PolishPopkulturę 
fb.com/polishpopkulture
Czytam komiksy. | Catwoman z profilówki © Greg Léon Guillemin <3
status: Czytelnik, dodał: 11 książek, ostatnio widziany 4 dni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-03 22:13:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: My Hero Academia (tom 7)

To w sumie zabawne, że w młodzieżowym bitewniaku o nastoletnich superbohaterach o wiele bardziej od scen akcji podobają mi się... sceny obyczajowe. Dobre to czytadło, choć życzyłbym sobie więcej teen dramy, a mniej mordobicia.

instagram.com/polishpopkulture

 
2018-11-29 12:04:42
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Ms Marvel (tom 3) | Seria: Marvel NOW!

Życie nie rozpieszcza Kamali Khan. Na przestrzeni pierwszych dwóch tomów dziewczyna boleśnie przekonała się, jak trudno jest być nastolatką, muzułmanką i superbohaterką - i że pogodzenie tych ról czasem graniczy z niemożliwością. W trzecim tomie scenarzystka idzie o krok dalej i jeszcze bardziej komplikuje i tak już niełatwą sytuację życiową Kamali. Jak nasza ulubienica poradzi sobie z byciem... Życie nie rozpieszcza Kamali Khan. Na przestrzeni pierwszych dwóch tomów dziewczyna boleśnie przekonała się, jak trudno jest być nastolatką, muzułmanką i superbohaterką - i że pogodzenie tych ról czasem graniczy z niemożliwością. W trzecim tomie scenarzystka idzie o krok dalej i jeszcze bardziej komplikuje i tak już niełatwą sytuację życiową Kamali. Jak nasza ulubienica poradzi sobie z byciem ZAKOCHANĄ nastoletnią muzułmańską superbohaterką? Cykl G. Willow Wilson to zdecydowanie jeden z najważniejszych tytułów Marvela ostatnich lat. Rzecz to mądra, poruszająca społecznie istotne kwestie z odpowiednim wyczuciem i ogromną dozą wrażliwości. Polecam zwłaszcza nieco młodszym czytelnikom, albo tym, którzy wciąż pamiętają, jak to jest nastolatkiem być.

instagram.com/polishpopkulture

pokaż więcej

 
2018-11-29 11:31:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Gnat (tom 3) | Seria: Klub Świata Komiksu

Jestem w mniejszości, ale po tych 1500 stronach wciąż nie pojmuję, skąd te wysokie oceny, skąd ten zachwyt, to uwielbienie, skąd te wszystkie Eisnery i Harveye, skąd status pozycji kultowej. Dla mnie to tytuł wybitnie przeciętny, przegadany, pełen niepotrzebnych dłużyzn i fabularnych mielizn.

Niektórych - z tego, co zdążyłem zauważyć - fascynuje, jak seria na przestrzeni tych dziewięciu tomów...
Jestem w mniejszości, ale po tych 1500 stronach wciąż nie pojmuję, skąd te wysokie oceny, skąd ten zachwyt, to uwielbienie, skąd te wszystkie Eisnery i Harveye, skąd status pozycji kultowej. Dla mnie to tytuł wybitnie przeciętny, przegadany, pełen niepotrzebnych dłużyzn i fabularnych mielizn.

Niektórych - z tego, co zdążyłem zauważyć - fascynuje, jak seria na przestrzeni tych dziewięciu tomów przeobraziła się z prostej przygodowej komedyjki w nastrojowe dark fantasy. Jasne, taka diametralna zmiana konwencji to ciekawy zabieg (o ile założymy, że była to zmiana zaplanowana, a nie naprędce zaimprowizowana z braku innych pomysłów), ale dla mnie wciąż jest to przejście z komedii, która nie bawi, w fantasy, które nie intryguje. I z dwojga złego nie wiem, co jest gorsze.

Być może serii pomogłoby, gdyby wraz z fabułą w nieco poważniejszą stronę ewoluowała także oprawa graficzna. Końcowe sceny - często mroczne i krwawe - narysowane „kreskówkową” kreską momentami wydawały mi się wręcz niepoważnie; forma kompletnie nie przystawała do treści, nie współgrała z tymi wszystkimi dramatycznymi wydarzeniami. O ile w niektórych przypadkach zobrazowanie „dorosłej” fabuły „dziecięcym” rysunkiem byłoby uzasadnione, tak tutaj - mam wrażenie - ujawniło braki w warsztacie Smitha, który może i jest wybitnym cartoonistą, ale najwyraźniej nie jest zbyt wszechstronnym plastykiem. (Jeśli nie wiecie, o czym mówię, dobrym przykładem jest tutaj choćby całkiem przyzwoite mango „Soul Eater”, gdzie w momentach „szaleństwa” kreska płynnie przechodzi z mangowo-cartoonowej w odrealniony creepy półszkic-półbazgroł. Taki myk mistrzowsko buduje klimat narastającego obłędu).

Co jeszcze mogę dodać? Może to, że doceniam licznie występujące tu nawiązania intertekstualne, ale jestem zdania, że nagromadzenie takich nawiązań nie wygeneruje z automatu ciekawej fabuły.

Koniec końców wydaje mi się, że gdybym nie miał tak absurdalnie wysokich oczekiwań - rozdmuchanych najpewniej przez lekturę peanów pochwalnych rozsianych po całych internetach - uznałbym Gnata za przyjemne czytadełko. Tymczasem jednak zawiodłem się, bo chyba oczekiwałem czegoś, co przenicuje mój światopogląd i sposób pojmowania komiksu jako medium, a dostałem... no właśnie - przyjemne czytadełko. Sami oceńcie, czy tego właśnie poszukujecie.

instagram.com/polishpopkulture

pokaż więcej

 
2018-11-28 21:56:08
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

To chyba mój piąty komiks tego autora - i pod wieloma względami bardzo podobny do tych poprzednich. Ponownie dostajemy niespieszną narrację, pozbawioną wyraźnej struktury fabułę i przezroczystych bohaterów. To wszystko niekoniecznie wady, bo w końcu mamy do czynienia z obyczajówką typu "okruchy życia". Takie powolne, epizodyczne prowadzenie fabuły jest tutaj wręcz wskazane, a "everyman" w... To chyba mój piąty komiks tego autora - i pod wieloma względami bardzo podobny do tych poprzednich. Ponownie dostajemy niespieszną narrację, pozbawioną wyraźnej struktury fabułę i przezroczystych bohaterów. To wszystko niekoniecznie wady, bo w końcu mamy do czynienia z obyczajówką typu "okruchy życia". Takie powolne, epizodyczne prowadzenie fabuły jest tutaj wręcz wskazane, a "everyman" w roli głównej ma najpewniej pomóc czytelnikowi w wyłuskaniu morału; w wyciągnięciu jakiejś lekcji dla siebie. Poza tym, nie sposób nie doszukiwać się tutaj elementów autobiograficznych - to w końcu opowieść o początkującym mangace. Niby nic oryginalnego - w samej Polsce wydanych zostało już kilka tytułów o podobnej tematyce - ale Taniguchi idzie tutaj o krok dalej. To nie tylko rzecz o gościu, który chce rysować komiksy, ale także pewnego rodzaju przypowieść o odkrywaniu swojego miejsca w życiu, o wyrywaniu się ze stagnacji, o przełamywaniu niemocy (i tej twórczej, i tej życiowej) - i, oczywiście, o tym, że sukces można osiągnąć tylko dzięki ciężkiej pracy. Na koniec warto dodać, że dzieła tego autora przesycone są naprawdę niepowtarzalną wrażliwością, która - jak zdążyłem się przekonać - czytelników albo niemożliwie męczy, albo niemożliwie wzrusza. Ja tkwię chyba gdzieś pośrodku, między znużeniem a zachwytem. Dziwny to paradoks, ale każdą moją próbę obcowania z twórczością Taniguchiego można przyrównać do tego stanu, jaki towarzyszy człowiekowi, kiedy ten - najedzony i omotany w kocyk - zasypia w zimę przed telewizorem podczas seansu jakiegoś melodramatu. Przyjemny to stan, bo - choć jest nudno - człowiek wie, że jest w domu, jest bezpieczny i może sobie na tę chwilę rozprężenia pozwolić.

instagram.com/polishpopkulture

pokaż więcej

 
2018-11-24 21:57:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: The Promised Neverland (tom 6)

Obawiałem się, że po zakończeniu pierwszego dużego segmentu fabularnego w tomie 5. poziom drastycznie spadnie, ale na szczęście nic takiego się nie stało. Seria wciąż intryguje, a tom szósty udziela odpowiedzi na wiele pytań, które towarzyszyły nam praktycznie od początku cyklu. Minus za momentami koślawe tłumaczenie (demon używający gimbazjalnego "soraski" przyprawił mnie o głośny facepalm...... Obawiałem się, że po zakończeniu pierwszego dużego segmentu fabularnego w tomie 5. poziom drastycznie spadnie, ale na szczęście nic takiego się nie stało. Seria wciąż intryguje, a tom szósty udziela odpowiedzi na wiele pytań, które towarzyszyły nam praktycznie od początku cyklu. Minus za momentami koślawe tłumaczenie (demon używający gimbazjalnego "soraski" przyprawił mnie o głośny facepalm... WANEKO, WHY? WHY?!!!). Tak czy owak polecam gorąco. Nie mogę się już doczekać kontynuacji i seansu zapowiedzianej adaptacji animowanej. :D

pokaż więcej

 
2018-11-09 22:09:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Head Lopper (tom 2)

Seria HEAD LOPPER to komiksowy odpowiednik gier typu hack'n'slash - rozrywka to szybka, niewymagająca, a jednocześnie wciągająca jak diabli. Warto sięgnąć zwłaszcza dla warstwy wizualnej - estetycznie jest to szalony miks posępnego stylu Mignoli z kolorowym cartoonem rodem z Pory na przygodę. Jeśli lubicie dynamiczne rąbanki - dla Dekapitatora stracicie głowę. // Ocena dla tomów 1 i 2.

...
Seria HEAD LOPPER to komiksowy odpowiednik gier typu hack'n'slash - rozrywka to szybka, niewymagająca, a jednocześnie wciągająca jak diabli. Warto sięgnąć zwłaszcza dla warstwy wizualnej - estetycznie jest to szalony miks posępnego stylu Mignoli z kolorowym cartoonem rodem z Pory na przygodę. Jeśli lubicie dynamiczne rąbanki - dla Dekapitatora stracicie głowę. // Ocena dla tomów 1 i 2.

instagram.com/polishpopkulture

pokaż więcej

 
2018-11-09 22:09:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Head Lopper (tom 1)
 
2018-11-06 20:25:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Na około 250 pasków rozbawiło mnie max 10. Ale może to moja wina, może to ja nie mam poczucia humoru :P. W każdym razie - doceniam i szanuję, ale nie lubię i nie polecam.

instagram.com/polishpopkulture

 
2018-11-02 18:25:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Mechaniczna ziemia (tom 2)

Andréae przejmuje stery i odtąd zajmować się będzie już nie tylko warstwą graficzną, ale także scenariuszem serii. Trudno wyczuć, czy jest to zmiana na lepsze, ale póki co względnie wysoki poziom "jedynki" został utrzymany. Tom drugi jest chyba nieco bardziej dynamiczny, w satysfakcjonujący sposób rozwija świat przedstawiony i odpowiada na jedno z najważniejszych pytań cyklu, tj. dlaczego... Andréae przejmuje stery i odtąd zajmować się będzie już nie tylko warstwą graficzną, ale także scenariuszem serii. Trudno wyczuć, czy jest to zmiana na lepsze, ale póki co względnie wysoki poziom "jedynki" został utrzymany. Tom drugi jest chyba nieco bardziej dynamiczny, w satysfakcjonujący sposób rozwija świat przedstawiony i odpowiada na jedno z najważniejszych pytań cyklu, tj. dlaczego ludzkość porzuciła stały ląd na rzecz gigantycznych statków-miast. Mały minus za bohaterów, którzy praktycznie się nie rozwijają. Naiwnie oczekiwałem, że te wszystkie perypetie czegoś ich nauczą, ale nic z tego - choć zakończenie albumu pozostawiło mnie z nadzieją, że może w finale coś się w tej kwestii zmieni. W każdym razie - poprawny to komiks, który z czystym sumieniem mogę polecić.

instagram.com/polishpopkulture

pokaż więcej

 
2018-11-01 17:59:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Jeśli tęsknicie za Gravity Falls - KONIECZNIE sięgnijcie po Lost Legends! To właściwie cztery bonusowe odcinki serialu, tyle że ubrane w formę komiksu. W przeciwieństwie do komiksowych perypetii Ricka i Morty'ego, tutaj udało się idealnie oddać klimat oraz humor animowanego pierwowzoru. Komiksowe Gravity Falls ma jednak tę przewagę, że pisane jest nie przez scenarzystę "z zewnątrz", tylko... Jeśli tęsknicie za Gravity Falls - KONIECZNIE sięgnijcie po Lost Legends! To właściwie cztery bonusowe odcinki serialu, tyle że ubrane w formę komiksu. W przeciwieństwie do komiksowych perypetii Ricka i Morty'ego, tutaj udało się idealnie oddać klimat oraz humor animowanego pierwowzoru. Komiksowe Gravity Falls ma jednak tę przewagę, że pisane jest nie przez scenarzystę "z zewnątrz", tylko przez twórcę oryginału - Alexa Hirscha - co samo w sobie jest gwarantem jakości. Hirsch opowiada o swoich bohaterach z niemal ojcowską czułością, wprawnie rozwija ich charaktery i pogłębia relacje między nimi. Prócz tego - facet po prostu czuje komiks i powrót do serii w takiej właśnie formie zdaje się sprawiać mu ogromną frajdę. Twórca bawi się tu mitologią świata przedstawionego, bawi się fanowskimi teoriami narosłymi wokół serialu, wreszcie bawi się samym medium - i robi to z lekkością godną starego wyjadacza. Wszystkim fanom przegorąco polecam!

instagram.com/polishpopkulture

pokaż więcej

 
2018-10-31 20:08:26
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Po komiksowych przygodach Aanga nadszedł czas na serię o Korrze! TURF WARS to kanoniczna kontynuacja serialu napisana przez samego pana DiMartino. Akcja rozpoczyna się dokładnie w momencie, w którym zakończył się sezon czwarty animacji. Dobre to czytadło, poziomem dorównujące oryginałowi, pomysłowo rozwijające poucinane wątki. Korra mierzy się tu z konsekwencjami otwarcia portalu w samym sercu... Po komiksowych przygodach Aanga nadszedł czas na serię o Korrze! TURF WARS to kanoniczna kontynuacja serialu napisana przez samego pana DiMartino. Akcja rozpoczyna się dokładnie w momencie, w którym zakończył się sezon czwarty animacji. Dobre to czytadło, poziomem dorównujące oryginałowi, pomysłowo rozwijające poucinane wątki. Korra mierzy się tu z konsekwencjami otwarcia portalu w samym sercu Republic City; równocześnie sporo "czasu antenowego" dostaje wątek romansowy, delikatnie tylko zasugerowany w serialu. Co ciekawe, kwestia reprezentacji LGBT nie została tu potraktowana po macoszemu na zasadzie "aha, no ok", jak to bywa w młodzieżówkach. Scenarzysta z odpowiednią wrażliwością - a jednocześnie dużą dozą realizmu i bez zbędnego moralizatorstwa - rozbudowuje cały świat przedstawiony o ten właśnie aspekt. Szkoda tylko, że autorzy nie mieli odwagi podjąć tak istotnej problematyki w animowanym pierwowzorze. Na koniec warto zaznaczyć, że jest to rzecz wyłącznie dla fanów cyklu - pozostali poczują się zagubieni w natłoku postaci.

instagram.com/polishpopkulture

pokaż więcej

 
2018-10-29 22:52:44
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Ajin (tom 11)

Śledzę tę serię z niesłabnącym zainteresowaniem. Chyba mój ulubiony mangowy guilty pleasure (z tych obecnie wydawanych). Tom 10 jest nieco spokojniejszy - autorzy pozwalają odpowiednio wybrzmieć ostatnim wydarzeniom; bohaterowie przegrupowują siły i szykują się do finałowego pojedynku. Tom 11 to powrót do formy z tomów 8-9; dzieje się dużo i intensywnie, a niekonwencjonalne rozwiązania... Śledzę tę serię z niesłabnącym zainteresowaniem. Chyba mój ulubiony mangowy guilty pleasure (z tych obecnie wydawanych). Tom 10 jest nieco spokojniejszy - autorzy pozwalają odpowiednio wybrzmieć ostatnim wydarzeniom; bohaterowie przegrupowują siły i szykują się do finałowego pojedynku. Tom 11 to powrót do formy z tomów 8-9; dzieje się dużo i intensywnie, a niekonwencjonalne rozwiązania fabularne ponownie zaskakują. Lubię tę serię i z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.

instagram.com/polishpopkulture

pokaż więcej

 
2018-10-29 22:49:06
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Cykada biedna.
Człowiek rozumie.
Człowiek zna ból.
I człowiek docenia autor.
Autor wielki talent.
Człowiek przestaje już pisać.
Człowieka śmieszą recenzje dłuższe od samego komiksu.

instagram.com/polishpopkulture

 
2018-10-25 10:22:20
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

"Lżejsza od swojego cienia" to komiksowy pamiętnik o walce z zaburzeniami odżywiania. Rzecz to przejmująca, ale nie ckliwa, intymna, a jednocześnie zaskakująco rzeczowa. Autorka bez zbędnego rozczulania się nad sobą rozprawia się ze swoimi demonami; opowiada o pokonywaniu siebie i własnych ograniczeń. Ważny tytuł, bo zawiera walor edukacyjny - uświadamia, jak rozpoznać problem i działa niejako... "Lżejsza od swojego cienia" to komiksowy pamiętnik o walce z zaburzeniami odżywiania. Rzecz to przejmująca, ale nie ckliwa, intymna, a jednocześnie zaskakująco rzeczowa. Autorka bez zbędnego rozczulania się nad sobą rozprawia się ze swoimi demonami; opowiada o pokonywaniu siebie i własnych ograniczeń. Ważny tytuł, bo zawiera walor edukacyjny - uświadamia, jak rozpoznać problem i działa niejako „ku przestrodze”. Z drugiej strony - pokazuje, jak sobie z tym problemem radzić i motywuje do walki osoby, które przechodzą przez to samo, co autorka.

instagram.com/polishpopkulture

pokaż więcej

 
2018-10-24 17:07:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Rick i Morty (tom 1)

Rick i Morty są już wszędzie - na koszulkach, czapkach, kubkach, zegarkach, poduszkach, pieluszkach, żarówkach, czopkach i kalesonkach. Przyszedł więc czas, by trafili także na karty komiksu. Przygody zawarte w tomie pierwszym bywają równie zakręcone, co te znane z animowanego pierwowzoru. Od serialu różni je tylko fakt, że... zwyczajnie nie śmieszą. Nie zrozumcie mnie źle, to wciąż niezłe... Rick i Morty są już wszędzie - na koszulkach, czapkach, kubkach, zegarkach, poduszkach, pieluszkach, żarówkach, czopkach i kalesonkach. Przyszedł więc czas, by trafili także na karty komiksu. Przygody zawarte w tomie pierwszym bywają równie zakręcone, co te znane z animowanego pierwowzoru. Od serialu różni je tylko fakt, że... zwyczajnie nie śmieszą. Nie zrozumcie mnie źle, to wciąż niezłe czytadło; dialogi są pisane z wyczuciem, a absurdalne gagi - względnie przemyślane. Okazuje się jednak, że „spłaszczenie” perypetii naszych ulubieńców do postaci nieruchomych, bezdźwięcznych kadrów nie służy opowiadanej historii. Rzecz chyba w tym, że cały komiks pisany jest tak, jakby poszczególne zeszyty miały być odcinkami serialu. A przecież oryginał opiera się na głosach i dynamice, których nie da się oddać na łamach komiksu. Scenarzysta - zdaje się - zapomniał, że w komiksach celem rozbawienia czytelnika stosuje się zupełnie inne chwyty. A marka aż prosi się o więcej świadomej zabawy medium, więcej igrania z konwencją, więcej wszystkiego. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że kolejny tom będzie lepszy.

instagram.com/polishpopkulture

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1066 772 6800
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (154)

zgłoś błąd zgłoś błąd