Jednak ugoda. Conan Doyle Estate dogadało się z Netflixem w sprawie uczuć Sherlocka Holmesa

LubimyCzytać
23.12.2020

W czerwcu informowaliśmy, że zarządzający prawami do Sherlocka Holmesa zamierzają pozwać Netflixa. Teraz możemy wrócić do tematu ponownie i napisać, że sprawa ostatecznie nie trafi do sądu. Stronom udało się dojść do porozumienia i znaleźć polubowne rozwiązanie.

Jednak ugoda. Conan Doyle Estate dogadało się z Netflixem w sprawie uczuć Sherlocka Holmesa fot. Alex Bailey / Legendary
Reklama

Spór o 10 opowiadań

Sprawa wybuchła w czerwcu, jeszcze przed pierwszą emisją obrazu z Millie Bobby Brown w roli tytułowej. Na ławie oskarżonych mieli zasiąść nie tylko reprezentanci Netflixa i twórcy filmu „Enola Holmes”, ale także przedstawiciele Nancy Springer, autorki zekranizowej powieści „Enola Holmes. Sprawa zaginionego markiza” jak i jej wydawcy. Właściciele praw do postaci londyńskiego detektywa, firma Conan Doyle Estate, uznali, że zarówno książki Nancy Springer, jak i powstający na ich podstawie film są inspirowane opowiadaniami sir Arthura Conan Doyle’a. Opowiadaniami, które jeszcze nie znalazły się w domenie publicznej, a co za tym idzie na ich użycie wymagana jest zgoda. Większość twórczości brytyjskiego pisarza, z racji daty publikacji przed 1923 rokiem, przeszła już do domeny publicznej i można z niej swobodnie korzystać. Jednak 10 opowiadań, co do których powstał spór, miało swoją premierę później.

Conan Doyle Estate przekonuje, że zarówno Springer wraz ze swoim wydawcą, Penguin Random House, jak i podmioty odpowiedzialne za film: Legendary Pictures, PCMA Management and Productions oraz EH Productions UK, tworząc swoje utwory, inspirowały się właśnie powyższymi dziesięcioma spornymi opowiadaniami, co do których autorskie prawa majątkowe jeszcze nie wygasły. Na dowód Conan Doyle Estate wskazuje, że to właśnie w tych opowiadaniach Sherlock Holmes przedstawiony jest jako ciepły, opiekuńczy i zwracający się z szacunkiem do kobiet mężczyzna. Czyli tak, jak został przedstawiony detektyw w książkach Nancy Springer oraz postać grana przez Henry’ego Cavilla w filmie „Enola Holmes”.

Reklama

Ciepły i życzliwy jak Sherlock Holmes

Pozwani dowodzili, że uczucia i emocje nie mogą być chronione na mocy prawa autorskiego. Są to idee, które nie podlegają ochronie prawnej, nawet jeśli pojawiają się w chronionych przez to prawo utworach. I chociaż prawo autorskie nie jest klasycznym prawem własności, gdyż nie dotyczy fizycznych rzeczy, które można objąć w posiadanie, to wysuwanie roszczeń na podstawie tak ogólnych pojęć, jak ciepło, życzliwość i empatia jest nadużyciem.

Teraz spór się zakończył. Jak donosi między innymi „The Guardian”, obie strony doszły do porozumienia, w związku z czym sprawa nie trafi na sądową wokandę. Finansowe szczegóły ugody nie są znane; do wiadomości publicznej podano tylko, że obie strony sporu zgadzają się co do tego, że wszystkie roszczenie wysuwane w tymże postępowaniu będą odrzucone. Zarówno pozwani, jak i pozywający zgodnie uznali, że każda ze stron sama pokryje poniesione przez siebie koszty obsługi prawnej.

Ugoda zawarta pomiędzy Conan Doyle Estate a twórcami książek i filmu o przygodach siostry Sherlocka Holmesa może być wstępem do owocnej współpracy przy ekranizacji kolejnych powieści Nancy Springer. W końcu amerykańska autorka w cyklu „Enola Holmes” wydała aż 6 książek, a film Netflixa został ciepło przyjęty przez widzów. 

[aj]

Reklama

komentarze [7]

Sortuj:
207
195
01.01.2021 00:30

Książki o Enoli czyta się z przyjemnością (pomimo kilku błędów rzeczowych, dotyczących epoki), ale film to porażka.
A to, że nie bedzie pozwu - to było pewne. Lepiej zapłacić niż pójść do sądu i stracić kilka razy więcej.


616
0
24.12.2020 15:27

To mówicie, że silne, niezależne kobiety, które robią wszystko tak samo dobrze, a nawet lepiej niż mężczyźni nie potrafią nawet stworzyć własnej popkulturowej bohaterki bez żerowania na twórczości mężczyzn? No kto by pomyślał.


3956
265
24.12.2020 00:42



Ach, Netflix ten wspaniały. Nie wierzyłem kiedy biskup Gądecki, poznański metropolita i przewodniczący Episkopatu mówił, że "promuje homoseksualizm, hedonizm i rozwiązłość". "Pffff" mówiłem wtedy. Aż tutaj pewnego dnia tralalala, włączam sobie dokument "Uliczne jedzenie. Ameryka łacińska". Siup, pierwszy odcinek Argentyna i pyszne jedzonko. Opowiada dziewczyna jak to...

więcej

1582
115
24.12.2020 09:46

Zajebiste make my day :)


Reklama
226
5
23.12.2020 21:08

Za największy skandal uważam obecny okres obowiązywania praw autorskich. W żadnym wypadku nie powinno to trwać dłużej niż 25 lat po śmierci twórcy.


1582
115
23.12.2020 18:00

No cóż jak nie wiadomo o co chodzi chodzi o pieniądze i tyle.


3042
4
23.12.2020 12:27

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd