Śmiech to najlepsze lekarstwo. Wywiad z Ellen Haun i Laurą Lane o „Kopciuszku i szklanym suficie”

Ewa Cieślik
28.01.2021

Dawno, dawno temu… Tak zaczyna się wiele baśni o pięknych księżniczkach, ale Ellen Haun i Laura Lane postanowiły opowiedzieć je na nowo. W ich wersjach królewna nie czeka na księcia, tylko bierze sprawy we własne ręce. Rozmawiamy z autorkami o współczesnych problemach społecznych, poruszonych na kartach „Kopciuszka i szklanego sufitu” i ich osobistych doświadczeniach, które stały się inspiracją do napisania książki.

Śmiech to najlepsze lekarstwo. Wywiad z Ellen Haun i Laurą Lane o „Kopciuszku i szklanym suficie” wyd. Albatros

[Opis wydawcy] Już dość – mamy dość uległych księżniczek! Pora na kobiety, które potrafią był prawdziwymi głównymi bohaterkami swoich własnych opowieści! Pora na to, by księżniczki wyszły z krainy baśni i zmierzyły się z życiem w realu! Mulan odnosi sukcesy w wojsku, ale gdy dowiaduje się, że zarabia mniej niż inni kapitanowie, wypowiada własną wojnę... Wendy uczy się, by nigdy nie ufać mężczyźnie, który co noc puka w jej okno... A książę od Śpiącej Królewny dowiaduje się, czym jest świadoma zgoda.

W tej złośliwości tkwi mądrość, która zmienia nasze czasy! Dowcipne parodie klasycznych baśni przynoszą nowoczesne znaczenie słów „Długo i szczęśliwie” – takie, w którym obie strony są sobie równe. Bo wiecie co? Całowanie nieprzytomnej kobiety nigdy nie powinno mieć miejsca. I wiecie co jeszcze? Wyjściem z ubóstwa nie jest poślubienie bogatego księcia. ANI noszenie delikatnego obuwia. A w ogóle to dlaczego od kobiety mieszkającej z siedmioma facetami oczekuje się gotowania, sprzątania i prania?

Baśnie z naszego dzieciństwa wymagają remake’u! Laura Lane i Ellen Haun go zrobiły. Dowcipna, ostra jak brzytwa interpretacja najsłynniejszych historii pokazuje Disneyowi, gdzie jego miejsce. Choć książka kierowana jest do dorosłej publiczności, która zna oryginalne wersje, sprawdzi się także jako książka dla młodszych czytelników w stylu „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek” czy „Damy, dziewczyny, dziewuchy” Anny Dziewit-Meller. W klimacie najlepszych żartów ze „Shreka”!

Ewa Cieślik: Naszą rozmowę zacznę od podziękowań za tę błyskotliwą i zabawną książkę. Czy zawsze chciałyście na nowo opowiedzieć znane nam wszystkim baśnie? Co było waszą główną inspiracją?

Laura Lane: Ellen i ja naprawdę uwielbialiśmy baśnie, kiedy dorastałyśmy, ale w pewnym momencie – gdy stawałyśmy się coraz starsze i zaczęliśmy ponownie je czytać i oglądać o nich filmy – zdałyśmy sobie sprawę, jak wiele z nich jest problematycznych. Mężczyźni całują kobiety, gdy te śpią, kobiety są przekonane, że do szczęścia potrzebują księcia, a do tego jeszcze poddają się przestarzałym standardom piękna... Punktem wyjścia dla samej książki była sztuka teatralna. Ellen i ja poznaliśmy się na zajęciach z pisania komediowych skeczy. Ciągle przynosiłam na nie wersje baśni z feministycznym zacięciem. Wspomniałam na zajęciach, że chciałbym rozwinąć skecze w przedstawienie, bo z jakiegoś powodu była to jedyna rzecz, o której w tamtym czasie byłam w stanie pisać.

Ellen Haun: Podeszłam do Laury i powiedziałam, że chętnie pomogę. Razem napisałyśmy show pod tytułem „Femme Fairy Tales”, które miało swoją premierę w Upright Citizens Brigade Theatre w Nowym Jorku w 2017 roku. Spektakl był bardzo udany, grano go przez rok. Wtedy zdecydowałyśmy, że chcemy rozwinąć przedstawienie do wersji książkowej.

Laura: Reakcja publiczności na spektakl była tak pozytywna, że ​w pewnej chwili pomyślałam: „tak, to powinna być książka! Chcę, żeby więcej ludzi zobaczyło, co napisałyśmy”. Już wcześniej wykorzystałam swój program komediowy o randkowaniu jako podstawę do napisania książki pod tytułem „This Is Why You’re Single” („To dlatego jesteś singlem”), więc pomyślałam, że może uda się to powtórzyć. I udało się – podpisałyśmy umowę na książkę.

Laura Lane, Ellen Haun

Ile baśni pojawiło się w waszym spektaklu?

Ellen: Scenariusz spektaklu zawierał tylko pięć baśni: Mała Syrenka, Śpiąca Królewna, Kopciuszek, Piotruś Pan i Roszpunka. W przypadku tych historii dokonałyśmy całkiem wiernych adaptacji. W książce dodałyśmy siedem kolejnych historii, aby w sumie było ich dwanaście.

Laura: To, że mogłyśmy przetestować niemal połowę zawartości książki przed publicznością na scenie, było bardzo pomocne. Wiedziałyśmy, by nie wszystko przenosić na karty książki, bo niektóre żarty i puenty w innym medium nie będą miały odpowiedniego wydźwięku i powinny zostać zmienione. W książce chciałyśmy również poruszyć znacznie więcej feministycznych kwestii, więc sporządziłyśmy listę ważnych dla nas tematów, a następnie ustaliliśmy, które historie najlepiej pasowałyby do danego zagadnienia. Nie zdołałyśmy poruszyć każdego tematu, ale czujemy, że udało nam się zająć się szerokim, przekrojowym zakresem zagadnień.

W poszczególnych rozdziałach książki ukazujecie absurdalność opowieści, których uczymy się jako dzieci i które akceptujemy w dorosłym życiu. Całowanie nieprzytomnej kobiety, noszenie butów ze szkła, powszechne akceptowanie różnic społecznych między bogatymi a biednymi, itd. Dlaczego, waszym zdaniem, nigdy nie kwestionujemy zawartych w tych historiach tez?

Ellen: Myślę, że dzieje się tak głównie dlatego, że poznajemy baśnie jako małe dzieci. Nie kwestionujemy ich, ponieważ jesteśmy wówczas za młodzi.

Laura: Pamiętam, jak kiedyś myślałam, że dziecko nigdy nie powinno być traktowane przez rodzinę tak, jak Kopciuszek, albo że nie wszystkie macochy są złe. Ale jestem zdania, że prawdziwe zrozumienie tego, jak kobiety są przedstawiane w klasycznych opowieściach, jest częścią większego, systemowego problemu. Wymaga starszego wieku i szerszej wiedzy, także z zakresu teorii feminizmu.

Reklama

„Kopciuszek i szklany sufit” to zabawna książka, ale ma jednocześnie gorzką wymowę. Piszecie o prawdziwych problemach kobiet, takich jak różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn, molestowanie seksualne, świadoma zgoda. Jak pogodziłyście lekkość z powagą?

Laura: Spędziłyśmy dużo czasu czytając oryginalne baśnie, robiąc research, oglądając wiele filmów i zastanawiając się, które opowieści w naturalny sposób nas inspirują. Miałyśmy listę zagadnień, które chciałyśmy poruszyć i spędziłyśmy dużo czasu na ich zgłębianiu, oglądając wykłady akademickie i czytając artykuły. W przypadku wielu opowiadań wycinałyśmy z naszej książki całe akapity, jeśli uważałyśmy, że brzmią zbyt informacyjnie czy moralistycznie. A potem próbowałyśmy zastąpić naukowy żargon żartami. Okazało się, że dowcipy miały silniejszy efekt niż wszystko, co brzmiało jak wykład. Śmiech to najlepsze lekarstwo.

Ellen: Coś takiego, jak walka Mulan o wynagrodzenie równe mężczyznom było idealnym połączeniem wciągającej opowieści i realnego problemu – a do tego jeszcze nas rozśmieszało. Calineczka to mniej znana historia, ale ponieważ opowiada o tym, jak wiele osób próbuje zmusić ją do zamążpójścia, świetnie nadawała się jako historia, w której wyśmiejemy pomysł, że każda kobieta potrzebuje mężczyzny. Kiedy pracujesz z kimś innym, naprawdę łatwo jest znaleźć równowagę między humorem a powagą. Na przykład czasami wymyślałam dowcip, a Laura komentowała: „to nie jest zabawne, to po prostu smutne!” Potem proponowała swoją wersję żartu, do którego ja również coś dodawałam. Dzięki współpracy zwykle byłyśmy w stanie znaleźć dowcipy, które są zarówno zabawne, jak i wymowne.

Które z kwestii poruszanych w książce są dla was osobiście najważniejsze?

Ellen: Kiedy na nowo pisałyśmy historię Czerwonego Kapturka, dużo rozmawiałyśmy o naszych doświadczeniach, gdy zaczepiali nas obcy mężczyźni gwiżdżąc lub wykrzykując niewybredne komentarze. Dyskutowałyśmy o tym, jak Czerwony Kapturek powinien zareagować, ponieważ obie radziłyśmy sobie w takich sytuacjach zupełnie inaczej. W trakcie pisania książki wyszłam za mąż, więc lubiłam też pisać opowieść o Calineczce. Podobało mi się tworzenie bezczelnej, wygadanej tyciej bohaterki, która nie chciała małżeństwa, bez względu na to, co inni jej wmawiali. Czułam, że jest moim alter ego!

Laura: Cała książka jest inspirowana albo naszymi osobistymi doświadczeniami, albo doświadczeniami bliskich nam osób. Starałyśmy się znaleźć humor w tych naprawdę ważnych i trudnych tematach. Jako redaktorka magazynu prasowego otrzymywałam awans po awansie, ale żadnej podwyżki – to zainspirowało powstanie rozdziału o Mulan i równości płac. Obie zresztą otrzymałyśmy podwyżki dopiero wtedy, gdy naszymi szefowymi zostały kobiety. Moje doświadczenia i frustracje związane z pracą przy magazynach wpłynęły również na rozdział o Pięknej i Bestii oraz niedostatecznej różnorodności i reprezentacji mniejszości w mediach.

Czy to dobrze, że małe dziewczynki marzą o byciu księżniczkami? Łączy się z tym przecież mnóstwo stereotypów – jako księżniczka powinnaś być słodka, posłuszna, nieśmiała i uległa.

Laura: Nie sądzę, żebyśmy mogły napisać tę książkę, gdybyśmy nie podzielały miłości do baśni i księżniczek. Myślę, że można marzyć o wszystkim, o czym tylko chcemy, ale ważne jest posiadanie wiedzy i mądrości, aby rozpoznać, gdy coś na nas negatywnie wpływa. Na przykład – czy lubisz ubierać się jak księżniczka, ponieważ czujesz się wtedy piękna i silna, czy może dlatego, że chcesz dopasować się do oczekiwań innych i obowiązującego standardu piękna? Jeśli zamierzasz zostać księżniczką, bądź tą, która ma wolną wolę, taką, która pewnego dnia będzie rządzić swoim królestwem i do szczęścia nie potrzebuje księcia. I nawet jeśli w końcu go poznasz – w końcu Ellen i ja obie mamy obrączki na ręce! – to ważne, byś wcześniej też była szczęśliwa.

Reklama

Ellen: A ja jestem zdania, że faktycznie może to być niebezpieczne. Ale jeśli kochasz klasyczne opowieści i chcesz podzielić się nimi z małymi dziewczynkami, to nie widzę w tym problemu – wystarczy zachęcić je do krytycznego odczytywania tekstu. Powinnaś być szczera i powiedzieć coś w rodzaju: „Naprawdę podoba mi się ta historia, ale nie podoba mi się zachowanie księżniczki”. Myślę, że ważniejsze jest angażowanie się w te powszechnie znane historie i ich kwestionowanie, niż udawanie, że nie ma z nimi żadnego problemu.

A czy same kiedykolwiek marzyłyście o byciu księżniczką?

Ellen: Jako mała dziewczynka – oczywiście! Moją ulubienicą była Śpiąca Królewna. Miałem nawet taką lalkę – kochałam ją! Jej sukienka była różowa z jednej strony, a niebieska z drugiej. Pewnego razu na meczu baseballowym zgubiłam tę lalkę i byłam zrozpaczona! Mój tata jeździł po parkingu, aż udało mu się ją znaleźć, co oczywiście bardzo mnie uszczęśliwiło. Ale jako dorosła kobieta zdecydowanie nie chciałbym być Śpiącą Królewną. Wolałabym się obudzić!

Laura: Bawiłam się w przebieranki z moim młodszym rodzeństwem i bardzo często grywałam w domowych spektaklach – na nieszczęście moich rodziców, którzy musieli aż nazbyt często oglądać te okropne przedstawienia, urządzane przed kominkiem. Wcielałam się wówczas w wiele księżniczek, ale najbardziej uwielbiałam grać Wendy. Nie była księżniczką per se, ale była najstarszą z trójki rodzeństwa, więc mogłam się z nią utożsamić. Na szczęście w prawdziwym życiu nigdy nie zostałem porwana…

Laura Lane, Ellen Haun

Domyślam się, że zebrałyście wiele informacji na temat baśni Jacoba i Wilhelma Grimm, Charlesa Perraulta, „Księgi tysiąca i jednej nocy” i filmów Walta Disneya. Czy poznałyście jakąś historię, która wam się spodobała – może z silną, zdecydowaną bohaterką...?

Ellen: Tak, zrobiłyśmy duży research i szczerze mówiąc nie ma zbyt wielu baśni z silnymi kobietami. Być może najbliższej jest tu do Szeherezady, która jest narratorką „Księgi tysiąca i jednej nocy”. Jest więźniem króla Szachrijara, który planuje zabić ją następnego dnia rano, więc ta opowiada mu historię, ale jej nie kończy. Król chce się dowiedzieć, jak zakończy się historia, którą usłyszał, więc nie zabija Szeherezady – zamiast tego prosi ją, by skończyła opowiadać. Kobieta snuje swoją opowieść przez następne 1001 nocy, a w finale Szachrijar czyni ją królową.

Laura: Rozważałyśmy umieszczenie tej historii w książce, ale trudno było nam ją dopasować do współczesnych standardów. Bardziej sensowne było zaadaptowanie na nowo historii, w których zawarto więcej współczesnych problemów. W przypadku Szeherezady niewiele mogłyśmy zmienić w baśni o doświadczonej kobiecie, która jest niezwykle utalentowana w opowiadaniu wciągających historii.

Ellen: To, co wydało mi się naprawdę interesujące, to fakt, że większość tych baśni zachowała się dzięki tradycji ustnej opowieści, a większość gawędziarzy z dawnych lat było kobietami. Francuskie arystokratki słynęły z prowadzenia salonów i opowiadania wciągających historii – to właśnie stamtąd Charles Perrault wziął większość swoich baśni. Była też Niemka imieniem Dorothea Viehmann, słynąca z dobrej pamięci do opowieści – bracia Grimm spisali niektóre z nich.

Reklama

Skoro wspomniałyśmy o silnych postaciach kobiecych – czy możecie polecić polskim czytelnikom wasze ulubione filmy i książki?

Ellen: Jedną z moich ulubionych książek jest „Bad Feminist” autorstwa Roxane Gay. Uwielbiam sposób, w jaki ujęto w niej wszystkie zawiłości i niuanse feminizmu. Roxane Gay napisała także wstęp do nowej kolekcji prac Audre Lorde, która jest kolejną z moich ulubionych pisarek feministycznych. Jeśli chodzi o produkcje telewizyjne, to moim ulubionym serialem ostatnich kilku lat jest „Fleabag”. Jest zabawny, inteligentny i łamie serce – idealne połączenie!

Laura: Współczesny świat jest naprawdę szalony i jeśli mam być szczera, to wybieram ostatnio rozrywkę, która zapewni mi od niego ucieczkę. Właśnie skończyłam bindżować [z ang. „binge-watching – oglądać kilka odcinków na raz, przyp. EC] serial „Bridgertonowie”. To świetny eskapizm i sporo dobrej zabawy. Podobała mi się też „Emily w Paryżu”. Co prawda nie są to przykłady produkcji o wydźwięku feministycznym, ale nic nie szkodzi – można być feministką, a jednocześnie oglądać reality show czy cokolwiek, co uważamy za zabawne. Uwielbiam też książki Sally Rooney. Ich bohaterkami są silne kobiety; nie mogę się doczekać, aż ukaże się trzecia jej powieść.

Czy wasze bajkowe marzenia uległy spełnieniu, gdy „Kopciuszek i szklany sufit” ukazał się w przekładzie na sześć języków (w tym na język polski) i zostały sprzedane prawa do adaptacji książki?

Laura: To był zdecydowanie nasz cel i absolutne spełnienie marzeń, nie ma co do tego wątpliwości. Świadomość, że ludzie na całym świecie przeczytają coś, co napisałam, to dla mnie najlepsza część tej pracy. Mam nadzieję, że wkrótce kolejne osoby będą mogły zapoznać się z opowiedzianymi przez nas baśniami za pośrednictwem telewizji. Jeśli chodzi o polskie wydanie, to chciałabym podkreślić, że obie jesteśmy zainspirowane ruchem na rzecz praw kobiet, który objął cały wasz kraj i niezmiernie się cieszymy, że właśnie teraz w Polsce ukazuje się „Kopciuszek i szklany sufit”. Na Brooklynie, gdzie mieszkam, jest duża polska społeczność i moi znajomi dopytywali o egzemplarze książki po polsku. Gdy na rynek trafiła moja poprzednia książka, miałam okazję sporo podróżować i widzieć ją na księgarnianych półkach w różnych krajach – teraz nie mogę się doczekać kolejnych wyjazdów, które umożliwiłby koniec pandemii.

Ellen: Wydanie książki w Polsce było naprawdę niesamowite. To świetne, że możemy rozmawiać o „Kopciuszku” z Polkami i cieszymy się, że publikacja odbiła się szerokim echem. Możliwość nawiązania kontaktu z kobietami oddalonymi o tysiące mil i dyskusja na temat baśni to dla nas coś naprawdę wyjątkowego. Smuci mnie jedynie, że nie możemy teraz przyjechać do Polski... Miejmy nadzieję, że wkrótce będzie to możliwe!

Książka jest już dostępna w księgarniach online

Przeczytaj fragment książki „Kopciuszek i szklany sufit”

Kopciuszek i szklany sufit

Kopciuszek i szklany sufit - fragment książki

Reklama

komentarze [7]

Sortuj:
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Patriseria 04.02.2021 13:46
Czytelnik

Pracuje w technicznej branży, w męskim świecie. Jestem dyskryminowana, spotykam szklane sufity, ale nie robią tego wbrew pozorom mężczyźni, a kobiety.
Mam mocno ambiwalentne podejście do takich odtwórczych historii, czasami mam wrażenie, że feminizm jest rozdmuchiwany przez kobiety i szuka się dziury w całym.
Niejednokrotnie byłam naocznym świadkiem, kiedy kobieta zwracała...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
mrpriv 05.02.2021 19:23
Czytelnik

mi się wydaje że płeć jest tylko przysłowiowym kijem, którym chce się kogoś uderzyć. Równie dobrze może to być tusza, wzrost, wykształcenie, akcent, cholera - sposób w jakiś ktoś mruga. Chce się kogoś zgnębić, czymś kosztem wywyższyć - bang! każdy powód dobry.

żeby nie było, nie relatywizuję, tzn absolutnie nie chodzi mi o umniejszanie znaczeniu kobiecej dyskryminacji....

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Patriseria 07.02.2021 18:55
Czytelnik

Ależ masz rację. W myśl powiedzenia: "Jak się chce psa uderzyć, to się kij znajdzie". Wystarczy mały element, który nie mieści się w czyiś normach, upodobaniach i lawina znęcania się rusza. Na wysokich stanowiskach często są zakompleksione osoby, które niepewnie siebie, przeradzają to w agresję i lubią sobie 'odbić to na kims'.
Tylko tak jak pisałam, rozbijanie zespołu, bo...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Aby napisać wiadomość zaloguj się
mrpriv 30.01.2021 22:14
Czytelnik

hm. trochę asekuracyjnie zacznę, bo w tych czasach w internetowych dyskusjach można albo się z czymś w 100% zgadzać, albo w 100% nie zgadzać ;]... ale czy aby reteliingi baśni to nie wywarzanie otwartych drzwi?

w sensie, albo chce się coś zmienić, albo po prostu chce się zemleć kolejne słowa. myślę, że takiej książki nie przeczytają ci którzy naprawdę powinni ją...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
kierzewa 29.01.2021 14:01
Czytelnik

Opis, reklama i samo jej wydanie bardzo zachęcało do przeczytania. Niestety, książka bardzo mocno mnie rozczarowała.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Anna 28.01.2021 13:30
Czytelnik

Udostępniony tutaj fragment książki intrygujący, leci na listę do przeczytania.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Ewa Cieślik 28.01.2021 12:04
Czytelnik

Zapraszam do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd