adamson 
28 lat, mężczyzna, status: Czytelnik, dodał: 6 książek, ostatnio widziany 3 dni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-04-23 09:57:08
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2019-04-18 10:42:44
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Ależ to było słabe.

Świat całkowicie niewiarygodny, nie wciąga i nie przekonuje.

Dialogi sztuczne i wymuszone.

Elementy politycznej poprawności i ideologiczne wstawki.

Książka właściwie skierowana tylko do maniakalnych no-lifów i piwniczaków z fobią społeczną. Dodajcie do tego wyraźnie pobrzmiewające nuty megalomanii i lekceważącej pogardy dla ludzi, żyjących poza piwnicą i wirualnym...
Ależ to było słabe.

Świat całkowicie niewiarygodny, nie wciąga i nie przekonuje.

Dialogi sztuczne i wymuszone.

Elementy politycznej poprawności i ideologiczne wstawki.

Książka właściwie skierowana tylko do maniakalnych no-lifów i piwniczaków z fobią społeczną. Dodajcie do tego wyraźnie pobrzmiewające nuty megalomanii i lekceważącej pogardy dla ludzi, żyjących poza piwnicą i wirualnym światem. To właśnie "Player one".

To było bardzo słabe. Nie polecam.

pokaż więcej

 
2019-04-09 15:04:58
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Love Story (tom 2)
 
2019-04-03 09:10:44
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Bardzo amerykański styl pisania. Mocno dialogowy język (osobiście wolę wykładowy w publikacjach akademickich), gdzieniegdzie nawet potoczny.

Zalecam trochę krytycyzmu przy fragmentach opisujących anatomię topograficzną mózgu. Np. informacja, że podwzgórze należy do pnia mózgu jest jawnie błędna (należy do międzymózgowia). Tak jest napisane zarówno w tekście jak i w słowniku na końcu książki....
Bardzo amerykański styl pisania. Mocno dialogowy język (osobiście wolę wykładowy w publikacjach akademickich), gdzieniegdzie nawet potoczny.

Zalecam trochę krytycyzmu przy fragmentach opisujących anatomię topograficzną mózgu. Np. informacja, że podwzgórze należy do pnia mózgu jest jawnie błędna (należy do międzymózgowia). Tak jest napisane zarówno w tekście jak i w słowniku na końcu książki. Podobnie informacje o genetyce pozostawiają trochę do życzenia, a już słowniczkowa definicja genu to obraz nędzy i rozpaczy. Opis działania neuronów (potencjał czynnościowy) również do weryfikacji w innych źródłach. Np. strona 91 podaje mylące informacje o potencjale czynnościowym: czytamy "w stanie spoczynku jony wewnątrz aksonu naładowane są ujemnie a stan ten nazywany jest potencjałem spoczynkowym. Jednakże stan ten łatwo zmienić. Kiedy ciało komórki zostaje pobudzone, wywołuje to kaskadę zdarzeń, określaną jako potencjał czynnościowy. To chwilowo ZMIENIA ŁADUNEK JONÓW [podkreślenie największej bzdury jest moje] i wywołuje impuls elektryczny, który płynie wzdłuż aksonu". To zupełnie nie tak wygląda. W stanie spoczynkowym we wnętrzu komórki znajdują się jonu potasu (K+) a na zewnątrz jony sodu (Na+). Stężenia jonów po obu stronach błony komórkowej nie są równe, stąd na błonie występuje potencjał (spoczynkowy, -70 mV). Gdy komórka zostanie pobudzona NIE ZMIENIA SIĘ ŁADUNEK JONÓW tylko jony sodu wpadają przez otwarte kanały błonowe do wnętrza komórki i wyrównują stężenie ładunków po obu stronach błony (najpierw w komórce jest mniej K+ niż Na+ na zewnątrz a w potencjale czynnościowym ich ilości się wyrównują a nawet pojawia się tzw. nadstrzał kiedy to jonów dodatnich jest więcej w komórce niż na zewnątrz). I ten sygnał jest przewodzony wzdłuż aksonu. Warto sprawdzać te informacje w bardziej profesjonalnych źródłach.

Co do samej psychologii - nie znam się, więc się nie wypowiem. Czytałem jako zainteresowany laik, żeby dowiedzieć się czegoś nowego z dziedziny z którą nigdy nie miałem zbyt bliskiej styczności. Mam nadzieję, że informacje dotyczące psychologii są wiarygodne.

pokaż więcej

 
2019-04-03 08:50:03
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Czegoś takiego nie widziałem nigdy wcześniej. Ale zawsze chciałem by taka książka została napisana. Ponieważ fizyka jest zbyt piękna i zbyt ważna aby była zarezerwowana dla wąskiego grona specjalistów. Doskonała praca Susskinda. Na szczególne uznanie zasługuje oczywiście podejście autora, który nie traktuje czytelnika jak głupka. Książka pisana po partnersku, w założeniu, że kto naprawdę chce,... Czegoś takiego nie widziałem nigdy wcześniej. Ale zawsze chciałem by taka książka została napisana. Ponieważ fizyka jest zbyt piękna i zbyt ważna aby była zarezerwowana dla wąskiego grona specjalistów. Doskonała praca Susskinda. Na szczególne uznanie zasługuje oczywiście podejście autora, który nie traktuje czytelnika jak głupka. Książka pisana po partnersku, w założeniu, że kto naprawdę chce, ten zrozumie. Miałem już dość czytania po raz kolejny tych samych analogii, tych samych porównań, tych samych opisów jakie serwują nam książki popularnonaukowe. "Teoretyczne minimum" nie jest kolejną książką popularnonaukową. Ma większe ambicje. I jest adresowana do tych czytelników, którzy również mają większe ambicje. Pierwsza (chyba pierwsza) pozycja na polskim rynku, która wykracza poza wyjaśnianie przez machanie rękami. Pokazuje jak naprawdę działa i jak cudownie prosty jest nasz świat, którym rządzi jedna tylko zasada.

Dodatkową wartością, perełką dla której sam bardzo się cieszę, że przeczytałem tę książkę, jest wytłumaczenie działania symbolu Leviego-Civity z trzema indeksami (podany sposób raczej nie działa na większą liczbę indeksów - szkoda). Bardzo ułatwia to pracę z tym zapisem.

Książka ma jednak kilka problemów. Głównie są to literówki we wzorach. Np. na str. 91 i 92 mamy zapis drugich pochodnych, w których w "mianowniku" operatora różniczkowego dwójka jest przy literce d zamiast przy zmiennej. Albo na str. 191, równania (7) w pierwszym nawiasie Poissona powinno być, oczywiście, {qi, qj} a jest {qi, gj}. Mamy też drobny błąd na str. 208/209 w rozpisanych składowych operatora nabla: wszystkie składowe mają indeks x, powinny mieć kolejno x, y i z.
Są to drobne usterki i łatwo je zauważyć, jednak wolałbym, żeby nie było ich w ogóle.

pokaż więcej

 
2019-03-25 12:16:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2019-03-21 10:19:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2019-03-21 09:53:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Stewart jest zapewne zdolnym matematykiem, ale talentu dydaktycznego mu niestety brakuje. Co nie oznacza, że "Obliczanie Wszechświata" to zła książka. Odebrałem ją osobiście jako nijaką, pozbawioną wyrazu i, rzecz najgorsza, zachwytu. Stąd stosunkowo niska ocena.

Syllabus errorum:

s. 43 informacja w tekście i przypis mówią, że Kartezjusz napisał "Traktat o świetle" w 1662 roku. Nie mógł tego...
Stewart jest zapewne zdolnym matematykiem, ale talentu dydaktycznego mu niestety brakuje. Co nie oznacza, że "Obliczanie Wszechświata" to zła książka. Odebrałem ją osobiście jako nijaką, pozbawioną wyrazu i, rzecz najgorsza, zachwytu. Stąd stosunkowo niska ocena.

Syllabus errorum:

s. 43 informacja w tekście i przypis mówią, że Kartezjusz napisał "Traktat o świetle" w 1662 roku. Nie mógł tego zrobić, bo zmarł w 1650.

s. 64 Pas Kuipera jako obiekty krążące wokół Neptuna. Kuriozalne stwierdzenie. Są to obiekty krążące wokół Słońca poza orbitą Neptuna. Absurdalny błąd.

s. 83 i cała książka - uparcie utrzymywane określenie Pas asteroid (między Marsem a Jowiszem) i w ogóle określenie asteroida. Gr. asteri to gwiazda, więc asteroida to obiekt "gwiazdopodobny". Planetoidy są tak odległe od gwiazd jak to możliwe. Nie mają z nimi zgoła nic wspólnego.

W całej książce spotykamy nazwy własne obszarów Układu Słonecznego, jak Dysk Rozproszony czy Pas Kuipera, pisane małą literą. To błąd.

Przypis na str. 108. Przed nawiasem (w rachunkach powierzchni Pasa PLANETOID) powinno być pi. Jest użyty inny symbol, być może z powodu niekompatybilności czcionki. [Czepiam się tych asteroid. Zwykle walczę z tym określeniem z przyczyn logicznych (to nie są obiekty gwiazdopodobne, tylko, jeśli już, bardziej planetopodobne) lecz tym razem użycie określenia Pas asteroid na Pas Planetoid (między Marsem a Jowiszem) jest nie tylko pretensjonalne ale wprost błędne - przyjętą oficjalną nazwą na ten obszar Układu Słonecznego jest Pas Planetoid].

s. 382 niepotrzebny minus w wykładniku. Jeśli określamy prawdopodobieństwo, to mówimy, że istnieje szansa jak 1 do 10^47 (przykład z książki) albo tylko 10^-47 ale błędem jest zapis 1 do 10^-47.

s. 393 - błąd w definicji elektronowolta. eV jest bardzo małą jednostką energii (w makroświecie). W przeliczeniu na dżule to jest 1.6x10^-19 J. W książce brakuje minusa przy wykładniku.

s. 397 Dyskusyjna definicja i jawnie błędna wartość stałej Plancka. Definicję możemy opuścić, jednak wartość stałej to 6.63x10^-34 J x s. Podana w definicji wartość (1.054x10^-34) to tzw. zredukowana stała Plancka (albo, rzadziej, stała Diraca), równa oryginalnej stałej Plancka (6.63x10^-34) podzielonej przez 2pi.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
337 33 142
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (0)
Lista jest pusta
zgłoś błąd zgłoś błąd