Czy wiedźmy to feministki? – Aneta Jadowska opowiada o książce „Cud Miód Malina“

Jacek Jaciubek
30.10.2020

Koźlaczki to wiedźmy żyjące tuż obok nas. Te z pozoru zwyczajne kobiety władają jednak prawdawną magią o ogromnej mocy i nie zawahają się jej użyć, zwłaszcza wtedy, gdy komuś dzieje się krzywda. Lub gdy ktoś zadziera z wiedźmą z ich ogromnego rodu. O książce „Cud Miód Malina”, inspiracjach i planach na przyszłość rozmawialiśmy z autorką, Anetą Jadowską.

Czy wiedźmy to feministki? – Aneta Jadowska opowiada o książce „Cud Miód Malina“

cud miód malina jadowska[Opis wydawcy] Mówią, że z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu... Nie z tą! Zresztą spróbujcie ustawić klan Koźlaków do fotografii. Powodzenia! Koźlaczki – wiedźmy, kobiety magiczne i sarkastyczne, nie poprzestają na półśrodkach i kiedy trzeba, idą na całość. Są nieobliczalne, ale mieszkańcy Zielonego Jaru wiedzą, że zawsze mogą na nie liczyć. A każda z nich może liczyć na resztę rodziny. Na dobre, złe i to szalone pomiędzy. Do kogo zadzwonisz, gdy twój krewny na łożu śmierci wyzna, że przegrał duszę w szulerni demonów? Jak zmienić chłopaka w kozę i z powrotem? Jakim cudem ogar piekielny reaguje na „kici, kici”? Czy w tej rodzinie „i żyli długo i szczęśliwie” jest w ogóle możliwe bez małej katastrofy? Długo wyczekiwana książka o nietuzinkowym klanie Koźlaków, znanych z opowiadań w antologiach „Dynia i jemioła”, „Harda Horda” i „Idiota skończony”. W Zielonym Jarze nie zdołacie się nudzić. Narcyza Koźlak nigdy na to nie pozwoli.

Jacek Jaciubek: Książkę „Cud Miód Malina” zadedykowała pani swojej babci – czy była ona dla pani takim wzorem, jak dla Maliny jej wiedźmowe przodkinie? Czego nauczyły panią inne członkinie pani rodu?

Reklama

Aneta Jadowska: Moja babcia była dla mnie ogromnie ważną osobą. Zmarła w trakcie mojej pracy nad tą książką i stąd dedykacja. O tym, czego mnie nauczyły musiałabym napisać osobną książkę, dwa zdania w wywiadzie nie wystarczą.

Wszystkie Koźlaczki to mocne, niezależne charaktery, które w codziennym życiu nie potrzebują mężczyzn. Czy inspirują panią portrety takich silnych kobiet z codziennego życia? Może pani wymienić jakieś przykłady?

Polska jest krajem silnych i odpornych kobiet. Nie mają wyboru, ten kraj miękkie i łagodne wypluwa. Nie, nie będę wymieniać, bo to sugerowałoby, że jest ich niewiele, że w snopie reflektorów jest ta jedna czy dwie wymienione, a ja wolę, by ten reflektor skupiał się na absolutnie każdej silnej kobiecie, która radzi sobie z Polską, rodziną, pracą, dziećmi, życiem domowym, prywatnym, zawodowym i w tym wszystkim, jeśli ma szczęście, starczy jej jeszcze sił na nią samą.

„Jesteśmy tak słabe, jak nasze najsłabsze ogniwo, ale też tak mocne, jak mocne możemy być razem. Jesteśmy silne mocą naszej rodziny, naszego sabatu, i to jest coś, co zlekceważyłby tylko głupiec” – fragment książki „Cud Miód Malina”.

W opowiadaniach ze zbioru „Cud Miód Malina” magia wciąż przenika się z naszą rzeczywistością. Bohaterki prowadzą zwyczajne życie codzienne i drugie, czarodziejskie. Na mapie tego świata jest Gdańsk czy Łódź, ale jest też Zielony Jar i Wiązowy Wąwóz. Czy pani zdaniem w naszym racjonalnym świecie jest jeszcze miejsce na magię?

Oczywiście.

Reklama

Można chyba powiedzieć, że Koźlaczki, choć są wiedźmami, to feministki – zdecydowanie walczą o prawo kobiety do samostanowienia. A jednak można u nich odnaleźć inny trop: w ich rodzinie panuje silne przekonanie, że kobieta powinna jak najszybciej wyjść za mąż i mieć dzieci, nawet jeśli tego mężczyznę szybko porzuci. Czy to nie są postawy ze sobą sprzeczne?

Oczywiście, że nie. Feminizm walczy o prawo do wyboru, o prawo do samostanowienia i podejmowania własnych decyzji. I nie ma jednej jedynej słusznej decyzji, bo te mają być indywidualnymi wyborami kobiety. Jako feministka walczę równie intensywnie o prawo kobiet do rozbicia szklanego sufitu i prawo do kariery, jak i wybrania rodziny. Jak długo to ich wybór, a nie przymus, nie brak innych perspektyw, nie wymuszone męczeństwo w imię bogowie wiedzą czego. Taką decyzję Koźlaczki chcą podjąć, więc ją podejmują. Co niby jest niezgodnego z zasadami feminizmu w tym, że kobieta chce mieć dzieci i je ma, nie czekając, aż społeczeństwo uzna, że to jest odpowiedni moment? Jeśli Jadzia czy Ruta ich nie chcą, to ich nie mają i reszta rodziny jakoś nie ma z tym problemu. To zwyczajnie kwestia wolnych i indywidualnych decyzji. Malina może czuć presję, ale to presja, którą zna każda kobieta – z tym, że presje społeczne są niespójne i niemożliwe do pogodzenia: musisz mieć dzieci, ale musisz też robić karierę, bo inaczej jesteś pasożytem; zostań z dzieckiem, bo ono jest najważniejsze, a jeśli chcesz pracować, jesteś egoistką, ale jeśli nie wrócisz do pracy, to jesteś leniwą i roszczeniową matką Polką. Koźlaczki są uczciwe – realizuj się tak, jak tego potrzebujesz, może nie od razu zrozumiemy to, co robisz, ale nie musimy rozumieć, by cię wspierać. Nie ich wina, że faceci są za słabi, by z nimi żyć. Znam zbyt wiele kobiet, które marzą o dzieciach i czekają na idealnego mężczyznę, gdy to dopiero jednorożec.

„Jaką magię uprawiała twoja babka?
– Zabawiała się z demonami – wyznałam. To był wstydliwy rodzinny sekret. Wszystkie Koźlaczki wiedziały, ale reszta miasteczka nie miała pojęcia.
– Myślisz, że to nie żeton papcio chce odzyskać?
– Stawiałabym, że raczej duszę. Tu się nie gra na cukierki…” – fragment książki „Cud Miód Malina”.

Wydawałoby się, że w tak starym kobiecym rodzie, wszystkie jego członkinie powinny się wspierać na każdym kroku. A tu sprawa wygląda inaczej. Choć oczywiście wszystko podszyte jest humorem, odnosiłem wrażenie, że te kobiety potrafią być dla siebie nawzajem okrutne.

Chyba zupełnie inaczej rozumiemy dynamikę rodziny i kobiet. Więzi rodzinne nie zwalniają z konsekwencji własnych działań. Członkowie rodziny nie są też odporni na ocenę i karę, kiedy łamią zasady. Rodzina i wsparcie nie oznacza też wiecznego klepania po pleckach, nie oznacza słodzenia i nieszczerości. Oznacza, że możemy się różnić, ale jesteśmy dla siebie w sytuacji kryzysu, radości i gdzieś pomiędzy. Rodzina może być złośliwa, sarkastyczna, może wytykać błędy i potknięcia, nie zapomni momentów blamażu sprzed trzydziestu lat, ale gdy trzeba, służy wsparciem – jak w „Cyrografie trójstronnym”, jak w „Coś nowego, coś starego, coś niebieskiego”, jak w „Niepozornym talencie” i właściwie każdym innym opowiadaniu z tego zbioru.

Która z Koźlaczek jest pani najbliższa?

Wszystkie. Każda jedna ma w sobie coś, co szanuję i podziwiam.

W obecnym czasie nie może chyba zabraknąć pytania o to, jak pandemia wpłynęła i wpływa na pani życie zawodowe. Spotkałem się już z opinią, że pisarze to samotnicy i dla nich siedzenie w domu to nic nowego ani znacząco trudnego. Czy mocno odczuła pani zmiany w ostatnich miesiącach?

Reklama

Wydałam siedem książek w czasie pandemii – planowane od lat nowe wydanie Heksalogii i całkiem nowa mini antologia „Kurczaczek i Salamandra”, a teraz jeszcze „Cud Miód Malina” – wypadły na ciężki i nieprzewidywalny czas. Obaw oczywiście było dużo. Także dlatego, że normalny tryb promocji i docierania do czytelnika - czyli zaplanowany na kilka tygodni i kilkadziesiąt spotkań oraz wizyt na targach książki w różnych miastach – był całkiem niedostępny. A to wszystko zmienia. Musieliśmy szukać nowych form i myślę, że całkiem dobrze się z SQN-em w tym odnaleźliśmy. Jako introwertyk faktycznie nie mam problemu z siedzeniem w domu. Ale ciężko uznać pandemię za czas komfortowego siedzenia w domu. Jako astmatyczka z problemami z odpornością jestem w grupie ryzyka, więc zmuszona jestem do izolacji i ogromnej ostrożności. Jest ogromna różnica między nie wychodzeniem z domu, bo nie ma się na to ochoty, a niewychodzeniem, bo kontakt z osobą zarażoną może mnie zabić, a najmniej – skończyć się hospitalizacją. Stres jest ogromny i realny. Więc piszę, staram się wykorzystać ten czas, ale jestem przekonana, że obyłabym się bez pandemii w kwestii dotrzymania deadlinów.

„W powietrzu fruwały buteleczki i łyżki, na palnikach bulgotała zawartość kociołków, głosy kobiet splatały się w gęsty szum z miauczeniem kota, śpiewem dzieci dobiegającym zza okna i wiatrem huczącym w kominie. Wszystkie wiedźmy zdawały się znać kroki tańca, w którym poruszały się w zatłoczonej kuchni, rozumiały się w pół słowa, jedna wyciągała rękę, a druga od razu wiedziała, co podać” – fragment książki „Cud Miód Malina”.

Historia o rodzie czarownic Koźlaczek jeszcze nie znalazła swojego końca, jak sugeruje pani we wstępie. Kiedy możemy się spodziewać kolejnych opowieści z tego świata i jaką będą miały formę? A może teraz zamierza pani odpocząć od tego świata i zająć się czymś zupełnie innym?

Lubię przeplatać moje projekty i światy. Po latach pisania wyłącznie „Heksalogii” obiecałam sobie, że już nigdy nie zamknę się tylko w jednym świecie na zbyt długo. Wolę płodozmian. Zaraz po Koźlaczkach pisałam „Kurczaczka i Salamandrę”, potem całkiem inną historię niespodziankę, teraz pracuję nad kolejnym tomem „Garstek w Ustce”. Różnorodność pozwala mi nigdy nie popaść w rutynę.

Na co dzień czaruje pani słowem, a gdyby tak na jeden dzień miałaby pani zostać Koźlaczką, to jakiej magii chciałaby pani użyć? Czy są jakieś uroki, które chętnie rzuciłaby pani na świat?

Byłabym snujem – pisałabym światy i bohaterów, którzy potrafią ożywać w wyobraźni czytelników, pobudzają ich emocje. Zabierałabym czytelników na jakiś czas z tego świata w całkiem inne miejsce, w którym mogą być bezpieczni i dobrze się bawić. Kto wie, może nie muszę być w tym celu Koźlaczką.
A uroków przychodzi mi na myśl całkiem sporo. Myślę, że kultowy już urok Aronii Koźlak, zwany „chujem na czole”, który pojawiał się na czole każdego skorumpowanego, kłamliwego i molestującego polityka, to całkiem niezły początek. A potem na pewno wymyśliłabym coś więcej. W tym świecie przydałoby się kilka Koźlaczek albo przynajmniej jedna Narcyza z miotłą, by zrobić porządek.

aneta jadowska

Książka jest już do kupienia w księgarniach online.

Zapraszamy do lektury fragmentu książki „Cud Miód Malina”:

Cud Miód Malina

Issuu is a digital publishing platform that makes it simple to publish magazines, catalogs, newspapers, books, and more online. Easily share your publications and get them in front of Issuu's millions of monthly readers.

Fot. otwierająca: Marcin Okoniewski

Reklama

komentarze [7]

Sortuj:
2175
977
01.11.2020 18:48

Słucham na Storytel i nie powiem... świetnie się tego słucha.


1045
65
01.11.2020 16:50

Ciekawy wywiad, bardzo zachęcił mnie do sięgnięcia po książkę :)


1455
69
01.11.2020 11:49

Co do pytania z artykułu to zależy od autora/autorki jak wykreuje postaci w świecie przedstawionym. Może to być wiedźma - lesbijka, wiedźma handlująca jakimś zielskiem, wiedźma - klasyczna albo wiedźma pijącą piwo kurła mocne :D albo coś jeszcze inne Up to You


1237
528
31.10.2020 15:23

Właśnie czytam "Cud, miód, Malina" :)


207
193
31.10.2020 08:57

Chyba też się skuszę


486
14
30.10.2020 14:14

O rety! Ale wspaniałe są te Koźlaczki! "Cud, miód, malina" absolutnie mnie pochłonęła, pozwoliła oderwać myśli w tym trudnym momencie i przyniosła autentyczny relaks. Nigdy nie byłam wierną czytelniczką pani Jadowskiej (choć sięgałam po niektóre książki, od czasu do czasu), ale teraz się nią stałam i będę z wywieszonym jęzorem wypatrywać kolejnego tomu o Koźlaczkach...

więcej

682
0
30.10.2020 11:31

Zapraszam do dyskusji.


zgłoś błąd