Between Worlds. Opowiadanie 6. „Ziarno”

LubimyCzytać
30.09.2020

W trzecim odcinku Between Worlds poznaliśmy gaszącą pragnienie Sugo, która powraca w najnowszej odsłonie cyklu. Osę napotkają na swej drodze znana nam już wąpierzyca Rubin oraz zupełnie nowa bohaterka o imieniu Dixi. Jak się okaże, ich spotkanie zmieni naturę jednej z tych postaci...  

Between Worlds. Opowiadanie 6. „Ziarno”

Opowiadanie 6. „Ziarno"*

Aura od jakiegoś czasu pustoszała. Za barem stanęła Dixi. To był akt desperacji ze strony Moona. Tani chwyt, który miał przyciągnąć gości. Zazwyczaj trzymał ją w specjalnym pokoju dla bogatych VIP-ów, ukrywał przed pospólstwem. Była dla niego żyłą złota. Odkupił ją od pewnego handlarza, który akurat znalazł się na skraju bankructwa, więc Moon dostał Dixi jedynie za kilkaset kubitów. Pochodziła z dość odległej galaktyki, podbitej i zniewolonej Respir. Nie była to istota zanadto inteligentna społecznie, choć jej matematyczne zdolności przewyższały przeciętne umysły. Moon traktował ją dobrze, nie tylko dlatego, że była niezwykle utalentowaną kochanką, do czego natura przystosowała ją doskonale, ale również dlatego, że pomagała mu prowadzić biznes.

Dixi była esencją kiczu, uwielbiała podkreślać swą przerysowaną naturę. Na głowie tańczyły jej różowe, żyjące własnym życiem włosy, które nie były bez znaczenia dla zadowolenia klientów. Neonowo różowa, spora przyssawka w miejscu ust była silnie umięśniona, a głęboko osadzone oczy z poprzecznymi powiekami, szczęśliwie mało widoczne, niknęły w tle zapowiadających rozkosz warg. Infantylny i gburowaty styl bycia sprawiał, że samce wszystkich ras lgnęły do niej, przyciągane obietnicą czystego, fizycznego zaspokojenia.

Moon obserwował ją, jak czyściła szklanki i odwieszała je w szynach nad barem. Nagle poczuł wątły, ale drażniący zapach szafranu. Wiedział, co to znaczy. Jego przyjaciółka wypełzła ze swojej nory. Rubin od kilku tygodni nie była sobą, słabła z dnia na dzień, nie polowała, musiał jej przynosić truchło. Po wizycie u Prorokini zapadła się w siebie. Zdecydowanie odmawiał za każdym razem, gdy męczyła go o to, że musi dostać się na Ziemię, do Ostatniego Miasta. Po tym, co mu opowiedziała o spotkaniu, upewnił się, że te przepowiednie to nie kolejne bzdury. Bał się. Nie chodziło tylko o burdel czy inne okoliczne interesy, ale o przetrwanie. Jeśli faktycznie doszłoby do tego, że planety się odrodzą, to on i Rubin znów będą musieli wrócić do tułaczki, ukrywania się, zaprzeczania swojej naturze. W tym świecie było dla nich miejsce – chaos to dobry dom, pełen wolności, bez oddechu łowców na karku. Dixi skończyła, a że przy barze było pusto, przeszła do stolika, przy którym przysiadła Rubin. Moon obserwował je przez chwilę, siedziały w milczeniu, zblazowane i smutne. Wściekł się ni to na siebie, ni to na nie i wyszedł.

Reklama

– Nie mogę na ciebie patrzeć – skomentowała Dixi i wbiła kaprawe oczka w zmarnowaną Rubin. – Dlatego zrobiłam, co chciałaś. Portal jest ustawiony. Mam tylko jeden warunek, idę z tobą.

– Oszalałaś! W przepowiedni nie było mowy o dmuchanych lalach.

Dixi zaćwierkała radośnie, sądząc, że to komplement. Rubin ostentacyjnie wydęła wargi i przedrzeźniając seksbombę, próbowała zniechęcić ją do wspólnej podróży.

– Nie możesz iść ze mną. Ktoś tu musi zostać – spoważniała nagle.

– A po chuj? I tak się domyśli. Wolę być w tym momencie daleko stąd, jeszcze mnie wyssie…

– Ha! Wyssie! I mówi to panna z mordą inspirowaną przyssawką.

Dixi znowu zaświergotała zachwycona.

– Same komplementy, co? – zagadnęła z wymuszonym uśmiechem Rubin.

– Jestem do nich przyzwyczajona, ale z twoich ust…

– Nie używaj tego słowa! – przerwała jej zgorszona Rubin.

– Jakiego?

– USTA!

– Nie lubisz go? Co to za facepalm? Nie załamuj się! Trzeba się zbierać! Musimy zniknąć stąd, nim wróci Moon.

– Idę sama! – upierała się wąpierzyca, gdy szły na zaplecze. Dixi przygotowała broń, naładowała przekaźniki, ustawiła portal i gdy Rubin poprawiała jeszcze przed lustrem buty, różowe cudo przeszło przez rozwibrowaną taflę fioletowego światła.

– No to, kurwa, pięknie! – przecedziła przez zęby Rubin i z rozpędu, którego potrzebował jej strach, wskoczyła w portal.

Nieopodal katedry, przez jałowy plac przechodziła właśnie Sugo. Wracała z naręczem martwych ptaków. Dzisiaj w menu była także sowa, śmierć tych istot smakowała znacznie lepiej, bo same nosiły w sobie cząstki wszystkich tych, którym odebrały życie. Gdy tylko weszła do katedry, zamurowało ją. Na środku tańczyła młoda kobieta, uderzając głośno obcasami o marmur. Przyjmowała drapieżne pozy, w których zdawała się zastygać, by później znów z impetem wpadać w rytm, wyklaskiwany przez coś, co wyglądało jak połączenie glonojada z różowym kwiatem.

Reklama

Nie zauważyły jej. Ukryła się dyskretnie za najbliższym filarem i z podziwem śledziła ten pełen pasji taniec. Wyprężające się ciało kobiety miało w sobie piękno i grozę. Trwało to jeszcze przez chwilę, tancerka zatrzymała się, stała teraz tyłem do ołtarza. Zdezorientowana towarzyszka, powoli zaczynała rozumieć, że jej klaskanie jest już niepotrzebne.

– Możesz się nam pokazać? – usłyszała Sugo i wściekła się, że nie była ostrożniejsza. Odłożyła pakunki i wyszła na środek. Tancerka stała przodem do niej po środku wiszącego nad ołtarzem krzyża.

– Podejdź tu! Nie jestem twoim wrogiem – dodała kobieta.

Różowe stworzenie zachichotało upiornie, rozciągając swoje ogromne usta w coś na kształt uśmiechu. Gdy Sugo podeszła nieco bliżej, zauważyła tatuaż na czole tancerki: odwrócony krzyż komponował się ze swym pierwowzorem w tle.

– Co to za przedstawienie?

– Piękne, prawda?! – wykrzyknęła podniecona Dixi i aż klasnęła w dłonie. Widząc brak entuzjazmu swoich towarzyszek, wydęła jeszcze bardziej wargi. Sugo wpatrywała się w Rubin z dziwną mieszaniną gniewu i ciekawości.

Wąpierzyca nie wytrzymała tym razem i doskoczyła do Dixi. Chwyciła ją mocno za udo i klęcząc, wgryzła się w nią tuż przy pachwinie. Stworzenie pisnęło, szarpało się nawet przez chwilę, ale siły odeszły szybko. Dixi upadła bez życia. Osa obserwowała to wszystko z niedowierzaniem.

Rubin podniosła się, złapała na palec kroplę, ściekającą jeszcze z kącika ust i oblizała go z satysfakcją.

– Wybitnie smakowity kąsek w dzisiejszych czasach – skomentowała. – My mamy, moja droga, wspólne sprawy do załatwienia. Wiem, wiem, to nieco niegrzeczne, tak…

Osa ruszyła na nią wściekle, ale wąpierzyca była szybsza. Sugo widziała tylko smugi, przecinające obszerne wnętrze katedry, nie zamierzała jej gonić. Kiedyś się zmęczy, pomyślała naiwnie.

– Chcę tylko wyjaśnić parę spraw.

– Jesteś intruzem.

– Zaraz intruzem… Jestem tu z powodu przepowiedni, która nie daje mi o sobie zapomnieć i normalnie żyć.

Ostatnie słowo odbiło się echem po katedrze.

Żyć, żyć, yć, ć, ć…

Gdy Rubin wciąż ukrywała się przed nią, Sugo postanowiła się posilić. Podeszła do różowego, groteskowego trupa i nachyliła się nad nim. Przez ogromne usta absurdalnej istoty zaczęła wydobywać się substancja, przypominająca rtęć. Osa zasysała ją łapczywie. Czuła, że jeśli musi walczyć z tancerką, potrzebne jej wzmocnienie.

Rubin stanęła jak wryta. Obserwowała tę scenę z rozchylonymi ustami. Ta dziwaczna hybryda klęczała przy Dixi, która zaczynała odzyskiwać siły.

Osa poczuła, że przez jej usta wypadło coś niewielkiego. Wprost do różowej przyssawki wpadł jakby okruszek. Dixi zaczęła się krztusić, ale już po chwili odzyskała oddech.

– Co tu się właśnie… co ty? Jak… Już rozumiem, już rozumiem, rozumiem! Słyszysz?

– Co, kurwa, rozumiesz? Że wdarłaś się na mój teren, że w moim, kurwa, domu urządzasz sobie jakieś kanibalskie uczty! Ty pokręcona pizdo! Zabieraj stąd to swoje roztańczone dupsko.

Sugo ruszyła na nią w takiej furii, że Rubin naprawdę straciła rezon.

– Zatrzymaj się! Wiem, po co tu jestem! Słyszę drzewa! Musisz zrozumieć…

– Nic nie muszę! – wykrzyczała rozwibrowana, ale zaciekawiła się nieco, więc przystanęła.

– Pożerasz śmierć, tak?

– Istny geniusz z ciebie, paniusiu – zakpiła Osa, ale Rubin zjawiła się nagle tuż przy jej twarzy. Były podobnego wzrostu, wąpierzyca miała drobniejszą posturę, ale była szybsza.

– Wypij ze mnie śmierć – wysyczała Rubin w twarz Sugo. Zabrzmiało to jak wyzwanie.

Osa już miała odpowiedzieć, gdy nagle poczuła zapach posiłku. Tancerka, poza dziwną, ale przyjemną wonią, nosiła na sobie ten charakterystyczny odór, dla którego Sugo przemierzała bagna, dla którego codziennie wyprawiała się w poszukiwaniu posiłku.

Zadziałał instynkt. Sugo chwyciła w obie ręce głowę Rubin i zbliżyła swoje rozchylone wargi. Strumień śmierci zaczął wędrować przez usta wąpierzycy. Po chwili ciało tancerki osunęło się na ziemię.

Dixi wstała zdezorientowana i przez chwilę nie wiedziała, gdzie jest. Na zimnym kamieniu zobaczyła Rubin. Podbiegła do kobiety i zauważyła, że jej piersi poruszają się w rytm oddechu. Może niewiele wiedziała o świecie, ale oni, Moon i Rubin, nigdy nie oddychali. Pod filarem siedziała Sugo. Sprawiała wrażenie zmęczonej. Dixi poklepała delikatnie Rubin po policzku, ale ta wciąż była nieprzytomna.

– Zostaw ją i idź. Ja się nią zajmę – rzuciła słabo Sugo. Różowe stworzenie popatrzyło smutno, ale posłuchało, zebrało się i chwiejnym krokiem poczłapało w kierunku wyjścia.

Dixi od kilku dni leżała w swoim pokoju bez sił. Moon początkowo był wściekły i nawet zamierzał ją zabić, ale przypomniał sobie, jak lukratywna do tej pory była jej obecność w Aurze. Żal mu było Rubin, ale za bardzo bał się tego, co zostało na starej Ziemi, żeby jej szukać. Z natury nie był zbyt odważny, doszedł nawet do smutnego wniosku, że ze strachu robi się najgorsze rzeczy. Na przykład porzuca. Ale cóż, z tego, co mówiła Dixi, Rubin i tak już do niczego by się nie przydała. I jeszcze w jej obecności musiałby wciąż panować nad głodem. Martwił się teraz bardziej o to, jak ożywić Aurę, bo te kilka klientów dziennie w niegdyś ruchliwym burdelu, nie przynosiło już właściwie żadnych zysków.

Reklama

Był środek nocy. Dixi po raz pierwszy od dawna wstała z łóżka. Poruszała się jak lunatyczka. Przeszła przez tylne drzwi i opuściła Aurę. Od kilku dni czuła, że powinna to zrobić.

Szła długo po spokojnych ulicach, aż dotarła na peryferie miasta. Pustynny obszar miał swój osobliwy urok, rozciągał się po horyzont, a szary piasek skrzył się, unoszony przez podmuchy wiatru. Dixi stanęła mocno, a jej stopy zatopiły się całkiem w sypkim gruncie. Z jej nóg zaczęły boleśnie wyrastać korzenie, łapczywie przeczesując miękkie podłoże. Trwało to długo, ale w końcu dotarła do głębinowego źródła. Z jej ust nieśmiało zaczęły wychylać się drobne, niebiesko-różowe, fluorescencyjne gałązki. Poczuła jak woda wlewa się w nią, zastępując powoli krew.

Wiedźma usłyszała szept swoich przyjaciół.

– Nasiono wyrosło.

Uśmiechnęła się do siebie i przeszła przez portal.

-----

*Zarówno opowiadanie, jak i zdjęcia objęte są prawami autorskimi, © lubimyczytać.pl.

O Between Worlds

Projekt Between Worlds powstał w wyniku spotkania trzech niezależnych twórców. Marcin Urzędowski tworzy kostiumy i maski recyklingowe. Kasia – Madam Miko – jest fotografką, która od samego początku ujmowała postacie w magiczne kadry. Jagna Żukowska-Olejniczak ożywiła je w swoich opowiadaniach. W ten sposób powstał projekt Between Worlds – interdyscyplinarne połączenie trzech światów, który możecie czytać i oglądać na łamach lubimyczytać.pl.

Przeczytaj Between Worlds opowiadanie 1: „Woda”opowiadanie 2: „Głód”opowiadanie 3: „Pragnienie”opowiadanie 4: „Las” i opowiadanie 5: „Prorok”

Reklama

komentarze [13]

Sortuj:
518
178
04.10.2020 12:51

Dziękuję bardzo :) to po pierwsze i czekam niecierpliwie co dalej. Moje myśli cały czas krążą wśród postaci. Chcę więcej i więcej..
Marzy mi się taki piękny obraz ( zdjęcie na ścianie)
One są niesamowite. DZIĘKUJĘ :)))


44
0
04.10.2020 13:20

Dziękujemy za motywujące dla naszego zespołu komentarze. Cieszy każdy z nich, a już szczególnie te, które pojawiają się od stałych „bywalców” świata Between Worlds


242
46
01.10.2020 09:01

No, no, no! No rewelacja! Robi się bardzo interesująco!
Zaspokoiłam pragnienie, przynajmniej do przyszłego tygodnia.
Chciałabym zobaczyć wystawę fotografii z całego cyklu. Tak, zdaje sobie sprawę z tego jak dużo ich będzie ale żaden monitor nie odda efektu dużoformatowego zdjęcia.


44
0
02.10.2020 12:48

Jest mi niezmiernie miło, pomysł z wystawą fotografii jest świetny, z pewnością, jeśli tylko będzie to możliwe, zorganizujemy taki event.


242
46
02.10.2020 15:03

Oby w wielu miastach Polski. Mówiąc wprost, zapraszam z wystawą do Kielc 😁


518
178
04.10.2020 12:52

Popieram, wystawa była by świetna.


402
115
30.09.2020 22:41

Zaczyna być coraz ciekawiej.


0
0
01.10.2020 04:45

A będzie tylko lepiej :)


4040
3800
30.09.2020 20:06

Kolejny raz mnie zachwyciło.


0
0
01.10.2020 04:46

I to jest moim na nasze uszy, a może i nawet serce. Dzięki. Takie słowa motywują


593
71
30.09.2020 19:19

Kolejne ciekawe opowiadanie. A oprawa wizualna jest…nie z tej ziemi. Niesamowita jest kreatywność autorów tego projektu.


0
0
01.10.2020 04:47

:)

Dopiero się rozkręcamy....


2783
4
30.09.2020 09:37

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd