Muza mistrza płótna. „Fabryka lalek” Elizabeth Macneal

LubimyCzytać
17.02.2020

We wrześniu 1853 roku Dante Gabriel Rossetti stworzył kolejny rysunek swojej ukochanej i muzy – Elizabeth Siddal. Lizzie, bladolica piękność o płomiennorudych włosach, w skupieniu pochyla się na nim nad deską kreślarską, z piórem w dłoni malując portret Rossettiego. To zaburza pewien ustalony porządek: muza staje się artystką, a malarz, dotychczas uwieczniający postaci na swoich obrazach, sam został tematem dzieła. Postać Lizzie zainspirowała Elizabeth Macneal do stworzenia postaci Iris Whittle, głównej bohaterki jej debiutanckiej powieści „Fabryka lalek”.

Muza mistrza płótna. „Fabryka lalek” Elizabeth Macneal

Elizabeth Eleanor Siddal, powszechnie znana jako Lizzie, urodziła się 25 czerwca 1829 roku. Zanim została muzą malarzy i modelką, pracowała w sklepie z kapeluszami. W 1849 roku Walter Deverell poprosił ją, by mu pozowała. W ten sposób Viola na obrazie „Twelfth Night” zyskała twarz Siddal. Artysta wprowadził młodziutką modelkę do bractwa prerafaelitów – stowarzyszenia założonego w Londynie w 1848 roku przez grupę studentów Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych: Johna Everetta Millais'go, Williama Hunta, Dantego Gabriela Rossettiego i jego brata Williama Michaela Rossettiego. Młodzi artyści sprzeciwiali się sztuce akademickiej, odwołując się do tradycji średniowiecznych oraz do sztuki wczesnego włoskiego renesansu z czasów przed Rafaelem – stąd nazwa ich ugrupowania.

Prerafaelici chętnie sięgali do motywów opartych na dawnej literaturze, inspirację czerpiąc m.in. z twórczości Szekspira. Jednym z najsłynniejszych obrazów angielskich pochodzących z tamtego okresu jest „Ofelia” Johna Everetta Millais'go. Płótno przedstawiające bohaterkę szekspirowskiego „Hamleta” wisi dziś w londyńskiej Tate Gallery. To właśnie Lizzie pozowała Millais'mu jako Ofelia. Jej uroda, uosabiająca kobiece piękno z wczesnorenesansowej poezji włoskiej, najbardziej zachwycała jednak Rossettiego. Artysta rysował ją w nieskończoność: siedzącą, leżącą, upozowaną lub nie. Młodziutka Lizzie została nie tylko jego muzą, ale także kochanką, a kilka lat później – żoną. Natchniony artysta wielokrotnie przedstawiał ją w swych dziełach jako Beatrycze – ukochaną Dantego Alighieri. Gdy po latach burzliwej relacji, pełnej rozstań i powrotów, w końcu się zaręczyli, ona także zaczęła malować. Pisała również wiersze. Była utalentowaną artystką – jej prace i tkwiący w niej potencjał docenił poważany krytyk John Ruskin. Z twórczości Siddal wyłania się jednak dość depresyjna wizja, wizja utraconej miłości. Życie u boku artysty nie było dla niej łatwe. Ból istnienia próbowała koić, zażywając laudanum, od którego szybko się uzależniła. Krótko po ślubie z Rossettim, w 1861 roku, urodziła martwą córeczkę, co tylko pogłębiło jej depresję. Zmarła na skutek przedawkowania rok później.

Okładka książki Fabryka lalek, Elizabeth Macneal

Artysta i muza w książce „Fabryka lalek”

Reklama

Tragiczna historia Lizzie Siddal zafascynowała Elizabeth Macneal i zainspirowała ją do stworzenia postaci Iris Whittle, głównej bohaterki „Fabryki lalek”. To skromna dziewczyna wychowana w cieniu siostry bliźniaczki, Rose. Każdego dnia wstaje o 5 rano i zasiada przy biurku w sklepie z lalkami pani Salter, gdzie maluje porcelanowe twarze. Pod osłoną nocy, gdy zgiełk miasta cichnie, a chlebodawczyni zapada w głęboki sen, dziewczyna zakrada się do piwnicy, by oddawać się swojej największej pasji – malarstwu. Pewnego dnia Iris przygląda się przygotowaniom do Wielkiej Wystawy w londyńskim Hyde Parku. Poznaje tam Silasa Reeda, kolekcjonera ciekawostek i osobliwych eksponatów. Mężczyzna jest nią wprost oczarowany, ale ona nie podziela jego zachwytu. Nie wie, że dla Silasa to początek niebezpiecznej obsesji. W tym samym czasie dziewczyna poznaje Louisa Frosta, malarza prerafaelitę, który prosi ją, by pozowała mu do kolejnego dzieła. Iris zgadza się, ale pod jednym warunkiem: Louis nauczy ją malować. W ten sposób dziewczyna wkracza do fascynującego i pełnego kolorów świata artystycznej londyńskiej bohemy, odkrywając w sobie ogromną pasję i życie, o jakim nawet nie śniła. Nie domyśla się jednak, że mężczyzna spotkany wiele miesięcy wcześniej w Hyde Parku wciąż o niej myśli, a jego obsesja przybiera na sile i staje się coraz bardziej niebezpieczna…

W męskim świecie

W swojej debiutanckiej powieści Macneal, zafascynowana życiem Lizzie Siddal, historią prerafaelitów oraz pięknem i mrokiem wiktoriańskiego Londynu, sprawnie łączy wątki biograficzne z literacką fikcją. Dobroduszny i ciepły Louis Frost nigdy nie istniał, ale autorka zręcznie umieszcza go w samym sercu bractwa jako jednego z założycieli. Przyjaźnie przekomarza się z Holmanem Huntem, podziela sympatię Rossettiego do domowych wombatów, a jego dzieła – podobnie jak obrazy Johna Millais'go – stają się przedmiotem krytyki Dickensa.

Autorka książki Fabryka lalek, Elizabeth Macneal, w swojej pracowni ceramiki

W powieści Elizabeth Macneal (która gdy nie pisze, oddaje się tworzeniu ceramiki) Iris Whittle – podobnie jak niegdyś Lizzie Siddal – staje się nie tylko modelką, ale też artystką z krwi i kości. Ma talent i swoją własną, oryginalną wizję, którą pomimo licznych przeciwności losu uparcie wdraża. W końcu zostaje zauważona w świecie, w którym jej możliwości, ze względu na płeć i pozycję społeczną, są mocno ograniczone. Tym samym Macneal porusza też temat uprzedmiotawiania kobiet przez mężczyzn. Kiedy obraz, do którego pozowała Iris, jest prezentowany podczas wystawy, ta – słysząc komentarze oglądających go dżentelmenów – czuje się jak kolejny eksponat w muzeum. Złocona rama dzieła stała się jednocześnie koroną i cierniem. Dała jej swego rodzaju nieśmiertelność, ale pozostawiła ją z poczuciem, że stała się przedmiotem.

Sztuka niejedno ma imię

Reklama

Trudno oprzeć się wrażeniu, że sztuka jest odrębnym bohaterem „Fabryki lalek”. Towarzyszy czytelnikowi już od pierwszej strony, czyniąc z niego powiernika sekretu Iris. W tej historii ma też niejedno imię. To nie tylko precyzyjne, buchające kolorami malunki Louisa Frosta i jego towarzyszy z bractwa prerafaelitów czy pierwsze nieśmiałe pociągnięcia pędzla Iris, ale także osobliwe, mroczne eksponaty Silasa Reeda. Te dwa artystyczne światy ścierają się ze sobą i przenikają się wzajemnie. Wypchane zwierzęta, szkielety i czaszki z pracowni Silasa służą malarzom z bractwa do tworzenia kolejnych dzieł – choć za jego plecami artyści naśmiewają się z jego dziwacznej pasji, nazywając go Truposzem. On natomiast marzy o sławie i poważaniu, jakimi mogą poszczycić się młodzi malarze, chociaż skrycie nimi gardzi. Pragnie jednak chwały dla swoich dzieł, chce być doceniony. Starcie tych dwóch kompletnie różnych artystycznych światów osiąga kulminację podczas otwarcia Wielkiej Wystawy oraz inauguracji letniej wystawy Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych, która odbywa się kolejnego dnia. Artyści zgromadzeni w gmachu akademii narzekają, że osobliwe eksponaty prezentowane w Hyde Parku odwracają uwagę od ich dzieł.

Trudno też wyobrazić sobie lepsze tło dla fabuły powieści niż wiktoriański Londyn. Macneal maluje go w wyobraźni czytelnika za pomocą wyrazistych barw, gry światła i cienia. Nie szczędzi też realistycznych i naturalistycznych scen, które niejednokrotnie stają się inspiracją także dla bohaterów powieści. To świetna powieść dla wszystkich, którzy kochają sztukę, lecz również dla tych, którzy najbardziej cenią sobie obrazy malowane piórem pisarza w wyobraźni czytelnika.

Tekst na podstawie książki „Fabryka lalek” Elizabeth Macneal

Reklama

komentarze [10]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

2553
4
12.02.2020 11:03

Zapraszamy do dyskusji.


1124
407
20.02.2020 08:24

Opis książki niezwykle intryguje, ale hasło reklamowe porównujące ją do kultowego „Pachnidła” wstrzymało mnie przed zakupem. Z doświadczenia wiem, że takie nawiązywania do znanych tytułów jest ogromnym naciąganiem rzeczywistości :-/


35
18
20.02.2020 11:15

Nie wiem skąd im się w ogóle wzięło to "Pachnidło". "Fabryka lalek" jest napisana prostszym, bardziej przystępnym językiem. Fabularnie nie widzę też wielu podobieństw. Książka Macneal jest naprawdę dobra, warto dać jej szansę.


45
15
21.02.2020 10:04

W pewnym sensie "Fabryka lalek" jest podobna do "Pachnidła". Obie książki świetnie opisują ówczesne realia, którym daleko było do różowych i pachnących ;)


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

82
18
20.02.2020 10:13

Opis mnie zaintrygował, miałam pewne obawy jak Viola Bu, ale ostatecznie postanowiłam dać "Fabryce lalek" szansę. Na razie mi się podoba, ale jestem dopiero po ok. 30 stronach.


0
1026
konto usunięte
21.02.2020 00:33

Użytkownik wypowiedzi usunął konto


43
23
21.02.2020 10:21

Czuję się zaintrygowana "Fabryką lalek"! Tym bardziej, że zbiera raczej pochlebne opinie. Chyba się skuszę :)


111
9
21.02.2020 19:20

Porównania do "Pachnidła" są jak najbardziej na miejscu. W obu książkach mamy do czynienia z obsesją na jakiś punkcie, pewną dozą realizmu magicznego, zafascynowania osobom, zdarzeniem. Mimo, że "Fabryka lalek" nie będzie tak kultowa jak książka Suskinda (chociaż sama nie wiem skąd ten kult bo "Pachnidło jest co najwyżej bardzo dobre) ale na pewno najnowsza książka Macneal...

więcej

49
8
22.02.2020 12:44

Bardzo ciekawy tekst :) Właśnie on zachęcił mnie do kupna "Fabryki lalek". Książkę właśnie skończyłam. Bawiłam się świetnie - polecam każdemu kto poszukuje zaskakującej powieści z ciekawym tłem historycznym.


66
13
05.03.2020 12:04

Wszelkie zachwyty uważam za całkowicie uzasadnione. To prawda, że "Fabryka lalek" wspaniale opisuje sztukę. Sama pewnie nie sięgnęłabym po tę książkę (dostałam w prezencie), ale nie żałuję ani sekundy spędzonej na lekturze.


zgłoś błąd