Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Kyou 
papierowemiasta.blogspot.com
Z chęcią poznaję Wasze opinie o przeczytanych przeze mnie książkach. Zapraszam na bloga, gdzie możemy popisać! :3
21 lat, kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 19 książek i 92 cytaty, ostatnio widziana 1 godzinę temu
Teraz czytam
  • Przesilenie
    czytelników: 612 | opinie: 1 | ocena: 8,33 (3 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-04-25 11:40:29
 
2018-04-25 11:39:51
Cykl: Kwiat paproci (tom 4)
 
2018-04-25 11:38:53
Cykl: Paradoks Marionetki (tom 2)
 
2018-04-22 10:06:32
 
2018-04-20 21:45:01
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, ♥ Moje, Własne, Prywatne ♥
Cykl: Achaja (tom 1) | Seria: Mistrzowie Polskiej Fantastyki
 
2018-04-20 19:58:52
 
2018-04-20 19:56:54
Autor:
Cykl: Wojna Lotosowa (tom 2)
 
2018-04-20 19:43:57
Autor:
Cykl: Wojna Lotosowa (tom 1)

Tancerze burzy to jedna z tych książek, które zawsze chciałam przeczytać, jednak nigdy nie było mi po drodze. Zwykle interesuje mnie tyle nowości, że nie mam czasu czytać tych historii, które wydano wcześniej. Wydawnictwo z - jak mniemam - okazji wydania trzeciego tomu postanowiło część pierwszą ponownie. Właśnie to sprawiło, iż uznałam, że skoro w maju pojawi się zakończenie tej trylogii to... Tancerze burzy to jedna z tych książek, które zawsze chciałam przeczytać, jednak nigdy nie było mi po drodze. Zwykle interesuje mnie tyle nowości, że nie mam czasu czytać tych historii, które wydano wcześniej. Wydawnictwo z - jak mniemam - okazji wydania trzeciego tomu postanowiło część pierwszą ponownie. Właśnie to sprawiło, iż uznałam, że skoro w maju pojawi się zakończenie tej trylogii to dobry moment, by się z nią zapoznać. Dosłownie w momencie, gdy Tancerzy burzy kończyłam zawitał kurier, który po podpisaniu papierków dał mi paczkę, która zawierała Bratobójcę, czyli kontynuację Tancerzy. Jest ona sporo grubsza od tomu pierwszego i nie wiem, czy uda mi się chwycić za nią w kwietniu, jednak jestem pewna, że w przeciągu dwóch tygodni wrócę do świata Yukiko.

Nie da się ukryć, że świat zmierza ku upadkowi. Wszędzie, gdzie okiem sięgnąć, widząc plantacje lotosu, który zatruwa atmosferę, umysły i glebę. Nie ma już praktycznie zwierząt, a ludzi, którzy nie są uzależnieni od toksycznej rośliny jest coraz mniej. Lotos musi kwitnąć. Wieczna dewiza Gildii, która w ten sposób kontroluje poddanych szoguna. Członkowie tej tajemniczej organizacji posługują się wysoko rozwiniętą technologią, dzięki której są bezpieczni i nienarażeni ani na uzależnienie, ani na rozwijające się wszędzie choroby. Yukiko jest córką głównego łowczego imperium, któremu lotos prawie całkiem zasnuł rozum. Ma tylko jego, więc chociaż czuje niesmak na myśl o nim to ciągle wyciąga go z sytuacji kryzysowych. Tym razem jednak ich życie jest zagrożone z powodu kaprysu szoguna. Mają odnaleźć i sprowadzić mitycznego arashitorę, Tygrysa Gromu. Szoguna nie obchodzi fakt, że dawno wyginęły, liczy się tylko efekt.

"Czasami nie dostajemy tego, na co zasługujemy. Gramy kartami, które nam dano, zamiast marudzić i tęsknić za czymś innym. Na tym polega różnica pomiędzy dorosłym a dzieckiem."

Yukiko jest bohaterką równocześnie schematyczną i oryginalną. Jest silna, piękna, wyróżnia się z tłumu odwagą - często utożsamianą z głupotą - i ma pewną zdolność, która może doprowadzić do jej śmierci. Pełno jest na rynku postaci tego typu, jednak świat, w którym ona żyje sprawił, że większości cech, które ona posiada, nie można znaleźć nigdzie indziej. Bardzo ją polubiłam całkiem ignorując fakt, że ma te szesnaście lat. W tym przypadku biorąc pod uwagę jej wychowanie i rolę jej ojca jestem w stanie zrozumieć, że myśli jak myśli i potrafi poradzić sobie ze wszystkim będąc - jakby nie było - nastolatką. Arashitora jednak całkowicie przyćmiewa Yukiko. Jest bohaterem cudownym, oryginalnym. Pomijając fakt, że to pewnie japoński rodzaj gryfa, nigdy nie spotkałam się z kimś takim. To, jak rozwija się podczas znajomości z Yukiko podbiło moje serce tak mocno, że ten malutki trójkąt miłosny po prostu zignorowałam.

Może niektórym się wydawać, że skoro autor postanowił zamieścić w Tancerzach burzy wątki romantyczne mamy tutaj do czynienia po prostu z kolejnym romansem młodzieżowych, w którym gdzieś tam przeplata się jakaś mała rebelia, która rozpisana będzie na dwóch stronach pomiędzy rozterkami głównej bohaterki. Jay Kristoff - współautor Iluminae, czyli naprawdę cudownej historii - i tym razem nie zawiódł. Polityczne wątki i walki to największa część tej książki i jak się za dużo razy mrugnie na raz można całkowicie przeoczyć fakt, że Yukiko ma kilku absztyfikantów. Nie kibicowałam żadnemu. Byli sobie gdzieś tam, w tle. Ważniejszą dla mnie relacją była ta między arashitorą, a główną bohaterką.

"ŚMIERĆ JEST ŁATWA, KAŻDY POTRAFI RZUCIĆ SIĘ NA STOS I ZOSTAĆ SZCZĘŚLIWYM MĘCZENNIKIEM. PRAWDZIWA PRÓBA TO ZNIEŚĆ CIERPIENIE, KTÓRE TOWARZYSZY POŚWIĘCENIU."

Klimat Japonii jest tutaj również bardzo mocno wyczuwalny, jednak nie jest to Japonia taka, jaką znamy. Wszystko to jest wytworem wyobraźni autora, który tutaj naprawdę mocno popłynął. Całość opiera się na hodowli lotosu, który jest główną podstawą tamtejszej gospodarki. Kristoffowi udało się tutaj wykorzystać azjatyckie wątki w sposób, z jakim również się jeszcze nie spotkałam. Zawsze, kiedy myślę, że wszystko już było, jakiś pisarz umiejętnie mnie zaskakuje. I tak było tutaj. Równocześnie pomimo tego nie zatracił się w całej historii i ma ona ręce i nogi w każdej - najmniejszej nawet - kwestii. Przeznaczona jest też przede wszystkim dla osób w wieku podobnym do Yukiko, a jednak jestem pewna, że i starsi odnajdą ogromną przyjemność z lektury.

pokaż więcej

 
2018-04-18 20:41:03
Cykl: Verlaque i Bonnet (tom 1)

Ostatnio cały czas mam problemy z książkami. Choćbym chciała nie jestem w stanie się w nie wciągnąć. Męczy mnie to okropnie, gdyż długo zajmuje mi przeczytanie każdej z nich, a moje wyniki czytelnicze z kwietnia są strasznie słabe. Szukałam czegoś, co wyrwie mnie z tego letargu i pozwoli znowu cieszyć się z każdej przeczytanej strony. Chwytając za Śmierć w Chateau Bremont nie spodziewałam się... Ostatnio cały czas mam problemy z książkami. Choćbym chciała nie jestem w stanie się w nie wciągnąć. Męczy mnie to okropnie, gdyż długo zajmuje mi przeczytanie każdej z nich, a moje wyniki czytelnicze z kwietnia są strasznie słabe. Szukałam czegoś, co wyrwie mnie z tego letargu i pozwoli znowu cieszyć się z każdej przeczytanej strony. Chwytając za Śmierć w Chateau Bremont nie spodziewałam się po niej niczego specjalnego. Zdecydowałam się na nią bardzo spontanicznie, gdyż to był pierwszy, leżący na wierzchu kryminał, a właśnie na ten gatunek miałam obecnie ochotę. Początkowo bardzo irytowały mnie wszędzie wstawiane francuskie zwroty i nazwy, jednak kiedy już przywykłam... Śmierć w Chateau Bremont to to, czego potrzebowałam.

Kiedy pewnej nocy Etienne de Bremont wypada z okna w starej, rodzinnej, posiadłości wszyscy są zdania, iż to zwykły wypadek i chcą jak najszybciej zamknąć sprawę, by nie przysparzać rodzinie bólu i złej sławy. Śledztwo prowadzi sędzia Antoine Verlaque, który jest innego zdania. Podczas przeszukania dostrzega on na jednym z rodzinnych zdjęć znajomą postać i postanawia zaprosić Marine Bonnet - wykładowczynię prawa - do pomocy. Nie jest to łatwe ani dla niego, ani dla niej. Rozstali się oni pół roku temu, a ich związek był jednym z tych burzliwych. Sędzia próbuje dojść do tego, czy wtedy nocą na strychu był ktoś jeszcze. W końcu jak zwinny mężczyzna może wypaść z okna w miejscu, które znał jak żadne inne?

Główni bohaterowie są bardzo barwni, jednak czasami wydawali mi się płascy. Ich emocje nie były wyczuwalne, co trochę mnie denerwowało. Ich charaktery są jednak bardzo dobrze skonstruowane i dzięki temu przyjemnie się spędzało z nimi czas. Antoine Verlaque jest kimś specyficznym. Jego się albo uwielbia, albo go nienawidzi. Nie ma nic pomiędzy. Mężczyzna ma swoje ścisłe zasady, lubi, kiedy wszystko idzie po jego myśli. Irytowały go niektóre skłonności Marine, które mnie osobiście nie wydawały się niczym nagannym. Przewrażliwienie Verlaque'a naprawdę bawi. Moment, kiedy próbuje utrzymać neutralny wyraz twarzy, gdy jego była kobieta pochłania jedną oliwkę za drugą... Życie z nim musiało bym naprawdę nie do wytrzymania.

"Miłe dzieci wyrastają na miłych dorosłych."

Marine udało mi się polubić, nawet bardzo. Jej charakter kojarzył mi się z inną francuską bohaterką, którą uwielbiam. Mam tutaj na myśli Catherine, z serii książek Isabelle Lafleche. Przypomniał mi się tamten klimat i zatęskniłam za tamtymi historiami. Mam nadzieję, że może niedługo pojawi się kolejny tom z cyklu, gdyż już trochę na niego czekam. Zapewne dlatego zapałałam sympatią do głównej bohaterki Śmierci w Chateau Bremont. Kusi mnie chwycić za kolejną część, która ma pojawić się już w czerwcu tylko dla niej. Morderstwo przy rue Dumas zapewne dalej będzie miało w sobie to coś, co sprawiło, że przypomniały mi się letnie chwile spędzone przy tych książkach, które tak mocno zapadły mi w pamięć. Słońce, truskawki i książki M.L. Longworth. Brzmi dobrze.

Autorka zamieściła w swojej książce bardzo dużo szczegółów dotyczących miejscowości, w której rozgrywa się cała akcja oraz sporo informacji na temat zwyczajów Francji, które mogą być nieznane komuś, kto tam nie mieszka. Czuć tutaj klimat tego kraju bardzo wyraźnie, jednak zbyt dużo tutaj rozmów o winie, cygarach, jedzeniu. Dodaje to sporo wątków obyczajowych i dlatego nie da się nazwać Śmierci w Chateau Bremont pełnokrwistym kryminałem. Z jednej strony to powód, dla którego za tę książkę naprawdę warto chwycić w wakacje - ah, ta Francja i małe, romantyczne miasteczka! - z drugiej... Krew się tutaj nie leje strumieniami, a domyślić się niektórych kwestii można bardzo szybko.

Nie przewidziałam jednak zakończenia. Nie do końca. Nie uważam jednak, żeby to był minus tej historii. Jeśli jakieś szczegóły wskazują na rozwiązanie sprawy to wtedy przynajmniej nie wzięło się ono z niczego i ma naprawdę sens. Chociaż kryminały Mroza sprawiają, że człowiek zostaje w samych majtkach na mrozie, to nie da się rozwiązać tych spraw, przed którymi stają jego bohaterowie. Kiedyś podobało mi się to, teraz jednak doceniam bardziej tych pisarzy, którzy potrafią przemycić wskazówki w swoich książkach, nie podając przy tym wyjaśnienia na tacy. Właśnie taka jest Śmierć w Chateau Bremont i zdecydowanie warto spędzić z nią trochę czasu. A czyta się ją wyjątkowo szybko.

pokaż więcej

 
2018-04-16 19:37:02
Autor:

Kiedy otwierałam paczkę z Kto wypuścił bogów? znalazłam w środku coś, co mnie bardzo zaskoczyło. Wydawnictwo postanowiło sprezentować recenzentom od razu kontynuację, czyli Po prostu misję. Nie zaczęłam jej czytać od razu po skończeniu tomu pierwszego. Nie czułam zbyt mocnej potrzeby, wolałam poczekać na datę bliższą premiery, żeby Wam o tej książce opowiedzieć. Trochę tęskniłam za światem... Kiedy otwierałam paczkę z Kto wypuścił bogów? znalazłam w środku coś, co mnie bardzo zaskoczyło. Wydawnictwo postanowiło sprezentować recenzentom od razu kontynuację, czyli Po prostu misję. Nie zaczęłam jej czytać od razu po skończeniu tomu pierwszego. Nie czułam zbyt mocnej potrzeby, wolałam poczekać na datę bliższą premiery, żeby Wam o tej książce opowiedzieć. Trochę tęskniłam za światem Elliota, jednak z czasem ta tęsknota całkowicie zniknęła. Opowieści Maz Evans są dobrą rozrywką dla dzieci i młodszej młodzieży, jednak nie zostały mi w głowie na zbyt długo.

Elliot ma pod swoim dachem kilku greckich bogów, jeden ze znaków zodiaku i mamę, której stan coraz bardziej się pogarsza. Powoli już nie może znieść ciążącej na nim odpowiedzialności, a układ zawarty z Tanatosem prześladuje go każdego dnia. Goni też go czas: musi odnaleźć wszystkie kamienie chaosu i uratować świat. Sporo roboty, jak na dwunastolatka...

Bohaterowie wciąż zachwycają swoją kreacją. To właśnie oni są największym plusem tego cyklu. Sposób, w jaki bohaterów przedstawiła autorka, jest bardzo oryginalny i nigdy wcześniej nie spotkałam się z bogami greckimi tak pełnymi empatii i szczerych chęci. Dodatkowo nie są pozbawieni poczucia humoru i niejednokrotnie pokazują, że mają też całkiem dobrze rozwiniętą tabelę wartości. Rzadko się zdarza, żeby autorzy decydowali się na taki krok. Zwykle bogowie przedstawiani są jako zepsuci, niechętni do pomocy i obojętni na wszystko.

Fabularnie jest trochę gorzej, niż w tomie pierwszym. Niekiedy się nudziłam i wciąż nie znalazłam książki, która by mnie wciągnęła. Ostatnio żadna historia nie jest na tyle interesująca, bym nie mogła się oderwać i - jak dawniej - czytała książkę po książce. Miałam cichą nadzieję, że powrót do świata Elliota wyrwie mnie z tego letargu, jednak tak się nie stało. Z ciekawością czytałam jednak momenty, które dotyczyły choroby matki chłopca i fakt, że Maz Evans postanowiła powiedzieć nam trochę więcej o jego ojcu, który wydaje się być postacią naprawdę intrygującą. Chociaż zakończenie Po prostu misji jest jakby żywcem wyjęte z bodajże drugiego tomu serii o Alcatrazie Smedrym, Brandona Sandersona.

Dalej martwi mnie los Elliota, który jest w naprawdę ciężkiej sytuacji, jednak mam nadzieję, że bogowie pomogą mu zawsze kiedy będzie tego potrzebować. Spodziewam się jeszcze dwóch, maksymalnie trzech tomów, w których wszystko się wyjaśni. Nie jestem pewna, czy chcę dalej kontynuować przygodę z Maz Evans, jednak ciekawa jestem tego, czy akcja pójdzie w tym kierunku, który podejrzewam. Zobaczymy, jak to będzie.

pokaż więcej

 
2018-04-16 15:11:00
 
2018-04-16 15:08:01
Cykl: Ostatnie Imperium (tom 1)
 
2018-04-16 15:05:32
 
2018-04-16 15:05:00
Autor:
 
2018-04-16 15:04:05
 
Moja biblioteczka
1791 895 7279
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (198)

Ulubieni autorzy (129)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (443)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd