Literackie ten-tego

Tomasz Pindel
08.03.2019

Zarówno z okazji Dnia Kobiet, jak i rocznicy śmierci Charlesa Bukowskiego, w nawiązaniu do jego twórczości, ale i wpisując się w odwieczne napięcie na linii Eros – Tanatos, przyjrzyjmy się pisarskim technikom radzenia sobie z seksem w literaturze.

9 marca obchodzimy akurat 25. rocznicę śmierci Charlesa Bukowskiego, amerykańskiego pisarza, którego jakże swojskie nazwisko okazuje się jednak mylące, pochodził on bowiem z Niemiec, no ale nie bądźmy małostkowi. Poeta, powieściopisarz i nowelista, pamiętany jest przede wszystkim za sprawą charakterystycznej poetyki – acz „poetyka” to akurat dość problematyczny termin, jako że twórczość pana Charlesa stoi w sprzeczności z obiegowymi skojarzeniami z poetycznością. Pisał dosadnie, kolokwialnie, często wprost wulgarnie, o zwykłym życiu, ze szczególnym naciskiem na alkohol i seks. I to ten ostatni aspekt – erotyka – kojarzony jest z Bukowskim chyba najszerzej, bo przed nim mało kto pisał o fizycznej miłości w sposób tak dosadny, ostry i, bądźmy szczerzy, zwykle niezbyt powabny.

Ciekaw jestem, co powiedziałby Bukowski dziś, gdyby zmaterializował się w naszym świecie i poczytał zalegające na księgarnianych półkach powieści z nurtu „post-greyowskiego”. Pewnie by zmarkotniał, bo to, co za jego czasów śmiałe i oburzające, dziś stanowi standard: powiastki de facto pornograficzne bez cienia pruderii wkroczyły do czytelniczego mainstreamu, co jednych (na przykład właścicieli sklepów z erotycznym gadżetami) bardzo cieszy, a innych (na przykład sporą część literaturoznawców) martwi.

Oczywiście erotyki w prozie nie wymyślił pan Bukowski ani tym bardziej pani E.L. James. Wiadomo, temat to tak stary, jak sama literatura, bo też z definicji interesował ludzi od dawien dawna. Jednak mimo zgrabnego powiedzenia Klemensa z Aleksandrii (greckiego teologa i pisarza z przełomu II i III wieku), którzy napisał kiedyś „Niechaj człowiek nie wstydzi się nazywać tego, czego Pan Bóg nie wstydził się stworzyć”, erotyka bardzo często przysparza pisarzom poważnych kłopotów. No bo albo brnie się w opisy gimnastycznych wygibasów (które często prowadzą do śmieszności), albo odczuć bohaterów (które bywają zasadniczo pretensjonalne), albo reakcji fizjologicznych (które prowadzą zwykle do wulgarności albo języka rodem z traktatów medycznych). Uczcijmy zatem rocznicę Bukowskiego małym przeglądem typowych technik literackiej obróbki erotyki.

Metoda strusia

To najprostsza i najpowszechniejsza technika: sprowadza się do ominięcia tematu, schowania głowy w piasek. Bohaterowie więc albo ograniczają się do niewinnych pocałunków i kraśniejących lic, albo w stosownym momencie narracja się urywa.

Za przykład może nam tu posłużyć scena z „Przedwiośnia” Stefana Żeromskiego, kiedy to Cezary i Laura przystępują do rzeczy, a płochliwy narrator zbywa nas ogólnikami:

Wtedy dwa obnażone ramiona ujęły jego kędzierzawą głowę i obróciły ją od okna. Śmiech radości zabrzmiał. Cezary stoczył się z podwyższenia przy oknie w objęcia czystego szczęścia.

Żeromski jednak tym różni się od rzesz jego kolegów po piórze, że dostrzegał i manifestował mizerność tej taktyki, serwując nam następujący przypis:

„Pruderia autora i głęboki szacunek wobec pruderii czytelni-ka (-czki), a nade wszystko czołobitność wobec superpruderii krytyka nie pozwala na przytoczenie szczegółów i perypetyj tego wieczora, które się dokonały w zamkniętym na klucz pokoju pani Laury.

Trudna rada! O szanowny (-a) czytelni-ku (-czko) – nie żyjemy w epoce wielskiej szczodrości mistrza Odrodzenia i mistrza wszystkich wieków Ludwika Ariosta, który nie poskąpił sobie i światu opisu szczęścia Ruggiera i Alcyny w siódmej pieśni Orlanda Szalonego. Podówczas twórca nie był zmuszony do wyrywania najniezbędniejszej części swego pomysłu i wyrzucania go do śmietnika. Dziś nie możemy iść śladem wielkich ojców twórczości, czczonych powszechnie”.

Czyli – niby struś, ale samoświadomy.

Metoda eliptyczna

Często bywało – i gdzieniegdzie jeszcze bywa – że to nie osobista pruderia piszącego blokuje erotyczne opisy, tylko czynniki zewnętrzne, takie jak obyczajowa cenzura. Wszak nie tak dawne są czasy, w których za nieprzyzwoitość można było trafić za kratki.

W takich realiach tworzyć musiał choćby Gustave Flaubert. Cenzura doskwierać musiała mu w szczególny sposób, bowiem żywił on przekonanie – jakże współczesne – że nie da się sensownie opisać ludzi, pomijając ich aspekt seksualny. W pewnym liście z 1852 roku francuski pisarz z irytacją komentował przeczytany właśnie romans:

„(…) czy on ją przeleciał czy nie przeleciał? To nie są istoty ludzkie, tylko jakieś manekiny. Wprost cudne są te historie miłosne, w których zasadnicza przecież sprawa jest tak spowita tajemnicą, że człowiek nie wie, czego się trzymać, sprawy seksu usuwane są z zasady w cień, tak jak picie, jedzenie, sikanie itd.! Takie stawianie sprawy mnie irytuje. Proszę, taki chwat, a mieszka z kobietą, którą kocha i która go kocha – i nic, żadnego pożądania! Nawet jedna ciemna chmurka nie zakłóci błękitnej toni jeziora! To ci hipokryta!”

Jeśli przypomnimy sobie fabułę „Pani Bovary”, przyznać musimy, że bez elementu erotycznego nie da się tej historii opowiedzieć. Tyle że cenzorzy już się czaili, a że obawy Flauberta były uzasadnione, świadczy fakt, że pisarzowi wytoczono proces i musiał się tłumaczyć przed sądem.

Jaką zatem przyjmował strategię? Pisać aluzyjnie. Czytelnik musi wiedzieć, kiedy do miłosnego aktu dochodzi, nawet jeśli nie można mu zaserwować opisu. I stąd na przykład znakomita scena miłosna między Emmą a Leonem w dorożce jadącej przez Rouen. Powóz mknie przez miasto, mija budynki i place, koła turkocą, a o tym, co się w środku dzieje, mówić nie trzeba, wystarczy zasugerować. Niby nic nie wiemy, a wiemy wszystko.

Metoda konceptualna

Skoro nie możemy albo nie chcemy nazywać rzeczy po imieniu, trzeba się uciec do fortelu i opisać akt seksualny jakoś naokoło. Na filmach (komediowych) w takich przypadkach robi się przebitki ze startującymi rakietami albo fajerwerkami na niebie, literatura oferuje nieco szersze możliwości.

Znanym przykładem jest tu scena miłosna z „Imienia róży” Umberta Eco między Adso z Melku a ową lekko dzikawą dzieweczką. W rozdziale tym fizyczność łączy się z mistycyzmem, a profanum z sacrum – w bardzo pomysłową całość. Oczywiście włoski prozaik nie stworzył tej sceny z obawy czy pruderii, a raczej by popisać się konceptem.

Ale sceny konceptualne wcale nie muszą opierać się na unikach. Weźmy często przywoływanego w kontekście udanych opisów zmagań miłosnych Sapkowskiego: w świecie wiedźmińskim seks jest pokazany całkiem bezpośrednio, ale zazwyczaj pomysłowo, jak choćby w słynnej scenie bibliotecznej, gdzie różnorakie tomy, służące parze kochanków za podpórki bądź przeszkody, zabawnie korespondują z przebiegiem aktu.

Metoda kawa-na-ławowa

I tu wracamy do Bukowskiego i jemu podobnych: konkretnie, bez ceregieli, ale i bez specjalnego dopracowania. Bukowski bywa raczej przaśny i rubaszny, Henry Miller nieco bardziej arystokratyczny, a Anaïs Nin delikatniejsza, ale się nie kryguje. Dziś, kiedy w większości miejsc na globie żaden pisarz przed sąd za nieprzyzwoitości nie trafi, nic w tym szczególnego. I, prawdę mówiąc, często opisy takie okazują się nużące.

Metoda imaginacyjna

Ale moją osobiście ulubioną sceną erotyczną w literaturze światowej jest ta pochodząca z wczesnej powieści Władimira Sorokina „Kolejka”. Powieść ta składa się wyłącznie z dialogów osób stojących w bardzo długim ogonku, co na pierwszy rzut oka może wydawać się eksperymentem zgoła mechanicznym, ale okazuje się lekturą całkiem ciekawą, zabawną, ma nawet puentę, słowem – czyta się to naprawdę świetnie. Pod koniec dochodzi do erotycznego zbliżenia między niejaką Ludą a niejakim Wadimem i jest to chyba najgenialniej opisana scena miłosna – przynajmniej naszych czasów. Oto fragment (bo całość ma kilka stron, jako że Luda i Wadim – jakby to rzec – repetują trzy razy):

– Aaaa…
– Aha!
– Oooo…
– Aha!
– Oj…
– Aha!
– Oj... mi.. ły...
(...)
– Oj!
– Aaaa...
– O!
– Aaaa...
– Hach!

(przeł. Irena Lewandowska)

I tak dalej, mniej więcej od strony 178 do 180, potem od 183 do 187 i od 191 do 195.

Ktoś gotów pomyśleć, że ja tu sobie żarty robię. Ale nie, mój podziw dla tej sceny jest szczery. Bo przecież, jak wiadomo, literatura jest sztuką wyobraźni. Tak jak i erotyka, w której wszak aspekt genitalno-fizykalny niczym by był bez aspektu mentalno-mózgoidalnego. Zamiast więc brnąć w mniej lub bardziej ryzykowne opisy, Sorokin zostawia wszystko naszej wyobraźni i każdy tak zobaczy tę scenę, jak mu się będzie najbardziej podobało.

A Wy, drodzy Czytelnicy, jakich autorów szczególnie cenicie za erotyczno-literacką finezję?

Reklama

komentarze [33]

Sortuj:
0
1255
konto usunięte
12.03.2019 20:25

Użytkownik wypowiedzi usunął konto


4052
3812
11.03.2019 16:43

Jak opisy seksu,to dla mnie mistrz Masterton.Jest tu numer jeden.


2941
47
09.03.2019 08:46

W czytanej przeze mnie obecnie powieści  Twoja twarz jutro. Trucizna, cień i pożegnanie Twoja twarz jutro. Trucizna, cień i pożegnanieJavier Marias w lekko ironiczny, bardzo oryginalny sposób buduje napięcie erotyczne pomiędzy bohaterem (Dezą) a jego niespodziewanym...

więcej

0
0
09.03.2019 03:17

A jeszcze były  Gorączka Gorączka. Mało wybitne, ale wszyscy to czytali. Natomiast z literatury wyższych lotów z seksem to ciekawe były sceny w  Nienasycenie Nienasycenie i  Dolina Issy Dolina Issy

więcej

2847
688
09.03.2019 19:29

Zgadzam się we wszystkich książkach Witkacego sceny seksu są bardzo dobrze napisane. Natomiast nie pamiętam seksu w "Dolina Issy" Jakoś nikt nie wspomniał o "Dekameronie", coś na wesoło.


0
0
10.03.2019 04:56

Z tą służącą, która odmawiała pacierze. Taka śmieszna scena, przynajmniej jedna.


105
22
08.03.2019 22:12

Jedną z pierwszych scen, którą pamiętam to Szninkiel, z komiksów też bardzo lubię Dziewczyna z Panamy i Halloween Blues 1-7. Stwórca Scott McCLOUD leży na półce muszę w końcu nabrać natchnienia, aby to przeczytać, tam też cos się dzieje. Manara jest ciekawy to trochę inna sztuka, ale potrafi być świetny. Na dobrą sprawę to bardzo często gdzieś znajdzie się jakiś epizod,...

więcej

0
1255
konto usunięte
08.03.2019 21:34

Użytkownik wypowiedzi usunął konto


105
22
08.03.2019 22:18

Kurczę jak czytujesz selfpublishing, to może zerknij na moją pozycję? Darmowy fragment :)

https://ebookpoint.pl/ksiazki/libido-artur-szumera,s_002b.htm


2847
688
08.03.2019 23:40

O Rumim całkiem zapomniałam, a jest wspaniały. Gdzieś ma tomik poezji perskiej, który kipi erotyzmem. Natomiast nie rozumiem w tym zestawieniu Kierkegaarda. Seks i Kierkegaardem to są pojęcia zaprzeczające sobie. Wystarczy przeczytać Pamiętnik uwodziciela oraz chyba pamiętnik małżeństwa lub małżonki nie pamiętam, ale to jest fragment "Albo, albo".


0
1255
10.03.2019 06:51

@jatymyoni
Bo może ten Kierkegaard jednak nic a nic z seksem nie miał wspólnego? Każdy wyczyta, co sam chce wyczytać... :)
Z ciekawostek to mnie bawi jego diaboliczno-religijno imię i nazwisko :
Søren funkcjonuje bowiem jako zastępnik słowa Satan (powiedzmy coś jak nasz "diasek" żeby nie używać "diabeł"). Kierkegaard znaczy za to "cmentarz". Może rzeczywiście bliżej do...

więcej

2847
688
10.03.2019 10:25

Jego erotyzm jest jednak przeniesiony w sfery poza zmysłowe, bo to co zmysłowe jest najniższe w jego hierarchii. Mnie bawił obraz kobiety kreślonej przez Kierkegaarda.


7121
3083
08.03.2019 20:26

Dla mnie najpiękniejsze opisy erotyczne znajdują się w poezji - np. "Biała magia" Baczyńskiego oraz wiersze Tetmajera, Leśmiana i Poświatowskiej.

Z prozy jakoś niczego pozytywnego nie mogę sobie przypomnieć, może z wyjątkiem "Księgi tysiąca i jednej nocy", pamiętam jednak sceny z powieści Kosińskiego "Malowany ptak" - przeczytałam, mając chyba 18-19 lat, ale byłam...

więcej

2847
688
08.03.2019 23:31

Zgadzam się najpiękniejsze sceny erotyczne są w poezji.


2340
0
09.03.2019 17:32

jatymyoni, i w mojej sypialni, a w Twojej nie ? ;p


2847
688
09.03.2019 18:18

W mojej też, ale nie jest to dzieło literackie o którym dyskutujemy.


1373
17
11.03.2019 00:01

Z prozy jakoś niczego pozytywnego nie mogę sobie przypomnieć, może z wyjątkiem "Księgi tysiąca i jednej nocy"
A mnie akurat to ciągłe przewiercanie pereł i pojenie koników w źródełkach niesamowicie nudziło. Tak samo opisy pięknych dziewic i nie mniej pięknych młodzieńców, wszystkie te gazele, gwiazdy, słońca i brwi zrośnięte. Dowolny jeden z takich opisów wygląda...

więcej

2847
688
11.03.2019 14:37

@monika Całkowicie zniechęciłaś mnie do czytania tej książki -:)


1373
17
11.03.2019 20:00

@jatymyoni
Do czytania całości zniechęcam świadomie. Atrakcyjne dla historyków i pasjonatów historii, czy to literatury, czy tej ogólnej, ale ze wskazaniem raczej na kulturę, a nie wydarzenia historyczne.
Dla pozostałych, żeby zapoznać się z ogólnym kształtem dzieła, zasmakować tej egzotyki i zrozumieć co nieco z tamtych kultur, wystarczy przeczytać jakiś fragment - dopóki...

więcej

2847
688
11.03.2019 20:29

Jak gdzieś mi wpadnie w ręce to przejrzę. Żeby poczuć ten klimat to mam mniejsze dziełko z XI wieku napisane przez Ibn Hazm "Naszyjnik gołębicy. O miłości i kochankach" Co prawda pochodzi z Andaluzji, ale później się stał jednym z największych teologów i pisał po arabsku.


372
41
11.03.2019 21:17

Najpiękniejsze wiersze Haliny Poświatowskiej o miłości♥


2847
688
11.03.2019 22:05

Teraz czytam w ramach wyzwania wiersze Janiny Brzostowskiej z tomiku "Eros"- wspaniałe.


957
32
08.03.2019 19:51

 Darkness in Summer Darkness in Summer

Początek powieści doczekał się przekładu autorstwa prof. Mikołaja Melanowicza. Wśród przełożonych na polski fragmentów znalazł się taki oto urokliwy kawałek (metoda poetyckiej bezpośredniości):

"Tuż ponad...

więcej

2847
688
08.03.2019 17:25

Mnie przychodzi na myśl  Komu bije dzwon Komu bije dzwon. Scena eksu wbiła się w moją pzmu=ięć na długo. Sceny seksu u Murakamiego też są niezłe. Natomiast najczęściej takie sceny mnie nudzą, są płaskie i bezbarwne.


957
32
08.03.2019 19:53

Ha, pamiętam, że Komu bije dzwon czytałem jako nastolatek i wówczas scena seksu wywarła na mnie spore wrażenie - też wbiła mi się w pamięć.


2861
24
08.03.2019 16:12

Mnie na myśl przychodzi John Irving ze swoimi dziwacznościami.


zgłoś błąd