Ekscentryczny agent FBI i genialny psychopata w „Mieście bezkresnej nocy”

Marcin Waincetel
15.02.2020

Po trupach do celu. Nie zważając na zdrowie, życie, pamięć czy godność. Narodzinom zła towarzyszyć może również społeczna niesprawiedliwość, co w sugestywny sposób opisano na kartach kryminalnego thrillera „Miasto bezkresnej nocy”. Powieści Douglasa Prestona i Lincolna Childa, która w odważny sposób wykracza poza gatunkowe granice.

Ekscentryczny agent FBI i genialny psychopata w „Mieście bezkresnej nocy”

Erudyta na tropie zbrodni

Co prowokuje nas do złego? W jaki sposób zmienia się nasz umysł, gdy stoimy w obliczu niebezpieczeństwa zagrażającego życiu? Czy można mówić, że człowiek nosi w sobie gen zabójcy? Pytania zapisane w nauce związanej z psychologią, biologią, naukami społecznymi znajdują się w orbicie zainteresowań Aloysiusa X.L. Pendergasta, agenta FBI, który może uchodzić za swoistą inkarnację Sherlocka Holmesa. Bo choć w osobowości bohatera zapisano unikatowe cechy, to porównania do geniusza z Baker Street nie są bezpodstawne.

Miasto bezkresnej nocy, Preston & Child

Pendergast uchodzi za prawdziwego człowieka kultury. Oczytanego, naturalnie błyskotliwego, świetnie wykształconego, żeby wspomnieć tylko o doktoracie z filozofii na uniwersytecie oksfordzkim. To erudyta – chodząca encyklopedia, człowiek, który specjalizuje się jednak przede wszystkim w nauce skoncentrowanej wokół zbrodni. Jako agent specjalny FBI zajmuje się sprawami wykraczającymi poza klasyczne schematy. Sposób działania, swoistą filozofię w badaniu zła poznaliśmy w „Karmazynowym brzegu” i „Obsydianowej komnacie”. Pendergast potrafi manipulować, do perfekcji opanował sztukę kamuflażu, bywa niezwykle ekscentryczny. Słowem – zabójczo skuteczny. Zazwyczaj.

Reklama

Scenariusz zbrodni – psychopatyczny łowca głów

Niezwykle metodyczny, wyrachowany, obdarzony analitycznym umysłem perfekcjonista. Takimi boskimi przymiotami charakteryzuje się nie tylko Aloysius, ale również Diogenes Pendergast, młodszy brat agenta FBI, który pozostaje po stronie zła. Jest genialnym przestępcą, o czym przekonujemy się za sprawą „Tańca śmierci”. Więzy krwi bywają jednak wyjątkowo toksyczne. Budzące demony… W „Mieście bezkresnej nocy” rządzi i dzieli jednak ktoś zupełnie inny. Psychopatyczny łowca głów, który postanowił urządzić prawdziwe polowanie na wyjątkowe okazy homo sapiens. Modus operandi, czyli powtarzający się sposób działania sprawcy, pozostaje jednak niejasny. Nie wiadomo zresztą, czy to seryjny morderca, czy fanatyk, który znalazł swoich naśladowców.

W scenariuszu zbrodni Douglasa Prestona i Lincolna Childa znajdują się niekonwencjonalne sprawy, za sprawą których Pendergast, jak i towarzyszący mu porucznik Vincent D’Agosta, muszą na nowo zredefiniować pojęcie sprawiedliwości, zemsty, zastanowić się, co stanowi naturę sadyzmu i dlaczego okaleczenie psychiki dziecka jest jednym z najcięższych grzechów. Duet amerykańskich twórców pozostaje wrażliwy na kwestie społeczne, cywilizacyjne przemiany XXI wieku, czyniąc z aktualnych tematów – choćby pedofilii, ale również społecznych podziałów – pretekst do rozważań o tym, skąd bierze się w nas zło. Zachowując pełny szacunek, budzą kontrowersje. Bo Preston i Child zdają się mówić, że odpowiedzialny – w mniejszym lub większym stopniu – jest każdy z nas.

Reklama

Obraz bezprawia w miejskiej dżungli

Na terenie wielkich miast, a zwłaszcza na ulicach światowych metropolii, łatwo pozostać anonimowym. Schować się w cieniu, który daje czasowe ukrycie. Zarówno dla ofiary, która rozpaczliwie szuka ratunku, jak i drapieżnika, który chce uciec organom ścigania. Jednak w „Mieście bezkresnej nocy” wspomniana zasada działa tylko częściowo. Twórcy zdecydowali się bowiem, że teatrem zbrodni będą prawdziwe fortece. Miejsca należące do najbogatszych mieszkańców Nowego Jorku. Przynajmniej zazwyczaj.

Bo przecież od każdej zasady jest wyjątek, o czym doskonale wie Pendergast. Makabryczne sceny dekapitacji – niemal rytualnego ścinania głów – dzieją się w luksusowych apartamentach. Pilnie strzeżonych świątyniach gangsterów, przedstawicieli świata finansjery, ludzi, którzy niejednokrotnie przekraczają granicę pomiędzy tym, co prawe, sprawiedliwe, niegodne i zakazane. Ofiarą jest choćby Wiktor Bogacziow, rosyjski oligarcha, który swój kapitał pomnożył na nielegalnym handlu bronią, czy córka Antona Ozmiana, miliardera, potentata na rynku nowych technologii internetowych.

Medialna propaganda i siła słowa

Przedstawiciele wyższych sfer. Reprezentanci współczesnej arystokracji, którzy nie mogą jednak uchodzić za kryształowo czystych ludzi. Bo przecież za potęgą pieniądza często skrywa się wyrachowanie, bezwzględność, pragnienie dominacji. Nic dziwnego, że psychopatyczny łowca głów mógłby uchodzić za bohatera biednych, skrzywdzonych, uciśnionych. Ale i to nie może być przecież prawdą. Na krwawym szlaku trudno odnaleźć schemat działania. Autorzy „Miasta bezkresnej nocy” w inteligentny sposób podsuwają wskazówki, ale co jakiś czas zacierają tropy. W tak inteligentnie rozpisanej intrydze odpowiedzi tkwią w szczegółach.

W nich tkwi przecież diabeł, o czym przypomina Bryce Harriman, reporter „New York Post”, który prowadzi własną grę. Douglas Preston oraz Lincoln Child uwrażliwiają nas nie tylko na moralne problemy, ale również cywilizacyjną ewolucję, której efektem jest medialna propaganda. Łowca po pewnym czasie stał się ikoną, budził strach wobec uprzywilejowanych, stał się też demonicznym źródłem dla religijnych fanatyków. Obraz bezprawia w miejskiej dżungli jest dookreślony przez stale zmieniający się nastrój społeczeństwa. Twórcy doskonale rozumieją, że siłą kryminału jest nie tylko opowieść o zbrodni – tajemniczej, prowokującej – ale również interesująca metafora związana z naszą współczesnością. Przestroga. I równocześnie krwawa rozrywka.

Miasta bezkresnej nocy, Preston i Child

Umysłowy labirynt – ośrodek, w którym narodził się demon

Przemierzając ulice „Miasta bezkresnej nocy” natkniemy się na ciało Marca Cantucciego, sędziwego prokuratora, który w jesieni życia stał się mafijnym adwokatem. Jako milioner broniący bossów organizacji przestępczych z New Jersey zbudował twierdzę – własną świątynię. Ale nawet tam nie mógł czuć się bezpieczny. Bo zabójca – a może zabójcy? – pozostaje perfekcjonistą. W nielicznych fragmentach śledzimy zresztą poczynania anonimowego łowcy, którego imienia przez długi czas nie domyśla się nawet Pendergast.

Śledzenie dochodzenia jest dla czytelnika prawdziwym wyzwaniem. Satysfakcja związana ze stopniowym odkrywaniem tajemnicy tożsamości zbrodniarza łączy się z wyczuwalną grozą, która manifestuje się choćby w makabrycznych, szczegółowych opisach zbrodni. Kluczem do rozwiązania intrygi pozostaje jednak tajemnica, którą zapisano w przeszłości. W umyśle poddawanym wyjątkowym próbom. Także i w tym aspekcie autorzy pozostawili pole do interpretacji. Otwartą furtkę, dzięki której odbiorca może próbować rozstrzygnąć motywacje psychopaty. Pendergast jest zaś wyjątkowym przewodnikiem – dającym poczucie bezpieczeństwa. Uczestnictwa w rozgrywce w ośrodku, w którym narodził się demon.

Reklama

Preston i Child, ojcowie Pendergasta, czyli specjaliści od niecodziennych zbrodni

Nieoczywisty związek pomiędzy ofiarą i oprawcą. Prawo do zemsty. Nieprzepracowane traumy, które generują zło, podobnie jak społeczna niesprawiedliwość… W cyklu o Pendergaście zapisano uniwersalne motywy, społecznie ważne tematy, które stanowią wyjątkowo plastyczną materię do kreślenia zbrodniczych intryg. Preston i Child w niezwykle metodyczny sposób wykorzystują konwencję kryminalnych thrillerów do tego, aby badać ludzką moralność.

Pendergast – postać niejednoznaczna, choć niezmienne fascynująca – w przeszłości był zmuszony do tego, aby zmierzyć się z kultem czarownic i czarowników z Salem, co zapisano w „Karmazynowym brzegu”. W „Kulcie” przedmiotem śledztwa była zbrodnia dokonana przez nieboszczyka, a w „Siarce”, powieści z trylogii o jego demonicznym bracie, mieliśmy do czynienia z ingerencją diabelskich sił w zbrodniczy plan. Bo w cyklu kryminałów nie brakowało również elementów związanych z nadprzyrodzoną grozą.

„Miasto bezkresnej nocy” to jednak dowód, że Preston i Child, literaccy ojcowie Pendergasta, najbardziej przerażające zbrodnie potrafią zapisać jednak w naszej codzienności… Bo przecież niektórzy do celu idą po trupach. Nie zważając na zdrowie, życie, pamięć czy godność. Narodzinom zła towarzyszyć może również coś więcej. W powieści, która stanowi właściwie samodzielną historię, otwarto też nowy rozdział w życiu Pendergasta. Nawet po bezkresnej nocy w końcu nadejść musi dzień…

Artykuł na podstawie książki „Miasto bezkresnej nocy” Douglasa Prestona i Lincolna Childa

Reklama

komentarze [1]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

345
3
14.02.2020 11:48

Zapraszam do dyskusji.


zgłoś błąd