Nie pamiętam, kto ją zabił

Sylwia Sekret
11.01.2015

Na nic lamenty, utyskiwania 
Co było wczoraj odeszło w cień 
Niepamięci. Niech się święci 
Cud...

(Stanisław Soyka „Cud niepamięci”)

Na widok starych znajomych reagujemy różnie. Są tacy, których nie chcielibyśmy spotkać nawet w najgorszych koszmarach, ale są również tacy, na widok których niezmiernie się ucieszymy. Jeśli nie widzieliśmy się dawno, będziemy podchodzić do takich znajomych ostrożnie. Do tych pierwszych – z nadzieją na to, że mają jeszcze więcej wad niż wtedy, kiedy ostatni raz ich widzieliśmy, a do tych drugich – z ciekawością czy to, za co ich polubiliśmy nadal w nich jest, i czy dłuższa rozmowa nie okaże się krępująca po tak długim czasie. Do książek, z którymi kiedyś już się zetknęliśmy podchodzimy podobnie. Niekiedy tym, które odrzuciliśmy - nieprzeczytanym do końca, wzgardzonym i posądzonym o nudę - będziemy chcieli dać drugą szansę. Mogą mieć na to wpływ również nasi bliscy, tak samo jak wtedy, kiedy nie zapaławszy sympatią do jakiejś Hanki czy Piotrka, słyszymy od przyjaciela, że to jest naprawdę fajny, zabawny człowiek tylko trzeba dać mu szansę. Ulegamy więc i po raz drugi próbujemy zmierzyć się z jakimś tytułem.

Jednak z jeszcze większą rezerwą podchodzimy do powieści, które wspominamy bardzo dobrze, do których mamy sentyment, ale – które czytaliśmy dawno temu. Boimy się, że nasze wspomnienia były wyidealizowane, że książka nie wytrzymała próby czasu. Czy warto więc próbować tylko po to, aby się zawieść? A jednak coś nas ciągnie, coś kusi, żeby się przekonać czy to, za czym tak tęsknimy, nadal jest aktualne, czy może my się zmieniliśmy i wartości przekazywane przez autora nie będą już dla nas takie ważne… Zastanawiam się jednak, jak to jest z kryminałami. Jest to bowiem taki gatunek literacki, do którego chyba wrócić najtrudniej – jeśli bowiem znamy intrygę i zakończenie, odbiera nam to całą frajdę z czytania. Czy jednak, aby na pewno?

Nie wiem, na ile jest to kwestia słabej pamięci, a na ile jakichś czarów, ale są kryminały, które czytam kilka razy i nigdy nie wiem, jak skończy się cała kryminalna zagadka, i czy zabójcą jest kucharz czy piekarz. Skąd to się bierze? Czy autor tak dobrze potrafi owinąć wszystko w warstwy i zapętlenia, że jest to naturalna reakcja czytelnika, czy raczej jest to kwestia indywidualna, zależna od tego w jakim stanie jest nasza pamięć? Jest taka książka - w dodatku nie jest to jakaś ukochana przeze mnie powieść - którą czytałam już trzy razy i za każdym razem zakończenie było dla mnie zaskoczeniem. Chodzi mi mianowicie o „Zapalniczkę” Joanny Chmielewskiej. Wiem, że najprawdopodobniej nie jest to kwestia doskonale skonstruowanej intrygi, która wytrzymuje każdą próbę czasu i założę się, że większość czytelników, sięgnąwszy po nią drugi raz, zanudziłoby się kompletnie właśnie poprzez znajomość fabuły. Dlaczego więc ja nadal nie pamiętam, jak potoczyły się wydarzenia?

Wydaje mi się, że nad pewnymi książkami w rękach pewnych osób może wisieć po prostu jakieś fatum. Pamiętam, że podobnie miałam z powieścią „Puste krzesło” Jeffery’ego Deavera. A przecież, co jak co, ale fabuła kryminału powinna nam zapaść w pamięci najbardziej! Na pewno bardziej niż dramatu czy powieści obyczajowej, w której ważniejsze są rozterki bohaterów i ich portrety psychologiczne. A jednak nie zawsze tak jest – przynajmniej jeśli chodzi o moje książkowe przygody. Co ciekawe, w przypadku innej książki Chmielewskiej (bodajże „Rzezi bezkręgowców”), zorientowałam się, że już ją kiedyś czytałam, dopiero kiedy ponad połowa lektury była za mną! Takie sytuacje nie zdarzają mi się często – może trzy, cztery razy zorientowałam się, że „już to kiedyś czytałam”, niemalże po fakcie. Zupełnie tak jak wtedy, kiedy w połowie rozmowy z nowo poznaną osobą zdajemy sobie sprawę, że „ja cię chyba skądś znam…”.

Książki z pewnością nie są jednorazowe – gdyby takie były, nie gromadzilibyśmy ich w tak zatrważającej ilości na półkach (a później także biurku, fotelu, stole, podłodze…). Może zatem ta czytelnicza amnezja, która czasami mnie dopada, jest swego rodzaju darem od losu, który – kto wie – również jest molem książkowym? Kto z nas nie wracał kiedyś do książki znanej i lubianej, takiej, która przychodzi nam z pomocą wtedy, kiedy miotamy się między tymi wszystkimi nowościami, bestsellerami i hitami? Kiedy już w bibliotece nie mają dla nas żadnej nowości, kiedy w kinach nie leci nic, co powstało na podstawie powieści, którą musielibyśmy naprędce przeczytać przed obejrzeniem ekranizacji, kiedy nasz ukochany pisarz leniwie kończy swoją najnowszą powieść… warto wtedy zajrzeć do starych, dobrych znajomych.

Nawet jeśli wydaje nam się, że wszystko dokładnie pamiętamy, że wiemy kto, kogo i dlaczego to musiał być ten przeklęty kucharz – warto spróbować odkryć zagadkę na nowo. Być może każdy z nas ma takie kryminały, które w jakiś magiczny sposób zawsze wprawiają nas w konsternację i zdziwienie. Wbrew pozorom i początkowej złości skierowanej ku własnej osobie, cieszę się, z tej swojej niepamięci. Niech się święci. Cud.

Reklama

komentarze [17]

Sortuj:
1280
20
28.03.2015 19:13

Ja się coraz częściej łapię na że im więcej czytam, (a czytam dużo) tym mniej pamiętam z fabuły poszczególnych pozycji, (z tytułami i okładkami problemu natomiast nie mam). Ostatnio moja przyjaciółka przeczytała "Taniec ze smokami", z którym ja miałam "romans" jakieś 3 lata temu. W rozmowie wyszło, że nie dość, że nie pamiętam niektórych rzeczy to jeszcze nawet nie kojarzę...

więcej

0
1250
konto usunięte
14.01.2015 22:29

Użytkownik wypowiedzi usunął konto


2847
688
14.01.2015 23:55

Nic, poczekać,a może ktoś ją przeczyta. Zobaczysz wtedy okładkę i przeczytasz tytuł i autora. Czasami idąc do biblioteki, nie pamiętam dokładnie tytułu, czy autora, ale jak zobaczę książkę, to wiem, że to ta. A może nie warta jest pamiętania. Moja metoda na przypomnienie, zająć się zupełnie czymś innym.


720
46
13.01.2015 22:13

Mój znajomy czytał dwa razy wszystkie części "Wiedźmina", bo nie pamiętał, co tam się działo. I teraz znowu zapomniał, więc będzie mógł się zabrać za serię po raz trzeci tak, jakby ją czytał od nowa.
Ja sama czasem zapominam fabułę książek, ale zakończenie pamiętam aż za dobrze. Jeśli książka była wartościowa, to fajnie jest ją sobie "odświeżyć" i przeżyć ja po raz kolejny....

więcej

2847
688
13.01.2015 10:22

Są książki, które pamiętam latami i takie, które zapominam po paru miesiącach. Widząc ksiązkę, wiem, że ją czytałam, ale o czym była. Wychodzę jedna z założenia, że tak miało być i widać nie była warta zapamiętania. Wracam czsami do książek, które pamiętam, że były wspaniałe, ale już nie pamiętam szczegółów(np. "Idiota"). Wracam do ksiązek z filozofii, psychologi, religii,...

więcej

542
76
13.01.2015 09:51

Ha! Chmielewska! Gdy zobaczyłam tytuł artykułu od razu o niej pomyślałam. 'Wszyscy jesteśmy podejrzani' czytałam zdecydowanie więcej razy niż trzy i dalej nie wiem kto zabił [nie mówić mi - nieświadomość jest piękna ;)]. Zresztą z większością jej książek tak jest, tylko ta jest akurat jedną z dwóch ulubionych ;)

Co do pozostałych książek. Te ulubione [pomijając...

więcej

891
554
13.01.2015 09:50

Na mojej półce jest ponad 100 pozycji "chcę przeczytać" i przybywa, u niektórych z użytkowników LC ilość książek na tej półce jest tak ogromna ze tworzę wzór (mój wiek +(ilość książek na półce "Ch P" danej osoby/264) = ile lat bym miała gdybym je wszystkie przeczytała. To pozwala mi twierdzić że nie ma szansy żeby któregoś dnia okazało się że przeczytałam już wszystko....

więcej

96
29
12.01.2015 20:31

"Kiedy już w bibliotece nie mają dla nas żadnej nowości"
Niemożliwe. Za każdym razem jak idę do którejś z bibliotek na półkach z nowościami jest coś ciekawego i krzyczącego "weź mnie".


839
96
12.01.2015 19:28

Skądś to znam! Ja tak mam np. z "Wszyscy jesteśmy podejrzani" Chmielewskiej - ile razy bym nie czytała i tak nigdy nie wiem kto zabił. Cudowna cecha! Gdybym pamiętała nie czytałabym po wielokroć :D


97
0
12.01.2015 02:06

Myślę, że autorka tego artykułu nie jest jedyną osobą z takim syndromem zapominania. Mam dokładnie tak samo z tym, że widzac tytul i okładkę od razu wiem, że ją czytałem, moze wynika to z faktu, że książek przeczytalem trochę ponad sto. Wracając do tematu ja również zapominam często fabułę danej powieści kryminalnej, myślę jednak, że to nic złego, ponieważ są one tak...

więcej

4051
3811
11.01.2015 20:43

Ja mam słabą pamięć,szybko zapominam co czytam.I wierzcie mi,to strasznie frustrujące.Dlatego,zdarza mi się czytać dwa razy tę samo książkę.Po często nie pamiętam.Wtedy odkrywam kryminał ( i nie tylko ) na nowo.


zgłoś błąd