Bośnia w 6 książek

Tomasz Pindel
04.08.2019

Bośnia nie okupuje najwyższych miejsc w rankingach popularnych kierunków wakacyjnych wyjazdów Polaków, choć prawda jest taka, że kraj to niebywale ciekawy. Można się o tym przekonać, oglądając zdjęcia w sieci, ale prawdziwie wilczy apetyt na podróż do owego bałkańskiego kraju wyrobi nam – oczywiście – literatura. Oto sześć propozycji bośniackich lektur.

Zacznijmy od stolicy. Sarajewo jest miastem, które zapisało się w historii za sprawą zamachu na arcyksięcia Ferdynanda i jego małżonkę Zofię – tego dziejowego kamyka, co pchnął Europę w lawinę pierwszej wojny zwanej światową – oraz tragicznego, niemal czteroletniego oblężenia w pierwszej połowie lat 90. minionego wieku: miniona wojna wciąż kładzie się cieniem na Bośni i na całej Europie, bo fakt, że trwała, i to tak długo, przyniósł hańbę tak zwanej międzynarodowej społeczności. Jest to jednak miasto piękne i obdarzone urokiem nie zawsze łatwym do wytłumaczenia. Znakomicie o swojej fascynacji Sarajewem opowiada Robert Makłowicz w przecudnej urody książce „Café Museum”, a konkretnie w rozdziale „Viribus unitis”.

Makłowicz, co powszechnie wiadomo, jest smakoszem, ale nie tylko kulinarnym – lektura „Café Museum” pokazuje, jak można smakować podróże po Europie Środkowej. Oczywiście jedzenie stanowi ważną część zwiedzania świata, ale tylko część: Makłowicz w bośniackich passusach opowiada o swoich pierwszych wizytach w stolicy kraju, krótko po wojnie, kiedy zniszczenia widoczne były wszędzie, a rany wciąż otwarte. A jednak, mimo tego koszmaru, mimo ostatecznego końca niegdyś tak cudownie kosmopolitycznej społeczności, w której wyznawcy wielu religii żyli pokojowo obok siebie, urok tego miejsca nadal działa: „…bo przecież Sarajewo to nie Paryż – pisze autor – gdzie wystarczy raz obejrzeć te wszystkie świadectwa chwały niegdysiejszej, które cały czas udają, że chwała trwa, Sarajewo to prawdziwy narkotyk, a nie przeterminowana bomboniera”. Ha, świetnie powiedziane!

Na dobrą sprawę podobną historię zauroczenia przedstawia w swojej najnowszej (w każdym razie u nas) książce Miljenko Jergović, urodzony właśnie w Sarajewie. „Bębny nocy. Studium” zalicza się do nurtu literatury apokryficznej, to znaczy mamy tu do czynienia z powieścią, która udaje szkic naukowy opisujący losy i analizujący dzieło niejakiego Josipa Gubernika. Ów austriacki leśnik przybywa do Bośni, by przeprowadzić badania klonów jaworów. Drzewa te występują obficie w otaczających miasto górach i to z tutejszych egzemplarzy właśnie tworzono słynne skrzypce Stradivariego. Służbowa wizyta leśnika ma miejsce w czerwcu 1914 roku, czyli tuż przed historyczną katastrofą, i staje się opowieścią o zapadaniu się w miasto: austro-węgierski urzędnik wsiąka mimo woli w Sarajewo, a prowadzony przez niego „Dziennik sarajewskich nocy” staje się zapisem tej fascynacji.

Tak, to miasto jest nadzwyczajne i magnetyczne, ale chodząc po nim, nie sposób nie pamiętać o wojnie i oblężeniu, bo ślady ich pojawiają się wszędzie: nawet kiedy załatana zostanie ostatnia dziura po kuli na fasadzie ostatniej kamienicy, białe nagrobki wojennych cmentarzy wspinających się po stokach wokół starego miasta nie znikną nigdy z miejskiego pejzażu. Książek o tamtym czasie ukazało się u nas całkiem sporo, ale gdybym miał wybrać jedną, wskazałbym „W oblężeniu. Życie pod ostrzałem na sarajewskiej ulicy” amerykańskiej dziennikarki Barbary Demick. Demick trafiła do Bośni jako korespondentka, wojnę poznała więc z pierwszej ręki, ale jako rasowa pisarka zrozumiała, że nie da się opowiadać o takich tragediach przez uogólnienia, statystyki i liczby. Jej opowieść skupia się zatem na jednej ulicy – Logavinie – i mieszkających tam rodzinach. W ten sposób poznajemy życie oblężonego miasta, cierpiącego głód i będącego pod ciągłym ostrzałem serbskich snajperów, z bardzo konkretnej perspektywy codzienności. Przy czym autorka nie zaniedbuje oczywiście szerszego kontekstu: dowiadujemy się, jak do wojny doszło, jak przebiegła i jak się zakończyła – traktatem pokojowym, który przerwał walki, ale na pewno nie wymierzył sprawiedliwości.

Nieco dalej od centrum miasta mieści się stadion Koševo, wokół którego kręci się fabuła krótkiej powieści Muharema Bazdulja, bośniackiego prozaika urodzonego w Travniku (na północ od Sarajewa – warto się wybrać, a jak już się będzie w okolicy, to grzechem byłoby pominąć inną miejscowość o swojsko brzmiącej nazwie Jajce), zatytułowanej „Koncert”. Chodzi oczywiście o słynny występ U2 we wrześniu 1997 roku. Członkowie grupy aktywnie angażowali się na rzecz zakończenia dramatu Bośniaków (znamy wszyscy przebój „Miss Sarajevo”), a ów słynny koncert stał się symbolem nowego początku, zamknięcia wojennego rozdziału. W powieści śledzimy historie kilku postaci, które z różnych miejsc kraju jadą na stadion, by wziąć udział w tym legendarnym wydarzeniu. Fabuła jest prosta, ale ma w sobie siłę mitu, bo też przecież o popkulturowo-mitycznym wydarzeniu opowiada.

Czas jednak wyjechać z miasta i nacieszyć oczy pejzażami Bośni, kraju zielonych gór i równie zielonych rzek. Do najpiękniejszych rzek tego kraju zaliczyć trzeba z pewnością Neretwę, która przepływa przez Mostar, być może najpiękniejsze, a na pewno najsłynniejsze miasto kraju, nazwę zawdzięczające malowniczemu mostowi, oraz Drinę, toczącą swoje wody pod innym słynnym mostem, tym w Wiszegradzie. I to ten drugi most zrobił gigantyczną karierę literacką za sprawą powieści „Most na Drinie”. Książka wyszła spod pióra Ivo Andricia, jedynego jugosłowiańskiego (używam tego przymiotnika świadomie, Andrić wszak żył i pisał w czasach, kiedy był to termin stosowny, nie tak jak dziś) laureata Nagrody Nobla. I mam silne poczucie, że do tej jego powieści naprawdę warto wracać, bo niby trąci lekko myszką, ale też stanowi ujmującą literacką opowieść o tym konkretnym miejscu i jego losach. Przebiegamy więc historię Bośni ostatnich kilku wieków, otwiera się przed nami malownicza perspektywa wielokulturowej, chrześcijańsko-muzułmańskiej krainy, ukazana w lekko baśniowej tonacji. Niestety ostatnia wojna – nie uciekniemy od tego tematu – dopisała koszmarny rozdział do dziejów owego zabytkowego mostu (odważni mogą zobaczyć go w znakomitym komiksie Joego Sacco „Strefa bezpieczeństwa: Goražde”).

Na koniec przemieśćmy się nieco bardziej na południowy zachód kraju, a przewodnikiem po tych rejonach będzie nam Faruk Šehić. Biorąc do ręki jego tom opowiadań (choć w sumie czyta się go bardziej jak epizodyczną powieść) zatytułowany „Książka o Unie”, myślałem – o, święta ignorancjo! – że owa Una to pewnie dziewczyna i będzie to jakieś love story. Tymczasem chodzi tu właśnie o rzekę Unę, która płynie sobie malowniczo przez szmat kraju i splata się z losami bohatera. Šehić pisze dużo o sobie – to znaczy tak mi się wydaje, ma się poczucie, że to mocno autobiograficzna rzecz – o dzieciństwie, o udziale w wojnie, o różnych bliskich i dalszych ludziach, o książkach… Ale Una wraca co rusz, rzeka jest scenerią i współbohaterką najróżniejszych epizodów z życia, a tom bośniackiego pisarza wpisuje się przy okazji w nieformalny nurt prozy wędkarskiej, której najsłynniejszymi luminarzami są Ota Pavel i Kornel Filipowicz. Nigdy nie złowiłem ani jednej ryby (nie licząc łapanych do ręki i od razu puszczanych na wolność cierników i tych malutkich rybek z górskich potoków), ale jest coś zniewalającego w dobrych opowiadaniach o siedzeniu z wędką nad wodą. Šehić, tak jak Filipowicz i Pavel, czasami zastyga w biernej kontemplacji spławika, ale ta bierność jest pozorna i tylko fizyczna: w umyśle dzieją się wtedy najróżniejsze rzeczy.

Szczerze więc polecam: któraś z tych sześciu propozycji pod pachę i zamiast na adriatyckie plaże, można spokojnie wybrać się nad którąś z cudnie zielonych bośniackich rzek. Aha, na widok małych wężyków wystawiających głowy z wody nie trzeba wpadać w panikę, bo zdaje się niejadowite.

A wy – macie swoje ulubione książki bośniackie lub o Bośni?

Reklama

komentarze [12]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

105
12
31.07.2019 08:49

Zapraszam do dyskusji.


274
62
04.08.2019 10:37

Polecam książkę  Chwila na miłość Chwila na miłość. Piękna opowieść kobiety, która zakochuje się w Sarajewie i tam poznaje również mężczyznę swojego życia.


2349
47
04.08.2019 10:57

Świetny tekst, przeczytałam z wielkim zainteresowaniem. Kocham prozę Miljenki Jergovica, a Bębny nocy. Studium na pewno niedługo przeczytam.
Do tego zbioru dorzucę także coś od siebie:
 Zapach deszczu na Bałkanach Zapach deszczu na Bałkanach...

więcej

7041
3031
04.08.2019 14:06

Książki z tej serii w ogóle są bardzo ciekawe, niestety, jak napisałaś trudno je nieraz zdobyć (od kilku lat poluję na pierwszy tom tzw. trylogii żydowskiej "Koziołek za dwa grosze").

A  Zapach deszczu na Bałkanach Zapach deszczu na Bałkanach wciąż mam w pamięci, mimo iż czytałam kilka...

więcej

Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

19
6
04.08.2019 11:56

Bardzo lubię poznawać literaturę z mniej znanych krajów. Wybrałam sobie kilka tytułów :)


95
82
04.08.2019 15:22

Byłam w tym kraju kilka lat temu na wczasach.Jest przepięknie,a dużo mniej tłoczno niż w pobliskiej Chorwacji


1174
360
04.08.2019 16:14

 Wiolonczelista z Sarajewa Wiolonczelista z Sarajewa

Sarajewo to moje ulubione miasto! Co do książek to polecam jeszcze
"Wiolonczelistę z Sarajewa"
.


709
52
06.08.2019 09:05

TAK! Właśnie chciałam pisać, że zabrakło tej pozycji ;)


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

774
71
04.08.2019 22:02

Wydane w Polsce: Mesa Selimović "Derwisz i śmierć"  Derwisz i śmierć - najpiękniejsza najmądrzejsza książka świata (i "Twierdza" na deser:), oraz następujący autorzy (ich książki znajdziecie na LC):
Dzevad Karahasan, Nenad Velicković, Izet Sarajlić, Sasa Stanisić, Emir Suljagić, Aleksandar Hemon, Ferida Duraković, Joanna Stovrag.

I byłoby...

więcej

774
71
05.08.2019 11:43

No i jak mogłam zapomnieć:  Cisza jest dźwiękiem Cisza jest dźwiękiem. Na początku irytowało mnie to spojrzenie "zachodniej turystki" na "dzikie Bałkany", ale ostatecznie dałam się uwieść talentowi autorki, polecam!


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

1377
0
05.08.2019 09:40

O bardzo ponurej historii tytułowego mostu na Drinie w czasie wojny domowej, można przeczytać w reportażu  Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki


210
144
12.08.2019 18:34

O wojnie, Bośni i o miłości
Joanna Stovrag " Chwila na miłość "


zgłoś błąd