3 książki, które nie pozostawią cię obojętnym

Ewa Cieślik
08.12.2019

Niektóre książki czytelnik zapomina niemal od razu po przeczytaniu. Inne głęboko przeżywa z każdą kolejną stroną. Słowa ukute przez autora zdają się wnikać głęboko pod naszą skórę, jak tusz podczas wykonywania tatuażu – bolesny, ale pozostający z nami na zawsze. Niektóre książki pokochamy, inne będziemy z pasją krytykować. I chyba właśnie o to chodzi – by literatura wzbudzała emocje.

3 książki, które nie pozostawią cię obojętnym
Reklama

Zapewne wielu z czytających te słowa pamięta moment, gdy spotkaniu z książką towarzyszyły wzruszenie i podziw. Często jednak zdarzają się też takie lektury, które wywołują w nas zdziwienie, przestrach, złość czy oburzenie. Wywołujące kontrowersje, czasem poddawane cenzurze, uznawane za obrazoburcze tytuły trudno wyrzucić z pamięci. Jakie książki przychodzą nam do głowy, gdy spróbujemy określić je jako kontrowersyjne?

800-stronicowe katharsis – „Małe życie”, Hanya Yanagihara

Zacznę nietypowo, bowiem „Małe życie” nie zostało uznane za książkę obrazoburczą – wręcz przeciwnie. Dla wielu czytelników to jedna z najwspanialszych powieści, udowadniająca wielką moc, jaką ma literatura. To historia grupy nowojorskich przyjaciół, którym towarzyszymy przez kolejne lata życia, począwszy od młodości i czasów studiów. Ich borykanie się ze zwykłym „małym życiem” jest osią fabularną tej grubej, liczącej ponad 800 stron książki.

Dzięki niezwykłej umiejętności snucia opowieści autorka sprawia, że Jude, Willem, Malcolm i JD stają się nam tak bliscy, jakby istnieli naprawdę i byli naszymi przyjaciółmi. Wchodzimy w ich świat, niemal doświadczając bólu i cierpienia, jaki im towarzyszy, a także ciesząc się z ich sukcesów i radości dnia codziennego. W „Małym życiu” i opisywanych w nim problemach możemy dostrzec samych siebie – ofiarowaną nam przyjaźń i miłość, otrzymane rany, nieidealną relację łączącą nas z rodzicami czy w końcu towarzyszącą nam samotność. Yanagihara pod koniec funduje czytelnikowi prawdziwy emocjonalny rollercoaster, rodzaj literackiego katharsis, przy którym trudno opanować szloch – lepiej więc, aby finału tej książki nie czytać w miejscu publicznym.

Choć powieść była nominowana do Nagrody Bookera i zdobyła uznanie czytelników na całym świecie (w tym tytuł Książki Roku lubimyczytać.pl 2016), to niektórzy zarzucają jej rozmyślne igranie z emocjami czytelnika. Czy to hymn pochwalny na cześć przyjaźni i miłości, czy też cyniczna gra obliczona na jak najmocniejszy efekt? Występując jako adwokat diabła, niżej podpisana może też wskazać, że dręczenie bohaterów coraz to większymi tragediami staje się na tyle dalekie od prawdopodobieństwa, by skutkować zerwaniem mimetycznej iluzji. Zaczynamy sobie przypominać, że to tylko książka, wytwór czyjejś wyobraźni, fikcja literacka. Wszystko broni się jednak niesłychanym realizmem psychologicznym.

Językowa gra – „Nakręcana pomarańcza”, Anthony Burgess

W „Nakręcanej pomarańczy” (wersji wierniej oddającej oryginalny tytuł: „Clockwork Orange”) Wielka Brytania ściera się z plagą przemocy. Minister spraw wewnętrznych stosuje więc nowatorską metodę – terapię Ludovica, polegającą na wstrzykiwaniu specjalnego płynu, a następnie krępowaniu pacjenta i zmuszaniu go do oglądania filmów pełnych brutalności i seksu. Młodociany zwyrodnialec Alex zostaje poddany takim torturom, przez co staje się niezdolny do agresji i przemocy – nawet w obronie własnej. Książkę tę Anthony Burgess napisał w 1962 roku – wtedy szokowała i wywoływała skrajne opinie. „The Sunday Telegraph” napisał pochlebną recenzję, ale już dla „The Sunday Times” powieść była jedynie „ordynarną, brutalną i płytką psychologicznie opowieścią”. „Nakręcana pomarańcza” kilka lat po swoim wydaniu ponownie zdobyła rozgłos. Ekranizacja Stanleya Kubricka z 1977 roku również miała swoich zwolenników i przeciwników. Czy to ona sprawiła, że książkę Burgessa zaczęto usuwać ze szkół (na przykład w Aurorze w Colorado, Westport, Massachusetts czy w Anniston w Alabamie)?

Wróćmy jeszcze jednak na chwilę do recepcji krytyków. „The Time” krytykował „Nakręcaną pomarańczę” jako nieudany eksperyment. W rzeczy samej, autor traktował ją jako jeu d’esprit, zmyślną zabawę językową. Nadsat – stworzony przez Burgessa i użyty w powieści język – stanowił mieszankę angielskiego ze słowami o słowiańskiej czy rosyjskiej proweniencji. Narratorem jest piętnastoletni Alex, więc jego młodzieżowy slang był tym trudniejszy do zaakceptowania przez statecznego czytelnika. W brawurowym przekładzie na polski Robert Stiller również starał się zaszczepić rusycyzmy i kolokwializmy, co zaowocowało stworzeniem języka, który nie ustępował oryginalnej wersji. W swoim posłowiu tłumacz zastanawiał się, czy polszczyzna w ciągu następnych dekad zostanie zrusyfikowana, czy zanglicyzowana. Dziś już możemy sobie odpowiedzieć na to pytanie bez żadnych wątpliwości.

Strzały w serce czytelnika – „Czarne słońce”, Jakub Żulczyk

Publikacją, która przynosi skojarzenia z „Nakręcaną pomarańczą”, jest najnowsza powieść autora „Wzgórza psów”. Tu również warstwa językowa jest niezwykle istotna – atakuje czytelnika nie mniej zażarcie niż zawarta w niej fabuła. Jeszcze przed premierą „Czarne słońce” wzbudzało zainteresowanie – co oczywiste w przypadku pisarza, który należy do najpopularniejszych polskich twórców nie tylko powieści, lecz także scenariuszy seriali bijących rekordy popularności (by wspomnieć „Ślepnąc od świateł”, „Belfra” i „Belfra 2”).

W serwisie lubimyczytać.pl cieszy się wysoką średnią – 7,8 / 10 przy sporej liczbie ponad 600 wystawionych opinii. Użytkowniczka Pola Apolinarska w swej opinii pisze:

Ta lektura, choć na początku może wręcz odstręczająca (czy to specjalny filtr dla zmotywowanych czytelników?) moim zdaniem jest obowiązkową dla tych, którzy nie godzą się na nacjonalizm, nienawiść, wszechobecny hejt i zaćmienie umysłów. To coś więcej niż kolejna opowieść o alternatywnym świecie. To powieść o nas.

Głównym bohaterem „Czarnego słońca” jest Gruz, członek neonazistowskiej bojówki z teokratycznej Polski, na czele której stoi Ojciec Premier. Podobnie jak Burgess, Żulczyk pokazuje czytelnikowi prawdopodobną przyszłość, w której jest miejsce na przemoc, homo- i islamofobię, antysemityzm i zalewającą nas wszystkich żółć. Podobnie też jak autor „Nakręcanej pomarańczy”, polski pisarz pozwala nam głębiej wejść w głowę głównego bohatera, czyniąc go narratorem. Jednak w pewnym momencie do głosu dochodzi ktoś inny, narracyjny adwersarz Gruza, sam Autor, demiurg i stwórca świata przedstawionego.

Thriller, powieść drogi, dystopia, moralitet? Gatunków literackich zawartych w „Czarnym słońcu” jest wiele – groteska miesza się tu z mistycyzmem, a camp z powagą. Wszystko to przypomina strzały z karabinu wycelowanego w czytelnika. Pełna literacka salwa prosto w pierś i serce – by zerwać z obojętnością, z przyzwoleniem, z brakiem niezgody. Wywołanie w czytelniku poruszenia to największe osiągnięcie pisarza. Wszystkie chwyty dozwolone.

Reklama

komentarze [41]

Sortuj:
932
97
16.12.2019 16:01

Książki, które mnie najbardziej poruszyły to:
 Tully Tully

 Gorączka Gorączka

 Kolonia Marusia Kolonia Marusia

 Ferdydurke Ferdydurke

więcej

327
323
16.12.2019 14:43

Nie znam żadnej z powyższych, nie wiem, czy wstyd to, czy może wręcz przeciwnie... choć o książce Małe życie słyszałem wiele dobrego...

Jeśli rozważyć miałbym trzy książki, które w ostatnich latach szczególnie mnie poruszyły to, jedna wciąż w lekturze... a dwie znalazły się na mojej półce dzieł doskonałych w domowej bibliotece,...

więcej

1070
70
16.12.2019 13:32

Po ledwo-przeczytanej-w pocie czoła-zmęczonej książce Żulczyka o przemyśleniach handlarza mam dość.
Nie biorę się za Panią noblistkę oraz inne moralnie trudne do przegryzienia, bo zwyczajnie szukam w czytelnictwie odskoczni od dnia codziennego. W nocy mam się regenerować, nie trawić.


Reklama
174
125
14.12.2019 12:39

Książki, które długo we mnie trwały i nie chcą do tej pory odejść:
 Łaskawe Łaskawe  Inne pieśni Inne pieśni  Kolor purpury Kolor purpury


0
1476
konto usunięte
14.12.2019 12:35

Użytkownik wypowiedzi usunął konto


360
36
14.12.2019 11:07

Dwie pierwsze przeczytałam i zgadzam się w 100%, że to najciekawsze książki, jakie czytałam. Czas na trzecią.....


2245
9
13.12.2019 14:28

W tym roku książka, którą już mam ochotę przeczytać (pożyczyłam koleżance) to  Gliniany most Gliniany most.


796
160
12.12.2019 19:48

Dla mnie w tym roku najgłębiej w mojej pamięci zapadło wiele książek ale te trzy najbardziej...


1/ span]  Dopóki nie zajdzie słońce Dopóki nie zajdzie słońce[/span]

Wojna w Afganistanie, rozkaz, z którym się nie zgadza, ale jest żołnierzem musi go wykonać…….. zespół stresu pourazowego...

więcej

2882
727
12.12.2019 19:27

Dla mnie książki, które nie pozostawiają mnie obojętną, to nie są książki, które szokują, ale wywołują refleksje nad sobą i światem wokół mnie. Powodują, że się zatrzymam i zadumam i zostanie coś we mnie po przeczytaniu. na pewno taką książką była  Człowiek w poszukiwaniu sensu Człowiek w poszukiwaniu sensu

więcej

57
5
12.12.2019 14:02

"Małe życie" trudna i wymagająca książka, ale potrafi się odwdzięczyć za uwagę czytelnika :) Wspaniała do ostatnich stron, zapadła mi w pamięć myślę, że na zawsze. Mam na półce i z pewnością jeszcze nie raz po nią sięgnę!


zgłoś błąd