Czytamy w Święta

LubimyCzytać
25.12.2020

Choć te święta są nieco inne, niektóre rzeczy pozostają niezmienne. Dla zespołu lubimyczytać.pl oraz Ciekawostek Historycznych wolne dni to czas na lekturę. To w końcu nasza czytelnicza tradycja! Starannie wybraliśmy książki, których tytułami chcemy się podzielić, jesteśmy też ciekawi, z jakimi publikacjami Wy spędzacie Święta. Nie mamy wątpliwości, że pod choinką znaleźliście książkowe prezenty. Dajcie znać w komentarzach, jakie tytuły podarował Wam Mikołaj i które książki sprezentowaliście sobie sami!

Czytamy w Święta

W tym roku wygospodaruję w świątecznym czasie mnóstwo czasu na czytanie. W ramach solidarności z branżą gastronomiczną rodzinnie zdecydowaliśmy, że większość potraw zamówimy w zaprzyjaźnionych restauracjach i knajpach. Zatem zamiast stać w kuchni, lepić pierogi i gotować barszcz, zaoszczędziłam sporo czasu dla innej, ulubionej czynności. Wybór książki też nie był trudny. Przymierzałam się do kupienia tego tytułu już kilka miesięcy, a tu nagle znalazłam go w paczce od Mikołaja. „Zaskakująca”, „wspaniały język”, „rewelacyjna”, „porywająca fabuła” – to tylko kilka z czytelniczych peanów, które można znaleźć u nas w serwisie. Pojawiły się też słowa wyważonej krytyki, ale sumaryczna ocena i tak zachęca do czytania: 7,6/10. Sprawdziłam pobieżnie i jest to jedna z najwyżej ocenianych książek laureatów Literackiej Nagrody Nike.

Życzę spokojnego, świątecznego czasu, zdrowia przede wszystkim i zatapiam się w baśni o wężowym sercu. Wesołych!

Jak Święta, to i prezenty. Nie zawsze te książkowe. Wiele z naszych pociech pod choinką znalazło w tym roku zabawki, a wśród nich jedną z tych zwykłych i niezwykłych zarazem – klocki. Nie jakiekolwiek klocki, ale te, które od pokoleń są obiektem westchnień wielu dzieci – klocki LEGO. A ponieważ wśród dorosłych jest zapewne równie wielu fanów LEGO, jak wśród dzieci, w tym roku po klocki sięgnę i ja, tym razem w wersji papierowej. „Lego. Jak pokonać kryzys, zawojować świat i zbudować potęgę z klocków” to obowiązkowa lektura dla fanów marki, poruszająca fenomen biznesu, jaki został zbudowany wokół kolorowych sześcianów z plastiku. To również książka o jednej z tych marek, która jest ikoną współczesności i synonimem sukcesu, która mimo zachodzących w świecie zmian radzi sobie znakomicie, adaptując się do rzeczywistości i zmieniających się upodobań dzieci na całym świecie. Mimo trudności i spadków wyszła z kryzysu jeszcze mocniejsza i z powodzeniem konkuruje na bardzo dynamicznym i trudnym rynku zabawkarskim. Liczę, że to będzie dobra zabawa!

Średnia ocena w lubimyczytać.pl 8,0, pochlebne opinie i obecność w zestawieniach najważniejszych książek 2020 roku. A do tego – ta okładka. Tajemnicza, frapująca, mieniąca się kolorami i kształtami. Czy czasem też tak macie, że po zobaczeniu okładki nie możecie przestać o myśleć o danej książce? No, właśnie.

Reklama

„Moja znikająca połowa” miała polską premierę pod koniec października, więc jest to nowość, a mimo to zdążyła już sobie wywalczyć ważne miejsce wśród tegorocznych publikacji. W Stanach Zjednoczonych, skąd pochodzi autorka Brit Bennet, powieść od razu wskoczyła na listę bestsellerów „The New York Timesa”, zebrała mnóstwo pozytywnych recenzji, została okrzyknięta najgłośniejszą premierą pierwszego półrocza 2020 i zyskała nominację do prestiżowej National Book Award. Na te sukcesy nie pozostały oczywiście obojętne studia filmowe, a bitwę o prawa do ekranizacji wygrało HBO. Ale najpierw książka, później film, wyprzedzam więc wszystkich, którzy po powieść tę sięgną dopiero przy okazji ekranizacji. Z drugiej strony – nadrabiam książkową zaległość, bo wielu moich znajomych lekturę mają już za sobą.

Dla mnie święta to właśnie czas nadrabiania takich pominiętych książek, na które w ciągu roku nie znalazłam czasu. Na stosie publikacji do przeczytania pod koniec grudnia jest jeszcze trochę tytułów, ale to właśnie po „Moją znikającą połowę” sięgnę jako pierwszą. Szykuje się satysfakcjonujący i przynoszący refleksję świąteczny czas.

Na święta planuję lekturę „Niewidzialnych kobiet”, będzie zatem poważnie i mało rozrywkowo. Nawet dla osób dobrze zaznajomionych z tematem dyskryminacji ze względu na płeć, treści tej książki jest wyjątkowo poruszająca. Autorka skrupulatnie analizuje w niej otaczający nas świat, by pokazać, jak bardzo jest on skrojony tylko pod jedną płeć. I nie chodzi tutaj jedynie o nierówny system wynagrodzeń czy brak zasady parytetu w obsadzaniu newralgicznych stanowisk. Podpierając się statystykami i danymi z wielu źródeł, Perez pokazuje jak wszechobecny, męski punkt odniesienia wpływa na codzienne życie i zdrowie kobiet. To mężczyzna jest uniwersalnym, domyślnym użytkownikiem większości produkowanych rzeczy - telefonów, foteli samochodowych czy… kasków ochronnych. Kobiety wyklucza się z prób i eksperymentów klinicznych, pomija w podręcznikach anatomii. Przykłady można mnożyć i niestety obawiam się, że lektura książki przyniesie ich jeszcze więcej…

Doczekaliśmy się. Jest grudzień, Gwiazdka, zaraz koniec roku. Wszyscy odhaczamy „2020" jako rok zaliczony, odkładamy ad acta, palimy kalendarze z tą liczbą. Do sylwestra zostało już tak niewiele, jest więc szansa, że przeżyjemy. Ze sceptycyzmem patrzę w kierunku 2021 („Though tomorrow don't look that good”, jak śpiewał Daniel Johnston), ale nie mogę sobie odmówić przy tym krztyny zachowawczego optymizmu. Stanowi on w dzisiejszych czasach dobro luksusowe, ale co mi tam, szarpnę się.

Jedną z rzeczy, które pomogły mi przejść przez mijający rok zachowując zmysły, była literatura. W te święta też mi jej nie zabraknie. Będę czytał o tym, co ludzkości przez ostatnie dwanaście miesięcy udawało się wyjątkowo dobrze – o krwawym konflikcie. Nacjonalizm, podzielone rodziny, zerwane przyjaźnie i tląca się potrzeba pojednania. O tym był rok 2020 i o tym jest „Patria” Fernando Aramburu.

To będą inne święta niż zwykle. Święta na miarę naszych czasów. Spędzone z dala od bliskich w trosce o ich życie i zdrowie. Jest parę sposobów, żeby ten czas sobie umilić. Towarzystwem najbliższych, rozmową, wykwintną kuchnią i dobrą książką. Dlatego też, kiedy w domowej krzątaninie znajdę czas dla siebie, planuję czytanie przy dźwiękach „Horses” – „Roku Małpy”. Zarówno płyta, jak i książka, to dzieła Patti Smith. Poetki, pisarki jednej z najważniejszych kobiet w historii światowego rocka, zaangażowanej w walkę o prawa człowieka. Swoją kolejną już książkę wydała w 2016 roku, który w chińskim kalendarzu był właśnie rokiem małpy. Jak czytam na ostatniej stronie:

„Ta fascynująca opowieść o poszukiwaniu sensu w trudnych czasach pokazuje talent poetycki Patti Smith”.

I znalezienia tego sensu w tych niełatwych czasach nam wszystkim życzę!

Szykuję się na wielką, grecką ucztę! Petrosie Markarisie, biada ci, jeśli mnie zawiedziesz. Zostaną ci tytułowe „Niespłacone długi” i radź sobie sam! Rozpoczęłam rok od włoskiego kryminału w towarzystwie komisarza Bordelliego i zamierzam zakończyć go w klimacie dla odmiany greckim, u boku komisarza Kostasa Charitosa. Wiem, wiem, diagnoza jest oczywista, mam słabość do intrygujących komisarzy z ciepłych krajów. I im więcej słońca i komisarzy tym lepiej, trzeba jakoś umilić sobie ten czas, ten grudzień. Zresztą, co ja piszę, każdy miesiąc trzeba sobie umilać, bezwzględnie i bez wyjątków. Niepokoi mnie tylko napis na okładce książki – „trylogia kryzysu”….

Liczyłam na świąteczny relaks i greckie przysmaki w miłym towarzystwie, a wygląda na to, że wpakowałam się w jakąś kryzysową sytuację. I to poważną, z tego co widzę – zabójstwa bankierów na tle krachu finansowego w Grecji. Charitos ma więc duży problem, w dodatku zostały mu kredyty do spłacenia...Nie ma szans, że zaprosi mnie na wino (no może kiedyś!), ale przecież go nie zostawię, skoro już go wybrałam. Niech pan opowiada, co się u pana dzieje, komisarzu, mamy ten czas tylko dla siebie. 

Od kiedy pamiętam, po-wigilijny czas kojarzy mi się z tym, że czyta się książki znalezione pod choinką. Ja jednak zawczasu już wygrzebałem z biblioteczki dwie powieści Toma Clancy’ego. Cechą charakterystyczną jego książek jest to, że nie ma potrzeby mozolnego wgryzania się w nie i maksymalnego skupienia na każdej stronie – zamiast czytać całość ciągiem, można z powodzeniem podczytywać fragmentami. Chociaż, nie ukrywajmy, wartka akcja prowadzona przez mistrza powieści sensacyjnej nie pozwala się od książek oderwać. To czyni je idealnymi pozycjami na poranne świąteczne nie-wstawanie, gdy w piżamie w świąteczne renifery będę przekładał się z boku na bok. „Polowanie na Czerwony Październik” czytałem już wielokrotnie; tym razem zamiast Jacka Ryana i Marko Ramiusa i ich partii morskich szachów, w których pionkami są atomowe okręty podwodne, wybieram Paula Hooda, szefa amerykańskiego Centrum Zapobiegania Sytuacjom Kryzysowym. Wraz z nim będę odbijał gmach ONZ z rąk terrorystów w „Oblężeniu”.

U mnie w święta nigdy nie czytało się dużo książek. Głównie dlatego, że byliśmy mistrzami w robieniu wszystkiego na ostatnią chwilę. Do dzisiaj pamiętam, jak całą rodziną kończyliśmy remont korytarza o trzeciej nad ranem w wigilię, a już o ósmej znów byliśmy na nogach, by rzucić się w wir przygotowań. No i tak zostało mi do dzisiaj. Dlatego końcówka grudnia to dla mnie czas prawie całkowicie pozbawiony książek.

Reklama

Ale ten rok jest wyjątkowy pod wieloma względami. Czytelniczo naprawdę zaszalałam, więc czemu nie znaleźć również tej przysłowiowej chwili na jeden rozdział. W święta pozostaję w śnieżnych i mikołajowych klimatach. Zamierzam sięgnąć po książkę „Idą święta. O Bożym Narodzeniu, Mikołaju i tradycjach świątecznych na świecie”. To książka z cyklu „nie wiedziałam, że będę nią zainteresowana, dopóki nie wzięłam jej do ręki”. Monika Utnik-Strugała zebrała wszystkie interesujace kwestie i wsadziła do jednej pozycji. A przepiękne ilustracje Ewy Poklewskiej-Koziełło tylko dodają samej książce uroku. To chyba najlepszy czas na taką lekturę.

Ktoś, kto powiedział, że święta to czas odpoczynku, chyba nie wiedział, co mówił! Co biedny czytelnik ma począć, gdy w jednej ręce trzyma na widelcu kawałek pieroga, w drugiej książkę, którą właśnie odpakował, a wszystkie nieprzeczytane pozycje krzyczą ZDRADA?! Święta to czas manewrowania pomiędzy wigilijnymi przygotowaniami, sernikiem, pakowaniem prezentów, a próbami przeczytania chociaż kilku stron. Dlatego tak ciężko w tym czasie sięgać mi po beletrystykę, którą aż szkoda odkładać w pół zdania. Jak zwykle w tym momencie sprawdzają się u mnie książki, które w swojej objętości mają kilka ostatecznie postawionych kropek. Tym razem to nie opowiadania, które swoją formą pasowałyby do świąt, ale wywiady przyciągnęły mnie do siebie na ten czas.

Święta to czas spotkań. Niestety w tym roku wszystko jest trochę inaczej, tak więc ja wyruszam na spotkanie z Olgą Tokarczuk, Dorotą Masłowską, Margaret Atwood… Ach! Co to będą za święta! A to wszystko dzięki Michałowi Nogasiowi i książce „Z niejednej półki. Wywiady”. Cudownie będzie zatopić się w intymny świat najwybitniejszych pisarzy i pisarek, którzy otworzyli się i pokazali autorowi oraz czytelnikom kawałek swojego świata. To będzie prawdziwa uczta dla duszy!

Kilka dni temu na stronie Ciekawostki Historyczne ogłoszono subiektywny ranking najlepszych książek historycznych roku 2020. Na pierwszym miejscu znalazła się książka Adama Leszczyńskiego „Ludowa Historia Polski”. Patrząc na ten wynik, z jeszcze z większym zainteresowaniem zamierzam przeczytać tę pozycję w czasie kilku dni świątecznych.

Zdecydowaną większość polskiego społeczeństwa stanowiły stany niższe – chłopi, Żydzi, mieszczanie, później – od XIX wieku – robotnicy. Im poświęcano do tej pory mniej uwagi.

Autor opisuje dzieje zdecydowanej większości polskiego społeczeństwa, które do tej pory samo zajmowało się historią raptem 10 procentowej, szlacheckiej elity. Książka otwiera nam oczy na relacje społeczne panujące na ziemiach polskich niemal od samych początków, aż po czasy najnowsze. To wreszcie historia buntu i oporu — sabotażu w pracy, buntu przeciwko pańszczyźnie, strajku w fabrykach. Było ich w historii Polski bardzo wiele, niekiedy niesłychanie okrutnych, ale także przemocy stosowanej powszechnie w życiu codziennym. Zapowiada się znakomita lektura na zakończenie tego niezwykłego roku.

Nie zapomnijcie w Święta wpaść również na stronę Ciekawostki Historyczne!

Reklama

komentarze [157]

Sortuj:
46924
1714
01.01.2021 09:27

A na Nowy Rok czytam
 Dawka życia Dawka życia
 Księga bezimiennej akuszerki Księga bezimiennej akuszerki
 Małe miasto, wielkie kłamstwa Małe miasto, wielkie kłamstwa

więcej

1743
82
28.12.2020 13:11

Ja różnie - skończyłam trylogię Ukryta sieć Jakub Szamałek, zaczęłam  Fantastyczne opowieści wigilijne Fantastyczne opowieści wigilijne, planuję  Biblioteka szaleńca. Największe kurioza wydawnicze ...

więcej

350
327
27.12.2020 19:27

 Skaza


78
37
27.12.2020 16:35

 Najgorętsza plaża w Finlandii Najgorętsza plaża w Finlandii


478
55
27.12.2020 15:34

U mnie totalne różności Dar terapii. List otwarty do nowego pokolenia terapeutów i ich pacjentów i Księga Axlin. Strażnicy Cytadeli a później może jeszcze Kobieta w podróży


506
0
27.12.2020 13:36

 Grzeszne święta


1055
12
27.12.2020 13:32

W poświątecznym klimacie  Grosz do grosza. Jak wydawać mądrze i unikać pułapek finansowych Grosz do grosza. Jak wydawać mądrze i unikać pułapek finansowych ;)


2103
46
27.12.2020 00:09

Dostałam
 Kwestia ceny Kwestia ceny
(do kolekcji, bo już czytałam) i wyczekaną oryginalną wersję
 Niespokojna krew Niespokojna krew
Galbraitha (Rowling). Zabiorę się za nią, jak tylko skończę
 Zbrojni

więcej

172
149
26.12.2020 23:21

Miła, lekka lektura, jak na razie świetnie się bawię  Wiedźma Naczelna Wiedźma Naczelna


1872
3
26.12.2020 22:32

Skończyłam wczoraj
 Mój Michael Mój Michael
To już trzecia książka Amosa Oza i na pewno nie ostatnia, po którą sięgnę.
A dzisiaj zaczęłam.
 Rebeka Rebeka
Wciągająca.
Potem dopiero będzie adaptacja filmowa.


3066
47
27.12.2020 08:43

Przeczytałam sporo książek Amosa Oza, a jeszcze mam kilka na półce - dawkuję je sobie. Rozumiem Twoją fascynację. Szkoda, że już więcej nic nie napisze.
Moja ukochana książka Oza to  Opowieść o miłości i mroku Opowieść o miłości i mroku.
Jeśli nie znasz - bardzo polecam!


zgłoś błąd