Superbohater o tysiącu twarzy

Bartek Czartoryski
03.05.2020

Batman jaki jest, każdy widzi. Ale czy aby na pewno? Na przestrzeni tych kilkudziesięciu lat istnienia amerykańskiego komiksu superbohaterskiego nie raz i nie dwa eksperymentowano z postaciami, które, jak nam się wydawało, doskonale już znamy.

Superbohater o tysiącu twarzy

I nie chodzi tylko o ciągłe uwspółcześnianie historii z lubianymi bohaterami, czego niejako wymagają prawa rynku, każące regularnie odmierzać i skrajać kolejne serie zarówno pod nowe pokolenia, jak i wytrwałe grono czytelnicze. Bo, kierując się zasadą, że dobry pomysł jest za dobry, żeby nie wykorzystać go ponownie, wydawnictwa Marvel i DC nie raz i nie dwa rzucały nowe światło na ikoniczne już postacie. Czasem wymyślając rzeczy niestworzone nawet jak na komiksowe standardy. Kapitan Ameryka był już przecież wilkołakiem, X-Men przystosowywanymi do przestępczej działalności socjopatami, a Punisher istnym monstrum Frankensteina.

Reklama

Niech widniejąca powyżej parafraza tytułu bodaj najsłynniejszej książki Josepha Campbella nie sugeruje jednak analitycznego klucza, według którego zostały wybrane poniższe tytuły obrazujące owe eksperymenty. Ten jest bowiem znacznie prostszy. Ograniczyłem się, zwyczajnie, do pozycji dostępnych na naszym rynku, nie bacząc na to, czy dany komiks jest kanonicznym elementem danej serii, czy to rzecz kompletnie osobna, na przykład alternatywna wersja znanej historii, lecz swoje motywacje wyjaśnię na bieżąco, omawiając pokrótce każdy z nich. Światy Marvela i DC nie zaczynają się i nie kończą na tych historiach, które znamy na pamięć. Nic bardziej mylnego.

Harleen

komiks Harleen Stjepan ŠejićZacznijmy od nowości wydawniczej. Stworzona swojego czasu przez Bruce’a Timma i Paula Diniego na potrzeby kultowej już kreskówki o Batmanie ukochana Jokera, która dyplom z psychiatrii zamieniła na kostium arlekina, niemal z miejsca wyrosła na jedną z gwiazd słynnej animacji i szybko przeniesiono ją także na karty komiksu. Tyle że bodaj nikt nigdy nie wyjaśnił, jak doszło do tego, że ambitna doktor pokochała psychopatę i mordercę. Stjepan Šejić podchodzi do tematu zupełnie serio, kreśląc komiksowy wycinek z biografii Harleen Quinzel, portretując nie znaną z kina świruskę, ale całkiem zwyczajną dziewczynę, której, no cóż, poskąpiono miłości. Nie ma tu, oczywiście, mowy o dogłębnej analizie psychologicznej, a stawiane diagnozy są dość proste, ale empatyczny portret Harley Quinn pozwala może nie tyle ją polubić, co zrozumieć.

Spider-Man 2099

Spider-Man 2099Jak wygląda odległa przyszłość oglądana z perspektywy początku lat dziewięćdziesiątych? Nad tym zastanawiał się swojego czasu Stan Lee, zapowiadając nowy projekt wydawniczy, który ostatecznie otrzymał nazwę „Marvel 2099”. Założenie tego imprintu było proste, bo kolejni twórcy mieli przedstawić autorską wizję komiksowego świata za, mniej więcej, sto lat. Żaden tytuł nie utrzymał się na rynku zbyt długo, ale futurystyczny Spider-Man powrócił po latach i seria ta trafiła do Polski. Zdecydowanie nie jest to najlepszy komiks, jaki przeczytacie, ale Miguel O’Hara, czyli przybyły z przyszłości Człowiek-Pająk, genialny genetyk szukający sposobu na powrót do domu, szczęśliwie nie jest kserokopią Petera Parkera, ale całkowicie autonomicznym superbohaterem.

Reklama

Batman: Ziemia Jeden

Batmian Ziemia jedenKolejna ambitna inicjatywa wydawnicza, lecz od konkurencji z DC i polegająca na zupełnie innym koncepcie, bo tytuły opublikowane pod wspólnym szyldem „Ziemia Jeden” miały rzucić superbohaterom pod nogi kłodę realizmu. Dlatego też Batman w tym wydaniu potrafi się potknąć o swoją pelerynę i przegrać zwyczajną bijatykę z powodu felernego sprzętu. Mało tego: zamiast podrasowanym autem jeździ zwyczajnym samochodem, a jego kostium nie przypomina pancernego skafandra, tylko strój ze sklepu sportowego. Próżno tu też szukać galerii drani, do jakiej przywykliśmy, częściej Batman ściera się ze zwykłymi oprychami i prowadzi detektywistyczne dochodzenia. Wizja Geoffa Johnsa nie jest przy tym tanią sztuczką i mydleniem oczu, ale udaną próbą reinterpretacji może już nieco skostniałej mitologii Mrocznego Rycerza.

Staruszek Logan

Staruszek Logan Jeff LemireAlternatywna wersja Wolverine’a z postapokaliptycznej przyszłości, która narodziła się przed dekadą z haczykiem jako bohater zamkniętej, kilkuzeszytowej całości, ostatecznie została z czytelnikami na dłużej. Ba, miałem nawet przyjemność przełożyć serię pisaną przez Jeffa Lemire’a, gdzie wiekowy już, sterany życiem Logan trafia do naszego czasu i rzeczywistości i chwyta się z nią za bary. Nie szczędzi mu się tu trudności, co i rusz dręczą go uporczywe demony przeszłości (a może przyszłości, która jeszcze nie nastąpiła?) i nieprzejednana teraźniejszość, a za każdym razem, kiedy pada na ziemię, Lemire nie wyciąga do niego ręki, tylko serwuje mu kopniaka. „Staruszek Logan” to dynamiczna, ale i refleksyjna lektura o facecie szukającym sensu.

Reklama

Superman: Czerwony Syn

Superman Czerwony synBodaj jedna z najgłośniejszych historii z gatunku „Co by było, gdyby…?”. Nie bez powodu, bo przybysz z planety Krypton ląduje w tej wersji swojego życiorysu nie na amerykańskiej farmie, ale na terenie ukraińskiego kołchozu i zostaje namaszczony na czempiona proletariatu, sowieckiego herosa. Dzięki ingerencji Supermana - który nadal pozostaje szlachetnym, dobrodusznym człowiekiem, tyle że ufającym ideałom radzieckim, nie amerykańskim - szale zimnowojennego konfliktu przechylają się na korzyść ZSRR. Dobrze, że atrakcyjny punkt wyjścia nie przeciążył samej fabuły, która, mimo niejakiej naiwności opisanej przez Marka Millara sytuacji społeczno-politycznej, została skonstruowana pierwszorzędnie, aż do brawurowego finału.

Potężna Thor i All-New Wolverine

Potężna Thor Aaron DautermanPozwoliłem sobie na umieszczenie dwóch propozycji Marvela obok siebie nie tylko z racji tego, że są to kanoniczne kontynuacje ciągnących się od lat serii. Łączy je również fakt, że i tu, i tam schedę po superbohaterze przejęła superbohaterka. Fuchę Thora otrzymała Jane Foster, jego niegdysiejsza miłość, a kostium Wolverine’a założyła Laura Kinney, czyli X-23 (kto oglądał świetny film „Logan”, ten kojarzy, kto nie, niech czym prędzej nadrabia). I nie są to żadne kuglarskie sztuczki, ani, heh, feministyczna propaganda, ale świeże spojrzenie na postaci, które muszą zmierzyć się z ciężarem, jaki dźwigali ich poprzednicy. Obie serie to raczej superbohaterski standard, bez boskiej iskry geniuszu; ot, solidne tytuły dla szukających porządnej rozrywki.

Reklama

Powyższa lista nie wyczerpuje tematu, bynajmniej, ona go nawet na dobre nie rozkręca, ale, tak przynajmniej mam nadzieję, daje ogólne pojęcie, jak bogaty jest świat Marvela i DC, a powtarzany do znudzenia komunał, że każdy znajdzie tam coś dla siebie, znalazł swoje faktyczne potwierdzenie. Bo popkulturowych ikon, o których mowa wyżej, szkoda na jeden tylko świat.

Grafika otwierająca: plansza z komiksu Superman. Czerwony Syn

#czytamwdomu #kupujeksiazki 

Reklama

komentarze [8]

Sortuj:
Aby napisać wiadomość zaloguj się
a_jacqueline 14.05.2020 06:23
Bibliotekarka

Superman / Batman: Wrogowie publicznicałkiem mi się podobało, ale i tak nawet w połowie nie umywa się do ww wspomnianego Batman - Ziemia Jeden: Tom 1 -- jeden z najlepszych komiksów jaki czytałam. i koniecznie muszę przeczytać Harleen

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
 Superman / Batman: Wrogowie publiczni  Batman - Ziemia Jeden: Tom 1  Harleen
behemot 03.05.2020 22:22
Czytelnik

Amerykańskie komiksy o superbohaterach są dla mnie nieaudialnym ekwiwalentem podobnego kulturowo naszego endemicznego fenomenu, czyli disco polo. Oczywiście z zachowaniem stosownych proporcji, bo Zenek Martyniuk jest jednak Supermanem na skalę naszych możliwości... Cóż, taka forma przekazu też jest pewnie potrzebna...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
a_jacqueline 10.05.2020 11:06
Bibliotekarka

.... a mimo to postanowiłeś zajrzeć do artykułu na temat komiksów tylko po to żeby porównać gatunek powieści graficznej do gatunku disco polo. ciekawe..

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Strzelba 03.05.2020 20:26
Bibliotekarka

W ostatnich latach przeczytałam wszystkie komiksy z serii Wielka Kolekcja Komiksów Marvela, były wśród nich lepsze i gorsze, ale każdy w jakiś sposób mnie zainteresował. Pamietam, że Wolverine: Staruszek Logan był jednym z tych, które bardziej mi się spodobały :)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
 Wolverine: Staruszek Logan
pankratzy 03.05.2020 16:59
Czytelnik

Staruszek Logan nawet mi przypadł do gustu. Trochę wstyd, że nie znam za dobrze polskiego komiksu, ale może uda mi się to nadrobić. Natomiast wiedziony sentymentem zacząłem gromadzić kolejne tomy serii Punisher MAX. O ile wydane są pięknie, to zawiódł mnie poziom scenariuszy i dialogi. A także wyjątkowo statyczne wykorzystanie powierzchni poszczególnych plansz. Przypominają...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
czytamcałyczas 03.05.2020 15:04
Czytelnik

Ja zawsze lubiłem Super Mana.A najmniej Batmana.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Natuh 03.05.2020 10:47
Czytelniczka

Świat komiksów Marvela i DC jest wielce rozbudowany, ale niestety czasem prowadzi to do przedziwnych i często wręcz niesmacznych historii. Tak się dzieję jak twórcy dadzą się ponieść wyobraźni chcąc stworzyć (być może na siłę) coś zupełnie nowego i oryginalnego.
Według mnie najlepsze komiksy to takie gdzie mamy jednego bohatera. Wtedy osoby pracujące nad takim komiksem...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Bartek Czartoryski 29.04.2020 12:25
Tłumacz

Zapraszam do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd