Reklama

Wydawnictwa jednak przeciw ustawie o książce?

LubimyCzytać
17.03.2017

Projekt ustawy o książce coraz bardziej dzieli rynek książki. Na adres redakcji otrzymaliśmy list kierowany do Ministra Piotra Glińskiego, który prezentuje stanowisko niewielkich wydawnictw w sprawie ustawy o książce. Podpisali go przedstawiciele 13 wydawnictw, którzy wyrazili swój kategoryczny sprzeciw przeciw wprowadzeniu ustawy w jej zaproponowanej formie. W liście wydawcy poruszyli m.in. temat wysokości marż dystrybutorów, rozwoju nowych technologii, ebooków i terminów płatności.

Minister Piotr Gliński za pośrednictwem twittera poinformował, że nie zapadła decyzja w związku z ustawą i prosi o konsultacje.

List, za zgodą autorów, przytaczamy w całości.

------------------------------

Wrocław, 15.03.2017 

Pan
Minister prof. dr hab. Piotr Gliński
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
ul. Krakowskie Przedmieście 15/17
00-071 Warszawa

 

Szanowny Panie Ministrze,

w nawiązaniu do prośby o przekazanie do resortu przez przedstawicieli środowisk związanych z polskim rynkiem książki i czytelnictwem uwag w sprawie ustawy o jednolitej cenie książki my, właściciele niewielkich wydawnictw, przedstawiamy swoje stanowisko.

Wyrażamy swój sprzeciw wobec ustawy o jednolitej cenie książki, gdyż uważamy, że ustawa ta pogorszy wyjątkowo trudną sytuację małych wydawców literatury niszowej, specjalistycznej i popularnonaukowej, spowoduje spadek czytelnictwa, a być może także spowoduje wzrost cen książek.

Podstawowym argumentem jest brak zapisów w ustawie dotyczących poszczególnych ogniw dystrybucji. To sprawi, że dysproporcje pomiędzy ceną zakupu przez hurtownie/sieci a ceną okładkową pozostaną bez zmian. Na takiej sytuacji zyskają dystrybutorzy książek – przeważnie wielkie sieci, w tym ta oparta o zagraniczny kapitał. Wydawcy oraz polscy księgarze stracą na wprowadzeniu stałej ceny książki. Docelowo stracą więc także czytelnicy: ograniczona zostanie oferta małych i średnich wydawców, wiele tytułów nigdy nie zostanie wydanych, a czytelnicy stracą możliwość zakupu w promocyjnych cenach stosunkowo drogich książek niszowych, specjalistycznych lub popularyzujących wiedzę i wspierających proces długotrwałego uczenia się, a także twórczego rozwoju. Jeszcze bardziej widoczna i dostępna stanie się oferta „książkopodobna” – czytadeł i poradników kodowanych na podstawowym poziomie kompetencji językowej, a czasem nawet pisanych wbrew zasadom poprawnej polszczyzny i wydawanych z pominięciem prawideł sztuki edycyjnej. Aby zobrazować powyższy argument, posłużmy się przykładem: książka w cenie okładkowej 40,00 zł jest dostarczana do hurtowni w cenie 20,00 zł. W tych 20,00 zł zawiera się koszt praw autorskich, tłumaczeń, druku, redakcji, korekty, grafiki i niewielki zysk wydawcy (ok. 4 zł). Obniżenie ceny okładkowej o 20% (z 40,00 do 32,00 zł) spowoduje, że hurtownia będzie kupować tę książkę za 16,00 zł, a więc zysk wydawnictwa wyniesie 0,00 zł. Żaden zapis ustawy nie ogranicza marż dystrybutorów, więc nie będzie żadnego powodu do obniżenia ceny okładkowej. Zaznaczamy, że dystrybutorzy/sieci/ hurtownie (bazujące na rabatach 50%-60%, które ze względu na ustawę wcale nie ulegną zmianie) generują dla wydawcy większą część zysku ze sprzedaży tytułu. Zysk płynący ze sprzedaży w niewielkich księgarniach stacjonarnych jest w porównaniu do sprzedaży przez sieci marginalny. Odnosimy wrażenie, że zwolennicy ustawy nie zdają sobie sprawy z tego, że między czytelnikiem a wydawcą stoi dystrybutor, który i tak zachowa swoje 50%-60% rabatu od wydawcy.

Dodatkowo trudno oprzeć się wrażeniu, że autorzy ustawy próbują za wszelką cenę uregulować zjawiska związane ze zmianą paradygmatu komunikacji społecznej będące następstwem rewolucji technologicznej. Wiara w to, że ustawa o stałej cenie książki „przeniesie” klientów sklepów internetowych do księgarń stacjonarnych jest wyjątkowo naiwna. Rynek e-commerce i m-commerce rozwija się niezwykle intensywnie na całym świecie, także w Europie. W naszym kraju rośnie o kilkanaście procent rocznie. W samym 2016 roku osiągnął wartość ponad 36 mld zł. Klienci kupują w internecie nie tylko ze względu na rabaty, ale też z wielu innych przyczyn, których nie zmieni ani ustawa o cenie minimalnej książki, ani inna regulacja. Co więcej, księgarnie internetowe są dobrodziejami małych i średnich wydawców – dzięki elastyczności i sprawności w docieraniu do grup docelowych szybko przyciągają klientów, a pieniądze z tytułu sprzedanych książek błyskawicznie odprowadzają do wydawców. To niebagatelny argument za wspieraniem rozwoju księgarni internetowych. Podczas gdy dystrybutorzy książkowi pracują z wydawcami w oparciu o terminy płatności 140-180 dni i średnio spóźniają się z płatnością o dodatkowych 30-60 dni, mali księgarze internetowi rozliczają się z wydawcami w terminach do 30 dni. Dziś to oni głównie zapewniają małym oficynom płynność finansową. Wielkie sieci dystrybutorskie prowadzą natomiast groźne działania księgowe mające charakter żonglowania należnościami – dokonują u wydawców dużych zamówień (unikanie opodatkowania), by następnie, kilka miesięcy później, dokonywać znacznych zwrotów (unikanie rozliczenia z wydawcą).

Jesteśmy przekonani, że ustawa będzie skutkować znacznym spadkiem sprzedaży nowości wydawniczych i ograniczy liczbę premier, zwłaszcza tytułów wartościowych, wymagających dużych nakładów pracy i nakładów finansowych. Czytelnicy, zniechęceni wysoką ceną, nie będą chętnie sięgać po nowości, po roku od premiery natomiast nie będą już o nich pamiętać. Ponieważ w mediach promuje się właściwie tylko nowości (tytuł przestaje funkcjonować jako „nowość” po około 6 miesiącach od daty wydania), promocja danej książki, której nikt ze względu na wysoką (w domyśle: pozbawioną rabatu) cenę nie kupi od razu, traci sens.

Ograniczenie możliwości sprzedaży nowości spowoduje konieczność zmniejszenia nakładów poszczególnych tytułów, co oznacza wzrost kosztów produkcji książki i – w konsekwencji – wzrost jej ceny okładkowej.

Zapisy w ustawie ograniczające rabat dla bibliotek spowodują, że biblioteki, dysponując takimi samymi środkami jak dotąd, kupią znacznie mniej książek, co przełoży się na spadek czytelnictwa. Obecnie biblioteki kupują książki w przetargach, a rabaty dla nich sięgają 40%. Wprowadzenie ustawy spowoduje, że biblioteki zrezygnują z zakupu dzieł ambitnych czy niszowych na rzecz popularnej literatury publikowanej przez wydawniczych gigantów, co w konsekwencji znacznie uszczupli i zuboży ofertę wydawniczą w Polsce w ogóle.

Niebagatelne znaczenie mają również w projektowanej ustawie zapisy ograniczające rabaty podczas targów i imprez: spowoduje to zmniejszenie zainteresowania takimi imprezami ze strony odwiedzających, co jednoznacznie przełoży się na spadek czytelnictwa. Obecnie takie imprezy są świętami książek i należy je wspierać, a nie tworzyć przepisy, które w nie uderzają.

Pragniemy jeszcze raz podkreślić, że zapisy ustawy uderzą przede wszystkim w małych wydawców, dla których sprzedaż nowości jest niezwykle istotna z biznesowego punktu widzenia. Warto przypomnieć, że to niewielkie wydawnictwa wprowadzają na rynek niszowe książki, które wzbogacają ofertę wydawniczą. To głównie dzięki małym wydawcom w Polsce dostępna jest literatura czeska, słowacka, rumuńska, grecka. Ustawa wpłynie także negatywnie na wydawanie polskiej literatury – nie należy zapominać, że gros wydawców specjalizuje się w rodzimej twórczości: w tej sytuacji spadnie liczba debiutów prozatorskich, a i tak fatalna sytuacja, w jakiej znajduje się polska poezja, nie tylko nie ulegnie poprawie, ale dotrze do katastrofalnego poziomu. Ucierpi nie tylko twórczość młodych stażem literatów, pogorszeniu ulegnie sytuacja nawet autorów o ustabilizowanej pozycji na rynku – czytelnik nie wyda więcej na zakup nowości wydawniczych, więc liczba zakupionych pozycji ulegnie zmniejszeniu. Bardzo dolegliwe z punktu widzenia rozwoju polskiej gospodarki może okazać się ograniczenie działalności wydawców funkcjonujących w obszarze literatury faktu, w tym literatury popularnonaukowej. Książki popularyzujące największe odkrycia naukowców czy dokonania zespołów badawczych w dziedzinach takich jak: ekonomia, energetyka, astronomia, medycyna i inne – już dziś stanowią wyjątki na polskim rynku książki. Warto zwrócić uwagę, że literatura ekonomiczno-biznesowa to w Polsce przede wszystkim mało wartościowe poradniki typu „jak osiągnąć sukces”. W Polsce nie tłumaczy się albo tłumaczy bardzo mało książek laureatów ekonomicznej Nagrody Nobla, laureatów Medalu im. Johna Batesa Clarka, nie sprzedaje się monografii polskich naukowców itd. Wydawanie książek, które dostarczają wiedzę, wymaga wiedzy i zasobów finansowych, a także stabilnego, sprzyjającego takim przedsięwzięciom otoczenia rynkowego, którego w Polsce od zawsze brakowało.

Z podanych wyżej powodów uważamy, że aby uzdrowić polski rynek książki, należy przede wszystkim przemyśleć uregulowanie maksymalnych pułapów marż dystrybutorskich. Można ewentualnie także przemyśleć wyłączenie spod ustawy o jednolitej cenie książki wydawców o niewielkim obrocie (na przykład poniżej 3 mln zł rocznie).

Dobrym przykładem na to, jak podobna ustawa bardziej szkodzi niż pomaga rynkowi czytelniczemu i wydawniczemu jest Izrael – tam po roku obowiązywania ustawy o stałej cenie książki (ustawa, która tak jak przygotowywany polski projekt miała w założeniu chronić autorów, wydawców i księgarzy) sprzedaż nowych tytułów spadła o 35%, zaś ogólna sprzedaż o 15%. Powodem był fakt, że klienci wybierali starsze tytuły, których ustawa nie obejmowała. Ustawa w Izraelu została zniesiona po 2 latach obowiązywania, wbrew obowiązującemu w tym kraju zwyczajowi niezmieniania prawa przez 4 lata od uchwalenia. Stało się tak, ponieważ dewastacja rynku książki okazała się tak duża, że niezbędna była natychmiastowa reakcja. Warto więc pochylić się nad tym przykładem i uczyć się na doświadczeniach innych, a nie niszczyć. Analiza sytuacji udowodniła, że ustawa najmocniej dotknęła młodych i mniej popularnych autorów, ponieważ wydawcy w takiej sytuacji nie chcieli ryzykować wydania książek w ogóle. W tym miejscu warto także zwrócić uwagę, że powoływanie się przez zwolenników ustawy o jednolitej cenie książki na przykłady innych krajów, takich jak Francja, jest kontrproduktywne. Legislacje te wprowadzone zostały przed wieloma laty, jeszcze zanim upowszechnił się internet i zaczął rozwijać – także książkowy – rynek e-commerce oraz rynek książek elektronicznych.

Jeżeli Panu Ministrowi leży na sercu stan polskiego czytelnictwa, kondycja polskiego rynku książki, a także przyszłość intelektualna i potencjał twórczy Polaków proponujemy, by rozpocząć działania na następujących polach:

Po pierwsze – ustalenie maksymalnego pułapu marży, jakie od wydawcy może pobierać dystrybutor. Dziś poziomy te wahają się między 50 a 60% (czasem więcej). Jeszcze w latach 90. było to 9%. Nic dziwnego, że kondycja czytelnictwa była lepsza.

Po drugie – uleczenie patologicznej sytuacji, jaką są 140-180 dniowe terminy płatności. W księgarniach stacjonarnych a także internetowych klient musi zapłacić za książkę natychmiast (gotówką, kartą, w internecie – przedpłata). Od lat mali wydawcy próbują zrozumieć, co dzieje się przez ponad 180 dni z kwotą, którą czytelnik uiszcza za ich książkę w sklepie. Smutna rynkowa prawda jest taka, że mali wydawcy wciąż udzielają olbrzymich, wielomiesięcznych (często większych niż roczne), nieoprocentowanych kredytów kupieckich wielkim sieciom dystrybutorskim.

Po trzecie – wprowadzenie zasad antymonopolowych na rynku, na którym głównymi ruchami są konsolidacje pionowe. Zakazanie skupiania w ramach jednej grupy kapitałowej firm dystrybutorskich, wydawnictw i drukarń. Sytuacja, z którą dziś mamy do czynienia, powoduje, że wielkie grupy kapitałowe finansują wydawanie swoich książek z pieniędzy, które w ich sklepach/ sieciach/ hurtowniach zostawiają klienci lub mali księgarze, płacąc za towar małych wydawców. 

Po czwarte – obniżenie stawki VAT dla e-booków do maksymalnie 5%.

Kamila Buchalska i Tomasz Zaród, Książkowe Klimaty
Julia Różewicz, Wydawnictwo Afera
Szymon Holcman, Kultura Gniewu
Paweł Timofiejuk, Timof i Cisi Wspólnicy
Hanna Mirska-Grudzińska, Marginesy
Grzegorz Zalewski, Wydawnictwo Linia
Katarzyna Kozłowska, Kurhaus Publishing
Katarzyna Kamieniarz, OMG! Wytwórnia Słowobrazu
Iwona i Maciej Pietrasikowie, Taurus Media
Jakub Syty, Kubusse
Igor Zalewski, wydawnictwo The Facto
Anna Zdrojewska-Żywiecka, Wydawnictwo Mamania, Grupa Wydawnicza Relacja
Mirosław Śmigielski, Wydawnictwo Stara Szkoła

------------------------------

Przegląd artykułów o ustawie o jednolitej cenie książki znajdziecie tutaj.

Reklama

komentarze [45]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

2463
4
17.03.2017 11:24

Zapraszamy do dyskusji.


218
28
17.03.2017 12:39

"140-180 dniowe terminy płatności" - poważnie jest taka sytuacja na rynku książki? Przecież to nienormalne. Zarabiasz co miesiąc, to płacisz co miesiąc, nie zaś co kwartał. Po przeczytaniu powyższego listu aż się dziwię, że ludzie chcą otwierać takie małe wydawnictwa w Polsce.


111
15
18.03.2017 09:33

To też pokazuje, że nie da się ustawą naprawić rynku.

Bo zgodnie z ustawą o terminach płatności w transakcjach handlowych takie terminy płatności są niezgodne z prawem.

Zresztą, opłaty półkowe też są niezgodne z prawem.

Tylko prawo sobie a rynek sobie.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

1101
61
17.03.2017 12:54

O rany.. serio jak płacę za książkę, to wydawca dostaje kasę po 180 dniach?! Z tego co piszą, to trzeba kupować tylko przez Internet...
Faktycznie to jakieś chore jest. Trzymam kciuki za małe wydawnictwa!


8903
191
17.03.2017 13:10

Już zapomniałam, jak ożywczo wpływają na mnie rzeczowe teksty, w których użyto racjonalnych argumentów. :) To wprost niewiarygodne, z jaką przyjemnością się ten list czyta, mimo że meritum leży na przeciwległym końcu skali.
Mam nadzieję, że pan minister przeczyta i choć chwilkę przeznaczy na analizę.


968
366
20.03.2017 10:20

A mnie zastanawia, czemu czytając taki list, każde zdanie do mnie trafia. Brzmi to sensownie i rozsądnie. A jak czytam wypowiedzi zwolenników wprowadzenia tych ograniczeń, to null. Kompletnie to do mnie nie trafia. Zero logiki i sensu.
A nie jestem z branży, nie dotyczy to mnie bezpośrednio, i tak nie nadążam z czytaniem, więc po nowości nie sięgam regularnie, w sumie...

więcej

Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

611
553
17.03.2017 13:25

Dziś z kolei usłyszałem, że ta cena jednolita w teorii ma chronić małe lokalne księgarnie, gdyż te duże wykańczają konkurencje stosując wielkie obniżki(na które jak przypuszczam małe księgarnie nie mogą sobie pozwolić).

<Wiadomość z publicznego radia>

Czyli zakładając szlachetną motywację (choć mam wątpliwości)jak zakaz handlu w niedziele wielkim sieciom handlowym,...

więcej

230
43
17.03.2017 13:44

Mnie ciekawi dlaczego, skoro książka za 40 zł trafia do hurtowni za 20 zł, to ebook kosztuje zaledwie parę złotych mniej niż owe 40zł? A przecież przy tym ze sprzedaży ebooka nie trzeba czekać 180 dni na kasę. Coś mi się zdaje, że każdy ciągnie w swoją stronę, a wszystko to, oczywiście, w trosce o czytelnictwo, czytelnika, młodych pisarzy i przyszłe pokolenia.


1
0
17.03.2017 13:49

Już odpowiadam. Po pierwsze VAT 23%, po drugie - prowizje platform ebookowych też są w granicach 35-50%, po trzecie od każdego sprzedanego ebooka też trzeba zapłacić autorowi. Tak naprawdę, to poza kosztem druku (kilka zł) wszystkie pozostałe koszty nadal istnieją.
Tomek


230
43
17.03.2017 14:22

Może warto rozważyć sprzedaż ebooków wprost z wydawnictwa? Rozumiem uzależnienie od dystrybutorów naziemnych, ale w internecie?


487
133
17.03.2017 14:48

Aququ - koszt roboczogodzin ludzi oddelegowanych do tej pracy, stworzenie platformy informatycznej do obsługi, baza klientów podlegająca pod GIODO i w sumie wychodzi na to samo.

Druga sprawa, że w sklepie z ebookami masz wszystko, a w sklepie wydawcy tylko tego wydawcę, więc klient chętniej jednak wejdzie do sklepu "ze wszystkim",


45
37
17.03.2017 15:39

@tomekza - nie do końca jest to prawda. W przypadku ebooków nie ma też kosztu transportu i magazynowania, ale wysokość podatku VAT, to fakt, jest kompletnie niezrozumiała. To tak jakby ktoś naumyślnie starał się "udusić" rynek e-booków. Trzeba bowiem wziąć pod uwagę, że większość zainteresowanych książką elektroniczną musi jeszcze wyłożyć całkiem niemałe pieniądze na zakup...

więcej

487
133
17.03.2017 22:46

Koszt czytnika podobny, co regału na książki, a nie wymaga miejsca ;)


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

198
84
17.03.2017 13:54

Nie sposób się nie zgodzić z listem. Ustawa to fatality dla rynku, który i tak słabo przędzie.


533
3
17.03.2017 14:07

Niech mi ktoś wyjaśni w końcu - to kto wymyślił tę ustawę? Myślałam, że Polska Izba Książki w imieniu WSZYSTKICH wydawców, autorów oraz księgarzy. Oni wszędzie tak to prezentowali. Nawet mieli taką kampanię "Ocal Książki". Myślałam, że to jednak jest dla dobra wydawców, a się okazuje, że chyba dla dobra tylko tych największych... ojojoj... Brzydkie zabawy.


1389
264
17.03.2017 19:28

Lista członków może trochę rozjaśni:

https://www.pik.org.pl/pages/31/lista-czlonkow

Na marginesie: strona aktualizowana 4 lata temu, można z tego snuć wnioski o stosunku PIK do internetu.


968
366
20.03.2017 10:24

Jak dobrze pamiętam, parę lat temu, PIK, zbierał pieniądze na lobbowanie za ustawą. Więc Ci co są na liście popierających stwierdzili, że na ustawie zarobią na tyle dużo, że opłaci się teraz wydać kasę i poświecić czas. Bogaty i duży i tak znajdzie sposób na ominięcie ustawy, nawet legalnie, pisze ją w końcu pod siebie.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

320
93
17.03.2017 14:24

Ten list prezentuje w pigułce, jakie będą skutki tej kuriozalnej ustawy. Do przemyślenia dla jej entuzjastów i twórców. Nie wiem jak trzeba być oderwanym od rzeczywistości i jak małą wiedzą ekonomiczną oraz nt. rynku trzeba dysponować, żeby wierzyć w powodzenie tego wiekopomnego "projektu". Małe księgarnie nigdy nie wygrają z molochami. Zresztą to ich wspomożenie okaże się...

więcej

577
119
17.03.2017 15:46

Ale przecież głupim społeczeństwem łatwiej manipulować.


11
4
17.03.2017 18:48

"ale książka elektroniczna nigdy nie dorówna pod żadnym względem tej papierowej"
W jednym względzie papier lepszy(skład, kartkowanie) w innym gorszy - wygoda(poręczność, zawsze otwarta gdzie skończyłeś, łatwe, szybkie przeskakiwanie między książkami), światełko, brak zawalonego domu książkami etc. Weźmy bez takich flamegeneratorów ok?


1263
21
18.03.2017 20:55

"I tak na koniec w sumie smutna refleksja z mojej strony, że jak władza chciała majstrować przy internecie, to na ulicę wyszły tłumy, a teraz nikt nie strajkuje."

W przypadku ACTA społeczeństwo obawiało się przede wszystkim ograniczenia wolności słowa i ingerencji w swobodę oraz naruszania praw obywatelskich. Problem ustawy o jednolitej cenie książki dotyczy niewielkiej...

więcej

968
366
20.03.2017 10:29

W jednym się mylisz. Osoby, które tworzyły tę ustawę i za nią lobbują dobrze znają się na ekonomi i zdają sobie sprawę z obowiązujących reguł w obecnej rzeczywistości.
Tylko, że nie mają pomysłu jak ją wykorzystać. Bardziej nowoczesna konkurencja depcze im po piętach, ich zyski spadają, ich pozycja monopolisty jest zachwiana. Więc wróć. Mają jeden pomysł. Ustawę, którą...

więcej

Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

1554
30
17.03.2017 14:57

"Po czwarte – obniżenie stawki VAT dla e-booków do maksymalnie 5%" - ile ja za tym czekam... Obecne ceny e-booków to w większości przypadków absurd i powinno się to w końcu zmienić, zwłaszcza że rola książek cyfrowych rośnie z miesiąca na miesiąc. Niestety ceny dalej wysokie.


2151
226
17.03.2017 16:43

7 marca 2017 Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie C-390/15 (z wniosku polskiego Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zainicjowanej przez Rzecznika Praw Obywatelskich) orzekł, że zakup książki elektronicznej polega na świadczeniu usługi elektronicznej na rzecz konsumenta, a wszystkie usługi o charakterze elektronicznym są opodatkowane stawką podstawową, niezależnie, co jest...

więcej

1554
30
17.03.2017 21:17

No to mnie "pocieszyłaś"... I ok, nie pytam o szczegóły tamtego :P


111
15
18.03.2017 09:32

Nie wiem gdzie te wysokie ceny ebooków. Nie przypominam sobie, żebym kupil jakiegoś ebooka drożej niż za 20 zł

Wystarczy poczekać.


1554
30
18.03.2017 11:32

Na ogół czekam i kupuje taniej, ale nie w tym rzecz. Grę też możesz kupić taniej jak poczekasz np. rok czasu. Chodzi o to, żeby w dniu premiery rynkowej wersja e-book miała odpowiednio niższą cenę niż wersja papierowa. Zdarzyło się też kilka razy że e-book był jeszcze droższy niż wersja papierowa...


968
366
20.03.2017 10:31

Tylko, że jak na razie Trybunał orzeka w ramach obowiązującego prawa. I tu ma rację. E-book to usługa. Wystarczy zmienić prawo i orzeczenie Trybunału przestaje być ważne ;-)
A ponoć są pierwsze jaskółki mówiące o zmianie przepisów tak, aby umożliwić krają preferencyjne stawki na vat przy e-bookach.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

zgłoś błąd