Hejterska Trylogia Marcela Mossa – w sieci mrocznych potrzeb

LubimyCzytać
29.10.2020

Dreszczowce z przesłaniem? Marcel Moss w Hejterskiej trylogii porusza tematy, których brakuje w literackim świecie – a które coraz częściej zatruwają nasze codzienne życie.

Hejterska Trylogia Marcela Mossa – w sieci mrocznych potrzeb
Reklama

Zaczęło się z pozorów niewinnie – od „Zwierzenia". W mediach społecznościowych powstał profil pod tą właśnie nazwą, na którym każdy – absolutnie każdy – mógł anonimowo podzielić się swoją historią. Z biegiem tygodni i miesięcy profil pęczniał, wypełniając się tysiącami osobistych przemyśleń i rozważań, warstwami żalu i nadziei, dowodami rozpaczy, nienawiści, smutku i niezrozumienia. Cały ten kalejdoskop ludzkich emocji stworzył sprawny ekosystem: jedni słuchali, użyczali ucha i oka, drudzy zwierzali się, uczestnicząc w wielkiej wymianie, w grupowej konwersacji prowadzącej do oczyszczenia, do tysięcy małych, niezauważalnych z oddali katharsis.

To rzadki dar, rozpoznać przed innymi tak gwałtownie narastającą potrzebę. Dostrzec, że w czasach wielkiej alienacji, powszechnej atomizacji, napiętrzenia problemów cywilizacyjnych, czasem potrzebujemy, by ktoś nas po prostu wysłuchał. Być może to spostrzegawczość zawiodła Marcela Mossa – twórcę i prowadzącego „Zwierzenie" – do odkrycia tej potrzeby i wytworzenia czegoś, co mogło ją zaspokoić. Być może było to coś zgoła innego, bardziej cecha charakteru niż umiejętność: zwykła chęć, by przystanąć na chwilę i spojrzeć na drugiego człowieka. By zapytać się, co nie daje mu spać.

Debiut literacki Mossa – dreszczowiec psychologiczny „Nie odpisuj" – zdaje się dziś logiczną kontynuacją tego, co zaczęło się od „Zwierzenia". Książka na wskroś współczesna, zajmująca się problemami dnia dzisiejszego, budująca pełną suspensu fabułę na tych elementach codzienności, które drażnią i gnębią, a o których często mówi się niewiele (o ile w ogóle). Przemoc domowa względem mężczyzn, przemoc psychiczna, rozsiewane w sieci pomówienia, obsesje wzmacniane i rozbudzane przez naszą internetową wszechobecność – każdy z tematów poruszanych przez Mossa rozbrzmiewa autentycznością, zrozumieniem ludzkiej natury, którego autor nabawił się przy pracy nad „Zwierzeniem". Nic więc dziwnego, że książka wzbudziła emocje i z biegu zapewniła młodemu autorowi grono wiernych fanów. W krótkim czasie Moss stał się rozpoznawalnym nazwiskiem literatury gatunkowej (choć, jak sam podkreśla, „Marcel Moss" to jedynie pseudonim), a jego twórczość przebiła się na najwyższe pozycje list bestsellerów.

Opowieści Mossa funkcjonują na pograniczu świata realnego i wirtualnego – na pograniczu, na którym sami coraz częściej się znajdujemy, próbując balansować, często nieporadnie. Gdzieś w ostatniej dekadzie świat wirtualny przestał być dla wielu z nas jedynie dodatkiem do rzeczywistości – zaczął rozlewać się po naszym życiu, coraz dalej, coraz odważniej, czasem zupełnie niepostrzeżenie. Stał się centrum zarówno naszej rozrywki, jak i życia społecznego. Bywa, że w momentach kryzysu – gdy na naszych profilach zapłonie jakaś kontrowersja; gdy wypowiemy klawiszami to, czego nigdy nie powiedziałyby nasze usta – to, co wirtualne zdaje nam się prawdziwsze od tego, co namacalne. Granica rozpływa się, a wraz z jej zniknięciem w naszą codzienność wdzierają się całkiem nowe problemy.

Marcel Moss

Pośród poruszanych w dreszczowcach Mossa tematów najgłośniej rozbrzmiewa ten, z którym spotkał się chyba każdy z nas: problem internetowego hejtu, skondensowanej nienawiści, która potrafi zakłócić życie tak ofiary, jak i cyfrowego oprawcy. Traktuje o nim nie tylko debiutancki „Nie odpisuj", traktuje jego kontynuacja, „Nie patrz", lecz również nadchodzący tom „Nie krzycz", zamykający tę Hejterską Trylogię. Pomiędzy kolejnymi próbami podbicia nam tętna, Moss pochyla się nad hejterską naturą, prezentuje łatwość, z jaką przychodzi niektórym niszczenie komuś życia czy reputacji – przede wszystkim skupia się jednak na konsekwencjach hejtu. Pokazuje jak zmienia się codzienność ludzi poddanych nienawistnej presji, wystawianych na momenty próby za każdym razem, gdy logują się w sieci. Pokazuje, że ofiarą hejtu może stać się każdy, bez względu na pozycję społeczną, na sytuację materialną, bez względu na wiek czy na płeć. Pokazuje wreszcie, że konsekwencje „wirtualnej" nienawiści mogą być jak najbardziej nie-wirtualne.

Reklama

Przekonał się o tym zresztą sam Moss. W jednym z wywiadów, przy okazji premiery szkolnego thrillera „Nie wiesz wszystkiego", wspomniał on własne bolesne doświadczenia z czasów gimnazjalnych. Niemoc i cierpienie, na jakie skazany był przez swoich prześladowców, doprowadziły go do granicy samobójstwa, wreszcie zmusiły do opuszczenia rodzinnej miejscowości. Po latach uczucie bezradności powróciło, gdy grupa osób, które uważał za swoich przyjaciół, wykorzystała swoje internetowe zasięgi, by uprzykrzyć mu życie, rozsiewając na jego temat nieprawdziwe informacje. Doświadczenia te są w nim do dziś obecne – kształtują jego twórczość, nadają jej pesymistycznego wydźwięku. Powodują, że wyróżnia się ona spośród dreszczowcowego standardu. Przede wszystkim zaś nakierowują jego pisarski wzrok na temat, który w świecie literackim porusza się wyjątkowo rzadko.

W Polsce przez długi czas o destrukcyjnej sile hejtu – i upokorzeniu z nim związanym – mówiło się po cichu, po kątach, raz na jakiś czas przebąkiwano o nim na zjazdach psychologów dziecięcych (wśród wielu specjalistów pokutowało bowiem przeświadczenie, że dotyczy on tylko młodszych użytkowników sieci). Gdy w zachodnim świecie medialnym temat ten rozpatrywano z każdej możliwej strony, u nas wciąż malowano go w barwach fanaberii, nieprzystającej do realnych problemów społeczeństwa, którego głównym zmartwieniem było nadganianie zachodniego standardu życia. Sytuacja zaczęła się zmieniać wraz z pojawieniem się w kinach filmu „Sala samobójców" w reżyserii Jana Komasy, w którym o zagadnieniu nienawistników mówiono otwarcie i z przejęciem, wychodząc z niego w kierunku rozważań o samotności i depresji. Dziewięć lat później Komasa powrócił do tematu w kontynuacji pod tytułem „Salą samobójców. Hejter", w której skupił się już głównie na samym hejcie – ukazując go jako stałą i niezbywalną część naszej rzeczywistości, podwalinę nadchodzącej anty-utopii, tak już powszechną, że z sukcesami monetyzowaną.

Reklama

O ile filmy Komasy przyciągnęły uwagę widzów, w świecie literackim temat hejtu przed Mossem poruszany był raczej rzadko, głównie w młodzieżówkach, w których przedstawiany był jako kolejny z problemów dorastania. Tymczasem według badań przeprowadzonych na zlecenie Rzecznika Praw Obywatelskich i Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę nawet 85% dojrzałych Polaków ma styczność ze szkodliwymi treściami, 76% dorosłych spotkało się w ciągu ostatniego roku z hejtem w sieci, a ponad połowa miała kontakt z cyberprzemocą, taką jak próby szantażu czy zastraszania. Coraz wyraźniej widać, że współczesna technologia komunikacyjna prócz jasnych stron – które, powtarzane po stukroć, są dla nas wszystkich chyba oczywiste – posiada również mroczniejsze oblicze.

Widać to szczególnie wyraźnie w nadchodzącej powieści Mossa, „Nie krzycz". To być może najmroczniejszy z jego dotychczasowych thrillerów, będący kulminacją jego wieloletnich obserwacji, jak i postawieniem niepokojącej diagnozy: hejt jest wszędzie wokół nas i tu już pozostanie. Istnieje nie tylko w życiu młodzieży, nie tylko w prywatnym życiu dorosłych, lecz również w świecie korporacji, polityki, życiu społecznym. Podobnie jak w „Hejterze" Komasy, tu również spotykamy się z tematem profesjonalizacji hejtingu, cynicznego kanalizowania ludzkiej nienawiści do osiągania konkretnych celów, wykorzystania jej jako produktu, narzędzia. A wszystko to dlatego, że hejt często niestety po prostu działa. Wypełnia potrzeby – amoralne potrzeby korporacji i wspólnot, patologiczne potrzeby poszczególnych ludzi.

A jako się rzekło: to rzadki dar, rozpoznać przed innymi tak gwałtownie narastającą potrzebę...

Olga Kowalska z WielkiBuk.com

Książka „Nie krzycz jest już do kupienia w ksiegarniach online

Artykuł sponsorowany

Reklama

komentarze [4]

Sortuj:
64
16
30.10.2020 07:23

Te książki to coś wiecej niż tylko płytka literatura. Ktoś taki był zdecydowanie potrzebny. Te książki sie połyka


109
0
30.10.2020 01:19

Mam już całą trylogię + "Pokaż mi" i sięgnę po każdą następną książkę Marcela Mossa. Świetny pisarz, który nie boi się trudnych czy kontrowersyjnych tematów.


249
219
29.10.2020 12:07

Bardzo dobre książki, przeczytałam dwie📚🙂
Skłaniają do przemyśleń i refleksji, bo tematyka trudna!


2834
4
29.10.2020 09:35

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd