„Bądź przy mnie“ to zakończenie emocjonującej serii „The Last Regret“. Wywiad z Anną Bellon

LubimyCzytać
26.11.2020

W październiku, po wznowieniu pierwszego tomu, zaczął się kolejny raz szał na serię „The Last Regret”. Fani wyczekiwali jednak ostatniego jej tomu. Teraz mogą się wreszcie przekonać, jak skończy się historia ich ukochanego zespołu. Autorka serii, Anna Bellon, uchyla rąbka tajemnicy i opowiada o tym, jak szło pisanie „Bądź przy mnie”, kto jest jej ulubionym bohaterem oraz wyjawia, kiedy kolejna premiera.

„Bądź przy mnie“ to zakończenie emocjonującej serii „The Last Regret“. Wywiad z Anną Bellon

bądź przy mnie bellon[Opis wydawcy] Czwarty tom bestsellerowej serii „The Last Regret”, którą pokochały tysiące czytelniczek. Pełna emocji i muzyki opowieść poruszy twoje zmysły i serce.

Charlie wiedzie życie, o jakim zawsze marzył. Muzyka, sława, ciągłe trasy i tysiące fanów. Gdy jednak zaczynają się problemy z wytwórnią, przyszłość The Last Regret zawisa na włosku. To jednak tylko początek przeszkód, które staną im na drodze. Fay dla związku z perkusistą The Last Regret poświęciła wiele. Oprócz swojej kariery zawodowej, której broni za wszelką cenę. Nigdy jednak nie wątpiła w to, że Charlie jest jej bratnią duszą. I zawsze przy nim będzie, bez względu na wszystko.

„Bądź przy mnie” to niezapomniane zakończenie emocjonującej serii „The Last Regret”. I ostatnie spotkanie z zespołem, który podbił serca tysięcy fanów.

Dominika Szałomska: Dotrwaliśmy do końca serii „The Last Regret”. Jak się czujesz, wiedząc, że to ostatni tom? Czujesz presję?

Reklama

Anna Bellon: Chyba nadal do mnie do końca nie dociera, że to naprawdę koniec. To było długie sześć lat. Czwartą część zaczynałam pisać jakieś cztery albo pięć razy… To chyba najlepsza odpowiedź na pytanie, czy czuję presję przy zakończeniu serii.

Co było najtrudniejsze do napisania przy tej części?

Samo zakończenie, tych kilka ostatnich stron. Pisząc ostatnie sceny, wiedziałam, że czego bym tam nie napisała, nie wszystkich zadowolę. Decyzję na temat epilogu podjęłam dopiero w ostatnich dniach pisania.

„Bądź przy mnie” kilka lat temu publikowałaś na Wattpadzie. Powiedz nam, jak wyglądały prace nad tym tytułem teraz? Dużo zmieniłaś w stosunku do pierwotnej wersji?

Tu nawet trudno cokolwiek porównywać. Z pierwszej wersji wyciągnęłam łącznie może kilka, maksymalnie kilkanaście stron. Zupełnie zmienił się wątek wiodący i niewiele zostało z pierwotnego zamysłu. To oznaczało dla mnie ogrom researchu i prawdopodobnie poświęciłam na niego więcej czasu, niż na samo pisanie. Żadna z poprzednich części nie miała tak poszerzonego wątku muzycznego i to było dla mnie spore wyzwanie. Nie gram na żadnym instrumencie, nie mam wykształcenia muzycznego i jedynym sposobem było uczenie się od innych wszystkiego, o czym nie miałam wcześniej zielonego pojęcia. Zawsze kochałam muzykę, ale teraz jeszcze bardziej podziwiam ulubionych muzyków, to bez dwóch zdań. Skupiłam się też jeszcze bardziej na samych miejscach, o których pisałam. Tutaj dużą pomocą był mój tata, który przez kilka lat mieszkał w Albuquerque w Nowym Meksyku. Długie godziny rozmów i dużo Google Maps.

bellon anna

Czy już pożegnałaś się z tymi bohaterami? Czy dopiero premiera będzie taką „kropką nad i”?

Mam wrażenie, że nigdy się z nimi tak naprawdę nie rozstanę. Zawsze znajdzie się coś, co będzie mi o nich przypominać. Nie zamierzam jednak już więcej grzebać w ich życiu. Zasłużyli na trochę spokoju.

Ostatni tom opowiada w dużej mierze losy Fay i Charliego. Które z nich jest ci bliższe?

Reklama

Zdecydowanie Charlie. Pod kilkoma względami jest do mnie bardziej podobny, niż wydawało mi się na samym początku. Łatwo było mi zrozumieć jego motywacje i reakcje w każdej sytuacji, nawet tej najbardziej trudnej. Uwielbia też The Prodigy, które w dużej mierze ukształtowało mój gust muzyczny. Po śmierci Keitha Flinta przerwałam pisanie „Bądź przy mnie” na kilka miesięcy.

Teraz bardzo ważne pytanie, którego pewnie nie powinnam zadawać. Która z postaci, jakie stworzyłaś w „The Last Regret”, jest twoją ulubioną?

Charlie. Od samego początku był moim ulubieńcem. Mam po prostu wrodzoną słabość do perkusistów. Charlie używa tych samych pałeczek co Neil Sanderson z Three Days Grace. Liczę na to, że na kolejnym koncercie uda mi się w końcu jedną złapać. Jak tylko świat wróci do normalności.

Niedawno odbyła się premiera antologii, w której brałaś udział, ostatnio pracowałaś natomiast nad kolejnym opowiadaniem, tym razem do antologii walentynkowej. Opowiedz nam coś więcej o tych dwóch tytułach.

„Miłość o smaku ganache” można już przeczytać w antologii „Grzeszne święta”. To historia o dwójce przyjaciół, którzy razem prowadzą cukiernię i gdy wyjeżdżają tuż przed świętami na konkurs cukierniczy, nie wszystko idzie zgodnie z planem. A może jednak dokładnie tak, jak powinno? Opowiadanie „W rytmie” ukaże się na początku przyszłego roku, niestety nie znam jeszcze dokładnej daty ani tytułu antologii. Jak można się domyślić po tytule, zostałam przy temacie muzyków. Przystojny wokalista i pyskata barmanka. To jakby prosić się o kłopoty.

Kolejna twoja premiera to „California Boy”. Zdradź nam, o czym będzie, kiedy czytelnicy będą mogli to przeczytać i czemu postanowiłaś wydać ten tytuł? Bo on również był publikowany na Wattpadzie, prawda?

„California Boy” to romans sportowy, do którego napisania zainspirowały mnie liczne mecze NHL, które oglądałam i nadal oglądam nocami, gdy trwa sezon. Danny jest świeżakiem w jednej z drużyn hokejowych, Lizzy to artystka z dosyć nieciekawą przeszłością. „California Boy” to w gruncie rzeczy historia niezbyt zdrowej miłości, ale takie też się zdarzają. Premierę wstępnie ustaliśmy z wydawcą na pierwszy kwartał przyszłego roku. Do wydania „California Boy” przez ostatnie pięć lat namawiała mnie moja mama, która do tej pory twierdzi, że to jej ulubiona książka mojego autorstwa. Czytała ją na bieżąco, gdy publikowałam ją rozdziałami na Wattpadzie.

Reklama

Wiemy, że jesteś wielozadaniowa, więc czy planujesz już jakąś kolejną książkę?

Gdy tylko uporam się z przygotowywaniem „California Boy” do wydania, chcę wrócić do książki, którą porzuciłam na rzecz „Bądź przy mnie”. Akcja rozgrywa się w moim rodzinnym mieście, więc już nie mogę się doczekać powrotu do tego tekstu. Główny bohater ma za sobą kryminalną przeszłość, od której nie do końca się jeszcze uwolnił. Mogę zapewnić, że miejscami zrobi się nieco niebezpiecznie i z pewnością nie zabraknie emocji, także między głównymi postaciami.

Jesteś studentką, pracownikiem korpo, autorką, to już są zajęcia na 24/7. Gdzie i jak znajdujesz czas dla siebie? Na przyjemności?

W zeszłym tygodniu w trakcie rozmowy z koleżanką z pracy żartowałyśmy sobie, że w czasie wolnym śpię, ale nie jest to do końca prawdą. Codziennie staram się przeczytać chociaż kilka stron książki, przynajmniej raz w tygodniu zabłądzę też na Netflixie. Ostatnio za jednym posiedzeniem udało mi się w całości obejrzeć „The Liberator”, a w miniony weekend pochłonęłam prawie cały sezon „The Crown”. Wszystko jest kwestią rozplanowania sobie czasu i zadecydowania, co jest w danym momencie najważniejsze. Czasem jest to odpoczynek. Nie ukrywam jednak, że najwięcej czasu dla siebie od kilku lat miałam półtora miesiąca temu, kiedy wylądowałam na zwolnieniu lekarskim na dwa tygodnie. Nie mogłam ani pracować, ani pisać, więc zostało oglądanie seriali.

I ostatnie pytanie. Wiemy, co ty dałaś czytelnikom tą serią. A co ta seria dała tobie?

Dużo się nauczyłam w trakcie pisania „The Last Regret”. Miałam osiemnaście lat, gdy zaczęłam pisać „Uratuj mnie”. W tym miesiącu kończę dwadzieścia cztery. Przez te sześć lat nabrałam pewności siebie i uwierzyłam we własne możliwości. Dojrzałam, a patrzenie na świat oczami bohaterów na różnym etapie życia pozwoliło mi spojrzeć na wiele spraw z zupełnie innej perspektywy. Przede wszystkim była to jednak świetna przygoda, którą będę wspominać z nostalgią do końca życia.

bellon anna

Anna Bellon pochodzi z Ostrowca Świętokrzyskiego. Debiutowała w 2016 roku powieścią „Uratuj mnie”, pierwszą częścią serii „The Last Regret”, która wcześniej cieszyła się dużą popularnością na platformie Wattpad. Na co dzień pracuje w międzynarodowej korporacji i jeśli nocami nie pisze, ogląda mecze NHL. Od kilku lat mieszka w Warszawie.

Książka jest już do kupienia w księgarniach online.

Zapraszamy do lektury fragmentu książki „Bądź przy mnie”:

Bądź przy mnie

Issuu is a digital publishing platform that makes it simple to publish magazines, catalogs, newspapers, books, and more online. Easily share your publications and get them in front of Issuu's millions of monthly readers.

Reklama

komentarze [4]

Sortuj:
160
98
29.11.2020 08:55

Super wywiad :) Jestem w trakcie czytania "Bądź przy mnie" i z trudem musze odrywać od czytania, gdy wzywają codzienne obowiązki


185
1
27.11.2020 16:11

To interesujące, że przestała Pani pisać przez okres kilku miesięcy na wieść o śmierci Keitha Flinta, doskonale to rozumiem, bo The Prodigy i dla mnie jest ważnym zespołem i mega inspiracją, przez kilka miesięcy po tym smutnym newsie żyłem w w pernamentnej rozpaczy, a ból na myśl o Keithie odczuwam do dzisiaj


1986
612
27.11.2020 08:19

Jeszcze nie znam serii, ale na pewno nadrobię :)


2857
4
26.11.2020 11:46

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd