Ksero lepsze niż oryginał? Sobowtórzy z Marvela i DC

Bartek Czartoryski Bartek Czartoryski
27.06.2021

Szczyt lenistwa? Stworzyć czarny charakter, będący niczym więcej jak lustrzanym odbiciem naszego bohatera. Czułem się takimi rozwiązaniami fabularnymi zwiedziony i jako dziecko, i jako stary chłop. Ba, długo myślałem, że nie da się ograć tego porządnie i z wyobraźnią.

Ksero lepsze niż oryginał? Sobowtórzy z Marvela i DC

A jednak komiksom superbohaterskim – częściej niż filmom Marvela i DC! – udawało się zbudować ciekawe postacie, na pierwszy rzut oka będące niczym więcej jak kopią herosa.

Przepis jest niejeden, mamy bowiem klony, alternatywne rzeczywistości i żywe kostiumy. Kto upichcił z tego pyszne komiksowe danie, a komu wyszedł zakalec? Przekonajmy się.

Oto galeria sobowtórów, którzy są czymś więcej niż tylko kolorowymi kserówkami.

Reklama

Venom

Pod koniec lat osiemdziesiątych Todd McFarlane i David Michelinie pisali i rysowali o Spider-Manie tak, jak nie pisał i nie rysował jeszcze nikt. Pierwszy był młodym gniewnym, drugi starym wygą i ich połączone talenta dały światu jedne z najlepszych historii o Pajączku. Oraz jego bodaj najświetniejsze nemesis, reportera Eddiego Brocka, odzianego w żywy kostium: Venoma. Niejakim problemem komiksowego mainstreamu zawsze był jednak brak umiarkowania, dlatego niedługo potem jak grzyby po deszczu wyrastały kolejnie symbionty, ale co oryginał, to oryginał. Niedawno wydano opasłe tomiszcze z serii Epic Collection opowiadające o początkach Venoma: must read!

 

Bizarro

Postać groteskowa i tragiczna zarazem, śmiertelnie niebezpieczna i przepełniona bezbrzeżnym smutkiem. Często nawet nie chce umyślnie wyrządzić nikomu krzywdy, najczęściej kaleczy jedynie gramatykę, po prostu jest nieprzystosowany społecznie i, z braku lepszego słowa, deczko wadliwy. Bizarro to nic innego jak odbicie Supermana w krzywym zwierciadle, istota stworzona w wyniku nieudanego eksperymentu klonowania, szukająca swojego miejsca niczym romantyczne hollywoodzkie potwory z King Kongiem czy Frankensteinem na czele. Bizarro, mając strzępki świadomości Supermana, stworzył nawet swoje Metropolis, rzecz jasna pobudowane ze śmieci.

Stryfe

Skoro przy klonach jesteśmy, to nie sposób nie napisać o wyrodnym dziecku początku lat dziewięćdziesiątych, czyli powielonym Cable’u. Słowo wyjaśnienia: jako malec został posłany do przyszłości, żeby tam uporać się z pożerającą go chorobą. Tamtejsi naukowcy wykonali swoistą kopię zapasową i sprowadzili na świat Stryfe’a, który nie może przeboleć, że jest klonem. I choć byłby to całkiem ciekawy punkt wyjścia do rozważań egzystencjalnych, to nie ten komiks. Bo po tym, jak Stryfe’a przysposobił sam Apocalypse, facetowi chodzi po głowie tylko zniszczenie. Nie jest to jednorazowy czarny charakter, ale serio przerażający facet. Ba, gania za Cable’em do dziś.

Sinestro

Muszę przyznać, że mam ogromną słabość do historii opartych na klasycznym schemacie fabularnym „od kumpla do złoczyńcy”, a tak się składa, że opowieść o Sinestro jest jedną z tych lepszych. Bo facet zaczynał jako archeolog na odległej planecie, aż otrzymał pierścień Zielonej Latarni i z czasem pod jego skrzydła trafił Hal Jordan, obrońca Ziemi. Tyle że Sinestro odpływał coraz bardziej, stosując metody nielicujące z kodeksem honorowym Latarni. No i został oddelegowany do kosmicznej nicości, gdzie zdemoralizował się już zupełnie. Sinestro zamiast zielonym sygnetem operuje żółtym, żywiącym się strachem. I ma nawet swój własny Korpus.

Sabretooth

Chyba nie sposób dotrzeć do prawdziwych korzeni pana Creeda, bo jego biografię przepisywano co i rusz, ale można bezpiecznie założyć, że z Wolverine’em łączy go coś więcej niż czysta nienawiść. Kino chciało, żeby Sabretooth był mu bratem, komiksy podpięły go z kolei pod ten sam program Broni X, który przerobił Logana na żywą broń. Dlatego też Creed również dysponuje czynnikiem gojącym, ma szpony jak noże (tyle że nie wyłażą mu z knykci, ale przypominają niezadbane paznokcie) i dzikość w sercu. O ile jednak Wolverine toczy nieustanną bitwę o człowieczeństwo, tak Sabretooth dawno już pogodził się z nieludzką stroną swojej natury.

Black Adam

Niebawem facet będzie miał twarz The Rocka, bo doczeka się swojego filmu, a wtedy młody Billy Batson pewnie połamie sobie na nim zęby. Black Adam to bowiem twardy orzech. Gość żyje od paru tysięcy lat i był świadkiem, jak stawiano piramidy. O ile Shazam czerpie swoją siłę z panteonu greckiego, tak źródłem mocy Teth-Adama jest ten egipski. Ale to kosmetyka, bo panowie mają nawet te same kostiumy, tylko innego koloru. Z czasem Black Adam z czarnego charakteru przeistoczył się w szary, działał nawet z superbohaterami, ale z drugiej strony chyba nigdy nie wyzbył się swojego pragnienia opanowania świata. Co gorsza, jest zdolny to zrobić.

Kapitan Ameryka

Zaraz, zaraz, powiecie, jak to? Cóż, uniwersum Marvela pełne jest zaskoczeń, ale mało która niespodzianka dorównuje odkryciu, że Kapitan Ameryka to tak naprawdę nazistowski szpion i już od czasu drugiej wojny światowej pracował dla Hydry. Oczywiście jest w tym wszystkim drugie dno i taki obrót sprawy spowodowany był czynnikiem zewnętrznym, lecz to wizja iście przerażająca. Kapitan Ameryka to, jakby nie było, symbol tej najlepszej strony człowieka, istne uosobienie dobroci, szacunku i lojalności. „Tajne Imperium” (wydane także i u nas) odpowiedziało na pytanie, jak wyglądałby świat Marvela, gdyby runął jego filar. I nie jest to wizja pokrzepiająca.

Reverse Flash

Był niejeden Flash, był też i niejeden Reverse Flash, ale ten bodaj najsłynniejszy, a może raczej najbardziej niesławny, niejaki Eobard Thawne, pochodzi z XXV stulecia. Jako że sam zorganizował sobie supermoce, cofnął się do naszej teraźniejszości i popsuł życie Barry’emu Allenowi. Zabił mu matkę i wykasował z jego pamięci najlepszego przyjaciela, czego nie dało się tak łatwo odkręcić bez dalszych konsekwencji dla świata. Niestety, DC nie postarało się ani z jego pseudonimem, ani z kostiumem, chociaż przetwarzano ten pomysł kilkakrotnie, już od lat czterdziestych. Innymi słowy, każdy Flash miał swojego Reverse Flasha, nawet jeśli ten nie nazywał się… Reverse Flash.

Reklama

Staruszek Banner

Trochę naginam zasady, jakie narzuciłem sobie, kompilując poniższą listę, bo sięgamy do rzeczywistości alternatywnej, ale wiekowy Hulk z komiksu Marka Millara „Staruszek Logan” to monstrum tak przerażające, że trudno o nim nie napisać. Mamy bowiem postapokaliptyczny krajobraz wyniszczonej Ameryki podzielonej między siebie przez dawnych herosów. Urzędujący na swych włościach Hulk przypomina baśniowego trolla, który rządzi swoim dominium żelaznym łapskiem. Kiedy Logan przychodzi doń po zemstę, ten bije go na kwaśne jabłko, a potem pożera żywcem. Dodajmy jeszcze, że ten Hulk ma dzieci, równie obrzydliwe i sadystyczne jak ich ojciec.

Deadpool/Deathstroke

Nie da się ukryć, że najwięksi gracze podkradali sobie pomysły aż huczało, nieustannie podpatrując, co szykuje konkurencja, lecz ten przypadek jest akurat szczególny. Rysownik Rob Liefeld, fan komiksu „Teen Titans”, narysował, po prostu, swojego Deathstroke’a. A gdy jego pracę zobaczył scenarzysta Fabian Nicieza, ochrzcił chłopa imieniem Wade Wilson, co było żartem zrozumiałym dla każdego fana, bo Deathstroke nazywa się… Slade Wilson. Obaj są najemnikami, tyle że jeden nawija bez ustanku, drugi ceni ciszę. DC nawiązywało zresztą do tej pięknej kradzieży, raz każąc Harley Quinn zmagać się z Wayne’em Wilkinsem, ksywka Red Tool.

Na tym, oczywiście, nie koniec. Macie swojego faworyta lub faworytkę?

Reklama

komentarze [4]

Sortuj:
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Krzysiek Żuchowicz 30.06.2021 13:39
Autor

Z opisu snuję, że Bizarro był rysowany w gatunku: Dramat.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Andrzej5056 28.06.2021 12:31
Czytelnik

A te sobowtóry to gdzie? 

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
sulibrat 27.06.2021 21:45
Bibliotekarz

Wczoraj wróciłem do lat dziecinnych i przeczytałem ponownie Mega Marvel 4 z Fantastic Four. I prysły dziecięce wspomnienia - dorosły zepsuł dobrą zabawę i dziecięcy uśmiech. Eh, nie jestem w stanie czytać marvelowskich komiksów z tym ich "Oto ja Człowiek Pinezka użyję swej Przebijającej Mocy i Przypnę Cię do Muru". Gdzie w dymkach opisują co robią bo czytelnik nie domyśli...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Bartek Czartoryski 25.06.2021 09:20
Tłumacz

Zapraszam do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd