Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Miłka Kołakowska 
mozaikaliteracka.pl
...BANALNA prawie nigdy :)... PRÓŻNA rzadko... ROZMARZONA od czasu do czasu... ZABIEGANA często... ZACZYTANA bardzo często... PEŁNA ENERGII prawie zawsze... UŚMIECHNIĘTA zawsze...
30 lat, kobieta, Warszawa, status: bibliotekarka, dodała: 30 książek i 20 cytatów, ostatnio widziana 14 godzin temu
Teraz czytam
  • Dziennik uciekiniera
    Dziennik uciekiniera
    Autor:
    „Myślę o nas. Jak misa i dzban możemy do siebie jedynie milczeć. Daleko i blisko zarazem. Krucho-twarde ciała, stykające się przypadkiem, kiedy z dzbana woda leje się do misy. Tęsknota. Morze tęsknoty...
    czytelników: 1 | opinie: 0 | ocena: 0 (0 głosów)
  • Maria Skłodowska-Curie
    Maria Skłodowska-Curie
    Autor:
    Maria Skłodowska-Curie jakiej nie znacie. Magdalena Niedźwiedzka tchnęła życie w koturnowy zwykle obraz nieprzeciętnej Polki, której zdarzało się iść za głosem serca wbrew konwenansom. Akcja powieści...
    czytelników: 460 | opinie: 31 | ocena: 6,77 (62 głosy)
  • Mój pomysł na życie
    Mój pomysł na życie
    Autor:
    Powieść zaprasza kobiece serca do podążania własną drogą, odkrywania siebie. Melody Sawicka, odnosząc spektakularne sukcesy, pnie się po szczeblach kariery w bankowości. Bohaterka, otoczona gronem prz...
    czytelników: 6 | opinie: 1 | ocena: 8 (2 głosy)
  • Nie wszystko zostało zapomniane
    Nie wszystko zostało zapomniane
    Autor:
    W miasteczku Fairview w stanie Connecticut wszystko wydaje się na pozór idealne. Pewnej nocy nastoletnia Jenny Kramer zostaje brutalnie zgwałcona i pobita na lokalnej imprezie. Kilka godzin później d...
    czytelników: 510 | opinie: 9 | ocena: 7,05 (37 głosów)
  • Wielka księga legend Warszawy
    Wielka księga legend Warszawy
    Autorzy:
    Zbiór 25 legend zawiera nie tylko znane wszystkim warszawianom podania o Syrence, Bazyliszku, Złotej Kaczce czy Warsie i Sawie, ale także wiele autorskich opowieści, w których tkwi pewnie ziarno praw...
    czytelników: 17 | opinie: 1 | ocena: 10 (2 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-06-23 21:51:56
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2017-06-23 21:48:23
Dodała do serwisu książkę: Dziennik uciekiniera
 
2017-06-23 13:09:40
Została fanką autorki: Elżbieta Kosobucka
 
2017-06-22 22:46:38

Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
___

Mogłoby się wydawać, że zarówno adwokackie, jak i prokuratorskie myśli krążą jedynie wokół przepisów, kodeksów i paragrafów, a jednak nawet najbardziej zagorzały jurysta potrzebuje wolnej chwili, aby zdjąć z siebie prawniczy ciężar. Niektórym wystarcza wyjście na klasycznego „dymka”, inni gustują w samotnym wylewaniu za kołnierz, ale znajdą się...
Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
___

Mogłoby się wydawać, że zarówno adwokackie, jak i prokuratorskie myśli krążą jedynie wokół przepisów, kodeksów i paragrafów, a jednak nawet najbardziej zagorzały jurysta potrzebuje wolnej chwili, aby zdjąć z siebie prawniczy ciężar. Niektórym wystarcza wyjście na klasycznego „dymka”, inni gustują w samotnym wylewaniu za kołnierz, ale znajdą się też tacy, którzy w ramach separacji od brutalnej codzienności uwalniają głęboko skrywane cielesne żądze. Reprezentantem ostatniej grupy okazuje się też tytułowy bohater debiutanckiej powieści Prokurator, której autorka celowo ukrywa się pod pseudonimem Paulina Świst. Czy tak erotyczne przedstawienie może odzwierciedlać realia polskiego wymiaru sprawiedliwości?

Autorka nie daje czasu na chodzenie w fabularnych pieluchach i od razu rzuca czytelnika w wir mocno cielesnych wrażeń. Trzydziestoletnia adwokatka, Kinga Błońska, której małżeństwo właśnie legło w gruzach, szantażem zostaje zmuszona do obrony groźnego przestępcy, znanego jako Szary. Chcąc odreagować niewierność męża, kobieta trafia do klubu, a następnie ląduje w mieszkaniu poznanego na parkiecie Łukasza. Przypadkowo spotkany mężczyzna okazuje się twardym i niezwykle umiejętnym graczem w seksualne gierki, a zatem doskonale wie, jak pobudzić kobiece zmysły do bezpośredniego działania. Dosłownie kilka godzin po intensywnym nocnym wybryku Kinga staje ramię w ramię z okrutną rzeczywistością. Mężczyzna na jedną noc okazuje się bowiem prokuratorem, przed którego oskarżeniami ma wybronić własnego klienta. Wszystko wskazuje też na to, że cielesne kontakty tej dwójki nie skończą się na jednym żarliwym spotkaniu…

Na początku warto rozwiać powstające wokół wątpliwości, gdyż powieść reklamowana jako kryminał, z tym akurat gatunkiem zbyt wiele wspólnego nie ma. Paulina Świst ułożyła bowiem fabułę w zgodzie z własną wyobraźnią, a to w efekcie przyniosło pikantny erotyk, osadzony w ramach popularnego ostatnio thrillera prawniczego i dodatkowo zwieńczony namiastką typowej powieści sensacyjnej. Autorka porzuca zatem zabawę w konwenanse i eksploduje istną mieszanką erotyczno-prawniczej gry, która w połączeniu z naprzemienną pierwszoosobową narracją i krótkimi rozdziałami, okazuje się lekturą nadzwyczaj łatwą w czytelniczym pożyciu. Zakres fabularnych zdarzeń, tak gęsto obsadzony szaleństwem czysto cielesnych impulsów, sam w sobie wydaje się pomysłowy i z pewnością odbiega od niejednego utartego schematu. Wydźwięk powieści nie byłby jednak tak mocny, gdyby nie wyraźnie przerysowane kreacje głównych postaci. Pani Świst celowo bowiem akcentuje najgorsze ich cechy i nie pozbawia nikogo złudzeń o tym, że ludzka natura zaczyna gnić, gdy człowiek gubi się w oswajaniu własnych żądz.

Można spokojnie napisać, że jest tu zbyt erotycznie, zbyt obcesowo, a miejscami przesadnie wulgarnie. Właśnie takie stanowisko obiera polska debiutantka i nie powinno to budzić żadnych wątpliwości. Ogromnym zaskoczeniem okazuje się natomiast jej mało kobiecy styl, gdyż mocno kontrowersyjne treści, tak ociekające seksem, brutalnym słownictwem i agresywnym prawniczym slangiem, świadczą o tym, że czytelnik patrzy na typowo męskie porno. Nie można autorce odmówić zarówno odwagi, jak i chęci wypromowania dużej dawki współczesnego szaleństwa. Buchające zewsząd pożądanie zabiera fabule pierwszy plan, ale Paulina Świst równie intensywnie opisuje epizody sensacyjnie, których nierzadko bezwzględny przebieg podtrzymuje wrażenie o zauważalnie męskim charakterze powieści. Niepotrzebne wydają się tu natomiast nagminne i nieco łopatologiczne powtórki fabularne, których domniemany zakres czytelnik może wysnuć z kontekstu poprzedniej sceny.

Chociaż nie każdy połknie haczyk cielesnego szaleństwa i tym samym będzie rzucać w stronę tegoż odważnego debiutu wymownym grymasem, to jednocześnie trzeba przyznać, że tak bezpośredni przekaz gwarantuje jazdę bez moralnej trzymanki i celem świadomej odskoczni od bardziej okiełznanych treści, warto się z tym tytułem zmierzyć. Prokurator to przede wszystkim męska atmosfera, nasycona intensywnym pożądaniem i zuchwałą cielesnością, a do tego cień mafijnych porachunków i znany już z pewnej polskiej serii smak prawniczych przekąsów. Kobiece pióro jest tu właściwie niewyczuwalne. Gdyby tak zatem dodać dwa do dwóch, można nawet zadać sensowne pytanie, czy pod pseudonimem Paulina Świst na pewno ukrywa się kobieta?

pokaż więcej

 
2017-06-19 23:36:31
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2017-06-19 19:02:19
Ma nowego znajomego: elkro
 
2017-06-19 19:02:17
Ma nowego znajomego: izamilik
 
2017-06-19 19:00:39

Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
___

Nie od dziś wiadomo, że rodowici mieszkańcy Podhala niezwykle honorowo podchodzą do życia, a ich miłość do własnej ziemi zdaje się wręcz nieporównywalna. Jak zareaguje góralska społeczność, gdy na jednym z pobliskich szlaków znalezione zostaną brutalnie potraktowane ludzkie zwłoki? Tak trupie i niezbyt przyjemnie pachnące znalezisko trafia bowiem...
Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
___

Nie od dziś wiadomo, że rodowici mieszkańcy Podhala niezwykle honorowo podchodzą do życia, a ich miłość do własnej ziemi zdaje się wręcz nieporównywalna. Jak zareaguje góralska społeczność, gdy na jednym z pobliskich szlaków znalezione zostaną brutalnie potraktowane ludzkie zwłoki? Tak trupie i niezbyt przyjemnie pachnące znalezisko trafia bowiem wprost pod nogi żądnej spokoju bohaterki tytułu Śleboda, którym państwo Małgorzata i Michał Kuźmińscy otwierają niesamowicie klimatyczny cykl kryminalny.

Ania Serafin jedzie w ukochane Tatry, aby ukoić poranioną duszę. Na pierwszą wędrówkę wybiera szlak przez Dolinę Suchej Wody, ale zamiast wewnętrznej harmonii, znajduje na swojej drodze zmasakrowane zwłoki człowieka. Ofiarą okazuje się miejscowy odludek, Jan Śleboda, z którym pobliscy mieszkańcy utrzymywali wyjątkowo znikomy kontakt. Podhalańska wieś Murzasichle momentalnie staje się celem żądnego sensacji dziennikarza, Sebastiana Strzygonia, który wykorzystuje nieostrożność Ani i nie zwracając uwagi na jakiekolwiek sentymenty, zaczyna tworzyć materiał życia. Szybko okazuje się, że morderstwo starego Ślebody to tylko wierzchołek traumatycznych wydarzeń Podhala. Niełatwym śledztwem zajmuje się miejscowy policjant Jędrek, który nieustannie szuka właściwych odpowiedzi. Czy paskudne morderstwo to nikczemny odwet za dawne wojenne decyzje?

Nie trzeba intensywnie zagłębiać się w lekturę, aby wyłuskać z niej to, co najbardziej pochłania uwagę odbiorcy. Państwo Kuźmińscy sumiennie dążą bowiem do tego, aby czytelnik przeniósł się na czas fabuły prosto do podhalańskiego Murzasichla. Regularnie stosowana gwara góralska, często występujące stare przyśpiewki, a także opisy dawnych tradycji, to tylko wybrane z dodatków, których celem jest nie tylko świadome wzbogacenie linii fabularnej, ale przede wszystkim nadanie powieści mocno góralskiego tła, bez dwóch zdań pięknego i niepowtarzalnego. Nawet jeżeli nie wszystkie ostro potraktowane gwarą wypowiedzi można zrozumieć przy pierwszym czytaniu, to kontekst każdej z nich jest na tyle klarowny, że w oczach czytelnika nie budzi się żadna literacka wątpliwość. Dzięki temu zabiegowi autorom udaje się nadać fabule iście podhalańskiego charakteru, tak prężnego i sielskiego, a jednocześnie stworzyć coś naprawdę wyjątkowego.

Głęboko ukorzeniona góralska gwara niezaprzeczalnie stanowi fabularną atrakcję, ale równie korzystnie prezentuje się sama akcja kryminalna, która niemal od początku dezorientuje uwagę czytelnika. Autorzy doskonale zdają sobie bowiem sprawę, że dobry kryminał musi zawierać błędnie ukierunkowane poszlaki, a jednocześnie ukradkiem przemycać te, które finalnie ukształtują się w sensowną całość. Zastosowany kamuflaż wydaje się być zatem solidny i tylko mocno wytężona obserwacja pozwala snuć logiczne wnioski. Intrygujące i dobrze poprowadzone zbiegi okoliczności idealnie wtapiają się w trudną do rozwiązania sprawę kryminalną, sprawiając przy tym, że dochodzenie często wymaga drobiazgowej analizy, pomysłowego łączenia faktów i celnego wyłapywania tego, co sprytnie ukrywa się między warstwami. Trafnym zabiegiem okazują się także liczne retrospekcje, które swą treścią nie tylko obrazują przeszłość zamordowanego mieszkańca, ale też utrwalają wiedzę o lokalnej rzeczywistości w czasach wojennych.

Nie byłoby tak klimatycznej lektury, gdyby nie złożona sieć postaci, tak optymalnie dopełniających poszczególne sceny. Najbardziej wybija się Ania Serafin, która we własnym skromnym towarzystwie rusza w znajome górskie szlaki, aby odnaleźć zagubiony spokój ducha. Niespodziewane odkrycie ludzkich zwłok sprawia, że zaplanowany wypad w Tatry szybko przybiera formę doszukiwania się sensu okrutnej zbrodni. Jej asekurantem i przy okazji niewątpliwym podjudzaczem okazuje się Bastian, który w podhalańskim morderstwie doszukuje się szansy na dziennikarski sukces. Duet ten sumiennie prowadzi własne dochodzenie i chociaż intencje tej dwójki nie są złe, to nie każdy ich krok można uznać za właściwie przemyślany. Ich decyzjami kieruje bowiem ludzka ciekawość oraz żądza poznania prawdy, a to nierzadko prowadzi do rozpraszania działania miejscowej policji. Oficjalnym śledztwem zajmuje się Jędrek Chowaniec, który godnie reprezentuje rodzime Podhale. Mężczyzna stale posługuje się góralską gwarą, nie stroni też od żartów, a jego powiedzenie „kruca fuks” sprawia, że czytelnik regularnie uśmiecha się pod nosem. Nie ma wątpliwości, że tak bogato opisane kreacje zawsze pamięta się z widocznym sentymentem.

Państwo Małgorzata i Michał Kuźmińscy nie bawią się w subtelności i już na początku górskiego szlaku kładą rozharatane ludzkie zwłoki. Atmosfera robi się coraz gorętsza, a dociekliwość pewnego dziennikarza wpływa równomiernie także na ciekawość odbiorcy. Śleboda okazuje się powieścią o mocno góralskim podłożu, pięknie udekorowaną podhalańską gwarą i dawnymi przyśpiewkami, a jednocześnie pamiętającą o przewodniej warstwie kryminalnej, której trudno odmówić jakości. Nie pozostaje zatem nic więcej, jak tylko szczerze polecać!

pokaż więcej

 
2017-06-16 23:45:43
Ma nowego znajomego: marindek
 
2017-06-15 12:30:43

Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
___

Stare porzekadło mówi, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, ale to znane powiedzenie równie dobrze można odnieść do miłości, która często dopiero wystawiona na ciężką próbę przybiera właściwe sobie oblicze. Niejednokrotnie okazuje się zatem, że to najbardziej traumatyczne wydarzenia, bolesne i rozdzielające człowieka od wewnątrz,...
Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
___

Stare porzekadło mówi, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, ale to znane powiedzenie równie dobrze można odnieść do miłości, która często dopiero wystawiona na ciężką próbę przybiera właściwe sobie oblicze. Niejednokrotnie okazuje się zatem, że to najbardziej traumatyczne wydarzenia, bolesne i rozdzielające człowieka od wewnątrz, stają się najlepszą pożywką dla świeżo kiełkującego uczucia. Gorzkie przeżycia towarzyszą też bohaterom powieści Czereśnie zawsze muszą być dwie, w której Magdalena Witkiewicz maluje obraz subtelnie rozkwitającej miłości.

W efekcie szkolnego wybryku młoda Zosia Krasnopolska zaczyna opiekować się panią Stefanią, która po latach wspólnej przyjaźni zostawia dziewczynie w spadku zaniedbaną willę w Rudzie Pabianickiej. Zrujnowany obecnie dom otoczony był niegdyś pięknym sadem owocowym, który nadawał mu wyjątkowo sielankowego wyglądu. Na miejscu okazuje się, że odziedziczona willa skrywa wiele tajemnic dawnych mieszkańców, co daje Zosi jasny sygnał do grzebania w starych dziejach. Kobieta sumiennie drąży historyczne skały, a regularne towarzystwo zapewnia jej świeżo poznany Szymon, który mimo ciążących mu na duszy osobistych smutków, powoli wdziera się do jej poharatanego serca. Czy to właśnie miłość zapukała do Zosi drzwi?

Magdalena Witkiewicz częstuje czytelnika historią niesłychanie emocjonalną, która swą poruszającą treścią mimowolnie tworzy swoistą i niezaprzeczalnie trafną definicję miłości. Można pomyśleć, że wykreowane przez autorkę uczucie to cudowny zbieg okoliczności, opakowany w sztampową aurę zakochania, lecz nic bardziej mylnego. Wskrzeszona iskra miłości sama w sobie nie jest wielkim zaskoczeniem, ale wykreowana wokół odziedziczonej willi historia niezmiennie intryguje i zdaje się właściwie scalać nawet pozornie niezwiązane elementy. Przytaczana za pomocą retrospekcji warstwa historyczna pozwala odbiorcy poznać tragiczne losy dawnego właściciela domu, Henryka Dworaka, a także daje szansę na niezapomniany spacer po ówczesnej Łodzi oraz jej okolicach. Wisienką na fabularnym torcie okazuje się detalicznie opisana sceneria, która non stop ujmuje bogactwem sielskiego klimatu, tak cennego i pożądanego we współczesnych czasach. Zauważalna lekkość tekstu sprawia, że kolejne sceny przyjemnie rozpływają się po wyobraźni, dając czytelnikowi namiastkę niczym niezmąconego relaksu. Sentymentalny dobór słów sprawia też, że nastrój w powieści jest nie tylko sielankowy, ale fragmentami wręcz magiczny. Nie ma zatem wątpliwości, że autorka potrafi malowniczo spisywać własne myśli, nadając im kobiecego i bez dwóch zdań żywego charakteru.

Niemały poziom ekspresji można odczytać także w kreacji poszczególnych bohaterów, którzy idealnie wtapiają się w przygotowane dla nich społeczne tło. Zarówno Zosia, jak i Szymon, podchodzą do życia z wykreowanym wcześniej dystansem, trudno im też podejmować ważne decyzje, ale jednocześnie trzeba przyznać, że ich kreacje są naprawdę bogate i wiarygodne. Każdy bohater dźwiga tu swój los, samodzielnie ścierając się z demonami smutnej rzeczywistości, ale autorka pięknie pokazuje, jak wiele w trudnych chwilach może zdziałać wsparcie drugiej osoby. Nie jest to jednak jedyne przesłanie, gdyż równie intensywnie przez fabułę przebija się zachęta do optymistycznego spoglądania w przyszłość, jak również bodziec do częstego pobudzania nawet najskrytszych marzeń. Autorka z dużą świadomością prezentuje też, jak barwnie potrafią dojrzewać ludzkie myśli, gdy wpływa na nie sumiennie upływający czas.

Rozczulająca historia miłości, tak pięknie kwitnącej między Zosią i Szymonem, z pewnością potwierdza, że Magdalena Witkiewicz doskonale zna słabości, bolączki oraz najgłębsze pragnienia kobiecych serc. Jest to bowiem powieść – motywacja, która w oczach czytelnika przyjmuje postać skrajnie czystego impulsu do wskrzeszania własnych marzeń. Autorka świadomie i niezwykle naturalnie dzieli się własną wyobraźnią, precyzyjnie dobierając i opisując scenerię dla poszczególnych scen, a jednocześnie pamiętając o tym, że obrany w życiu scenariusz często swój zarys ma w odległej przeszłości. Niełatwo jest przejść obok tej lektury obojętnie i równie trudno przychodzi rozstanie z tak poczciwymi i wiarygodnymi bohaterami. Ze swojej strony serdecznie polecam!

pokaż więcej

 
2017-06-11 18:58:07
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2017-06-11 18:57:24

Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
___

Instynkt mordercy pojawia się w ludzkiej głowie właściwie od zarania dziejów. Wychowanie w zgodzie z moralnością i świadomość konsekwencji zazwyczaj potrafią rozgonić czarne myśli, a jednak w każdej społeczności znajdzie się wyjątek, dla którego potrzeba pozbawienia kogoś życia jest większa niż utrwalone przez lata zasady. Dla jednych motywem...
Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
___

Instynkt mordercy pojawia się w ludzkiej głowie właściwie od zarania dziejów. Wychowanie w zgodzie z moralnością i świadomość konsekwencji zazwyczaj potrafią rozgonić czarne myśli, a jednak w każdej społeczności znajdzie się wyjątek, dla którego potrzeba pozbawienia kogoś życia jest większa niż utrwalone przez lata zasady. Dla jednych motywem jest nienawiść, dla drugich zazdrość lub popęd za wypatrzoną korzyścią, a jeszcze dla innych niełatwa do zrozumienia chęć wysprzątania świata z ludzkiego brudu. Właśnie taka potrzeba rządzi umysłem bohatera powieści Dziewczyny, które miał na myśli, a morderczym celem na jego drodze stają się panie wykonujące najstarszy zawód świata…

Listopadowy spacer pewnego witrażysty kończy się mało przyjemnym znaleziskiem. W krakowskim Lasku Wolskim Borys trafia bowiem na niespodziewanego wisielca płci żeńskiej. Mężczyzna zgłasza sprawę na policję, gdzie zajmuje się nim ślamazarny podkomisarz, Sebastian Bednarski. Policjant przyjmuje także zgłoszenie kradzieży od wyjątkowo atrakcyjnej malarki, Oliwii Holwant, która chwilę po tych wydarzeniach uwodzi wspomnianego wcześniej Borysa, zlecając mu wykonanie nietypowego witrażu. Mniej więcej w tym samym czasie okazuje się, że osnuty mglistym smogiem Kraków stał się właśnie celem dla seryjnego mordercy prostytutek. Chociaż podkomisarz Sebastian regularnie boryka z problemami natury osobistej, mocno angażuje się w toporne dochodzenie i z tylko sobie znaną niezdarnością próbuje złapać jakikolwiek punkt morderczego zaczepienia. Czy mężczyźnie uda się doprowadzić to śledztwo do ładu?

Jakże ekspansywną zabawę słowem proponuje nam pan Kyrcz! Zaskakujące i często kąśliwe w swej treści metafory wymieszane są tu ze śmiałym, gwałtownym, a czasem nawet rozwiązłym zasobem słów, urozmaiconym nierzadko o gryzące wzrok wulgaryzmy. Autor celowo sieje stylistyczny ferment, jednocześnie intrygując, rozśmieszając i drażniąc żądnego literackich wrażeń czytelnika. Efektem takiej zagrywki są niewątpliwie stale wyczuwalne emocje, ale też zwykła ludzka ciekawość, która nakazuje wytężyć poziom skupienia, aby przebić się przez ogólne wrażenie chaosu do kryminalnego trzonu tej mało konwencjonalnej opowieści. W tym miejscu Kazimierz Kyrcz wyskakuje z przygotowaną zawczasu niespodzianką, którą okazuje się ujawnienie postaci grasującego po Krakowie mordercy. Czytelnik może zatem badać nietypowy profil sprawcy dosłownie od wewnątrz, poznając myśli i kolejne kroki niecodziennego sprawcy. Może też i to całkiem nieprzypadkowo uświadomić sobie, że w duszy niemal każdego człowieka zalegają przysypane racjonalnością szepty mrocznego instynktu.

Niezwykły charakter powieści tworzą jednak nie tylko smaczki językowe oraz świadomie ujawniony morderca, ale też wyjątkowo ekspresyjna mieszanka narracyjna, która pozwala przejrzeć zachowania bohaterów na wskroś. Niebywały witrażysta Borys, który po wypadku stracił zmysły węchu oraz smaku, samodzielnie relacjonuje swoją część wydarzeń i dopiero w końcówce oddaje głos tradycyjnemu narratorowi. Ten natomiast nieprzerwanie towarzyszy niezdarze, jaką bez dwóch zdań jest podkomisarz Bednarski, a także sfiksowanemu na punkcie rybek akwariowych mordercy, który bez ustanku czyści krakowskie ulice z kolejnych nierządnic. Odpowiednio poprowadzone sylwetki bohaterów z pewnością intrygują, a dodatkową zachętą do śledzenia ich pogmatwanych losów okazuje się owita wokół każdego z nich aura swoistej tajemniczości. Zaskakujący wypad poza utarte schematy gwarantuje też sprytne omijanie rzeczywistości, którym pan Kyrcz urozmaica swoją fabułę. Tylko tu bowiem prokurator częstuje gości alkoholem, policjanci ujawniają dane osobowe i rozmawiają z interesantami na „Ty”. Dla niektórych zapewne będzie to nadmierna swawola w budowaniu scenerii, ale nie ma wątpliwości, że tak celowe nagięcia realiów idealnie komponują się z całokształtem powieści.

Losy kilku niezależnych osób łączą się w jedną i świadomie zagmatwaną historię kryminalną, której końca nie można okiełznać pierwotnym wrażeniem. Przekroczenie progu tej fabuły okazuje się bowiem wejściem do rzeki o świadomie naruszonym gruncie, który łaskocze nieco przerafinowanym słownictwem, a jednocześnie wciąż kusi swoją odmiennością. Kazimierz Kyrcz zaprasza zatem czytelnika do udziału w osobliwym wydarzeniu literackim, którego kaliber może zaskoczyć nawet doświadczonego miłośnika gatunku. Ze swojej strony serdecznie polecam!

pokaż więcej

 
2017-06-08 23:05:56
Autor:

Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
___

Idealny dom każdemu przywodzi na myśl inne skojarzenia. Dla wielu jest to wiejski domek z drewnianą altanką i zielonym ogródkiem, w którym nieustannie słychać śmiech i rodzinny gwar, natomiast dla innych jest to dostojnie wyglądający budynek z dużą przestrzenią, pięknymi dziełami sztuki, a także wnętrzem wypełnionym czystą elegancją. Są również...
Miłka Kołakowska | www.mozaikaliteracka.pl
___

Idealny dom każdemu przywodzi na myśl inne skojarzenia. Dla wielu jest to wiejski domek z drewnianą altanką i zielonym ogródkiem, w którym nieustannie słychać śmiech i rodzinny gwar, natomiast dla innych jest to dostojnie wyglądający budynek z dużą przestrzenią, pięknymi dziełami sztuki, a także wnętrzem wypełnionym czystą elegancją. Są również tacy, którzy architektonicznej doskonałości doszukują się w skrajnym minimalizmie. Właśnie taką osobowość kreuje JP Delaney w thrillerze psychologicznym Lokatorka, lecz w tym przypadku perfekcja kieruje swe szpona nie tylko w stronę budynku, ale też w stronę ludzkich zachowań.

Jane wprowadza się do ultranowoczesnego domu przy Folger Street 1, gdzie wcześniej mieszkała nieżyjąca już kobieta o imieniu Emma. Zarówno poprzednia, jak i obecna lokatorka, nigdy się nie poznały, a jednak ich podobieństwo zdaje się być uderzające. Kobiety są do siebie nie tylko fizycznie podobne, ale też obie upatrują w przeprowadzce szansy na nowy start w życiu. Właścicielem inteligentnego domu jest architekt Edward Monkford, który słynie z restrykcyjnego podejścia do własnych projektów. Mężczyzna wymaga bowiem od najemców przestrzegania surowych reguł, nierzadko związanych z poświęceniem dotychczasowych przyzwyczajeń. Zarówno Emma, jak i Jane, widzą w tej poukładanej przestrzeni idealne miejsce do sprzątnięcia brudów z poprzedniego życia, jak również niepowtarzalną szansę do napisania swojego nowego rozdziału. Lokatorki łączy także sam Edward, z którym obie kobiety wchodzą w niesłychanie bliską relację. Początkowe pożądanie szybko przybiera jednak formę dziwnej niepewności…

Pierwszoosobowa narracja pozwala naprzemiennie śledzić losy obu kobiet i trzeba przyznać, że czytelnik naprawdę szybko angażuje się w podglądanie ich codzienności. Bieżąca relacja Jane śmiało przeplata się z opowieścią poprzedniej lokatorki, pozwalając odbiorcy na wyjątkowo szeroką obserwację wydarzeń. Chociaż ogólny zamysł ubrany jest w dość popularny schemat kobiety skrzywdzonej i dominującego nad jej naiwnością mężczyzny, to jednak autor robi wiele, aby jego twór literacki nabrał cech wyjątkowości. JP Delaney wyraźnie skupia się na pozornie świadomym popadaniu w skrajność, w tym przypadku wytyczoną przez dążenie do niczym niezmąconego perfekcjonizmu we własnym domu. Nadmierna dbałość w przestrzeganiu zasad okazuje się jednak rozwiązaniem na krótką metę i zamiast upragnionego spokoju ducha, rozprzestrzenia jedynie gryzące poczucie niepokoju.

Autor zauważalnie dba o warstwę psychologiczną, bez obaw balansuje też na granicy czystego erotyku, ale nie byłoby tu porządnych emocji, gdyby nie zagadkowa śmierć Emmy. Nie ma bowiem wątpliwości, że okoliczności jej tajemniczego zgonu, tak sumiennie dawkowane czytelnikowi, scalają sens tej mocno intrygującej historii. Brutalne sekrety powoli wypływają na wierzch i niejako wytykają błędy w pierwotnym wrażeniu, co w oczach odbiorcy staje się jawnym potwierdzeniem tego, iż pan Delaney rzetelnie podszedł nie tylko do wylania powieściowych fundamentów, ale także do całej fabularnej konstrukcji. Ramy gatunkowe zapewnia jednak nie tylko zagadkowy i wyraźnie psychologiczny charakter powieści, ale też potok autentycznie żywych emocji, które odpowiednio rozprowadzają stale wyczuwalne napięcie. Warto dodać, że wyklarowana akcja toczy się niesłychanie szybko, a zafundowany przez autora styl jest na tyle zgrabny i lekki, że całokształt okazuje się dla odbiorcy niebywale przyjemną lekturą.

Trudno nie dostrzec jakości oraz gatunkowego wyczucia, jakie proponuje pan Delaney. Konsekwentnie rozpisana fabuła w połączeniu z zagadkową przeszłością domu, a także precyzyjnie poprowadzone sylwetki postaci sprawiają bowiem, że napięcie w Lokatorce rośnie nieprzerwanie do ostatniej strony, zapewniając czytelnikowi stały dostęp do realnie niepokojących emocji. Zapewniam, że tajemniczy dom przy Folger Street 1 uzbrojony jest nie tylko w nowoczesny system alarmowy, ale też w szereg intensywnych wrażeń. Jesteście gotowi, aby tam zamieszkać?

pokaż więcej

 
2017-06-06 21:59:45
Ma nowego znajomego: Złodziejka_Książek
 
2017-06-05 21:20:28
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
Moja biblioteczka
655 196 8187
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (353)

Ulubieni autorzy (35)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (18)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd