Marcin 
https://www.instagram.com/librarian_marcinek
"Książki - to na nic się nie zda. Człowiek musi mieć kogoś... kogoś bliskiego. Wszystko jedno kogo, byle to był ktoś bliski" "Myszy i ludzie" John Steinbeck ...i to jest proszę państwa jedyna i niepodważalna prawda o książkach, co do której nabieram większej pewności im dłużej żyje na tym świecie i im więcej czytam.
29 lat, mężczyzna, Marki, status: Czytelnik, dodał: 65 cytatów, ostatnio widziany 4 dni temu
Teraz czytam
  • Listy niezapomniane
    Listy niezapomniane
    Autorzy:
    Zbiór ponad stu wyjątkowych, najciekawszych i najważniejszych listów w historii ludzkości: ~ Aplikacja Leonarda da Vinci szukającego pracy, ~ Ostatni list Wisławy Szymborskiej, ~ List, w którym zabój...
    czytelników: 1571 | opinie: 80 | ocena: 8,12 (369 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-01 15:48:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Niby wszyscy wiemy że publiczna służba zdrowie jest w nie najlepszym stanie, ale to co znajdziemy w tej książce i tak potrafi zadziwić i zszokować. Temat który dotyczy chyba nas wszystkich (w końcu każdy był, jest i będzie pacjentem). Moje refleksje po przeczytaniu:
- ulga! że nie wylądowałem w tym zawodzie i nie muszę się z tym wszystkim zmagać na co dzień
- mieszanina współczucia i podziwu...
Niby wszyscy wiemy że publiczna służba zdrowie jest w nie najlepszym stanie, ale to co znajdziemy w tej książce i tak potrafi zadziwić i zszokować. Temat który dotyczy chyba nas wszystkich (w końcu każdy był, jest i będzie pacjentem). Moje refleksje po przeczytaniu:
- ulga! że nie wylądowałem w tym zawodzie i nie muszę się z tym wszystkim zmagać na co dzień
- mieszanina współczucia i podziwu dla ludzi którzy jednak znajdują się w tym środowisku pracy (choć niektórzy są sami sobie winni swojej fatalnej sytuacji życiowej)
- obawa, że jednak przyjdą i na mnie kiedyś choroby, wypadki i starość, i trzeba się będzie leczyć... (pozostaje nadzieja że będzie nas stać na leczenie prywatne... lub że wszyscy umrzemy młodo i nie doświadczymy pogardy i obrzydzenia do naszego starego ciała)
- wszelkie zawody związane z opieką zdrowotną, poprawianiem i ratowaniem ludzkiego życia wymagają od człowieka ogromnych nakładów empatii, niestety takich "wybrańców" jest w całym społeczeństwie mniejszość, większość nie ma do tego predyspozycji
- ludzie dobrej woli i ludzie podli nie mają przynależności. Znajdziemy ich i wśród lekarzy i wśród pacjentów.
- system jest zły. Ale co to jest ten system? Może problem jest nie tylko w polskim systemie leczenia ale w całym zachodnim? Przypominają mi się te dawne wschodnie kultury w których lekarzowi danej społeczności płacono od utrzymywania ludzi w zdrowiu, a od zachorowań im potrącano. Dobro i zdrowie pacjenta było na pierwszym miejscu.
- na "system" najłatwiej zwalić. Tak wygodniej. Problem jest w ludziach. Ale jak to wszystko naprawić? Oczywiście nie wiem. Na bolączki polskiej służby zdrowia nie mam recepty. I tu się kończy moje wymądrzanie. Niemniej książka dobra, kontrowersyjna i chyba potrzebna.

pokaż więcej

 
2018-12-01 15:07:13
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Naprawdę nie mam pojęcia czemu to sobie robię i sięgam po kolejną część nic nie wnoszących i powielanych po raz enty opowiastek gangstera. Czyta się błyskawicznie bo krótkie to i szybkie, ale co z tego wynika? Kompletnie nic. Puste kalorie. Co to wnosi do mojego życia? Do czego mi się ta wiedza przyda? Może ktoś zorganizuje jakiś konkurs wiedzy o mafii pruszkowskiej? Wtedy przynajmniej to... Naprawdę nie mam pojęcia czemu to sobie robię i sięgam po kolejną część nic nie wnoszących i powielanych po raz enty opowiastek gangstera. Czyta się błyskawicznie bo krótkie to i szybkie, ale co z tego wynika? Kompletnie nic. Puste kalorie. Co to wnosi do mojego życia? Do czego mi się ta wiedza przyda? Może ktoś zorganizuje jakiś konkurs wiedzy o mafii pruszkowskiej? Wtedy przynajmniej to wszystko miałoby sens. Tak po prawdzie to jakąś tam wartość (wątpliwą bo wątpliwą ale jednak) miały dwie pierwsze części tych wywiadów, reszta to już mielenie w kółko tego samego i chyba nawet cały ten "Masa" ma już niewiele nowego do powiedzenia. Czytając miałem wrażenie obcowania z literaturą najgorszego sortu. No cóż, pretensje mogę mieć tylko do siebie. Że mimo tego wszystkiego znowu sięgnąłem po "takie coś".

pokaż więcej

 
2018-12-01 14:45:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-12-01 14:44:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-12-01 14:43:24
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-11-25 13:12:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Dziwią mnie tak wysokie oceny. Ot kilka spostrzeżeń, przygód i przemyśleń sympatycznego przyrodnika miłośnika wilków. Czy dowiedziałem się czegoś nowego o tych zwierzętach? Trochę. Jednak zdecydowanie za mało moim zdaniem. Całość jest napisana jakby dla młodszego czytelnika, jakby pod dzieci. Prosty język i proste informacje. Wilki to bez wątpienia piękne i fascynujące stworzenia zasługujące... Dziwią mnie tak wysokie oceny. Ot kilka spostrzeżeń, przygód i przemyśleń sympatycznego przyrodnika miłośnika wilków. Czy dowiedziałem się czegoś nowego o tych zwierzętach? Trochę. Jednak zdecydowanie za mało moim zdaniem. Całość jest napisana jakby dla młodszego czytelnika, jakby pod dzieci. Prosty język i proste informacje. Wilki to bez wątpienia piękne i fascynujące stworzenia zasługujące na nasz szacunek, podziw i ochronę, więc dobrze że się o nich mówi i pisze. Oczekiwałem jednak czegoś rzetelniejszego, solidniejszego i poważniejszego, a dostałem leśne perypetie dziennikarza-przyrodnika przeznaczone do czytania dla całej rodziny z dziećmi. Niby fajnie ale dla mnie to duży niedosyt.

pokaż więcej

 
2018-11-25 12:05:04
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Kolejny zbiór reportaży Kopińskiej po których ten przysłowiowy nóż się w kieszeni otwiera. Witajcie w kraju w którym gdzie masz władzę, pozycję i koneksje to możesz niemal wszystko - bezkarnie molestować, gwałcić a nawet zabić. Nawet jeśli to tylko odosobnione przypadki to miały sposobność zaistnieć, co już jest zatrważające. Niepokojące jest zwłaszcza to jak działają nasze sądy, nasza... Kolejny zbiór reportaży Kopińskiej po których ten przysłowiowy nóż się w kieszeni otwiera. Witajcie w kraju w którym gdzie masz władzę, pozycję i koneksje to możesz niemal wszystko - bezkarnie molestować, gwałcić a nawet zabić. Nawet jeśli to tylko odosobnione przypadki to miały sposobność zaistnieć, co już jest zatrważające. Niepokojące jest zwłaszcza to jak działają nasze sądy, nasza policja, więziennictwo, cały system sprawiedliwości i zakłady opiekuńcze. To wszystko wiemy już ze zbioru "Polska odwraca oczy", a "Z nienawiści do kobiet" tylko dokłada swoją cegiełkę do tego niewesołego obrazu. Ciekawy jest również reportaż o gejach katolikach, choć mnie najbardziej zasmucił ten o Violettcie Villas - wolny, niezależny, kolorowy ptak któremu podcięto skrzydła. Tak właśnie jednostki wybijające się z tłumu są brutalnie sprowadzane na ziemię przez ludzi złej woli i system... nadzieję niesie jedynie ostatni reportaż o kobiecie która w obliczu zła i na przekór losowi odniosła w życiu sukces.

Łyżka dziegciu z mojej strony: poprzedni zbiór zrobił na mnie większe wrażenie. "Polska odwraca oczy" było dla mnie szokiem, ten zbiór przyjąłem znacznie spokojniej. Tytuł jest bardzo chwytliwy ale też nieadekwatny do zawartości. Ofiarami są tu nie tylko kobiety. Część reportaży jakby na doczepkę, czcionka i interlinia wielkie, rozbijające tekst i sztucznie pogrubiające książkę, coś mi tu nie grało... zastanawiam się też czym te krótkie teksty Kopińskiej różnią się od tych z bulwarówek, "Super Expressów" i programów TVN? Też są krótkie, powierzchowne, mają szokować i grać na emocjach. Czuję się przez panią Kopińską nieco zmanipulowany. Przeleciałem przez te krótką lekturę raczej bez większych refleksji, a tak chyba być nie powinno, zwłaszcza w obliczu takich tematów. Niestety ale tym tekstom daleko do wyczerpujących reportaży z wydawnictwa Czarne.

pokaż więcej

 
2018-11-24 13:27:02
Wypowiedział się w dyskusji: Ostrzeżenie: książka tylko dla dorosłych

To chyba najmniejsze zmartwienie polskiego rynku czytelniczego. Problem wymyślony na siłę. Nadmierna pruderia nieadekwatna do czasów w jakich już żyjemy. Innymi słowy: teraz to już musztarda po obiedzie! Seksualizacja i wulgaryzacja sfery publicznej, mediów, internetu i wszystkiego wokół osiągnęła takie rozmiary, że przeciętny nastolatek widział już chyba wszystko (a jak nie to ma do tego... To chyba najmniejsze zmartwienie polskiego rynku czytelniczego. Problem wymyślony na siłę. Nadmierna pruderia nieadekwatna do czasów w jakich już żyjemy. Innymi słowy: teraz to już musztarda po obiedzie! Seksualizacja i wulgaryzacja sfery publicznej, mediów, internetu i wszystkiego wokół osiągnęła takie rozmiary, że przeciętny nastolatek widział już chyba wszystko (a jak nie to ma do tego natychmiastowy dostęp) i te słowo pisane w książkach ma akurat najmniejszą szkodliwość i nie czyni wielkiej różnicy. Czym są te niecenzuralne słowa czy mocne sceny w książce przy popularności takich patostreamów?

Poza tym myślę że zadziałałaby zasada zakazanego owocu. Przynajmniej ja tak miałem. Co rozpaliło moją miłość do czytania i książek w wieku szkolnym i nastoletnim? Coś co było w opozycji do nudnych i poprawnych lektur szkolnych i najbardziej działało na nastolatka jakim byłem, czyli tania fantastyka i horrory niskich lotów pełne przemocy, golizny, wulgarności i seksu. W tym miejscu dziękuje panu Mastertonowi oraz bibliotekarkom że nie zabroniły mi jego wypożyczania :D Bo to wszystko pozwoliło mi się rozwinąć i z czasem sięgnąć po lepszą literaturę.

Zastanówmy się też czego w takim razie miałaby młodzież nie czytać? Książek w których padają wulgaryzmy? W takim razie Fabryka Słów i cała polska fantastyka odpadają. Powieści ze scenami przemocy? Wszystkie kryminały do luftu. Sceny seksu, mocno erotyczne lub pornograficzne? Większość z gatunku "young adult" należałoby skreślić (włącznie z tak popularnym Johnem Greenem). Co by zostało? Obawiam się że niewiele. Przemoc i seks są wpisane w nasz świat, i tym samym w literaturę, i żadne obostrzenia czy ograniczenia tu niczego nie zmienią.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-18 16:23:37
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

"Jeszcze w 2003 roku prawie połowa Polaków (49 % według sondażu OBOP) nic nie wiedziała o ludobójstwie dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach w czasie drugiej wojny światowej." (!) Taką zatrważającą informację przeczytałem w pozycji pani Wieliczki-Szarkowej. Na szczęście to się w ostatnich lata zmienia i rośnie świadomość w tym temacie, między innymi dzięki takim książkom.... "Jeszcze w 2003 roku prawie połowa Polaków (49 % według sondażu OBOP) nic nie wiedziała o ludobójstwie dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach w czasie drugiej wojny światowej." (!) Taką zatrważającą informację przeczytałem w pozycji pani Wieliczki-Szarkowej. Na szczęście to się w ostatnich lata zmienia i rośnie świadomość w tym temacie, między innymi dzięki takim książkom. "Wołyń we krwi" to solidnie opisany przebieg traumatycznych wydarzeń jakie miały miejsce w całym województwie wołyńskim podczas wojny. Bardzo dużo dat, nazw, miejsc, nazwisk, liczb, statystyk i innych szczegółów (włącznie z przyczynami, dokładnym przebiegiem i okresem przedwojennym). Naprawdę porządny i solidny dokument. Oczywiście jest to wstrząsająca lektura. Chodziłem po niej oszołomiony. Dobrze że takie książki powstają. Czytajmy, dowiadujmy się, spróbujmy zrozumieć i przede wszystkim pamiętajmy. Bo uważam że jeden film fabularny o tej tematyce to wciąż za mało. Obejrzenie "Wołynia" Smarzowskiego to za mało. Tam nie wszystko. Wciąż mam wrażenie że zbrodnie hitlerowskie i sowieckie są ogólnie i powszechnie znane, a te najokrutniejsze ukraińskie pozostają jakby tabu (przynajmniej dla świata). Czytajmy, bo jesteśmy chyba dopiero na początku poznawania i rozumienia tej bolesnej polskiej historii.

(no i wciąż czekam na publikację która wyjaśni mi jak człowiek może drugiemu robić takie rzeczy... i nie chodzi mi tylko o zabijanie. Że człowiek jest zwierzęciem które lubi zabijać to wiadomo. Chodzi mi o sposób. To barbarzyństwo i makabra jest dla mnie rzeczą niepojętą! Czyżby człowiek się nie zmienił od czasu wymyślnych średniowiecznych tortur? Wynika z tego że tak. Tysiąc lat rozwoju jak krew w piach...)

pokaż więcej

 
2018-11-04 14:07:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Serial zrobili to mi się przypomniało że na mej półce zalega nieprzeczytany Żulczyk. Pierwsze strony - duży niesmak! Brud i moralna zgnilizna, w której widać Żulczyk lubi się nurzać. Nie taką Warszawę znam... dla mnie stolica nocą to jest piękne miejsce, a tutaj zło, degeneracja, syf, Sodoma i Gomora. No ale rzeczywistość moja (normika, Kowalskiego) z pewnością różni się (i to diametralnie) od... Serial zrobili to mi się przypomniało że na mej półce zalega nieprzeczytany Żulczyk. Pierwsze strony - duży niesmak! Brud i moralna zgnilizna, w której widać Żulczyk lubi się nurzać. Nie taką Warszawę znam... dla mnie stolica nocą to jest piękne miejsce, a tutaj zło, degeneracja, syf, Sodoma i Gomora. No ale rzeczywistość moja (normika, Kowalskiego) z pewnością różni się (i to diametralnie) od rzeczywistości dostawcy kokainy, więc czytam dalej. Żulczyk to dla mnie taki Smarzowski literatury - skupia się na tym co najgorsze w człowieku i ludzkich zachowaniach. Każda postać jest mniej lub bardziej zdemoralizowana, ciężko kogoś polubić, a główny bohater to taki nihilista i mizantrop aż do przesady. Ale wiecie co? Wciągnęła mnie ta powieść, im dalej w las tym bardziej pogrążałem się w tej nocnej, śnieżno-zimowej kilkudniowej odysei grzechu i brudu. Zdecydowanie jest klimat. Bohater/narrator to trochę taki Al Pacino z "Bezsenności" - nie może zasnąć póki nie doprowadzi swoich spraw do końca. I ta jego droga ku potępieniu (czy zbawieniu?) jest fascynująca. I choć nie wszystko mi się tu podoba, (wolę opowieści w których jest jakiś pierwiastek dobra i więcej wiary w ludzi) to naprawdę jest to powieść warta poznania i cytowania. Kilka scen jest naprawdę genialnych, mnóstwo wymyślnych porównań, a ulubionych fragmentów i zdań mam tyle że miejsca by nie starczyło na wypisywanie. I choć autor momentami ociera się o grafomanię i mocno kaleczy język polski, to zdarzają mu się i chwile błyskotliwe. Chyba rozumiem już tą "kultowość" Żulczyka. To jak obserwuje i diagnozuje społeczeństwo Warszawy (warszafki właściwie) jest zaskakująco celne. No i poza wszystkim "Ślepnąc od świateł" to kawał soczystej i brutalnej powieści sensacyjnej z mocnym zakończeniem. Ogólnie - mocna rzecz. Do moich ulubionych książek z pewnością nie trafi ale doceniam.

pokaż więcej

 
2018-11-01 11:58:58
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-21 12:05:50
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

"Firestarter" z 1980 roku z pewnością nie należy do najlepszych dzieł w twórczości Kinga ale czyta się nieźle. Dziewczynka o paranormalnych zdolnościach ścigana przez tajną rządową agencję - brzmi znajomo? Tak, to prawdopodobnie jedna z wielu inspiracji dla twórców "Stranger Things". King powraca tu do tematu z "Carrie", rozszerzając perspektywę i osadzając całość na tle zimnej wojny i... "Firestarter" z 1980 roku z pewnością nie należy do najlepszych dzieł w twórczości Kinga ale czyta się nieźle. Dziewczynka o paranormalnych zdolnościach ścigana przez tajną rządową agencję - brzmi znajomo? Tak, to prawdopodobnie jedna z wielu inspiracji dla twórców "Stranger Things". King powraca tu do tematu z "Carrie", rozszerzając perspektywę i osadzając całość na tle zimnej wojny i nuklearnego wyścigu zbrojeń między Wschodem a Zachodem. Tym samym "Popalaczka" wpisuje się w dość popularny schemat fabularny powieści sensacyjnych pisanych w tamtym czasie. I może dlatego brakuje mi tu trochę kingowskiej oryginalności... ale za to reszta się zgadza: są tajne eksperymenty, zabójcze supermoce, ucieczka przez kilka Stanów, jest wyrazista postać psychopaty (Rainbird), jest i w końcu gra psychologiczna toczona między postaciami, no a kiedy trzeba to bywa i brutalnie (jak to u Kinga). Najciekawsza dla mnie jest właśnie psychologia postaci, której autor poświęca najwięcej miejsca. Uważam że w tym właśnie King jest najlepszy, a nie w straszeniu. Podsumowując, naprawdę fajna powieść, o ile weźmie się poprawkę na czasy w jakich była pisana, przez co dzisiaj może już nie robić specjalnego wrażenia na czytelniku. Jak dla mnie "Popalaczka" plasuje się gdzieś pośrodku kingowskiej bibliografii tzn. napisał on wiele lepszych książek, ale znajdą się też i znacznie gorsze w jego dorobku.

pokaż więcej

 
2018-09-25 18:58:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Czemu dopiero teraz to przeczytałem?! Ta powieść... mnie zmasakrowała. Kończyłem ją czytać cały ROZDYGOTANY! Tak, dygot to odpowiednie słowo. Jest to piękne uczucie kiedy świat powieściowy oddziałuje na ciebie tak bardzo, że odczuwasz wszystkie emocje bohaterów. Wielki talent autora! Mało tego, miałem wrażenie że ta historia dwóch rodzin na przestrzeni trzech pokoleń, się wydarzyła! Tak... Czemu dopiero teraz to przeczytałem?! Ta powieść... mnie zmasakrowała. Kończyłem ją czytać cały ROZDYGOTANY! Tak, dygot to odpowiednie słowo. Jest to piękne uczucie kiedy świat powieściowy oddziałuje na ciebie tak bardzo, że odczuwasz wszystkie emocje bohaterów. Wielki talent autora! Mało tego, miałem wrażenie że ta historia dwóch rodzin na przestrzeni trzech pokoleń, się wydarzyła! Tak realistyczne wrażenie sprawiały losy Geldów i Łabendowiczów. Czuję w tej literaturze duże pokłady prawdy. A nie jest to częste kiedy czyta się fikcję. Myślę że gdyby tak każdy rozpisał życie i losy swojej rodziny (swoich dziadków, ojców, matek, synów, swoje własne) tak jak to zrobił Małecki, to wyszłoby coś zbliżonego. Wszyscy znamy z opowieści rodziców i dziadków te historie... o wiejskich wariatach, zabobonach, klątwach, wyrzutkach, o małych i wielkich tragediach i radościach jakie nasi dziadowie (a później rodzice) przeżyli... wesela, tańce, miłości, zgony, pogrzeby, wojna, komuna, lata 80, transformacja, i w końcu my i nasze zagubienie w wielkomiejskim świecie. A to wszystko jest tak ze sobą połączone, że nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy (przepiękna klamra spajająca zakończenie z początkiem tej historii!). Jakub Małecki mi to dosadnie uświadomił. Wszyscy i wszytko płynie w tej samej rzece... a czy mamy wolną wolę? Myślę że w ograniczonym stopniu. Wiem za to że jest groza istnienia, strach że cała twoja rodzina po kolei odejdzie... i to jest to ROZMYTE które ja też czasami odczuwam... życie to jeden wielki dygot... ale... po raz pierwszy od dawna pomyślałem o swoich nieżyjących dziadkach... jakie mieli życie? I co ja z tego ich życia powtarzam? Czy też czuli dygot istnienia?
Dziękuje panie autorze.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1645 514 8231
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (96)

Ulubieni autorzy (25)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (1403)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd