2 pierwsze rozdziały nowej powieści Henninga Mankella – czytajcie w LC!

LubimyCzytać
26.09.2014

Gratka dla fanów Henninga Mankella, autora serii o Kurcie Wallanderze: już teraz możecie przeczytać dwa pierwsze rozdziały jego najnowszej powieści „Wspomnienia brudnego anioła”. Zachęcamy do czytania!

Po cyklu o młodzieży „Z Joelem” i po wzruszających powieściach „Comedia infantil” i „Włoskie buty” na księgarskich półkach pojawi się arcyciekawa historia pewnej Szwedki zatytułowana Wspomnienia brudnego anioła.

Henning Mankell tak objaśnił genezę tej powieści:
W tym wypadku było tak: Tor Sällström, autor i znawca Afryki, wspomniał mi przypadkiem w rozmowie o niezwykłych dokumentach, na jakie natrafił w archiwum w Maputo, stolicy Mozambiku. Wynikało z nich, że na przełomie XIX i XX wieku pewna Szwedka była właścicielką największego domu publicznego w tym mieście, które wówczas nazywało się Lourenço Marques. Pozostał po niej ślad w dokumentach, ponieważ przez wiele lat płaciła ogromne podatki.
Jednak w pewnej chwili ślad ten całkiem się urywa. Ta tajemnicza kobieta pojawiła się nagle, znikąd, i tak samo zniknęła.
Kim była i skąd przybyła do Afryki? Próbowałem dowiedzieć się o niej więcej, ale wygląda na to, że przybyła nie wiadomo skąd i po jakimś czasie naprawdę zaginął po niej wszelki ślad. Cała historia opisana w tej książce jest więc pewną, mniej lub bardziej prawdopodobną teorią na jej temat.

Premiera książki 22 października, lecz już dziś możecie przeczytać jej dwa pierwsze rozdziały w LC. Wraz z Wydawnictwem W.A.B. gorąco zachęcamy do lektury wszystkich miłośników kryminałów i dobrej literatury!


przekład: Ewa Wojciechowska
Wydawnictwo W.A.B.
Fragment


1

Jest czerwiec roku 1904, wstaje duszny tropikalny świt.

Tutaj, w tym odległym teraz, na miękkiej, martwej fali stoi statek pod szwedzką banderą. Na pokładzie jest trzydziestojednoosobowa załoga. Pośród niej jedna kobieta. Nazywa się Hanna Lundmark, z domu Renström, pracuje na statku jako kucharka.

Statek transportujący ze Szwecji tarcicę na podłogi w salonach bogatych australijskich hodowców owiec miał dotrzeć na miejsce z trzydziestodwuosobową załogą.

Lecz jeden z jej członków właśnie zmarł. Był pierwszym oficerem na pokładzie oraz mężem Hanny. Był młody i chciał żyć, ale pewnego dnia, gdy statek cumował na załadunek węgla w jednym z pustynnych portów na południe od Suezu, pierwszy oficer, mimo ostrzeżeń kapitana Svartmana, zszedł na ląd i zaraził się febrą czyhającą na afrykańskim brzegu.

Gdy mężczyzna zrozumiał, że umrze, zaczął wyć ze strachu.

#####
Żaden z tych, którzy trwali do końca przy łożu śmierci, ani kapitan Svartman, ani pracownik tartaku, mężczyzna nazwiskiem Halvrosen, nie zrozumieli ostatnich słów umierającego. Nie usłyszała ich nawet Hanna, mająca zostać wdową, po trwającym miesiąc małżeństwie. Jej mąż zmarł, krzycząc, a pod sam koniec, kiedy śmierć była już bliska, żałośnie jęczał ze strachu.

Nazywał się Lars Jakob Antonius Lundmark. Hanna opłakuje go, pogrążona w niemal paraliżującej rozpaczy.

Jest świt, nastał pierwszy ranek po śmierci Lundmarka. Statek stoi bez ruchu. Kapitan położył go na dryf, zaplanowawszy pogrzeb na morzu. Nie chciał z tym zwlekać, na statku nie było niczego, by ciało utrzymać w niskiej temperaturze.

Hanna stoi na rufie z wiadrem pomyj. Jest niska, trzyma się prosto i ma przyjazne oczy. Brązowe włosy upięła w skromny kok na karku. Nie jest ładna, lecz bije od niej niezwykły blask, dający odczuć, że jest kobietą z charakterem.

Tu i teraz. W tej chwili znajduje się właśnie tu. Na morzu na pokładzie parowca z podwójnym kominem, wiozącego ładunek tarcicy do Australii. Port macierzysty: Sundsvall.

Statek nazywa się „Lovisa”. Zbudowano go w podsztokholmskiej stoczni Finnboda, lecz jego port macierzysty znajduje się dalej na północ.

Najpierw statek należał do armatora w Gävle, lecz przedsiębiorstwo zbankrutowało wskutek spekulacji. Dopiero potem trafił do Sundsvall. W Gävle nosił nazwę „Matilda”, na cześć żony armatora grającej Szopena niezgrabnymi palcami. Teraz statek nazywa się „Lovisa”, bo takie imię nosi najmłodsza córka nowego armatora.

Jednym ze współwłaścicieli statku jest mężczyzna nazwiskiem Forsman. To on zadbał, by Hanna Lundmark dostała pracę na pokładzie. I mimo że w domu Forsmana też stoi pianino, nikt na nim nie gra. Forsman lubi słuchać instrumentu, gdy raz do roku przychodzi stroiciel.

I oto na pokładzie „Lovisy” od śmiertelnej gorączki zmarł właśnie pierwszy oficer Lars Johan Jakob Antonius Lundmark.

Zdaje się, że martwa fala zastygła. Statek tkwi w bezruchu, jakby wstrzymywał oddech.

Właśnie tak wyobrażam sobie śmierć, myśli nagle Hanna Lundmark. Jako nastającą nagle ciszę, zupełnie nieoczekiwaną i przychodzącą znikąd. Śmierć jest jak podmuch wiatru, który niepostrzeżenie spycha cię na zawietrzną.

Na zawietrzną stronę śmierci. A dalej nie ma już nic.

#####
2

W tej samej chwili Hannie nasuwa się pewne wspomnienie. Również ono przychodzi nie wiadomo skąd.

Staje jej przed oczami ojciec, Hanna słyszy w głowie jego głos, który pod koniec życia był już tylko szeptem. Wówczas jej się zdawało, że ojciec mówi do niej tak cicho, bo chce jej powierzyć cenną tajemnicę.

Brudny anioł. Oto, kim jesteś.

Powiedział jej to tuż przed śmiercią. Zupełnie jakby usiłował dać jej jakiś prezent, mimo że sam nie posiadał prawie nic – a może właśnie dlatego?

Hanno Renström, córko moja, jesteś aniołem, ubrudzonym, ale mimo wszystko aniołem.

Co Hanna właściwie zapamiętała? Jak dokładnie brzmiały jego słowa? Czy nazwał ją zabiedzonym, czy ubrudzonym aniołem? Czyżby pozostawił jej wolny wybór? Teraz, kiedy Hanna wspomina tamtą chwilę, wydaje jej się, że powiedział: jesteś ubrudzonym aniołem.

Wspomnienie jest odległe i mgliste. Hanna jest teraz tak daleko od ojca i jego śmierci. Od domu położonego nad brzegiem brunatnej i zimnej rzeki Ljungi, płynącej na odludziu w północnej Szwecji. Ojciec umarł, skurczony z bólu na rozkładanej kanapie w kuchni, którą trudno było ogrzać.

Zmarł otoczony chłodem, myśli teraz Hanna. W styczniu 1899 roku, gdy jej ojciec przestał oddychać, było naprawdę zimno.

Minęło ponad pięć lat. Teraz jest czerwiec roku 1904.

Wspomnienie ojca i jego słów odchodzi równie szybko, jak się pojawiło. Powrót myślami do teraźniejszości zajmuje Hannie ledwie parę sekund.

Hanna wie, że najniezwyklejsze podróże człowiek odbywa zawsze w swoim wnętrzu, gdzie nie istnieją ani przestrzeń, ani czas.

Może wspomnienie ojca powróciło, by jej pomóc? Może rzuciło jej linę, po której będzie mogła się wspiąć i przejść na drugą stronę muru rozpaczy?

Przecież nie mogę stąd uciec, myśli po chwili. Statek jest jak niezdobyta twierdza.

Hanna wie, że nie umknie nieszczęściu. Jej mąż naprawdę nie żyje.

Śmierć jest jak pazur, stwierdza. Wczepia się i nigdy nie chce puścić.


Przełożyła Ewa Wojciechowska
Copyright © by Henning Mankell, 2011
Copyright © for the Polish translation by Ewa Wojciechowska

Reklama

komentarze [10]

Sortuj:
91
0
05.10.2014 22:12

Wstyd przyznać, ale dotąd nie przeczytałem ani jednej książki Mankella. Myślę natomiast, że "Wspomnienia brudnego anioła" będzie pierwszą, którą przeczytam. Te 2 rozdziały są jak wstęp do naprawdę świetnej lektury. Nie mogę się doczekać kiedy przeczytam resztę...


165
2
07.10.2014 10:17

Zazdroszczę... Zacznij od "O Krok" - zaje...
I "Powrót nauczyciela tańca". Cała seria z Wallanderem - genialna! Udanej lektury.


0
1241
konto usunięte
02.10.2014 13:55

Użytkownik wypowiedzi usunął konto


1401
961
30.09.2014 19:24

instrukcja ksero w wydaniu Mankella....tak, myślę, że wtedy dałoby się coś takiego przeczytać!!!


1637
218
29.09.2014 10:58

Mankella przeczytam wszystko. Nawet jak napisze instrukcję do ksero :)


1401
961
28.09.2014 20:32

w tej sytuacji nie mogę się doczekać....zaczynam odliczanie


593
27
27.09.2014 11:15

Mało mi! Mało, mało, mało!
Bardzo chętnie przeczytam dalsze losy.


4042
3802
27.09.2014 10:37

To mi wystarczy,teraz już wiem.Chciałbym przeczytać.


2786
4
26.09.2014 15:14

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd