Czytamy w weekend

LubimyCzytać
30.10.2020

W ten weekend Mateusz czyta książkę pewnej rosyjskiej autorki, a Ewa przegląda fotografie, na których uwieczniono historię kobiet. Adam będzie z kolei poznawał polskie przemiany społeczne ostatnich lat, a Paweł sprawdzi na własnej skórze, czym jest dentofobia, czyli lęk przed dentystami, w tym wypadku – sprzed wieków. Życzymy wam spokojnego, zaczytanego weekendu!

Czytamy w weekend

Książki nie są tylko rozrywką. Nie sięgamy po nie tylko wtedy, gdy, chcemy się pośmiać, miło spędzić czas. Czasami szukamy w niej ukojenia, czasem pomocy. A niekiedy chcemy, by nam objaśniła świat. 

Mariusz Forecki, uznany poznański fotograf, dokumentuje przemiany w polskim społeczeństwie od dawna. Gdy miałem przyjemność rozmawiać z nim w 2018 roku opowiadał mi, że od zawsze ciągnęło go do uwieczniania sytuacji, w których można zobaczyć jak ludzie, jako społeczeństwo, reagują na zmiany. Jak powoli kształtuje się z początku nieokreślona masa ludzka, jak pod wpływem czynników zewnętrznych to wszystko się lepi i zmienia.

Reklama

Forecki nazwał to „Mechanizmem”. Taki też tytuł nosi jego ostatnia książka fotograficzna; sądzę, że najważniejsza w jego bogatym dorobku. Doceniona w wielu konkursach polskich i zagranicznych „Mechanizm” to opowieść, dzięki której nie tylko możemy zobaczyć, ale także postarać się zrozumieć i docenić jak zmienił się nasz kraj w latach 1989-2019.

Pamiętam, że podczas rozmowy Forecki powiedział mi, że chociaż zamknął książkę (bo kiedyś w końcu trzeba każdy etap zamknąć), to zmiany społeczne się przecież nie zakończyły. Nikt tego mechanizmu nie zatrzymał, on dalej się kręci. Teraz mamy 2020 i Mariusza Foreckiego można znowu zobaczyć na ulicy z aparatem. Dokumentuje dalej. Może za jakiś czas wyda erratę do swojej książki?

W domowej biblioteczce mam już poprzednią książkę Jakuba Kuzy – wydaną w maju zeszłego roku „Krótką historię jednego zdjęcia”. Kilka miesięcy później autor wraz z Pauliną Tyczkowską dopisał do tej publikacji kontynuację z podtytułem „Kobiety”. Już samo to jest zastanawiające – dlaczego w pierwszej wersji publikacji zbierającej fotografie ukazujące ważne momenty naszej historii było tak mało kobiet, że należało poświęcić im inną, zupełnie niezależną książkę? Mając to pytanie w tyle głowy, weekend spędzę na przeglądaniu zdjęć wyselekcjonowanych przez Kuzę i Tyczkowską.

A tych jest całkiem sporo – w albumie znalazło się aż 130 fotografii! Po poprzedniej części wiem, że znajdujące się pod nimi opisy mogą być nie mniej zajmujące niż same zdjęcia. „Zdjęcia tworzą historię przesyconą melancholią. Myślę że bardziej niż fakt, że to historia kobiet (czyli historia represji) decyduje o nastroju samo medium. Utrwalanie chwil z życia, w długim chronologicznym szeregu, siłą rzeczy tworzy opowieść o przemijaniu”, pisze w opinii o książce użytkowniczka Agnieszka. Skoro więc nadchodzący 1 listopada poświęcimy zadumie nad tymi, którzy odeszli, ta książka będzie dobrym dopełnieniem najbliższych dni.

W ostatnich dniach istniały w Polsce tylko dwa tematy, obydwa o wadze niemożliwej do zbagatelizowania. Jednym jest epidemia COVID-19, a drugim próba zamachu na wolność kobiet. Gradacja ważności w ich przypadku mija się z celem. Dlatego sam decyduję, że w moim dzisiejszym wpisie w tej rubryce nacisk położę na drugi z nich. Ważnym dla mnie kryterium wyboru książek do opisania tutaj jest tzw. gender balance. Najłatwiej jest czytać samych facetów. Są wszędzie, często zabierają głos, dostają większość czasu antenowego, miejsca na stronie, etc. Uważam jednak, że słuchając tylko mężczyzn, skazujemy się na samoograniczenie perspektywy. Zawężenie horyzontu. Dlatego należy ze szczególną uwagą słuchać kobiet, nawet jeśli usłyszenie ich głosu wymaga większego wysiłku. Jest to istotne zwłaszcza teraz, gdy ów głos jest, po raz kolejny, tłamszony. W weekend będę czytał książkę pisarki z Kazania, Guzel Jachiny. „Zulejka otwiera oczy” to historia tatarskiej chłopki, która walczy o każdy oddech, odkąd potężni mężczyźni w Moskwie, którzy nigdy nie widzieli jej na oczy, rozpoznali w niej kułaczkę i zesłali na Syberię.

Dentofobia to paniczny lęk przed dentystą. Wielu z nas na wiadomość o potencjalnej wizycie u stomatologa dostaję dreszczy i gęsiej skórki. Nasze szczęście polega na tym, że możemy skorzystać ze znieczulania. Pierwszy taki zabieg został przeprowadzony 30 września 1846 roku, amerykański dentysta William Morton dokonał pierwszego zabiegu usunięcia zęba pod narkozą. Pacjent został znieczulony z użyciem eteru.

Docenić należy także wykształcenie dzisiejszych stomatologów, sterylność ich gabinetów i dostępność szerokiej gamy skutecznych środków przeciwbólowych. O wiele mniej szczęścia mieli nasi przodkowie, gdzie ból zębów zapowiadał problemy oraz potencjalne niebezpieczeństwo utraty życia.

Reklama

O tym właśnie temacie opowiada książka, za którą mam zabrać się w najbliższy weekend. James Wynbrandt i jego „Bolesna historia stomatologii, albo płacz i zgrzytanie zębów od starożytności po czasy współczesne”. Zapowiada się niezwykła literacka przygoda płynnie przechodząca od czasów najciemniejszej niewiedzy, błędnych przekonań, przesądów i barbarzyńskich zabiegów, bardziej przypominających sceny z horroru niż jakąkolwiek opiekę medyczną, aż do świadomego leczenia.

Można będzie przeczytać o takich smaczkach jak sposoby na uśmierzenie bólu pacjenta, polegające na upuszczaniu krwi, przypalaniu skóry czy dawaniu małych porcji arszemiku.

Lektura, mimo że dla wielu wyda się groteskowa, może pozwoli przy następnej wizycie łaskawiej spojrzeć na doktora pod drugiej stronie i cieszyć się, że nie przeprowadza zabiegu np. średniowieczny kowal.

Więcej informacji o średniowiecznych metodach, można przeczytać w artykule na Ciekawostkach Historycznych.

[kk]

Reklama

komentarze [181]

Sortuj:
4813
370
01.11.2020 00:35

Może uda mi się zrealizować ambitny plan na weekend i będzie to:
 Mały Wielki Człowiek Mały Wielki Człowiek
oraz  Jednorożec Jednorożec
Pozdrawiam serdecznie


2984
47
01.11.2020 03:16

Rzeczywiście ambitnie. Ciekawa jestem, czy:
Mały Wielki Człowiek okaże się tak genialny jak film, który widziałam wieki temu... A książka Iris Murdoch wydaje się pasować klimatem do listopadowego święta; czy rzeczywiście jest to powieść grozy?


4333
20
01.11.2020 09:00

"Jednorożec" jest ostatnio moim odkryciem. Uwielbiam tę książkę.


964
32
01.11.2020 16:42

Iris Murdoch to w ogóle b. ciekawa autorka. Polecam także jej inne książki.


636
238
31.10.2020 20:29

Dzisiaj skończyłem  Velázquez Velázquez. Następne w kolejce czekają:  Listy starego diabła do młodego Listy starego diabła do młodego oraz  Kotka i Generał Kotka i Generał

więcej

2856
698
01.11.2020 17:01

Ciekawe książki przed Tobą. Ja przy czytaniu "Listy..." świetnie się bawiłam.


422
121
31.10.2020 18:52

Będę czytać  Amerykański brud Amerykański brud Podobno fenomenalna. Mam zamiar to sprawdzić


151
20
31.10.2020 17:58

Skończyłam  Szóste dziecko , zaczynam  Córka fałszerza tom I


79
0
31.10.2020 17:54

Zaczynam  Internat Internat


862
215
31.10.2020 15:56

Ja właśnie skończyłam  Kto je porwał? Kto je porwał? oraz  Szeptacz Szeptacz, a teraz zabieram się za  Saturnin Saturnin <3


534
11
31.10.2020 15:12

Ja mam zamiar dziś skończyć pierwszą część Harrego a potem zobaczę co będę czytał


1675
695
31.10.2020 15:09

Ciągle  Kraina umarłych Kraina umarłych (wreszcie się trochę rozbujało) oraz  Jestem Legendą. Piekielny dom. Człowiek, który nieprawdopodobnie się zmniejszał. Jestem Legendą. Piekielny dom. Człowiek, który nieprawdopodobnie się zmniejszał.

więcej

344
56
31.10.2020 14:52

U mnie nadal  Amerykańscy bogowie Amerykańscy bogowie i  Ja, diablica Ja, diablica
Miłego weekendu☺️


886
186
31.10.2020 14:51

 Szóste dziecko Szóste dziecko


zgłoś błąd