Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
„Człowiek tygrys” to bardzo dobra powieść, w której przyjemność odnajdą wszyscy czytelnicy cały czas zaczytujący się w starych mistrzach. Eka Kuriawan dołączył do grona wsp...

O ludziach, nie o tygrysach

Autor recenzji:
Tytuł książki: Człowiek tygrys
Autor książki: Eka Kurniawan
7,2 (92 ocen i 31 opinii)

Przyznam się Państwu do pewnej dewiacji, którą kiedyś – gdy zdałem sobie sprawę, że cierpię z jej powodu – uważałem za pojedyncze potknięcie, lecz ta okazała się raczej hłaskowskim pomyleniem kroku trapiącym człowieka całe życie: bardzo lubię literaturę zaczynającą się od finału. Żyję sobie i czytam w szczęściu całkowitej niewrażliwości na spoilery, więc poznanie fabularnego zakończenia na samym początku daje mi pewien komfort – mogę spokojnie podziwiać precyzyjny proces cyzelowania kolejnych „małych” rozwiązań w drodze do rozwiązania ostatecznego. W ostatnim czasie czytałem sporo tekstów zbudowanych wokół tej prostej inwersji i wszystkie okazały się co najmniej solidne: „Nie mówcie, że nie mamy niczego” Madeleine Thien, „Grace i Grace” Margaret Atwood, „Poliglotyczni kochankowie” Liny Wolff czy „Umami” Lai Jufresy to całkiem zgrabne towarzystwo.

Przywołuję te tytuły i całą kategorię tak stworzonych powieści z tego względu, oczywiście, że „Człowiek tygrys” dołącza do reprezentacji. Eka Kurniawan zaczyna od morderstwa, w którym pierwszoplanowych, typowych dla kryminału zagadek jest niewiele: wiadomo kto zabił, kogo zabił, kiedy zabił i jak to się stało. Pozostaje jeszcze jedno pytanie: o motyw. Indonezyjczyk natychmiast jednak odziera to określenie z kontekstu zbrodni, a że natura nie znosi próżni, musi wystarać się o następny. I tutaj na scenę wkraczają wszelkie zagadnienia typowe dla powieści psychologicznej i formacyjnej, rozważania nad tym, co kształtuje człowieka i jak okoliczności wpływają na jego decyzje. Kurniawan rozpoczyna od kryminału, można się na to określenie zgodzić (choć konwencji tej ukręca łeb jednym krótkim ruchem, czyniąc zabójstwo tyleż okrutnym, co groteskowym), ale rozszerza zakres jego problematyki tak bardzo, iż ten w „Człowieku tygrysie” jest tylko odległym echem; motyl nie przypomina poczwarki.

Wiadomo już czym powieść Kurniawana nie jest (oraz, przy okazji, skąd się wywodzi, ale na potrzeby najbliższych kilku zdań należy udać niewiedzę, to wskazane), warto więc zastanowić się nad tym, cóż, czym jest. A do tego krytyka literacka używa często aparatu badawczego prostego w założeniach, a trudniejszego nieco w zastosowaniu: poszukiwania przodków. Na pierwszy plan wybijają się bez wątpienia realiści magiczni z Garcią Márquezem na czele – gdyby anonimowy naukowiec ogłosił, że odnalazł niepodpisany tekst, w którym noszący w sobie tygrysa chłopiec przegryza gardło współziomkowi, można by spokojnie założyć, że Kolumbijczyk maczał w nim swe palce. W kontekście „Człowieka tygrysa” przywołuje się także nazwisko Murakamiego, lecz ja w tym wypadku wstrzymałbym nieco galopujące konie, bo Japończyka i Indonezyjczyka dzieli różnica fundamentalna: tam, gdzie ten pierwszy oswaja nadnaturalne spokojem i dystansem (które odreagowuje niekiedy, niestety, nadmiernym gadulstwem), drugi stawia na podejście liryczne. Dużo w tej powieści nieokreśloności objawiającej się raczej w sferze uczuć niż znaczeń, dużo kopania w mrokach ludzkiej duszy, dużo psychologicznego napięcia.

Te tropy prowadzą natomiast do nieco innych poprzedników: XIX-wiecznych realistów. Teza ta wydaje się na początku absurdalna, bo gdzie chłopiec z tygrysem w środku, a gdzie Dostojewski? Nie trzeba jednak wyjątkowo zagłębiać się w lekturę, aby stwierdzić, że tytułowy drapieżnik, choć manifestuje się fizycznie, jest przede wszystkim symbolem, a problematyka powieści obraca się wokół tematów, nazwijmy to, klasycznych. Na pierwszym planie oczywiście nieszczęśliwa miłość, zaraz za nią kontrast biedy i bogactwa, miks młodzieńczego buntu oraz rozczarowania dorosłością, w końcu intryga o tyle wpisująca się w tradycję greckiej tragedii, że nie da się w żaden sposób uniknąć jej skutków i ostatecznie cierpią wszyscy. Nominacje do Bookera 2016 – natywnego dla Thien za „Nie mówcie, że nie mamy niczego” oraz międzynarodowego dla Kurniawana za „Człowieka tygrysa” właśnie – świadczą o tym, iż literatura zbudowana na fundamentach kładzionych przez setki lat, mimo podkopów czynionych przez dwudziestowieczną awangardę, wciąż trzyma się mocno.

„Człowiek tygrys” to bardzo dobra powieść, w której przyjemność odnajdą wszyscy czytelnicy cały czas zaczytujący się w starych mistrzach. Eka Kuriawan dołączył do grona współczesnych kontynuatorów ich wielkiego dzieła: rozkładania ludzkich namiętności na części pierwsze. Niech nie dadzą Państwo zwieść się egzotycznym szatom, w jakie ubiera swoją opowieść Indonezyjczyk: to dokładnie ta sama historia, którą przed niemal dwustu laty snuli wielcy Rosjanie, Niemcy, Francuzi czy Brytyjczycy. Dziś robią to także pisarze afrykańscy, amerykańscy i azjatyccy – i dobrze, bo wiele spośród ich dzieł to prawdziwe majstersztyki.

Bartosz Szczyżański



Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>

Pokaż wszystkie recenzje użytkownika Zicocu
Biblioteczka recenzenta
1634 14 1334
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (32)

Ulubieni autorzy (7)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd