Marcin 
instagram.com/rakowicznainsta
"Książki - to na nic się nie zda. Człowiek musi mieć kogoś... kogoś bliskiego. Wszystko jedno kogo, byle to był ktoś bliski" "Myszy i ludzie" John Steinbeck ...i to jest proszę państwa jedyna i niepodważalna prawda o książkach, co do której nabieram większej pewności im dłużej żyje na tym świecie i im więcej czytam.
29 lat, mężczyzna, Marki, status: Czytelnik, dodał: 65 cytatów, ostatnio widziany 4 dni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-12 12:30:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Koniec wspaniałej przygody! Dzięki panie Riordan :) To było naprawdę fajne pięć tomów przygody, humoru, akcji, fantazji i dramatyzmu (zwłaszcza ten ostatni). Zazwyczaj stronię od młodzieżowej fantastyki (nie te lata już) ale dla Percy'ego Jacksona zrobiłem wyjątek. Ta seria to swego rodzaju popkulturowy hołd dla greckiej mitologii, co czyni ją jeszcze lepszą na tle innych serii fantasy dla... Koniec wspaniałej przygody! Dzięki panie Riordan :) To było naprawdę fajne pięć tomów przygody, humoru, akcji, fantazji i dramatyzmu (zwłaszcza ten ostatni). Zazwyczaj stronię od młodzieżowej fantastyki (nie te lata już) ale dla Percy'ego Jacksona zrobiłem wyjątek. Ta seria to swego rodzaju popkulturowy hołd dla greckiej mitologii, co czyni ją jeszcze lepszą na tle innych serii fantasy dla młodszych. To był naprawdę fajnie spędzony czas... aż łezkę wzruszenia można na końcu uronić ;) Polecam zwłaszcza dzieciakom! Po "Harrym Potterze" jest to pozycja wręcz obowiązkowa.

pokaż więcej

 
2018-08-01 12:05:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Opowiadania. Gęste, brudne, wstrętne... piękne. Piękne w swej niedoskonałości.

Sparafrazowałem Szczepana Twardocha z ostatnio widywanej reklamy ale jakoś wybitnie mi te słowa pasują do Hłaski. Bo taka to jego proza jest - ciężka, przytłaczająca, bez pudrowania rzeczywistości, bez lukrowania, nawet można rzec nieprzyjemna (przynajmniej dla mnie momentami taka była). Pełna dosadnego języka,...
Opowiadania. Gęste, brudne, wstrętne... piękne. Piękne w swej niedoskonałości.

Sparafrazowałem Szczepana Twardocha z ostatnio widywanej reklamy ale jakoś wybitnie mi te słowa pasują do Hłaski. Bo taka to jego proza jest - ciężka, przytłaczająca, bez pudrowania rzeczywistości, bez lukrowania, nawet można rzec nieprzyjemna (przynajmniej dla mnie momentami taka była). Pełna dosadnego języka, ówczesnych kolokwializmów i specyficznej gwary tamtego okresu i tamtej Warszawy. Czasy dopiero co powojenne, wczesny PRL, lata 50, wcale nie kolorowe... szaro, brzydko, nijako, straszno, niemiło. Jakże inne to od współczesnej literatury. Specyficzne. Ale i ponadczasowe, bo ludzie ze swoimi dylematami, problemami i smutkami, tacy sami jak dziś.

Za najlepsze opowiadanie uważam "Bazę Sokołowską". Zdecydowanie najbardziej zapadło mi w pamięć. Opowiadanie bardzo męskie, mądre, dosadne, nie patyczkujące się z bohaterami jak i z czytelnikiem. Po prostu o tym co to znaczy być mężczyzną. Mocne.

"Śliczna dziewczyna" z kolei bardzo trafnie ukazuje że ci ładni ludzi, te piękne pary siedzące na ławkach które widujemy, w rzeczywistości wcale nie są tacy jakimi ich widzimy i sobie wyobrażamy.

Dużo, dużo dobrych opowiadań. Nie wszystkie mnie jednak zachwyciły. No ale tacy "Dwaj mężczyźni na drodze" - to niemal Steinbeck we wczesnym PRL-u. Uderzył mnie również wszechobecny brak miłości, jest tylko pożądanie i ku...estwo ("Najświętsze słowa naszego życia" i "Lombard złudzeń") albo bezinteresowna, bezrefleksyjna, wręcz pokoleniowa ludzka podłość ("Pierwszy krok w chmurach"). Straszne to opowiadania o ludzkiej naturze, czego przypieczętowaniem jest najdłuższe i chyba najbardziej znane - "Pętla". Doba z życia młodego człowieka zmagającego się ze swoimi demonami... nieprzyjemny zbiór opowiadań, ale wart przeczytania i zapoznania się z ponurą rzeczywistością świata Hłaski.

pokaż więcej

 
2018-07-30 13:26:44
Wypowiedział się w dyskusji: Czy panujesz jeszcze nad swoim księgozbiorem?

Nie. Nie panuję. Regały, półki, stosy, książki walające się tu i tam, pokoje zarośnięte książkami, podpierające ściany, wyrastające niemal ze ścian i podłóg, cały ten księgozbiór... to moloch! Jakiś osobny byt. Monstrum. Potężne. Przytłaczające mnie. I wciąż się rozrasta. Żyje własnym życiem. Panuje nade mną. TO się wymknęło spod kontroli. A ja TO wciąż karmię. Ilość stron i treści nie do... Nie. Nie panuję. Regały, półki, stosy, książki walające się tu i tam, pokoje zarośnięte książkami, podpierające ściany, wyrastające niemal ze ścian i podłóg, cały ten księgozbiór... to moloch! Jakiś osobny byt. Monstrum. Potężne. Przytłaczające mnie. I wciąż się rozrasta. Żyje własnym życiem. Panuje nade mną. TO się wymknęło spod kontroli. A ja TO wciąż karmię. Ilość stron i treści nie do przerobienia przez zwykłego śmiertelnika. Przedobrzyłem... stworzyłem potwora który patrzy na mnie z wyrzutem ("Nigdy wszystkiego nie przeczytasz! Umrzesz, a ja tu wciąż będę" - szepcze w ciemności...)

Dobra, dosyć tej grafomanii :D Po prostu za dużo kupuję ;)

pokaż więcej

więcej...
 
2018-07-24 17:04:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Seria: Reportaż

Książka która powstawała przez kilkanaście lat... jakby analogicznie przeczytanie jej zajęło mi aż kilka miesięcy(!). Po prostu nie byłem w stanie porządnie przysiąść i przyjąć naraz takie dawki tragedii, cierpienia, strachu, bezwzględności... ale też i miłości. Musiałem to sobie wszystko dawkować. Tym bardziej że nie ma tu właściwie nic pozytywnego, żadnego "światełka w tunelu", nawet... Książka która powstawała przez kilkanaście lat... jakby analogicznie przeczytanie jej zajęło mi aż kilka miesięcy(!). Po prostu nie byłem w stanie porządnie przysiąść i przyjąć naraz takie dawki tragedii, cierpienia, strachu, bezwzględności... ale też i miłości. Musiałem to sobie wszystko dawkować. Tym bardziej że nie ma tu właściwie nic pozytywnego, żadnego "światełka w tunelu", nawet iskierki nadziei... książka ciężka, trudna, przytłaczająca... ale ważna! W moim odczuciu jest to szalenie ważny dokument! Zapis głosów których nikt by pewnie nie usłyszał gdyby nie autorka. Przepadłyby po prostu. Każdy z tych monologów to świadectwo. Naszła mnie nawet myśl, że książkę Aleksijewicz powinno się wpisać do narodowego dziedzictwa kulturowego Białorusi (jeśli w ogóle mają coś takiego), bo to prawdziwa "kronika przyszłości", a Czarnobyl (jak mówi jeden bohater) jeszcze się nie skończył...

To jest nie tylko o Czarnobylu, ale (może nawet bardziej?) o człowieku. Człowieku radzieckim. Człowieku stalinowskim. Homo sovieticus. Rosyjska dusza. Niezwykły wgląd w tę specyficzną świadomość i mentalność. Może nawet szerzej? O człowieku słowiańskim? Wschodnim? Znamienne i chyba nieprzypadkowe, że katastrofa atomu wydarzyła się na wschodzie Europy. Bo to i my ze swoim "jakoś to będzie" i "co mi tu pan pieprzysz!". Fascynujące to jest... te wschodniosłowiańskie myślenie... Ignorancja. Głupota. Lekceważenie autorytetów naukowych. Strach przed władzą ważniejszy od własnego zdrowia. Niedbalstwo o życie swoich i bliskich. Wiara w wyższość człowieka nad nauką i fizyką. To by było śmieszne gdyby nie było tak tragiczne... człowiek nie dorósł do technologii którą wymyślił. Atom, fizyka i nauka nie zważają na Marksa i Lenina. Ideologia zawsze przegra z nieubłaganymi prawami fizyki, a mimo tego usilnie próbowano żyć jak przed katastrofą. I wierzono w to! Ile ludzkich istnień zapłaciło za to najwyższą cenę... straszne.

Trzeba przeczytać. Być może najważniejsze wydarzenie XX wieku, a na pewno bez precedensu w dziejach ludzkości. Znamienne. Bo wojny były od dawien dawna. "War... war never changes". Wojnę można zrozumieć ale Czarnobyl... przerósł ludzką świadomość. I to jak ludzie na niego reagowali... fascynujące i przerażające zarazem. Zapis dla przyszłych pokoleń, kronika przyszłości. Dla mnie już ta jedna książka Aleksijewicz jest warta literackiego Nobla. Starczy mi reportaży i ludzkich losów na jakiś czas. Koniec. Uff...

pokaż więcej

 
2018-07-18 13:57:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Mimo że pisana dla kobiet (autorka zwraca się do "czytelniczek", nie do "czytelnika"), to z przyjemnością przeczytałem, ponieważ jest to bliska mi filozofia. Slow life, zdrowy rozsądek, złoty środek, umiar, życie we własnym tempie i w zgodzie z samym sobą - zawsze dobrze jest przeczytać jak do tego dążyć i jak usprawnić swoje życie. Ta książka to nic wybitnego (zawiera parę oczywistych... Mimo że pisana dla kobiet (autorka zwraca się do "czytelniczek", nie do "czytelnika"), to z przyjemnością przeczytałem, ponieważ jest to bliska mi filozofia. Slow life, zdrowy rozsądek, złoty środek, umiar, życie we własnym tempie i w zgodzie z samym sobą - zawsze dobrze jest przeczytać jak do tego dążyć i jak usprawnić swoje życie. Ta książka to nic wybitnego (zawiera parę oczywistych oczywistości i banałów) ale kilka naprawdę ciekawych i wartych wprowadzenia w życie porad znalazłem. Ot, taka odpowiedź na odwieczne "jak żyć?" od młodej i niegłupiej dziewczyny prowadzącej bloga.

pokaż więcej

 
2018-07-06 19:26:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: K-PAX (tom 1)

Wszyscy pamiętamy ten film z Kevinem Spacey. A książka? Jakby trochę w cieniu, a niesłusznie. Powieść pozwala bardziej wniknąć w ten niezwykły przypadek psychologiczny jakim jest Prot. Dodać też trzeba, że książkowy prot jest nieco inny od tego filmowego. Książka może jakimś dziełem literatury nie jest, ale czytając "K-Pax" nigdy nie byłem pewien czy czytam science-fiction czy powieść... Wszyscy pamiętamy ten film z Kevinem Spacey. A książka? Jakby trochę w cieniu, a niesłusznie. Powieść pozwala bardziej wniknąć w ten niezwykły przypadek psychologiczny jakim jest Prot. Dodać też trzeba, że książkowy prot jest nieco inny od tego filmowego. Książka może jakimś dziełem literatury nie jest, ale czytając "K-Pax" nigdy nie byłem pewien czy czytam science-fiction czy powieść psychologiczną.... raz myślałem tak, raz tak... pewności nie mam nawet po skończeniu. Historia trzyma czytelnika w zainteresowaniu, intryguje, momentami fascynuje. "K-Pax" niesie też pewną pociechę - jak wielki i pozytywny wpływ na wielu ludzi może wywrzeć jeden człowiek. Szkoda że takich "Protów" nie ma na świecie więcej... ciekaw jestem kontynuacji i tego jak autor to dalej pociągnął i wytłumaczył...

pokaż więcej

 
2018-06-23 17:07:37
Został fanem autora: Neil Gaiman
 
2018-06-23 16:31:44
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Czuję się tak jakbym przeczytał bajkę o sobie samym... piękno-straszną bajkę o byciu dzieckiem i dorosłym, w której nawet potwory odczuwają lęk i smutek. To jest sztuka. Im dalej w las tym miałem większy opad szczęki, a w końcowej fazie książki łzy leciały mi już mimowolnie... po części z samej opowieści, choć prawdopodobnie zapłakałem też za własnym utraconym dzieciństwem... czasem magii,... Czuję się tak jakbym przeczytał bajkę o sobie samym... piękno-straszną bajkę o byciu dzieckiem i dorosłym, w której nawet potwory odczuwają lęk i smutek. To jest sztuka. Im dalej w las tym miałem większy opad szczęki, a w końcowej fazie książki łzy leciały mi już mimowolnie... po części z samej opowieści, choć prawdopodobnie zapłakałem też za własnym utraconym dzieciństwem... czasem magii, niezwykłych zdarzeń i postaci... idąc za myślą Maurice'a Sendaka ja też "wiedziałem wówczas straszne rzeczy". Pojawia się pytanie: na ile możemy ufać własnej pamięci? Własnym wspomnieniom? Czy to co pamiętamy że przydarzyło się nam jako dzieciom rzeczywiście miało miejsce? Z perspektywy czasu już nie jestem pewien co do własnego dzieciństwa... być może wszystko było fantazją, urojeniem, baśnią...? Bo wiem że w jakimś sensie było... wszystko przemija, ja jestem już innym człowiekiem, w lustrze widzę twarz powtarzającą się w czasie, wspomnienia blakną, zlewają się i łączą razem, wszystko przelewa się, kipi, a ludzie zmieniają się tak samo jak oceany...
Neil Gaiman znowu mnie zaczarował. I nie potrzebował do tego wielotomowej sagi. Dla mnie to jedno z jego szczytowych osiągnięć literackich. Niby tylko takie rozbudowane opowiadanie, ale ile w tym emocji, fantazji, mówienia o rzeczach ważnych!

pokaż więcej

 
2018-06-10 11:28:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Pani Paris znowu się udało - napisała kolejny bestsellerowy thriller, który... nie jest rozczarowaniem. A to dużo. Zwłaszcza na dzisiejsze standardy i jakość tego co jest wydawane i szumnie reklamowane. Ponownie dałem się wciągnąć w ten psychodramat głównej bohaterki w trudnym położeniu. Widzę wiele podobieństw do poprzedniej powieści ale na razie nie działa to na niekorzyść autorki (choć... Pani Paris znowu się udało - napisała kolejny bestsellerowy thriller, który... nie jest rozczarowaniem. A to dużo. Zwłaszcza na dzisiejsze standardy i jakość tego co jest wydawane i szumnie reklamowane. Ponownie dałem się wciągnąć w ten psychodramat głównej bohaterki w trudnym położeniu. Widzę wiele podobieństw do poprzedniej powieści ale na razie nie działa to na niekorzyść autorki (choć zaczynam dostrzegać pewien schemat i ciekaw jestem czy jej kolejne powieści pójdą w tym kierunku). Podobnie jak "Za zamkniętymi drzwiami" tak i "Na skraju załamania" czyta się jednym tchem. Jest bardzo dobrze napisana, a może raczej rozpisana? Czy lepsza od poprzedniczki? Według mnie na takim samym poziomie. Tutaj środek jest może nieco zbyt jednostajny ale już sama intryga jest zdecydowanie bardziej złożona i skomplikowana. I nawet jeśli jakąś jej cześć przewidziałem to nie odebrało mi to przyjemności z czytania, a autorce i tak udało się parę razy mnie zaskoczyć. Solidne czytadło niepozwalające się odłożyć i zbudowane według najlepszych prawideł gatunku.

pokaż więcej

 
2018-06-04 19:59:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

268 stron. Zdawałoby się niewiele. Ale te strony to rytm serca. Drganie serca młodej wrażliwej dziewczyny która kochała, tęskniła, cierpiała, bała się, zmagała się z chorobą i śmiercią ale też odczuwała niehamowany głód wiedzy i pragnienie życia. A jak kochała to na zabój... ja tak nie potrafię i pewnie nigdy nie będę potrafił. Ale przemawia Poświatowska do mojej kobiecej strony. Gdy czytam... 268 stron. Zdawałoby się niewiele. Ale te strony to rytm serca. Drganie serca młodej wrażliwej dziewczyny która kochała, tęskniła, cierpiała, bała się, zmagała się z chorobą i śmiercią ale też odczuwała niehamowany głód wiedzy i pragnienie życia. A jak kochała to na zabój... ja tak nie potrafię i pewnie nigdy nie będę potrafił. Ale przemawia Poświatowska do mojej kobiecej strony. Gdy czytam jej wiersze. W poezji, w prozie czy gdy oglądam jej zdjęcia - już na zawsze będzie dla mnie młodą, inteligentną i wyjątkową dziewczyną kochającą życie jak mało kto.

"Chcę żyć! Tak, bardzo chcę żyć! Chcę chłonąć czyste powietrze, chcę się całować z moim chłopcem, chcę tańczyć w jego ramionach!" - cholera, takie proste, takie niby nic odkrywczego ale jakoś mnie to uderzyło... bo w tych słowach jest wszystko co powinno być. Dzikość serca...

"A jednak potrzeba mi twoich słów i trzeba twojej pamięci. Pamiętaj o mnie, dobrze? Może będę się mniej bała, może będę usypiała spokojniej..."
Nie wiem jak wy ale ja będę pamiętał. Mam nadzieję że chociaż przez chwilę, na czas tej opowieści stałem się tym tytułowym przyjacielem...

pokaż więcej

 
2018-05-27 19:17:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Salingera przypomniał mi ostatnio świetny serial animowany "BoJack Horseman", w którym na chwilę ożywiono postać tego amerykańskiego pisarza. I zdałem sobie wtedy sprawę że przecież J.D. Salinger to nie tylko kultowy "Buszujący w zbożu". Sięgnąłem więc po opowiadania. Z wczesnych lat 50. I... jestem pod wrażeniem jak Salinger tworzy sceny i buduje dialogi! Czasem całe opowiadanie to jedna... Salingera przypomniał mi ostatnio świetny serial animowany "BoJack Horseman", w którym na chwilę ożywiono postać tego amerykańskiego pisarza. I zdałem sobie wtedy sprawę że przecież J.D. Salinger to nie tylko kultowy "Buszujący w zbożu". Sięgnąłem więc po opowiadania. Z wczesnych lat 50. I... jestem pod wrażeniem jak Salinger tworzy sceny i buduje dialogi! Czasem całe opowiadanie to jedna długa rozmowa. I te dialogi są... jakieś takie... zwykłe... i niezwykłe zarazem, naturalne, życiowe, banalne można by rzec, jakby prowadzące donikąd, rozmowy zaczęte od środka... ale wszystko kryje się w tych niuansach, w drobnych gestach, znaczeniach... genialne! Często kończyłem opowiadanie i nie wiedziałem o co chodzi. Konfuzja jakaś taka. Jedne mnie poruszyły, inne zaintrygowały swoją specyfiką, tajemnicą? Pozostawiły skołowanym. Choć napisane prostym językiem, nie są to opowiadania łatwe i przyjemne. O czym są? Trudno powiedzieć, choć znajduje jeden leitmotiv w całej tej antologii - wojna. A konkretnie - powojenna trauma II wojny światowej wśród amerykańskich żołnierzy. Chociaż też nie bezpośrednio, jest to gdzieś tam w tle, krąży na drugim planie opowieści. Najlepsze opowiadanie? Nie ma takiego. Chociaż "Pan Kostek w Connecticut" mnie wzruszyło i chwyciło za serce... "Niebieski okres De Daumier-Smitha" rozbawiło swoją absurdalnością. "Człowiek śmiechu" zasmucił, "Idealny dzień na ryby" zaskoczył, a "Teddy" sprowokował do myślenia. Reszta wprawiła w stupor, zbiła z tropu, zadziwiła, zauroczyła swoją subtelnością lub zaskoczyła swoją "zwyczajnością". Takie to opowiadania napisał J.D. Salinger. Polecam tym którzy szukają w literaturze czegoś... nieoczywistego.

pokaż więcej

 
2018-05-27 18:02:06
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Pozytywne zaskoczenie! Po kolejnym "kobiecym" bestsellerze New York Timesa typu "dziewczyna z pociągu/w oknie/za drzwiami etc." nie spodziewałem się wiele. Prawdę mówiąc spodziewałem się kolejnego nadmuchanego balonu i syku uchodzącego powietrza zwanego rozczarowaniem. Tymczasem... wybitna literatura to może nie jest ale jest nadzwyczaj dobrze! Bardzo przemyślnie skonstruowany i napisany... Pozytywne zaskoczenie! Po kolejnym "kobiecym" bestsellerze New York Timesa typu "dziewczyna z pociągu/w oknie/za drzwiami etc." nie spodziewałem się wiele. Prawdę mówiąc spodziewałem się kolejnego nadmuchanego balonu i syku uchodzącego powietrza zwanego rozczarowaniem. Tymczasem... wybitna literatura to może nie jest ale jest nadzwyczaj dobrze! Bardzo przemyślnie skonstruowany i napisany thriller psychologiczny. Nieustająca gra psychologiczna między oprawcą a ofiarą, którą czyta się jednym tchem. Pełno niedomówień, pozorów, masek, gry, czytania wypowiedzi postaci między wierszami. No no... parę razy musiałem przystanąć na chwilę żeby się zastanowić o co chodzi. I najważniejsze: powieść pozbawiona tego co jest bolączką filmów tego typu - głupoty i nielogicznych zachowań głównych graczy. Często przecież jako widz łapiemy się za głowę "przecież mogła zrobić to i to! albo tamto!" Nie, tutaj tego nie ma, bo główna bohaterka myśli(!), planuje i analizuje wszystkie możliwości. Podobnie jak i główny antagonista. Tworzy to całkiem angażujące starcie, które mi jako czytelnikowi chciało się śledzić od początku do końca.

pokaż więcej

 
2018-05-21 15:02:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Nad tą książką ciąży legenda jej ekranizacji z niemniej legendarną Audrey Hepburn. Myślę że przez te zestawienie pierwowzór literacki wiele na tym traci. No ale niestety nie da się tego uniknąć... i ja też zmuszony jestem dołączyć do tych którzy w tym konkretnym przypadku uznają wyższość sztuki filmowej nad literaturą. Film oglądałem wiele razy, Audrey uwielbiam, "Śniadanie u Tiffany'ego"... Nad tą książką ciąży legenda jej ekranizacji z niemniej legendarną Audrey Hepburn. Myślę że przez te zestawienie pierwowzór literacki wiele na tym traci. No ale niestety nie da się tego uniknąć... i ja też zmuszony jestem dołączyć do tych którzy w tym konkretnym przypadku uznają wyższość sztuki filmowej nad literaturą. Film oglądałem wiele razy, Audrey uwielbiam, "Śniadanie u Tiffany'ego" w wersji Trumana Capote'a jest natomiast... niezłym opowiadaniem. Ot co. No tak, ni mniej ni więcej. Bardzo dobrze napisana nowelka ale żeby się nią zachwycać? Jakoś nie potrafię. Dla mnie to ciekawy obraz Nowego Jorku lat czterdziestych i "śmietanki towarzyskiej" w jakiej zapewne obracał się sam Capote. Historia pogubionej dziewczyny ale za to wolnej i niezależnej jak ptak. Relacja tak rzadko spotykana (w życiu i w literaturze) - przyjaźń damsko-męska między narratorem a Holly (a może to miłość platoniczna? niepełna? niespełniona?). Niezgorsze opowiadanie, zabrakło mi jednak efektu "wow!".

Muszę jeszcze wspomnieć o pozostałych trzech opowiadaniach które dołączono do tego wydania, a które wpłynęły na to że podwyższam ocenę książki która stanowi dla mnie całość, czyli cztery opowiadania.

"Bożonarodzeniowe wspomnienie" - cudo! To jest właśnie to o co mi chodziło. Przepiękne, lekkie, nieco senne opowiadanie o przyjaźni między chłopcem a starszą kobietą. Wywołało we mnie wiele emocji i jakieś takie poczucie straty i nostalgii...

"Brylantowa gitara" - znowu o przyjaźni, tym razem między dwoma więźniami. Również bardzo ciekawie napisane. Nie mogłem oprzeć się wrażeniu że kiedyś młody Stephen King musiał to przeczytać... i być może z tego mu wykiełkowało "Skazani na Shawshank"? ...ale to tylko moje dywagacje :)

"Dom z kwiatów" - tym razem o miłości, a raczej o niepohamowanym pragnieniu miłości. Nieco dziwne... no ale ja nie rozumiem miłości i kobiet, więc może stąd moje wrażenie?

Cztery opowiadania (jedno co prawda dłuższe ale jakoś mi nie pasuje termin "powieść" do "Śniadania..." jeśli to raptem góra 1,5 godziny czytania). Podoba mi się Truman Capote w krótkich formach, ale i tak jego szczytowym osiągnięciem jest moim zdaniem "Z zimną krwią" które polecam. No i "Bożonarodzeniowe wspomnienie" bo jest naprawdę piękne.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1611 506 7905
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (93)

Ulubieni autorzy (25)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (1374)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd