mu jest Moskwa, ale i Paryż, w którym studiował. Patrzy na świat z punktu widzenia i Zachodu i Rosji. Dzieciństwo spędził w Paryżu, w czas, gdy jeszcze " nie istniała poprawność polityczna, można więc było się bawić w kowbojów i Indian". Kuszony w Paryżu malarstwem Van Gogha, Modiglianiego i Gauguina.
Jego ojciec obracał się wśród tych, którzy decydowali wówczas o losach Rosji. Osobiście stykał się ze Stalinem i Mołotowem, kontakt z którym Jerofiejew komentuje myślą: "Idea długowieczności, jak to nierzadko zdarzało się wśród komunistów, była dla niego funkcją zastępczą nieśmiertelności."
W swojej autobiograficznej książce Jerofiejew zdecydował się pokazać losy swego ojca także z czasu, gdy ten dopiero "zmierzał do chwili, gdy stanie się ojcem" autora. A także cza, którym autor pisze:
- "Związek Radziecki to Imperium Słowa i Obrazu. Obcokrajowcy z trudem rozumieją, że zasadnicze życie w moim kraju do dziś, pomimo radykalnych zmian istnieje w głowie, w uwewnętrznionej samoakceptacji obrazów w systemie słowa, a nie w realu. Język - jedyny argument na korzyść istnienia Rosji. Dla partii życiową koniecznością było posiadanie monopolu na słowo, jak na wódkę."
- już w 1977 roku Jerofiejew zdecydował się "zbudować literacką bombę jądrową". W 1978 wydał w symbolicznych 12 egzemplarzach "Almanach wzgardzonej literatury, złożony z utworów zakazanych przez radziecką cenzurę, na zasadzie: Patrzcie, czego oni nie drukuja! Patrzcie, czego boi się władza! To była jedna chęć zaprezentowania władzy nago". W Almanachu zwanym Metropol 20 autorów z trzech pokoleń prezentowano "odtabuizowany obraz Rosji, z jej religijnymi poszukiwaniami, pijackimi burdami" itd. Najsławniejszym z autorów był Władimir Wysocki. Mimo pierwotnych deklaracji z tej inicjatywy wycofał się Trifonow i Okudżawa. Metropol wysłano na Zachód nie dla druku, ale by uniknąć konfiskaty. Ta decyzja, jak pisze autor: "zabiła jego ojca". Natychmiast odwołano go z placówki dyplomatycznej z Wiednia, odsunęli się od niego przyjaciele. Naciskano go, by przekonał syna do wyrażenia skruchy. Podobała mi się reakcja ojca. Nie przekonany o słuszności pomysłu syna, daleki od jego idei,odradził mu skruchę, mówiąc, że za sprawą "Metropolu" w ich rodzinie się pojawił jeden trup - on, ojciec, po skrusze będą dwa trupy - ojciec i syn.


Zdarzało się, że czułam przesyt zajmowaniem się przez autora sobą, swoim dzieciństwem, swoją rodziną. Chwilami. Niemniej czytałam z ogromną ciekawością, uderzona jego prowokacjami na temat Rosji, relacji rodziców i dzieci, procesu pisania i bycia pisarzem.
W książce - gra z pamięcią. Jerofiejew pisze to o młodości ojca, to o swoim dzieciństwie, to o współczesności (książkę wydano w 2004 roku). Igra z tą pamięcią: "W noc lania, przypomniałem sobie co zdarzy się wiele lat później".
W formie książki uderza ekspresja:
- "Pamięć podobna jest do trupa ogryzionego przez ukochanego psa. Pozostając samotnie w domu, godzinami wyje ze strachu i głodu, biegając wokół zabitego właściciela, ale głód przezwycięża wierność: objada swojego pana, najpierw ostrożnie, przede wszystkim jego gołe ręce, a potem nie wytrzymuje, rozum mu się mąci i rozrywa go na kawałki, porzucając pyskiem w różne strony, warcząc."
ale i ironia i dystans w pisaniu:
- "Cisza. Słońce. Łkające polarne noce (już minął na nie sezon, ale zostawmy, żeby było ładniej").
i odniesienia do literatury rosyjskiej:
- Motyw syna-rewolucjonisty i ojca-reakcjonisty występuje u Turgieniewa, Dostojewskiego i w "Petersburgu" Andreja Białego i w życiu bohatera.
Zdecydowanie warto przeczytać.

CYTATY:


o ROSJI:

- "Jeśli nawet jest w rosyjskim świecie coś oryginalnego, to nie smród wódy, lecz punkt przecięcia woli i absurdu, prawa i łaski - tajemnych znaków podskórnego biegu życia."

- "Rosja to zakładniczka tanich paradoksów. Achmatowa pisała, że wiersze rosną na śmieciach".

- "Obecna Rosja przypomina krowę na sznurku, która liberałowie ciągną na Zachodni rynek, a ona się zapiera uważając, że ją tam zhańbią, a może nawet zjedzą."

- "Rosji wykluto oczy; kręciła się w miejscu - to do przodu, to do tyłu."

- "Umarł Stalin i ZSRR zaczął się rozkładać dosłownie następnego dnia...I jakkolwiek kraj zabalsamowano, ten dalej się rozkładał, aż w końcu rozpadł się na cuchnące ochłapy".

- w latach 70-ch - "W sferze literatury sprawy dochodziły do absurdu: wystarczyło w wierszu użyć kilka razy słowa "czarny" i już poetę oskarżano o antypaństwowy pesymizm."



O RELACJACH MIĘDZY RODZICAMI A DZIEĆMI:
-"Dzieci zawsze zamykają nasze życie w pułapkę".

- "Jesteśmy właścicielami dzieci, bośmy je urodzili, to jest towar, który tylko my możemy sprzedać, a one z tym nigdy się nie pogodzą. Dzieci zdradzają nas całym swym postępowaniem: modą, tańcem, gustem, językiem, który służy do wykorzeniania naszego języka. Rodzimy dzieci, aby przedłużyć samych siebie w miłości - dzieci wrzeszczą, przeszkadzają spać, srają w pampersy, chorują. Wychodzimy w nocy i czekamy na nie przy stacji metra, żeby nikt im nie zrobił krzywdy, a one się nas wstydzą".

- "Jesteśmy dla dzieci buforem oddzielającym je od śmierci. One dla nas - nie tylko przedłużeniem rodu, ale też i obietnicą naszej osobistej wieczności, być może nie tak oczywistej, jak wieczność religijna, ale mimo wszystko wieczności. Z punktu widzenia śmierci jako najwyższego kryterium wiarygodności, nasze położenie jest wyraźnie nierówne. Śmierć dziecka zabija rodziców, to zamach na ich nieśmiertelność. Śmierć rodziców - to tylko osobista tragedia człowieka."

- "Zwodzimy jednak los. Wybieramy dzieci, do których nam bliżej, a od dzieci przypadkowych, poczętych na boku, często odwracamy się na zawsze - nie nadają się do naszej wieczności."

- "Uśmiech rodziców, wychodzących z porodówki - to nie roztropność, za którą trzeba później płacić. Dzieci nie dostrzegają naszych wysiłków - z tą oczywistością przyjdzie nam żyć. Błysk miłości przy stole w dniu naszych urodzin przypomina wyładowanie elektryczne przełożonej żarówki. Rodzicielskie czułostki -"syneczku!" - to ślepa uliczka, erotyzm bez wyjścia. Idzie jedna wielka odjebka, gramy w niej pasywna rolę przedłużenia rodu, od dawien dawna nieświadomego własnej ciągłości. Niepotrzebni - to ostateczna formuła porzucenia rodziców na starość. Nie wykupimy się spadkiem, nawet jeśli się trafił. Krzesła wyrzucone na śmietnik - to wszystko, co po nas zostanie.
Dzieci są nieludzkie. Jesteśmy opętani dozgonnym o nie strachem i bezsensowną dumą, która wybucha w naszych opowieściach o nich, co zawsze z boku wygląda śmiesznie. Rzecz nieprzyjemna, kiedy dzieci wyrastają na tępe i nieładne, ale jeżeli będą zbyt mądre i fortunne, wpędzą nas w kompleksy i staną się sędziami naszych niepowodzeń. Rodzice ukrywają wady swoich dzieci; dzieci z łatwością prowokują rozmowy o wadach swoich rodziców. (...) Dramatyzujemy każdy drobiazg, który przydarzy się dzieciom; one banalizują nasze dramaty, jeśli je w ogóle dostrzegą. Rodzice już wykonali najważniejszą rzecz w swoim życiu - urodzili nas. Cała reszta - jest nieistotna."


O ŚMIERCI:
- "Film amatorski to wojna ze śmiercią".

- "Rodzice mnie nie ochrzcili. Babcie nie zaniosły mnie potajemnie do cerkwi. Chrześcijaństwo mnie ominęło. W Związku Radzieckim uważano, że śmierci nie ma. Śmierć to samowolka. Marksistowska filozofia toczyła się obok śmierci, zatykając nos. Zmarłych traktowano skandalicznie, jak dezerterów. "


O BOGU:
"Bóg to nie pułkownik. lubi różnorodność."



O PISANIU I PISARZACH:
- "Żywiołem pisarza jest zdrada... Dostojewski oddał epitafium z nagrobka swojej matki oderwanemu członkowi lichego bohatera:
Spocznijcie miłe prochy
Do radosnego jutra".

- "Pisarz - to czysta kartka papieru. W przeciwnym wypadku - niekończąca się masturbacja".

- "Pisarze to gmatwacze....W trzydziestu procentach pisarz składa się z głębokiego samozadowolenia, w dwudziestu - z instynktu śmierci. Pozostałe pięćdziesiąt to wiara we własną wyjątkowość."



O PAMIĘCI:
- "Pamięć przypomina trupa".

- "Pamięć podobna jest do trupa ogryzionego przez ukochanego psa. Pozostając samotnie w domu, godzinami wyje ze strachu i głodu, biegając wokół zabitego właściciela, ale głód przezwycięża wierność: objada swojego pana, najpierw ostrożnie, przede wszystkim jego gołe ręce, a potem nie wytrzymuje, rozum mu się mąci i rozrywa go na kawałki, porzucając pyskiem w różne strony, warcząc."


WSPOMNIENIE STALINIZMU:
- Kumpel ojca Siergiej za deklamowanie wierszyka
"Stalin, Trocki i Uljanow
to jest banda chuliganów." - dostał kaes.
- Kara śmierci za wiersze? - mechanicznie zapytałem.
- Mówiłem mu, żeby nie recytował tych wierszy - odpowiedział ojciec."

- Dziad autora był przesłuchiwany przez Dzierżyńskiego w sprawie złota:
"- Bóg z wami! Jakie złoto? I odpowiedź Dzierżyńskiego:
- Buk nie z nami. Buk jest przeciw nam. Ale my go wykończymy".

- "Mama miała ciekawą pracę. Czytała to, czego innym zabraniano, za co można było być niezwłocznie rozstrzelanym."


O POLSCE:
- "W Polsce wciąż szukałem śladów Zachodu, chodziłem na amerykańskie filmy akcji, czytałem we francuskim centrum kultury czasopisma, ale w końcu okazało się, że zakochałem się właśnie w niej. Pokochałam jej niewidzialną wolność, dumnie wyprężona pierś jej pańskiego charakteru, pomimo skąpstwa społeczeństwa... Rosjanie nierzadko kochają Polskę bez wzajemności."

"Jeśli pośród wspaniałych ludzi Rosji przykładowo trzech na stu gotowych było podziwiać moje poglądy, to w Polsce bo dokładnie na odwrót"


O CZASIE:
- "Czas, jak dzikie zwierzę, zmienia tereny łowieckie".

- "Z tamtego kąta wieje wiatr starości. ... Ojciec do tej pory ma na głowie włosy, nie wyłysiał, ale ma coraz większe luki w pamięci, które nieudolnie maskuje żartami."


O SOBIE:

- "Zawsze lubiłem być na granicy - między ciepłem a zimnem, między kłamstwem a prawdą. Próg to moja prawdziwa ojczyzna".


- " Stałem się podobny do krótkiego kursu filozofii dwudziestego wieku. Brakowało mi oparcia. Wszystko było przypadkowe. Tylko cegła spadający na głowę wydawała mi się zjawiskiem uzasadnionym. Nie wiedziałem na czym zawiesić swoją moralność. Runął mój moralizm. Na pierwszym roku studiów chodziłem do biblioteki naukowej - to był mój właściwy uniwersytet. W szczenięcym zachwycie odkryłem dla siebie filozofię rosyjską od Sołowiowa do Bierdiajewa. Utonąłem w rosyjskim idealizmie. Podobał mi się jego otwarcie użytkowy charakter. W istocie to pseudofilozofia. Mowa była o zbawieniu samego siebie. Przecież tym samym zajmował się Dostojewski".

Wiktora Jerofiejewa (nie mylić z Wieniediktem Jerofiejewem od "Moskwy-Pietuszki") znam z czytanej jednym tchem "Encyklopedii duszy rosyjskiej". "Dobry Stalin" to autobiografia urodzonego w 1947 roku pisarza rosyjskiego. Czy rosyjskiego? Co prawda tytuł oryginału brzmi "Horoszij Stalin", ale sam autor za swoją ojczyznę uznaje zarówno Rosję, jak i Francję, w której z racji...

więcej Pokaż mimo to

avatar
467
253

Na półkach: , ,

Bardzo byłam ciekawa treści powieści „Dobry Stalin”. Niezwykle ciekawa postać autora wyłania się z jego autobiograficznej powieści. Książka chyba bardzo szczera i przez to wydaje się bardzo prawdziwa. Ciekawa konfrontacja dwóch, bardzo obcych światów - „normalnego” (Francja) i komunistycznego, w których autor dorastał. Doznania dziecka, ukazane przez pryzmat jego duszy bardzo dosadnie przekazują klimat tamtych czasów i radziecki system sterowania ludzmi.
Rodzina autora to radziecka „wierchuszka” społeczeństwa. Jako syn wysoko postawionych rodzicow autor automatycznie należy do „złotej młodzieży”, co daje mu liczne przywileje niedostępne zwykłym śmiertelnikom. Dzięki temy mamy również okazję poznać szczegły codziennego życia ówczesnej nomenklatury.
Książka głęboko, z nutą groteski i sarkazmu wnika w dylematy, z którymi zmagają się wszystkie pokolenia w czasach stalinowskiej Rosji.
Nie należy do najłatwiejszych w odbiorze, pomimo tego bardzo wciąga i fascynuje.
Bardzo, bardzo polecam!!!

Bardzo byłam ciekawa treści powieści „Dobry Stalin”. Niezwykle ciekawa postać autora wyłania się z jego autobiograficznej powieści. Książka chyba bardzo szczera i przez to wydaje się bardzo prawdziwa. Ciekawa konfrontacja dwóch, bardzo obcych światów - „normalnego” (Francja) i komunistycznego, w których autor dorastał. Doznania dziecka, ukazane przez pryzmat jego duszy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
571
67

Na półkach: , ,

Miałem nadzieję na przeczytanie tej autobiografii Jerofiejewa w oryginale, jednak kilka okoliczności sprawiło, że skusiłem się i kupiłem polski przekład, zanim zdobyłem rosyjskojęzyczną wersję.
Dobry Stalin, jak mniemam, miał być rozliczeniem Wiktora Jerofiejewa, jednego z najbardziej znanych i cenionych współczesnych pisarzy rosyjskich, z jego dzieciństwem i młodością w cieniu ojca – stalinowskiego dyplomaty ZSRS i osobistego tłumacza Stalina. Czy rozliczenie ów udało się Autorowi, pozostanie pewnie kwestią dyskusyjną. Jedno jest pewne – Wiktor Jerofiejew nie pasuje do roli „resortowego dziecka”, a jego dysydencka, a potem „oficjalna” twórczość nie pozostawia wątpliwości, że mamy do czynienia z pisarzem znakomicie punktującym stereotyp „rosyjskiej duszy” i celnie wnikającym w materię codzienności pod komunistycznym butem.
Jak dla mnie, książka warta poświęcenia czasu i uwagi. Czyta się znakomicie.

Miałem nadzieję na przeczytanie tej autobiografii Jerofiejewa w oryginale, jednak kilka okoliczności sprawiło, że skusiłem się i kupiłem polski przekład, zanim zdobyłem rosyjskojęzyczną wersję.
Dobry Stalin, jak mniemam, miał być rozliczeniem Wiktora Jerofiejewa, jednego z najbardziej znanych i cenionych współczesnych pisarzy rosyjskich, z jego dzieciństwem i młodością w...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Wiktor Jerofiejew Dobry Stalin Zobacz więcej
Wiktor Jerofiejew Dobry Stalin Zobacz więcej
Wiktor Jerofiejew Dobry Stalin Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd