rozwiń zwiń

Mega Marvel #13: Ghost Rider 2099

Okładka książki Mega Marvel #13: Ghost Rider 2099
Chris BachaloLen Kaminski Wydawnictwo: TM-Semic Cykl: Mega Marvel (tom 13) Seria: Mega Marvel komiksy
112 str. 1 godz. 52 min.
Kategoria:
komiksy
Cykl:
Mega Marvel (tom 13)
Seria:
Mega Marvel
Tytuł oryginału:
Ghost Rider 2099
Wydawnictwo:
TM-Semic
Data wydania:
1996-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1996-01-01
Liczba stron:
112
Czas czytania
1 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
12308498
Tłumacz:
Katarzyna Rustecka
Tagi:
marvel
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Amazing Spider-Man. Życiowe osiągnięcie. Tom 3 Chris Bachalo, Ryan Ottley, Nick Spencer
Ocena 6,0
Amazing Spider... Chris Bachalo, Ryan...
Okładka książki X-Men. Punkty zwrotne. Kompleks mesjasza Chris Bachalo, Ed Brubaker, Mike Carey, Peter David, Humberto Ramos, praca zbiorowa
Ocena 7,1
X-Men. Punkty ... Chris Bachalo, Ed B...
Okładka książki Sandman: Dom lalki Chris Bachalo, Mike Dringenberg, Neil Gaiman, Malcolm Jones III, Dave McKean, Steve Parkhouse, Michael Zulli
Ocena 8,2
Sandman: Dom l... Chris Bachalo, Mike...
Okładka książki Ultimate X-Men. Tom 3 Chris Bachalo, David Finch, Adam Kubert, Mark Millar
Ocena 7,8
Ultimate X-Men... Chris Bachalo, Davi...

Podobne książki

Okładka książki Mega Marvel #06: The Incredible Hulk Peter David, Dale Keown
Ocena 6,1
Mega Marvel #0... Peter David, Dale K...
Okładka książki Mega Marvel #14: Sabretooth Larry Hama, Jim Lee, Bill Sienkiewicz, Mark Texeira
Ocena 6,6
Mega Marvel #1... Larry Hama, Jim Lee...
Okładka książki Mega Marvel #02: Ghost Rider - Odrodzenie Howard Mackie, Javier Saltares, Mark Texeira
Ocena 6,8
Mega Marvel #0... Howard Mackie, Javi...
Okładka książki Mega Marvel #04: Fantastic Four - Infinity War Tom DeFalco, Ronald Lim, James P. Starlin
Ocena 5,9
Mega Marvel #0... Tom DeFalco, Ronald...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,5 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
446
442

Na półkach:

Szukając komiksowych inspiracji w rozmaitej tematyce, gatunku i stylistyce popkulturowego nurtu, często zdarza się tak, że jakoś trudno jest trafić w ten idealny pojedynczy lub w formie serii tudzież ,,runu” komiks – idealny w danej dziedzinie i zagadnieniu postaci czy grup superbohaterskich, czy czegokolwiek co związane jest z światem narracji obrazkowych. Jako pełna optymizmu osoba, z odświeżonym, pełnym witalnych komiksowych sił umysłem, postanowiłem ostatnimi czasy nieco zaryzykować i kupić po części niestandardowe i odbiegające od rysu historii pewnej ikony amerykańskiego komiksu, solidnie alternatywne dzieło z świata opowieści graficznych: "Ghost Rider 2099".

Mimo iż zdaje się wyrosłem z typowo krótkich komiksów - wtedy w latach 90-tych XX wieku, przykładowo, dla polskiego wydawnictwa, "TM-Semic", 50-90 stron w numerowanym wydaniu serii, to dla jakiegoś jego tytułu byłą rzeczą nader oczywistą - to do około stu-stronicowego "Ghost Ridera" z niebywałą fanwoską chęcią powróciłem. Zresztą, dla samej specyfiki jakości kładzionego koloru na komiksowych planszach, konturów postaci, z których często jakby wylewał się kolor, także charakterystycznego motywu ,,kropkowanej siatki", na której powierzchni w ogóle rozrysowywano komiks - co wszystko to było częścią stylu narracji obrazkowych z lat 80-tych i 90-tych od strony fizycznej, ponad wszelką wątpliwość warto było powrócić. Warto było sięgnąć w głąb komiksowego nerda, który siedzi w każdym z nas - w tej osobie, która korzysta z tego rodzaju popkulturowego medium; w tym typowym nerdzie, ukrytym pod warstwą codzienności, często cierpkiej, ciernistej, niepewnej niczym pieprz i sól, od której czasami trzeba po prostu uciec.

Sięganie po tej specyfiki, komiksy, jak ten niniejszy o ,,nocnym cyber-jeźdźcu”, rycerzu podróżującym na usprawnionym tech-motocyklu czy wozie wyścigowym, jest bardzo wyjątkowe i w dobie ,,świeżych i nowych” komiksów wręcz oczyszczające; to swego rodzaju doznanie, na którym żeruje fanowska nostalgia. Na tak ,,obtartych, suchych” narracjach graficznych, i to tych będących domem dla zmagań herosów, antybohaterów lub często sylwetek balansujących na granic dobra i zła, o sprzecznych, niepewnych intencjach, którym to - z perspektywy trzydziestu lat później - przypisuje się dwa określenie - ,,słaba jakość”, oraz nieco bardziej rozbudowane: ,,przerysowani, dopakowani testosteronem i pękającymi pod obcisłymi kostiumami mięśniami superbohaterowie”, wychował się niejeden z geeków za dzieciaka czytających komiksy. Cóż, najczęściej były to wydania nabywane za kieszonkowe od rodziców – kupowane gdzieś w osiedlowym kiosku. Na polskim rynku firmą, która wypuszczała w eter tej specyfiki komiksy, było wydawnictwo "TM–Semic". Bezcenne, bezbrzeżne, niedające się okupić żadnymi pieniędzmi, sztabkami złota i innymi ,,materializmami” znaczenie. Tym odznacza się dla historii narracji superbohaterskich emitowanych w Polsce ta marka. I jedno jest pewne - gdy sięgnie się po ich historie, mając więcej o dwadzieścia lat na karku, gdy zaakceptuje się to osobliwe podejście do komiksu z walczakami w trykotach, z lat 80-tych i 90-tych, dojdzie się do wniosku, że chce się tych opowieści doświadczać więcej i więcej; pragnie się jednocześnie czytać tak ,,stylowo przerysowane” komiksy i pamięcią powracać do tamtych lat, w których równie, co komiksy istotne były superbohaterskie seriale animowane. Przeczuwam, że na kupieniu "Ghost Rider 2099" się po prostu nie skończy ponowna nostalgiczna przygoda z serią komiksów od "TM-Semic".

W polskich realiach nie istnieje bardziej przesiąknięty tą cudowną, bezpardonową melancholią i tajemnicą komiks tudzież jego cykl czy seria, niż to, co prezentował przeszło dwie dekady temu nasz rodzimy "TM – Semic". To poniekąd firma o statucie ikony, legendy, demiurga i ,,pana przekaziciela” tego, co wtenczas wydawał na świecie "Marvel Comic", "DC", "Disney" ze swym światem Kaczogrodu, i inne firmy tworzące własne fikcyjne światy z ciekawymi postaciami. Jedną z najbardziej udanych, przy okazji, jedną z tych ,,grubszych” linii wydawniczych od "TM–Semic" był dość udany cykl "MEGA Marvel", wydawany głównie w ,,złotych” latach 90-tych kilka razy do roku. To do tej linii opowieści ,,domu pomysłów” Marvela Stana Lee należy niniejszym omawiane wydanie: "Ghost Rider 2099", które jest o tyle ,,trafione” – głównie z jednego powodu: zbliżająca się premiera hitu z branży gier video, stworzonego i wydanego przez polskie studio gamedevu, "CD Projekt Red". I tą produkcją jest "Cyberpunk 2077".

Tak jak nasza rodzima gra video, która na początku grudnia dostępna będzie, nie tylko w Polsce, ale i na świecie na wszystkie platformy konsolowe oraz komputery osobiste, należy do gatunku fantastyczno-naukowego w popkulturze, tzw. „cyberpunku”, tak również do cyberpunku należy "Ghost Rider 2099". Sęk w tym, że ów komiks prezentuje alternatywne rozwiązanie tego, co wiemy o postaci marvelowskiego ,,mrocznego jeźdźca”, który najczęściej przypisywany jest sylwetce Johnny’ego Blaze’a. To nie jest kolejna, któraś tam adaptacja jego losów. To historia brudna, ciężka, anarchiczna, z lekka ,,sodomiczna”, osadzona w czasach niepewnych - w przyszłości, którą od obecnych nam czasów anno domini 2020 można by nazwać ,,niedaleką”. Otóż nasz narracyjno-obrazkowy Ghost Rider zanurza się w odmęty skażonego dwuznacznością cyberpunku; jest to odmiana tego nurtu, do której, sądzę, trzeba umieć przywyknąć. Czytając ów komiks na pewno nie będziemy zaskoczeni tym, że nie jest to cukierkowa, epatująca nabuzowanym, napompowanym heroizmem graficzna nowela. To nie serial anime, jak "Ghost in the Shell: Stand Alone Complex", czy film pełnometrażowy japońskiej animacji pt. "Akira", które to dzieła zalicza się do podstaw świata animacji w stylu i rodzajowości cyberpunku/neo-cyberpynku. "Ghost Rider 2099", za którego scenariusz odpowiada Len Kaminski, łączy te oto twory animacji ze stylem opowieści (a nie grafiki) rodem z cyklu komiksów pt. "Sędzia Dredd” od wydawnictwa "2000 AD".

"Ghost Rider 2099", to marvelowski komiks ery "TM-Semic", którego nie da się nie polecić. Z tą historią jest jak opisujący ją redaktorzy niniejszego wydania: to dobry techno-thriller osadzony w niełatwych czasach, celowo obarczonych tu motywem ,,przełomem wieku”. Rzecz ma się w erze, gdy wysoko rozwinięta technologia, ewoluująca myśl naukowa w różnych dziedzinach, mieszają się z wyzyskiem, chciwością, anarchią i korupcją absolutną szeregach władz rządzących państwem czy jakąś metropolią, co w komiksie widać w postaci upadłych, rozkładających się, z każdym kolejno napotykanym przez czytelnika kadrem, dzielnic szeroko się rozciągającego Transverse City – głównego obszaru zmagań niniejszej historii, gigantycznego zbiorowiska miejskiego mającego w swojej zawartości dawne dzielnice Chicago i Detroit. Kontrast upadłej części tego ,,neo-miasta" najbardziej przyszpila do muru, gdy widzi się ciekawie – choć było ich zbyt mało - nakreślone ilustracje długich niby powietrznych, wielopiętrowych autostrad, z poruszającymi się na nich pojazdami, które zarysowują się na tle niekończących się kolosów: zabudowań miejskich w postaci wieżowców, ściśniętymi tak, jakby otaczały piętra dróg niczym jakaś potężna obejma lub korona. Skoro przy stronie graficznej "Ghost Rider 2099" jesteśmy, warto nadmienić iż nie jest ona doskonała jak na czasy, w których powstawał ów komiks, biorąc nawet pod uwagę dziwaczne wówczas podejście twórców z branży wydawnictw "DC", "Marvel Comics", do kultury superbohaterskiej. W ,,widmowym jeźdźcu” anno domini 2099 kontur nadający kształt i formę nie tylko postaciom, ale i różnym tworom budującym przestrzeń i ją zapełniającym na planszach, jest dość cienki. Kolory są blade, na pograniczu ciepła pasteli i matowej suchości. Tak techniczne podchodzenie do kreślenia komiksu jest dla tego komiksowego Ghost Ridera o dziwo dobre. Po pierwsze daje to możliwość wyniesienia każdego drobiazgu technologicznego świata tu przedstawionego - realiów cyberpunkowej rzeczywistości. Po drugie, takowa ,,szczegółowość” wytłuszcza sedno komiksu – jego emocje, dynamikę i fakt zatracenia przez społeczeństwo wartości moralnych. Co istotne, Len Kaminski, Chris Bachalo, Mark Buckingham i cała obsada tworców tego wydania, udowodnili, że w ich świecie da się żyć na granicy zatarcia instynktu tego, co jest dobre a co złe – gdzie ważniejsze stają się: cyber-ulepszenia, możliwość funkcjonowania wraz z kodem źródłowym, scalenie się z rzeczywistością niematerialną cyberświata, także surfowanie poprzez morze meta-danych i zatracanie się w nich, jak w koktajlu z narkotyków.

Kaminski, Bachalo i pozostali artyści, którzy poprzez solidny wkład w akt twórczy komiksowej pracy, finalnie wyłonili tę oto graficzną opowieść, podsumowując przedstawili czytelnikom mocną alternatywę, obfitującą w hulaszcze, dynamiczne rodeo dzikich, nietuzinkowych wydarzeń, wrzucających ze strony na stronę coraz wyższy bieg. Szkoda tylko, że skończyło się to niejasnym zaakcentowaniem, co do możliwego sequela opowieści. Z drugiej strony Ghost Rider musi ścigać korporacyjne szczury i szychy, a finisz komiksu na takowy ewentualny pościg wskazywał.

To była mega – jak na serię "MEGA Marvel" przystało - intensywna relacja, z ,,kiedyś możliwej” przyszłości, z cybertechnicznym Ghost Riderem w roli głównej, którym był Kenshiro Cochrane, narwańczy młodzieniec buntujący się w niekonwencjonalny sposób przeciwko Systemowi. I w tym jego buncie było zaskakująco dużo racji. Kaminski zarysował w scenariuszu komiksu typowe dla estymy cyberpunku i techno thrillera przesłanie: liderzy władzy, którym ufamy prowadzą nas, mimo rozwiniętej infrastruktury opartej na technologii, do katastrofy – do zapaści ludzkiej cywilizacji. To chciwość, korupcja, nieustające pragnienie osiągania jeszcze większej władzy, któremu nie ma końca, także głupota, burzą fundamenty budowanej przez tysiąclecia ludzkości, jako stabilnie się rozwijającej zbiorowości. I to w "Ghost Rider 2099" miało miejsce; oby tylko to przesłanie nie dotknęło nas za 79 lat, w naszym 2099 roku.

Szukając komiksowych inspiracji w rozmaitej tematyce, gatunku i stylistyce popkulturowego nurtu, często zdarza się tak, że jakoś trudno jest trafić w ten idealny pojedynczy lub w formie serii tudzież ,,runu” komiks – idealny w danej dziedzinie i zagadnieniu postaci czy grup superbohaterskich, czy czegokolwiek co związane jest z światem narracji obrazkowych. Jako pełna...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
921
187

Na półkach: ,

Szokującowstrząsający Duch Zemsty w cyberpunkowej przyszłości. Bombowe rysunki.

Szokującowstrząsający Duch Zemsty w cyberpunkowej przyszłości. Bombowe rysunki.

Pokaż mimo to

1
avatar
180
32

Na półkach: ,

"Ghost Rider 2099" to jedna z części Universum Marvela 2099 czyli umiejscowienie znanych nam bohaterów w dość odległej przyszłości. Ten akurat komiks pokazuje jak i dlaczego odrodził się Ghost Rider. Historia to zasadzie czysty cyberpunk z wszystkimi jego zaletami i wadami. Piekielny jeździec zostaje odtworzony przez sztuczną inteligencję, która ma wobec niego swoje plany. Opowieść jest spójna i ciekawa mimo swego gatunkowego oklepania (żyjący poza prawem hakerzy, mający jednak swój kodeks honorowy walczą z systemem - korporacjami i policją o pakiet tajemniczych danych wielkości całych 500 MB ;-) ). Styl rysunków Bachalo jednak kojarzy mi się z Bisleyem choć nie wiem, który z nich był pierwszy, ale Bisleya znam bardziej. ;-) W porównaniu z poprzednim Mega Marvelem z Ghost Riderem - Świtem synów nocy - ta fabuła prezentuje się znacznie lepiej - mniej chaotycznie i bardziej wciągająco.

"Ghost Rider 2099" to jedna z części Universum Marvela 2099 czyli umiejscowienie znanych nam bohaterów w dość odległej przyszłości. Ten akurat komiks pokazuje jak i dlaczego odrodził się Ghost Rider. Historia to zasadzie czysty cyberpunk z wszystkimi jego zaletami i wadami. Piekielny jeździec zostaje odtworzony przez sztuczną inteligencję, która ma wobec niego swoje plany....

więcej Pokaż mimo to

2
Reklama

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mega Marvel #13: Ghost Rider 2099


Reklama
zgłoś błąd