Z nowego wspaniałego świata

Okładka książki Z nowego wspaniałego świata
Günter Wallraff Wydawnictwo: Czarne Seria: Reportaż reportaż
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
reportaż
Seria:
Reportaż
Wydawnictwo:
Czarne
Data wydania:
2012-03-30
Data 1. wyd. pol.:
2012-03-30
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375362541
Tłumacz:
Urszula Poprawska
Tagi:
Niemcy Europa wyzysk skandale rasizm reportaż reportaż wcieleniowy dziennikarstwo uczestniczące socjologia literatura niemiecka literatura faktu
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Świat w wersji podszewkowej


Link do recenzji

1414 108 128

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
422 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
116
115

Na półkach:

Książka nierówna, ale warta przeczytania. Rozdziały wcieleniowe znacznie ciekawsze niż pisane o kimś innym. Szacunek wzbudza zaglądanie pod podszewkę bogatego społeczeństwa. Natomiast przebieranie się za Somalijczyka wzbudza mieszane uczucia, w końcu nie brak wiarygodnych relacji z pierwszej ręki.

Książka nierówna, ale warta przeczytania. Rozdziały wcieleniowe znacznie ciekawsze niż pisane o kimś innym. Szacunek wzbudza zaglądanie pod podszewkę bogatego społeczeństwa. Natomiast przebieranie się za Somalijczyka wzbudza mieszane uczucia, w końcu nie brak wiarygodnych relacji z pierwszej ręki.

Pokaż mimo to

0
avatar
1654
45

Na półkach:

Jak wygląda życie ludzi, z którymi los nie obszedł się łaskawie? Z jakim odbiorem spotykają się osoby o innym kolorze skóry, niemające dachu nad głową, harujący w urągających warunkach pracownicy fizyczni?
Na te pytania zdecydował się odpowiedzieć dziennikarz, pisarz. Co ciekawe, swoje „śledztwo” mające pokazać przede wszystkim oblicza ludzkiej tolerancji prowadzi w państwie, które za punkt honoru postawiło sobie powszechną akceptację, brak uprzedzeń do jakichkolwiek ugrupowań - w Niemczech. A jednak, rzeczywistość w konfrontacji z powszechnymi hasłami okazuje się o wiele mroczniejsza, a rasizm i brak szacunku dla ludzi gorzej sytuowanych, ludzie „gorszego sortu” jest o wiele powszechniejszy niż ktokolwiek chciałby przyznać.

Wszechobecny rasizm i znieczulica społeczna wobec bezdomnych, nieustanna presja psychiczna w pracy telemarketera, wyśrubowane normy dużych sieci odbijające się na zdrowiu pracowników, mobbing. Prace wykonywane za najniższe wynagrodzenie, bez perspektyw, nierzadko naznaczone społecznym ostracyzmem. Z tym wszystkim spotkał się autor wcielając się w kolejne role. Wszystko to opisał prostym językiem, oddającym realia sytuacji, z uwzględnieniem przede wszystkim własnych odczuć, reakcji społecznej i konfrontując własne doświadczenia z mitami na temat wyrozumiałego pracodawcy, rozbudowanej polityki socjalnej, itp. Część relacji oparł również o przeżycia innych osób.

Reportaż Wallraffa pokazuje, że świat nie jest taki, za jaki przywykli go uważać ludzie nie znajdujący się na jego marginesie. Nie bez powodu tytuł nawiązuje do świetnej książki Huxley’a, w której tryumfy święci kastowy system determinujący życie każdej jednostki – jeśli nie urodzisz się jako alfa-plus, będziesz zawsze musiał być podporządkowany. A im niżej w hierarchii, tym bardziej jałowe, pełne trudów życie. XXI wiek pomimo haseł promujących rozwój i nieskończone możliwości, nakłada bardzo wiele ograniczeń i książka Wallraffa jest na to bardzo wyraźnym dowodem.

Jak wygląda życie ludzi, z którymi los nie obszedł się łaskawie? Z jakim odbiorem spotykają się osoby o innym kolorze skóry, niemające dachu nad głową, harujący w urągających warunkach pracownicy fizyczni?
Na te pytania zdecydował się odpowiedzieć dziennikarz, pisarz. Co ciekawe, swoje „śledztwo” mające pokazać przede wszystkim oblicza ludzkiej tolerancji prowadzi w...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
391
300

Na półkach:

Czuje się po niej spory niedosyt. Niby autor próbuje wejść w skórę poszczególnych osób, ale to wszystko wydaje się mocno powierzchowne. Plus sztuczna zmiana koloru skóry, nawet w szlachetnym celu - no nie wypada.

Czuje się po niej spory niedosyt. Niby autor próbuje wejść w skórę poszczególnych osób, ale to wszystko wydaje się mocno powierzchowne. Plus sztuczna zmiana koloru skóry, nawet w szlachetnym celu - no nie wypada.

Pokaż mimo to

0
Reklama
avatar
843
423

Na półkach: , ,

Günter Wallraff to niemiecki dziennikarz śledczy, a jego reportaże przywodzą mi na myśl polskie reportaże Pawła Reszki. Wallraff również przebiera się i podaje za kogoś innego, by uczestniczyć w konkretnych sytuacjach lub lepiej poznać dane środowisko. Reportaże Reszki trafiały jednak do mnie bardziej - zapewne dlatego, że jednak Polskę znam dużo lepiej od Niemiec i wiele nazwisk czy firm wspomnianych w "Z nowego wspaniałego świata" nic mi nie mówiło.
Pierwsze tematy poruszane przez Wallraffa natychmiast mnie wciągnęły. Autor przebierał się za bezdomnego i pokazywał, że w dużych niemieckich miastach można zamarznąć na śmierć w Boże Narodzenie, bo państwo się tobą nie zainteresuje. Poszedł w ślady Griffina i jego słynnej książki "Czarny jak ja", przyciemnił swoją skórę i z przerażeniem (choć ciekawe, czy naprawdę go to tak zaskoczyło...?) odkrył, że Niemcy faktycznie traktują ciemnoskórych gorzej i rasizm nie jest im obcy. Zatrudnił się w call center i w dostarczającej Lidlowi wyroby piekarni, by doświadczyć na własnej skórze, jak w takich miejscach traktuje się ludzi. O wielu swoich doświadczeniach pisał wcześniej do gazet i jego reportaże wywoływały w Niemczech niemałe afery. Te rozdziały czyta się świetnie, są wciągające, a przemyślenia autora - choć nie zawsze najgłębsze - też dają czytelnikowi do myślenia.
Niestety, nie całe "Z nowego wspaniałego świata" zostało napisane w tym stylu. W pewnym momencie autor przerzuca się na doświadczenia innych osób, opisuje chociażby różne machlojki związane z prywatyzacją Deutsche Bahn czy sposoby pozbycia się rad zakładowych w firmach, które w poważaniu mają prawa pracownicze. Są to dalej interesujące i ważne tematy, ale wydaje się, że o ile autor sam w czymś nie uczestniczył, ma już pewien problem w opisaniu wydarzeń w ciekawy sposób. Oczywiście zrobił spory research, rozmawiał z mnóstwem osób, ale ta część książki jest dużo gorsza, mnóstwo tu niejasnych powiązań, nazw i nazwisk, które mi niewiele mówią. A mniej emocji i przemyśleń. Czyni to reportaż bardzo nierównym, bo naprawdę przy pierwszych rozdziałach myślałam, że to jedna z najlepszych książek, jakie czytałam w tym roku i pochłaniałam je w niesamowitym tempie... A potem męczyłam się i nie mogłam dokończyć lektury. W efekcie całość oceniam na takie 6/10 - mocno ciągnięte do góry przez dobry początek.
Tytuł "Z nowego wspaniałego świata" odnosi się, naturalnie, do Huxleya. Autor uważa, że Niemcy zamieniają się właśnie w tę antyutopię, gdzie rządzi prawo silniejszego, który ma pieniądze i chce je wydać na przyjemności, a cała reszta społeczeństwa ma istnieć, by pracować. Może nie ze wszystkimi twierdzeniami Wallraffa się zgadzam, ale myślę, że dobrze, że takie reportaże trafiają na polski rynek i "odczarowują" obraz dobrze funkcjonujących, zorganizowanych i sprawiedliwych Niemiec.

Günter Wallraff to niemiecki dziennikarz śledczy, a jego reportaże przywodzą mi na myśl polskie reportaże Pawła Reszki. Wallraff również przebiera się i podaje za kogoś innego, by uczestniczyć w konkretnych sytuacjach lub lepiej poznać dane środowisko. Reportaże Reszki trafiały jednak do mnie bardziej - zapewne dlatego, że jednak Polskę znam dużo lepiej od Niemiec i wiele...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
1654
45

Na półkach:

Okazuje się, że nie zawsze, za płotem, trawa jest bardziej zielona.

Okazuje się, że nie zawsze, za płotem, trawa jest bardziej zielona.

Pokaż mimo to

3
avatar
1459
162

Na półkach: , ,

Stara, dobra lewicowa wrażliwość w akcji.
Zbiór reportaży ze współczesnych Niemiec (minus 10 lat). Lektura, która powinna być obowiązkowa dla osób lubiących powtarzać, że „w cywilizowanym kraju to byłoby niemożliwe”. Ależ możliwe, i to jak najbardziej. Rasizm, łamanie praw pracowniczych, korupcja, oszustwa w świetle prawa. Niektóre z opisanych historii są straszno-śmieszne, jak ta, w której autor wciela się w Somalijczyka i w takim ciemnoskórym wydaniu próbuje zostać działkowcem czy członkiem koła łowieckiego. Bezskutecznie. Mnie poruszyła m.in. sprawa prawnika, zatrudnianego przez wielkie firmy do mobbingowania niewygodnych pracowników. Jest w tej historii i maleńki przebłysk optymizmu, kiedy to aktywna lokalna społeczność, złożona ze związkowców, parafialnych wspólnot kościelnych i klientów opresyjnego banku staje w obronie zaszczuwanych pracowników i doprowadza do rozwiązania konfliktu. Ogólnie jednak jest to przygnębiająca lektura, dowodząca tego, że chciwość zawsze znajdzie drogę. I że wobec opieszałości czy wręcz ślepoty „państwa prawa” jedyną instancją dla pokrzywdzonych pozostają media.

Stara, dobra lewicowa wrażliwość w akcji.
Zbiór reportaży ze współczesnych Niemiec (minus 10 lat). Lektura, która powinna być obowiązkowa dla osób lubiących powtarzać, że „w cywilizowanym kraju to byłoby niemożliwe”. Ależ możliwe, i to jak najbardziej. Rasizm, łamanie praw pracowniczych, korupcja, oszustwa w świetle prawa. Niektóre z opisanych historii są...

więcej Pokaż mimo to

84
avatar
221
192

Na półkach:

Przejrzałem, nie czytałem całości, bo to jedna z tych książek, których nie trzeba czytać w całości. Ostatecznie z każdej 'opowieści' wystarczy poznać jeden rozdział. Kolejne to bicie piany i mielenie do upadłego tego samego wątku.
Miałem ocenić na 4 gwiazdki - 'może być'. Ostatecznie daję 5 - jako swoiste docenienie determinacji autora w tropieniu niegodziwości tego świata.
Książka jest naiwna. Autor jest naiwny. Ale jego intencje są dobre. Oceniam książkę subiektywnie - mam na myśli, że oceniam ją bazując na podstawie swoich doświadczeń życiowych i czytelniczych i nie silę się na obiektywizm. (Obiektywizm nie istnieje, wszystko jest subiektywne, ale to nie miejsce by to rozgryzać). W ten sposób patrząc książka jest dla mnie dosyć mało odkrywcza. Że biali dyskryminują inne rasy? Że w różnych firmach istnieje - także w Europie - niewolnicza praca? Że są prawnicy, którzy dla pieniędzy złamią każdy przepis i wybronią każdego niegodziwca, który im za to zapłaci...? A cóż to jest za odkrycie? Naprawdę trzeba się przemalować na Murzyna, czy zatrudnić w starfucksie, żeby to stwierdzić? Świat to piekło, a człowiek to najpodlejszy z gatunków i tak już jest. Jestem przecież cynikiem. Tyle bezpośrednio ode mnie.
A teraz obiektywnie (że jak? Przecież nie ma czegoś takiego): Jest jednak pełno ludzi jeszcze bardziej naiwnych, biednych głupców, co to śpiewają wyłącznie o kwiatkach na łące i o dobrotliwej bozi, co to ten piękny świat stworzyła dla nich. Dobrze, że są takie książki. Poczytajcie sobie naiwniacy. I jednak dobrze, że są tacy ludzie jak Wallraff. W głębi duszy jestem lewicowcem i zawsze będę stał po stronie słabszych, nawet jeśli uważam ich za głupców. Niegodziwość trzeba piętnować i niszczyć. Ona i tak zawsze znajduje jakąś plugawą odpowiedź na dobro, ale warto walczyć. Chciałbym, żeby świat był lepszy, bo choć nigdy nie będzie dobry, to zawsze może być dzięki takim Wallraffom ciut sprawiedliwszy.

Przejrzałem, nie czytałem całości, bo to jedna z tych książek, których nie trzeba czytać w całości. Ostatecznie z każdej 'opowieści' wystarczy poznać jeden rozdział. Kolejne to bicie piany i mielenie do upadłego tego samego wątku.
Miałem ocenić na 4 gwiazdki - 'może być'. Ostatecznie daję 5 - jako swoiste docenienie determinacji autora w tropieniu niegodziwości tego...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
66
22

Na półkach:

Każdemu, kto ma ochotę nabrać trochę dystansu do wątpliwych praktyk na rodzimym rynku pracy i zobaczyć co tam u tych bogatych niemców za granico słychać.

Każdemu, kto ma ochotę nabrać trochę dystansu do wątpliwych praktyk na rodzimym rynku pracy i zobaczyć co tam u tych bogatych niemców za granico słychać.

Pokaż mimo to

6
avatar
145
34

Na półkach:

To nie jest książką którą należy i można standardowo oceniać - biorąc pod uwagę zastosowane środki literackie, urodę frazy, konstrukcję. Najważniejsza jest determinacja i odwaga autora, wybór rejonów jakie eksploruje i sposób w jaki podświetla systemowe uwarunkowania opisanych problemów. Walraff jest tylko jeden.

To nie jest książką którą należy i można standardowo oceniać - biorąc pod uwagę zastosowane środki literackie, urodę frazy, konstrukcję. Najważniejsza jest determinacja i odwaga autora, wybór rejonów jakie eksploruje i sposób w jaki podświetla systemowe uwarunkowania opisanych problemów. Walraff jest tylko jeden.

Pokaż mimo to

4
avatar
678
139

Na półkach: ,

Nie jest to reportaż ani łatwy, ani przyjemny w lekturze. Pokazuje świat od najgorszej strony, w której żądza władzy, chęć zysku czy najzwyklejszy strach przed tym co inne popycha ludzi do wręcz odrażających i przerażających działań. Muszę przyznać, że czytałam te książkę z pewnego rodzaju zdziwieniem, graniczącym wręcz z niedowierzaniem. Bo jak to możliwe, żeby w XXI wieku, przy cichym przyzwoleniu, a niekiedy wręcz aprobacie organów państwowych, działy się takie rzeczy? I to w Niemczech, które wielu z nas postrzega jako ten rozwinięty kraj Zachodu, do którego Polska powinna aspirować. A tu okazuje się, że oni również nie są wolni od swoich demonów, niemniej strasznych niż te nasze.
Sama książka podzielona jest na kilka rozdziałów - każdy dotyczy innej sprawy, którą zajmował się Gunter Wallraff. Napisane są sprawnie, nie wszystkie według mnie trzymają jednakowy poziom, jednak przy lekturze tego typu jest to dla mnie sprawa drugorzędna. Smutne są same zakończenia poszczególnych spraw. Ostatecznie czytelnik pozostaje z taki poczuciem, że niestety niewiele udało się zmienić - jeśli w ogóle zaszły jakiekolwiek zmiany. Typowych, tak bardzo potrzebnych w tych sytuacjach "szczęśliwych zakończeń" niestety brak. I to już nie jest wina autora, ale świata.

Nie jest to reportaż ani łatwy, ani przyjemny w lekturze. Pokazuje świat od najgorszej strony, w której żądza władzy, chęć zysku czy najzwyklejszy strach przed tym co inne popycha ludzi do wręcz odrażających i przerażających działań. Muszę przyznać, że czytałam te książkę z pewnego rodzaju zdziwieniem, graniczącym wręcz z niedowierzaniem. Bo jak to możliwe, żeby w XXI...

więcej Pokaż mimo to

13

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Z nowego wspaniałego świata


Reklama
zgłoś błąd