Reklama

Dobrze wyjść z pisarzem: Edward Gorey z kotami

Joanna Janowicz
16.12.2015

Nie wszyscy lubią wychodzić z domu i spotykać się z innymi pisarzami. Czasem dobrze wychodzą na tym koty. I preferujący ich towarzystwo pisarze, do których grona zaliczyć można ilustratora i autora makabrycznie zabawnych książek dla dzieci, Edwarda Goreya.

Był amerykańskim ilustratorem, który fascynował się Wielką Brytanią. Wiedzę o niej czerpał głównie z książek i wyobraźni, bo nigdy w niej nie był. Tylko raz w życiu wybrał się w podróż – do Szkocji, aby spotkać potwora z Loch Ness. Gdy nie udało mu się go zobaczyć, zniechęcił się całkowicie do podróżowania. Nie musiał jednak nigdzie jeździć – jego wyobrażenie o świecie okazało się więcej niż wystarczające do stworzenia niezwykłych i fascynujących ilustracji i utworów. Stworzone przez niego rysunki nasiąknięte są klimatem XIX-wiecznej Anglii: mgliste plenery, zasępiona architektura, ponure postaci rodem z Dickensa lub Topora. I w tej atmosferze osadza opowieści dla dzieci, które zawsze giną w nich marnie.

Edward Gorey rysował nie tylko dla dzieci. Zilustrował wiele książek znanych autorów, w tym m.in. Samuela Becketta, T.S. Eliota, Johna Updike'a, Lewisa Carrolla, Edmunda Wilsona, H.G. Wellsa czy Raymonda Chandlera. Współpracujący z nim pisarze mieli o nim jak najlepsze zdanie.

John Updike:

Unikatowy, miniony świat... przemyślnie paralelny, zdumiewający, znakomity, wytrawnie dojrzały.

Edmund Wilson:

Prace Edwarda Goreya są jednocześnie zabawne, poważne i nostalgiczne... Lubię do nich wracać.

A Wisława Szymborska do tych peanów dodała:

Bywają ludzie nałogowo ponurzy. Dzięki Goreyowi trafiają na odwyk.

Najbardziej znany pozostaje jednak ze stworzenia opowieści dla dzieci: surrealistycznych rysunków opatrzonych zabawnymi, makabrycznymi i/lub tajemniczymi komentarzami. W Polsce większość z nich została zebrana w dwóch tomach Osobliwy gość i inne utwory i Pamiętna wizyta i inne utwory. Jedną z najbardziej charakterystycznych postaci z jego opowieści jest Coś, zwane też osobliwym gościem – urocze stworzenie w szaliku i trampkach, które pewnego dnia zjawia się w podmiejskim wielkim domu i zamieszkuje w nim, dokuczając na różne sposoby jego mieszkańcom.

Samotnik, ekscentryk, kolekcjoner przedziwnych przedmiotów (np. kamieni w kształcie ropuch) izolował się w domu nazywanym Elephant House. Gardził ludzkością i uważał, że jesteśmy wszyscy okrutnie nudni (bo to prawda). Lubił mawiać:

Życie jest zarazem niebezpieczne i nudne. W każdej chwili może się pod nami załamać podłoga. Rzecz jasna, prawie nigdy tak się nie dzieje – i przez to życie jest takie nudne.

Po całej tej nudzie, zabijaniu milusińskich w serii alfabetonów i wymyślaniu osobliwych gości czas na spoczynek. W towarzystwie kotów, oczywiście, bo całej reszty świata nie sposób znieść.

Reklama

komentarze [2]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

1034
33
16.12.2015 12:37

Zapraszam do dyskusji.


0
0
19.12.2015 21:59

Z kotami, to prawdziwa
Pisarza komnata.
Tam do ładu dojść jest dłużej,
Niż do końca Świata.


zgłoś błąd