Zofia Fijałkowska wybiera się na jagody

Maria Nowakowska
13.03.2014

Ile jest w Polsce osób, które nie znają Marii Konopnickiej? Zapewne niewiele. Ilu z nas nie słuchało w dzieciństwie bajki o jagodowych królewiczach i pannach-borówczankach? Też garstka. A kto zna Zofię Fijałkowską? Najwyższa pora to zmienić!

Zofia Fijałkowska jest zasłużoną członkinią ilustratorskiego parnasu, jednak – z nie do końca dla mnie jasnych względów – bardzo trudno spotkać wznowienia ilustrowanych przez nią książek. Przez dekady swojej twórczej aktywności zilustrowała literackie evergreeny, takie jak wspomniane „Na jagody”, „O rybaku i złotej rybce” czy „A...a...a... kotki dwa” Ewy Szelburg-Zarembiny. Jej styl ewoluował, za czym podążał dobór technik; Fijałkowska zaczynała od drzeworytu i nieco przytłumionej palety barw, by w późniejszym okresie skłonić się do technik malarskich i bujnych, śmiałych w kolorach linii. Oprócz ilustracji znanych z książek stworzyła też niebagatelną liczbę pocztówek, szczególnie chętnie sięgając po motywy świąteczne, zwł. Wielkanocne.

„Na jagody” to zdecydowanie jedna z najpopularniejszych i najczęściej wznawianych książek – posiadane przeze mnie wydanie z 1980 r. jest trzynastym z kolei. Widać w nim wielkie zamiłowanie ilustratorki do pejzaży, świata natury, a szczególnie – mikrokosmosu lasu. Precyzyjnie oddane, a jednocześnie baśniowe, wabią oko wdzięcznymi kolorami i giętkością linii. Smaku całości dodają silnie osadzone kontrasty – jaskrawe plamy strojów, jagód, wiewiórczych futerek. Fijałkowska z dużą swobodą oddaje żywiołowy ruch postaci i tła – czy to łódki chyboczącej na falach, czy wyścigu na myszkach. Zaproponowana przez ilustratorkę estetyka ma w sobie dużo słodyczy, jednak – przynajmniej wedle mojego gustu – podanej w bardzo strawnej formie. Na pewno daleko jej do kontrowersyjności Andrzeja Strumiłły czy Antoniego Boratyńskiego – artystów skądinąd bez wątpienia wybitnych. W swoim zamiłowaniu do leśnej tematyki przypomina klasyczną szwedzką ilustratorkę Elsę Beskow, której zresztą watek „na jagody” wcale obcy nie był.

Ilustrowanie kanonu lektur szkolnych w pewien sposób „sankcjonuje” artystę, podobnie jak dołączenie instrumentu do orkiestry wojskowej potwierdzało jego wysoki, oficjalny status. Zofia Fijałkowska miała na polu edukacyjnym wielokrotne zasługi – ozdobiła ilustracjami nie tylko wspomniane tu "Na jagody", ale także klasyczny podręcznik do arytmetyki z końca lat pięćdziesiątych.

Nie śledzę zbyt uważnie rynku podręczników, ale może Czytelnicy podpowiedzą, jakich ilustratorów młodego lub starszego pokolenia można w nich znaleźć?

Reklama

komentarze [10]

Sortuj:
0
0
17.03.2014 10:57

Co najmniej dwa szkolne wydawnictwa pomyślały, aby uatrakcyjnić dzieciom ich podręczniki i zaprosiły do współpracy polskich pisarzy, ilustratorów i grafików.
Pierwsze to Nowa Era i pakiet do edukacji wczesnoszkolnej oraz "Entliczek Pentliczek" dla 5-latka, który nie tak dawno otrzymał złoty medal! za najlepszy europejski podręcznik pod względem zawartości merytorycznej i...

więcej

2748
504
14.03.2014 09:09

Jak ja lubiłam tę książkę :) W dzieciństwie strasznie się w niej zaczytywałam, a obrazki były ważnym i pięknym jej elementem. Ciekawe czy gdzieś jeszcze mam "Na jagody". Poczytałabym... Po raz któryś :)!


7121
3083
14.03.2014 08:34

Piękne te ilustracje.
Jakoś nie pamiętam tej ilustratorki z dzieciństwa, może dlatego, że najbardziej lubiłam "obrazki" Szancera.


0
1241
konto usunięte
13.03.2014 21:39

Użytkownik wypowiedzi usunął konto


448
132
14.03.2014 00:28

Ilustracji Jana Marcina Szancera nie da się zapomnieć:) Akurat Zofii Fijałkowskiej wolę ilustracje do "A... a... a... kotki dwa" (Ewy Selburg-Zarembiny). Pamiętam też doskonale ilustracje A. Boratyńskiego (il. np. "Nie płacz koziołku" Sergiusza Michałkowa). Rzecz jasna jest również niezastąpiony Bohdan Butenko, który z całą pewnością zilustrował niejedną szkolną...

więcej

1641
317
13.03.2014 17:18

Fijałkowska stworzyła niepowtarzalne ilustracje i o ile same ilustracje mogą się podobać współczesnemu dziecku to już tekst trąci myszką i dla wielu dzieci jest po prostu niezrozumiały.
Jest cała masa fantastycznych polskich ilustratorów. Rewelacyjna Anna Kaszuba-Dębska i przykładowo „Łamisłówka”, Elżbieta Wasiuczyńska i jej Pan Kuleczka, Grażyna Rigall i jej „Koty czyli...

więcej

448
132
14.03.2014 00:13

Zgadzam się z tym, że doskonałych polskich ilustratorów jest naprawdę dużo i mamy z kogo być dumni:) Dorzucę jeszcze naprawdę niezwykłą Joannę Concejo (il. np. "Książę w cukierni"), lub Emilię Dziubak (il. np. "Przygody Rodziny Pożyczalskich")


1641
317
14.03.2014 10:59

O tak - Emilia Dziubak jest świetna, stworzyła też rewelacyjne ilustracje w "Proszę mnie przytulić" - po prostu bomba. Joanny Concejo nie kojarzyłam - jak tak oglądam jej prace to są rzeczywiście wyjątkowe, bardzo specyficzne. A Agnieszka Żelewska, Paweł Pawlak, Piotr Rychel i jeszcze wielu wielu innych? Naprawdę jest ich sporo :)


184
68
13.03.2014 15:58

Moim ulubionym ilustratorem bajek dla dzieci jest Adam Święcki, artysta młodego pokolenia, grafik, malarz słowa. Dobrze znany w środowisku sztuki sekwencyjnej. Na co dzień ilustruje bajki i baśnie dla najmłodszych. Może paleta barw jest zbyt cukierkowa, ale w bajkach dla milusińskich bardzo to lubię. Jego ilustracje są dynamiczne, wzbudzają pozytywne odczucia, zawierają...

więcej

22
0
13.03.2014 14:38

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd