Dlaczego lubimy się bać?

Alikka
10.11.2015

Od kiedy byłam nastolatką, moimi ulubionymi książkami zawsze były horrory. H. P. Lovecraft, R.L. Stine – w zasadzie, odkąd tylko mój angielski był na tyle dobry, by zrozumieć choćby streszczenia opowiadań grozy, czytałam właściwie tylko je.

Horrory na dużym i małym ekranie też mnie fascynowały, ale czytanie książek, i to w obcym języku, łatwiej było ukryć przed rodzicami niż oglądnie filmów. Pamiętajmy, że chodzi tu o czasy pecetów z ekranami wielkimi jak szafa pancerna i kinie domowym w postaci przegrywanych po sąsiedzku kaset VHS. Mama zawsze martwiła się, że będę się bać i nie będę mogła potem spać. Miała sporo racji, zwłaszcza że sama zawsze bardzo lubiła horrory i krwawe kryminały. Przyznam, że po podejrzeniu spod schodów jednego z jej seansów - a miałam wtedy jakieś 10 lat - miewam koszmary do dziś i czasem boję się zgasić lampkę do snu.

Dzięki strachowi przetrwaliśmy jako gatunek, strach pchał nas do odkryć, które stały się podwalinami naszej cywilizacji.

Strach jest w nas, ludziach, bardzo głęboko zakorzeniony, tak samo jak w większości istot na ziemi. Dzięki strachowi przetrwaliśmy jako gatunek, strach pchał nas do odkryć, które stały się podwalinami naszej cywilizacji. Ujarzmiliśmy ogień nie tylko po to, żeby móc upiec i zjeść udziec antylopy, ale także by rozwiać ciemność i odstraszyć te wszystkie niewidzialne demony, które w nocy pukają i stukają, a o których wymyśliliśmy tyle przerażających historii. Karin, moja szwedzka babcia, a w zasadzie babcia mojego szwedzkiego męża, która ma 95 lat, ale też wyjątkowo jasny umysł, zna takich opowieści co niemiara. Zawsze słucham ich z zapartym tchem. Są fascynujące, ale mam wrażenie, że większość z nich pamięta już tylko ona. Te wszystkie szurające i wyjące po nocy stwory umarły jak tylko podłączyli nam we wsi elektryczność, powiedziała mi kiedyś.

Rzeczywiście, na przestrzeni wieków uczyniliśmy nasz świat bardzo bezpiecznym. Wypracowaliśmy technologie i wynalazki, które chronią nas i nasze dzieci przed niemal każdym możliwym zagrożeniem, tak aby nie musiały się ich bać. A jednak one, tak samo jak my, bać się uwielbiają. Tylko że przerażają nas teraz inne rzeczy. Jeśli kiedyś baliśmy się złego wilka, teraz najbardziej, według ankiet internetowych, boimy się samotności. Boimy się niemocy, utraty najbliższych, bólu. W pewnym sensie kiedyś było łatwiej. By przegonić wilka, wystarczyło zaostrzyć miecz, by przepędzić niedźwiedzia - włócznię, a potem, po wyczerpującej walce, to, co nas przerażało, leżało u naszych stóp pokonane. Wspaniały sposób, taki dosłowny, na stawianie czoła własnym lękom.

Czytamy, i podświadomie wybieramy takie historie, które przepracowują lęki, jakie nas trawią.

Teraz jest trudniej. Nie ma strzał, które zabiją samotność, nie ma miecza, który uchroni nas przed bólem po stracie najbliższej osoby. Czytamy więc. Czytamy, i podświadomie wybieramy takie historie, które przepracowują lęki, jakie nas trawią. Zawsze uważałam, że nie ma literatury bardziej intymnej niż horror. Z autorem powieści czy opowiadania grozy łączy nas bardzo szczególna więź. Nie da się przecież pisać wiarygodnie o czymś, czego samemu się nie doświadczyło, choćby w niewielkim stopniu. Nie da się przerażająco pisać o rzeczach, które nas samych nie przerażają. A lęk jest w naszej kulturze wciąż sporym tabu. O fantazjach, seksie, preferencjach politycznych czy religijnych rozmawiamy bez problemu, ale o lękach, tych prawdziwych, głębokich, nie mówimy nikomu. Czytamy o nich w książkach autorów, którzy czują, a w zasadzie boją się tak samo jak my.

Każda epoka ma swojego potwora. Pruderyjna wiktoriańska Anglia miała swojego wampira, my teraz oscylujemy w kierunku strachu przed technologią (vide: horrory science fiction o sztucznej inteligencji, która przejmuje nad nami władzę), przed chorobami (filmy i książki o epidemiach przemieniających ludzi w zombie) i wojną (cały batalion apokaliptycznych, dystopijnych i postapokaliptycznych filmów i książek). Czytając o tym, co nas przeraża, możemy zgłębić własne leki, dojść do ich podstaw, w pewien sposób je oswoić. Ale jest też ryzyko, że zagłębiając się w las horroru, odkryjemy, ze jest on głębszy, niż przypuszczaliśmy, że przeraża nas on bardziej, niż sobie wyobrażaliśmy. Dobra książka napisana przez kogoś, kto naprawdę potrafi się bać, może być wtedy prawdziwą latarnią rozpraszającą mrok.

A Wy, czego najbardziej się boicie? Który autor potrafi najlepiej przepracować Wasze lęki? 

Reklama

komentarze [0]

Sortuj:
zgłoś błąd