Marcin 
"Książki - to na nic się nie zda. Człowiek musi mieć kogoś... kogoś bliskiego. Wszystko jedno kogo, byle to był ktoś bliski" "Myszy i ludzie" John Steinbeck ...i to jest proszę państwa jedyna i niepodważalna prawda o książkach, co do której nabieram większej pewności im dłużej żyje na tym świecie i im więcej czytam.
29 lat, mężczyzna, Marki, status: Czytelnik, dodał: 65 cytatów, ostatnio widziany 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości
    Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości
    Autor:
    "26 kwietnia 1986 o godzinie pierwszej minut dwadzieścia trzy i pięćdziesiąt osiem sekund seria wybuchów obróciła w ruinę reaktor i czwarty blok energetyczny elektrowni atomowej w położonym nieda...
    czytelników: 6183 | opinie: 371 | ocena: 8,13 (2426 głosów) | inne wydania: 2

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-06-10 11:28:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Pani Paris znowu się udało - napisała kolejny bestsellerowy thriller, który... nie jest rozczarowaniem. A to dużo. Zwłaszcza na dzisiejsze standardy i jakość tego co jest wydawane i szumnie reklamowane. Ponownie dałem się wciągnąć w ten psychodramat głównej bohaterki w trudnym położeniu. Widzę wiele podobieństw do poprzedniej powieści ale na razie nie działa to na niekorzyść autorki (choć... Pani Paris znowu się udało - napisała kolejny bestsellerowy thriller, który... nie jest rozczarowaniem. A to dużo. Zwłaszcza na dzisiejsze standardy i jakość tego co jest wydawane i szumnie reklamowane. Ponownie dałem się wciągnąć w ten psychodramat głównej bohaterki w trudnym położeniu. Widzę wiele podobieństw do poprzedniej powieści ale na razie nie działa to na niekorzyść autorki (choć zaczynam dostrzegać pewien schemat i ciekaw jestem czy jej kolejne powieści pójdą w tym kierunku). Podobnie jak "Za zamkniętymi drzwiami" tak i "Na skraju załamania" czyta się jednym tchem. Jest bardzo dobrze napisana, a może raczej rozpisana? Czy lepsza od poprzedniczki? Według mnie na takim samym poziomie. Tutaj środek jest może nieco zbyt jednostajny ale już sama intryga jest zdecydowanie bardziej złożona i skomplikowana. I nawet jeśli jakąś jej cześć przewidziałem to nie odebrało mi to przyjemności z czytania, a autorce i tak udało się parę razy mnie zaskoczyć. Solidne czytadło niepozwalające się odłożyć i zbudowane według najlepszych prawideł gatunku.

pokaż więcej

 
2018-06-04 19:59:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

268 stron. Zdawałoby się niewiele. Ale te strony to rytm serca. Drganie serca młodej wrażliwej dziewczyny która kochała, tęskniła, cierpiała, bała się, zmagała się z chorobą i śmiercią ale też odczuwała niehamowany głód wiedzy i pragnienie życia. A jak kochała to na zabój... ja tak nie potrafię i pewnie nigdy nie będę potrafił. Ale przemawia Poświatowska do mojej kobiecej strony. Gdy czytam... 268 stron. Zdawałoby się niewiele. Ale te strony to rytm serca. Drganie serca młodej wrażliwej dziewczyny która kochała, tęskniła, cierpiała, bała się, zmagała się z chorobą i śmiercią ale też odczuwała niehamowany głód wiedzy i pragnienie życia. A jak kochała to na zabój... ja tak nie potrafię i pewnie nigdy nie będę potrafił. Ale przemawia Poświatowska do mojej kobiecej strony. Gdy czytam jej wiersze. W poezji, w prozie czy gdy oglądam jej zdjęcia - już na zawsze będzie dla mnie młodą, inteligentną i wyjątkową dziewczyną kochającą życie jak mało kto.

"Chcę żyć! Tak, bardzo chcę żyć! Chcę chłonąć czyste powietrze, chcę się całować z moim chłopcem, chcę tańczyć w jego ramionach!" - cholera, takie proste, takie niby nic odkrywczego ale jakoś mnie to uderzyło... bo w tych słowach jest wszystko co powinno być. Dzikość serca...

"A jednak potrzeba mi twoich słów i trzeba twojej pamięci. Pamiętaj o mnie, dobrze? Może będę się mniej bała, może będę usypiała spokojniej..."
Nie wiem jak wy ale ja będę pamiętał. Mam nadzieję że chociaż przez chwilę, na czas tej opowieści stałem się tym tytułowym przyjacielem...

pokaż więcej

 
2018-05-27 19:17:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Salingera przypomniał mi ostatnio świetny serial animowany "BoJack Horseman", w którym na chwilę ożywiono postać tego amerykańskiego pisarza. I zdałem sobie wtedy sprawę że przecież J.D. Salinger to nie tylko kultowy "Buszujący w zbożu". Sięgnąłem więc po opowiadania. Z wczesnych lat 50. I... jestem pod wrażeniem jak Salinger tworzy sceny i buduje dialogi! Czasem całe opowiadanie to jedna... Salingera przypomniał mi ostatnio świetny serial animowany "BoJack Horseman", w którym na chwilę ożywiono postać tego amerykańskiego pisarza. I zdałem sobie wtedy sprawę że przecież J.D. Salinger to nie tylko kultowy "Buszujący w zbożu". Sięgnąłem więc po opowiadania. Z wczesnych lat 50. I... jestem pod wrażeniem jak Salinger tworzy sceny i buduje dialogi! Czasem całe opowiadanie to jedna długa rozmowa. I te dialogi są... jakieś takie... zwykłe... i niezwykłe zarazem, naturalne, życiowe, banalne można by rzec, jakby prowadzące donikąd, rozmowy zaczęte od środka... ale wszystko kryje się w tych niuansach, w drobnych gestach, znaczeniach... genialne! Często kończyłem opowiadanie i nie wiedziałem o co chodzi. Konfuzja jakaś taka. Jedne mnie poruszyły, inne zaintrygowały swoją specyfiką, tajemnicą? Pozostawiły skołowanym. Choć napisane prostym językiem, nie są to opowiadania łatwe i przyjemne. O czym są? Trudno powiedzieć, choć znajduje jeden leitmotiv w całej tej antologii - wojna. A konkretnie - powojenna trauma II wojny światowej wśród amerykańskich żołnierzy. Chociaż też nie bezpośrednio, jest to gdzieś tam w tle, krąży na drugim planie opowieści. Najlepsze opowiadanie? Nie ma takiego. Chociaż "Pan Kostek w Connecticut" mnie wzruszyło i chwyciło za serce... "Niebieski okres De Daumier-Smitha" rozbawiło swoją absurdalnością. "Człowiek śmiechu" zasmucił, "Idealny dzień na ryby" zaskoczył, a "Teddy" sprowokował do myślenia. Reszta wprawiła w stupor, zbiła z tropu, zadziwiła, zauroczyła swoją subtelnością lub zaskoczyła swoją "zwyczajnością". Takie to opowiadania napisał J.D. Salinger. Polecam tym którzy szukają w literaturze czegoś... nieoczywistego.

pokaż więcej

 
2018-05-27 18:02:06
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Pozytywne zaskoczenie! Po kolejnym "kobiecym" bestsellerze New York Timesa typu "dziewczyna z pociągu/w oknie/za drzwiami etc." nie spodziewałem się wiele. Prawdę mówiąc spodziewałem się kolejnego nadmuchanego balonu i syku uchodzącego powietrza zwanego rozczarowaniem. Tymczasem... wybitna literatura to może nie jest ale jest nadzwyczaj dobrze! Bardzo przemyślnie skonstruowany i napisany... Pozytywne zaskoczenie! Po kolejnym "kobiecym" bestsellerze New York Timesa typu "dziewczyna z pociągu/w oknie/za drzwiami etc." nie spodziewałem się wiele. Prawdę mówiąc spodziewałem się kolejnego nadmuchanego balonu i syku uchodzącego powietrza zwanego rozczarowaniem. Tymczasem... wybitna literatura to może nie jest ale jest nadzwyczaj dobrze! Bardzo przemyślnie skonstruowany i napisany thriller psychologiczny. Nieustająca gra psychologiczna między oprawcą a ofiarą, którą czyta się jednym tchem. Pełno niedomówień, pozorów, masek, gry, czytania wypowiedzi postaci między wierszami. No no... parę razy musiałem przystanąć na chwilę żeby się zastanowić o co chodzi. I najważniejsze: powieść pozbawiona tego co jest bolączką filmów tego typu - głupoty i nielogicznych zachowań głównych graczy. Często przecież jako widz łapiemy się za głowę "przecież mogła zrobić to i to! albo tamto!" Nie, tutaj tego nie ma, bo główna bohaterka myśli(!), planuje i analizuje wszystkie możliwości. Podobnie jak i główny antagonista. Tworzy to całkiem angażujące starcie, które mi jako czytelnikowi chciało się śledzić od początku do końca.

pokaż więcej

 
2018-05-21 15:02:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Nad tą książką ciąży legenda jej ekranizacji z niemniej legendarną Audrey Hepburn. Myślę że przez te zestawienie pierwowzór literacki wiele na tym traci. No ale niestety nie da się tego uniknąć... i ja też zmuszony jestem dołączyć do tych którzy w tym konkretnym przypadku uznają wyższość sztuki filmowej nad literaturą. Film oglądałem wiele razy, Audrey uwielbiam, "Śniadanie u Tiffany'ego"... Nad tą książką ciąży legenda jej ekranizacji z niemniej legendarną Audrey Hepburn. Myślę że przez te zestawienie pierwowzór literacki wiele na tym traci. No ale niestety nie da się tego uniknąć... i ja też zmuszony jestem dołączyć do tych którzy w tym konkretnym przypadku uznają wyższość sztuki filmowej nad literaturą. Film oglądałem wiele razy, Audrey uwielbiam, "Śniadanie u Tiffany'ego" w wersji Trumana Capote'a jest natomiast... niezłym opowiadaniem. Ot co. No tak, ni mniej ni więcej. Bardzo dobrze napisana nowelka ale żeby się nią zachwycać? Jakoś nie potrafię. Dla mnie to ciekawy obraz Nowego Jorku lat czterdziestych i "śmietanki towarzyskiej" w jakiej zapewne obracał się sam Capote. Historia pogubionej dziewczyny ale za to wolnej i niezależnej jak ptak. Relacja tak rzadko spotykana (w życiu i w literaturze) - przyjaźń damsko-męska między narratorem a Holly (a może to miłość platoniczna? niepełna? niespełniona?). Niezgorsze opowiadanie, zabrakło mi jednak efektu "wow!".

Muszę jeszcze wspomnieć o pozostałych trzech opowiadaniach które dołączono do tego wydania, a które wpłynęły na to że podwyższam ocenę książki która stanowi dla mnie całość, czyli cztery opowiadania.

"Bożonarodzeniowe wspomnienie" - cudo! To jest właśnie to o co mi chodziło. Przepiękne, lekkie, nieco senne opowiadanie o przyjaźni między chłopcem a starszą kobietą. Wywołało we mnie wiele emocji i jakieś takie poczucie straty i nostalgii...

"Brylantowa gitara" - znowu o przyjaźni, tym razem między dwoma więźniami. Również bardzo ciekawie napisane. Nie mogłem oprzeć się wrażeniu że kiedyś młody Stephen King musiał to przeczytać... i być może z tego mu wykiełkowało "Skazani na Shawshank"? ...ale to tylko moje dywagacje :)

"Dom z kwiatów" - tym razem o miłości, a raczej o niepohamowanym pragnieniu miłości. Nieco dziwne... no ale ja nie rozumiem miłości i kobiet, więc może stąd moje wrażenie?

Cztery opowiadania (jedno co prawda dłuższe ale jakoś mi nie pasuje termin "powieść" do "Śniadania..." jeśli to raptem góra 1,5 godziny czytania). Podoba mi się Truman Capote w krótkich formach, ale i tak jego szczytowym osiągnięciem jest moim zdaniem "Z zimną krwią" które polecam. No i "Bożonarodzeniowe wspomnienie" bo jest naprawdę piękne.

pokaż więcej

 
2018-05-14 14:08:04
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Cóż jeszcze można dodać? Po prostu trzeba samemu przeczytać. Bardzo wartościowa książka. Przyszła mi nawet w trakcie czytania taka myśl, że w tej jednej książce jest więcej wartości i mądrości niż we wszystkich poradnikach coachingowych i motywacyjnych razem wziętych. Pośród literatury obozowej również się wyróżnia. Jest to spojrzenie nieco inne, pogłębione, z psychologicznego punktu widzenia.... Cóż jeszcze można dodać? Po prostu trzeba samemu przeczytać. Bardzo wartościowa książka. Przyszła mi nawet w trakcie czytania taka myśl, że w tej jednej książce jest więcej wartości i mądrości niż we wszystkich poradnikach coachingowych i motywacyjnych razem wziętych. Pośród literatury obozowej również się wyróżnia. Jest to spojrzenie nieco inne, pogłębione, z psychologicznego punktu widzenia. Fascynujący wykład ze szkoły psychoterapii wsparty przez dramatyczne doświadczenia jej autora. Może się mylę ale to sytuacja chyba bez precedensu w dziejach psychiatrii (ciekawe co by było gdyby Freud dożył wojny i obozowej rzeczywistości?) Logoterapia, wcześniej mi nieznana, teraz po książce Frankla jawi mi się jako najbardziej sensowna i humanistyczna forma zajmowania się psychiką człowieka.

pokaż więcej

 
2018-05-13 11:50:04
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Kiedy ostatnio zdarzyło wam się rzucić książką? Czy w ogóle wam się coś takiego zdarzyło? Rzucić tak w sensie fizycznym, nie z nudów ale z emocji i z nerwów! No więc ja tak ostatnio miałem. Mój egzemplarz książki Kopińskiej poszybował przez całą długość pokoju i to już po przeczytaniu kilku pierwszych stron. Takie emocje! Nie wytrzymałem przy rozmowie z kobietą zakochaną w Trynkiewiczu i jej... Kiedy ostatnio zdarzyło wam się rzucić książką? Czy w ogóle wam się coś takiego zdarzyło? Rzucić tak w sensie fizycznym, nie z nudów ale z emocji i z nerwów! No więc ja tak ostatnio miałem. Mój egzemplarz książki Kopińskiej poszybował przez całą długość pokoju i to już po przeczytaniu kilku pierwszych stron. Takie emocje! Nie wytrzymałem przy rozmowie z kobietą zakochaną w Trynkiewiczu i jej argumentacji... później momentów wzburzenia było jeszcze więcej ale powstrzymałem się od rzucania przedmiotami. Patologie polskiego systemu, polskich instytucji publicznych i państwowych, które zamiast stać na straży i w obronie obywatela, tego obywatela i jednostkę niszczą. Mnóstwo przykładów tego co amerykanie określają mianem "blaming the victim", a co w naszym "państwie prawa" jest nagminnie uskuteczniane. Wiele już napisano o tych reportażach więc nie będę się rozpisywał. Dodam jeszcze że forma książki i reportażu literackiego bardziej mi odpowiada niż forma telewizyjna, pozwala bardziej wniknąć w istotę rzeczy, w emocje, w ludzi.

- na tle większości reportaży o niesprawiedliwości społecznej moją uwagę zwróciły też dwa nieco inne, napisane bardziej literacko, delikatniej, jakby to były opowiadania, a przez to jeszcze bardziej dojmujące - "Karmel" i "Urodziny". Naprawdę smutne... podobnie historia minister Zbrojewskiej. Dobra dusza niemogąca odnaleźć się w agresywnym świecie polityki i układów...

- "Nieśmiertelność chrabąszczy" jest równie niesamowitą historią i pięknie opowiedzianą lecz z tragicznym zakończeniem, skłaniającym do ponownych przemyśleń na temat zasadności eutanazji.

- edukacja młodego talentu zmarnowana (całe lata potencjalnego rozwoju zmarnowane!) bo pani diagnozująca grała w pracy w pasjansa! Co zapoczątkowało fatalny łańcuch błędnych diagnoz... "Beethoven z Murzasichla" - jakoś uderzyła mnie ta pozorna błahość przyczyny i tragizm jej skutków... coś takiego tylko w Polsce.

O reszcie to nawet przykro pisać. Dziki kraj. Antyludzkie państwo... chociaż to też nie to... to ludzie po prostu. Zło. A może bardziej obojętność? To ja i ty, my którzy odwracamy oczy.

pokaż więcej

 
2018-05-13 11:28:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Przeglądam nieprzychylne opinie ale widzę głównie jęk niezadowolonych fanów Szackiego. Ortodoksyjni fani Miłoszewskiego chcieliby żeby ten zamknął się w szufladce z napisem "kryminał" i stał się kolejnym pisarzem-wyrobnikiem, rzemieślnikiem (bardzo dobrym ale jednak rzemieślnikiem) tworzącym co raz to kolejne części o swoim prokuratorze/komisarzu/detektywie (niepotrzebne skreślić), jakich... Przeglądam nieprzychylne opinie ale widzę głównie jęk niezadowolonych fanów Szackiego. Ortodoksyjni fani Miłoszewskiego chcieliby żeby ten zamknął się w szufladce z napisem "kryminał" i stał się kolejnym pisarzem-wyrobnikiem, rzemieślnikiem (bardzo dobrym ale jednak rzemieślnikiem) tworzącym co raz to kolejne części o swoim prokuratorze/komisarzu/detektywie (niepotrzebne skreślić), jakich wielu na rynku literackim. A figa! Ja myślę że bardzo dobrze się stało że Miłoszewski zdecydował się tym razem na coś bardziej autorskiego, twórczego a nie odtwórczego. "Jak zawsze" to bowiem powieść której nie mam do czego przyrównać. No bo co? Motyw "historii alternatywnej" z poletka fantastyki? Niby tak, ale na tym się nie kończy. Bo jednak jej sedno jest obyczajowe, komediowo-dramatyczne. Historia miłosna przez swoją niezwykłą oprawę naprawdę niebanalna. A cały pomysł na Polskę sfrancuziałą jak dla mnie genialny!

Bohaterowie - wyraziści, naprawdę szczerze ich polubiłem! Harda i feministycznie nastawiona Grażynka oraz inteligent Lucjan kombinujący jak tu się ustawić :)

Postacie poboczne - równie ciekawe, zwłaszcza Adam, "futurolog" i wielbiciel Lema (świetne zestawienie "Powrotu z gwiazd" z naszą współczesnością)

Humor - uśmiałem się do rozpuku! :D Momentami jakbym się cofnął do najlepszych polskich komedii z lat 60.

Warszawa - jakby znajoma, trochę "retro", zupełnie inna ale wciąż czarująca!
("to jest miasto kochane" - pisze autor w posłowiu i ja się z nim zgadzam)

Nostalgia/melancholia - w dużych dawkach! Łezka mi nie raz pociekła... (kiedyś to było!)

Polska i Polacy - niby wszystko inne, odmienne, z innej rzeczywistości historycznej ale jak ostatecznie gorzko pokazuje Miłoszewski nawet wtedy okazujemy się tacy sami... jak zawsze.

pokaż więcej

 
2018-04-23 14:05:04
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Dreszcz (tom 1) | Seria: Fantastyczna Fabryka

Ubaw po pachy! Boki zrywać! :D Ubawiłem się setnie! Śmiechom nie było końca! Tak złe że aż dobre! Tak głupie i absurdalne, że aż miło było to czytać ;) Komiksowa literatura. Opowiadania klasy B. Wykrzywiona parodia amerykańskiego komiksu przefiltrowana przez nasze polskie bagienko. Polska przaśna, a wiadomo że jaki kraj taki superbohater. Dostaje się wszystkim po równo - z lewa i z prawa. Cykl... Ubaw po pachy! Boki zrywać! :D Ubawiłem się setnie! Śmiechom nie było końca! Tak złe że aż dobre! Tak głupie i absurdalne, że aż miło było to czytać ;) Komiksowa literatura. Opowiadania klasy B. Wykrzywiona parodia amerykańskiego komiksu przefiltrowana przez nasze polskie bagienko. Polska przaśna, a wiadomo że jaki kraj taki superbohater. Dostaje się wszystkim po równo - z lewa i z prawa. Cykl o "Kłamcy" choć ambitniejszy to pod koniec zaczynał mnie już męczyć, a tu proszę - coś innego, coś jeszcze bardziej odmóżdżającego i debilnego. Po skończeniu nie zostaje w głowie żadna myśl... jak po filmie klasy Z... jakby wyparowały wszystkie szare komórki... brawo panie Ćwiek! Takiej "literatury" czasem też potrzeba. Rzadko sięgam po pozycje z "Fabryki Słów" bo mi szkoda na nie czasu, ale w tym przypadku warto było zaryzykować, opłaciło się bo rozrywka przednia :) (trochę razi traktowanie rocka jako jedynej słusznej muzyki oraz nadmierne luzactwo głównego bohatera ale to jedyne minusy) Z chęcią sięgnę po drugą część przygód tych swoistych antybohaterów.

pokaż więcej

 
2018-04-17 12:16:20

Czytana przeze mnie ładnych parę lat temu. Czytadła zapomniałem, "Biegunów" pamiętam do dziś. Podkreślałem ołówkiem co ciekawsze fragmenty (a rzadko to robię). Książka bardzo... osobliwa. Tak, to chyba dobre słowo - osobliwa... nie tylko w treści ale i w formie.

więcej...
 
2018-04-16 14:20:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Robert Langdon (tom 5)

Dan Brown to mój schabowy z ziemniakami i mizerią - innym się już dawno przejadło a mi wciąż nie! Co więcej, każda jego kolejna powieść podoba mi się bardziej. Mam wrażenie że od czasu "Kodu..." Brown wciąż trzyma wysoki poziom. "Inferno" była w moim odczuciu najciekawszą jego powieścią, ale "Początek" jest chyba jeszcze bardziej zajmujący. Ja wiem że schemat goni schemat, ale jeśli poza... Dan Brown to mój schabowy z ziemniakami i mizerią - innym się już dawno przejadło a mi wciąż nie! Co więcej, każda jego kolejna powieść podoba mi się bardziej. Mam wrażenie że od czasu "Kodu..." Brown wciąż trzyma wysoki poziom. "Inferno" była w moim odczuciu najciekawszą jego powieścią, ale "Początek" jest chyba jeszcze bardziej zajmujący. Ja wiem że schemat goni schemat, ale jeśli poza sensacyjną otoczką autor daje czytelnikowi trochę do myślenia odnośnie pochodzenia życia, sztucznej inteligencji i przyszłości gatunku ludzkiego, a przy tym jest jeszcze w stanie zachęcić mnie do dalszego i już samodzielnego zgłębiania sztuki i architektury, to chwała mu za to. Tropy kulturowe, teorie naukowe, ciekawostki ze świata religii, malarstwa, historii, poezji, technologii i wiele innych tematów, które Brown snuje równolegle do sensacyjnej fabuły. Aż chce się wyruszyć śladami tej powieści... do Barcelony, Bilbao... zwiedzić największe dzieła Gaudiego (Sagrada Familia, Casa Mila), zmierzyć się ze sztuką współczesną w Muzeum Guggenheima, zgłębić bardziej twórczość Williama Blake'a, Gauguina i innych artystów.

pokaż więcej

 
2018-03-30 18:04:56
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Przemek Kossakowski to jedna z niewielu person telewizyjnych które darzę szacunkiem i sympatią. Serio. Obecnie mamy masę bezsensownych i głupawych programów prowadzonych przez sztucznych celebrytów z przyklejonymi uśmiechami. A gdzie jest jakaś Prawda? Jakaś szczerość? Podobno nie powinno się wierzyć w cokolwiek co pokazują w telewizji, więc do wszystkiego podchodzę z należytym dystansem ale... Przemek Kossakowski to jedna z niewielu person telewizyjnych które darzę szacunkiem i sympatią. Serio. Obecnie mamy masę bezsensownych i głupawych programów prowadzonych przez sztucznych celebrytów z przyklejonymi uśmiechami. A gdzie jest jakaś Prawda? Jakaś szczerość? Podobno nie powinno się wierzyć w cokolwiek co pokazują w telewizji, więc do wszystkiego podchodzę z należytym dystansem ale akurat pan Kossakowski wydaje mi się szczery, autentyczny, naturalny i prawdziwy w tym co robi. Prosty, miły facet. Sympatyczny naturszczyk, człowiek znikąd, z ulicy, który dostał propozycję stworzenia programu. Mam nadzieję, że tak w istocie jest, chcę w to wierzyć, że w tym akurat wypadku nie było żadnej lipy i "Kosa" naprawdę jest taki jakim go widzieliśmy.

Co do samej książki - o dziwo okazała się bardzo ciekawa! Mimo że czytana przeze mnie jakieś cztery lata po programie którego dotyczy. Piszę "o dziwo" bo zwykle książki pisane przez "ludzi telewizji" okazywały się niewypałami i marnotrawieniem papieru. Może dlatego że Kossakowski jeszcze nie przesiąknął telewizją i celebryctwem? W każdym razie pan Przemek ma bardzo lekkie i przystępne pióro, proste (acz niepozbawione literackiej finezji) takie prowadzące czytelnika. A przy tym gawędziarz. I skłonność do gadulstwa pewna jest i do dygresji, aczkolwiek mi osobiście to nie przeszkadzało.

A sama treść? Możliwe że nawet ciekawsza niż ta w programie. Nie jest to oczywiście profesjonalny reportaż z rodzaju tych wydawanych przez oficynę "Czarne" ale opowiadane historie i przypadki mogą skłonić do jakiejś refleksji, a nawet i emocje jakąś wywołać. U mnie rozbudziły na nowo zainteresowanie tajemniczymi i dziwnymi światami z pogranicza ezoteryki i medycyny alternatywnej. Kossakowski opisuje, czasem sam ocenia, ale przeważnie wnioski do wyciągnięcia pozostawia czytelnikowi. Moje są takie, że podczas swojej podróży natknął się zarówno na hochsztaplerów, szaleńców i dziwaków, jak i spotkał się też z czymś autentycznie niewytłumaczalnym. Bo są takie rzeczy na niebie i ziemi... i tak dalej. Szanuję Przemka Kossakowskiego za otwarty umysł, naturalność, brak zblazowania i wkraczanie na nieznane tereny. Czekam na kolejną książkę, program, projekt, cokolwiek.

pokaż więcej

 
2018-03-28 11:50:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Seria: Harry Potter

Do potteromaniaków raczej się nie zaliczam. Szanuję to uniwersum, lubię, no ale bez przesady. Bliżej mi do mugola. No więc ja (wstrętny mugol!) zaniżę ocenę tej książeczki! Ledwo godzina czy dwie czytania takiego mini-kompendium nie zasługuje moim zdaniem na wysoką ocenę. Fakt, jest to fajna rzecz, przyjemna, lekka, z humorem. Szkoda tylko, że pani Rowling nie pokusiła się o coś dłuższego i... Do potteromaniaków raczej się nie zaliczam. Szanuję to uniwersum, lubię, no ale bez przesady. Bliżej mi do mugola. No więc ja (wstrętny mugol!) zaniżę ocenę tej książeczki! Ledwo godzina czy dwie czytania takiego mini-kompendium nie zasługuje moim zdaniem na wysoką ocenę. Fakt, jest to fajna rzecz, przyjemna, lekka, z humorem. Szkoda tylko, że pani Rowling nie pokusiła się o coś dłuższego i bogatszego w treść. Miły dla oka dodatek ale nie umywa się do porządnych bestiariuszy.

pokaż więcej

 
2018-03-27 17:53:16
Dodał cytat z książki: O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu
Na swój sposób cieszyłem się do tej pory życiem, nawet jeśli nie mogę powiedzieć, że cieszyłem się nim w pełni.
 
2018-03-27 17:50:43
Dodał cytat z książki: O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu
Czasem, kiedy myślę o życiu, czuję się jak kawałek drewna wyrzucony przez morze na brzeg.
 
Moja biblioteczka
1606 500 7708
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (95)

Ulubieni autorzy (24)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (1362)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd