Lady Łazarz i biblia jej snów

Róża_Bzowa
06.12.2019

Gdy miesiąc po premierze „Szklanego klosza” znaleziono Sylvię Plath martwą w kuchni, nikt nie przypuszczał, jak wielki wpływ jej jedyna powieść wywrze nie tylko na literaturę i twórców kultury, ale także na sposób myślenia kobiet XX wieku. Książka została opublikowana 14 stycznia 1963 roku, zaś jej autorka ukryła się pod pseudonimem Victoria Lucas, niepewna wartości dzieła oraz z obawy przed gniewem matki. Legenda i romantyczne wyobrażenia o życiu pisarki, zakończonym w w wieku trzydziestu lat, sprawiły, że wydany pośmiertnie tom jej wierszy „Ariel” osiągnął status jednego z największych poetyckich bestsellerów XX wieku. Rangę autorki ugruntowała przyznana jej dwie dekady po śmierci nagroda Pulitzera za tom „Poezji zebranych”. Dopiero lektura „Dzienników 1950–1962” pozwala na konfrontację tych wyobrażeń z uwagami poczynionymi ręką pisarki, wspomaganą jej ostrym jak brzytwa zmysłem obserwacji i bezpardonowymi wnioskami.

Upalne to było lato, dziwne lato, w którym stracono Rosenbergów, a ja siedziałam w Nowym Jorku i nie bardzo wiedziałam, po co i dlaczego.

Pierwsze zdanie powieści, która później stała się kultowa, określonej przez autorkę w liście do matki jako chałtura (być może by umniejszyć jej wartość i zniechęcić rodzicielkę do lektury), stanowi doskonałe otwarcie i bezbłędnie wprowadza czytelnika w klimat lata 1953 roku. „Szklany klosz”, zawierający niemal autobiograficzny opis spędzonego przez Sylvię Plath w Nowym Jorku okresu po otrzymaniu stypendium w ekskluzywnej szkole żeńskiej Smith College w Northampton i podczas stażu w redakcji czasopisma „Mademoiselle” (a później jej dalsze losy), obfitował w tak wiele szczegółów z tamtego życia studenckiego, że – według informacji uzyskanych podczas wywiadu Joanne Greenberg z jedną z kobiet, które razem z Sylvią Plath znalazły się w gronie redaktorek gościnnych pisma – przyczynił się do jej rozwodu oraz kilku innych.

W notce zamieszczonej w „Dziennikach 1950–1962” pisarka odnotowuje pod datą 19 czerwca 1953 roku: „No więc, wszystkie gazety piszą o tym, że zabijają ich dzisiaj o jedenastej w nocy. Na samą myśl robi mi się niedobrze. Przypominam sobie reportaż z egzekucji na krześle elektrycznym, obrzydliwie rzeczowy, opisujący nieukrywaną fascynację na twarzach widzów, szczegóły, wstrząsający, fizyczny opis śmierci, krzyk, dym, nagi, szczery, pozbawiony emocji opis, który mroził krew w żyłach z powodu tego, co zostało pominięte”.

U dołu strony widnieje przypis: „Julius i Ethel Rosenbergowie zostali straceni przez rząd Stanów Zjednoczonych 19 czerwca 1953 roku za szpiegostwo”.

Fascynujące jest czytanie na przemian jej utworów z zapiskami w „Dziennikach” i uświadamianie sobie, jak genialnie przemieniała własne doświadczenia w literaturę. Urodzona w 1932 roku, między jedną wielką wojną a drugą, pisarka przetwarzała w sobie nie tylko wydarzenia z własnego życia, głęboko przeżywając je emocjonalnie i intelektualnie, ale także, dogłębnie połączona z całą ludzkością, analizowała traumy Holocaustu, wydarzenia polityczne czy kulturalne. „Dzienniki” odkłamują wyobrażenie Plath jako wyobcowanej, do bólu neurotycznej, skupionej na sobie egoistki. Wyłania się z nich pełna radości, ciekawości i entuzjazmu koneserka życia w różnych jego przejawach. W jednym z pierwszych zapisków stwierdza:

Kocham ludzi. Wszystkich. Myślę, że kocham ich, jak filatelista kocha swoją kolekcję znaczków. Każda historia, każde wydarzenie, każda rozmowa to dla mnie materiał. Moja miłość nie jest bezosobowa, ale też nie jest całkowicie subiektywna. Chciałabym być każdym, kaleką, umierającym, dziwką, a potem wrócić do siebie, żeby napisać o swoich myślach, emocjach jako ta osoba. Ale nie mam wszechwiedzy. Muszę przeżyć własne życie, to jedyne, jakie mi dano. Ale przecież nie można patrzeć na własne życie z obiektywną ciekawością.

Jako dziecko mocno związana z ojcem, o którym napisze wiele lat później, że kochała go, podziwiała i bała się jednocześnie, Sylvia w wieku lat ośmiu zostaje półsierotą, gdy Otto Plath umiera po amputacji lewej nogi, będącej skutkiem zatoru spowodowanego zaawansowaną cukrzycą. Dzieckiem będąc, wymusza wtedy na matce podpisanie zobowiązania, że nigdy nie wyjdzie już za mąż. Po niespełna roku opublikuje swój pierwszy wiersz w prasie dziecięcej. Do systematycznego pisania zachęci ją matka, ofiarowując jedenastoletniej córce na Boże Narodzenie pierwszy dziennik. Plath będzie odtąd opisywać swoje refleksje, lektury, ludzi, doświadczenia oraz zamieszczać próbki twórczości w kolejnych zeszytach aż do swojej samobójczej śmierci. Figura ojca wciąż będzie się pojawiać w jej wspomnieniach i wierszach. Mąż Ted Hughes, spadkobierca jej twórczości, spali jej najważniejszy ostatni dziennik, tłumacząc się dobrem dwójki osieroconych przez matkę dzieci, a inny tom dzienników ukryje, wspominając we wstępach do kolejnych wydań „Dzienników 1950–1962”, że się zawieruszył, a następnie, że może wkrótce się odnajdzie, co się wciąż nie ziściło. Obecne wydanie wspomnień pisarki zostało znacznie uzupełnione krótko przed śmiercią Hughesa.

Tymczasem jednak trwają lata 50. XX wieku. Sylvia znajduje się nagle w samym centrum amerykańskiego życia kulturalnego, otrzymując wraz z innymi dziewczętami miesięczną posadę redaktorki gościnnej w modowym magazynie z intelektualnym zacięciem, o tytule „Mademoiselle”. Młode kobiety, nierzadko prowincjuszki, otrzymują stosowne uposażenie, miejsce w znanym żeńskim hotelu dla młodych intelektualistek Barbizon oraz niezliczone możliwości pisania, udziału w wydarzeniach kulturalnych, bankietach i nocnym życiu wielkiego miasta. Plath, początkowo zafascynowana i wciąż aktywna, szybko odkrywa ukrytą za tym pustkę i popadnie w przedziwny stan psychiczny, który pogłębi się po jej powrocie do domu do Bostonu, skutkując objawami depresyjnymi, poczuciem obcości i wewnętrzną niezgodą na rolę zarówno potulnej żony i gospodyni domowej, jak i idealnej wielkomiejskiej dziewczyny, skrywającej pustkę pod perfekcyjnym makijażem. Leczona psychiatrycznie autorka podejmie wkrótce szereg prób samobójczych, z których najpoważniejsza zostanie opisana szeroko w prasie i popchnie jej matkę do umieszczenia jej w szpitalu psychiatrycznym. Po szeregu placówek medycznych, z których wiele pogorszy jej stan zdrowia, Sylvia Plath trafi wreszcie, dzięki wsparciu finansowemu swojej donatorki, pisarki Olive Higgins Prouty, do ekskluzywnego prywatnego szpitala, gdzie pozna psychiatrę Ruth Beuscher, która stanie się jej terapeutką, a potem wieloletnią korespondentką. Swoje wewnętrzne zmagania z tego okresu życia pisarka przedstawi później w powieści, uzupełniając ją reminiscencjami z wcześniejszych lat życia. W „Dziennikach” zaś znajdziemy wyrwę w opisie tego okresu życia, z którego nie zostaje odnotowana nawet bieżąca wzmianka.

Potem następują jednak zapiski z dalszego życia poetki. Czytamy zaskakująco optymistyczne historyjki z okresu jej pracy jako opiekunki do dzieci. Poznajemy życie Sylvii na uczelni, w domu, wreszcie na stypendium w Anglii, gdzie poznaje Teda Hughesa, jej przyszłego męża, którego poezję znała. Ich pierwsze spotkanie kończy się osławioną sceną ugryzienia Teda w policzek przez Plath, po którym opuszcza on przyjęcie z twarzą zbroczoną krwią. Następnie uczestniczymy w szybkim życiu stypendystki w Starym Kraju, którego opisy przeplatane są zmysłowymi wyznaniami o fascynacji i tęsknocie za Tedem. Pobiorą się po pół roku znajomości, 16 czerwca 1956 roku. W „Dziennikach” obserwujemy wybuch kreatywności pisarki: opowiadania, opisy, rysunki, wszystko błyskotliwe, pełne energii i zachwytu życiem.

W lutym 1957 roku, w domu w Cambridge, wynajętym wraz z mężem, Sylvia przeżywa dni pełne szczęścia, gdy uświadamia sobie, że może pogodzić karierę literacką i życie rodzinne. Odnotowuje w „Dziennikach 1950–1962”:

Martwiłam się, że staję się zbyt radośnie, przyziemnie praktyczna: zamiast studiować Locke’a, na przykład, czy pisać, piekę sobie jabłecznik albo zaczytuję się „Radością gotowania” niczym świetną powieścią. Hola, hola, powiedziałam sobie. (...)
Ale wiem i czuję, i żyłam już tyle, i jestem taka mądra, o tak, jak na swój wiek wymagań: przebiłam się przez konwencjonalną moralność i odnalazłam swoją własną. Co oznacza oddanie się intelektowi i ciału: wiarę w to, że można żyć dobrze. Słońce jest mym jedynym Bogiem. Chcę być jednym z artystów: z Tedem. Powieści, Pieluszki, Pulpety.

Potem nastąpią kolejne lata małżeństwa, a wraz z nimi: brak równowagi twórczej małżonków, z których Sylvia stanie się tą bardziej zaangażowaną w dom, życie rodzinne, ale i poszukiwania wydawców dla siebie i męża. Koleje życia przyniosą również kolejne przeprowadzki z Anglii do USA i z powrotem do Anglii, trzy ciąże (w tym jedno poronienie, poprzedzone pobiciem przez męża), dwoje ukochanych dzieci, przyjaźnie, zdradę małżeńską Teda i jego wyprowadzenie się od rodziny do kochanki. Walkę Sylvii o byt, zdrowie dzieci i własne oraz zmagania twórcze. Jej najbardziej płodny okres przypadnie właśnie na czas po rozstaniu małżonków: powstanie wtedy wiele z jej wybitnych wierszy i opowiadań. Ten wybuch twórczy zakończy się wraz z najcięższą zimą w Anglii od XVIII wieku, gdy 11 lutego 1963 roku Sylvia odbierze sobie życie, wkładając głowę do piekarnika i dusząc się gazem. Jej śmierć, wstrząsająca i niespodziewana mimo wcześniejszych prób samobójczych, będzie stanowić ironiczny komentarz do jej walki o niewpisanie się w stereotyp kobiety połowy XX wieku – kury domowej i żony swojego męża. W latach 50. i 60. przez Anglię przetoczy się bowiem plaga samobójstw kobiet, popełnionych tą samą metodą przez gospodynie domowe. Symbolika jest tu oczywista: uwiązane do rodziny i kuchni kobiety duszą się w swojej ograniczającej roli i pewnego dnia, zamiast doskonałego ciasta i pieczeni, serwują swoim przyzwyczajonym do wygody mężom ofiarę z własnego życia.

Sława dosięgnie Sylvię Plath dopiero po śmierci. Jej mąż opublikuje jej ostatni rękopis, pozostawiony na stole kuchennym – zbiór wierszy „Ariel”. Nie powstrzyma się jednak od ingerencji i nie tylko odrzuci 13 wierszy żony, przedstawiających go w niekorzystnym świetle, dołączając utwory napisane przez nią w ostatnim okresie życia, ale także zmieni ich kompozycję. Zbiór zyska przez to zupełnie inne znaczenie, a niektórzy krytycy stwierdzą nawet wiele dziesięcioleci później, że okaże się znacznie lepszy od pierwowzoru. Tom osiągnie bowiem niebywały sukces literacki i komercyjny. Zaś po publikacji „Wierszy wybranych” w 1981 roku ich autorka otrzyma pośmiertnie nagrodę Pulitzera. Jej „Szklany klosz”, opublikowany w tym samym roku, co „Mistyka kobiecości” Betty Friedan, uzyska nie tylko status powieści kultowej, oddając duszny charakter szklanego klosza społecznych oczekiwań wobec kobiet oraz ich wewnętrzne konflikty psychiczne, ale także zapowie nadejście rewolucji i podsyci rodzący się ruch feministyczny. Książka stanie się inspiracją dla kobiet i nastolatek (i trwa to do dziś), ale także dla wielu twórców kultury. Do głębokiej fascynacji książką przyzna się m.in. Anne Sexton, która w swoim wierszu „Sylvia’s Death” wykrzyczy:

Złodziejko!
Jak wśliznęłaś
wśliznęłaś sama
w objęcia śmierci,
której tak bardzo pragnę
i to od tak dawna.[*]

Również Sarah Kane, przedstawicielka teatru brutalistów, autorka dramatu „Psychoza 4.48”, oddaje się uporczywej lekturze książki Plath. Jej okładkę znajdziemy także w szeregu filmów amerykańskich w dłoniach lub pokojach nastolatek, a wzmianki o niej w utworach piosenek rockowych.

„Szklany klosz” doczekał się adaptacji kinowej. Film z 1979 roku o tym samym tytule, co książka, wyreżyserował Larry Peerce, główną rolę zagrała Marilyn Hassett. Dzieło spotkało się z nieprzychylną reakcją krytyki, a niektórzy wręcz uznali, że reżyser filmu swoim dziełem odebrał Sylvii Plath po raz drugi życie. Z powodu zmian scenariusza w stosunku do tekstu powieści (uczynienie postaci Joan lesbijką) bostońska psychiatra Jane V. Anderson (znajoma Sylvii Plath, pierwowzór postaci Joan Gilling) wskazała ten wątek w filmie jako źródło dewaluacji jej osoby na gruncie zawodowym. Co ciekawe, wygrała od producentów filmu odszkodowanie w wysokości 150 tys. dolarów.

W roku 2016 ogłoszono, że kolejnej adaptacji podjęła się jako reżyserka Kirsten Dunst, zaś w roli głównej widzowie ujrzą Dakotę Fanning. Latem bieżącego roku ogłoszono wycofanie się Dunst z projektu, zaś data premiery filmu wciąż nie jest znana.

Biografia Sylvii Plath została natomiast zekranizowana w filmie „Sylvia” z 2003 roku w reżyserii Christine Jeffs, z Gwyneth Paltrow jako Plath i Danielem Craigiem w roli Teda Hughesa. Prace nad filmem wywołały sprzeciw córki Plath, poetki Friedy Hughes, określającej twórców filmu jako żerujących na rodzinnej tragedii.

Piętno śmierci matki odcisnęło się na życiu jej dzieci. Syn Nicholas, ceniony naukowiec i samotnik, popełnił samobójstwo w 2009 roku, córka Frieda trzykrotnie się rozwiodła.

Ostatni zapisek w dzienniku z 1959 roku brzmi:

Zły dzień. Zły czas. Stan umysłu najważniejszy dla pracy. Beztroski, niedający spokoju, radosny stan, w którym sam wiersz, opowiadanie jest najważniejsze.

Nie jest to jednak najlepsze podsumowanie jej życia, tak jak jej jedyna powieść nie stanowi, moim zdaniem, jej najlepszego utworu. Takim są bowiem właśnie „Dzienniki 1950–1962”: wszechstronne, błyskotliwe, zmienne, tryskające inteligencją autorki i intelektualnym fermentem. One stanowią jej opus magnum, biblię jej snów i wyraz całego jej artystycznego potencjału. Czytajcie, zachęcam, obiecując, że obcowanie z tym tomem stanowi niezwykłe literackie święto i możliwość kontaktu z umysłem genialnym, bosko twórczym i zaskakująco świeżym.

Jowita Marzec

Reklama

komentarze [8]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

6689
344
06.12.2019 13:36

Zapraszam do dyskusji.


1045
22
07.12.2019 21:46

Strasznie chaotyczny artykuł. Szkoda.

Teda Hughesa w filmie Sylvia grał Daniel Craig. Nie mam pojęcia skąd w tekście wziął się Clive Owen.

,,Nie powstrzyma się jednak i odrzuci 14 wierszy, dołączając za to własne." Czy autorka ma na myśli, że Hughes do tomiku Plath dodał swoje wiersze? Pierwsze słyszę. Owszem, zaburzył planowaną przez Plath kompozycję tomiku, zmieniając...

więcej

6689
344
07.12.2019 22:37

Dziękuję za wnikliwą lekturę.

Faktycznie, to był Daniel Craig. Mój błąd, wynikający ze zmęczenia i pośpiechu.

Nie, nie miałam na myśli, że dorzucił własne wiersze, tylko takie, które sam wybrał. A liczba czternaście wynika stąd, że nie opierałam się - jak byłoby najprościej - na wikipedii, tylko na kalendarium życia Sylvii Plath zamieszczonym w jednym z opracowań na jej...

więcej

Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

6689
344
08.12.2019 11:45

Forma artykułu nawiązuje do formy "Szklanego klosza" i "Dzienników 1950-1962", co dostrzeże uważny czytelnik tychże :)

I jeszcze pytanie: czy z artykułu dowiedziała się pani czegoś nowego?
(Jest tu wiele informacji, które bardzo trudno znaleźć a są niezwykle istotne dla odczytania znaczenia twórczości Sylvii Plath).

Pozdrawiam :)


1045
22
08.12.2019 20:53

Czytałam ,,Szklany klosz" i ,,Dzienniki" wielokrotnie, ale nawiązania nie zauważyłam. Być może nie byłam zbyt uważną uważną czytelniczką Pani artykułu. :)

Ja nie dowiedziałam się niczego nowego, ale czytałam o Sylvii Plath naprawdę dużo, wybiegając poza Wikipedię i polskie opracowania, więc trudno mnie zaskoczyć. Jednak dla osób, którym jej sylwetka jest mało znana, Pani...

więcej

6689
344
08.12.2019 23:19

Mam także pierwsze polskie wydanie "Dzienników 1950-1962" i inne nieosiągalne wydania jej książek.

Nawiasem mówiąc - było więcej wydań "Dzienników 1950-62":
...

więcej

Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

350
14
09.12.2019 17:06

Ted Hughes o Dziennikach "produkt uboczny" twórczości SP; zastanawiam się czy zdecydował się na ich publikacje ze względów finansowych i chęci uwolnienia się od zarzutów, że jest winny temu co się wydarzyło. Tym bardziej, że dyplomatycznie nie opublikował, tego co najważniejsze, czy wręcz zniszczył.


6689
344
11.12.2019 20:03

Myślę, że jego motywacja była skomplikowana, tak jak jego relacja z żoną.
Z jednej strony: wspierał ją i motywował do pisania i opublikował "Dzienniki" mimo iż Sylvia jest w nich bardzo szczera.
Z drugiej strony - zniszczył jeden zeszyt dzienników, a drugi schował - oba z okresu gdy zdradzał, a potem opuścił żonę i dzieci.

Z jeszcze innej perspektywy: gdy Sylvia żyła to...

więcej

Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

zgłoś błąd