Bliscy w strefie śmierci – rozmowy z rodzinami Himalaistów

LubimyCzytać
16.11.2020

Czy himalaiście wolno mieć dzieci? A męża? Żonę? Czy realizacja marzeń o najwyższych górach jest przejawem egoizmu wspinaczy, czy ich prawem do życia na własnych zasadach? O tym, jak wielka miłość do wysokich gór wpływa na ich życie, opowiadają najbliżsi polskich himalaistów w książce „Rodziny himalaistów” autorstwa Katarzyny Skrzydłowskiej-Kalukin i Joanny Sokolińskiej.

Bliscy w strefie śmierci – rozmowy z rodzinami Himalaistów

[Opis wydawcy] Jerzy Kołakowski pamięta, jak jego matka odebrała telefon z wiadomością o śmierci ojca. Miał dwa lata, za mało na wspomnienia, jednak on zapamiętał wstrząs, który wtedy przeżył. Ryszard Kołakowski zginął na Makalu. Jerzy rozumie dlaczego ojciec kochał góry, sam idzie jego śladami, żyje wspinaniem. Nie chce mieć dzieci, bo nie chce, żeby cokolwiek przeszkadzało mu w pokonywaniu skał.

Tomasz Jankowski, historyk, pierwszy raz wszedł na Rysy, kiedy miał trzy lata. Zaprowadził go na górę, a potem z niej zniósł jego tata, himalaista i inżynier odpowiedzialny za łączność na wielu wyprawach, Bogdan Jankowski.

Marcin Latałło, reżyser, syn operatora filmowego Stanisława Latałły, dorastał bez ojca, który zginął na Lhotse w 1974 r. Nie był himalaistą, pojechał na tę wyprawę jako filmowiec. Syn nakręcił film, którym próbował zmierzyć się z traumą po śmierci ojca.

Joanna Kondracka, psycholog, chroni dwójkę swoich dzieci przed tym, co media piszą o ich tacie i jej byłym mężu, Tomku „Czapkinsie” Mackiewiczu, który zginął, spełniając swoje marzenie o zdobyciu Nanga Parbat. Jak powiedział jeden z bohaterów – książka „Rodziny himalaistów” traktuje o skutkach ubocznych himalaizmu dla rodziny. O tym, jak wielka pasja dziecka, partnera albo rodzica kształtuje życie ich najbliższych.

„To książka o ludziach, którzy podobnie jak bohaterscy, tak przez nas kochani himalaiści płacą najwyższą cenę za wędrówkę na szczyt. Płacą za piękną pasję, tyle że nie swoją." - cytat z książki „Rodziny himalaistów”

Reklama

Marcin Olgierd: Wydawać by się mogło, że temat himalaizmu opracowany jest już na wskroś. Otóż książka pań uświadomiła mi, że jednak nie. Bo chyba nikt dotychczas nie rozmawiał z bliskimi tych osób. Czy to właśnie dlatego zdecydowały się panie podjąć tę tematykę?

Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin: Książek o himalaizmie ukazuje się tak wiele, że nawet nie próbowałyśmy omawiać pomysłu na napisanie kolejnej z nich. Od początku wiedziałyśmy, że to właśnie ma nie być książka o górach i wspinaczach. Ich obecność w opisywanych przez nas historiach jest zaznaczona na tyle, na ile jest to potrzebne do opisania życia i sytuacji ich rodzin. Bez trudu można znaleźć książkę, w której przeczytamy, jakie uczucia, rozterki i fizyczne dolegliwości towarzyszą wspinaczom zdobywającym najwyższe szczyty. Rzadko kiedy jednak można trafić na opowieść o uczuciach, rozterkach i codzienności osób, które związały się z tymi osobami, albo są ich dziećmi. A przecież to taki ciekawy temat. Co czuje partner, partnerka, córka, syn człowieka, który poszedł realizować swoją pasję w strefie śmierci? Przecież wiedział, że stamtąd łatwo jest nie wrócić. Co czują bliscy tych pasjonatów, wiedząc, że mieli oni świadomość ryzyka? Jak poukładali sobie bez nich życie? Są dumni, czy mają żal? Tego właśnie chciałyśmy się dowiedzieć.

Joanna Sokolińska: Ja tylko uściślę, że nie byłyśmy pierwsze. Wcześniej Olga Morawska, założycielka fundacji Nagle Sami, przeprowadziła serię wywiadów z bliskimi himalaistów, którzy zginęli w górach. Ukazały się w książce pt. "Góry na opak".

Wydaje mi się, że himalaiści to bardzo zamknięta grupa, do której mało kto z zewnątrz ma dostęp. Czy tak samo jest z ich rodzinami? Ciężko było do nich dotrze? Namówić je do rozmowy?

KS-K.: Rzeczywiście część osób, do których się zwróciłyśmy, była wobec nas nieufna i pytała: „a czy pani zna historię polskiego himalaizmu, czy zna pani ludzi gór?”. z założeniem, że osoba spoza środowiska nie zrozumie specyfiki tej pasji i różnych środowiskowych wrażliwości. Zazwyczaj w takich sytuacjach mam ochotę odpowiedzieć, że biografowie Mozarta też nie znali go osobiście i nie byli kompozytorami, a jednak poradzili sobie ze zrozumieniem jego fenomenu. Uważam, że to, że jesteśmy spoza środowiska jest właśnie naszą mocną stroną, bo umiemy się zdystansować wobec jego emocji, czy wewnętrznych sporów. Możemy spojrzeć na temat oczami czytelników. Trzeba jednak przyznać, że do części bohaterów dotarłyśmy dzięki pomocy himalaisty, jednego z bohaterów tej książki czyli Michała Kochańczyka, który sam pełni rolę przyjaciela rodzin himalaistów. Jego pośrednictwo pewnie nas trochę uwiarygodniło, często jednak nawet to nie wystarczyło, by przełamać nieufność wobec nas, laiczek, osób z zewnątrz.

JS: O tym, że himalaiści to zamknięta grupa usłyszałam dopiero, kiedy książka się ukazała. Nadal nie jestem pewna, czy to prawda. Myślę, że o każdej grupie można tak powiedzieć, bo chyba każdy woli rozmawiać z osobą, która ma pojęcie o tematyce, za którą się bierze.

„W Polsce wydaje się rocznie kilkanaście książek górskich – biografie wybitnych wspinaczy, biografie gór wciąż i wciąż królują na listach bestsellerów Empiku. Próba bycia na bieżąco przypomina walkę z wielogłowym smokiem: przeczytasz trzy książki, a już z okładek uśmiecha się do ciebie sześciu kolejnych bohaterów. Kochamy naszych himalaistów i górskie opowieści. „My” autorki i „my” Polacy."

- cytat z książki „Rodziny himalaistów”

Ciężkie to były rozmowy? Na pewno są pytania, na które ktoś nie chciał odpowiedzieć, ale czy są pytania, które bały się panie zadać? I może finalnie nie zadały?

KS-K.: Trudno jest zapytać człowieka, który w dzieciństwie stracił ojca, bo poszedł on na śmiertelnie niebezpieczną wyprawę, czy ma żal to tego ojca, że wybrał chęć zdobycia ośmiotysięcznika, zamiast zostać z dzieckiem w domu. Warto jednak było to zrobić, bo odpowiedzi są bardzo nieoczywiste. A ich uzasadnienia pokazują często złożony, psychologiczny mechanizm próby uporania się z mieszanką poczucia straty, dumy, tęsknoty. Ponieważ zadawałyśmy trudne pytania, często były to bardzo ciężkie rozmowy. Razem z naszymi rozmówcami wracałyśmy do ich traum, intensywnych emocji. Ja, po zakończeniu każdej rozmowy brałam, głęboki oddech, jakbym zdjęła ciężki plecak z ramion.

JS: Nie, nie było pytania, którego nie zadałabym ze strachu, albo dlatego, że uznałam, że nie wypada. Może po prostu mam szczęście i takie pytania nie przychodzą mi do głowy? Nie było też sytuacji, w której ktoś powiedział: "o nie, o tym nie chcę mówić". Bardzo bałam się autoryzacji - nasi rozmówcy czasami mówili o tak intymnych sprawach, że wydawało się niemożliwe, żeby tych słów nie wycięli. A jednak decydowali się je zostawić. Bardzo ich za to podziwiam i bardzo jestem wdzięczna. Ani ja, ani Kasia, nie lubimy namawiać na rozmowę osób, które nie są do tego przekonane. Z jednej strony chodzi o szacunek dla decyzji innego człowieka, z drugiej - o doświadczenie, które mówi, że nękana błaganiami o wywiad osoba i tak nie będzie dobrym rozmówcą. Na pewno przez takie podejście coś się traci, ale za to zyskuje się komfort późniejszej rozmowy. Ten komfort wynika z tego, że ludzie, którzy nam zaufali i zgodzili się porozmawiać o swoim życiu, o bardzo osobistych sprawach, byli przekonani, że tego chcą. W tym sensie te rozmowy nie były ciężkie, choć dotyczyły trudnych spraw.

Czy jest ktoś, kto na rozmowę się nie zgodził choć bardzo paniom na tym zależało?

KS-K.: Tak, jednak ponieważ osoby te właśnie nie zgodziły się rozmawiać, nie chciałabym przywoływać ich nazwisk. Mogę powiedzieć, że trudno jest namówić do rozmowy rodziny rozpoznawalnych himalaistów, bo zazwyczaj same myślą o napisaniu wspomnień, albo mają dziennikarzy, z którymi od dawna rozmawiają i nie otwierają się na innych. Dla części pielęgnowanie pamięci o bliskim himalaiście jest częścią życia i osoby te także nie są zainteresowane rozmową na trudne tematy.

JS: Odmówiła mi, bardzo miło, jedna osoba.

Reklama

Co najbardziej zaskoczyło panie podczas tych rozmów?

KS-K.: Mnie najbardziej zaskoczyło to, jak dużo dostałam odmów od wdów po wspinaczach. Dzieci rozmawiały chętnie, natomiast wdowy często uprzejmie dziękowały. Zastanawiałam się, dlaczego. Domyślam się, że trudno jest wypowiadać się na ten temat publicznie w sposób szczery, łatwo jest wtedy kogoś urazić, rodzinę, dzieci, znajomych. Relacja partnerska, w której jedno z dwojga realizuje pasje, a drugie w tym czasie trzyma na swoich barkach całe ich codzienne życie, musi być o wiele bardziej skomplikowana, niż wyraża to często powtarzana fraza: „nie próbuję stanąć między nim a górami, bo wiedziałam, z kim się wiążę”.

JS: Dziwnie to zabrzmi, ale chyba najbardziej zaskoczyło mnie to, jak chętnie nasi bohaterowie godzili się na spotkanie. I ich otwartość.

„Robiąc burzę mózgów, by znaleźć tytuł dla naszej książki, myślałyśmy o kontrowersyjnym pytaniu: czy alpinista może mieć dzieci? Czy człowiek, który tak ryzykuje, powinien zakładać rodzinę?"

- cytat z książki „Rodziny himalaistów”

Jakie uczucia towarzyszyły wywiadom? Smutek, żal, rozpacz? A może wręcz przeciwnie – zrozumienie, szacunek, chęć kontynuacji pasji rodzica?

KS-K. Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Moi rozmówcy opowiadali bardzo różne historie. Żaden z nich nie ma jednak żalu do rodzica, niektórzy przeanalizowali sobie osobowość ojca i rozumieją, co go zaciągnęło w góry, inni podziwiają go i rozumieją, mimo tego, że z powodu jego braku cierpią. Chcą swoich rodziców upamiętnić, zrozumieć, a nawet fizycznie poczuć, dotykając podczas wspinaczki tych samych skał, co oni, albo robiąc o ojcu film.

JS: Smutek, wdzięczność, ból, złość, podziw, tęsknota, akceptacja...

Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin – dziennikarka od dwudziestu sześciu lat, pracowała m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Dzienniku Polska Europa Świat”, tygodnikach „Newsweek”
i „Wprost”, autorka tekstów i książek o tematyce społecznej. Kocha Tatry, rozumie, że można zaniemówić na widok góry.

Joanna Sokolińska – socjolożka z wykształcenia, reporterka z zawodu. Przez 20 lat była związana z „Gazetą Wyborczą", jako dziennikarka, redaktorka i reporterka. W „Wysokich Obcasach" pisała portrety kobiet zmagających się z codziennością i felietony o rodzicielstwie. Jej książkowym debiutem była powieść kryminalna pt. Trzewiczki Matki Boskiej.

Książka „Rodziny himalaistów” jest już do kupienia w księgarniach online

Artykuł sponsorowany

Reklama

komentarze [1]

Sortuj:
3013
4
16.11.2020 12:12

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd