Martwe księżniczki nie śnią

Okładka książki Martwe księżniczki nie śnią
Jens Høvsgaard Wydawnictwo: Czarna Owca Cykl: John Hilling (tom 1) kryminał, sensacja, thriller
351 str. 5 godz. 51 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Cykl:
John Hilling (tom 1)
Tytuł oryginału:
Døde prinsesser drømmer ikke
Wydawnictwo:
Czarna Owca
Data wydania:
2012-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2012-01-01
Liczba stron:
351
Czas czytania
5 godz. 51 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375544022
Tłumacz:
Iwona Zimnicka
Tagi:
literatura duńska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
5,8 / 10
118 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
482
131

Na półkach: ,

"Martwe księżniczki nie śnią" cierpi na bardzo poważne rozdwojenie jaźni. Książka próbuje być jednocześnie kryminałem z powracającą przeszłością bohatera, powieścią obyczajową, komentarzem na temat problemów prawdziwego świata i książką sensacyjną. I w sumie każdy z tych wątków, gdyby wyraźnie oprzeć na nich fabułę, dałby radę pociągnąć tą książkę do bycia minimum średnią pozycją. Ale w stanie obecnym jest to misz-masz rzeczy, które niezbyt ze sobą współgrają. No i wychodzi z tego książkowy odpowiednik naleśnika z szynką.
Fabularnie powieść składa się z kilku przeplatających się wątków, które jednak egzystują w całkowitej separacji od siebie. Główny z nich, i chyba najlepszy to wątek ratowania prostytutek przez głównego bohatera, dziennikarza Johna. Jest tu fajne budowanie napięcia, są zwroty akcji, śledztwo rozwija się w miarę zrównoważonym tempie. Gdyby na tym skupiła się całość powieści, byłaby to dużo lepsza książka. Ale autor postanowił dorzucić wątki zaginionej żony głównego bohatera (słaby i wprowadzony z gracją Jacka Sasina organizującego wybory prezydenckie), depresji i alkoholizmu Johna (pojawia się kiedy jest potrzebny) oraz komentarza o smutnej, duńskiej rzeczywistości (jak przy poprzednim). A jeśli jakieś 2/3 twojej książki jest nudne to nie będzie to dobra książka. W jakimś stopniu rekompensuje to bardzo dobre zakończenie, które jest w idealnych proporcjach nieprzewidywalne oraz sugerowane w poprzednich rozdziałach. Za to ogromny plus.
Bohaterowie są. Protagonista miał potencjał na bycie interesującą postacią, ale cała jego historia, przeżycia kompletnie nie mają znaczenia. Typo był alkoholikiem - co z tego, i tak winko do obiadu to podstawa. Rozpacz po zaginionej żonie - znika, kiedy jest okazja dobrać się do ładnej pani policjant. Bycie twardym dziennikarzem z zasadami, gardzącym tanią sensacją - e tam, złapmy za słówko rzecznika policji, przecież to takie poważne. W dodatku protagonista jest aż do bólu postacią chcącą dobra dla wszystkich. John Hilling to taki trochę James Bond, tylko kompletnie pozbawiony uroku postaci Iana Fleminga. Przede wszystkim nie można wrzucać tak nierealnej postaci do świata próbującego jak najbardziej odwzorować smutek realnej Danii. Wygląda to śmiesznie i, przynajmniej dla mnie, nie zdało to egzaminu.
Nieco lepiej wypadają postaci poboczne. Tom, eksżołnierz wciągający Hillinga w sprawę prostytutek, jest postacią całkiem wiarygodną. Podobały mi się motywy stojące za jego działaniami. Juhler, naczelny gazety protagonisty, jest typowym szefem-dobrym wujkiem. Całkiem podobał mi się też antagonista. Niby nic specjalnego, ale całkiem dobrze komponował się z fabułą i resztą postaci. Po namyśle, to tylko ten Hilling pasuje tu jak koperek do lodów. No cóż, nie każda książka może mieć porządnego protagonistę-narratora.
Ogólnie, nie polecam zagłębiania się w "Martwe księżniczki nie śnią". Jako ambitniejsza powieść spektakularnie zawodzi na poziomie fabularnym i w kreacji głównego bohatera, a w kategorii relaksującego czytadła można bez trudu znaleźć kilka tysięcy lepszych książek, w tym z tysiąc samych skandynawskich kryminałów.

"Martwe księżniczki nie śnią" cierpi na bardzo poważne rozdwojenie jaźni. Książka próbuje być jednocześnie kryminałem z powracającą przeszłością bohatera, powieścią obyczajową, komentarzem na temat problemów prawdziwego świata i książką sensacyjną. I w sumie każdy z tych wątków, gdyby wyraźnie oprzeć na nich fabułę, dałby radę pociągnąć tą książkę do bycia minimum średnią...

więcej Pokaż mimo to

avatar
826
371

Na półkach:

Trudno jednoznacznie ocenić tę książkę. Nie jest źle, ale z pewnością nie jest też dobrze. Za dużo tu wszystkiego. Zbyt wiele wątków i pomysłów. Wymieszane to tak, jakby ktoś próbował ugotować trzy różne potrawy w tym samym garnku...

Autor miał pomysł. Realizacja do pewnego stopnia jest naprawdę niezła. Na szczególną uwagę zasługują wielokrotne zwroty akcji. Za każdym razem, kiedy już wydaje się, że wiemy wszystko, okazuje się to kolejną pułapką.

Męczyły mnie retrospekcje. Wiem dobrze, że miały na celu wyjaśnienie przeszłości bohatera, nie pasowały jednak do całości opowieści. Czuło się, że są to sztucznie wprowadzone elementy.

Sporo czasu zajęło mi przebrnięcie przez całość. Momentami bardzo nużąca lektura, mimo że wiele się dzieje. Może zbyt wiele...

Trudno jednoznacznie ocenić tę książkę. Nie jest źle, ale z pewnością nie jest też dobrze. Za dużo tu wszystkiego. Zbyt wiele wątków i pomysłów. Wymieszane to tak, jakby ktoś próbował ugotować trzy różne potrawy w tym samym garnku...

Autor miał pomysł. Realizacja do pewnego stopnia jest naprawdę niezła. Na szczególną uwagę zasługują wielokrotne zwroty akcji. Za każdym...

więcej Pokaż mimo to

avatar
641
59

Na półkach: ,

"Martwe księżniczki..." czyta się bardzo szybko. W tym samym tempie się o nich zapomina. Książka jest prosta, łatwa i przyjemna, choć o niczym przyjemnym nie opowiada. Autor porusza tematykę procederu handlu żywym towarem, nadgryza kwestie rasistowskie, trud powrotu do codziennego życia żołnierzy, walki z korupcją na najwyższych szczeblach, brakiem jakiegokolwiek zainteresowania losami najuboższych - wszystko, niestety, po macoszemu.

Høvsgaard rozwodzi się nad Marią, piękną, wspaniałą Marią i piękną, wspaniałą ale zaginioną Carlą. Pojawia się również Henrietta, która także jest piękna, wspaniała i dodatkowo - ma syna. Przystojny i wspaniały John Hilling gotów jest na wszelkie ryzyko, byle opowiedzieć prawdę o zmuszaniu do prostytucji imigrantek na łamach swojej gazety. Boleje nad piękną, wspaniałą Carlą. Pojawia się piękna, wspaniała Maria. Dwa słowa o prostytutkach. Słówko o rasizmie, żołnierzach. Och, Carla...

"Martwe książczniczki..." to dobry przykład książki obyczajowej, która próbuje podszyć się pod kryminał. Ewidentnie kryminałem nie jest. Pomysł był dobry, wykonanie ok. To, czego najbardziej zabrakło bohaterom tej powieści, szczególnie zaś wszystkim przedstawicielkom płci pięknej - jest osobowość.

"Martwe księżniczki..." czyta się bardzo szybko. W tym samym tempie się o nich zapomina. Książka jest prosta, łatwa i przyjemna, choć o niczym przyjemnym nie opowiada. Autor porusza tematykę procederu handlu żywym towarem, nadgryza kwestie rasistowskie, trud powrotu do codziennego życia żołnierzy, walki z korupcją na najwyższych szczeblach, brakiem jakiegokolwiek...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1030
220

Na półkach: , ,

Na dosyć skromną półkę z kryminałami skandynawskimi sięgnęłam dzięki pani z wypożyczalni. Niechętnie, bo z reguły jeśli chodzi o literaturę północy czytam to co znam i lubię. Wzięłam to (dopiero po fakcie zorientowałam się, że to pierwszy tom trylogii, co mnie zirytowało i zniechęciło) i jeszcze jeden pierwszy tom kompletnie mi nieznanego autora, w nadziei, że to początek trylogii, której pierwszy tom również nieznanego mi autora mam na półce (prezent). Okazało się, że nie. Autorzy też są inni.
Ale wracają do księżniczek to jeśli się czegoś spodziewałam, to tylko złego. Zwłaszcza jeśli dodać obleśną okładkę i stan książki. Bardzo się zawiodłam :) Książka jest rewelacyjna i wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Niby nie ma specjalnych fajerwerków, ale jest niezła historia.

Na dosyć skromną półkę z kryminałami skandynawskimi sięgnęłam dzięki pani z wypożyczalni. Niechętnie, bo z reguły jeśli chodzi o literaturę północy czytam to co znam i lubię. Wzięłam to (dopiero po fakcie zorientowałam się, że to pierwszy tom trylogii, co mnie zirytowało i zniechęciło) i jeszcze jeden pierwszy tom kompletnie mi nieznanego autora, w nadziei, że to początek...

więcej Pokaż mimo to

avatar
561
325

Na półkach:

Ostatnie lata to swego rodzaju boom skandynawski w dziedzinie powieści kryminalnych. Zaczęło się od Larssona, a potem na polskim rynku niemal jak grzyby po deszczu pojawiały się kolejne powieści autorów z tamtej części Europy. Większość z tych książek to thrillery lub kryminały, w których dość często pojawia się motyw prostytucji czy handlu żywym towarem.

Co nam proponuje Hosgaard? "Martwe księżniczki nie śnią" to opowieść o aferze, jaką "zwietrzył" jeden z kopenhaskich dziennikarzy, John Hilling. Pewnego dnia był świadkiem pobicia prostytutki przez jej alfonsa na ulicy. Co więcej, sprzedawca gazet, którego John brał za bezdomnego, oferuje mu swoją pomoc i proponuje, aby John zajął się tą sprawą i opisał ją na łamach gazety. Panowie rozpoczynają własne śledztwo, zadzierając tym samym z bossami tej mafii i biznesmenami, którzy za wszelką cenę będą starali się ukryć swój udział w nielegalnych interesach.

Jak na thriller książka jest całkiem niezła. Może nie trzyma w napięciu od samego początku, ale sama historia potrafi zaciekawić. Myślę, że na pewno sięgnę po kolejne części cyklu z Johnem Hillingiem w roli głównej.
Za tę część daję 5,5/10.

Ostatnie lata to swego rodzaju boom skandynawski w dziedzinie powieści kryminalnych. Zaczęło się od Larssona, a potem na polskim rynku niemal jak grzyby po deszczu pojawiały się kolejne powieści autorów z tamtej części Europy. Większość z tych książek to thrillery lub kryminały, w których dość często pojawia się motyw prostytucji czy handlu żywym towarem.

Co nam proponuje...

więcej Pokaż mimo to

avatar
655
287

Na półkach:

Bardzo ciekawa, wciągająca historia, w której do końca nie wiadomo tak naprawdę kto jaką rolę odgrywa.

Bardzo ciekawa, wciągająca historia, w której do końca nie wiadomo tak naprawdę kto jaką rolę odgrywa.

Pokaż mimo to

avatar

Do sagi Millenium bym tego w żaden sposób nie porównała. Ma swój klimat. Książka ciekawa - jest intryga, jest zabawa.

Do sagi Millenium bym tego w żaden sposób nie porównała. Ma swój klimat. Książka ciekawa - jest intryga, jest zabawa.

Pokaż mimo to

avatar
31
10

Na półkach: ,

Bardzo przeciętny kryminał i nie wiem czy sięgnę po inne książki autora bo już w tym przypadku książkę musiałam zmęczyć.

Bardzo przeciętny kryminał i nie wiem czy sięgnę po inne książki autora bo już w tym przypadku książkę musiałam zmęczyć.

Pokaż mimo to

avatar
143
136

Na półkach:

Ciekawa, dobrze napisana. Myślę, że godna polecenia wielbicielom kryminałów. Sama chętnie sięgnę po inne książki z serii o Johnie Hillingu.

Ciekawa, dobrze napisana. Myślę, że godna polecenia wielbicielom kryminałów. Sama chętnie sięgnę po inne książki z serii o Johnie Hillingu.

Pokaż mimo to

avatar
183
143

Na półkach: , ,

Specyficzna książka, dziwna, poplątana. Sam pomysł fajny, ale konstrukcja przedobrzona, jakaś mocno naciągana. Zaskakujące zakończenie i to największy plus tej pozycji.

Specyficzna książka, dziwna, poplątana. Sam pomysł fajny, ale konstrukcja przedobrzona, jakaś mocno naciągana. Zaskakujące zakończenie i to największy plus tej pozycji.

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Martwe księżniczki nie śnią


Reklama
zgłoś błąd