Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Shetani 
bookeaterreality.blogspot.com
Studentka biotechnologii, uzależniona od czytania książek, jogi, herbaty, ziół, zdrowego odżywiania, nauki i oczywiście od swojego kota. No i wszystkiego, co nadprzyrodzone - ród czarownic zobowiązuje.
24 lat, kobieta, Będzin, status: Czytelniczka, dodała: 12 książek i 1 cytat, ostatnio widziana 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Neandertalczyk. W poszukiwaniu zaginionych genomów
    Neandertalczyk. W poszukiwaniu zaginionych genomów
    Autor:
    Czego dowiedzieliśmy się o pochodzeniu człowieka dzięki badaniom genomu naszych najbliższych ewolucyjnie krewnych? „Neandertalczyk” przedstawia fascynującą historię okrywania odpowiedzi na to pytanie....
    czytelników: 123 | opinie: 5 | ocena: 6,28 (25 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-05-22 19:37:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Czas Żniw (tom 3) | Seria: Imaginatio [SQN]

Czas żniw był książką niezwykle urzekającą. Zakon mimów nazwałam książką idealną. A jak wypada trzeci tom serii, czyli Pieśń jutra? Równie dobrze! Choć moim faworytem nadal jest drugi tom, to Samantha Shannon wciąż potrafi zaskakiwać czytelnika i rozdzierać jego serce na kawałki. Chwilami aż się boję, co zaoferuje nam w kolejnych tomach i jak postanowi zakończyć całą tę historię. Ale może nie... Czas żniw był książką niezwykle urzekającą. Zakon mimów nazwałam książką idealną. A jak wypada trzeci tom serii, czyli Pieśń jutra? Równie dobrze! Choć moim faworytem nadal jest drugi tom, to Samantha Shannon wciąż potrafi zaskakiwać czytelnika i rozdzierać jego serce na kawałki. Chwilami aż się boję, co zaoferuje nam w kolejnych tomach i jak postanowi zakończyć całą tę historię. Ale może nie powinnam się jeszcze przejmować? W końcu mam za sobą dopiero 3 tomy, a łącznie ma być ich 7. Jednak obawiam się, że autorce nie przeszkodzi to w tym, aby zaoferować czytelnikom istną burzę emocjonalną i niepowtarzalną jazdę bez trzymanki!
Po wielu trudach Paige Mahoney osiągnęła swój cel i została Zwierzchniczką. Niestety, nie wszyscy popierają jej osobę na tym stanowisku. Młoda dziewczyna ma teraz pod sobą całą bandę londyńskich kryminalistów, a utrzymanie ich w ryzach jest nie lada wyzwaniem. Jednak to nie oni stanowią jej największy problem, a Sajon, który powołał do życia śmiertelną technologię, Tarczę Czuciową. Bardzo szybko może się ona stać zagładą całego świata jasnowidzów. Jaxon Hall okazał się zdrajcą, ale Paige wciąż ma po swojej stronie silnych sprzymierzeńców. Jednakże jej wrogowie zrobią wszystko, aby ją dorwać i zniszczyć. Raz na zawsze. Zrobią wszystko, aby Paige umierała w męczarniach na oczach całego Sajonu i swoich popleczników. Ale przecież Ćma się tak łatwo nie da, prawda?
Samantha Shannon zmierza w naprawdę genialnym kierunku. Sam pomysł na tę serię jest niezwykle oryginalny i jestem przekonana, że to coś niepowtarzalnego. Oczywiście pewne motywy, takie jak wojna, zdrada czy intryga, są stałymi elementami wielu dobrych powieści, ale osadzenie ich w tak niesamowitym świecie, jaki stworzyła Shannon, jest po prostu obłędnym połączeniem. Mamy tutaj do czynienia z pędzącą, niezwykle dynamiczną akcją, której zaskakujące zwroty potrafią naprawdę omamić czytelnika. To jest ten typ powieści, którego nie można odłożyć na półkę choćby na chwilę. A nawet po dotarciu do ostatniej strony nie jest tak łatwo o niej zapomnieć. Ja nadal mam w głowie pierwszy tom, podobnie jak i drugi, i niezwykle się cieszę, że Samantha Shannon w tak doskonały i przemyślany sposób kontynuuje historię Paige Mahoney.
Autorka w idealny sposób potrafi wyważyć wszystkie istotne motywy. Wojnę, walkę o lepsze jutro, nadzieję, romans, przyjaźń. Każdy ten element stanowi istotną część historii, ale żaden z nich nie przeważa, nic nie dominuje. W książkach Shannon panuje idealna równowaga, niezwykle porywająca i urzekająca. Jej powieści czyta się z zapartym tchem i chwilami jest aż ciężko uwierzyć w to, że ta seria to jej debiut, że nigdy wcześniej nie napisała innej historii. Ta kobieta ma po prostu niesamowity dar i głowę pełną pomysłów, a dzięki bardzo barwnemu językowi potrafi idealnie przelać swoją wizję na papier. Stworzyła bardzo złożony świat, do którego cudownie jest powracać, choć nie brakuje w nim rozlewu krwi czy igrania z niebezpieczeństwem. To, co w tej części wyprawia Paige, jest po prostu istną bombą! Jest w stanie poświęcić siebie, aby ratować innych. Jest odważna i zawzięta, ale wie, kiedy należy się usunąć. To doskonały strateg, choć chwilami jednak naiwny. Mimo wszystko potrafi działać pod wpływem chwili i jasno trzyma się wyznaczonego celu. Nigdy się nie poddaje i to jest w niej najpiękniejsze!
W tej części Samantha Shannon jeszcze bardziej rozwija swoje uniwersum i zabiera nas do zupełnie nowych miejsc. Wprowadza też nowych bohaterów, ale nie zapomina również o tych starych, którzy mają ogromne znaczenie, a ich rola w całej historii jest niepodważalna. Niezwykle emocjonalne są sceny prezentujące trudną relację Paige i Naczelnika, których bacznie obserwuje przywódczyni Stowarzyszenia Refaitów, czyli Terebellum Sheratan. Refaitka nie ufa ludziom, w tym również nowej Zwierzchnicce, a jednak Mahoney koniecznie potrzebuje jej wsparcia. Dlatego robi wszystko, aby udowodnić jej swoją prawdziwą wartość. Musi pokazać, że jest świetnym taktykiem i wojownikiem, niezależne od wszystkiego. Niezależnie od tego, że Sajon robi wszystko, aby namącić jej w głowie, aby ją złamać. Tutaj wszystko jest dozwolone, ta gra nie ma reguł, a wojna wymaga ofiar. Dla Paige wiąże się to nawet z utratą najbliższych jej osób, co okaże się bardzo bolesnym przeżyciem. Jednak dziewczyna nie ma czasu na rozpacz i żałobę, musi wziąć się w garść i walczyć o lepsze jutro. W imię wolności.
Autorka doskonale opisuje sceny akcji, świetnie kreuje bohaterów, a całe uniwersum jest po prostu niesamowite. Z każdą kolejną częścią są dodawane do niego nowe elementy i nieumykające uwadze czytelnika drobiazgi, za które autorka zasługuje na ogromne uznanie. Pieśń Jutra zaskakuje, daje i odbiera nadzieję, pobudza i intryguje. Znakomita pierwszoosobowa narracja sprawia, że zżycie się z główną bohaterką jest tylko kwestią czasu. Ta książka przepełniona emocjami, niestety w dużej mierze tymi przykrymi. To ból, przemoc, strata i rozpacz, w których jednak tli się mała iskierka nadziei. Nie da się też ukryć, że Samantha Shannon po raz kolejny zapewniła swoim czytelnikom nieprzewidywalne zakończenie, które zdecydowanie zachęca do sięgnięcia po kolejny tom przygód Paige Mahoney. I jestem przekonana, że będzie on równie dobry, a może nawet i lepszy (o ile to możliwe), jak trzy poprzednie tomy!

www.bookeaterreality.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-05-22 19:36:49
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Problem trzech ciał to chiński bestseller, który z niezwykłym uznaniem spotkał się również w Stanach Zjednoczonych i urzekł samego Baracka Obamę! Stanowi on pierwszy tom trylogii Wspomnienie o przeszłości Ziemi, która stanowi intrygujące połączenie fikcji i nauki. Początkowo przenosimy się do lat 60. XX wieku, do momentu, w którym panowała w Chinach rewolucja kulturalna. Z drugiej jednak... Problem trzech ciał to chiński bestseller, który z niezwykłym uznaniem spotkał się również w Stanach Zjednoczonych i urzekł samego Baracka Obamę! Stanowi on pierwszy tom trylogii Wspomnienie o przeszłości Ziemi, która stanowi intrygujące połączenie fikcji i nauki. Początkowo przenosimy się do lat 60. XX wieku, do momentu, w którym panowała w Chinach rewolucja kulturalna. Z drugiej jednak strony akcja rozgrywa się w czasach teraźniejszych, jednak wydarzenia z przeszłości zaczynają mieć tutaj swoje odzwierciedlenie, ludzie mierzą się ich konsekwencjami. Wszystko rozpoczyna się od serii tajemniczych samobójstw popełnionych przez wybitnych fizyków, a śledztwo prowadzi do tajemniczej gry sieciowej o nazwie Trzy ciała. Okazuje się jednak, że nie jest to tylko i wyłącznie gra.
Dzieła chińskich autorów nie są w naszym kraju zbyt popularne. Bardzo rzadko w ogóle słyszymy o chińskim pisarzu, który napisał bestseller. Nie wiem, z czego to wynika, ale mogę podejrzewać, że możemy z tego powodu wiele tracić, bowiem powieść Cixin Liu jest czymś naprawdę oryginalnym i niepowtarzalnym. Chociaż znam książki, w których pojawia się zagrożenie apokalipsą czy też dosyć popularny ostatnimi czasy motyw gry komputerowej, która miesza się z rzeczywistością, to muszę przyznać, że Cixin Liu połączył te dwa wątki w niesamowitą całość, w intrygujący i porywający sposób. Nie jest to książka łatwa i wymaga od czytelnika skupienia, ale zdecydowanie warta jest tego, żeby się jej poświęcić i skierować uwagę tylko na to, co się w niej dzieje. Nie da się ukryć, że mamy tutaj do czynienia z fizyką, która dla wielu osób jest czarną magią, jednak niech to Was nie zniechęca, bowiem Problem trzech ciał to kawał dobrego science-fiction.
Cixin Liu to człowiek, który prezentuje wszystko w bardzo obrazowy sposób, nie boi się mocnych scen czy ciężkiego języka. Już na początkowych stronach szokuje czytelnika i wprowadza go do swojego świata, który nie jest kolorowy i usłany różami. To brutalna walka o przetrwanie, to polityczne potyczki, to zagrożenie inwazją obcych z kosmosu… A do tego wszystkiego dochodzi tajemnicza gra nawiązująca do uratowania planety zagrożonej oddziaływaniem grawitacyjnym trzech słońc. Świat gry, która okazuje się nie być czystą fikcją i jest zbyt trudna dla zwyczajnych graczy, jest doskonale przedstawiony. Jest oryginalny, chaotyczny i nieprzewidywalny, ale autor miał naprawdę interesujący pomysł i świetnie go zaprezentował. W tym świecie pojawiają się ery stabilności i ery chaosu, a jego społeczność musi sobie radzić z tak gwałtownymi zmianami. Nic nie jest pewne, nic nie jest stałe, a zagrożenie może nadejść w każdej chwili.
Wędrujemy pomiędzy dwiema skrajnie różnymi rzeczywistościami, w których mieszają się wszystkie wątki: nie brakuje tutaj elementów sensacji, jest trochę teorii spiskowych i intryg politycznych, a także nauki i fizyki. Brzmi to trochę jak mieszanka wybuchowa, ale wierzcie mi, jest niesamowita. Problem może się pojawić w przypadku bohaterów, bowiem nie mamy do czynienia na co dzień z chińskimi imionami, a w moim odczuciu wyglądają one bardzo podobnie. Jednak ułatwieniem jest tutaj spis wszystkich postaci występujących w książce oraz ich krótka charakterystyka. Gdy poczujemy się zagubieni to możemy do niego sięgnąć i szybko rozjaśnić sobie całą sytuację dzięki zrozumieniu tego, kto jest kim i jaką rolę odgrywa w powieści.
Początkowo nie wierzyłam, że można w taki sposób połączyć poszukiwania pozaziemskiej cywilizacji z okresu rewolucji kulturalnej i motyw teraźniejszych samobójstw i zaburzeń wśród działalności naukowej, a do tego wszystkiego dodać świat z gry. Jednak Cixin Liu bardzo dobrze sobie z tym poradził i stworzył powieść, która intryguje i zaskakuje na każdym kroku. Książce nie można odmówić oryginalności, a styl autora nie pozostawia wiele do życzenia. Ta powieść potrafi porwać i wciągnąć, potrafi zainspirować, zaciekawić, ale i pozostawić czytelnika z uczuciem niepewności. Muszę też wspomnieć o niesamowitych okładkach – zarówno pierwszej części trylogii, jak i kolejnych dwóch. Są one po prostu obłędne i idealnie odwzorowuję magię tego, z czym mamy do czynienia w środku!
Problem trzech ciał to powieść oryginalna i ciekawa, z którą zdecydowanie warto się zapoznać, zwłaszcza jeżeli przepadamy za science-fiction. Ile tutaj fikcji, a ile prawdy? Ciężko mi jednoznacznie określić, ale moje pierwsze spotkanie z twórczością chińskiego autora uznaję za naprawdę udane. Może chwilami czułam się zdezorientowana i nie do końca rozumiałam wszystko to, co opisuje autor, ale mam nadzieję, że gdy sięgnę po kolejne tomy, to będę już na to bardziej przygotowana. Tutaj nie wiedziałam, czego się spodziewać, ale jestem zadowolona z lektury, którą z czystym sumieniem polecam.

www.bookeaterreality.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-05-22 19:30:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Przemysława Ignaszewskiego, czy też tak zwanego Vegenerata, kojarzę całkiem dobrze z blogosfery. Ten człowiek zawsze wrzucał na wegetariańskie grupy niesamowite przepisy i sprawiał wrażenie niezwykle sympatycznego człowieka! Choć rzadko kiedy eksperymentuję w kuchni, to jednak wiele jego wymyślnych potraw mi się spodobało i miałam ochotę zwiększyć częstotliwość tych eksperymentów. Póki co mi... Przemysława Ignaszewskiego, czy też tak zwanego Vegenerata, kojarzę całkiem dobrze z blogosfery. Ten człowiek zawsze wrzucał na wegetariańskie grupy niesamowite przepisy i sprawiał wrażenie niezwykle sympatycznego człowieka! Choć rzadko kiedy eksperymentuję w kuchni, to jednak wiele jego wymyślnych potraw mi się spodobało i miałam ochotę zwiększyć częstotliwość tych eksperymentów. Póki co mi się to nie udało, ale teraz, gdy już trzymam w rękach jego książkę, z pewnością będzie mi łatwiej! Zajmie ona honorowe miejsce na półce z książkami kucharskimi!
Ale uwaga! Nie jest to tylko i wyłącznie książka kucharska! Przemysław Ignaszewski w pierwszej części swojego dzieła przybliża nam swoją historię. Co zmobilizowało go do zmiany stylu życia? Dlaczego zaczął biegać? Skąd pomysł na kuchnię wegańską? To dobry przykład mobilizatora dla wszystkich, którzy zastanawiają się nad tym, czy zdrowa utrata 50 kg jest możliwa. A Vegenerat jest przykładem na to, że tak. Owszem, głównie może być skierowana do biegaczy, bowiem właśnie ten sport pokochał Przemysław Ignaszewski, ale prawda jest taka, że każda aktywność fizyczna może nam pomóc w osiągnięciu celu i wyzwoleniu ogromnej dawki endorfin. Nie tylko bieganie!
A ponieważ mnie z bieganiem jest zupełnie nie po drodze, to druga część zdecydowanie bardziej mnie zainteresowała. Nie, nie jestem żarłokiem, ale uwielbiam wegańskie przepisy! Dieta roślinna to cudowna sprawa i jestem bardzo zadowolona z tego, że już jako dziecko zrezygnowałam z jedzenia mięsa, a od kilku lat ograniczam nabiał i jajka. A Vegenerat ma naprawdę genialne te niektóre pomysły! Wiecie, że z ziemniaka można zrobić ser? To jest po prostu cudowne! W pełni wegańska pizza z wegańskim serem domowej roboty… Aż mam ochotę przestać pisać tę opinię i zrobić napad na kuchnię. W tej książce znajdziecie przepisy na dania słone i słodkie, potrawy zimne i gorące, odpowiednie na obiad, śniadanie czy przekąskę. Nie brakuje również słodkości… Bo kto z nas ich nie kocha?
Wyobraźcie sobie dodatkowo, że każda potrawa, która została tutaj zaprezentowana, ma swoją historię! I autor postanowił nie tylko podać nam zwyczajne przepisy, ale i całe genezy ich powstawania. Z tym to ja się chyba nie spotkałam jeszcze w żadnej książce! No i nie da się ukryć, że większość przepisów nie wymaga od nas wielkich zdolności kulinarnych czy skomplikowanych składników, których nie znajdziemy w sklepach. To jest znaczną zaletą tej pozycji – często zdarza się, że w zagranicznych książkach o diecie wegańskiej mamy do czynienia z dziwnymi produktami, o których słyszymy po raz pierwszy. Tutaj mamy publikację naszego rodaka, który zna polskie realia i wie, że nie chodzi o nie wiadomo jakie wymyślne składniki, ale o zdrowie, prostotę, smak i dobry wygląd dania.
Vegenerata sposób na zdrowie to przepięknie wydana książka. Pierwsza część to czysta motywacja i przykład tego, że można zdrowo schudnąć i utrzymać ten efekt, a druga część to istny raj dla wegańskich smakoszy! To bardzo sympatyczna i kolorowa pozycja, z którą naprawdę warto się zapoznać, dlatego polecam z czystym sumieniem! I chyba lecę robić ciasteczka z fasoli…

www.bookeaterreality.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-05-22 19:28:05
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Czerwona Królowa (tom 2)

„Nie jestem jeszcze w więzieniu, ale czuję, że wokół mnie rosną kraty, a w ich zamku tkwi klucz, który w każdej chwili może się przekręcić. Na szczęście znam to uczucie z przeszłości i dobrze wiem, co robić.”
Pamiętam, że pierwszy tom tej serii uznałam za niezwykle obiecujący. Za coś, co zwiastuje genialny cykl, który powali mnie na kolana. I chyba się nie myliłam, bowiem Szklany miecz to coś...
„Nie jestem jeszcze w więzieniu, ale czuję, że wokół mnie rosną kraty, a w ich zamku tkwi klucz, który w każdej chwili może się przekręcić. Na szczęście znam to uczucie z przeszłości i dobrze wiem, co robić.”
Pamiętam, że pierwszy tom tej serii uznałam za niezwykle obiecujący. Za coś, co zwiastuje genialny cykl, który powali mnie na kolana. I chyba się nie myliłam, bowiem Szklany miecz to coś naprawdę niesamowitego. Choć Czerwoną Królową czytałam ponad dwa lata temu, to nie miałam najmniejszych trudności w powrocie do tego świata, w przypomnieniu sobie wydarzeń z tego tomu i zagłębienia się na nowo w historii stworzonej przez Victorię Aveyard. A nie zdarza mi się to zbyt często.
Mare dołączyła do Szkarłatnej Gwardii i robi wszystko, aby odnaleźć podobnych sobie. Czerwonych ze zdolnościami Srebrnych, którzy zostali ochrzczeni nazwą Nowi. Jednakże fakt, iż dziewczyna jest chodzącą burzą kontrolującą błyskawice, sprawia, że ludzie postawieni wyżej rangą chcą ją wykorzystać do swoich celów. Chcą z niej zrobić żywą broń. Symbol wojny. Szkarłatna Gwardia chce ją mieć po swojej stronie, ale wypomina jej każdy błąd. Pozbawiony skrupułów Maven, nowy król Norty, pragnie tego samego. A Mare po prostu chce ocalić swoich najbliższych, chce zaprowadzić pokój i zadbać o to, aby nikt nie był gorzej traktowany z powodu tego, kim jest. Ale to wszystko to tylko marzenia… Rzeczywistość jest zbyt brutalna, aby udało się je ziścić.
Ponownie wkroczyłam do świata pełnego spisków i intryg, gdzie nikomu nie można zaufać. Trafiłam do samego środka burzy, która niebezpiecznie rozciąga się nad Nortą i w głowie Mare. Mare, Mare, Mare… Litlle lightning girl. Ta dziewucha ma moc i da się ją polubić. Podoba mi się to, że nie poddaje się swoimi słabościom, podoba mi się to, że chwilami jest potworem pozbawionym skrupułów. Uwielbiam to, że nie boi się zemsty, że zna swoją wartość, że wie, jaka moc w niej drzemie. I potrafi jej świadomie używać. To twarda bohaterka, dojrzała, jak na swój wiek, z którą spokojnie mogłabym się zaprzyjaźnić. Serce mi się krajało, gdy czytałam zakończenie Szklanego miecza! Czułam ten ból, tę rozpacz i niemoc, jaka w niej zagościła. Ale tliła się też we mnie mała iskierka nadziei. Tak jak w niej tliły się małe iskierki błyskawic.
Wojna, rozlew krwi, zemsta, władza. To motywy przewodnie tej powieści. Szkarłatna Gwardia poszukuje Nowych, aby odpowiednio ich wyszkolić i zwerbować. Planują wystąpić przeciwko Mavenowi i całej rasie Srebrnych. Jest to historia w pełni przemyślana, dopracowana do każdego cala, niezwykle wciągająca i charakteryzująca się wspaniałą dynamiką. Akcja ma idealnie wypracowane tempo, nie brakuje tutaj chwil pełnych napięcia oraz poczucia niepewności. Czy w przypadku tej historii można liczyć na happy end, skoro bohaterowie na każdym kroku napotykają nowe przeszkody? Skoro Maven nie cofnie się przed niczym, aby zdobyć to, czego pragnie? To istna gra polityczna, w której pozostało jeszcze wiele ruchów do wykonania.
Victoria Aveyard obrała genialny kierunek swojego rozwoju. Postawiła na złożoną i wielowymiarową historię, która porywa czytelnika i rozdziera jego serce na drobne kawałeczki. Nie skupiała się na jakiś ckliwych romansach, a jeżeli nawet pojawia się tutaj jakieś uczucie, to jest ono dobrym urozmaiceniem, które również wnosi do tej powieści pewien sens i ma spore znaczenie – a przynajmniej przeczuwam, że uczucia Mare i niektórych bohaterów odegrają w tym wszystkim jeszcze jakąś rolę. Jednak przede wszystkim skupiamy się na poszukiwaniach, na szkoleniach, na wojnie. To są siły napędowe tego tomu i przyznaję, że wyszło to naprawdę wspaniale. Choć momentami wyczuwałam inspirację Igrzyskami Śmierci, to w zupełności mi to nie przeszkadzało.
Spodziewałam się, że sięgając po Szklany miecz otrzymam dojrzałą i porządną kontynuację pierwszego tomu, ale nie sądziłam, że urzeknie mnie ona aż tak bardzo. A stało się! Ta historia mnie omamiła! Z jednej strony chciałam jak najszybciej dotrzeć do końca, gdyż targała mną ciekawość, a z drugiej ta świadomość, że niebawem dotrę do ostatniej strony, wydawała mi się być bardzo przykra. Pocieszający był fakt, że czeka na mnie już trzeci tom, po który sięgnęłam od razu, gdy zamknęłam Szklany miecz. Jestem niesamowicie ciekawa, jak zakończy się historia Mare. Victoria Aveyard wprowadza takie zagrywki, że niczego już nie jestem pewna…
„Dziwne, że teraz, gdy umiera, upiory postanowiły mnie opuścić. Żałuję, że odeszły. Żałuję, że muszę umierać w samotności.”

www.bookeaterreality.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-05-22 19:19:38
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Czerwona Królowa (tom 3)

Biorąc pod uwagę fakt, jak ogromne wrażenie wywarło na mnie zakończenie drugiego tomu serii Czerwona Królowa, w bardzo szybkim tempie sięgnęłam po trzecią część, czyli Królewską Klatkę. I w takich chwilach jak ta, dochodzę do wniosku, że serie powinno się czytać jednym ciągiem. Naprawdę. Omija Cię wyczekiwanie na kolejny tom przygód ukochanych bohaterów, poznajesz historię od początku do końca... Biorąc pod uwagę fakt, jak ogromne wrażenie wywarło na mnie zakończenie drugiego tomu serii Czerwona Królowa, w bardzo szybkim tempie sięgnęłam po trzecią część, czyli Królewską Klatkę. I w takich chwilach jak ta, dochodzę do wniosku, że serie powinno się czytać jednym ciągiem. Naprawdę. Omija Cię wyczekiwanie na kolejny tom przygód ukochanych bohaterów, poznajesz historię od początku do końca w odpowiednim przedziale czasu, tworzy Ci się jasny obraz sytuacji, widzisz zmiany, postępy, rozwój… Ale z drugiej strony wyczekiwanie chwili, w której konkretna seria w całości ukaże się w naszym kraju też może być katorgą, prawda?
Z Królewską Klatką wiązałam spore oczekiwania i muszę przyznać, że książka ogółem im sprostała, chociaż moja miłość do psychopatów oczywiście wzięła górę, i stwierdziła, że to wszystko powinno się zakończyć inaczej. Do tej chorej miłości jeszcze powrócimy, ale skupmy się na chwilę na samej fabule – Mare stała się więźniem Mavena. Szkarłatna Gwardia straciła najcenniejszego członka, jakiego posiadała. Jedynego, którego ich najgorszy wróg pożądał. Choć jest dobrze traktowana i przetrzymywana w królewskich komnatach, wciąż są to dla niej tylko i wyłącznie więzienie. Jest uwięziona w klatce otoczonej przez obsesję młodocianego króla. Dziewczyna nie ma jak walczyć, jednak głęboko wierzy w to, że Szkarłatna Gwardia się nie podda. Każdego dnia obmyśla drogę ucieczki, ale Cichy Kamień pozbawia ją mocy. Jak ostatecznie potoczą się losy Czerwonych, Nowych i Srebrnych? Czy zażegnają wojnę? Czy nowy król zasiądzie na tronie? I jak zacznie rysować się ich przyszłość?
Stajemy się świadkami dworskiego życia, oglądanego z perspektywy Mare. Nie wszyscy popierają to, że Maven zasiadł na tronie. Wojna domowa wisi w powietrzu, jednak przebiegły król wie, jak jej zapobiec. Potrafi sobie radzić z tymi, którzy są przeciwko niemu. Daje ludziom nadzieję na pokój, a jednak każdy jego krok jest nieprzewidywalny. Maven ma tylko jeden słaby punkt – jest nim dziewczyna od błyskawic. Choć jego matka całkowicie pozbawiła go uczuć, tak tego jednego nie była w stanie wyplewić. W tym tomie wchodzimy bardzo głęboko w psychikę Mavena, który chwilami sam nie jest pewien, kim jest naprawdę. Czy dana część jego osobowości jest tą prawdziwą, czy tą ukształtowaną przez matkę? Mimo wszystko uwielbiam go! Stanowczy i bezwzględny, nieco psychiczny. Pogodził się z tym, że wielu ma go za potwora. Tak, wiem, że w dosyć dziwny sposób okazuje swoje uczucia, a gdyby Mare je zaczęła odwzajemniać, to podchodziłoby to pod syndrom sztokholmski, ale co mi tam! W mojej głowie tak to się właśnie rozegrało. A jak rozegrała to autorka? Tego byłam bardzo ciekawa, dlatego z utęsknieniem wyczekiwałam każdej sceny z ich udziałem!
Wciąż podoba mi się ikra, jaką Mare w sobie nosi. Kocham to, że ta dziewczyna nigdy się nie poddaje. Nawet w najgorszych sytuacjach potrafi splunąć wrogowi w twarz i szyderczo się uśmiechnąć. Dalej nie ma pojęcia, komu może wierzyć, komu może zaufać. Całkowicie odcięta od Szkarłatnej Gwardii i swoich najbliższych może pokładać wiarę tylko w sobie samej. Zaskakującą rolę w tym tomie odgrywa Evangeline, ale jakby się tak lepiej temu wszystkiemu przyjrzeć, to tak naprawdę wszyscy tutaj są tylko marnymi pionkami. A kto tak naprawdę pociąga za sznurki? Tego chyba do tej pory nie jestem pewna. Wojna trwa, a my, razem z dziewczyną od błyskawic, nieubłaganie zbliżamy się do jej potencjalnego zakończenia. I zakończenie naprawdę daje do myślenia. Nowe sojusze, nowe porozumienia, zaskakujące zwroty akcji i nieprzewidywalne wybory Mare… To zwiastuje istny ogień w kolejnej części.
Tak, może nieco inaczej bym poprowadziła pewne wydarzenia, ale biorąc pod uwagę, iż to jeszcze nie jest ostateczny koniec i autorka nie wypowiedziała ostatniego słowa, to jestem w stanie zaakceptować wszystko to, co się tutaj wydarzyło. Ta seria jest utrzymywana na genialnym poziomie, nie brakuje tutaj dobrej akcji, przenikliwych emocji, wspaniałego języka i krwistych bohaterów. Victoria Aveyard dba o każdy szczegół, co sprawia, że jej powieści są świetnie dopracowane, w pełni przemyślane i całkowicie omamiają czytelnika. Chwilami czułam się tak, jakbym siedziała w głowie Mare. Nie raz podczas lektury stałam się dziewczyną od błyskawic.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że muszę teraz sporo czekać na kolejny tom. A głęboko wierzę w to, że Victoria Aveyard nie zawiedzie swoich wiernych czytelników i zrobi coś naprawdę mocnego. Ta kobieta potrafi zaskakiwać i nie boi się konkretnych, chwilami ciężkich emocjonalnie scen, nie boi się mocy, jaka drzemie w jej bohaterach. Więcej Mavena poproszę! Lubię genialnych psychopatów. A najlepsze jest to, że Mare też by się dobrze spisała w takiej roli. Czuję w kościach, że dziewczyna od błyskawic szykuje coś specjalnego, co wbije nas w fotel. Obym się nie myliła!

www.bookeaterreality.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-05-20 17:13:21
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Katie Maguire (tom 6)
 
2017-05-20 17:13:19
Dodała książkę na półkę:
 
2017-05-18 17:47:46
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Buntowniczka z pustyni (tom 2)
 
2017-05-16 13:01:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Dom na wzgórzu, jedna z powieści angielskiego pisarza, Petera Jamesa, została uznana za najlepszy horror 2016 roku w plebiscycie portalu lubimyczytac.pl. Niestety, nie było mi jeszcze dane się z nią zapoznać, ale po lekturze Ludzi doskonałych wiem, że będę to musiała nadrobić jak najszybciej! Książka ta idealnie wpasowała się w moje gusta i pierwsze spotkanie z twórczością tego autora uważam... Dom na wzgórzu, jedna z powieści angielskiego pisarza, Petera Jamesa, została uznana za najlepszy horror 2016 roku w plebiscycie portalu lubimyczytac.pl. Niestety, nie było mi jeszcze dane się z nią zapoznać, ale po lekturze Ludzi doskonałych wiem, że będę to musiała nadrobić jak najszybciej! Książka ta idealnie wpasowała się w moje gusta i pierwsze spotkanie z twórczością tego autora uważam za bardzo udane! I już Wam wyjaśniam, dlaczego!
John i Naomi Klaessonowie stracili swoje jedyne dziecko, gdy chłopczyk miał 4 lata. Zachorował na nieuleczalną, genetyczną chorobę, a rodzice, mimo że bardzo go kochali, nie byli w stanie uratować swojego małego Halleya. Wkrótce jednak pojawił się w ich życiu człowiek, który dał im nadzieję. Zaoferował im możliwość posiadania dziecka, które zawsze będzie zdrowe, a mutacje chorobowe nie będą mu straszne. W swojej prywatnej klinice doktor Dettore bawi się w Boga i dzięki modyfikacjom genetycznym jest w stanie zaoferować parom pragnącym dziecka potomstwo idealne. Pozbawione wad, z gwarancją zdrowa, z lepszymi umiejętnościami. Jednak jak daleko można postawić granice w przypadku modyfikowania ludzkiego genomu? I czy na pewno takie działania mogą obyć się bez poważniejszych konsekwencji?
W literaturze coraz częściej pojawia się motyw modyfikacji genetycznych i dobrodziejstw, jakie ofiaruje nam dzisiejsza nauka. Choć wydawałoby się, że stworzenie dziecka idealnego nie jest możliwe i pozostaje to tylko w obrębie science-fiction, tak jednak dzięki nowoczesnym technologiom i genetyce jest to czymś niezwykle prawdopodobnym. Dlatego właśnie książki, które poruszają tę tematykę, są czymś na pograniczu fikcji literackiej i rzeczywistości. Dlatego są w stanie tak mocno oddziaływać na czytelników, bowiem im bardziej zaczną oni zgłębiać tę tematykę, tym większy niepokój zasieją w swoich umysłach. No właśnie… niepokój? Czy może jednak nadzieję na lepsze jutro? Nadzieję na lepszy świat?
Choć Peter James w swojej książce nie wchodzi w naukowe szczegóły, tak jak to na pewnym poziomie zaawansowania zrobił Marc Elsberg w Helisie (a książki te mają naprawdę podobną fabułę i zamysł, więc jeśli podobała Wam się Helisa to sięgnijcie koniecznie po Ludzi doskonałych, albo na odwrót), tak jego dzieło naprawdę mi się spodobało. Tutaj nie jest najważniejsze to, w jaki sposób powstają dzieci modyfikowane genetycznie, ale to, co dzieje się potem. Gdy już się narodzą i zaczną dojrzewać. Przed rodzicami ogromne wyzwanie, tym bardziej, że doktor Dettore nie do końca spełnił ich prośby, a kierował się swoimi oczekiwaniami. Dettore to bardzo kontrowersyjny naukowiec, pozbawiony skrupułów, bezgranicznie oddany swojej wizji. Nie da o to, czego pragną inni. Chce udoskonalić człowieka, aby ten mógł udoskonalić zatruty świat i społeczeństwo. Chce stworzyć rasę nadludzi, którzy będą ponad tym, co się obecnie dzieje. Ponad tym całym złem…
Kleassonowie nie są jedyną parą w klinice Dettore’a, a śledzenie poczynań dzieci, jakie narodziły się z jego działań jest niesamowitym, choć lekko przerażającym przeżyciem. Na pierwszy rzut oka wygląda to nierealnie, nasz mózg nie chce przyjąć pewnych faktów do świadomości, ale kiedy już nasze niedowierzanie przegra z przekonaniem, że to dzieje się naprawdę, to mamy tutaj niezłą jazdę bez trzymanki. Autor potrafi zaskakiwać i dba o odpowiednie tempo akcji, któremu nie brakuje dynamiki idealnie dopasowanej do biegu wydarzeń. Potrafi trzymać czytelnika w napięciu aż do ostatniej strony, a zakończenie pozostawia go w osłupieniu, lekkim niedowierzaniu, z burzą myśli w głowie, którą co chwilę przerywa powtarzające się pytanie: „Jak i dlaczego?”. Dodatkowo książka jest napisana świetnym językiem i ciężko jest ją odłożyć na półkę. Naprawdę mocno wciąga.
Ludzie doskonali to świetna książka, która ma w sobie wszystko to, co uwielbiam. Świetną fabułę, dobrze wykreowanych bohaterów, ideę lepszego świata, akcję i napięcie, a przede wszystkim nawiązanie do genetyki. Przeczytałam ją w mgnieniu oka i z ciężkim sercem zamknęłam ostatnią stronę, bo choć jest to kompletna i pełna historia, to chciałabym więcej. Zdecydowanie polecam Wam tę pozycję, bo jest naprawdę świetna, dobrze napisana i w pełni przemyślana. Ona nie tylko zasługuje na uwagę, ją po prostu trzeba przeczytać!

www.bookeaterreality.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-05-11 22:03:01
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2017-05-11 22:02:10
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Cykl: Draconis Memoria (tom 1)
 
2017-05-11 22:01:49
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-05-11 22:00:34
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2017-05-11 22:00:13
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Caraval (tom 1)
 
2017-05-11 21:58:11
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Buntowniczka z pustyni (tom 1)
 
Moja biblioteczka
2093 763 5435
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (172)

Ulubieni autorzy (14)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (202)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd