Brad Warner

Brad Warner nie jest stereotypowym buddystą. Na pewno nie jest buddystą statecznym. Zanim został mnichem, grał na basie w Dimentia 13 i 0DFx, co wcale nie znaczy, że był punkiem i mu przeszło. Nie prz... Brad Warner nie jest stereotypowym buddystą. Na pewno nie jest buddystą statecznym. Zanim został mnichem, grał na basie w Dimentia 13 i 0DFx, co wcale nie znaczy, że był punkiem i mu przeszło. Nie przeszło. Pracował też w japońskiej wytwórni filmowej przy produkcji popularnych filmów o potworach. Właściwy człowiek na właściwym miejscu!

Wpisanie jego nazwiska w wyszukiwarkę internetową daje znacznie więcej informacji, niż kiedy próbuje się tego samego z Suzukim lub Nishijimą. Najwyraźniej, kiedy nie medytuje, surfuje w sieci w takim samym szalonym tempie, jakie zna z odjechanych, hardcore’owych riffów gitarowych. W jego opinii punk i zen mają więcej wspólnego niż to widać na pierwszy rzut oka (pod warunkiem, że komukolwiek przyszłoby do głowy rzucać okiem jednocześnie na oba te zjawiska). Jeśli się do nich doda jeszcze Godzillę i Ultramana, grunt do rozważań nad istotą rzeczywistości jest już przygotowany.

Oczywiście, medytuje, naucza i orientuje się w całym tym skomplikowanym świecie praktyk buddyzmu zen, w końcu jest mnichem, otrzymał przekaz dharmy i tak dalej; on to po prostu robi po swojemu, kwestionując wszystko, jak zawsze.
pokaż więcej
Czytelnicy autora
3
59
130
Tylu naszych czytelników chce przeczytać książki tego autora.
Tyle osób przeczytało książkę tego autora.
Tyle książek tego autora znajduje się w naszej bazie.

Fani autora (6)

Czytelnicy (59)

Cytaty tego autora (4)

Nieważne, kto jest Twoim autorytetem: nauczyciel, rząd, nawet Pan Jezus we własnej osobie czy Budda Gautama - ten autorytet nie ma racji. Nie ma racji, bo sama idea autorytetu jest błędna, a uciekanie się do jego opinii jest po prostu tchórzliwym uciekaniem od odpowiedzialności. Im więcej władzy oddajesz autorytetowi, tym więcej niegodziwości możesz popełnić w jego imię. To dlatego ludzie, dla których najwyższym autorytetem jest Bóg, są zwykle gotowi do posunięcia się najdalej we wszelkich okropieństwach, jakie tylko ludzkość zdołała wymyślić.
Rzeczywistość nie ma niczym pojęcia.
Rzeczywistość jest pełna wątpliwości i niepewności.
Rzeczywistość bywa napalona i miewa dni, kiedy lubi czytać gazetki z dowcipami.
Rzeczywistość to ten starszy gość w miasteczku, narzekający, że wnuki znowu zwinęły mu sztuczną szczękę.
Rzeczywistość to pięciu kolesiów, którzy usiłują nastroić trzy gitary i jeden keyboard i strasznie im to nie idzie.
Rzeczywistość jest źródłem każdej gwiazdy i planety, każdej galaktyki. Każdego pyłku, każdego atomu, każdego kleptonu, sleptonu i leptonu.
Rzeczywistość jest źródłem każdego gluta w twoim nosie, każdej plamy potu na koszulce twojego starego, każdego kawałka gówna, który przyczepił ci się do zadka.
Rzeczywistość to ta chwila.
Jeżeli nie potraficie pokłonić się przed gnijącą przy drodze padliną, nie macie co czcić oprawnych w skórę ksiąg czy marmurowych rzeźb otoczonych witrażami.
zgłoś błąd zgłoś błąd