Czytamy w weekend

LubimyCzytać
16.04.2021

W ten weekend Ola będzie tropić tajemnice wraz z prokuratorem Kanią, Mateusz wyśni sen o pociągach, a Ewa zgłębi dwie dekady rozmów o świecie bez kobiet. Ania z kolei podejmie trudny temat powstań w obozach zagłady. A czy czytelnicy lubimyczytać.pl w ten weekend sięgną po lekkie, odprężające powieści, czy raczej wymagającą literaturę faktu? Czekamy na komentarze!

Czytamy w weekend

Nasze rozmowy w pracy często sprowadzają się (kto by się spodziewał) również do książek… Kto przeczytał coś ciekawego, kto wypatrzył obiecującą premierę. Jakiś czas temu rozmawiając z Kingą, oświadczyłam, że to chyba ten czas, gdy powinna nadejść informacja o nowej książce Macieja Siembiedy. Miałam chyba wyjątkowe wyczucie czasu, bo dosłownie następnego dnia na Instagramie pojawiła się zapowiedź „Kukieł”.

Na książki Macieja Siembiedy zawsze czekam z niecierpliwością, a w międzyczasie namawiam wszystkich znajomych do sięgnięcia po nie. Jego niezwykła umiejętność balansowania między prawdą a fikcją i reporterska wnikliwość oraz drobiazgowość zachwycają mnie z każdą nową przygodą prokuratora IPN. O jego warsztacie przeczytacie również w wywiadzie, który ukazał się kilka dni temu.

Reklama

Czuję, że chociaż chciałabym się delektować dziełem pióra Macieja Siembiedy cały weekend, to tę historię połknę w jeden dzień. Jak możemy przeczytać w zapowiedzi, tym razem „Kania podejmuje trop, który prowadzi go ku tajemnicom niemieckich okultystów, działalności specjalnej jednostki dokumentującej sekrety czarownic oraz ku poszukiwaniom korzeni aryjskiej rasy”. Znając już warsztat Siembiedy, jestem przekonana, że po raz kolejny zawiesił poprzeczkę jeszcze wyżej.

Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji przeczytać książek Macieja Siembiedy, a ta rekomendacja to za mało, zobaczcie tylko średnią ocen cyklu na naszej stronie! Seria o Prokuratorze Jakubie Kani ma ponad 8/10 gwiazdek!

„He went down down down and the devil called him by name
He went down down down hangin’ onto the back of a train”

Śnią Wam się czasem podróże? Ja rzadko pamiętam swoje sny, ale jeśli już mam tyle szczęścia, najczęściej dotyczą przemieszczania się, zazwyczaj do starych, istniejących tylko w mojej głowie miast. Oniryczne środki lokomocji w moim przypadku bywają różne, lecz jeśli miałbym wskazać jeden, najczęściej występujący, to z pewnością byłyby to pociągi. Nie wiem dlaczego tak jest. Są to zwykłe lokomotywy i wagony, jakie używane są na polskich torach. Raczej nie parowozy, na pewno nie Pendolino. Dlatego, kiedy tylko zobaczyłem w sprzedaży książkę o tytule „Sny o pociągach” poczułem, że jakaś magnetyczna siła mnie do niej przyciąga, zanim w ogóle dowiedziałem się o czym ona opowiada. A historia w niej opisana koresponduje z innym moim snem, śnionym na jawie. Jest to sen o pewnej wizji Stanów Zjednoczonych, dalekiej jednak od „American dream”. Jego bohater ubrany jest w znoszone łachmany, cerowane o wiele razy za dużo. Resztkę pieniędzy z ostatniej fuchy wydał na najtańszy bourbon. Leży na sianie wyściełającym podłogę wagonu towarowego. Słyszy stukot kół oraz syk dymu i pary z komina lokomotywy Union Pacific Series 4000 Big Boy. Przez szparę między deskami w ścianie widzi rozległe, pofałdowane pustkowia. Wielki Kryzys jest nie-tak-odległym wspomnieniem, wszystkie nadchodzące – kto by tak daleko wybiegał myślami w przyszłość? Skład wiezie go z Wyoming przez góry Wasatch, do… w sumie sam nie wie dokąd. Nie ma nic i czuje się wolny.

„Money’s just something you throw off the back of a train
I got a head full of lightning, a hat full of rain”

(cytaty pochodzą z piosenek Toma Waitsa)

W ostatnim czasie miałam okazje przeczytać sporo naprawdę świetnych książek. Najpierw sięgnęłam po „Drelicha” Jakuba Ćwieka, który mocnym prawym sierpowym rozłożył mnie na czytelnicze łopatki. Później było równie wyśmienicie – Maciej Siembieda nie rozczarował (wręcz przeciwnie!) kolejną powieścią z prokuratorem Jakubem Kanią, a Robert Małecki „Zmorą” sprawił, że po plecach przebiegały mi dreszcze. Wisienką na tym kryminalnym torcie były powieści Agathy Christie, do których wróciłam, podziwiając nowe wydania w luksusowej kolekcji Wydawnictwa Dolnośląskiego.

Reklama

A jednak po lekturze literatury gatunkowej mam ochotę trochę odpocząć od morderstw, tajemnic i tropiących je detektywów. Czas więc na coś innego. Na rynek trafia właśnie nowe, zaktualizowane wydanie ważnej książki Agnieszki Graff. Od pierwszego ukazania się tego tekstu na runku minęły już dwie dekady. Jestem ciekawa, jak po 20 latach zmieniło się nasze spojrzenie na demokrację, prawa kobiet, oddolne ruchy społeczne.

Spodobała mi się [ta książka], bo nie jest nachalna. Nie powiem, żebym się tak absolutnie ze wszystkim tu zgadzała, ale też są tematy, które trochę otworzyły mi oczy (np. na język i niektóre wyrazy w polskim języku, które już same w sobie zakładają pewną dozę dyskryminacji, albo na wzorzec kobiety w powieściach Grocholi, którą zdecydowanie uwielbiam, ale nie zwróciłam akurat na to uwagi, a teraz to zrobię). Zaciekawiło mnie to i na pewno przeczytam jeszcze którąś z książek polecanych przez autorkę na końcu.

Tak w opinii o „Świecie bez kobiet” pisała kilka lat temu użytkowniczka Goldie, co bardzo zachęca mnie do lektury. Ten weekend spędzę więc ze zbiorem esejów i nie będę zaskoczona, jeśli publicystyka Agnieszki Graff wstrząśnie mną bardziej, niż nawet najlepsze fikcyjne thrillery.

Ten weekend będzie dla mnie niezwykle emocjonalny. Planuję bowiem udać się na spotkanie z więźniami osadzonymi w obozach zagłady Treblinka, Sobibór, Auschwitz-Birkenau. Ale tym razem nie będzie to jedynie opowieść o zagładzie. Będzie to przede wszystkim opowieść o sile i o buncie, który narodził się w sercach tych, którym tak bardzo starano się odebrać nadzieję.

Do tego świata zabierze mnie Michał Wójcik w swojej najnowszej książce „Zemsta. Zapomniane powstania w obozach zagłady. Treblinka, Sobibór, Auschwitz-Birkenau”. Książka ta odsłania przed czytelnikiem nowe karty historii. Pokazuje, że Żydzi podczas II wojny światowej nie byli jedynie „bezwolnymi baranami idącymi na rzeź”.

W sercach osadzonych w obozach więźniów budziły się męstwo, chęć do walki i pragnienie zemsty. Jakie podejmowali działania? Jak tworzono konspiracje? Czy podjęte bohaterko czyny zakończyły się sukcesem? A może przyspieszały jedynie masowe egzekucje?

Na te i inne nurtujące mnie pytania mam nadzieję znaleźć odpowiedź a najbliższy weekend! A Was, drodzy czytelnicy i czytelniczki zachęcam do zapoznania się z naszymi artykułami obozowymi na Ciekawostkach Historycznych i Twojej Historii!

[kk]

Reklama

komentarze [175]

Sortuj:
167
118
18.04.2021 21:18

Koniec weekendu zastał mnie nad książką Sabiny Waszut -  Podróż za horyzont Podróż za horyzont

Piękna podróż w czasie!


1362
68
18.04.2021 19:50

Czytam (kończę właściwie)  Grobowa cisza, żałobny zgiełk Grobowa cisza, żałobny zgiełk. Wszystko ładnie pięknie, ale kilka dziwnie mi brzmiących sformułowań skłoniło mnie do sprawdzenia kto jest odpowiedzialny za korektę tej książki. Okazało się, że nie ktoś podany z nazwiska, a...

więcej

3295
47
18.04.2021 20:27

A tak jest pięknie wydana... (okładka, tytuł świetnie brzmiący po polsku). Szkoda, że Tajfuny nie zadbały o korektę.


1362
68
19.04.2021 19:18

Dramatu nie ma, ogólny poziom tłumaczenia jest dobry; tylko sporadycznie pojawia się jakiś kwiatek zauważalny dla tak czepialskiego oka jak moje :)

Jednak sytuacja, gdy pod punktem "korekta" podpisuje się wirtualny byt bez nazwiska, wzbudza lekką nieufność :)


868
12
18.04.2021 17:54

 Akuszer bogów Akuszer bogów


8128
3196
18.04.2021 18:53

"Akuszer bogów" przeczytałam bardzo ciekawa książka.


1800
474
05.05.2021 20:30

Cykl o Nikicie podoba mi się znacznie bardziej niż ten o Dorze.


Reklama
1800
474
18.04.2021 17:07

Skończyłam  Wietrzne katedry Wietrzne katedry, zaczynam  Słowik Słowik


1124
239
18.04.2021 14:46

W ten weekend kończę czytać "Chłopca z lasu" Harlana Cobena.  Chłopiec z lasu


891
221
18.04.2021 10:07

Od piątku czytam na zmianę  Terapeutka Terapeutka oraz  Bez tchu Bez tchu :)


3143
167
18.04.2021 09:46

Zaczął się sezon ogródkowy, więc, jak co roku wolny czas na lekturę zaczyna się kurczyć. Do tego pracujący weekend. Dlatego mój wybór to ostatnie 110 stron  Płomienna korona Płomienna korona i tyle. Pozdrawiam wiosennie :)


124
109

U mnie lekka literatura obyczajowa/kobieca , po którą sięgnęłam pierwszy raz od kilku lat i jest naprawdę przyjemnie

 Awaria małżeńska Awaria małżeńska


3822
75
17.04.2021 22:52

 Narzeczona księcia Narzeczona księcia


84
21
17.04.2021 22:02

Wróciłam jeszcze do  Pollywood. Jak stworzyliśmy Hollywood Pollywood. Jak stworzyliśmy Hollywood


zgłoś błąd