Bibliomania: o kompulsywnym kolekcjonowaniu książek

LubimyCzytać
11.02.2017

W domu wszędzie piętrzą się książki. Na regałach od dawna się nie mieszczą. Zajmują więc powierzchnię wszystkich stolików, leżą na podłodze i pod ścianami. Ale to nie znaczy, że nie pojawiają się kolejne tomy – kompulsywnie kupowane, kolekcjonowane, znoszone do domu. Znacie to? Jesteście kontynuatorami kilkusetletniej tradycji nazywanej bibliomanią.

W XIX wieku kolekcjonowanie książek stało się całkiem powszechnym hobby wśród gentlemenów, zwłaszcza tych brytyjskich. Niektórzy spośród nich tak bardzo się w nie wciągnęli, że graniczyło to z obsesją. Ta silna książkowa namiętność zyskała miano „bibliomanii”. Określenie to po raz pierwszy pojawiło się w książce Thomasa Frognalla Dibdina, angielskiego kleryka i bibliografa, który napisał dzieło pod tytułem „Bibliomania lub książkowe szaleństwo: romans bibliograficzny” („Bibliomania, or Book Madness: A Bibliographical Romance”). Była to subtelna satyra o tych gentlemenach, którzy, zdaniem Dibdina, nabawili się rodzaju neurozy. Autor próbował nawet przedstawić tę przypadłość z punktu widzenia medycyny, wyliczał jej symptomy, np.: Pierwsze wydania, prawdziwe wydania, książki z czarną typografią, wielkoformatowe edycje specjalne, książki z nierozciętymi stronami, kopie ilustrowane, unikatowe wydania w oprawach z marokinu; egzemplarze drukowane na papierze welinowym.

Sam Dibdin cierpiał na tę samą obsesję: przywiązywał ogromną wagę do fizycznych aspektów książek, ich oprawy i metody druku. W 1815 roku opublikował w gazetach list, w którym nawoływał do przesyłania mu bibliofilskich historii – im dziwniejszych, tym lepiej – ponieważ chciał stworzyć bibliograficzny Dekameron. Niechętnie obiecuję cokolwiek, jeśli nie mam pewności, że będę mógł dotrzymać słowa, ale mogę zapewnić, że już tylko te materiały, którymi dysponuję w tej chwili są liczniejsze, piękniejsze i dodające otuchę bardziej, niż może się tego ktokolwiek spodziewać, pisze.

W tym czasie, gdy Dibdin skupiał się na swoich poszukiwaniach, kolekcjonerzy też nie zasypiali gruszek w popiele: brali udział w aukcjach, w których sprzedawano kolekcje francuskiej (ściętej w rewolucji) lub brytyjskiej (bankrutującej) arystokracji. Na jednej z najsłynniejszych aukcji, trwającej 42 dni, sprzedano niewiarygodną liczbę inkunabułów. Wydanie „Dekameronu” Boccaccia zmieniło właściciela za jedyne 2 260 funtów (około 190 tys. dolarów amerykańskich, przeliczając na współczesne waluty). Była to najwyższa odnotowana cena zapłacona w tamtych czasach za wolumin. Aukcja opisywana jest jako „pełna odwagi, przebijania ofert, wyniszczająca i gorączkowa”.

Bibliomaniacy byli przez XIX-wiecznych współobywateli różnie oceniani. Wytykano im, że zamiast wydawać swój majątek na wspieranie swojego kraju, kupują książki. Warto jednak podkreślić, że ostatecznie większość istniejących obecnie bibliotek powstała na bazie książkowych kolekcji przekazanych jako dobra publiczne po śmierci ich właścicieli.

Na przełomie XIX i XX wieku podejście do kolekcjonowania książek zmieniło się. Osoby, które potrafiły odróżnić ziarno od plew, białego kruka od nic niewartego wydania, stały się szanowane w środowiskach kulturalnych. Bibliomania przestała być neurozą, a stała się prestiżowym zajęciem, powołaniem dla wybranych.

Gdy więc chodzimy po księgarniach i antykwariatach i znosimy do domu kolejne tomy, możemy usprawiedliwiać się, że kiedyś nasza kolekcja stanie się cenna i wzbogaci księgozbiór potomnych lub biblioteki. Cóż z tego, że niektórzy współcześni okrzykną nas szaleńcami – jak dowodzi przeszłość, w tym szaleństwie jest metoda.

Źródło: theguardian.com

Reklama

komentarze [65]

Sortuj:
969
113
13.02.2017 15:31

No pewnie, ja także zbieram:) Aczkolwiek z powodu braku miejsca - przeczytane książki oddaję, sprzedaję lub wymieniam się z innymi. Tylko Książki z odręczną dedykacją zostają ze mną na zawsze :)


1504
241
13.02.2017 10:10

Jakis czaś temu czytałam krótki artukuł na temat kolekcjonowania książek, w ostatnim filmie, który obejrzałam w grudniu zeszłego roku także temat prywatnych bibliotek został poruszony.
Wszytkie te informacje utwierdzają mnie w przekonaniu, że w mojej obsesji nie jestem osamotniona i moge bezkarnie dalej kupować książki i instalować coraz to nowe półki, półeczki i regały w...

więcej

553
50
13.02.2017 10:16

Można wiedzieć jaki to film?


1504
241
13.02.2017 20:35

Dokumentalny w niemieckiej telewizji państwowej...


6965
359
13.02.2017 23:07

@ Tina - Umberto Eco w jednym z wywiadów lub w którejś książce (nie pamiętam niestety, gdzie) mówił/pisał, że gdy jakiś gość odwiedzał jego dom i widział te opasłe i liczne regały z ich przytłaczającą ilościowo zawartością - w jednym z mieszkań 30 tysięcy tytułów,
(zobacz tu http://booklips.pl/ciekawostki/umberto-eco-oprowadza-po-swojej-domowej-bibliotece/)
a łacznie - 50...

więcej

1504
241
15.02.2017 11:33

@Róża_Bzowa, dobre, dobre! Ale wiesz, ja nie ten poziom co Ecco ;-)


2202
229
15.02.2017 19:58

Umberto Eco nawiązywał do sztuki Tsundoku uprawianej przez Japończyków, czyli kolekcjonowania książek, których się nie czyta. Pisał o tym Nassim Taleb w "Czarnym łabędziu". Przytłaczające hobby:D


1082
48
13.02.2017 09:47

Posiadacze e-czytników często cierpią na tę samą przypadłość, choć odpada element macania okładek i wąchania papieru. Najwyraźniej problem jest głębszy niż zwykły pożar zmysłów :D


1157
82
10.12.2017 20:27

Zapomniałaś o tuleniu książki ;) To ja wyznaje podwójnie!


1091
213
13.02.2017 09:04

Lubię czytać i kupować,ale lubię się też dzielić. Co jakiś czas potrzebne jest wietrzenie magazynów i wynoszenie książek do biblioteki.


0
1241
konto usunięte
13.02.2017 06:31

Użytkownik wypowiedzi usunął konto


287
155
12.02.2017 19:33

Czytelnictwo i nurzanie się w literaturze zawsze wydaje mi się najbardziej wartościową aktywnością jakiej się w życiu podejmuję. Cieszy mnie natomiast fakt absolutnego braku przywiązania do książki jako przedmiotu.


1449
129
12.02.2017 19:00

Żadnej tak starej i cennej książki nie mam. U mnie w domu rodzinnym raczej nie były szanowane i bardzo mnie to zawsze złościło. Dlatego ja niezwykle szanuje książki, nie zaginam rogów, lecz używam zakładek. Omiatam z kurzu regularnie i nie pozwalam dotykać nieuprawnionym. I nieważne są dla mnie głupie komentarze, bo to moje święte prawo i moja święta własność :)


3860
46
12.02.2017 18:19

Mam w mojej domowej bibliotece około 7 tysięcy książek i już parę lat temu zacząłem zdawać sobie sprawę z tego, że posiadam ich więcej niż jestem w stanie do końca życia przeczytać. Uwielbiam nie tylko czytać ale i kupować książki a przeczytanych książek się nie pozbywam (chyba, że wyceniłem je na 3, 4). Nie pożyczam książek i jeśli należę do osób, które nie potrafią nikomu...

więcej

3739
309
12.02.2017 18:35

Jest coś magicznego w zapachu książek... Zarówno tych jeszcze ciepłych, prosto z drukarni, jak i tych mających prawie 100 lat- ja także mam kilka takich wydań (np ilustrowany "Pan Tadeusz" w formacie A4, twardej oprawie, z dedykacją dla mojej ś.p.Babci za ukończenie szkoły). Takie starsze wydania mają "duszę", samo przewracanie kartek sprawia mi...

więcej

245
0
12.02.2017 14:15

A tutaj można przeczytać oryginalny artykuł. Szkoda, że autor polskiej wersji o nim nie wspomina... https://www.theguardian.com/books/2017/jan/26/bibliomania-the-strange-history-of-compulsive-book-buying


1130
49
12.02.2017 14:04

To jedyny z nałogów, który uwielbiam...życie bez książek byłoby pustką...


zgłoś błąd