Lot Nocnych Jastrzębi

Okładka książki Lot Nocnych Jastrzębi
Raymond E. Feist Wydawnictwo: Rebis Cykl: Saga Wojny Mroku (tom 1) Seria: Fantasy [Rebis] fantasy, science fiction
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Saga Wojny Mroku (tom 1)
Seria:
Fantasy [Rebis]
Tytuł oryginału:
Flight of the Nighthawks
Wydawnictwo:
Rebis
Data wydania:
2011-08-10
Data 1. wyd. pol.:
2011-08-10
Data 1. wydania:
2005-09-30
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375105988
Tłumacz:
Robert J. Szmidt

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Ciebie zainteresować

Oceny

Średnia ocen
6,4 / 10
122 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
481
263

Na półkach: ,

Znowu kolejny zawód. Książka nie jest źle napisana, ale:
1. nie wiem do czego dąży
2. bohaterowie są jakoś tak nijacy. Niby ich jest dwójka, a nie potrafię ich rozróżniać po charakterze. To jest jedna i ta sama osoba. W zasadzie mogła to by być jedna osoba, jeden bohater, a nie niepotrzebna dwójka!
Nie mniej, fajnie się zapowiadało, ale wyszło tak... średnio...

Znowu kolejny zawód. Książka nie jest źle napisana, ale:
1. nie wiem do czego dąży
2. bohaterowie są jakoś tak nijacy. Niby ich jest dwójka, a nie potrafię ich rozróżniać po charakterze. To jest jedna i ta sama osoba. W zasadzie mogła to by być jedna osoba, jeden bohater, a nie niepotrzebna dwójka!
Nie mniej, fajnie się zapowiadało, ale wyszło tak... średnio...

Pokaż mimo to

avatar
301
283

Na półkach:

Lot to typowy produkt tego autora. Przez cały cykl kolejni bohaterowie - stałymi są tylko Pug i Thomas - zmagają się z Wielkim Złem. Oczywiście Zło zostaje pokonane, po czym (początek kolejnego podcyklu) okazuje się, że za Wielkim Złem stoi Jeszcze Większe Zło. Tak, wiem, brzmi to dość głupio, ale czyta się nieźle, a czasami nawet bardzo dobrze.

Więcej:
http://seczytam.blogspot.com/2014/12/raymond-e-feist-lot-nocnych-jastrzebi.html

Lot to typowy produkt tego autora. Przez cały cykl kolejni bohaterowie - stałymi są tylko Pug i Thomas - zmagają się z Wielkim Złem. Oczywiście Zło zostaje pokonane, po czym (początek kolejnego podcyklu) okazuje się, że za Wielkim Złem stoi Jeszcze Większe Zło. Tak, wiem, brzmi to dość głupio, ale czyta się nieźle, a czasami nawet bardzo...

więcej Pokaż mimo to

avatar
657
613

Na półkach:

Po poprzednim cyklu - teraz duże rozczarowanie. Przez większość książki miałam wrażenie, że czytam dopiero wstęp. Akcja rozkręcała się naprawdę dłuuuugo, aby w końcu skończyć się w przewidywalny do bólu sposób. Duża ilość bohaterów - w rezultacie trudno się do któregokolwiek przywiązać. Nie jestem przekonana, czy w ogóle zacznę czytać kolejne tomy....

Po poprzednim cyklu - teraz duże rozczarowanie. Przez większość książki miałam wrażenie, że czytam dopiero wstęp. Akcja rozkręcała się naprawdę dłuuuugo, aby w końcu skończyć się w przewidywalny do bólu sposób. Duża ilość bohaterów - w rezultacie trudno się do któregokolwiek przywiązać. Nie jestem przekonana, czy w ogóle zacznę czytać kolejne tomy....

Pokaż mimo to

avatar
256
9

Na półkach: , , , ,

Szczerze powiedziawszy, spodziewałem się czegoś lepszego po Feiście. Mniej więcej wiedziałem, co może się w książce wydarzyć - znowu mamy pogoń za Varenem oraz cały czas niewyjaśnione zjawisko Talnoy'ów, ale sądziłem, że inaczej to wszystko będzie rozwiązane. Feist niepotrzebnie wprowadził kolejne postacie, o wiele lepiej by mi się czytało "Lot", gdyby autor podarował sobie wprowadzenie Tada i Zane'a, bohaterowie są nijacy i nie wprowadzają za dużo do historii. Sami magowie, czyli Pug, Nakor i Magnus też stracili na swojej aurze tajemniczości. Jest krótko, zwięźle i momentami tajemniczo - mam nadzieję, że Raymond nie zostawi nas z kolejnymi pytaniami na końcu trylogii.

Szczerze powiedziawszy, spodziewałem się czegoś lepszego po Feiście. Mniej więcej wiedziałem, co może się w książce wydarzyć - znowu mamy pogoń za Varenem oraz cały czas niewyjaśnione zjawisko Talnoy'ów, ale sądziłem, że inaczej to wszystko będzie rozwiązane. Feist niepotrzebnie wprowadził kolejne postacie, o wiele lepiej by mi się czytało "Lot", gdyby autor podarował sobie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
6177
215

Na półkach: , ,

Tad i Zane, bohaterowie nijacy

Raymond E. Feist znany jest w Polsce jako twórca Midkemii i Kelewanu, uniwersów, gdzie toczy się akcja niemal wszystkich wydanych u nas książek. Do pisarstwa tego autora mam bardzo osobisty stosunek, jego epopeja towarzyszy mi od lat i choć nie wszystkie tomy cyklu cenię jednakowo, to przyznaję, że lektura jednego z nich spowodowała, że łezka zakręciła mi się w oku. Jednak po przeczytaniu „Lotu Nocnych Jastrzębi”, dziewiętnastej książki w serii, otwierającej „Sagę Wojny Mroku”, czuję niedosyt i mam do autora nieco pretensji.
W zasadzie większość moich zastrzeżeń odnosi się do kreacji bohaterów. Bowiem autor udowodnił, dotychczas wydanymi książkami, że potrafi tworzyć postaci plastyczne, wyraziste, które ożywają na kartach powieści i budzą żywe czytelnicze emocje. Znamy ich mocne i słabe strony, niektórym współczujemy, innych nie cierpimy. Tymczasem „Lot Nocnych Jastrzębi”, właśnie za sprawą konstrukcji postaci, sprawia wrażenie książki niewykończonej, rozbudowanego szkicu, w którym akcja i intryga zostały już dopracowane, ale do wypełnienia pozostał jeszcze wizerunek niektórych bohaterów. Żeby doprecyzować: moje pretensje nie dotyczą Puga i Nakora, magów kluczowych dla całego cyklu, którzy obecnie na świat patrzą z perspektywy stuleci (ich sylwetki zostały wystarczająco pogłębione w poprzednich tomach serii), a zwykłych, „niemagicznych” bohaterów tylko tej jednej książki: Tada i Zane’a, dwóch siedemnastolatków wplątanych w tę historię.
No właśnie... wplątanych w najgorszym tego słowa znaczeniu, bo uczestniczących w niej tylko dlatego, że pozwalają innym decydować o swoim losie. Na dodatek obaj młodzieńcy odznaczają się brakiem ciekawości, nie mają żadnych zainteresowań, po prostu płyną z prądem. Nie do tego przyzwyczaił mnie Raymond E. Feist – dotychczas poznane postaci drugoplanowe (patrząc z perspektywy całego cyklu, bo w poszczególnych tomach nierzadko wokół nich osnuta była fabuła) były przede wszystkim aktywne: buntowały się przeciwko okolicznościom, chciały coś w życiu osiągnąć, pokonywały rozliczne trudności, napędzała je żądza zemsty lub zrobienia kariery... aż w końcu, któregoś dnia, na ich drodze stawali Pug lub Nakor i dopiero wtedy okazywało się, że życie może być naprawdę skomplikowane. Ale jak by ich nie oceniać, były to postaci nietuzinkowe, niepozostawiające czytelnika obojętnym.
Tad i Zane, mimo że ich mały światek zostaje wywrócony do góry nogami, bezwolnie poddają się zmianom, dają sobą powodować i – co najgorsze – łykają serwowane im enigmatyczne wyjaśnienia, jak przysłowiowy bocian żabę. Nie próbują się buntować, nie usiłują się czegoś więcej dowiedzieć na własną rękę, nie testują najróżniejszymi nastoletnimi wybrykami granic cierpliwości swoich nowych opiekunów, ba – nawet nie dyskutują! Po prostu grzecznie wykonują polecenia. Są tak bardzo nijacy, że to aż boli. Oczywiście, dopuszczam możliwość, że autor, dla odmiany, postanowił uczynić bohaterami powieści postaci doskonale przeciętne, że ich rozwój, zgodnie ze schematem: od zera do bohatera, zostanie zaprezentowany czytelnikowi w kolejnych tomach cyklu (szczególnie, że do wspomnianej dwójki dołączył obdarzony znacznym temperamentem Jommy, który ma szansę tych przeciętniaków nieco rozruszać). Zatem nie mogę z całą stanowczością stwierdzić, że kreacja postaci Tada i Zane’a to wpadka autora – dopiero następne tomy „Sagi Wojny Mroku” pozwolą ocenić.
Na szczęście pozostałe elementy „Lotu Nocnych Jastrzębi” stoją na wyższym poziomie: fabuła jest przemyślana, akcja szybka, jeden z elementów intrygi przygotowanej przez Laso Varena naprawdę zaskakuje, odwołania do poprzednich książek serii są na tyle liczne, że pozwalają dokładnie umiejscowić książkę w wewnętrznej chronologii cyklu, a na tyle zwięzłe, że autor uniknął irytujących powtórzeń (nb. ten akurat element może być postrzegany jako swego rodzaju wada przez tych czytelników, którzy nie znają całości serii), znalazło się także miejsce dla innych, bardziej interesujących postaci. Szczególnie obiecujący wydaje się doskonale amoralny Ralan Bek, którego rola – jak sugeruje autor – nie ograniczy się jedynie do okazjonalnego zabawiania się losem niewinnych ludzi. I właśnie te elementy sprawiają, że sięgnę po kontynuację, chociaż ten tom nie dorównuje w mojej ocenie najlepszym, pierwszym opowieściom z tego uniwersum.

Recenzja ukazała się 2012-04-05 na portalu katedra.nast.pl

Tad i Zane, bohaterowie nijacy

Raymond E. Feist znany jest w Polsce jako twórca Midkemii i Kelewanu, uniwersów, gdzie toczy się akcja niemal wszystkich wydanych u nas książek. Do pisarstwa tego autora mam bardzo osobisty stosunek, jego epopeja towarzyszy mi od lat i choć nie wszystkie tomy cyklu cenię jednakowo, to przyznaję, że lektura jednego z nich spowodowała, że łezka...

więcej Pokaż mimo to

avatar
116
80

Na półkach: ,

Rewelacja! Feist jest dla mnie mistrzem fantasy! Z każdą następną stroną więcej pytań niż odpowiedzi, ale wszystko powoli się wyjaśnia od czasu Powrotu Wygnańca.

Rewelacja! Feist jest dla mnie mistrzem fantasy! Z każdą następną stroną więcej pytań niż odpowiedzi, ale wszystko powoli się wyjaśnia od czasu Powrotu Wygnańca.

Pokaż mimo to

avatar
659
487

Na półkach:

„Klasyka w pełnej krasie”

Raymond E. Feist jest pisarzem, którego wielu osobom nie trzeba przedstawiać, choć ja należę do tej drugiej grupy. Autor powieści fantasy zasłynął z wydania – uwaga – aż trzydziestu pozycji, a kto wie, ile jeszcze przed nim. W moje ręce trafiła kolejna jego powieść dziejąca się w świecie Migdemii. Pierwszy tom cyklu „Wojny Mroku” zwie się „Lot Nocnych Jastrzębi” i opisuje zdarzenia dziejące się bezpośrednio po zakończeniu „Powrotu wygnańca” (książka należała do innego cyklu). Faktycznie, podczas lektury dało się zauważyć, iż niektórzy z opisywanych bohaterów musieli gościć już na kartach historii tworzonych przez Feista. Jednakże ta kontynuacja nie sprawiła mi żadnego kłopotu, ale przejdźmy do sedna.

Nad światem Migdemii zawisła groźba wielkiej wojny. Mag imieniem Pug budzi się pewnej nocy zlany potem. Sen, który mu się przyśnił zwiastuje ogromne kłopoty nie tylko dla niego, ale dla całego magicznego świata. Jako przewodniczący Konklawe Cieni, musi podjąć walkę ze złem, jakie powraca i zapobiec spiskowi, w wyniku którego zaczyna ginąć Czystej Krwi szlachta. Członkowie wyżej wspomnianej organizacji podejrzewają, iż udział w tym bierze ich dawny wróg Laso Varen, jednakże namierzenie go stanowi dla nich nie lada wyzwanie. Tak, po krótce rysuje się fabuła „Lotu Nocnych Jastrzębi”, jednak nie ukrywam, że bardzo ją spłyciłam, aby nie odbierać wam radości z odkrywania tajemnic tej książki.

„Lot Nocnych Jastrzębi” stanowi klasykę swojego gatunku. Jako fantastyka przygodowa, świetnie spełnia swoją rolę – bawi. Nie mamy tutaj ukrytego drugiego dna, bo jest niepotrzebne. Mamy, po prostu zostać wciągnięci w tajemniczą intrygę i bawić się świetnie przy jej rozwiązywaniu - ja zostałam zaspokojona w pełni. Pierwszy tom sagi zawiera wszystko czego potrzeba – garść magii, odrobinę brawury, trochę szaleństwa i wiele, wiele fantazji. Jedno co mnie zawiodło to samo zakończenie. Mieści się na raptem 5-6 kartkach. Po przeczytaniu cisnęło mi się na usta „hop siup i po sprawie”. Oczywiście, nie mówię tutaj o epilogu, gdyż on ma na celu otwarcie furtki następnym tomom.

Muszę przyznać, że bohaterowie powieści są bardzo wyraziści i różnorodni. Począwszy od Nakora, którego poczucie humoru i sposób postrzegania świata bardzo mi odpowiada, skończywszy na Jommy’m, który choć stanowi tło dla opisywanych wydarzeń, budzi sympatię a czasem nawet podziw. Jedynym minusem w odniesieniu do bohaterów jest fakt, słabo nakreślonej postaci „złego charakteru”. W porównaniu do innych kreacji, wypada on blado i bez wyrazu. Za to najwięcej przyjemności sprawiło mi poznanie Caleba i dwóch wyrostków – Tada i Zane’a. Jak już pisałam, wiele z postaci pojawiało się we wcześniejszych pozycjach tego autora, tak więc wyjścia są dwa: albo już ich znacie albo poznacie niebawem!

Nie wiem, natomiast cóż rzec na temat pióra samego fantasty. Nie jest on na pewno mistrzem w swym fachu, jeśli chodzi o polot w pisaniu, jednak nie brak mu kunsztu rzemieślniczego. Jego powieść jest wykuta nad wyraz zadowalająco i choć uważam, że ciężko jest ocenić całokształt pisarski autora biorąc pod uwagę tylko jedno jego dzieło myślę, że tu nie pomylę się twierdząc, że dużo straciłam zaczynając swoją przygodę z Raymondem Feist’em dopiero teraz.

Chciałabym zwrócić jeszcze uwagę na jedną kwestię. Od jakiegoś czasu uważam, że wydawnictwo Rebis ma nosa do coraz lepszych książek. Do tego potrafi je świetnie „ubrać”. Szata graficzna okładki jest interesująca – mroczna i luźno odwołująca się do wydarzeń zawartych w powieści. Strony są przejrzyste, dzięki czemu książkę czyta się szybko i łatwo. Polecam „Lot Nocnych Jastrzębi” wszystkim miłośnikom gatunku, gdyż jest to naprawdę lekka i przyjemna lektura.

Moja ocena: 5/6

Recenzja ukazała się na portalu www.paradoks.net.pl

„Klasyka w pełnej krasie”

Raymond E. Feist jest pisarzem, którego wielu osobom nie trzeba przedstawiać, choć ja należę do tej drugiej grupy. Autor powieści fantasy zasłynął z wydania – uwaga – aż trzydziestu pozycji, a kto wie, ile jeszcze przed nim. W moje ręce trafiła kolejna jego powieść dziejąca się w świecie Migdemii. Pierwszy tom cyklu „Wojny Mroku” zwie się „Lot...

więcej Pokaż mimo to

avatar
160
45

Na półkach:

bardzo ciekawa

bardzo ciekawa

Pokaż mimo to

avatar
709
346

Na półkach: ,

miło się czytało, Feist nigdy nie zawodzi jeżeli chodzi o dobre fantasy, niemniej zdecydowanie mniej porywająca niż jego pierwsze części ze świata Midkemii

miło się czytało, Feist nigdy nie zawodzi jeżeli chodzi o dobre fantasy, niemniej zdecydowanie mniej porywająca niż jego pierwsze części ze świata Midkemii

Pokaż mimo to

avatar
519
438

Na półkach:

Typowy fantastyczny przeciętniak ;)

Typowy fantastyczny przeciętniak ;)

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Lot Nocnych Jastrzębi


zgłoś błąd