ROZWIŃ ZWIŃ

Gabinet kolekcjonera, czyli wyznania bibliofila

Róża_Bzowa Róża_Bzowa
31.03.2019

Dawno, dawno temu, za siedmioma wzgórzami i siedemnastoma zakrętami mieszkała sobie pewna kilkunastoletnia dziewczynka. Pasjami uwielbiała czytanie książek, a po głowie krążył jej pomysł zgromadzenia w domowej biblioteczce książek z całego świata, prawie jak w Borgesowskiej Bibliotece Babel. Kolekcjonerstwo miała we krwi.

Rodzinie, krewnym, przyjaciołom i znajomym –
z miłością, za wspieranie moich książkowych obsesji

Znaczki, pocztówki i erotyka obok „Zrób to sam”

Ta dziewczynka w dzieciństwie z fascynacją obserwowała tatę zbierającego znaczki z całego świata oraz kolekcję rozmaitych guzików mamy, bo a nuż jakiś się przyda. Dzięki znaczkom poznała więcej nazw krajów niż na lekcjach geografii w szkole, a guziki nauczyły ją szacunku do drobiazgów i wzbudziły w niej umiłowanie piękna w różnych jego przejawach. W obu dziedzinach, i nie tylko w nich, ogromną rolę odegrała także domowa biblioteka – znacznie obszerniejsza niż w jakimkolwiek innym domu znanym młodej kolekcjonerce in spe oraz bardzo różnorodna. Czego tam nie było! Słowniki, leksykony i encyklopedie, atlasy roślin, zwierząt, grzybów i geograficzne, biografie sławnych ludzi, klasyka literatury pięknej polskiej i światowej, motoryzacja i sport, dziewiarstwo i kulinaria, filozofia i religia, kultura i sztuka, etnologia i majsterkowanie oraz, oczywiście, erotyka. Były tam także publikacje dla kolekcjonerów, np. o starych zegarach, które świetnie się oglądało.

Nasza młoda jeszcze bohaterka idzie zatem w ślady swoich rodziców i najpierw gromadzi to, co wtedy zbierały wszystkie inne dzieci – pocztówki. Potem puszki po napojach, zwłaszcza zagranicznych, następnie plakaty ulubionych zespołów z ukazujących się wtedy pierwszych czasopism o muzyce popularnej oraz kasety z muzyką zespołu Depeche Mode. Jeszcze później wycinki z prasy na temat jej ulubionych filmów, oglądanych w telewizji publicznej (jako że innej wtedy nie było) o nieprzyzwoitych dla dziatwy szkolnej porach, czyli po północy. Zbiera także doświadczenia życiowe, międzyludzkie i czytelnicze oraz dochodzi do zadziwiającego wniosku, że najbardziej uniwersalne i ponadczasowe okazują się te ostatnie. Mija lat mało wiele i kilkunastoletnia już dziewczyna podejmuje decyzję o zbieraniu książek z całego świata. Jeszcze nie wie, że wiele lat później napisze o tym tekst i opublikuje go w najpopularniejszym internetowym serwisie o książkach w kraju.

Złapać chociaż jedną sztukę, czyli o sztuce wyboru

– Chcę zbierać książki z całego świata. Ale jakie? – rozmyślałam jako początkująca Kolekcjonerka i drogą eliminacji („Biblia”? Za gruba i za droga. „Alicja w Krainie Czarów”? Ale jeden tom czy razem z „Po drugiej stronie lustra”? „Kubuś Puchatek”? Też dwa tomy, odpada) doszłam do wniosku, że idealną książką będzie „Mały Książę”. Tekst jest uniwersalny, nie zahacza o kwestie światopoglądowe i w dodatku, w zależności od aktualnego wieku czytelnika, można w nim znaleźć inne ulubione fragmenty. Dzieci cieszy dialog Księcia i Lisa o oswajaniu jako sposobie na nawiązanie przyjaźni, młodzież docenia romantyczne rozmowy Małego Księcia i Róży oraz melancholijne refleksje o poczuciu samotności wśród ludzi, zaś dorośli, którzy nie utracili do końca dziecięcej wrażliwości, po latach przemyśleń rozumieją znaczenie stwierdzenia o ważkości tego, co niewidoczne dla oczu. Zatem do dzieła, dziewczyno!

Czasy były zgrzebne i mało globalne (informacja dla czytelników z pokolenia Z, czyli postmilenialsów: w XX wieku przeciętny człowiek nie tylko nie miał dostępu do Internetu, ale często nawet nie posiadał komputera; dostępny dla wszystkich aparat telefoniczny miał postać budki telefonicznej z aparatem na kartę magnetyczną; zwykłe studenckie konto bankowe miało oprocentowanie 4,5; ale za to po mało popularne książki trzeba było jechać do księgarni w Warszawie, ewentualnie w Krakowie), zatem początkowo skupiłam się na różnych polskich wydaniach książki. W ten sposób odkryłam, że choć kanoniczne stało się tłumaczenie Jana Szwykowskiego, w języku polskim tekst utworu dostępny był w kilku przekładach (obecnie jest ich już ponad dwadzieścia). Czy wybierałam świadomie? Nie, łapałam wszystko, co mi wpadło w ręce. Potem stopniowo zaczęłam gromadzić wydania zagraniczne, czemu sprzyjały...

...podróże krewnych i znajomych Królika

Sama też wtedy stałam się bardzo mobilna. Jakoś tak w czasie studiów i później zaczęło mnie nosić po świecie. Zjeździłam Europę wzdłuż, wszerz i na ukos, zapuszczając się także na Bliski Wschód. Odkryłam wtedy, dlaczego jest to najlepszy sposób na powiększanie mojej kolekcji – sprzyjał bowiem nie tylko poznaniu autochtonów, ich księgarni oraz relacji z książkami (np. jedno z wydań włoskich kupiłam na straganie w samym centrum Rzymu, zaś greckie – na kramiku nad morzem), ale także okazał się wspaniałym źródłem anegdot i emocjonujących opowieści. Moja ulubiona rozgrywała się w Jerozolimie. W czasie, gdy reszta grupy oddała się zakupom obuwia z wielbłądziej skóry lub posilała falafelami, ja udałam się z dzielnicy arabskiej do żydowskiej, pokonując po drodze mur (fizyczny i mentalny). Jeśli interesuje cię dalszy ciąg tej historii, zapraszam na tę stronę.

Korzystając z wielu znajomości oraz licznej rodziny w linii prostej, krzywej, ukośnej i przyszywanej, rozpuściłam wici o kolekcji oraz podkręciłam poziom motywacji do poszukiwań wydań „Małego Księcia” podróżujących często osobników przez malownicze opowieści oraz zapewnienia o dozgonnej wdzięczności, wdzięcznej pamięci i inne bliżej niesprecyzowane obietnice. Co ciekawe, wszyscy bardzo entuzjastycznie podeszli do tematu, do tego stopnia, że nie tylko często przywozili prezenty książkowe i snuli opowieści, lecz także czuli się czasem zobowiązani do wytłumaczenia się z braku książki. Łukasz, jeden z moich kuzynów, pokornie wyjaśniał, iż tylko dlatego nie kupił mi szwedzkiego „Księcia”, że ten był horrendalnie drogi (jedyny egzemplarz w całym mieście, twarda okładka), a kuzyn miał do wyboru kupić i zostać tam albo nie kupić i mieć na benzynę. Wybrał drugą opcję, a ja wcale nie miałam mu tego za złe (nigdy nie zapomnę twoich dobrych chęci, Łukasz).

NieprawdoPodobna Osoba i inni magicy

Zorganizowana, efektywna, zaplanowana i zorientowana – to chyba najkrótsza charakterystyka nieprawdoPodobnej Osoby, skądinąd mojej siostry, nie w pełni jednak oddająca jej niespożyte siły i możliwości. Używając uroku osobistego, perswazji, przekupstwa, pochlebstwa i innych metod zacieśniania więzi międzyludzkich, zmobilizowała ona rzesze ludzi (od bocznych gałęzi rodziny, przez koleżanki, znajome i znajome znajomych) do poszukiwania wydań książki na rubieżach Europy, a nawet Azji. Dzięki niej moje zbiory wzbogaciły się m.in. o: Macedończyka, Estończyka, Ormianina z Armenii i Duńczyka oraz Chińczyka w stylistyce mangi (jesteś nieoceniona nPO).

Moja druga siostra, FastOlka, też nie należy do osób mało przebojowych ani aspołecznych. Jej wysłannicy rozpierzchli się dosłownie po całym świecie i dostarczyli mi, za jej pośrednictwem, m.in. portugalskiego Brazylijczyka, Meksykanina i Tajwańczyka oraz trzech książąt perskich. Mój szwagier Piku z kolei uraczył mnie piękną historią o niderlandzkim Holendrze. Aby spotkać tego księcia, Piku przemierzał ulice, uliczki oraz mroczne zaułki stolicy Holandii. Wpadła mu w oko pewna mała księgarenka, właściwie antykwariat, wielkości niewielkiego pokoju. Wszedł i ujrzał zagracone papierzyskami pomieszczenie, w którym królował malowniczy staruszek, wyglądający, jakby go ktoś zahibernował i obudził po 50 latach. Piku rozpoczął smaczną pogawędkę, w wyniku której zyskał dopiero zainteresowanie antykwariusza, który przypomniawszy sobie, że w zasadzie sprzedaje tu książki, pozwolił jednej z nich na podróż do kraju w środku Europy (buziaki dla pani i pana H).

Wyspiarski przyjaciel Pyś dostarczył mi całe dynastie książęce. Jednego z nich, tagalskiego Filipińczyka, wymęczył u koleżanki z pracy, skrupulatnie przypominając jej przez kilka miesięcy, coby nie zapomniała z ojczystego kraju przywieźć mu książkowego prezentu, który przekazał mnie. Inny ważny dla mnie Pan z Końca Europy wyspecjalizował się w Afrykańczykach i Azjatach, dzięki czemu zapoznałam się naocznie m.in. z językiem africaans oraz bengalskim z Bangladeszu i wietnamskim. Dostałam też od niego najmniejszą (Peruwiańczyk) i najbardziej rozłożystą książkę w kolekcji (rozkładanka w języku angielskim), co doskonale ilustruje łączące nas kontrasty (azaliż Waćpan przyjąć raczy ukłony dziękczynne od skromnej białogłowy?).

Blog, czyli ogarnianie ogromu

Czas upływa, książek przybywa, ludzie podróżują, a ja wciąż walczę z myślami, jak to wszystko ogarnąć? Skąd osoby, które nie mają ze mną bezpośredniego kontaktu, mają wiedzieć, co już mam, a czego nie mam? Jakim cudem sama mam to pamiętać przy kolekcji rzędu kilkudziesięciu języków i książkach liczonych już w setkach? Nadeszło nowe tysiąclecie, Internet trafił pod strzechy, a blogi zaczęły wchodzić na salony. Idąc za ciosem, założyłam blog o kolekcji oraz galerię zdjęć okładek. A potem przestałam podróżować, powstały sklepy internetowe i serwisy aukcyjne, zaś poszukiwania nabrały tempa, ale straciły swój czar i niepowtarzalny urok. Cóż bowiem może być inspirującego i rozpalającego wyobraźnię w kilku kliknięciach myszką i wstukaniu kilku liter w wyszukiwarkę?

Nie do przecenienia jest jednak kontakt z innymi pasjonatami oraz czytelnikami bloga. Przestrzeń, która pełniła dla mnie rolę porządkująco-dyscyplinującą i w zasadzie traktowana była przeze mnie jako rodzaj osobistych notatek oraz podręcznej ściągawki, stała się miejscem spotkania z innymi ludźmi, w dodatku czytającymi! Czasami bardzo wnikliwie czytającymi, zadającymi trudne pytania, pomocnymi i krytycznymi. Czego można chcieć więcej dla podniesienia motywacji do pisania? Może tylko dwukrotnego wydłużenia doby.

Rywalizując o współpracę

Poszukując książek w sieci, znalazłam strony innych kolekcjonerów. Z niektórymi nawiązałam kontakt e-mailowy, a innych poznałam osobiście. Kolejnych podziwiam, jak Oskara (216 języków!), od którego w ramach wzajemnej wymiany otrzymałam piękne i trudno dostępne wydanie „Małego Księcia” w błękitach. Jeszcze innych się boję, bo jak ogarnąć kolekcję liczącą 353 języki, a tomy to już w tysiącach (strona kolekcji tutaj)?

Wciąż się zastanawiam, jak traktują zbieranie inni kolekcjonerzy, ale dla mnie ma ono urok zadania bezkonkurencyjnego, a przez to bardziej nastawiam się na współpracę niż rywalizację. Dzięki temu przez wspólną koleżankę poznałam bliżej Kolekcjonerkę Podróżną, z którą radośnie obdarowujemy się nawzajem wydaniami, których nie ma ta druga, najczęściej przy kawie, dzieląc się ciekawymi opowieściami o książkach i nie tylko (Dana, dziękuję pięknie za wszystkie książki i wspaniałe opowieści).

Z założenia unikam wszelkich pozorów snobizmu oraz ekskluzywności mojego zajęcia. Dlatego z chęcią pokazywałam kolekcję (była nawet w innym mieście) osobom znajomym i obcym. Poznałam przy tej okazji kolekcjonera porcelanowych naparstków z całego świata oraz kolekcjonera pudełek zapałek z różnych krajów i polskich edycji limitowanych tychże. Rozmyślnie nie kupuję gadżetów z postaciami z książki czy ekranizacji, staram się także omijać wzrokiem wiadomości ze sklepu oferującego tylko produkty związane z książką i jej bohaterami (zajrzyjcie na tę stronę). Jeśli już dostanę coś z tego rodzaju rzeczy (np. porcelanę, notes), to staram się ich używać, a nie traktować jak eksponaty. Zupełnie nie wiem więc, dlaczego najpopularniejszym postem na moim blogu okazał się tekst ze zdjęciami o ciastkach.

Bezmierny urok liczb

Teraz coś dla Ciebie, Czytelniku o ściśle logicznym umyśle, kochającym cyfry, dane, fakty i wnioski, czyli – zdaniem Małego Księcia – Dorosłym. Oto garść twardych faktów, coś do twojej kolekcji rzeczy ważnych i policzalnych.

Mam w mojej kolekcji wydania książki „Le Petit Prince” (tytuł oryginalny) Antoine’a de Saint-Exupéry'ego w 104 językach i dialektach, z których trzy języki należą do wymarłych (i żaden z nich nie jest łaciną, choć rzeczona także znajduje się w tym zbiorze). Mam aż 64 polskie wydania książki w 21 przekładach na nasz język. Wszystkie woluminy zajmują cztery i pół półki, co stanowi połowę regału. Gromadzenie zbiorów trwa już 25 lat. Największa książka w kolekcji ma wymiary 37 cm na 29,5 cm, najmniejszy tomik: 5 cm na 3 cm, zaś najgrubszy wolumin spina okładka o 7-centymetrowym grzbiecie. Czytelnicy bloga o kolekcji mieszkają w Polsce (zdecydowana większość) oraz w 65 innych krajach na wszystkich kontynentach. Żadna z książek, które otrzymałam w prezencie, nie została zdublowana – nawet w przypadku tego samego języka (kataloński) ofiarodawca kupił inne wydanie.

Możliwe, skrupulatny Czytelniku, że czytasz właśnie już mój trzeci tekst o małoksiążęcej kolekcji na portalu LC. Czy z powyższej wyliczanki płynie, Twoim zdaniem, jakiś wniosek?

Podkładka pod kubek czy cenny depozyt

Zbiory mam, ale jak je przechowywać? Zamknąć w sejfie i odkurzać raz do roku? Przeznaczyć na nie osobny pokój? Wyeksponować w pięknie podświetlonej witrynce? Zaprezentować na półkach głównej ściany w salonie? Ustawić alfabetycznie w biblioteczce obok innych książek (konia z rzędem temu, kto alfabetycznie ustawi choćby wszystkie wydania perskie i arabskie)? Trzymać pod łóżkiem, by móc w każdej chwili sięgnąć i poczytać? Kolekcja stoi po prostu w biblioteczce, zajmuje wydzielone pół regału. Książki poustawiane są według kilku porządków jednocześnie (czasem się wykluczających): wielkości, języka, wydawnictwa, koloru, daty otrzymania itd. Najważniejsze, że mogę wszystko znaleźć, choć – przyznaję – bywają momenty trudne.

Mieć czy być... zbieraczem opowieści?

Podejrzliwy czytelnik pewnie zapyta w tym miejscu: może taka kolekcja to nic innego jak kompensacja jakichś braków psychicznych albo, po prostu, zwykła żądza posiadania? Przyznam się zatem cichutko: jestem człowiekiem ery analogowej. Lubię papierowe książki, ale jeszcze bardziej lubię wspomnienia o tym, w jakich okolicznościach daną książkę przygarnęłam do domu, co się wtedy działo w moim życiu albo z kim mi się ona kojarzy. Najbardziej zatem cenię nie te cenne i rzadkie albo przybyłe z najdalszych krańców globu, ale takie, które przyniosły ze sobą jakąś ładną historię. W rzeczywistości bowiem zbieram opowieści i emocje, które się z nimi łączą. Książka to dla mnie ludzie, którzy mi ją ofiarowali, sprzedali, wskazali drogę do księgarni, podali do ręki albo opowiedzieli coś o niej. Czy zatem jestem materialistką?

A co Wy kolekcjonujecie? Może zbieraliście coś kilka lat temu? Gdzie przechowujecie swoje kolekcje? Pamiętacie jakieś ciekawe opowieści związane ze swoimi zbiorami? A może znacie kogoś, kogo fascynują jakieś nietypowe rzeczy, które kolekcjonuje?

 

Reklama

komentarze [73]

Sortuj:
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
konto usunięte
08.04.2019 01:04
Czytelnik

Użytkownik wypowiedzi usunął konto

konto usunięte
08.04.2019 06:51
Czytelnik

Użytkownik wypowiedzi usunął konto

konto usunięte
08.04.2019 09:51
Czytelnik

Użytkownik wypowiedzi usunął konto

konto usunięte
08.04.2019 11:44
Czytelnik

Użytkownik wypowiedzi usunął konto

konto usunięte
08.04.2019 11:47
Czytelnik

Użytkownik wypowiedzi usunął konto

konto usunięte
08.04.2019 14:45
Czytelnik

Użytkownik wypowiedzi usunął konto

Ambrose 08.04.2019 15:55
Bibliotekarz

@Renax, w takim razie lektura książek Stanisława Lema obowiązkowa. W szczególności Cyberiada oraz Bajki robotów. I nie ma co się wzbraniać, bo to czysta przyjemność ;)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
konto usunięte
08.04.2019 16:06
Czytelnik

Użytkownik wypowiedzi usunął konto

jatymyoni 08.04.2019 20:02
Bibliotekarz

@vindstille Ja też wolę dusze, a nie książki. Przyglądam się czasami moim książkom i zastanawiam się, komu je dać. Przecież je kiedyś przeczytałam i na pewno do nich nie wrócę. Najciekawsze są te książki,których się jeszcze nie przeczytało. Ja pamiętam tylko o książkach, które ja pożyczyłam.Chyba, że jest ktoś kto jeszcze tą książkę chce przeczytać.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Beata-Chiara 10.04.2019 19:05
Bibliotekarka

@jatymyoni, ja też mam taki problem... Do oddania wielu książek nie jestem gotowa psychicznie, te z którymi nie jestem jakoś związana, znalazły się na półce "Oddam- czyszczenie półek". Niewdzięczne są to czasy, kiedy biblioteki nie chcą przyjmować książek...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
czytamcałyczas 10.04.2019 21:37
Czytelnik

Kiedyś oddawanie,do biblioteki.Było czymś łatwym,dziś.No,nie jestem w stanie. Nie mogę oddać.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
jatymyoni 11.04.2019 18:19
Bibliotekarz

Ja psychicznie jestem przygotowana. Tylko trudno znaleźć dla nich nowy dom. Nie mam ochoty bawić się w allegro. Co zrobić z podręcznikami do matematyki z okresu studiów. Analiza matematyczna, tokologia, równania różniczkowe są cały czas takie same. Do części beletrystyki wiem, że nigdy już nie sięgną, a więc najlepiej znaleźć dla nich nowych czytelników. Tyle tylko, że...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
konto usunięte
12.04.2019 05:35
Czytelnik

Użytkownik wypowiedzi usunął konto

Beata-Chiara 12.04.2019 05:52
Bibliotekarka

@jatymyoni, Kuncewiczową moja mama z tego co kojarzę mogłaby chcieć przeczytać (też ma tutaj konto).

Ja zapraszam na swoją półkę "Oddam..."- może ktoś znajdzie coś dla siebie?

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Mario 03.04.2019 18:29
Bibliotekarz

A ja się przyznam do swego rodzaju hopla na punkcie książek wydawanych w seriach. Prawie wszystko, co kupuję, wyszło w ramach jakiejś serii, zarówno rzeczy sprzed lat, jak i nowe. Czytam też prawie wyłącznie serie, co WCALE nie znaczy, że całe moje serie czytam, bo to niemożliwe. Nie zdążę do końca życia... Dlatego trochę się tego wstydzę i z podziwem patrzę na tych,...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Monika 04.04.2019 11:27
Czytelnik

Serii wydawniczych nie zbieram. Jeśli jednak kupuję jakiś cykl powieściowy, to zależy mi na tym, by wszystkie tomy mieć w tym samym formacie i w podobnej szacie graficznej, co w praktyce często sprowadza się do tego samego wydawnictwa i nierzadko tej samej serii. Ale całej serii mi nie potrzeba, wystarczy mi cały cykl.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
konto usunięte
08.04.2019 06:53
Czytelnik

Użytkownik wypowiedzi usunął konto

Róża_Bzowa 08.04.2019 14:21
Bibliotekarka | Oficjalna recenzentka

Też zbieram wizualnie podobne, ale raczej autorami.
Mam "czarnego" PIW-owskiego Kunderę, mam całą Amelie Nothomb i Murakamiego, mam Javiera Mariasa, "dżinsowego" Edwarda Stachurę i kilku innych.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Mario 09.04.2019 06:43
Bibliotekarz

Wydane w podobnej szacie graficznej książki jednego autora to dla mnie też seria. Ostatnio - fantastycznie wyglądający Hesse w Znaku, ale też Lem i Dukaj w WL, Myśliwski w Znaku (choć Ucho igielne już inaczej i nie pasuje), kolorowy Kundera w WAB, niesamowicie piękny, ale i nietani Dick z ilustracjami Siudmaka w Rebisie, całkiem sympatyczna Agatha Christie w Dolnośląskim...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Monika 03.04.2019 02:29
Czytelnik

Ja niczego nie kolekcjonuję, bo się zwyczajnie tego boję. Mam skłonności perfekcjonistyczne i boję się to połączyć z kolekcjonerstwem, bo musiałabym swoją/e kolekcję/e skompletować, a gdyby okazało się to bardzo trudne, graniczące z niemożliwością (na pewno, bo co to za wyzwanie kolekcjonować coś, co można skompletować od ręki!?), to obsesja na takim punkcie byłaby na pewno...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
jatymyoni 08.04.2019 20:07
Bibliotekarz

Kolekcjonowanie wspomnień mnie też sprawia największą frajdę. Chociaż nie tylko przyrodnicze. Wspomnienia z oglądanych wystaw i obrazów, widoków, oper i baletów.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Monika 09.04.2019 19:49
Czytelnik

Te inne wspomnienia tylko zbieram. Kolekcjonowanie to dla mnie coś więcej niż tylko zbieranie, to dążenie do skompletowania zaplanowanej kolekcji. Zwiedzam muzea, ale nie wyznaczam sobie celu odwiedzenia wszystkich w kraju, w mieście, wszystkich o wybranej tematyce itd., po prostu odwiedzam te, które są w zasięgu i które mnie zainteresują, bez wyznaczania sobie całej listy...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
02.04.2019 09:25

Ja książki uwielbiam kupować i mieć, choć i biblioteka pod nosem. Ale książka, oprócz treści to także piękny przedmiot. I tak dobrze, jak ich na półce dużo i ładnie i pięknie. Dobrze się wtedy czuję. Tylko jedno zmartwienie - że miejsca wkrótce zabraknie. I co wtedy? A jeszcze tyle do przeczytania, zebrania - jeszcze nie mam tego - "to przecież musi się znaleźć w...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Róża_Bzowa 02.04.2019 19:25
Bibliotekarka | Oficjalna recenzentka

Ale rupiecie to rzeczy zniszczone i bezużyteczne. Jeżeli się te książki czyta - to jaka znowu rupieciarnia?

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
02.04.2019 19:51

Fakt, słusznie - po prostu dużo rzeczy.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
bubu 01.04.2019 20:32
Czytelniczka

nawet są 3 kolorowanki: https://aros.pl/ksiazka/maly-ksiaze-narysuj-mi-baranka-kolorowanka https://aros.pl/ksiazka/maly-ksiaze-poznaj-wspaniale-sentencje-antonea-de-saint-exuperyego-i-koloruj https://aros.pl/ksiazka/maly-ksiaze-kolorowanka-z-sentencjami

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Róża_Bzowa 01.04.2019 21:26
Bibliotekarka | Oficjalna recenzentka

Wiem, że trzy :-)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
bubu 01.04.2019 20:28
Czytelniczka

Tak jest, kiedyś widziałam w Biedronce. No ty to jesteś ekspertem od wydań "Małego Księcia" więc może taką posiadasz :)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
bubu 01.04.2019 12:06
Czytelniczka

Ja zbieram książki, płyty CD z muzyką rockową oraz klasyczną(obecnie rzadko dokupuję bo zaczyna brakować mi miejsca), zakładki do książek które kupuję w różnych miejscach-także przez internet zamawiam, oraz dostaję w prezencie, trzymam je w pudełkach drewnianych i papierowych, a magnetczne w metalowym pudełku. Kolekcjonuję także kolorowanki antystresowe-także z grafiką...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Róża_Bzowa 01.04.2019 16:41
Bibliotekarka | Oficjalna recenzentka

Jest też kolorowanka antystresowa z postaciami i motywami z "Małego Księcia". Zgadnij skąd wiem? :-)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
jatymyoni 01.04.2019 21:01
Bibliotekarz

Zbierałam, ale i teraz czasami kupuję CD z muzyką klasyczną, bo jej lubię słuchać. Moja Córka zbiera balety na DVD. Zawsze jak do niej jadę to jest uczta. Nie ma telewizora, ale ma rzutnik i duży ekran i wieczorem jest frajda. Zbiera jeszcze gry planszowe i ze znajomymi urządzają wieczory gier.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
tsantsara 02.04.2019 08:46
Bibliotekarz

@jatymyoni
Gry planszowe? To jak Nohavica, z tym, że on zbiera tylko stare, czasem nawet już zapomniane.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
jatymyoni 02.04.2019 11:39
Bibliotekarz

Gry planszowe są ciekawym wspólnym spędzaniem czasu i świetną zabawą.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Misieńka 26.08.2020 22:21
Bibliotekarka

bubu a czy chcesz powiększyć swoją kolekcję zakładek do książek, bo mogłabym pomóc. Mam dużo zakładek, a nie zbieram ich. Proszę o odpowiedź lub/i kontakt

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
bubu 27.08.2020 16:48
Czytelniczka

dziękuję bardzo za chęć pomocy jednak mam już wiele zakładek do książek, czasem sama je sobie robiłam i już nie mam gdzie ich trzymać więc przestałam je gromadzić, ale dziękuję i pozdrawiam

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
tsantsara 01.04.2019 10:05
Bibliotekarz

Ja, z braku miejsca, zbieram już tylko chmury... Fotograficzne - wygodnie i kompaktowo - na dysku 500 Mb. Tu - w sposób zresztą zupełnie absolutny - kolekcjoner nie może mieć pretensji do kompletności swego zbioru. Co trzyma w ryzach kolekcjonerską pasję - na szczęście! - ponieważ usilne dążenie do skompletowania zbioru może zabić. Finansowo i zupełnie fizycznie: przez...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Róża_Bzowa 01.04.2019 16:39
Bibliotekarka | Oficjalna recenzentka

Zbieram chmury - jak to poetycko brzmi :-)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
jatymyoni 01.04.2019 20:53
Bibliotekarz

Stemple ze schronisk, też zbierałam. Teraz zbieram magnesy na lodówkę z miejsc, które odwiedziłam. Mało miejsca zajmuje i nie jest drogie.
Chmury są piękne, lubię obserwować.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Airain 01.04.2019 20:59
Czytelniczka

Zbieram chmury - świetny tytuł tomiku poetyckiego.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Misieńka 01.04.2019 22:07
Bibliotekarka

A czy te zdjęcia chmur musi Pan mieć samodzielnie sfotografowane, czy mogą być cudze? Bo może mogłabym pomóc...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
tsantsara 02.04.2019 08:44
Bibliotekarz

Z zasady "swoje", ale chętnie oglądam i cudze. :)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Misieńka 07.04.2019 01:44
Bibliotekarka

Bo mam dojścia do meteorologów, dlatego pytam :)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
konto usunięte
01.04.2019 06:33
Czytelnik

Użytkownik wypowiedzi usunął konto

Misieńka 01.04.2019 22:05
Bibliotekarka

Dobry wieczór, mam kilkanaście różnych zakładek, a nie jestem typem zbieracza, czy chciałaby Pani dostać je ode mnie w prezencie?

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
konto usunięte
02.04.2019 02:58
Czytelnik

Użytkownik wypowiedzi usunął konto

Patusza 01.04.2019 00:10
Czytelniczka

A ja w sumie nic nie zbieram :) Chociaż nie wiem, może magnesy? Są ładne i przydatne - u mnie w domu wiecznie są jakieś informacje, które trzeba przyczepić do metalu żeby mieć na widoku.
Mam całkiem sporą kolekcję zakładek, ale one to zbierają się same i raczej niechcący XD
Do jeszcze niedawna zbierałam... opakowania po wyciąganych chusteczkach XD (niektóre były naprawdę...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
zgłoś błąd