Kajko, Tytus i cała reszta. Polskie komiksy mojego dzieciństwa

Adam Jastrzębowski
26.03.2021

Mojego, ale wierzę też, że i dzieciństwa wielu z Was, drodzy Czytelnicy. Bo są to pozycje międzypokoleniowe  świetnie się przy nich bawią moje dzieci, wyśmienicie znają moi rodzice. Czy i wy je czytaliście? A może czytacie i dzisiaj? Oto najsłynniejsze polskie komiksy z dawnych lat.

Kajko, Tytus i cała reszta. Polskie komiksy mojego dzieciństwa
Reklama

Chociaż z drugiej strony, czy jakikolwiek mieszkaniec naszego kraju, legitymujący się dowodem osobistym, mógł nie zetknąć się z twórczością Janusza Christy, autora zekranizowanego niedawno przez Netflix „Kajka i Kokosza”? Nie wziąć do ręki ani jednego z tomów przygód człekokształtnego Tytusa i jego przyjaciół Romka i A’Tomka, które wyszły spod palców zmarłego w styczniu tego roku rysownika Papcia Chmiela? Wpływ twórczości tego drugiego na polską kulturę jest nie do przecenienia. Jak zauważył Michał Okoński, pisarz i dziennikarz „Tygodnika Powszechnego”: „Oficjalnie mówimy Sienkiewiczem i Gombrowiczem, zdarza się, że mówimy Wałęsą i Kaczyńskim, ostatnio mówiliśmy nawet Bońkiem, ale tak naprawdę mówimy jednak Tytusem”. Okoński opublikował przy okazji kadr komiksowy z jedną z myśli z „Tytusa” – ten z „XII Księgi”, z bezmyślnikiem.

I to właśnie od Tytusa zaczniemy przegląd starych (ale jarych!) komiksów.

Tytus, Romek i A'Tomek księga 1O „Tytusie, Romku i A’Tomku” w ostatnim czasie powiedziano i napisano wiele. Powód był niestety smutny – 21 stycznia 2021 roku w wieku (nieukończonych) 98 lat odszedł Henryk Jerzy Chmielewski, czyli popularny Papcio Chmiel. Żołnierz Armii Krajowej i powstaniec warszawski, a już po wojnie rysownik. Uhonorowany wieloma odznaczeniami, na czele z Orderem Uśmiechu (śmiem twierdzić, że ważniejszym dla Papcia niż wszystkie wojskowe odznaczenia) i, przyznanym już pośmiertnie, Orderem Orła Białego. W pamięci pozostanie jako twórca postaci człekokształtnego, powstałego z rozlanego w kreślarskiej pracowni tuszu Tytusa. Tytusa, którego uczłowieczanie odbywało się za pomocą harcerstwa (sam Papcio przed wojną działał w 70. Warszawskiej Drużynie Harcerskiej; ciekawe czy miał sprawność plastyka?).

Abstrakcyjny humor i charakterystyczna Papciowa kreska, w połączeniu z porywającymi przygodami i fenomenalnymi pojazdami tworzonymi przez profesora T.Alenta, takimi jak Aeorografolot, Lovelot i Rakietowóz sprawiły, że komiksowa seria, zawierająca 31 zeszytowych ksiąg, nie starzeje się. Nie starzeją się również zawarte w książeczkach aluzje, dowcipy i małe prztyczki, chociażby takie jak w „Księdze XVI”, w której Tytus zostaje dziennikarzem. Tam wehikułem zbudowanym przez prof. T.Alenta jest Syfonolot, dla którego paliwem są... książki, w których jest więcej lania wody, niż treści. W redakcji „Trele Morele”, w której Tytus podjął pracę, funkcjonuje dział „Abrakadabry i Bezsensowności”, a w jednym z pokojów znajdują się kaczki dziennikarskie, wysyłane po najnowsze po depeszy. Po wejściu do innego pomieszczenia oczom Romka i A'Tomka ukazuje się wielki palec, z którego każdy redaktor może wyssać wiadomości.

Zresztą, czasem można odnieść wrażenie, że z wysp Nonsensu, na które wraz z Tytusem i jego przyjaciółmi udaliśmy się w księgach „XIII” (Slajdolotem) i „XX” (za pomocą Videobzikolotu), nigdy nie wróciliśmy.

Kajko i Kokosz, czyli dwóch dzielnych wojów

Kajko i Kokosz Złoty PucharAle należy pamiętać, że przed Kajkiem i Kokoszem byli jeszcze podróżujący po kosmosie Kajtek i Koko. Dwójka różniących się – nie tylko wyglądem – przyjaciół, których przygody były z początku drukowane w dzienniku „Wieczór Wybrzeża”. Kajko i Kokosz, dwójka wojów mieszkających w Mirmiłowie, to ich młodsi bracia. W tym miejscu trzeba poruszyć kwestię plagiatu, jakiego Janusz Christa miał dokonać, wymyślając swoich bohaterów. Zanim Uderzo i Gościnny wydali pierwszego „Asteriksa”, polski rysownik już publikował w „Wieczorze Wybrzeża” swoje paski, których bohaterami byli Kajtek i Koko. Jeśli gdzieś wypatrywać źródeł bohaterów i u Francuzów, i u Polaka, to kierowałbym się bardziej w stronę Flipa i Flapa, bohaterów amerykańskich czarno-białych komedii, którzy zadebiutowali na srebrnym ekranie w latach 20. XX wieku.

Mimo wszystko od podobieństw i wyraźnej inspiracji dziełem Uderzo i Gościnny'ego nie można uciec w przypadku flagowego cyklu komiksowego Christy, „Kajka i Kokosza”. Zarówno w „Asteriksie”, jak i w „Kajku” bohaterowie pochodzą z małej osady i walczą z najeźdźcą – Obeliks i Asteriks z Juliuszem Cezarem, Kajko i Kokosz zaś z groźnym Hegemonem. Postaciami drugoplanowymi są mieszkańcy wioski: wódz wraz z małżonką i sprawującymi rozmaite funkcje społeczne obywatelami. Tylko zamiast niewielkiego pieska Idefiksa, u boku dzielnych wojów pojawia się smok Miluś.

Kajko i Kokosz Dzień Śmiechały

Tak jak w przypadku wspomnianego wyżej „Tytusa”, większość albumów o przygodach wojów z Mirmiłowa to samodzielne historie, a zatem nie jest wymagane czytanie ich po kolei. Można zacząć chociażby od „Szkoły latania”, która znalazła swoje miejsce w kanonie lektur szkolnych. Może dzięki temu stanie się przyczynkiem do rozpoczęcia komiksowej przygody wśród młodych uczniów?

Komiks Janusza Christy został właśnie zekranizowany. Na platformie Netflix są już dostępne pierwsze, 13-minutowe odcinki z przygodami Kajka, Kokosza, kasztelana Mirmiła, Łamignata i jego żony Jagi oraz ich antagonistów w postaci Zbójcerzy, którym przewodzi krwawy Hegemon (Niech żyje!).

Koziołek, który bawi już blisko dziewięćdziesiąt lat

120 przygód Koziołka Matołka MakuszyńskiNie mogłem pominąć w zestawieniu jednej z pierwszych polskich historyjek obrazkowych, czyli przygód popularnego Koziołka Matołka. Pierwszy tom przygód błąkającego się po całym świecie sympatycznego zwierzaka, którego celem jest dotarcie do Pacanowa, miejsca, gdzie podobno podkuwa się kozy, ukazał się w dwudziestoleciu międzywojennym, a dokładnie w 1933 roku. Jego autorem jest oczywiście Kornel Makuszyński, a książkę („120 przygód Koziołka Matołka”) zilustrował Marian Walentynowicz. Spod pióra Makuszyńskiego wyszły również takie adresowane do dzieci i młodzieży powieści jak „Szatan z siódmej klasy” i „Awantura o Basię”. I chociaż wierszowane przygody sympatycznego, chodzącego na dwóch nogach koziołka w czerwonych portkach nie posiadają tak rozbudowanych postaci (po prawdzie są one tylko tłem dla maszerującego przez świat Matołka), a ich odbiorcami powinny być dzieci młodsze niż te chwytające za „Kajka i Kokosza”, to uważam, że warto je w tym miejscu przypomnieć. Chociażby dlatego, że postać Koziołka Matołka należy do łączących pokolenia kodów kulturowych, które w kraju nad Wisłą zna (a przynajmniej powinien znać) każdy.
Po sięgnięciu po książki, można wraz z dziećmi zobaczyć klasyczną animowaną bajkę nakręconą na przełomie lat 60. i 70. ubiegłego wieku przez warszawskie Studio Miniatur Filmowych.

 

Podróżnicy i naukowcy czyli „Skąd się bierze woda sodowa”

Skąd się bierze woda sodowa Tadeusz BaranowskiPierwotnie, i taką też wersję zapamiętałem, zeszyt komiksowy „Skąd się bierze woda sodowa” Tadeusza Baranowskiego zawierał w sobie dwie osobne historie. Pierwsza z nich to przygody podróżników Kudłaczka i Bąbelka, którzy szukają źródeł wody sodowej. Planszę otwierającą komiks można śmiało określić mianem kultowej. To ta, na której pojawia się mały wódz Wielki Niepokój i na 46794875 (a następnie 46794876 i 46794877) naradzie wodzów starszych i administracji terenowej (nie) opowiada dowcip o gąsce Balbince. A następnie obraża się i ze słowami „To ja przepraszam” ucieka.

Druga część to wyprawa znanego naukowca i odkrywcy Profesora Nerwosolka i jego gospodyni Entomologi Motylkowskiej, podczas której spotykają E.U. Geniusza. Razem trafiają do tajemniczej krainy, w której wszystko jest „wprost przeciwnie” – świat stoi na głowie, kwiaty rosną do góry nogami. Próbując się z niej wydostać, trafiają do źródeł Coca-Coli, a płynąc własnoręcznie zbudowaną tratwą (Entomologia jest jej matką chrzestną, ale przy wodowaniu z braku szampana musiała dokonać chrztu za pomocą szamponu do włosów) docierają do Chaty Wuja Toma.

Komiksy Baranowskiego to ciekawa kreska z charakterystycznymi „nochalami” u narysowanych postaciach, feeria barw i dziwacznych kształtów oraz abstrakcyjny humor. A przede wszystkim fenomenalne dialogi i teksty, które weszły do kanonu językowego i chętnie są po dziś dzień cytowane, tak jak „To ja przepraszam”, „Ależ wodzu, co wódz”, czy imiona – profesorek Nerwosolek i smok Diplodok. Ten ostatni pojawia się w jednym z kolejnych komiksów Tadeusza Baranowskiego o przygodach Nerwosolka – „Podróż smokiem Diplodokiem”.

Skąd się bierze woda sodowa

Album „Skąd się bierze woda sodowa” zawierający przygody związane z Kudłaczkiem i Bąbelkiem, a także Profesorkiem Nerwosolkiem ukazywał się w wielu różnych wznowieniach i wydaniach. Niekiedy historie te były rozłączane, w zamian dokładano któreś z kolejnych wydrukowanych; czasem dokładano jakieś plansze, kolorowankę na motywach komiksu „W pustyni i w paszczy”, czy fragmenty drukowane w innych magazynach, a nawet plan lekcji. Zmieniała się także okładka – początkowo zawierająca bohaterów obu komiksów, a następnie – tylko Kudłaczka i Bąbelka. Aby w tym wszystkim się połapać, pomocna będzie bibliografia na stronie nerwosolek.pl.

Zarówno Nerwosolek z Entomologią, jak i Kudłaczek z Bąbelkiem byli bohaterami wielu kolejnych książeczek. Ostatnią pozycją, która ukazała się na rynku, było wznowienie w 2020 roku jednego z dwóch pożegnalnych albumów: „Do bani z takim komiksem”. Wcześniej, komiks ukazał się w kolekcjonerskiej edycji 550 egzemplarzy, które rozeszły się jak ciepłe bułeczki.

A dowcip o gąsce Balbince Tadeusz Baranowski opowiedział podobno na jednym z konwentów komiksowych, ale był to żart zdecydowanie nieprzeznaczony dla młodzieży.

„Niech żyje wyobraźnia”! Czyli kultowy komiks Szarloty Paweł

Niech żyje wyobraźnia Szarlota PawełTak jak u Tadeusza Baranowskiego i Papcia Chmiela, rysownicze początki Szarloty Paweł wiążą się ze „Światem Młodych”. To właśnie w tym czasopiśmie adresowanym do… młodych, drukowane były pierwsze paski komiksowe, których bohaterami była dwójka przyjaciół z osiedla Własna Kępa – Jonka i Jonek, a także ich atramentowy kompan, Kleks. Atramentowy, gdyż odżywiający się wiecznymi piórami Kleks powstał z tuszu, a Jonka znalazła go zamkniętego w szklanej butelce.

Reklama

Podobieństwo do Tytusa, Romka i A’Tomka (przypominam, Tytus również powstał z tuszu i początkowo miał się nazywać Tytusz de Zoo) nie wydaje się przypadkowe – Szarlota Paweł była w „Świecie Młodych” podopieczną Chmielewskiego.

Przygody zwariowanej trójki to okraszona poczuciem humoru pochwała wyobraźni. Dzięki niebieskiemu, atramentowemu stworkowi przyjaciele podróżują, trafiają do magicznych krain. W czasach, kiedy o wyjeździe zagranicznym, i to nie do jednego z krajów demoludów, większość dzieci mogła pomarzyć, Kleks pokazywał, że nawet na kanapie w dużym pokoju można przeżyć wspaniałe przygody.

Kwapiszon, czyli komiks mistrza Butenko

Kwapiszon Bohdan ButenkoJeden z najważniejszych polskich ilustratorów, laureat niezliczonych nagród i autor wielu wystaw Bohdan Butenko, w swoim bogatym dorobku artystycznym ma również i serie komiksowe. Obok „Gucia i Cezara” oraz „Gapiszona”, który najpierw był postacią telewizyjną, a następnie trafił do książek, jedną z najbardziej znanych serii jest „Kwapiszon”.

Bohaterem komiksu jest młody harcerz i wielbiciel wędkarstwa pochodzący z Warszawy, który, idąc na ryby, przypadkiem odnajduje tajemniczą szkatułkę i wplątuje się w aferę kryminalną. Uciekając przed swoimi antagonistami – Faworytem i Kompanem – przemierza całą Polskę. Najpierw czmycha uliczkami Warszawy, by za pomoca odrzutowca z Muzeum Wojska Polskiego znaleźć się nad morzem. Następnie, przez Frombork i Kraków (Kwapiszon spotyka na swojej drodze zarówno Smoka Wawelskiego, jak i Kraka, legendarnego założyciela byłej stolicy Polski), trafia do kopalni soli w Wieliczce. Stamtąd, dzięki tajemniczym drzwiom wraca do swojego pokoju. By znowu udać się na ryby…
Komiks kończy się słowami: „Dalszy ciąg przygód Kwapiszona w pierwszej części p.t. «Kwapiszon i tajemnicza szkatułka»”. Czyli historia Kwapiszona nigdy się nie kończy.

Reklama

Komiks Butenki jest dość oszczędny w słowach, pozbawiony rozbudowanych dialogów i długich tekstów narratora. Niejednokrotnie są to po prostu zdjęcia, na których pojawiają się narysowani przez Bohdana Butenkę bohaterowie. Tak, zdjęcia, bo cały cykl „Kwapiszon” jest zbudowany na interesującym pomyśle formalnym. Tłem dla dymków dialogowych, postaci i nielicznych narysowanych przedmiotów są zrobione na potrzeby komiksu fotografie. I chociaż całość jest pozbawiona kolorów, to pomimo tego nie traci na czytelności. W tym uwypukla się geniusz i poligraficzny szósty zmysł Butenki, który potrafił radzić sobie, operując w czasach niedoborów i kiepskiej jakości materiałów również na rynku fotograficznym i drukarskim. Jak cała twórczość mistrza polskiej ilustracji, również i „Kwapiszon” charakteryzuje się spójnością całej serii i drobiazgowością w projektowaniu.

A wy co czytacie?

Chociaż wszystkie powyższe komiksy mają już swoje lata, to, oprócz cyklu „Kwapiszon” Butenki, ciągle można kupić ich wznowienia! Zatem wiedzeni nostalgią skorzystajcie z dostępnej w lubimyczytać.pl funkcjonalności Pakiety i zobaczcie, gdzie znajdziecie je w najkorzystniejszych cenach.

I koniecznie zostawcie w komentarzach informacje, jakie jeszcze komiksy z tamtych lat lubiliście czytać. A może czytacie do teraz?

Reklama

komentarze [30]

Sortuj:
35
1
09.04.2021 12:50

Oczywiście - Tytus, Romek i Atomek :) Do tej pory pamiętam niektóre odkrycia chłopaków, dzięki którym utrwalałam podstawową wiedzę. Miłe wspomnienie :)


184
136
05.04.2021 21:33

Czytałam Tytusa, Kajka i Kokosza oraz Jonke i Jonka :) Piękne to były czasy :)


152
35
02.04.2021 02:31

Tytus,Romek i Atomek to moje dzieciństwo.
(nadal trwa ale chodzi mi o ten okres w którym miała jakieś 8 lat) i doskonale pamiętam tą fantastyczną dawkę czarnego humorku:)


Reklama
0
0
01.04.2021 14:35

Są Kajki i Kokosze, to niech będzie też Gucek i Roch. Może mniej znane, ale też całkiem ciekawe.


585
58
01.04.2021 09:00

Uwielbiałam i nadal uwielbiam komiksy. Moim pierwszym był chyba Cudowny lek z serii o Kajku i Kokoszu, ale komiksy tu wymienione to były moje ulubione serie (Może poza Gapiszonem). No i oczywiście Thorgal o którym już ktoś wspomniał. Absolutnie numer 1 bardzo późnego dzieciństwa.


60
17
31.03.2021 22:33

W Świerszczyku (był taki tytuł) były jeszcze paski "Jacek i Agatka" oraz "Gucio i Cezar". Nie pamiętam, kto rysował JiA, ale GiC rysował Butenko.


309
281
01.04.2021 05:47

Świerszczyk jest nadal. I nawet całkiem niezły, chociaż komiks, który w nim drukują (o jakimś pokręconym kocie) w ogóle do mnie nie trafia. No ale w końcu nie jestem grupą docelową.


27
22
31.03.2021 19:53

Lubiłem "Tytusa Romka i A'Tomka" i "Kajka i Kokosza" i jeszcze "Thorgala" - patrząc teraz na te komiksy czuję się jakbym odbywał podróż w czasie.


309
281
31.03.2021 10:55

Mnie jakoś strasznie komiksy nie wciągnęły.... może dlatego, że rodzice mi nie kupowali, nie wiem, czemu. Nie było? Nie podobały im się? Ale za to miałam prenumeratę Świata Młodych (3 razy w tygodniu listonosz do skrzynki przynosił i okropnie był z tego niezadowolony), i z ostatniej strony ŚM znam Jonkę i Jonka z Kleksem oraz Kajka i Kokosza. Jeszcze był Lucky Strike, taki...

więcej

60
17
31.03.2021 22:27

Palisz? Bo tak jakoś po freudowsku zmieniłaś nazwisko dzielnego kowboja...

Lucky Strike to marka papierosów. Dzielny kowboj, który zmagał się z braćmi (a potem kuzynami) Dalton to Lucky Luke ze swoim koniem Wesołym Skoczkiem.


309
281
01.04.2021 05:25

Hihi nie palę. Lucky Luke, oczywiście. Pewnie już byłam myślami przy myszach...


284
260
31.03.2021 09:09

U mnie w dzieciństwie królowali - Kajko i Kokosz oraz Tytus, ale równie chętnie czytałem komiksy wg Dänikena: "Ludzie i potwory", "Walka o planetę", "Bunt olbrzymów" czy "Zagłada wielkiej wyspy" -to moje ulubione z tej serii. Pamiętam też jakiś komiksy z serii Doman, o smoku wawelskim. Jeden cytat siedzi mi w głowie do dziś - "Brat zabił brata. Twój czyn będzie karą" -...

więcej

134
1
31.03.2021 08:22

Yans, Ekspedycja, Funky Koval, Binio Bill


zgłoś błąd